eKomercyjnie.pl

Trzy mało znane szczegóły opisów produktów w sklepach internetowych, dzięki którym produkt nabierze większej wartości

pisanie-opisow-sklep-internetowy

Jaki największy błąd w opisach produktów popełniają sprzedawcy internetowi? Największym błędem w opisie produktu na stronie, jest… opis produktu. Dziwnie brzmi, prawda? Już tłumaczę, co mam na myśli.

Zakładamy, że do sklepu klient przychodzi by coś kupić. Czyli ma pewne oczekiwania, co do produktu, że ten:

  • rozwiąże jego problem,
  • zaspokoi ważną w tym momencie potrzebę,
  • zaspokoi zwykłą zachciankę.

To oznacza, że każdy zakup odbywa się w pewnym kontekście. Czyli, nie chodzi o produkt, tylko o jego dopasowanie do tej chwilowej sytuacji klienta. I to właśnie owo dopasowanie buduje dużą wartość produktu, a nie jego cechy i funkcje!

Bo każdy produkt jest tylko tyle warty, ile ktoś jest skłonny za niego zapłacić!

A cena zakupu, to nie koszt produkcji, promocji i dystrybucji. Klient patrzy na jego wartość w inny sposób niż sprzedawca. To ważne i kładę na to duży nacisk, ponieważ klient będzie oceniał przydatność produktu w kontekście swojej sytuacji.

A tymczasem sprzedawcy internetowi opisują swoje produkty w oderwaniu od sytuacji klientów, jak by były zawieszone w próżni.  Rzucają techniczny opis przed oczy klienta, jak rzeźnik mięso na ladę i pytają “To jak, ile zważyć?”

Twoim nadrzędnym celem jest pomóc klientowi w podjęciu decyzji. To powinna być istota Twojego marketingu. Nie zachwalanie produktu. Pomóż mu wybrać, a on od Ciebie kupi.

1. DOPASUJ SIĘ

Mam nadzieję, że nie uszły Twojej uwadze słowa, takie, jak: “chwilowa sytuacja klienta„ i “w tym momencie”?

Internet daje prawie natychmiastowy dostęp do zakupu każdego produktu. W przeciwieństwie do sklepu tradycyjnego, gdzie trzeba włożyć pewien wysiłek w zakup (dojazd, oglądanie, kolejka do kasy, transport), tu cały wysiłek sprowadza się do kilku kliknięć myszką albo do przesuwania palcem po ekranie tabletu lub telefonu.

A to oznacza, że klient internetowy ma bardzo specyficzne nastawienie do zakupów – muszą się odbywać bez wysiłku. I każda bariera może go momentalnie od tego zakupu odciągnąć, bo wystarczy klik – i już jest w następnym sklepie.

Bariery mogą być dwojakiego rodzaju – fizyczne i mentalne. Te pierwsze, to nic innego, jak użyteczność serwisu, user experience. A mentalne? Stawiasz je, gdy potencjalny klient nie jest w stanie szybko odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie:

Czy to jest najlepsze dla mnie?

To najważniejsze pytanie klienta. Nie, “Czy to najlepszy produkt?”, tylko “Czy to najlepszy produkt dla mnie?”.

Teraz widzisz, dlaczego suche opisy produktów są błędem? Nie dają odpowiedzi na fundamentalne pytanie odwiedzających. Właściwie, to je ignorują.

Bądź człowiekiem, pokaż, że rozumiesz klienta, a nie seryjnie sprzedajesz każdemu, co popadnie.

O co chodzi z tym “najlepsze dla mnie?”

Zacznijmy od określenia kategorii Twojego produktu, który chcesz sprzedać.

Zadaj sobie proste pytanie – czy jest on odpowiedzią na problem, potrzebę, czy zachciankę klienta? Masz?

Skoro już wiesz, czego klient szuka – to pomyśl, jak pod tym kątem sprofilować opis. Znając kontekst zakupu, podkreślaj i uwypuklaj te elementy i funkcje produktu, które pasują do jego oczekiwań.

Klient ma ogromny wybór, jest w Twoim sklepie – jak go przekonasz, że to najlepszy wybór w tej sytuacji?

“A co, jeśli mnie nie wybierzesz?”

Zróbmy krok dalej, z personalizacją opisu produktu. Wiedząc, czego szuka klient, na czym mu zależy i że nie znosi wysiłku ani przeszkód, wesprzyjmy jego lenistwo.

Chodzi o to, by go zniechęcić do dalszego szukania w Internecie.

Jeśli kieruje nim silna potrzeba lub pilny problem, wyjaśnij, że Twój produkt ma wszystko, czego mu potrzeba, a dalsze szukanie tylko zabiera cenny czas, bo i tak nic lepszego nie znajdzie. Może i zaoszczędzi kilka złotych, ale czy to warte jego czasu i cierpień, związanych z odwlekaniem zakupu?

Czasem naprawdę wystarczy dać mu pewność, że tu jest wszystko, czego potrzebuje.

A co, gdy to tylko niskobudżetowa zachcianka? Daj mu impuls zakupowy, o którym piszę niżej.

Praktyczne wskazówki

Idealnie jest, gdy do nazwy i opisu produktu dodasz czytelną informację, dla kogo jest przeznaczony. Na przykład “Narty X GC21 – idealne dla początkujących.” Od razu wiadomo, dla kogo to, prawda? A że często klienci podejmują decyzje, przeglądając same nagłówki – pomagasz im znaleźć dokładnie to, czego szukają.

Najważniejsze jest to, by patrząc na Twój nagłówek lub opis potencjalny klient momentalnie pomyślał – “To jest właśnie dla mnie!”

A co, gdy dany produkt pasuje do kilku grup klientów? Przecież nie rozciągniemy nagłówka w nieskończoność?

To kwestia zmiany myślenia o sklepie. Wystarczy stworzyć zestaw kategorii produktów, nie pod kątem cech, rodzajów, czy producentów, ale rodzajów klientów. I wtedy jeden produkt znajdzie się w kilku kategoriach.

A co, gdy nie wiesz, kto i z jakim zamiarem kupuje Twoje produkty?

To się dowiedz. Testuj, próbuj, nawet weryfikując swoje hipotezy dojdziesz do tego, co jest najważniejsze dla klientów.

2. RAMOWANIE PRODUKTU

Zakładam, że masz wybraną grupę klientów i widać to jasno po nagłówku, opisie i kategorii. To jednak dopiero początek drogi.

Choć klienci mają podobne potrzeby, to jednak różnią w swoich preferencjach ich zaspokajania. To tak, jak z rynkiem motoryzacyjnym. Każdy samochód służy do przemieszczania się, a jednak jest ich mnóstwo marek i rodzajów. Co więcej, każdy samochód zaspokaja podstawową potrzebę przemieszczania się, ale to nie jest najważniejszy powód zakupu!

Tak samo jest z Twoim produktem. Ma swoją podstawową funkcjonalność, która jest odpowiedzią na problem, potrzebę lub zachciankę klienta, jednak nie to decyduje o zakupie konkretnego modelu lub egzemplarza.

Trzy filtry klientów

Nie kupujemy “jak leci”, bo każdy z nas korzysta z filtrów, by wybrać produkt zgodny ze swoimi preferencjami. W pewnym uproszczeniu możemy przyjąć, że przy wyborze produktu klient kieruje się jedną z 3 kategorii:

  1. Cena.
  2. Wygoda i użyteczność.
  3. Jakość.

Chociaż każdy produkt da się na siłę wcisnąć do każdej z kategorii, to musisz wybrać tylko jedną z nich i pod tym kątem pozycjonować produkt.

Dlaczego tylko jedną? Bo zauważ, że one się nawzajem wykluczają! Taki produkt nie pasuje wtedy w 100% do żadnej. Utrudniasz klientom kategoryzację, a więc i decyzję! I pójdzie gdzieś indziej. A tego wolisz pewnie uniknąć, prawda?

Ta lista nie jest ułożona według ważności. Nie ma tu kategorii lepszej lub gorszej! Mamy tylko do czynienia z różnymi klientami. Jedni patrzą tylko na cenę, inni zaś tylko na jakość. Ty musisz zdecydować, w którą z kategorii celujesz swoim produktem i na niej się skupić. Po prostu.

Spójny opis

Gdy już zdecydujesz się na jedną z kategorii, buduj na niej swoją przewagę nad konkurencją. Bo to jest rama Twojej przewagi.

Zobacz, jak to ułatwia opisywanie produktu! Gdy na przykład najlepsza grupa Twoich klientów ceni sobie przede wszystkim użyteczność i wygodę użytkowania, od pierwszego akapitu musi być wiadomo, że to jest sens istnienia tego produktu.

Każde zdanie powinno wspierać tę tezę. Opowiedz o tym, kto, jak i dlaczego tak właśnie zaprojektował produkt, co sprawia, że tworzony był z myślą o maksymalnej wygodzie. I co sprawia, że dokładnie taki jest.

Takie skupienie się na jednej kategorii produktu daje Ci ogromną przewagę nad konkurencją, która nie stosuje tej zasady i pewnie będzie chciała dotrzeć do “wszystkich”. A gdyby sprawiała Ci mimo to problemy, możesz sięgnąć po ostateczne narzędzie marketingowe – Eksmisję Konkurencji, którą znajdziesz na stronie: http://copymajstermind.pl/cmm9.html

3. DAJ IMPULS DO ZAKUPU

Nawet najlepsze produkty, idealnie dopasowane do sytuacji i preferencji klientów potrafią zalegać na półkach magazynów. Dlaczego? Bo nic się nie wydarzy do momentu, gdy nasz odwiedzający powie sobie “TERAZ!” i zamówi produkt.

To znaczy, że nie możemy klienta pozostawić sam na sam, nawet z najlepszym opisem, tylko naprawdę pomóc mu podjąć szybką decyzję.

Jak klientowi pomóc w podjęciu decyzji o zakupie?

Są generalnie tylko dwa motywy działania każdego człowieka. Chce on coś osiągnąć, zdobyć albo boi się straty i będzie jej przeciwdziałał.

Tę zasadę oczywiście możesz wykorzystać w podkreśleniu wartości swojego produktu, pokazując oba wymiary, jednak tu skupimy się ma zmotywowaniu go do samego zakupu.

Z tych dwóch motywów silniejszy lęk przed stratą. Jak go wykorzystać w sklepie internetowym?

Pokaż jedną z trzech rzeczy:

  1. Cena wzrośnie
  2. Czas dostępności mija
  3. Liczba produktów  jest ograniczona i może ich zabraknąć dla klienta

Zaraz, zaraz, w tytule obiecałem, że to będą “mało znane szczegóły opisów”, a tu pokazuję zwykłe mechanizmy sprzedaży?

Jeszcze nie skończyłem! O ile manipulacja ceną i dostępnością, to zwykłe praktyki w sklepach internetowych, to my tu mówimy o opisach. To znaczy, że do opisu dodajesz coś, co jest silnie powiązane z ceną lub dostępnością.

Chodzi o to, by opisem wzmacniać ten zwykły mechanizm nacisku.

Jeśli więc w opisie produktu napiszesz wyjaśnienie, dopasowane do metody presji, jaką chcesz wywrzeć na kliencie, da ono klientowi racjonalny i mocny powód pośpiechu.

Możesz na przykład napisać:

“Jednym ze składników tworzywa, z którego wykonano produkt X jest Y.  Dzięki jego wyjątkowym właściwościom X jest jednocześnie wytrzymały i bardzo elastyczny (dopasowuje się do warunków użytkowania). Ma jednak jedną wadę –  jest coraz trudniej dostępny, a jego ceny rosną w zastraszającym tempie – dlatego z każdą kolejną dostawą jest coraz droższy!”

Widzisz już, jakie to daje dodatkowe możliwości?

PODSUMOWANIE

Daję Ci do ręki 3 silne narzędzia copywriterskie, które nudne opisy zmieniają w spersonalizowane przekazy marketingowe. A to obecnie główny trend w marketingu internetowym. Możesz więc próbować sprzedawać po staremu, rzucając produkt “na ladę” lub zrobić to w lepszy sposób – dopasować przekaz do klienta.

Zamiast zachwalać swój produkt, pomóż klientom podjąć najlepszą dla nich decyzję. Daj im dokładnie to, czego szukają, a oni, w zamian, dadzą Ci swoje pieniądze.

Autorem powyższego poradnika jest Dariusz Puzyrkiewiczcopywriter, który od 10 lat pomaga przełamywać stare, coraz mniej skuteczne schematy sprzedaży, które narażają tylko firmy na odrzucenie ze strony klientów. Dzięki nowszym sposobom komunikacji internetowej, dopasowanej do obecnych realiów, sprzedaż rośnie bez żadnych dodatkowych nakładów na reklamę i promocję oraz bez zaniżania cen.

Autor wpisu

3 komentarzy do tekstu

  1. Pokaż jedną z trzech rzeczy:
    Cena „wrośnie” literówka ?
    Ciekawy artykuł dziękuje

    Odpowiedz ↓

  2. Michał Wrzesiński

    Co do jednego zgodzę się w pełni z autorem. Opis produktu jest krytycznie ważny, ale dodam, że równie lub niewiele mniej ważne jest zdjęcie produktu. Klient podejmuje decyzję w oparciu o opis (do którego włączam również cenę) i zdjęcie.

    Sprawa „trzech filtrów”. Opinia, że klient kieruje się głównie albo ceną, albo wygodą/użytecznością, albo jakością, jest uproszczeniem. Klient bierze pod uwagę w swojej decyzji każdy z tych czynników; osobiście nie kupiłbym produktu o bardzo korzystnej cenie, jeśli nie miałbym przekonania, że jest on sensowny jakościowo jak i użyteczny na miarę moich potrzeb .

    Jest jeszcze wiele innych spraw, które decydują o tym, czy klient kupi dany towar czy nie. Nie upraszczajmy spraw złozonych.

    Odpowiedz ↓

  3. Szymon Owedyk

    Zgadzam się w pełni z całym artykułem. Sam przygotowuje dla swoich klientów opisy produktów, więc chętnie opieram się na takich zasadach :)

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Startuje FurgonetkaDziś – dostarczaj zamówienia do klientów tego samego dnia

Sklepy stacjonarne już niebawem zostaną pozbawione kolejnego argumentu w starciu ze sklepami internetowymi – natychmiastowego odbioru zakupów. Grupa Furgonetka wprowadza na polski rynek nową usługę FurgonetkaDziś, czyli możliwość dostawy zakupów online już w dniu zamówienia.

furgonetkadzis-logo-duze

Kupujący offline pytani o to, co przekonuje ich do tradycyjnych zakupów, wskazywali głównie możliwość bezpośredniego kontaktu z produktem oraz posiadania go od razu po zakupie. Dzięki nowej usłudze same day delivery, zniknie jeden, z tych dwóch wymienionych wyżej elementów dzielących e-commerce i tradycyjny handel – szybkość doręczenia.

Zasięg usługi i koszty

Od stycznia 2016 roku, każdy e-sklep, który posiada magazyny w pobliżu Warszawy, Poznania, Łodzi, Katowic, Wrocławia, Krakowa i Szczecina, będzie mógł zaoferować tę usługę klientom mieszkającym na terenie tych miast. Dostępne będą także przesyłki pomiędzy miastami, w tej chwili pomiędzy Warszawą, Poznaniem, Katowicami i Łodzią.

mapka-furgonetkadzis

W związku z tym, że same day delivery jest wciąż nowością na rynku, należy się do jej obsługi odpowiednio przygotować. – Jako Grupa Furgonetka pomagamy we wdrożeniu usługi, doradzamy jak przygotować sklep i magazyn pod względem logistycznym, pomagamy wybrać produkty przeznaczone dla tej usługi, dobieramy odpowiednie rozwiązania IT oraz podpowiadamy w jaki sposób komunikować usługę wśród klientów końcowych. Dzięki tak szybkiemu doręczeniu, e-sklep może wiele zyskać, jednak aby zadowolić klientów, takie zamówienia powinny być traktowane priorytetowo. Ważne, aby do wdrożenia tej usługi podejść profesjonalnie – nie ma tu miejsca na błędy. Zamówienie musi być zrealizowane zgodnie z planem, w przeciwnym wypadku, klient zrazi się do naszego sklepu. – podsumowuje Piotr Szymczak, Członek Zarządu Grupy Furgonetka.

Dostawa tego samego dnia nie jest jeszcze zbyt popularna wśród polskich sklepów online, dlatego szybkie wprowadzenie jej do oferty daje realną szansę na wyróżnienie się wśród konkurencji. Zwłaszcza, że klienci są już na taką usługę gotowi. Wyniki przeprowadzonych niedawno badań wskazują, że nawet ponad połowa kupujących online deklaruje gotowość do poniesienia dodatkowych kosztów, aby otrzymać przesyłkę w dniu złożenia zamówienia. Jest to o tyle ważny sygnał, że koszt usługi FurgonetkaDziś jest tylko o kilka złotych wyższy od opłaty za tradycyjną dostawę kurierską, która trwa 1-2 dni, czyli zamyka się w kwocie kilkunastu złotych. Cena jest stała, również w przypadku przesyłek międzymiastowych.

Niewątpliwą korzyścią dla kupujących jest możliwość wyboru dogodnej pory dostawy. W zależności od godziny zakupu, mogą skorzystać z trzech przedziałów czasowych: rano, w południe lub wieczorem (nawet do 22:00). Dzięki temu znają wcześniej przybliżony czas doręczenia i nie muszą wyczekiwać kuriera przez cały dzień.

Udogodnienia dla sklepów

E-sklepy zainteresowane wdrożeniem, mogą skorzystać z szeregu udogodnień, tj. narzędzia do obsługi takich zamówień, wsparcie IT oraz pomoc w zaplanowaniu niezbędnych zmian w procedurach na magazynie i w przygotowaniu komunikacji do klientów. FurgonetkaDziś umożliwia także zwrot pobrania w ciągu jednego dnia roboczego (COD Express), zapewnia dedykowaną infolinię oraz materiały operacyjne w postaci foliopaków oraz taśm klejących.

furgonetkadzis-godzinydoreczen

Usługa dostawy tego samego dnia to jednocześnie fantastyczne udogodnienie doceniane przez kupujących oraz przewaga konkurencyjna dla sklepów internetowych. W ten sposób można zbudować lojalność klientów i zdobyć nowych dzięki poleceniom, co w efekcie przekłada się na wyższe zyski. O same day delivery pisze i dyskutuje się coraz więcej, co sygnalizuje, że jest to ważny trend, który bardzo szybko zyskuje na znaczeniu. To nowoczesna usługa, która już niebawem będzie standardem w realizacji zamówień przez sklepy internetowe.

Wszystkie informacje na temat usługi FurgonetkaDziś znajdziesz na: www.furgonetkadzis.pl

Źródło: informacja prasowa / Grupa Furgonetka

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Platforma ODR (#1) – pokaż konsumentom urzędniczą nieudolność

W związku z wejściem w życie 9 stycznia 2016 roku rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 524/2013 z dnia 21 maja 2013 r. (dalej w skrócie nazywanym rozporządzeniem) w branży sklepów internetowych pojawiło się pytanie:

Czy z dniem tym sklepy internetowe powinny informować o platformie ODR (Online Dispute Resolution) na równi z innymi pozasądowymi i polubownymi metodami rozstrzygania sporów, o których mówi art. 12.1.12 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta?

Na podstawie artykułów 14.1 i 14.2 nie ma wątpliwości, że TAK.

Czytamy w nich:

1. Przedsiębiorcy mający siedzibę w Unii zawierający internetowe umowy sprzedaży lub umowy o świadczenie usług oraz mający siedzibę w Unii pośrednicy internetowi podają na swoich stronach internetowych łącze elektroniczne do platformy ODR. To łącze musi być łatwo dostępne dla konsumentów. Przedsiębiorcy mający siedzibę w Unii i zawierający internetowe umowy sprzedaży lub umowy o świadczenie usług podają również swoje adresy poczty elektronicznej.

2. Przedsiębiorcy mający siedzibę w Unii zawierający internetowe umowy sprzedaży lub umowy o świadczenie usług, którzy są zobowiązani lub którzy zobowiązali się do wykorzystywania jednego lub większej liczby podmiotów ADR do rozstrzygania sporów z konsumentami, informują konsumentów o istnieniu platformy ODR oraz o możliwości wykorzystania platformy ODR w celu rozstrzygnięcia ich sporów. Podają oni łącze elektroniczne do platformy ODR na swoich stronach internetowych i, jeśli oferta jest składana za pośrednictwem wiadomości elektronicznej, zamieszczają to łącze w tej wiadomości. Informacje te są również udostępniane, w stosownych przypadkach, w ogólnych warunkach sprzedaży mających zastosowanie do internetowych umów sprzedaży lub umów o świadczenie usług.

Pełna treść rozporządzenia jest dostępna do pobrania tutaj »

W jakim celu powstaje platforma ODR?

Jak możemy przeczytać w rozporządzeniu, celem (…) jest stworzenie platformy ODR na poziomie Unii. (…) Platforma ODR powinna stanowić źródło ogólnych informacji na temat pozasądowego rozstrzygania sporów pomiędzy konsumentami a przedsiębiorcami wynikają­ cych z internetowych umów sprzedaży lub umów o świadczenie usług. Powinna ona umożliwiać konsumentom składanie skarg poprzez wypełnienie elektronicznego formularza skargi dostępnego we wszystkich językach urzędowych i instytucji Unii oraz dołączanie odpowiednich dokumentów.

Sprzedawcy muszą zaktualizować regulamin!

Sprzedawcy internetowi powinni zatem jak najszybciej dokonać zmiany regulaminów, choć podobne zapisy powinny już znajdować się w ich regulaminach w związku z artykułem 12.1.12 ustawy o prawach konsumenta, która obowiązuje od 25 grudnia 2014 r.

Teraz konieczne jest doprecyzowanie i wskazanie możliwości skorzystania z platformy ODR.

Nasz wzór regulaminu sklepu internetowego został już zaktualizowany do najnowszej wersji i wysłany do wszystkich osób posiadających aktualizacje. Zapraszam do sprawdzenia skrzynki pocztowej lub zakupu regulaminu w naszym sklepie ».

Co jeszcze muszą zrobić sprzedawcy?

Ponadto sprzedawcy internetowi powinni umieścić w sklepie aktywne łącze internetowe do platformy ODR tak, aby było ono łatwo dostępne dla konsumentów – wydaje się oczywistym umieszczenie go w nagłówku lub stopce.

Ale uwaga!

Z mojego doświadczenia wynika, że spełnienie tych obowiązków obarczone jest jednak na dzisiaj ryzykiem, że polscy konsumenci mogą poczuć się wprowadzani przez sklep w błąd i mogą uznać, że unika on rozwiązania problemu na drodze polubownej/pozasądowej.

Tak bowiem wygląda platforma ODR, o której jest ciągle mowa:

platforma-odr-niedziala

Jak widać eurourzędnicy choć nałożyli na przedsiębiorców obowiązek z dniem 9 stycznia 2016 roku sami nie zdążyli w tym terminie uruchomić platformy, ba nawet „strona w budowie” jest jedynie w wersji anglojęzycznej i informuje (co nie dla wszystkich rodaków będzie zrozumiałe), że platforma ruszy 15 lutego 2016 roku.

Jaki jest cel kierowania konsumentów do nieistniejącej platformy, na której nawet po jej uruchomieniu może się okazać, że nie będą w stanie złożyć skutecznie skargi?

Wiele wyjaśnia podniosła preambuła do rozporządzenia i samo rozporządzenie (fragment dotyczący celu powyżej), którym poświęcę osobny artykuł.

Dla sprzedawców internetowych istotne będzie zrozumienie zasad działania ODR i rola ADR, zwłaszcza w przypadku transakcji transgranicznych.

Ciąg dalszy mojego komentarza o ODR pojawi się w najbliższych dniach na łamach eKomercyjnie.pl.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)