eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

500 tys. złotych na sklep internetowy – na co je wydać?

Naczelny eKomercyjnie (w skrócie KB) zapytał mnie: „Łukasz, w co byś zainwestował, gdybyś miał 500 tys. złotych?” Zakładał przy tym, że moja odpowiedź dotyczyć będzie inwestycji w sklep internetowy lub innego rodzaju działalność związaną z e-handlem.

Ja bez dłuższego namysłu odpowiedziałem, że zainwestowałbym i owszem, ale raczej nie w e-handel… Dlaczego? Przez kilka lat prowadzenia własnej firmy nauczyłem się podstawowej zasady: jeśli chcesz założyć firmę, zrób to w obszarze, na którym znasz się najlepiej. A ja znam się na e-marketingu, tworzeniu systemów (w szczególności e-commerce), budowaniu aplikacji, projektowaniu sklepów, ich integracji, automatyzacji niektórych procesów. Jednak na e-handlu rozumianym jako znajomość dostawców, umiejętność negocjacji cen zakupu towarów, warunków kredytu kupieckiego, imporcie produktów z Chin, Indii, obsłudze klienta, logistyce, znam się zdecydowanie słabiej.

Zakładając jednak, iż mam pomysł na sklep w niezagospodarowanej niszy e-handlu, najlepiej związanej z moimi zainteresowaniami i hobby, zacząłbym od znalezienia 1-2, a może więcej dostawców. Ustalenia cen zakupu, przeanalizowania konkurencji, wielkości sprzedaży na Allegro, kosztów prowadzenia kampanii w wyszukiwarkach, porównywarkach, itp. i możliwej do osiągnięcia marży.

Zakładając, że z moich wyliczeń wyszedłby jakiś procent dodatni, a nie ujemny, pomyślałbym o założeniu sklepu – na początek bez nadmiernej inwestycji w design, bo design buduje markę, a nie sprzedaż. Bez zaawansowanych, dedykowanych modułów, kosmicznych integracji, bez automatyzacji, w której skład wchodziłoby rozpoznawanie mowy, udzielanie automatycznych odpowiedzi mailowych czy na czacie, itp. Innymi słowy, starałbym się racjonować wydatki na oprogramowanie.

Stworzyłbym prosty wizualnie i bezbłędny sklep. Podpisał umowę z kurierem lub lepiej na początek skorzystał z brokera usług, wdrożył moduł płatności online, przygotował naprawdę porządny katalog produktów – kategorie, nazwy, zdjęcia i opisy produktów. O ile warunki konkurencyjne by mi na to pozwalały, nie tworzyłbym jednak katalogu zawierającego 5-10 tys. pozycji, lecz 100-200, może 500. Ach, zapomniałem o domenie. Dobra domena musi być, jednak niekoniecznie należy za nią płacić 5000 zł. Nie trzeba też myśleć nad nazwą sklepu (zwaną także przez agencje namingiem) dłużej, niż poświęciło się na czynności, które wymieniłem wcześniej.

Następnie pomyślałbym o zatowarowaniu. Kilka produktów, które według moich poprzednio wykonanych analiz sprzedawać się będą najlepiej, tak aby uzyskać zniżkę przy zakupie i móc wysyłać towar bez opóźnień.

Na koniec uruchomiłbym kampanię AdWords, reklamę w porównywarkach i wprowadziłbym swoją ofertę na Allegro. Na stronie umieściłbym numer do siebie, tak aby rozmawiać z potencjalnymi klientami, notować ich problemy i wątpliwości. Po kilku udanych transakcjach zadzwoniłbym do pierwszych klientów i zapytał czy wszystko OK, jakie mają uwagi.

Na cały proces uruchomienia sklepu testowego starałbym się wydać mniej niż 100 tys. złotych, zakładając, iż możliwe jest rozłożenie kosztów na przykład w następujący sposób:

1) Jeśli przygotowanie zadowalającego logotypu miałoby kosztować np. 2000 zł, to zaprojektowałbym go od razu — logotyp to znak, który najczęściej bardzo trudno się zmienia, a świadczy o sprzedawcy przez kilka kolejnych lat.

2) Zakładam, iż sklep dostępny byłby w SaaS-ie, hosting w ramach opłaty miesięcznej, konta pocztowe na darmowych serwerach (np. Gmail, Prokonto). System do fakturowania w ramach oprogramowania sklepu lub z niską opłatą miesięczną (np. Infakt, wFirma).

3) Drukarka jest docelowo lepsza niż kasa, gdyż można ją podpiąć do programów f-k i zautomatyzować drukowanie paragonów.

Mając na koncie pozostałe 400 tys. miałbym świadomość, iż przez kilka-(naście) miesięcy muszę z czegoś żyć, a niekoniecznie będzie na to pozwalał zysk wypracowany przez sklep. Że jeśli sprzedaż wypali, konieczne będzie wynajęcie magazynu, zdecydowanie większe zatowarowanie, finansowanie płatności za pobraniem, zatrudnienie pracownika do obsługi pakowania i wysyłki, a także bardziej intensywna kampania reklamowa.

Powyższy scenariusz nie pozwala na pewno uruchomić sklepu w takich branżach, jak elektronika i AGD/RTV (pralki, lodówki, telewizory, laptopy itp.), z trudem także pozwoli na uruchomienie perfumerii, sklepu z obuwiem sportowym (chyba, że specjalistycznym), bielizną czy księgarni internetowej. Tam, gdzie konkurencja jest duża, wartość magazynów istniejących graczy przekracza 1 milion złotych, produkty w porównywarkach mają po kilkudziesięciu sprzedawców, nie ma sposobu na stworzenie własnej marki produktów, unikalnego modelu, itp. Raczej bym się nie pchał.

Może offline?

Jeśli już z jakichś przyczyn interesowałaby mnie dana branża, sprzedaż produktów z konkretnej kategorii, a warunki opisane powyżej nie byłyby spełnione, zastanowiłbym się, czy warto i gdzie otworzyć sklep stacjonarny. Mógłby to być specjalistyczny sklep w galerii handlowej, sklep przy ruchliwej ulicy czy na osiedlu. To nie miałoby znaczenia. Jeśli jednak chciałbym koniecznie sprzedawać daną kategorię produktów, a nie potrafiłbym stworzyć przewagi konkurencyjnej w internecie, pomyślałbym, czy jestem w stanie sprzedawać ten towar w fizycznej lokalizacji, korzystając z przewagi jaką jest posiadanie punktu sprzedażowego w miejscu, przez które miesięcznie przewija się określona liczba potencjalnych klientów.

Co konkretnie?

Konkretnie nie ma złotych odpowiedzi. Branż, których wypowiedzenie zadziała jak magiczne zaklęcie i sprawi, iż sklep internetowy odniesie sukces. Mam na swojej liście kilka ciekawych pomysłów, sprzedaję je zaprzyjaźnionym właścicielom sklepów podczas rozmowy przy piwie, jednak nadal jest to tylko niezbadany pomysł.

Na pewno mocno zastanawiałbym się nad modelem zamkniętym — klubem zakupowym/ subskrypcją. W takich wypadkach raz zdobyty klient może konwertować wielokrotnie.
Taki sposób sprzedaży ogranicza jednak możliwości zmiany, poszerzenia oferty i utrudnia zdobycie klientów. Jeśli nie klub, to produkty, których klienci potrzebują regularnie. Jeśli takiego klienta uda się zdobyć raz, transakcja przebiegnie bez problemów, to trzeba jedynie mu się przypominać i dbać, aby nie chciał skorzystać z oferty innego sprzedawcy.

Nie samym e-handlem człowiek żyje

Tak jak wspominałem na początku, nie jestem ekspertem od e-handlu towarowego. Z tego względu raczej skupiłbym się na innych projektach. Mamy w NetArchu jeszcze kilka niezrealizowanych pomysłów, które czekają na swój czas i najprawdopodobniej zainwestowałbym w jeden z nich.

Inne rozwiązanie – całkiem prawdopodobne – to odcięcie się zupełnie od branży internetowej czy IT. Może trudno w to uwierzyć, ale w wieku 31 lat mam już trochę projektów za sobą. Zawodowo jestem związany z IT dwunasty rok. Od czasu do czasu kusi mnie zrobienie czegoś zupełnie innego, „realnego”. Problem jednak w tym, iż moje know-how związane jest z IT i zarządzaniem agencją e-commerce. Jak widać, posiadanie 500 tys. wolnych środków na koncie może być przyczyną większych zmartwień i problemów, niż nam się wydaje :)

Łukasz Plutecki — w agencji interaktywnej NetArch od 3 lat pracuje nad projektem AtomStore — platformą e-commerce klasy premium. Prowadzi bloga o marketingu internetowym — www.plutecki.net. W branży jest znany m.in. z wystąpień podczas ShopCampów.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #15. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Jarosław Rybak, Voicey.pl

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją. Tym razem na pytania odpowiedział Jarosław Rybak, właściciel specjalistycznego sklepu ze słuchawkami Voicey.pl.

Czym zajmowałeś się przed rozpoczęciem działalności w e-commerce?

Wciąż jestem studentem. Studiuję na wydziale ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego. Obecnie jestem na czwartym roku lub jak kto woli, na pierwszym roku studiów magisterskich. Dodatkowo jestem członkiem koła naukowego. W którymś momencie uznałem, że to jednak trochę za mało i mogę robić coś jeszcze.

Dlaczego zdecydowałeś się na sklep internetowy? Skąd pomysł na handlowanie słuchawkami w sieci?

Przygoda ze sklepami internetowymi tak naprawdę rozpoczęła się na jednym z dodatkowych wykładów, prowadzonych fakultatywnie na moim wydziale. Wykład ten dotyczył właśnie tematyki e-commerce i praktycznego aspektu prowadzenia sklepu internetowego. Na tych zajęciach okazało się, że postawienie i prowadzenie własnego sklepu na jednym z darmowych silników wcale nie jest trudne i będę w stanie sam lub z niewielką pomocą znajomych, uruchomić własny sklep.

Kiedy decyzja o tym, by uruchomić sklep internetowy zapadła, przyszedł czas na zdefiniowanie asortymentu. Ponieważ interesuję się elektroniką, to poszukiwania szły w tym kierunku. Sklep szeroko-asortymentowy z niewielkim budżetem byłby trudny do utrzymania, a jeszcze trudniejsze byłoby przebicie się wśród już istniejących sklepów, dlatego zastanawiałem się nad specjalizacją. W końcu Internet powoli zmierza w kierunku specjalizacji. Temat słuchawek pojawił się dość samoistnie. Mam pewną wiedzę na ich temat i w związku z tym, w ostatnim czasie kilku znajomych prosiło mnie o pomoc przy ich wyborze. Słuchawki pojawiały się coraz częściej w moim otoczeniu. Przyjrzałem się więc temu rynkowi, i okazało się, że obecnie przeżywa on niesamowicie dynamiczny rozwój. W ten sposób powstał pomysł na stworzenie specjalistycznego sklepu ze słuchawkami – Voicey.pl.

Ile czasu trwało uruchomienie sklepu?

Od momentu podjęcia decyzji o uruchomieniu sklepu ze słuchawkami wiele działań było prowadzonych równolegle. Rozmowy z potencjalnymi dostawcami produktów, cały obszar techniczny wraz z instalacją i konfiguracją silnika sklepu, budowanie asortymentu, tworzenie opisów produktów, tworzenie oraz bazy wiedzy do sklepu, sformalizowanie działalności przy AIP. To wszystko trwało około 3 miesięcy, wraz z konsultacjami ze znajomymi. Przed tym jednak kilka miesięcy zajęło zdobywanie i poszerzanie wiedzy na temat e-commerce, SEO i SEM.

Jak długo szukałeś swojej niszy w e-commerce?

Temat Voicey pojawił się dość samoczynnie. Słuchawki, pomimo że obecne w moim życiu dość długo, dopiero od kilku miesięcy stały się moim głównym obiektem zainteresowań w świecie elektroniki. Efekt ten wzmacniany był proporcjonalnie do czasu jaki poświęcałem tematyce słuchawek. Im więcej czytałem artykułów i raportów rynkowych, tym głębiej utwierdzało mnie to w przekonaniu, że słuchawki są produktem, który z dnia na dzień zyskuje na popularności i warto wstrzelić się w ten trend. Ten moment zadecydował o specjalizacji sklepu.

Czy zdecydowałeś się na gotową platformę czy stworzyłeś własną?

Do stworzenia Voicey.pl użyty został jeden z darmowych silników sklepów internetowych. Rozważałem również jedną z platform hostowanych sklepów internetowych. Jednak wyróżnikiem była darmowość, nawet kosztem braku serwisu i szerokich możliwości integracji. Jak na razie to wystarcza.

W jaki sposób zachęcasz nowych klientów do zakupów w Twoim sklepie?

To, co w przypadku sklepu z szerokim asortymentem byłoby niemożliwe, bardzo dobrze sprawdza się w sklepie specjalistycznym: połączenie pasji, jaką są słuchawki i elektronika z biznesem. Ja i osoby, które mi pomagają w tym projekcie, dokładnie znamy i wiemy z jaką materią mamy do czynienia. Wiemy co sprzedajemy i staramy się dzielić tą wiedzą, stąd poradniki zakupowe, czy słowniki pojęć związanych ze słuchawkami (impedancja, pasmo przenoszenia itp.) w naszym sklepie. Pokazuję to, że Voicey to sklep specjalistyczny, a obsługa w pełni kompetentna. Oczywiście realizujemy również pewien podstawowy pakiet elementów każdego e-sklepu, jak bezpieczne płatności, szybkie przesyłki kurierskie, możliwości zwrotów itp.

Jak promujesz się w przypadku tego asortymentu?

Na razie jestem na etapie tworzenia podstaw SEO i SEM, prowadzę profil na Facebooku. Jest także integracja z porównywarkami cenowymi. Wciąż tworzona jest baza wiedzy sklepu, a w przyszłości będzie też kanał na YouTube i integracja z Allegro. Będą pewnie też konkursy i program lojalnościowy.

Czy jest coś co byś chciał zmienić w swoim sklepie?

Cały czas pojawiają się nowe pomysły dotyczące zmian, cały czas znajdujemy drobne błędy i literówki. Najtrudniejszą decyzją było określenie, kiedy sklep będzie na tyle gotowy, by uruchomić sprzedaż. Data uruchomienia była kilkukrotnie przekładana, pomimo iż grudzień zbliżał się coraz szybciej, a nie chcieliśmy przeoczyć zakupowego boomu. Kilka tygodni przed startem dodałem Voicey.pl do projektu Dzień Darmowej Dostawy i wtedy nie było już odwołania. Tydzień-dwa przed początkiem grudnia sklep po prostu musiał funkcjonować.

Jakie masz plany dotyczące rozwoju e-sklepu?

Systematycznie będzie powiększany asortyment o nowe słuchawki i dedykowanymi akcesoriami. Intensywnie będzie się także zwiększała słuchawkowa baza wiedzy. W przygotowaniu są również kolejne integracje z porównywarkami cenowymi i Allegro. W przyszłości zamierzam również przystąpić do programu zaufanych sklepów, zdobyć stosowne certyfikaty. Rozważam też zmianę szaty graficznej sklepu.

Co mógłbyś doradzić osobom, które dopiero rozważają otwarcie sklepu internetowego?

Warto próbować. Choćby dla własnego rozwoju Chciałem uruchomić swoją własną makietę sklepu internetowego, nauczyć się posługiwać silnikiem sklepu, dokładniej poznać funkcjonalności jakie oferuje darmowe oprogramowanie e-commerce. Dopuszczałem taki wariant, że na tym mogłoby się skończyć, bez rozpoczęcia faktycznej działalności. Jednak kolejne elementy złożyły się w pewną całość, dzięki czemu teraz mamy Voicey.pl. Tym, którzy zastanawiają się nad otwarciem e-sklepu, mogę doradzić aby swoje pomysły i plany realizowali drobnymi kroczkami, bez patrzenia w daleką przyszłość i zastanawiania się nad ogromem prac. Bardzo wiele rzeczy można zrobić samemu, całkowicie bez kosztów, dlatego osoby, które są jeszcze na studiach, powinny korzystać z dostępnego wolnego czasu, bo później będzie coraz trudniej uruchomić własną działalność. Każdy, kto prowadzi swój sklep, a teraz także i ja, wie, że nic tak nie cieszy jak każde kolejne zrealizowane zamówienie.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

„Kup teraz” w Nokaut.pl – porównywarka zmienia się w platformę handlową

Grupa Nokaut poinformowała o realizacji pierwszego etapu projektu przekształcenia porównywarki Nokaut.pl w platformę handlową. Od dziś serwis oferuje swoim użytkownikom możliwość dokonywania zakupów wybranych produktów na stronach Nokaut.pl dzięki opcji „Kup teraz”.

Kupowanie w opcji „Kup teraz”, bez przechodzenia do sklepu i za pomocą jednego loginu. Takie nowe funkcjonalności udostępnił jeszcze przed Świętami swoim Użytkownikom Nokaut.pl. Usługi świadczone przez serwis wykraczają już poza właściwości samej porównywarki.

– To przełomowy dzień w działalności naszego serwisu – mówi Wojciech Czernecki, Prezes Zarządu Grupy Nokaut SA, właściciela Nokaut.pl. – Usługi świadczone przez Nokaut zaczynają wykraczać poza właściwości typowej porównywarki cen. Dzięki wprowadzonej opcji „Kup teraz” i innym funkcjonalnościom, które wkrótce zaprezentujemy, Nokaut stanie się pełnowartościową platformą handlową – dodaje.

W pierwszym etapie realizacji tego planu, którego wyniki serwis już dziś prezentuje, Nokaut daje swoim Użytkownikom możliwość kupowania niektórych produktów metodą „Kup teraz”, bez przechodzenia na stronę sklepu, bezpośrednio na stronach serwisu. Z tej opcji korzysta aktualnie kilkadziesiąt sklepów, mających w swojej ofercie produkty popularnych kategorii. Wprowadzone zmiany mają charakter rozwojowy.

– Funkcjonalności będą stopniowo poszerzane, m.in. o możliwość selekcjonowania naszych ofert na te dostępne w samym Nokaucie (opcja „Kup Teraz”) i w jego sklepach. Te zmiany pojawią się w Nokaut.pl w pierwszych miesiącach 2013 roku – mówi Fabian Adaszewski, PR Manager Nokaut.pl.

Dalsze plany rozwoju platformy handlowej zakładają m.in. systematyczne poszerzanie funkcjonalności koszyka zakupowego oraz udostępnienie funkcjonalności platformy handlowej Użytkownikom aplikacji mobilnych Nokautu (Nokaut 24 i Nokaut Skaner). Jak zapowiadają przedstawiciele Nokautu, docelowo – w 2013 roku – zaoferują też swoim Użytkownikom nową usługę, która zmieni oblicze polskiego handlu internetowego, dając jednocześnie platformie handlowej Nokaut istotną przewagę konkurencyjną.

Źródło: Grupa Nokaut

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)