Co trzeba zrobić/robić, aby za 20 lat nadal żyć z e-handlu?
- Artykuły
- Krzysztof Bartnik
- 4 czerwca 2010
- 10 komentarzy
Sklep internetowy od początku do końca powinien być nastawiony na zaspokajanie potrzeb klientów. Ta „oczywista oczywistość” jest bardzo często zapominana przez osoby, które na co dzień zajmują się e-handlem.
Chciałbym w tym miejscu przytoczyć niemal cały wpis Pawła Fornalskiego „Klasyczny mit sprzedawcy Cadillaców” z firmy IAI S.A. (dostawca oprogramowania sklepowego) z lutego 2008 roku (!!!), który pomimo upływu czasu jest jak najbardziej aktualny w dzisiejszych realiach i będzie również aktualny w przyszłości.
To naprawdę solidny kopniak wymierzony w tych wszystkich sprzedawców, którzy najczęściej potrafią jedynie obniżać ceny, zamiast robić prawdziwy e-biznes.
„W pogoni za gadżetami, które widzimy w reklamach, postach czy u naszych konkurentów łatwo zapomnieć, że wszystkie one powinny czemuś służyć. Czyż fundamentalnym pytaniem nie powinno stać się pytanie, czy kolejna forma rabatu, animacji czy licznika lub forum służy polepszeniu relacji z klientem?
(…)
Sprzedaż nie polega na wpisywaniu kolejnych cheat-code i wykonywaniu na klientach sklepu internetowego fatality. Sklep internetowy to nie symulacja giełdy czy Simsy.
Kolejne frenszyzy, wirtualni sprzedawcy, którzy nie zaspokajają żadnych potrzeb klienta poza pobieraniem procentu od procentu nie mają prawa przetrwania.
Wszystkim tym, którzy chcą za 20 lat nadal żyć z e-handlu polecam skupienie się na zaspokajaniu potrzeb klientów. Pamiętajcie, że handel istnieje od tysięcy lat, znacznie dłużej niż magiczne techniki sprzedaży. Technologia ma jedynie i aż ułatwiać kontakt z klientami.
Każdemu, kogo tych kilka zdań ujęło, polecam sprawdzenie paru starych jak świat parametrów:
- Średni czas pomiędzy wpłynięciem zamówienia a jego wysłaniem.
- Procent klientów, którzy wykonali przynajmniej 2 zakupy.
- Średni czas odpowiedzi na e-mail.
- Średnia ilość produktów w zamówieniu.
- Procentowy udział odwiedzin organicznych, czyli np. nie pochodzącego z Google.
- Procent zamówień reklamowanych lub zwracanych.
- Procent zamówień w sprawie których klienci jako pierwsi kontaktowali się np. z pytaniem o stan realizacji zamówienia.
- Ilość listów z podziękowaniami za świetną obsługę i świetne produkty.
Zacznij mierzyć te parametry i wprowadź kilka własnych. Jeżeli nie będziesz mógł już nic poprawić w obszarze parametrów jakości obsługi, pomyślimy razem nad gadżetami.”
A teraz do roboty! :)
Autor wpisu
Krzysztof Bartnik
Z branżą e-commerce związany zawodowo od 2006 roku. Redaktor naczelny serwisu eKomercyjnie.pl, w którym regularnie dzieli się z Czytelnikami swoimi spostrzeżeniami i poradami na temat prowadzenia sklepów internetowych. Oprócz tego, rozwija własny sklep z grami planszowymi GameClub.pl, katalog sklepów najSKLEPY.pl oraz zajmuje się usługami konsultingowymi w zakresie funkcjonowania sklepów internetowych (od tworzenia, przez obsługę klienta, aż do planowania kampanii promocyjnych). W przeszłości pracował m.in. w Vivid.pl, a swój pierwszy biznes uruchomił w 2006 roku. Przez ostatnie 3,5 roku (2007-2010) był także project managerem w Grupie o2, gdzie odpowiadał m.in. za stworzenie, rozwój i bieżące funkcjonowanie porównywarki cen Radar.pl oraz platformy do zakładania sklepów otwarte24.pl.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Komentarze