eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

Ceneo, Nokaut, Skąpiec – czołowe porównywarki cen (i nie tylko) zniknęły z list wyników wyszukiwarki Google!

Wczoraj wieczorem w sieci pojawiła się informacje o tym, że z listy wyników Google’a zniknęły czołowe porównywarki cen w Polsce – Ceneo.pl, Nokaut.pl i Skapiec.pl. Ciężko też w szybki sposób dostać się z wyszukiwarki do Radar.pl, Świstak.pl, a także sklepu internetowego Euro.com.pl. O co w tym wszystkim chodzi? Czy czołówka polskiego e-commerce’u dostała bana?

Wpisy na temat zmian w Google pojawiły się m.in. w dyskusjach na Facebooku, na blog.shpyo.pl, a także na forum Pozycjonowanie i Optymalizacja (link).

Zobaczcie sami – pod podanymi adresami, w wynikach organicznych nie pojawiają główne serwisy:

Krótkie poszukiwania doprowadziły mnie do wpisu Kaspara Szymańskiego z Google, zamieszczonego na Google+. Oto jego treść:

Zespół #Google #Search Quality zajął się kwestią kupowania linków przez popularne polskie witryny i podjął odpowiednie kroki w tych wypadkach gdzie zaistniała taka potrzeba. Mamy nadzieję, że z czasem więcej klientów SWLi przemyśli swoją strategie zdobywania linków.

Wygląda na to, że wymienione na wstępie witryny (jakby nie patrzeć to czołówka polskiego Megapanelu w kategorii e-commerce i nie tylko) są pierwszymi przykładami „porządków”, jakie na listach wyników wyszukiwania robi Google.

Z pewnością będzie to spory cios dla porównywarek, które zwykle zajmowały wszystkie czołowe miejsca związane z określonymi kategoriami czy samymi produktami, a teraz ciężko jest się ich doszukać w top 10. Część wymienionych serwisów ratuje się już wykupionymi reklamami Google AdWords na swoje nazwy – to chyba jedyne „szybkie” rozwiazanie w tej sytuacji.

Oprócz samych porównywarek ucierpią również te sklepy, które pozyskiwały z nich znaczącą liczbę zamówień – szybka dywersyfikacja źródeł promocji może być trudna do zrealizowania. Zobaczymy, co będzie dalej i jak to odbije się na naszym rynku.

[AKTUALIZACJA] SpidersWeb.pl zdobył oficjalny komentarz w tej sprawie, który standardowo w takich sytuacjach niewiele mówi (żadnych konkretów) – poniżej cytat:

Nie komentujemy akcji podjętych wobec konkretnych witryn. Możemy jednak potwierdzić, że kilka znanych witryn z różnych kategorii tematycznych działało niezgodnie z naszymi wytycznymi dla webmasterów i podjęliśmy działania by temu zaradzić. Gdy ktoś korzysta z wyszukiwarki Google, chcemy dostarczyć mu najlepsze możliwe odpowiedzi. Nasz algorytm wyszukiwania bazuje na ponad 200 sygnałach, by pomóc internautom znaleźć odpowiednie wyniki. Jeśli niektóre witryny łamią nasze wytyczne dla webmasterów i próbują oszukać system, jest to złe doświadczenie dla użytkowników i zastrzegamy sobie prawo do podjęciu kroków, by temu zaradzić. Tego typu działania podejmujemy od pierwszych dni powstania firmy.

[AKTUALIZACJA 2] Zarząd Grupy Nokaut SA przygotował oficjalne oświadczenie w związku z całą sytuacją:

W dniu 30 stycznia wiele czołowych serwisów internetowych dostało od Google tzw. „filtr”, oznaczający, że wyniki wyszukiwania z tych serwisów tymczasowo pojawiają się kilkadziesiąt pozycji niżej niż dotychczas, niezależnie od hasła.

Nokaut.pl w trybie natychmiastowym podjął współpracę z Google nad szybkim przywróceniem porównywarki na czołowe pozycje, dostosowując się do nowego podejścia w zakresie polityki oceny linków pozycjonujących. Mamy nadzieję, że efekty tych działań będą widoczne w ciągu najbliższych dni. Dotychczas Google skupiało się na ocenie wartości linków bezpośrednio na stronach, które takie linki zamieszczały i to one były głównym obiektem ewentualnych restrykcji ze strony Google. Te działania nie przynosiły zamierzonych skutków, ponieważ ciągle powstawały nowe linkujące witryny. Ze strony Google była to swego rodzaju walka z wiatrakami, a dla firm – które chciały konkurować o pozycje w wyszukiwarce – jedyna szansa na nawiązanie konkurencji.

W naszej opinii Google dokonało dość drastycznego, odważnego, ale słusznego kroku. Popieramy działania Google polegające na poprawianiu jakości wyników wyszukiwania – i to mimo tego, że chwilowo sami ponieśliśmy konsekwencje prowadzonej przez wyszukiwarkę akcji. Konkurowanie o pozycje w Google ma teraz szansę na to, by polegać na faktycznym konkurowaniu jakością serwisu, co sprawia, że w zmianie podejścia do problemu ze strony Google widzimy szansę również dla serwisu Nokaut.pl.

Porównywarki cen są bardzo cennym narzędziem dla każdego konsumenta, dostarczając mu unikalnej treści. W jednym miejscu informują o milionach produktów, umożliwiając dotarcie do ich danych technicznych, zdjęć, opinii czy innych szczegółów na ich temat. Pozwalają też na sprawdzenie opinii o sklepach, weryfikację ich wiarygodności oraz to, co jest w zasadzie najważniejsze – na porównanie w jednym miejscu ofert sklepów nie tylko według ceny, ale także innych kryteriów – lokalizacji, dostępności czy oceny sklepu.

Dostajemy sporo sygnałów od naszych użytkowników o utrudnieniach związanych z działaniem Google, zwłaszcza tych, którzy wchodzili do serwisu Nokaut.pl przez tę wyszukiwarkę. Użytkowników przyzwyczajonych do wpisywania nazwy produktu lub kategorii w Google i trafiających do Nokaut.pl tą drogą, zapraszamy teraz bezpośrednio do nas.

Zarząd Grupy Nokaut SA

Co sądzicie o całej sprawie? Porównywarkom „należało się” za ich działania w Google już od dawna? Kiedy wrócą na listy wyników czołowej wyszukiwarki? A może ma to jakiś związek z wprowadzaniem e-commerce’owej usługi Product Search przez Google?

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

WeSave.pl wprowadził DealClicks, narzędzie promowania ofert zakupów grupowych w portalach agregujących

W Polsce funkcjonuje już ponad 70 aktywnych portali zakupów grupowych. Obok tych serwisów pojawiają się agregatory, które gromadzą rozrzucone po sieci oferty w jednym miejscu. System DealClicks to próba zintegrowania rynku zakupów grupowych.

Zakupy grupowe mają w Polsce niespełna dwuletnią historię, a od kilku miesięcy można zaobserwować ich wyraźny rozkwit. Na rynku debiutują coraz to nowi gracze, czyli oferenci. Wśród nich pojawiają się wyspecjalizowane serwisy, skupione na pozyskiwaniu ofert w małych miastach lub konkretnej branży, które na swoich stronach prezentują konkurencyjne dla dużych portali oferty. Rywalizacja oferentów daje konsumentom większy wybór, ale z drugiej strony stanowi swoistą klęskę urodzaju. Wyselekcjonowanie najbardziej interesujących propozycji staje się dla użytkownika coraz trudniejsze i bardzo czasochłonne.

Agregatory

W odpowiedzi na rosnącą ilość ofert pojawiły się podmioty pochodne, których rola polega na porządkowaniu rynku i ułatwianiu konsumentom poruszania się po serwisach z ofertami. Takimi produktami, wychodzącymi naprzeciw potrzebom klientów są agregatory, czyli serwisy zbierające oferty z poszczególnych portali. Agregatory są dla zakupów grupowych tym, czym dla Internetu wyszukiwarki. Ich popularność zależy z kolei od rozwiązań i mechanizmów ułatwiających dostęp do pożądanych kuponów.

Jednym z takich rozwiązań jest wprowadzenie przez WeSave.pl systemu hierarchizowania ofert. System nosi nazwę DealClicks i może być stosowany przez inne portale agregujące oraz oferentów.
WeSave.pl to agregator, który funkcjonuje na rynku od niespełna 7 miesięcy i już teraz, w dużej mierze dzięki systemowi DealClicks, gromadzi oferty z 44 polskich portali zakupów grupowych. Co miesiąc odwiedza go średnio 150 tys. użytkowników, generując ponad pół miliona wyświetleń ofert. Statystyki te pokazują, jak bardzo potrzebne są serwisy upraszczające dostęp do dużego zbioru ofert. System DealClicks wdrożono z końcem 2011 roku. Podobny system działa z sukcesem tylko w Czechach, które w branży zakupów grupowych są jednym ze światowych liderów.

Jak działa DealClicks?

DealClicks porządkuje w przyjazny dla konsumenta sposób oferty pochodzące z wielu serwisów zakupów grupowych, gromadząc je w jednym miejscu. System integruje konkurujące ze sobą agregatory, oferentów oraz konsumentów. Platforma znosi bariery dla nowych, wchodzących na rynek oferentów i daje wszystkim uczestnikom rynku równe szanse w promowaniu swoich ofert, co jest przede wszystkim wygodne dla użytkowników, którzy regularnie dokonują zakupów.

„DealClicks, nad którym pracowaliśmy przez ostatnie pół roku, daje największe możliwości ofertom najlepszej jakości, które bardzo często można znaleźć na małych, wyspecjalizowanych, ale jeszcze niewypromowanych portalach. Te małe, wchodzące na rynek serwisy gromadzą niejednokrotnie lepszej jakości oferty niż rynkowi potentaci, ponieważ bliskość rynku lokalnego to ich główna przewaga konkurencyjna nad wielkimi graczami” – mówi Szymon Niemczura z WeSave.pl – „Staramy się proponować takie narzędzia, które będą łączyć interesy konsumentów, oferentów i agregatorów, co bardzo korzystnie wpływa na jakość rynku zakupów grupowych” – dodaje.

Oferenci publikują oferty jednocześnie na swoich stronach oraz automatycznie w sieci DealClicks (w oparciu o pliki XML). W systemie DealClicks oferty zostają skategoryzowane przez algorytm analizujący tytuł i treść oferty. Uporządkowane oferty otrzymują odpowiedni ranking i są przekazywane do wydawców w prostym pliku XML. System bierze pod uwagę jakość oferty, którą jest w stanie określić po statystykach wyświetleń i klików oferty. Rozliczenia wyglądają podobnie, jak w systemach Google AdWords i Facebook Ads. Wydawcami są portale agregujące, porównywarki ofert i portale tematyczne (np. turystyczne). W tej chwili z systemu DealClicks oprócz agregatora WeSave.pl korzysta już 6 niezależnych wydawców.

Źródło: WeSave.pl

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

34-procentowy wzrost firmy Trusted Shops w 2011 roku

Ponad 11 000 sklepów internetowych posiadających znak jakości Trusted Shops gwarantuje bezpieczne zakupy w sieci. Na rok 2012 współzałożyciel i prezes zarządu Trusted Shops, Jean-Marc Noël, zapowiada wejście na nowe rynki europejskie. W porównaniu z ubiegłym rokiem firma zanotowała aż 34-procentowy wzrost.

W 2011 roku spółkę Trusted Shops ominął kryzys w strefie euro i zanotowała ona dalszy wzrost. Obecnie ponad 11 000 sklepów internetowych w pięciu krajach europejskich zostało wyróżnionych znakiem jakości za zapewnianie bezpieczeństwa zakupów w sieci. Tym samym Trusted Shops jest liderem na rynku w zakresie certyfikacji sklepów internetowych połączonej z nadawaniem znaku jakości.

W połowie 2011 roku duży francuski bank, Crédit Agricole, objął udziały w Trusted Shops. Udziały większościowe przedsiębiorstwa z Kolonii nadal znajdują się w rękach trzech członków zarządu i założycieli firmy. Oprócz Crédit Agricole od 2008 roku mniejszościowe udziały w Trusted Shops posiada również fundusz inwestycyjny European Founders Fund (EFF).

Zaufanie i bezpieczeństwo konsumentów

– Coraz więcej sprzedawców zaczyna rozumieć, że niska cena już nie wystarcza, by skłonić klientów do zakupów. Ankiety prowadzone wśród konsumentów w Europie pokazują, że zaufanie i bezpieczeństwo podczas dokonywania zakupów w sieci mają co najmniej takie samo znaczenie jak dobra cena – mówi Jean-Marc Noël. – Dzięki finansowemu zabezpieczeniu swoich zakupów wielu konsumentów ma po prostu większe poczucie bezpieczeństwa. To z kolei zwiększa gotowość potencjalnych nabywców do zakupu i w istotny sposób przyczynia się do sukcesu sklepów internetowych.

By móc dotrzymać kroku wzrostowi, firma zwiększyła w ostatnim czasie liczbę pracowników do 120 osób. Na początku 2011 roku liczba zatrudnionych wynosiła 78 osób. Większość nowych miejsc pracy powstała w obszarze działalności związanej z certyfikacją. Ponad 30 prawników wyspecjalizowanych w prawie gospodarczym zajmuje się tutaj audytem i kontrolą sklepów internetowych.

Stworzyliśmy zespół ekspertów, aby w procesie audytu móc zagwarantować utrzymanie naszych wysokich kryteriów jakościowych również poza Niemcami. W każdym kraju, w którym prowadzimy naszą działalność, będziemy zatrudniać rodzimych specjalistów w branży e-commerce i obowiązującego w nim prawa konsumenckiego – kontynuuje Noël.

Międzynarodowy model sukcesu

– Naszym celem jest upowszechnienie Trusted Shops jako europejskiego znaku jakości dla branży e-commerce – dodaje Jean-Marc Noël. – W poprzednim roku wkroczyliśmy na rynek polski i francuski, pozyskując jako klientów takie sklepy internetowe jak Microsoft Store, Vobis, sklepy obuwnicze Zalando i Sarenza oraz Groupon.

W 2012 roku Trusted Shops będzie kontynuować proces umiędzynarodowienia swojej działalności. W przyszłości firma będzie prowadzić audyt sklepów internetowych także w Hiszpanii oraz nadal rozwijać swoją działalność w Wielkiej Brytanii. W ciągu tego roku planowane jest ponadto rozszerzenie rynku o Belgię, Holandię i Skandynawię. Oficjalne wejście na rynki tych krajów powinno nastąpić w trzecim kwartale 2012 roku.

Źródło: Trusted Shops

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)