eKomercyjnie.pl

Dzień Darmowej Dostawy przekonał Polaków do zamówień

ddd2013-logoPonad trzykrotnie więcej zamówień niż dzień wcześniej – to efekt Dnia Darmowej Dostawy, który odbył się 2 grudnia. Zwiększyła się też liczba wizyt na stronach e-sklepów uczestniczących w akcji.

Trochę ponad tydzień temu odbył się Dzień Darmowej Dostawy. Sklepy uczestniczące w akcji oferowały wtedy bezpłatne dostarczenie zakupionych przedmiotów, niezależnie od wartości zamówienia, sposobu płatności i wybranej metody dostawy. Czy ta promocja, w której uczestniczyło ponad 2,5 tys. e-sklepów, zachęciła Polaków? Najnowsza analiza firmy Gemius pokazuje, że tak.

Ponad trzykrotnie większa liczba zamówień

Okazuje się, że e-sklepy, które wzięły w niej udział w 2014 roku, odnotowały ponad trzykrotny wzrost liczby zamówień (236 proc.) w porównaniu do wyników osiągniętych poprzedniego dnia. W analizie uwzględniono 820 sklepów internetowych objętych badaniem gemiusShopMonitor.

Na przykładzie Dnia Darmowej Dostawy widać, że wspólne działanie podmiotów, które na co dzień często ze sobą konkurują, może przysporzyć korzyści nie tylko dla poszczególnych sklepów, ale i dla całego rynku – wyjaśnia Mateusz Gordon, ekspert od e-commerce firmy Gemius.

Ekspert wyjaśnia, że w tego typu akcjach marketingowych potrzeba cierpliwości i konsekwencji. – W tym roku odbyła się już piąta edycja Dnia Darmowej Dostawy i z pewnością można powiedzieć, że dotychczas to ona odniosła największy sukces. Można też z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że w kolejnych latach popularność tej promocji będzie rosnąć – dodaje Gordon.

ddd-wiecej-zamowien

Black Friday i Cyber Monday? Nie w Polsce

Dzień Darmowej Dostawy (ang. Free Shipping Day) został zapoczątkowany w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak Czarny Piątek (ang. Black Friday) i Cyber Poniedziałek (ang. Cyber Monday). Jednak, jak wykazują analizy, w największym stopniu przełożył się na pozycję e-sklepów. W Czarny Piątek (28 listopada 2014 roku) i Cyber Poniedziałek (1 grudnia 2014 roku) nie odnotowano znacznych zmian w liczbie składanych zamówień.

Więcej wizyt w e-sklepach, które uczestniczyły w akcji

Dane pokazują też, że e-sklepy biorące udział w akcji Dzień Darmowej Dostawy odnotowały niemal o jedną trzecią (29 proc.) większą liczbę wizyt w porównaniu do wyników osiągniętych przez sklepy internetowe, które zrezygnowały z wprowadzenia tej promocji.

ddd-wiecej-uzytkownikow


Dane pochodzą z badania gemiusShopMonitor, które prowadzi firma Gemius. Badanie jest dedykowane branży e-commerce. Daje możliwość porównania wyników e-sklepu z otoczeniem konkurencyjnym. Dzięki niemu e-przedsiębiorcy mogą zestawić wyniki swoich stron WWW z zagregowanymi danymi rynkowymi. Więcej informacji o badaniu na stronie www.shopmonitor.pl.

Akcję Dzień Darmowej Dostawy organizuje serwis eKomercyjnie.pl, który właśnie czytasz :)

Źródło: informacja prasowa

Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. Jak wyglądają statystyki w stosunku do 2013r? czy wtedy też był 3krotny wzrost zamówień czy większy? doszukałem się tylko podsumowania za 2013 w kwesti ilości sklepów, to że w tym roku było ich więcej – rozumiem, akcja jest coraz popularniejsza. Jednak w tym roku Allegro wyskoczyło ze swoimi kuponami „20zł taniej” wszystko powyżej 50zł, poza tym najtańsza opcja dostawy z inpostem to ok 4zł więc zastanawiam się na czy ta akcja „zaszkodziła” dniu darmowej dostawie? możecie podzielić się jakimiś danymi?

    Odpowiedz ↓

    1. Krzysztof Bartnik

      Właśnie przygotowujemy nasz raport, który powinien ukazać się na początku stycznia, gdzie będzie trochę więcej danych. Wstępnie nie zauważyliśmy wpływu innych sił obcych na naszą akcję :) wszystkie parametry nasze są powyżej wyników z poprzedniego roku, ale w tym tygodniu robimy jeszcze ankietę w sklepach internetowych, które uczestniczyły w DDD2014, żeby mieć pełny obraz sytuacji.

      Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Zachęć klienta do działania dzięki ciekawym treściom

Aby zwiększyć popularność swojej strony bloga czy sklepu internetowego bez wątpienia musimy zainteresować odbiorcę i w efekcie zachęcić do działania, czyli zakupu produktu. W dużej mierze to właśnie wszystkie elementy Call To Action przyczynia się do częstszych odwiedzin naszej witryny. W okresie przedświątecznym takie działania są więc wyjątkowo potrzebne. W poniższym artykule podpowiadamy, w jaki sposób możemy zwiększyć ich efektywność, stosując content marketing.

Czym jest Call To Action? To nic innego jak komunikat (przykładowo hasło promocyjne czy grafika), który ma zainteresować odbiorcę. CTA to nie tylko czerwony baner z napisem „Kup teraz” (dość pospolity zresztą przykład). Dziś dużo większą skuteczność zapewnia odpowiednio przygotowany content. Można go dostarczać, posługując się modelem AIDA. Jest to swego rodzaju instrukcja skutecznego marketingu – podpowiada, w jaki sposób prowadzić działania marketingowe, aby zapewnić firmie jak największe zainteresowanie ze strony odbiorców.

AIDA

AIDA zakłada cztery etapy procesu pozyskiwania klienta: przykucie uwagi (attention), zdobycie zainteresowania (interest), wzbudzenie pożądania (desire) oraz finalnie zachęta do działania (action). Oznacza to, że nie można poprzestać tylko na przygotowaniu oferty, która w zamyśle ma nakłaniać do zakupu. Mowa tu o hasłach typu „Promocja na telewizory firmy X, 32 cale, warto!”. Nie trzeba chyba dodawać, że hasło to nie wzbudzi głębszego zainteresowania czy pożądania. Niestety ono nie przyciągnie niczyjej uwagi – nawet osób, które rzeczywiście szukają telewizorów o 32 calach.

Ten sam przekaz zupełnie inaczej wyglądałby, gdyby opatrzeć go informacjami dodatkowymi, umieścić w danym kontekście i zbudować wokół produktu historię. Przykładowo: „Zbliża się zima, podczas której wieczory są coraz dłuższe, a my częściej wybieramy telewizję zamiast mroźnego spaceru”. To zdanie dużo bardziej przykuwa uwagę czytelnika niż wcześniejsze suche hasło.

Skoro już udało nam się zainteresować odbiorcę, następnym etapem jest wzbudzić jego pożądanie. Na przykład w ten sposób: „Wyobraź sobie, jak na tym telewizorze wyglądałby twój ulubiony film. Jakość obrazu oddająca charakter każdej sceny i dźwięk przenoszący cię w samo centrum akcji.” Ostatni krok to już tylko zachęcenie do działania. Ale nie poprzez banalne hasło „Kup teraz”. Dużo trudniejsze, ale też o wiele bardziej skuteczne jest użycie kolejnej gry emocjonalnej: „Planując zakup tego telewizora musisz się pospieszyć – to jedyna sztuka w tej cenie”.

Język korzyści

Całość oferty warto uzupełnić o tak zwany język korzyści. Jakimi prawami on się rządzi?

1. Proste zdania
Chodzi głównie o formę przekazu. Przedstawmy korzyści w sposób zrozumiały dla kogoś spoza branży. Opisujmy cechy rzeczywiste i unikajmy mdłych ozdobników typu „wspaniały”, „niepowtarzalny”. Przecież jako konsumenci sami w te hasła nie wierzymy.

2. Powtórzenia i wypunktowania
W treści zajmującej więcej niż pół strony powtórzmy na koniec omawiane wcześniej zalety. Najlepiej w formie punktów, aby były łatwe do znalezienia i rzucały się w oczy. Nie wszyscy czytają całość, a często od razu przechodzą do wniosków.

3. Tekst mądrze uporządkowany
Wszystkich męczą za długie akapity. Najlepiej jest, kiedy akapit zawiera do 7 wersów. Pamiętajmy o stosowaniu przykładów, punktów, śródtytułach, stosujmy czasowniki w stronie czynnej i zwracajmy się bezpośrednio do odbiorcy („zobacz”, „skorzystaj”). Wtedy tekst będzie atrakcyjny i nie znudzi czytelnika.

4. Rożne punkty widzenia
Pamiętajmy, że nie zawsze nasi klienci tworzą jednolitą grupę o podobnych potrzebach. Wybierzmy zatem głównych odbiorców i na nich oprzyjmy swój tekst, oczywiście uwzględniając w nim także rzadsze wymagania względem oferowanych produktów. Pokażemy w ten sposób, że wiemy dla kogo pracujemy, ale również damy do zrozumienia, że realizujemy też inne wymagania. Być może wzbudzimy dzięki temu nowe potrzeby swoich klientów?

Co jeszcze się przyda w tekstach?

Jeżeli piszemy rozbudowaną ofertę, nie wolno zapomnieć o zamieszczeniu krótkiego podsumowania. W dobie szybkiej informacji liczą się konkretne dane, teksty klarowne. Warto pamiętać, że słowa zawarte na końcu są znacznie częściej czytane. Nie wolno lekceważyć tej siły. Dlatego też powinniśmy skupić się na kwestiach naprawdę ważnych dla całości oferty. Należy pamiętać, że content to nie tylko treść. Klienci podejmują decyzje także opierając się na jakości zdjęć czy układzie strony.

Określając działania CTA, musimy dokładnie przygotować każdy najmniejszy element danej oferty. Jednym ze sposobów wyróżnienia oferty są – wciąż rzadko stosowane w polskim świecie e-commerce – prezentacje wideo. W wielu przypadkach wideo uwiarygodnia dany produkt. Jeśli kierujemy swoją ofertę do dzieci, dobrym chwytem jest nagranie reakcji dziecka w trakcie odpakowywania tajemniczej przesyłki? To dużo bardziej sugestywny komunikat niż suchy opis „zaskocz swoją pociechę!”. Film również powinien być stosunkowo krótki – w przeciwnym wypadku rozproszy uwagę konsumenta.

Warto też opracować sposób prezentowania produktów. Rzeczywiste zdjęcia sprzedawanych towarów, publikowanie opinii dotychczasowych konsumentów, przejrzysty i dokładny podział produktów to tylko kilka z bardzo ważnych elementów budowania wartościowego contentu. Każdorazowo trzeba poszukać ciekawego wyróżnika, który da przewagę nad konkurencją. Takie wyróżniki będą różne w przypadku odmiennych branż, jednak zawsze mają dwa elementy wspólne: jakość i kreatywność.

Przy prowadzeniu sklepu online absolutną podstawą są opisy produktów oraz informacje o ich unikalności. Identyczne opisy spotykane na wielu witrynach bez zmienionego choćby układu prezentacji produktu tylko frustrują potencjalnego klienta. Tworzenie opisów wymaga czasu, ale procentuje: klient zyskuje poczucie traktowania lepszego niż u konkurencji. Przyczynia się to również do lepszego pozycjonowania w wyszukiwarce Google, która bardzo ceni unikalne treści.

Podsumowując: jeśli decydujemy się na skuteczne CTA, musimy postawić na ciekawy i unikalny content. Przygotowujmy nie tylko opisy w sklepie online, ale także artykuły, poradniki, zdjęcia, infografiki, materiały filmowe, webinaria, ebooki i wiele innych narzędzi, które są w stanie przysporzyć nam rzesze klientów. Ogranicza nas tylko budżet i wyobraźnia.

whitepress-logoAutorem powyższego poradnika jest dr Paweł Strykowski z Whitepress. Platforma Whitepress.pl to nowe na polskim rynku narzędzie, które wspiera działania PR i content marketing. Funkcjonuje na rynku od końca 2013 roku i obecnie skupia ponad 1800 portali internetowych, będących własnością Wydawców. Reklamodawcy, którzy zarejestrują się na platformie zyskują ułatwione, bezpośrednie dotarcie ze swoimi treściami (eksperckimi i promocyjnymi) właśnie do Wydawców, którzy mogą je opublikować w swoich serwisach. W portalu może zarejestrować się każda firma.

Przeczytaj też:

Autor wpisu

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Rozliczenia elektroniczne obowiązkowe od 1 stycznia 2015 r. – jakich sklepów internetowych to dotyczy?

infakt-logo-newJuż od początku przyszłego roku część przedsiębiorców będzie zobligowana wysyłać formularze deklaracji podatkowych do urzędu skarbowego wyłącznie przez Internet. Ma to zmniejszyć ilość dokumentów w formie papierowej, jaka rokrocznie trafia do administracji podatkowej. Ale nie tylko. Kogo konkretnie mają obowiązywać nowe regulacje? Czy osoba samodzielnie prowadząca mały sklep internetowy musi dostosować się do tego obowiązku?

Elektroniczne deklaracje PIT – dla kogo obowiązkowe?

Ilość papierowych dokumentów, jaka każdego roku wędruje pomiędzy urzędami a przedsiębiorcami, spokojnie może zostać określona mianem imponującej. Nie powinno więc dziwić, że co jakiś czas podejmowane są kroki w celu jej ograniczenia. Kolejnym ma być obowiązek składania przez część przedsiębiorców deklaracji PIT wyłącznie elektronicznie.

Od 1 stycznia 2015 r. druków podatkowych PIT-11, PIT-R, PIT-4R, PIT-8C, PIT-8AR, PIT-40, IFT-1/IFT-1R nie będzie można przesyłać w formie papierowej. Ma to mieć zastosowanie do dochodów (lub poniesionych strat) uzyskanych już w 2014 r. Nowe przepisy nie będą jednak dotyczyć wszystkich przedsiębiorców.

Obowiązek składania wspomnianych druków wyłącznie drogą elektroniczną nie będzie odnosił się do mniejszych firm, które zatrudniają maksymalnie pięć osób i jednocześnie nie korzystają z usług biur rachunkowych.

Nie ma tu znaczenia rodzaj umowy podpisanej z pracownikiem. Istotne jest tylko czy przedsiębiorca sporządza informację podatkową na rzecz danej osoby. Termin składania deklaracji PIT w formie elektronicznej upływa z końcem lutego roku następującego po roku podatkowym.

Dwie możliwości osobistego złożenia deklaracji

Osobiste złożenie elektronicznych druków PIT-11, PIT-R, PIT-4R, PIT-8C, PIT-8AR, PIT-40, IFT-1/IFT-1R będzie możliwe:

  • za pomocą profilu ePUAP, lub
  • stosując bezpieczny podpis elektroniczny.

Korzystanie z platformy ePUAP wymaga założenia konta i uzyskania profilu zaufanego. Służy to potwierdzeniu podpisu składanego przez przedsiębiorcę pod przesyłanymi dokumentami elektronicznymi. Oczywiście tymi kierowanymi do organów administracji publicznej. Założenie profilu zaufanego jest bezpłatne.

Przedsiębiorca może się także zdecydować na uwierzytelnienie wysłanych w formie elektronicznej druków poprzez ich podpisanie bezpiecznym podpisem elektronicznym (e-podpisem). Zakup sprzętu, który umożliwia posługiwanie się takim systemem pozwala na autoryzację wszelkich składanych deklaracji. Minusem jest tu jednak koszt tego rozwiązania sięgający kilkuset złotych.

Pełnomocnik złoży deklarację jeśli posiada podpis elektroniczny

Warto również zwrócić na trzecią możliwość składania deklaracji (już nie osobistą). Jest nią ustanowienie pełnomocnika, czyli osoby albo firmy, która zrobi to za przedsiębiorcę. Często takie zadania powierza się w ręce biura rachunkowego. Niezależnie jednak od tego, kto konkretnie złoży za przedsiębiorce dokumenty wymagane jest sporządzenie pełnomocnictwa.

Służy temu formularz UPL-1, który powinno się złożyć urzędzie skarbowym właściwym w sprawach ewidencji podatników i płatników. Niezbędna jest forma papierowa tego dokumentu. Ze złożeniem UPL-1 nie wiążą się żadne koszty.

Należy jednak pamiętać o pewnej istotnej kwestii. Otóż złożenie e-deklaracji przez pełnomocnika możliwe jest jedynie w sytuacji, gdy dysponuje on bezpiecznym podpisem elektronicznym.

Obowiązujące przepisy pozwalają na odwołanie pełnomocnictwa w każdym momencie. W tym celu wystarczy złożyć formularza OPL-1. Tak samo jak w przypadku składania UPL-1 robi się to w urzędzie skarbowym właściwym w sprawach ewidencji podatników i płatników.

Urzędnik przygotuje deklarację PIT, a podatnik zdecyduje co dalej

Wprowadzenie konieczności składania kolejnych dokumentów w formie elektronicznej poza wspomnianym już ograniczeniem przepływu papierowych druków ma jeszcze inny cel. Nowe regulacje to również element uruchomienia systemu PFR (pre-filled tax return), który ma już niedługo umożliwić przygotowywanie przez urzędników wstępnych deklaracji PIT.

O co chodzi w praktyce? Zgodnie z założeniami podatnik będzie miał utworzone konto na specjalnym portalu podatkowym. Po zalogowaniu się na swoje konto zdecyduje, czy akceptuje wypełnioną przez urzędników deklarację, czy wprowadzi w niej zmiany.

Na początku 2015 r. ten system ma zostać udostępniony rozliczającym PIT-37. Chodzi tu przede wszystkim o pracowników, zleceniobiorców, emerytów i rencistów. Planuje się, że od 2016 r. usługa PFR ma być dostępna również dla składających:

  • PIT-36 – to głównie przedsiębiorcy, oraz
  • PIT-38 – dotyczy osiągających dochody kapitałowe (np. z giełdy).

W kontekście uruchomienia całego systemu konieczne jest zgromadzenie odpowiednich danych. Ma to nastąpić właśnie dzięki złożeniu deklaracji podatkowych w formie elektronicznej.

Autorem powyższego materiału jest Arkadiusz Caryk, redaktor inFakt – firmy oferującej księgowość z dostępem do dokumentów i finansów w aplikacji online, darmowym kurierem i profesjonalną obsługą księgową.

Autor wpisu

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)