eKomercyjnie.pl

Euro 2012 – mistrzostwa niewykorzystanych szans

Smutny jest widok po Euro. Po fali entuzjazmu przyszedł czas na powrót do szarej rzeczywistości. Dla wielu firm owa rzeczywistość może okazać się bardzo brutalna. Przed mistrzostwami chyba nie było sklepu, który nie chciałby zagarnąć dla siebie części „eurotortu”.

Reklama

W asortymencie większości internetowych pasaży pojawiały się gadżety, koszulki, zabawki – wszystko z elementami narodowymi lub takimi, które kojarzyły się z piłką nożną. Jak to wygląda teraz? Krajobraz jak po wojnie. Pozytywne emocje związane z turniejem zdążyły się już ulotnić. Patriotyczny asortyment zniknął z półek, a fanów futbolu znów na ulicach jakby mniej.

Okres trwania Euro 2012 był idealnym momentem do tego, by przyciągnąć nowych klientów. Poprzez ofertę skierowaną do fanów futbolu, można było w łatwy sposób zwiększyć obroty i wypromować własny biznes. Dotarcie do tej grupy klientów również nie byłoby trudne, ale… Tyle się mówi o tym, że prawidłowe działania marketingowe to takie, które nastawione są na długofalowe, szeroko zakrojone realizacje. Przygotowywanie rabatów, kart lojalnościowych, kuponów promocyjnych, konkursów, komunikacja z blogerami, pozycjonowanie, promocja w wyszukiwarkach, komunikacja w mediach społecznościowych – to wszystko działania, które wymagają czasu i cierpliwości.

Niestety, polskim internetowym sprzedawcom tych cech zdecydowanie brakuje. OK, nie należy wymagać od małych sklepów, by inwestowały w rozwój gałęzi sprzedaży (futbol i pochodne), które niekoniecznie przyniosą im duże owoce. Ale od dużych serwisów zakupowych i sklepów, mimo wszystko, powinniśmy wymagać większego zaangażowania, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę potencjał, jaki drzemie w rynku piłkarskim.

Na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych siłą handlu pamiątek i gadżetów związanych z drużynami sportowymi nie jest ich sprzedaż w okresie fali entuzjazmu. Ich siłą jest budowanie długotrwałych relacji z fanami poprzez ciągłe zachęcanie ich do robienia zakupów przynajmniej kilka razy w roku. Nie bez powodu w największych klubach co roku wymienia się trykoty, w których na boisko wybiegać będą najlepsi piłkarze świata. Nie na darmo kontrakty podpisywane są ze specjalnymi klauzulami, mającymi na celu angażowanie zawodników w akcje marketingowe i wizerunkowe. Nie na darmo też, nawet mniejsze kluby, które borykają się z problemami finansowymi, inwestują pieniądze w działania marketingowe i promocyjne. Potrafią tak opakować swój produkt (mecz, wizerunek piłkarzy), że kibice bez słowa sprzeciwu kupują karnety, bilety, koszulki oraz różnej maści gadżety.

Najlepszym przykładem jest Borussia Dortmund. Dzisiaj Mistrz Niemiec, a jeszcze kilka lat temu klub, który był na skraju załamania finansowego. Klub, który aby przetrwać, musiał prosić o pożyczkę swojego największego rywala (Bayern Monachium). Mimo kryzysu BVB nie poddawało się, a dział marketingu klubu robił wszystko, by osiągnąć zadowolenie kibiców i tak, dzięki wielu ciekawym akcjom, kibice pozostawali wierni swojej drużynie na dobre i na złe. Dla przykładu, aby zaspokoić zapotrzebowanie fanów rozsianych po całych Niemczech, przy okazji każdego meczu wyjazdowego Borussii za drużyną podąża bus wypchany po brzegi nowymi koszulkami i pamiątkami. Dodatkowo, w dniu meczu prawie zawsze organizowane są specjalne promocje dla klientów sklepu internetowego.

Podobnie mogło być w wielu sklepach, które w swoim asortymencie postanowiły w czasie Euro uwzględnić koszulki i kubki w narodowych barwach. Niestety, zabrakło im na to wszystko pomysłu i już po kilku dniach, gdy polska reprezentacja odpadła z turnieju, większość towaru nadawała się do wyrzucenia. Co gorsze, większość sklepów nowy asortyment zaprezentowała dopiero kilka dni przed Euro, więc czasu na jego upłynnienie było jak na lekarstwo. W jaki sposób klienci mieli się z tym towarem zapoznać? Jedyną opcją było czekanie na cud albo wydanie sporej ilości gotówki na reklamę. Efekt? Jednym z pewnością udało się wstrzelić, ale większość właścicieli sklepów jeszcze długo będzie pluła sobie w brodę.

Z drugiej strony, bardzo pozytywne wrażenie po Euro zostawiły po sobie dwie firmy, które były oficjalnymi sponsorami mistrzostw: MasterCard i Intersport. Obydwie pokazały, jak wykorzystać potencjał największego w historii Polski sportowego święta. MasterCard wraz z technologią PayPass opanował oficjalne strefy kibica, a także stadionowe restauracje i bary. Intersport natomiast skrzętnie realizował swoją strategię promocji artykułów związanych nie tylko z Euro, ale z piłką nożną w ogóle. Nawet teraz, gdy piłkarski pył dawno opadł, na stronie sklepu znajdziemy ranking najlepszych piłkarskich butów. Widać więc, że strategia promocji asortymentu futbolowego jest kontynuowana, mimo że turniej skończył się już kilka tygodni temu, a lato to nienajlepszy okres do gry w piłkę. Owszem, można powiedzieć, że sklep z tak szerokim asortymentem jak Intersport ma zdecydowanie łatwiejsze zadanie w sprzedaży piłkarskich gadżetów, ale dlaczego osoby odpowiedzialne za marketing w polskich klubach nie pomyślą o nawiązaniu współpracy z okolicznymi sklepami skupionymi na handlu w internecie?

Nie samym Euro człowiek i sprzedawca żyje. Sprzedaż można byłoby rozwijać również w innych okresach, w przeciągu całego roku. W Krakowie można byłoby sprzedać akcesoria Wisły i Cracovii, w Łodzi Widzewa, w Poznaniu Lecha, a w Warszawie Legii. Wtedy nie byłoby żadnego problemu z kibicami, którzy nie wszystkie kluby lubią po równo. Każdy znalazłby coś dla siebie, a biznesowo zarówno same kluby, jak i sklepy byłyby zadowolone. Jedni zwiększyliby liczbę kanałów sprzedaży, drudzy z kolei mogliby zwiększyć ilość sprzedawanych towarów ogólnie. Do tego wszystkiego brakuje jeszcze oficjalnej współpracy polskiej T-Mobile Ekstraklasy z mniejszymi i większymi podmiotami e-commerce. Gdy w Anglii organizacja odpowiedzialna za zarządzanie piłkarskimi rozgrywkami pozyskuje kolejnych partnerów merchandisingowych, w Polsce temat sprzedaży piłkarskich i klubowych pamiątek wciąż jest w powijakach.

Euro było szansą na olbrzymią promocję piłki nożnej. Na zwiększenie popularności i, co za tym idzie, zwiększenie obrotów sklepów i klubów związanych z tą gałęzią gospodarki. Niestety szansa została zaprzepaszczona. Euro było, już nie wróci. Towar został sprzedany lub też – w większości – nie. Szansa na promocję swojej firmy poprzez futbol została przez większość polskich internetowych handlowców stracona. Tym, którzy myśleli krótkofalowo, szansa przeszła koło nosa. Znaleźli się tacy, którzy swoje w czasie tych kilku tygodni Euro zarobili, ale ile mogliby zyskać, gdyby wprowadzili w życie strategie nie rodem z odpustu, tylko czerpiąc garściami z rynków zachodniej Europy? Na futbolu, czy też ogólnie na sporcie można zarobić, trzeba tylko wiedzieć jak i wyznaczyć strategie nie na tygodnie, ale na lata.



Przemysław Śmit
– przedsiębiorca, twórca takich marek jak autentyk.com i ruszamysie.pl. Miłośnik kawy, kina i dobrego piwa. Zawodowo grafik i konsultant ds. marketingu i e-biznesu. Pasjonat futbolu. Na co dzień redaktor Spider’sWeb.pl.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #11. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Grzegorz Barasiński, Sklep.kaligraf.eu

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją. Tym razem na pytania odpowiedział Grzegorz Barasiński, który swój pomysł na e-biznes realizuje w Sklep.kaligraf.eu.

Czym zajmowałeś się przed uruchomieniem sklepu internetowego?

Przed uruchomieniem sklepu internetowego studiowałem – właściwie studentem jestem nadal. Pierwszy magazyn sklepu powstawał w pokoju w krakowskim akademiku, a materiały do kaligrafii układałem na półce, tuż nad łóżeczkiem mojej starszej córeczki. Dzisiaj, idąc do naszego skryptorium i składu z materiałami do kaligrafii przy ulicy Grodzkiej, czuję wielką nostalgię i rozczulenie, gdy przypomnę sobie, jak wyglądała pierwsza wersja sprzedaży internetowej. Umieściłem wówczas na stronie „Kaligraf” kilka zdjęć obsadek, paru stalówek, pieczęci lakowej z adnotacją oraz informację, że można je kupić zgłaszając się poprzez… e-mail. Pierwszy klient pojawił się tuż przed Bożym Narodzeniem w 2009 roku i kupił u mnie produkt jako prezent gwiazdkowy.

Jak opisałbym początki? Miałem zero doświadczenia i zupełny brak rozeznania odnośnie tego, jak wygląda e-handel. Dodatkowo muszę przyznać, że studia filozoficzne i prywatne lekcje języków i kaligrafii, nie wspierały moich umiejętności informatycznych i handlowych. Dopiero w styczniu skorzystałem z platformy e-Trade Pro i tak powstał sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia.

Dlaczego zdecydowałeś się na działalność w sieci? Skąd pomysł na sprzedawanie przyrządów do kaligrafii?

Sklep internetowy Kaligraf – sklep.kaligraf.eu, jest częścią firmy Kaligraf – kaligraf.eu, która organizuje warsztaty kaligrafii i iluminatorstwa, a także wydarzenia związane z kulturą słowa i pięknym pisaniem. Jako kaligraf i nauczyciel kaligrafii, nie spotkałem się z ofertą profesjonalnych materiałów do kaligrafowania, która by mnie w pełni zadowalała. Sklep zatem powstał z myślą o własnych potrzebach, o potrzebach moich uczniów i kursantów, a także o polskich artystach-rzemieślnikach, kaligrafach oraz miłośnikach piór i atramentów. Klienci, którzy potrzebują tak specjalistycznego i wyszukanego przedmiotu jak np. stalówka Gillott nr 1068A, stanowią całkiem nieliczną grupę – dlatego sprzedaż w e-commerce zdaje się być najlepszym rozwiązaniem dla komunikacji z konsumentami.

Wybór takiego asortymentu jest zarazem odpowiedzią na pytanie, co jest kluczem do sukcesu w biznesie – czyli prawdziwa pasja. Bez tego nie umiałbym sprzedawać stalówek. Byłbym sprzedawcą nierzetelnym, a w najlepszym razie takim, który nie potrafiłby dać klientom zadowalających odpowiedzi.

Czy zdecydowałeś się na gotową platformę sklepową czy stworzyłeś własną?

Jak już wspomniałem, początkowa sprzedaż nie przystawała do szybko rozwijającego się e-handlu w Polsce, dlatego postanowiłem skorzystać z usług firm e-Trade Pro, RedCart oraz SStore dla całkowicie nowego sklepu piora-wieczne.kaligraf.eu – jednak jest to opowieść na inny wywiad.

Jak docierasz do swoich potencjalnych klientów?

Głównymi klientami i odbiorcami materiałów do kaligrafii są przede wszystkim uczestnicy kursów, warsztatów i spotkań kaligraficznych, które organizowane są przez Kaligrafa na terenie Warszawy, Krakowa, Poznania i Lublina. Właśnie z myślą o nich powstał ten sklep – aby mogli zaopatrywać się w materiały i rozwijać swoją pasję. Do grona klientów dołączają również indywidualni twórcy, inne osoby prowadzące warsztaty, a także nauczyciele i szkoły.

Z potencjalnymi klientami – zarówno z tymi którzy kupują stalówki, jak i kursantami – spotykamy się z okazji wydarzeń kulturalnych. Z okazji tegorocznej Nocy Muzeów, wspólnie kaligrafowaliśmy przy blasku świec w bramie kamienicy pod Wawelem, w Muzeum Drukarstwa Warszawskiego, a także podczas Nocy Kultury w Lublinie oraz Cracovia Sacra w klasztorze karmelitów na krakowskim Piasku. Ponadto staramy się promować sklep w wyszukiwarkach internetowych, przy pomocy pozycjonowania słów kluczowych, a także przez newslettery, akcje Dzień Darmowej Dostawy, różnorakie promocje, okazje, a nawet rozdawanie ulotek.

Zajmujesz się sprzedażą bardzo delikatnych przedmiotów, które są podatne na uszkodzenia szczególnie podczas transportu. Jak zatem rozwiązałeś problem ich magazynowania i wysyłki?

Najtrudniej jest przewozić szkło, a w naszym sklepie dotyczy to atramentów i piór ze szkła weneckiego – dlatego wprowadziliśmy wymóg przesyłania tych produktów w paczkach pocztowych. Do zabezpieczenia takich towarów stosujemy skuteczną piankę i owijamy je folią bąbelkową oraz tekturą. Stalówki również są bardzo delikatne, ale wypracowaliśmy metodę utwardzania listów poleconych, zatem można dokonać zakupów przy niskim koszcie wysyłki – a wiemy, że jest to decydujące przy podejmowaniu decyzji o zakupie.

W jaki sposób dbasz o to, aby klienci powracali do zakupów w Twoim sklepie?

Uważam, że podstawową rzeczą w obsłudze klientów jest rzetelność i profesjonalność. Jeśli potocznie o kimś powiemy, że jest solidną firmą, oznacza to, że jest porządny i dotrzymuje słowa. W sklepie internetowym, sprowadza się to do wiarygodnych informacji na temat produktów, informowania o bieżącym stanie zamówienia i wysokiej kultury osobistej przy kontakcie z klientami. Wiąże się to z błyskawicznym informowaniem o pomyłkach, trudnościach i niepowodzeniach – połączonym ze szczerymi przeprosinami i natychmiastowym rozwiązywaniem problemów. Są to czynniki nienamacalne i wrażeniowe, ale sądzę, że kluczowe. Najbardziej cieszy nas informacja zwrotna od naszych klientów, że jesteśmy rzetelni i uprzejmi.

Na drugim planie o powrót klientów staramy się poprzez listy, bony, newslettery, promocje i kody promocyjne. Staram się również trzymać dobry kontakt z klientami – reaguję na ich uwagi, sugestie, a także sprawdzam te towary, których w danej chwili potrzebują.

Czy w Twoim sklepie zakupy dokonują również klienci zagraniczni?

W naszym sklepie również są zamówienia zagraniczne. Pierwsze nieśmiałe zapytanie o produkty na FB, przyszło ze Słowacji – klientkę obsłużyliśmy w języku angielskim. W tym roku na wakacjach mieliśmy również dwie niezwykłe wizyty – w czasie swojego pobytu w Krakowie, wizytę u Kaligrafa na Grodzkiej zaplanowali turyści z Włoch i Szwajcarii. Nie muszę dodawać, że lobbing włoskiego towarzystwa kaligraficznego tylko przyspieszył tłumaczenie sklepu na włoski, bo np. odbiorców we Włoszech już mamy – tam adeptów kaligrafii reprezentuje polska kaligraf, która mieszka na północy Włoch.

Jak planujesz rozwinąć swój e-sklep w przyszłości?

Chciałbym w przyszłości otworzyć sklep stacjonarny. W tej chwili, lokal stał się centrum komunikacyjnym kaligrafów i miejscem warsztatowym. Jest więc rodzajem salonu sprzedaży, gdzie można przyjść i poradzić się, od których stalówek zacząć. W planach mamy również wdrożenie programu lojalnościowego, sprowadzenie kolejnych produktów, a także nowe wersje językowe. Na ten rok zaplanowaliśmy również współpracę z amerykańskim producentem – w tej chwili jesteśmy z nim w kontakcie. Jakie inne plany… to pokażą miłośnicy kaligrafii.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Airbnb wprowadza nową usługę Wish List

Airbnb – serwis, który ułatwia znalezienie, wynajęcie lub zarezerwowanie unikatowych miejsc na całej kuli ziemskiej, przedstawia nową usługę – Wish List. Dzięki Wish List Airbnb przestaje być serwisem, w którym można jedynie wyszukać i zarezerwować miejsce do spędzenia nocy, a staje się żyjącą w wirtualnym świecie platformą, umożliwiającą swoim członkom poznawanie całej gamy przeróżnych miejsc noclegowych, odkrywanie ulubionych miejsc przyjaciół i planowanie własnych podróży marzeń.

Wish List skupia się przede wszystkim na graficznej stronie wyszukiwania ofert na Airbnb, a przy tym pozwala tworzyć własne, całkowicie dostosowane do indywidualnych potrzeb listy wymarzonych miejsc na całej kuli ziemskiej.

„Kiedy tworzyliśmy Airbnb, nawet się nam nie śniło, że pewnego dnia w naszej ofercie znajdą się tak unikatowe lokalizacje – od domków na drzewie po prywatne wyspy”
– opowiada CEO i współzałożyciel serwisu Brian Chesky. „Fotografowie Airbnb zrobili już ponad 1 milion zdjęć wyjątkowych miejsc noclegowych, a tym samym stworzyli jedną z największych kolekcji fotografii wnętrz na świecie. Wish List w połączeniu z funkcjonalnością i prostotą naszego systemu rezerwacji pozwalają społeczności Airbnb odkrywać jedne z najbardziej intrygujących miejsc tej planety.”

Wraz z wprowadzeniem Wish List Airbnb otwiera nowy rozdział w historii społecznościowego podróżowania i odkrywania świata. Podróżni po raz pierwszy mogą dzielić się swoimi doświadczeniami i poznawać wrażenia swoich przyjaciół i zaufanych ekspertów. Dzięki zintegrowanej opcji rezerwacji podróżnicze marzenia stają się rzeczywistością!

„Dzielenie się wrażeniami nie tylko ułatwia podróżowanie, ale też sprzyja poznawaniu
i inspiruje. Gdzie indziej użytkownik może zbudować swoją listę marzeń, na której obok architektury Franka Lloyda Wrighta znajdują się twierdza Tower w Londynie i zamki rodziny Borgiów?”
– dodaje współzałożyciel i CPO (Dyrektor Działu Zakupów) Joe Gebbia. „Wprowadzając Wish List nie tylko poprawiliśmy graficznie stronę Airbnb, ale też dołączyliśmy funkcje społecznościowe. Właśnie dlatego odkrywanie i tworzenie Wish List, a także dzielenie się nią jest dla użytkowników bardzo proste, a przy tym przyjemne dla oka.”

Aby wyłonić najbardziej inspirujące posiadłości, Airbnb połączyło siły z wybitnymi przedstawicielami różnych dziedzin – od technologii poprzez rozrywkę aż po modę. W Listy Życzeń swój wkład wniosły takie postaci, jak światowej sławy projektant Yves Behar, aktor i przedsiębiorca Ashton Kutcher i inni. Będą oni także wskazywać swoje typy najlepszych miejsc Airbnb na całym świecie, w tym Wish List obejmujące igloo, zamki, łodzie i samoloty.

Jak działa Wish List?

  • Użytkownik korzystający z dowolnej strony z ofertą na Airbnb może zapisać ją sobie na swojej Wish List. Jeden użytkownik może tworzyć wiele takich list.
  • Użytkownicy mają możliwość ustawiania wielu opcji prywatności, na przykład decydować, czy inni mogą widzieć ich Wish List oraz czy mają one znaleźć się na Facebooku.
  • Użytkownik może także zdecydować, by dodanie oferty do Wish List i stworzenie takiej listy zostało odnotowane w jego osi czasu na Facebooku.
  • Użytkownicy mają dostęp do specjalnej strony z Wish List tworzonymi i rozwijanymi przez Airbnb, kanałów RSS z Wish List ich przyjaciół z Facebooka oraz do najbardziej popularnych, tworzonych na bieżąco Wish List.

Źródło: Airbnb

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)