eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

Jak poprawić pozycję sklepu w Google, czyli 5 skutecznych technik zdobywania linków

W poprzednim artykule na eKomercyjnie, opisałem podstawy SEO sklepu internetowego, głównie w kontekście poprawy aspektów wewnętrznych sklepu. Dzisiaj chciałem kontynuować temat, ale skupić sie na czynnikach zewnętrznych, czyli o zdobywaniu linków. Odnośniki czy to zdobyte szybko, czy zbierane mozolnie, w dużej perspektywie wpływają na pozycje Twojego sklepu w Google. Dlatego też postaram się skupić na tym, co przyniesie najlepsze rezultaty.

Dlaczego zdobywanie i budowanie linków jest tak ważne?

Cztery z pięciu najważniejszych aspektów sukcesu w SEO jest powiązanych z budowaniem linków! Nawet słaby sklep pod względem wewnętrznej optymalizacji, może być w Google Top 10 przy odpowiednim linkowaniu zewnętrznym.

Zobacz klasyczny przykład skuteczności linków wpisując w wyszukwiarkę hasło „click here”. Jaka strona będzie pierwsza? Adobe Reader, chociaż na stronie docelowej nie ma nawet wzmianki mówiącej „click here”, jest za to tysiące linków z całego internetu które kierują do tej strony pisząc „Click here to download Adobe PDF”.

Budowanie linków można także porównać do wyborów prezydenckich, w których polityk z większą ilością głosów wygrywa. Warto zauważyć że głosy od bardziej respektowanych osób są medialnie znacznie więcej warte od przysłowiowego Kowalskiego. Tak samo wygląda sprawa z linkami, niektóre z nich są po prostu więcej warte i bardziej skuteczne.

Według ekspertów SEO poniższe aspekty budowania linków są kluczowe:

  • Liczba linków pochodzących z unikalnych domen
  • Dobrany tematycznie anchor tekst linków przychodzących
  • Autorytet linkującej domeny
  • Powiązanie tematyczne domeny linkującej
  • Umieszczenie linka wewnątrz tekstu powiązanego tematycznie

Przemyślane działania przynoszą najlepsze rezultaty, także w budowaniu linków

Istnieją setki, mniej lub bardziej skutecznych technik budowania linków. Niektóre z nich praktycznie zdewaluowały się w oczach robota Google. Inne mogą działać wręcz szkodliwie.

Poza tym zdobywanie linków, jak i każde inne działania w SEO sklepu warto zaplanować, co opisałem na swoim blogu. Może się bowiem okazać że czas poświęcony na budowanie linków powinien być zlecony na zewnątrz, z uwagi na czasochłonność procesu.

Ok, przyjrzyjmy się zatem pięciu skutecznym technikom budowania linków.

1. Tworzenie wartościowych treści jako magnes na linki

Bez wątpienia można wywnioskować że wartościowe treści są kluczem do sukcesu w budowaniu linków. Treść przyciągająca uwagę innych i naturalną skłonność do dzielenia się zdobytą informacją jest bezcenna. W kontekście budowania linków wartościowe treści działają jak magnes na linki.

Zobacz na swoje zachowanie w Internecie, czy polecasz znajomym artykuł, którego treść wygląda jak po wymieleniu przez maszynkę do produkcji spamu pod wyszukiwarki? Oczywiście że NIE i poza spamerem nikt tego też nie zrobi.

Jaki rodzaj treści jest wartościowy i zarazem chwytliwy? Wartościowe treści to zazwyczaj te, które są: nowatorskie, fachowe, ekskluzywne. Następnie mamy wszelkiej maści konkursy, promocje, bezpłatne produkty cyfrowe lub materialne, które także są dobrymi magnesami na linki. Na drugim biegunie są treści: prowokacyjne, wywołujące dyskusje, zmieniające podejście do zastanego stanu rzeczy. Takie treści stanowią także dobry materiał na budowanie linków.

Zazwyczaj najskuteczniejszym punktem startu w tworzeniu treści jest sklepowy/firmowy blog, którego prowadzenie zdecydowanie polecam.

2. Działania Public Relations

Budowa linków to mozolny i czasochłonny proces. Zdarzają się jednak przypadki sprytnej akcji, dzięki której właściciel sklepu jest w stanie wygenerować sporą ilość linków w krótkim czasie. Punktem wyjścia w tej technice budowania linków jest często tworzenie wartościowych i ciekawych treści, które są warte uwagi redaktorów i dziennikarzy.

Dużo ciekawego w tej kwestii powiedział Konrad Latkowski na jednym z Shopcamów. Polecam obejrzeć to wideo w kontekście budowanie linków.

3. Budowanie przyjaznych linków poprzez program partnerski

Programy partnerskie w większości przypadków nie są oparte o czyste linki SEO, co sprawia że mają one bardzo ograniczony wpływ na rankingi w Google. Jeżeli prowadzisz jednak własny program partnerski można go skonstruować w ten sposób, żeby był dla sklepu źródłem bardzo wartościowych linków.

Najlepszych przykładem zastosowania tej techniki jest Amazon.com, gdzie w programie partnerski linki wyglądają tak:

http://www.amazon.com/NazwaProduktu/dp/[Product ID]/?tag=[Affiliate Tag]

Jak to widzi Google? Cóż, wszystko po znaku zapytania dla wujka Google jest ignorowane, ale wartość przychodzącego linka zostaje, wraz ze słowami kluczowymi w nazwie produktu.

4. Snajperskie linki (tylko dla osób z mocnymi nerwami)

Muszę na wstępie przestrzec że ta technika niewłaściwie stosowane może poważnie zaszkodzić Twojemu sklepowi, ponieważ jest negatywnie postrzegana przez Google. Jednocześnie chce zaznaczyć że w tej technice nie chodzi o powszechnie znane SWLe (systemy wymiany linków).

Technika polegająca na kupowaniu precyzyjnych linków przy odpowiednim zastosowaniu może się okazać bardzo skuteczna. Rozważyłbym tą opcje jeżeli masz mocne nerwy i budżet przeznaczony na SEO. Płatne linki nazywam snajperami, ponieważ te dobrze umieszczone i wyselekcjonowane, potrafią znacznie poprawić Twoje rankingi. Nawet jeden bardzo precyzyjny i silny link jest w stanie znacznie zwiększyć potencjał sklepu w Google, szczególnie jako wsparcie najważniejszych fraz kluczowych.

Podstawowa sprawa o której warto pamiętać rozważając i negocjując płatny link to fakt, że taki link powinien wyglądać możliwie jak najbardziej naturalnie. Kupowanie odnośników zazwyczaj wiąże się także z późniejszą opłatą roczną, dlatego też każdy link powinien być dobrze zaplanowany.

5. Darmowe produkty w zamian za linki

Rozdawanie darmówek w zamian za jakąś akcje ma długą historię w marketingu. Ta sprawdzona „sztuczka marketingowa” działa także w kontekście budowania linków. Koncept jest szczególnie interesujący z perspektywy właściciela sklepu. Czy nie masz czasem wrażenia że zalegające w magazynie produkty można by jakoś lepiej wykorzystać?

Jest kilka sposobów zastosowania tej techniki, w której można przykładowo:

  • Wysłać produkty do testów autorom stron w Twojej niszy i zaznaczyć, że link do sklepu powinien być zamieszczony w recenzji produktu.
  • Utworzyć darmowy produkt cyfrowy, do którego znacznie łatwiej o linki niż do podstron produktowych.
  • Rozdać część produktów w konkursie co przy odpowiedniej konstrukcji zasad powinno nakręcić linki przychodzące.

Podsumowując

Budowanie linków jest czasochłonne, czasami kosztowne i zarazem nudne :) Jeżeli jednak zobaczysz rezultaty w Google, szybko stwierdzisz że było warto. Systematyczna praca nad linkami, prawdopodobnie przy pomocy dedykowanej osoby lub agencji jest wskazaną inwestycją jeżeli chcesz zobaczyć Twój sklep w Top 10 Google, szczególnie na w konkurencyjne słowa kluczowe. Mam nadzieje że zainspirowałem Ciebie do działania i zdobywania linków.

Ps. Wszystkie komentarze i pytania dodatkowe są oczywiście mile widziane.

Marcin Chirowski – SEO Menadżer w londyńskim oddziale firmy Kaplan. W wolnych chwilach bloguje na iFoxo.pl o SEO i marketingu internetowym.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Chciałbym dwie sprawy poruszyć: oczywiście że są katalogi na których opłaca się zameldować stronę by w zamian dostać wartościowy link; nie jest ich wiele, ale są, a już na pewno warto zainteresować się robudowanymi serwisami, które oferują jednocześnie i katalog i presell w jednym, anieraz nawet więcej. Tak jak na przykład mój serwis: http://www.websites-index.com/pl/ ; ważne jest przy takich serwisach, żeby zameldowane strony czy też opublikowane artykuły posiadały własną stronę którą by Google spokojnie mógł zaindeksować – bo wtedy powstanie link.
    Druga sprawa to kupowanie linków: bardzo niebezpieczna metoda, ponieważ Google coraz lepiej daje sobie radę z rozpoznawaniem stron biorących udział w kupnie/sprzedaży linków – co jest sprzeczne z regulaminem Google: nie wolno sprzedawać/kupywać linków które powodują zmianę PageRank. Można to naturalnie całkiem legalnie ominąć, i zaopatrzyć taki link w atrybut rel”nofollow”.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Bezpieczeństwo danych osobowych w sklepie internetowym – wywiad z Adamem Dąbrowskim (Unizeto Technologies SA)

Dbanie o bezpieczeństwo danych klientów to jeden z podstawowych obowiązków właścicieli sklepów internetowych, jednak z moich obserwacji wynika, że jest to również jedna z najczęściej pomijanych kwestii (przynajmniej na początku działalności w e-handlu). To oczywiście spory błąd, który może nasz kosztować utratę jakże cennego zaufania.

Zapraszam do przeczytania wywiadu z Adamem Dąbrowskim z firmy Unizeto Technologies SA (partner generalny eKomercyjnie w październiku, gdyby ktoś jeszcze nie zauważył lub miał wątpliwości), w którym omawiamy poruszony na wstępie temat.

Krzysztof Bartnik (eKomercynie.pl): Załóżmy, że mam sklep internetowy, który zbiera pozytywne opinie w internecie. Klienci nie boją się u mnie zamawiać, polecają sklep znajomym. Po co mi certyfikat SSL?

Adam Dąbrowski (Unizeto Technologies SA): Aby utrzymać taki stan rzeczy. Certyfikat SSL zabezpiecza przesyłane dane (np. dane teleadresowe zamawiających), a tym samym uniemożliwia ich przejęcie przez osoby niepowołane i utratę zaufania przez posiadanych już klientów. Dodatkowo należy pamiętać, że inwestycję w bezpieczeństwo transakcji doceniają wszyscy klienci.

KB: Po czym klienci mogą poznać, że dane w sklepie są chronione przez certyfikat SSL?

AD: Najbardziej rozpoznawalny element to symbol kłódki pojawiający się obok adresu danej strony internetowej, zmiana protokołu z http na https w pasku przeglądarki oraz dla niektórych przeglądarek dodatkowo zmiana koloru pasku z adresem (na zielony lub żółty).

KB: Czy klienci sklepów zwracają uwagę na bezpieczeństwo zapewniane przez certyfikat SSL, czy raczej polegają na innych czynnikach (pozytywne opinie zadowolonych klientów, udostępniane danych firmy, itp.)?

AD: Tutaj najlepszym przykładem są badania udostępnione przez rząd USA (link). Wykazały one, że dla ponad 62% badanych zagadnienia związane z bezpieczeństwem w sieci są istotne. Co więcej, 48% badanych obawia się o ochronę swoich danych osobowych! Istotne jest też, że z roku na rok świadomość użytkowników w tym zakresie rośnie i bezpieczeństwo danych ma coraz większe znaczenie przy sprzedaży online.

KB: Jakie są najważniejsze korzyści z posiadania certyfikatu w sklepie internetowym?

AD: Korzyści są obopólne, zarówno dla właściciela sklepu internetowego, jak i jego klientów. Po pierwsze SSL zapewnia wymaganą prawem ochronę danych osobowych i uwalnia właściciela sklepu od odpowiedzialności w przypadku kontroli ze strony GIODO. Po drugie, dla coraz większej liczby potencjalnych klientów zabezpieczenie SSL to standard, poniżej którego zapalają się lampki ostrzegawcze. Ponadto, niezależnie od tego czy dany klient jest świadomy zagrożeń czy też nie, stosowane przez sklepy internetowe certyfikaty SSL zapewnią ochronę także jego danych (nie wspominając o wizerunku).

KB: Jak wybrać odpowiedni certyfikat dla sklepu internetowego? Na co zwracać uwagę, co jest niezbędnym minimum?

AD: Najważniejsze jest, aby certyfikat wydany został przez zaufane centrum certyfikacji (takie jak np. CERTUM PCC). W przypadku certyfikatów wydanych przez centra niezaufane klienci otrzymają informację w swoich przeglądarkach o niezaufanym certyfikacie. Już sama forma takiego komunikatu może spowodować rezygnację klientów z odwiedzania strony i robienia tam zakupów.

KB: Jak wygląda proces instalacji certyfikatu SSL w sklepie internetowym?

AD: W pierwszej kolejności certyfikat należy uzyskać w centrum certyfikacji za pośrednictwem formularza internetowego. Na tym etapie niezbędne będzie utworzenie przez przyszłego subskrybenta pary kluczy oraz tzw. żądania CSR – można to zrobić przy wykorzystaniu narzędzi systemowych dostępnych we wszystkich najpopularniejszych serwerach WWW lub wykorzystać automatyczny generator CSR (np. udostępniany przez wyżej wymieniane Certum).

Po przyjęciu danych do certyfikatu i zweryfikowaniu ich przez centrum certyfikacji, subskrybent otrzymuje certyfikat. Ten należy umieścić w odpowiednim miejscu na serwerze, gdzie znajduje się dany sklep internetowy oraz skonfigurować w odpowiedni sposób połączenia, tak aby wykorzystywany był protokół https zamiast standardowego http.

KB: Hosting sklepu zapewnia zewnętrzna firma, która dokłada wszelkich starań, aby wszystkie dane były bezpieczne. Czy w tej sytuacji jest sens inwestować w certyfikat SSL?

AD: Certyfikat SSL gwarantuje tutaj bezpieczeństwo na całkiem innej płaszczyźnie. Dostawcy usług hostingowych są w stanie dbać o bezpieczeństwo danych, które znajdują się już na ich serwerach. Certyfikat SSL zabezpiecza natomiast proces komunikacji pomiędzy klientem a sklepem internetowym i uniemożliwia przechwycenie danych w trakcie przesyłania.

Dobrym przykładem może być tutaj sektor finansowy, gdzie ponad 92% instytucji stosuje Certyfikat SSL jako sposób ochrony przesyłanych danych osobowych za pośrednictwem formularzy WWW (Privacy & Data Protection Practices: a Benchmark Study of the Financial Services Industry). Wynika to z faktu, iż certyfikaty SSL są pod tym kątem najbardziej popularnym i wciąż jednym z bezpieczniejszych rozwiązań.

KB: Jak liczyć zwrot z inwestycji w certyfikat SSL? Czy właściciele sklepów postrzegają to raczej jak inwestycja w ubezpieczenie AC samochodu – dopiero jak coś się stanie, to żałują, że wcześniej nie wykupili?

AD: Inwestycja w zakup certyfikatu SSL to przede wszystkim spełnienie wymogu prawnego dotyczącego ochrony danych osobowych, o którym wie, lub chce wiedzieć tylko część właścicieli sklepów. Wciąż panuje powszechna opinia (zwłaszcza wśród niewielkich sprzedawców), że nie potrzebują certyfikatów SSL, bo mają małe obroty albo dlatego, że ich biznes nie jest taki dochodowy, jak rywali. To błędne podejście szkodzące zarówno właścicielom sklepów jak i ich klientom. Myślę, że analiza porównawcza odwiedzin i dokonanych transakcji przed instalacją certyfikatu i po niej dałaby pewien obraz utraconych korzyści. Problem w tym, że takich analiz nikt nie prowadzi, bo kosztują więcej niż sam certyfikat.

KB: Czy są w Polsce przykłady (case’y) na to, że brak certyfikatu SSL spowodował poważne straty dla sklepu internetowego?

AD: Wymianę danych pomiędzy klientami a sklepem internetowym bez szyfrowania (stosowania certyfikatów SSL) porównać można z przesyłaniem tradycyjnej kartki pocztowej. Wszelkie zapisane na niej informacje są dostępne dla każdego, kto taką kartkę będzie mógł zobaczyć. Nie wiadomo więc, ile osób zapozna się z treścią zanim pocztówka trafi do adresata i w jaki sposób wykorzystane będą zapisane na niej informacje. Z tego względu trudno określić, ile działań niepożądanych jest wynikiem przechwycenia danych podczas zakładania kont w niezabezpieczonych certyfikatem SSL sklepach internetowych. Nie wiadomo też, jaki procent otrzymywanego spamu jest wynikiem przejęcia adresów e-mail z takich serwisów. Jedno jest pewne – prawo nakłada obowiązek stosowania zabezpieczeń w celu ochrony danych osobowych.

KB: Co grozi firmie w przypadku braku odpowiednich zabezpieczeń danych osobowych?

AD: Właściciel sklepu internetowego musi się liczyć z utratą zaufania wśród klientów, a w konsekwencji spadku zamówień i wizją zamknięcia sklepu. Brak zabezpieczeń to również ryzyko konfliktu z prawem. Uprawnienia kontrolne posiada między innymi Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, który stwierdzając nieprawidłowości z pewnością podejmie stosowne działania administracyjne. Nie można też wykluczyć podważania zaufania wśród klientów przez firmy konkurencyjne – lub osoby wrogo nastawione – brak certyfikatu SSL to wbrew pozorom mocny pretekst do osłabienia zaufania.

KB: Na koniec pytanie hipotetyczne. Mam w sklepie certyfikat SSL. Czy kradzież danych osobowych klientów dalej jest możliwa?

AD: Certyfikat SSL jest tylko jednym z elementów zabezpieczających. Posiadanie certyfikatu SSL uniemożliwia przechwycenie danych w trakcie wymiany informacji. Właściciel sklepu musi równolegle zadbać o prawidłowe przechowywanie gromadzonych danych np. poprzez korzystanie z usług hostingowych oferowanych przez wyspecjalizowane firmy, które w ramach świadczonych usług zapewniają miedzy innymi: ochronę fizyczną serwerów, programowe zabezpieczenia przed wrogim oprogramowaniem, ciągłość działania itp. Spełnienie powyższych warunków pozwala skupić się na rozwoju swojego e-biznesu.

P.S. Firma Unizeto Technologies SA świętuje właśnie swoje 45. urodziny i z tej okazji udostępniła dla Czytelników eKomercyjnie specjalny kod rabatowy, uprawiający do zniżki 20% (przy zamówieniach na Certyfikaty SSL, Certyfikaty do Podpisywania Kodu, Certyfikaty niekwalifikowane zaufane i Certyfikaty VPN). Aby skorzystać z tak dużej promocji musicie wpisać w koszyku sklepu Unizeto kod 20EKOMERCYJNIE (ważny do 30.11.2010).

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Z mojego doświadczenia wiem, że w zaleceniach pokontrolnych Inspektorów Ochrony Danych Osobowych zalecają oni stosowanie certyfikatów SSL

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Strategiczne niepewności

„Oto zdumiewający fakt: przedsiębiorcy odnoszący najlepsze wyniki mają więcej wspólnego z bankrutami niż z firmami, którym udaje się zaledwie przetrwać. W biznesie przeciwieństwem sukcesu nie jest porażka, lecz przeciętność”.

To cytat z książki, która zrobiła na mnie ostatnio duże wrażenie. Gdy większość pozycji o strategiach biznesowych mówi o tym, jak wybrać i zrealizować najlepszą strategię, ta pozycja omawia realne zderzenie strategii z rzeczywistością. Zderzenie wydawałoby się bolesne i niesprawiedliwe. Firmy z doskonałymi strategiami ponoszą bowiem dotkliwe porażki.

Michael E. Raynor w swojej książce „Paradoks strategii” analizuje sukcesy i porażki firm i zauważa, że często stoi za nimi ta sama strategia. Sony poniosło porażkę w rywalizacji Betamax z VHS, ale używając takiej samej strategii wcześniej odniosło sukces z walkmanem czy radiem tranzystorowym. Autor pokazuje, że nawet największe firmy nie są w stanie przewidzieć tego, co stanie się na rynku. Realizują one swoje strategie w sposób poprawny, ale stawiając wszystko na jedną kartę zawsze podejmują ryzyko.

Gdy się uda – wielki sukces, gdy nie – wielka klapa. Skoro z wytyczeniem strategii nie dają sobie rady największe firmy z dostępem do badań, analiz i ekspertów to jak u diabła mamy sobie poradzić z tym my?

W „Paradoskie strategii” autor prezentuje model tworzenia opcji strategicznych. Opcje te to swego rodzaju zajmowanie pozycji w obszarach potencjalnie interesujących. Jako, że nijak nie umiemy trafnie przewidzieć przyszłości, to lokując część swoich zasobów w takich strategicznych opcjach dajemy sobie szansę na wykorzystanie nowych zjawisk rynkowych.

Jednym z przykładów jest zdywersyfikowana strategia związana z systemami operacyjnymi. Stosował ją Microsoft w czasach, gdy ten segment mocno się rozwijał. Microsoft nie był w stanie ocenić, który system zdobędzie uznanie. W jednym czasie wspierał DOS, rozwijał Windows (w wersji 2), razem z IBM rozwijał OS oraz wspierał Unix. Gdy okazało się, że kolejne wersje Windows szybko zdobywają popularność, wycofał się z innych inwestycji i skupił na tym produkcie. De facto nawet wtedy utrzymał drugą linię systemów operacyjnych – równolegle z Windows powstawał Windows NT. Jakiś czas później podobnie sytuacja wyglądała z multimediami – w obrębie Windows NT rozwijano system graficzny Open GL, a dla systemu Windows 95 powstał konkurencyjny DirectX. Realizując tę strategię Microsoft ciągle się rozwija i wykorzystuje wszystkie szanse rynkowe.

W książce pojawia się też przykład Apple, które działa w zupełnej opozycji – projektuje wszystkie swoje produkty według jednej zasady i bez dywersyfikacji – tym samym ostro zyskuje, gdy sprzyjają mu okoliczności i mocno traci, gdy warunki się zmieniają. Historia Apple pełna jest wzlotów i upadków, historia Microsoftu jest dużo bardziej konsekwentnym pięciem się wzwyż.

Oczywiście książka omawia wszystko, co przytoczyłem w bardziej szczegółowy sposób i zupełnie mija się z celem streszczanie jej w tym tekście. Chcę jednak zwrócić Waszą uwagę na to, że w skali sklepu internetowego można (i warto!) z powodzeniem stosować metodę tworzenia opcji strategicznych.

Wiele się mówi o zakupach w społecznościach albo o mobile eCommerce. Na razie więcej się mówi niż na tym zarabia, ale pragmatyczność podpowiada, że warto zapoznać się z trendami i postawić swoją stopę na nowej ziemi. Spośród 5-6 nowych trendów występujących w eCommerce pewnie 1 lub 2 staną się nową siłą nośną. Dobrze byłoby przy pierwszych oznakach zyskiwania danego trendu na popularności tylko lekko doinwestować nasze działania w tym zakresie i cieszyć się z pozycji lidera na wschodzącym rynku, prawda? W praktyce jest to bardzo trudne.

Aktualnie trwają dyskusje na temat tego, czy warto robić sklep w social media (ogólnie, a nie w formie zakładki umieszczanej na fan page na Facebooku). Za radą autora „Paradoksu strategii” trzeba śmiało zapytać: a dlaczego nie zajmować tego obszaru? Warto zrobić sklep w social media. Nie dlatego, że będzie sprzedawał dziś, ale dlatego, że jeżeli kiedyś social media zaczną sprzedawać, to my już tam będziemy.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)