eKomercyjnie.pl

Jak powinien wyglądać dobry szablon aukcji Allegro?

Szablon aukcji, podobnie jak strona „o mnie”, to wizytówka sklepu na Allegro. Pozwala Sprzedawcy wyróżnić się z tłumu, co przekłada się także na wyniki sprzedaży. Dlaczego więc polskie sklepy tak małą wagę przykładają do jego wyglądu? Poniżej zebrałam cechy, które powinien posiadać dobry szablon aukcji.

Reklama

1. Dopasowanie do branży i sprzedawanego asortymentu

Wygląd strony przedmiotu ma zachęcić klienta do zapoznania się z ofertą. Zadbajmy więc o to, by pasował do oferowanego przez nas asortymentu. Szczególnie dotyczy to elementów graficznych i wyboru czcionek. Pamiętajmy, kim są nasi docelowi klienci i starajmy się spojrzeć na nasze aukcje ich oczami. W żadnym wypadku nie przesadzajmy z ilością obrazków, jaskrawymi kolorami i wyszukanymi czcionkami, bo to zawsze rozprasza uwagę Kupującego i sprawia, że opis staje się nieczytelny.

2. Przedmiot aukcji w centrum uwagi
Przedmiot aukcji powinien zawsze przykuwać uwagę i być odpowiednio przedstawiony. Oznacza to:

  • dobrze widoczną pełną nazwę produktu, cenę, zachęcający podtytuł aukcji (3-6 słów);
  • opis, zawierający wszystkie istotne dla Kupującego informacje oraz wszelkie dane techniczne, napisany w języku polskim, poprawny gramatycznie i bez błędów ortograficznych (dobrze jest, gdy wprowadzimy pewne standardy dotyczące opisu – np. kolejność podawania informacji, dane techniczne w tabelkach lub w listach wypunktowanych – ułatwi to Kupującym porównywanie różnych produktów z naszej oferty);
  • jedno zdjęcie główne i kilka innych zdjęć (1-4), pod warunkiem, że wnoszą coś do opisu (nie ma sensu dodawać zdjęć, które są do siebie bardzo podobne, bo to męczy i ostatecznie zniechęca użytkownika);
  • widoczną informację o tym, czy towar jest nowy, czy używany.

3. Informacje ważne dla Kupującego
Dobry szablon powinien nie tylko wyczerpująco opisywać przedmiot i zachęcać do kupna. Musi także zawierać wszystkie informacje, które są ważne z punktu widzenia Kupującego:

  • nazwę firmy Sprzedającego oraz adres siedziby;
  • dostępne formy kontaktu: e-mail, telefon, gadu-gadu, skype, itd.;
  • godziny pracy sklepu (czyli godziny, w jakich można kontaktować się telefonicznie lub przyjść po odbiór osobisty);
  • numer konta bankowego do wpłat, pełną nazwę właściciela rachunku oraz podpowiedź, co wpisać jako tytuł przelewu;
  • informacje o wszystkich dostępnych opcjach płatności i dostawy, w tym przynajmniej jedną opcję zapłaty przy odbiorze (najlepiej wstawić też logo firm kurierskich, z którymi współpracujemy);
  • terminy realizacji zamówień;
  • informacje o dowodach zakupu (paragon, faktura na prośbę Kupującego);
  • informacje o możliwości zwrotu towaru zakupionego przez Kup Teraz;
  • ewentualne odnośniki do innych aukcji z naszej oferty (pamiętajmy jednak żeby nie odwracać uwagi od przedmiotu aukcji; odnośniki muszą być jednocześnie dyskretne i dobrze widoczne);
  • inne informacje ważne dla Kupującego, np. dotyczące gwarancji lub serwisu świadczonego przez Sprzedającego, darmowej wysyłki lub prezentów dodawanych przy większych zakupach.

4. Budowanie świadomości marki sklepu
Projektując szablon aukcji pamiętajmy, że na Allegro nie można wprost używać nazw sklepów ani podawać adresów internetowych (czy stosować sformułowań sugerujących taki adres). Korzystajmy więc z innych charakterystycznych elementów. Zastosujmy grafikę i kolory takie same lub podobne do tych z witryny internetowej. Spróbujmy używać tych samych czcionek i wyróżnień w tekście. To wszystko sprawi, że użytkownik podświadomie przyswoi sobie „aurę” naszego sklepu i w odpowiednim momencie skojarzy ją z danym asortymentem.

Jak widać, dobrze wykonany szablon wymaga sporo przemyśleń i pracy. Praca ta jednak na pewno zaprocentuje w przyszłości w postaci rzeszy zadowolonych klientów, którzy wiedzą, u kogo kupują.

Może warto przy tej okazji przejrzeć swoje aukcje i wprowadzić ewentualne poprawki? A może wskażecie jeszcze inne elementy, których nie wymieniłam, a Waszym zdaniem są równie istotne? Zapraszam do dyskusji.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Bartek Żak

    Z wykorzystywaniem logotypów firm kurierskich radzę uważać i najpierw zapytać je o zgodę. DPD na przykład wymaga podpisania tzw. umowy barterowej dotyczącej wartości wzajemnych świadczeń rozliczanych barterowo. Obciążeniem dla obu stron jest wówczas podatek VAT, który strony mają obowiązek odprowadzić do Urzędu Skarbowego. W moim przypadku byłby to VAT od kwoty 5000 zł zawartej w umowie. Podziękowałem, korzystam z szablonu bez logotypu.

    Dziękuję za przydatny artykuł i pozdrawiam.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Na rynku oprogramowania sklepowego jest luka

W poprzednim tygodniu opisałem pięć minusów gotowych platform sklepowych, co wywołało całkiem sympatyczną dyskusję. Nie kwestionuję oczywiście istnienia i słuszności korzystania z oprogramowania przygotowanego przez zewnętrzną firmę, jednak zauważyłem w tych „gotowcach” dość sporą lukę, którą warto szybko wypełnić.

Platformy sklepowe obsługują zamówienia opierające się na tradycyjnym handlu (fizyczny towar dostarczany do klienta), jednak problem zaczyna się w momencie chęci rozpoczęcia dystrybucji wirtualnych produktów. Jeżeli chcielibyśmy ruszyć ze sprzedażą plików (ebooki, audiobooki) to aktualnie jesteśmy tak naprawdę skazani na pracę ręczną (wysyłanie plików po otrzymaniu zamówienia).

Oczywiście można w tym celu napisać własne oprogramowanie (tak jak zrobiły to ZłoteMyśli.pl czy chociażby Zantes.pl), jednak wizja tego procesu już raz mnie skutecznie odstraszyła.

Sprzedaż plików (ebooki, audiobooki) dynamicznie rośnie (rynek tych drugich był wart w 2009 roku ok. 20 milionów złotych) i pomimo tego, że sprawnie rozpychają się tam duże firmy (Nexto) to ciągle łatwo znaleźć miejsce na nowych graczy (np. specjalistyczne księgarnie branżowe).

E-handel plikami jest bardzo atrakcyjny głównie z powodu braku utrudnień z pilnowaniem stanów magazynowych (jeden plik sprzedajemy do oporu) oraz dzięki możliwości szybkiej dostawy (wysyłka linku do pobrania e-mailem, bez zamawiania kuriera czy listonosza). Oczywiście trzeba się też liczyć z utrudnieniami (piractwo i konieczność tworzenia unikatowych treści), jednak w mojej ocenie plusy zdecydowanie przeważają nad minusami.

Jeżeli chcesz rozpocząć sprzedaż plików w internecie to jedynym rozwiązaniem z gotowych platform sklepowym, które aktualnie znalazłem jest usługa rozbudowy sklepu eTradePro o moduł sprzedaży elektronicznej (cena do uzgodnienia, nie znam też czasu potrzebnego na wdrożenie). Jeżeli gdzieś jeszcze jest to dostępne, to dajcie znać w komentarzach.

Dlaczego o tym piszę? Otóż mam nadzieję, że dostawcy oprogramowania sklepowego zajrzą do tej notki i wprowadzą w swoich platformach opisywaną przeze mnie opcję. Wtedy bariera wejścia na rynek e-handlu plikami będzie niższa i zacznie się jego dynamiczny wzrost (na to liczę).

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Co sprawia, że tracę cierpliwość i rezygnuję z zakupów?

Dzisiejszy wpis Krzyśka poruszył temat, który jest pomijany przez wielu sprzedawców. Ciągle myślimy o tym, jak dbać o naszych stałych klientów i zdobywać nowych poprzez kampanie promocyjne. Nie zwracamy jednak uwagi na tych, którzy o mały włos nie dokonali u nas zakupów. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak duża jest ta grupa. Są to osoby zdecydowane na zakup i gotowe zapłacić proponowaną przez nas cenę. Niestety, coś w naszym sklepie je odstraszyło i transakcja ostatecznie nie doszła do skutku.

Postanowiłam przyjrzeć się swoim własnym doświadczeniom i zwyczajom zakupowym. Dość szybko przypomniałam sobie naprawdę dużo sytuacji, w których przerwałam proces składania zamówienia (najczęściej porzucałam koszyk w sklepach z branży odzieżowej, dziecięcej oraz kosmetycznej). Przeanalizowanie ich pomogło mi ustalić, co sprawia, że tracę cierpliwość i rezygnuję z zakupów. Znalazłam cztery główne przyczyny, dla których transakcja nie została sfinalizowana.

1. Produkt czasowo niedostępny lub zbyt długi czas oczekiwania na dostawę
Zazwyczaj rezygnowałam dlatego, że chciałam kupić kilka produktów i część z nich nie była dostępna od ręki. Najczęściej dotyczyło to kosmetyków lub ubranek dla dzieci – rzeczy stosunkowo tanich i dostępnych także w „normalnych” sklepach. Ze względu na koszty dostawy i oszczędność czasu nie opłaca mi się takich zakupów dzielić pomiędzy kilka sklepów. Podobnie, jak nie ma sensu czekać na dostawę kilku produktów, skoro po inne i tak muszę pójść do marketu lub innego sklepu stacjonarnego.

Jest to także argument przemawiający za tym, że ważne jest posiadanie magazynu w sklepie internetowym. Dla mnie, dostępność od ręki wszystkich produktów, które zamierzam kupić, jest jednym z podstawowych warunków sfinalizowania transakcji.

2. Zagmatwana nawigacja
Często zdarza się, że w sklepach odzieżowych ta sama bluzka w innym rozmiarze lub kolorze, to już inny produkt. Listy produktów w danej kategorii stają wówczas zupełnie niestrawne dla użytkowników i zajmują kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt stron. A już najbardziej denerwuje brak możliwości otwierania podstron z wybranymi produktami w nowym oknie/karcie (niektóre programy sklepowe wciąż blokują tę możliwość). Alternatywą jest oczywiście wybór koloru i rozmiaru z listy, ale nie wszystkie sklepy chcą lub są w stanie coś takiego wprowadzić.

Raz poświęciłam kilkadziesiąt minut na przejrzenie pełnej oferty bluzek pewnego wiodącego sklepu z odzieżą ciążową. Kiedy wreszcie zdecydowałam się na 3 konkretne wzory, to zapomniałam, na których stronach się znajdowały. Nie mogłam ich znaleźć i ostatecznie się wściekłam! Następnego dnia kupiłam trzy inne bluzki w innym sklepie. Do tamtego nawet już nie zaglądam.

3. Brak wystarczających możliwości filtrowania
W sklepach z bielizną oraz z ubrankami dla dzieci szczególnie przeszkadza mi brak możliwości filtrowania po rozmiarze. Sama cena, producent, a nawet kolor, to niestety za mało. Wiąże się to z koniecznością oglądania bardzo dużej ilości produktów, z których tylko niewielka część spełnia nasze podstawowe kryterium – czyli rozmiar. Po długich poszukiwaniach okazuje się, że produktów, z których tak naprawdę będziemy wybierać, jest bardzo mało.

Już wiele razy straciłam mnóstwo czasu i nerwów na przeszukiwanie ofert sklepów tylko po to, żeby na koniec stwierdzić, że tak naprawdę nie mam w czym wybierać. Nawet jeśli jakieś produkty mi odpowiadały, a chciałam kupić więcej rzeczy, to i tak rezygnowałam z zakupu. Kupowanie jednej pary śpioszków za 20 zł mija się z celem, jeśli za dostawę płacę np. 12 zł (vide pkt. 1).

4. Animacje i banery
Czwarty powód, dla którego ostatecznie nie dochodziło do transakcji, jakie chciałam zawrzeć, to zbyt duża ilość banerów i animacji, zakłócających proces zakupowy. Zawsze zniechęcają mnie banery promocyjne, które zasłaniają pół ekranu (w tym menu główne), nie wspominając już o reklamach obcych firm wjeżdżających brutalnie na sam środek (to też niestety zdarza się w sklepach internetowych).

Z tego powodu zrezygnowałam z zakupów w kilku sklepach, chociaż wybrałam już odpowiednie produkty i byłam gotowa zapłacić za nie oczekiwaną cenę. Niestety, pojawiła się animacja, która zasłoniła ważne przyciski nawigacyjne i nie pozwoliła mi przejść dalej. Innym razem zaś nadmiar elementów flashowych po prostu mnie zmęczył i nadwerężył moje zaufanie do sklepu, co sprawiło, że opuściłam daną witrynę i postanowiłam poszukać produktów gdzieś indziej.

Jak widać, nawet jeśli sklep dysponuje bogatą ofertą, ma świetną obsługę i szybko realizuje zamówienia, może skutecznie zniechęcać do robienia zakupów. Niepokoi szczególnie fakt, że większość opisanych przeze mnie problemów miała miejsce w wiodących sklepach z poszczególnych branż. Okazuje się, że to mali sprzedawcy starają się wprowadzać dużo więcej udogodnień i ułatwiać życie swoim klientom. Zatem, wiedząc o tym, że „duży może więcej”, ale „mały może szybciej”, warto stale pracować nad sklepem i ciągle go usprawniać. Wtedy klienci zaczną masowo porzucać koszyki u konkurencji, a zakupy będą robić… u nas. I o to chodzi :-)

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)