“Każdy potrzebuje Alicji” – to hasło reklamowe uruchomionego już jakiś czas temu, zachodniego sklepu Alice.com. Sklep może nie jest tutaj najlepszym określeniem, gdyż to bardziej internetowa aplikacja ze sklepem w środku, dzięki której Amerykanie mogą nie przejmować się tym, że skończył im się papier toaletowy :-)
Podobne teksty:
Alice.com oferuje do nabycia swoim użytkownikom produkty z zakresu kosmetyków i chemii gospodarczej (od wspomnianego już papieru do szamponów, odżywek czy proszków). Pomysłodawcy projektu opakowali swój sklep w pewne możliwości personalizacji w stylu ustawania częstotliwości dostaw danych towarów, a także zbierania w jednym miejscu wszystkich kuponów zniżkowo-oszczędnościowych.
Osoby korzystające z usług Alice.com mogą dodatkowo liczyć na ZAWSZE darmową dostawę kurierem UPS, a także na możliwość wyboru spośród kilku tysięcy produktów w bardzo dobrej cenie. Kluczem do posiadania tego ostatniego plusa jest współpraca nie tyle z hurtowniami, co bezpośrednio z producentami artykułów chemii gospodarczej. Ominięcie jednego pośrednika zawsze wychodzi klientom na dobre.
Dlaczego piszę o tym projekcie? Bo to świetny pomysł! Alice.com (swoją drogą, ta domena kosztowała sześciocyfrową kwotę w dolarach, czyli minimum 100 tys. USD!) idealnie wpisuje się w amerykański rynek, gdzie każdy dąży teraz do oszczędzania (w teorii) paliwa, pieniędzy i czasu (niekoniecznie w tej kolejności). Dzięki temu „sklepowi” Amerykanie mogą mieć jeden obowiązek w życiu mniej (wyprawy na zakupy), a to przecież jest bardzo wygodne. O tym, że jest to świetny pomysł świadczy przyjęcie Alice.com w mediach i ogromna lista publikacji na ten temat.
Czy stworzenie Alice.com miałoby sens w Polsce? Przyznam, że to ciężka sprawa.
Z jednej strony w rodzimej sieci nie działa jakaś duża liczba sklepów oferujących ten właśnie asortyment, dzięki czemu jest tutaj spore pole do działania. Napisanie aplikacji sklepowej w stylu wirtualnej Alicji też raczej nie stanowi zbyt dużego problemu (nie licząc czasu i pieniędzy). Przypuszczam jednak, że najgorzej byłoby jednak z wypracowaniem bezpośredniej współpracy z producentami towarów, a także przekonaniem Polaków do możliwości kupowania chemii gospodarczej online. Chyba, że taki sklep miałby naprawdę rewelacyjnie niskie ceny, ale bez pominięcia pośredników ciężko to osiągnąć.
Dopóki na każdej ulicy w mieście jest przynajmniej jeden supermarket i dopóki Polacy nie nauczą się dobrze wyceniać swojego czasu, to nie wróże sukcesu takiemu pomysłowi. Chciałbym się jednak pomylić i dać się zaskoczyć :-)








Dyskusja (7 komentarzy)
Ciekawe, że zawartość sklepu można przeglądać tylko po zalogowaniu. Pytanie na jakim poziomie opłaca się darmowa wysyłka. Piszą w FAQ: “Regardless of the dollar value of your order, you’ll receive free shipping. To place an order on Alice, you do need to include a small minimum number of items in the order.” – więc wymagania jakieś są, ale nie są duże.
W Polsce sprawa pod kątem sprzedaży towaru w dobrej cenie nie wygląda dobrze. W przypadku chemii gospodarczej karty rozdają duże sieci bo one oferują mega efekt skali. Kupują towar tirami na tydzień. Sklep, aplikacja netowa nie ma na razie szans. Producent nie będzie rozmawiał z sklepem, którego moc nabywcza to 2 palety towaru na misiąc lub na kwartał. Można to obejść w skali mikro sprowadzając towar z hurtowni w Niemczech lub innego państwa UE. Chyba, że działasz w niszy wtedy można ściągać towar z Anglii lub Niemiec i pomijasz polskiego producenta lub dystrybutora. Chyba, że jakiś duży gracz wyskoczy z tym pomysłem.
@Markos… ale nadal pozostaje problem dostawy. Powiem szczerze – nie widzę w Polskich realiach darmowej dostawy. Nie wiem do jakiej ceny może zejść taki Merlin, ale nawet oni nie przyślą Ci jednej książki za darmo, jak robi to Amazon.
Zakupy w sieci artykułów codziennego użytku, które dostępne są w każdym sklepie na rogu będą atrakcyjne tylko wtedy, gdy faktycznie będzie je można dostać w zbliżonej cenie. Powiedz polakowi, że za torbę proszku czy butlę płynu do mycia kibla ma zapłacić 20zł z czego 15 będzie stanowić przesyłka :)
Odłóżmy na bok darmową dostawę i ceny niższe niż w supermarketach. Czy w takiej sytuacji dałoby się zrobić z tego sensowny biznes o wystarczających obrotach/dochodach? Myślę, że znalazłaby się grupa ludzi, którzy by z czegoś takiego korzystali.
Taka grupa na pewno by się znalazła. Na pewno są ludzie, którzy byliby skłonni pokryć nawet te dodatkowe koszty transportu, byleby oszczędzić czas i nie robić zakupów samemu. Pytanie tylko czy by ich wystarczyło na zapewnienie odpowiedniego obrotu, bez którego nie da się tanio kupić towaru?
Uważam, iż taki serwis w Polsce odniósłby sukces, a to dlatego, że będziemy coraz bardziej świadomymi użytkownikami i wszystko bo może ułatwić codzienne życie na potencjał. Ze mnie taki serwis ściąga konieczność pamiętania o zakupach i nawet gdybym finalnie miał ceny jak w sklepie, to miałbym komfort w postaci zaoszczędzonego czasu i dostawy do domu. O ile mnie pamięć nie myli (o Alicji czytałem już jakiś czas temu), to serwis uczy się częstotliwości naszych zakupów i możemy mu pozwolić automatycznie realizować pewne zamówienia…
Alice.com działa na zasadzie advertisingu. czyli cene ustalają producenci a alice czesze kasę za reklamy na stronie, sampling i cokolwiek jeszcze wymysla zwiazane reklama. Dlatego ceny oscyluja w granicach 70% sklepowych. W PL spokojnie mozna wynegocjowac stawke 12 pln za przesyle, Wiec jesli powiedzmy Domestos kosztuje w frisco.pl 14.49 to w polskim alice bedzie kosztował 11 pln z darmowa przesylka. Alice zajmuje sie zarządzaniem łancuchem dostaw, tak naprawde jest firma logistyczna.