Jak wyglądał ShopCamp z perspektywy organizatora? (wywiad)
- Wywiady
- Krzysztof Bartnik
- 30 czerwca 2010
- 4 komentarzy
Ostatnia, piąta impreza z pierwszej edycji ShopCampu odbyła się w połowie maja. Cały czas czekamy na materiały wideo z tego eventu (prezentacje dostępne sa tutaj), a w szeroko pojętym międzyczasie postanowiłem zapytać Adama Zygadlewicza o to, jak ShopCamp wyglądał „od kuchni”, z perspektywy organizatora.
Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Skąd wziął się pomysł na ShopCamp? Czy robiliście jakieś badanie rynku, żeby dowiedzieć się, że taka impreza jest potrzebna?
Adam Zygadlewicz: Wszystko zaczęło się od nawiązania znajomości z firmą Dotpay, z którą współpracowaliśmy nad legendarnym już FlakMeczem (czyli charytatywnym meczem Internauci kontra Artyści na rzecz chorej na raka studentki architektury i blogerki Pauliny Pruskiej), chcieliśmy kontynuować współpracę i tak się złożyło, że e-commerce został kolejnym fundamentem działań. W tym czasie serwis Flaker (serwis mikroblogowy prowadzony przez nas) ogłaszał przy mocnym współudziale Virena Bhandari swoje plany udostępnienia funkcjonalności „social ecommerce”. Pomysł na spotkania dla i na temat e-commerce wyszedł w trakcie naszych rozmów z Virenem.
Formuła spotkań nie była wyzwaniem (szczególnie, że mieliśmy za sobą 21 barcampów w Poznaniu, democamp, BridgeCamp), ale silne sprofilowanie pod tematykę e-commerce i objazdowy charakter cyklu spotkań (5 ośrodków miejskich), podział na część otwartą i zamkniętą wprowadziły do barcampowego świata pewną świeżość…
Potrzeba takich spotkań nie była do końca zbadania ale w przypadku spotkań barcampowych (których koszt organizacyjny jest nieporównywalnie mniejszy od kosztu organizacji spotkań typowo konferencyjnych) nie jest to problemem – robi się jedno spotkanie (nawet nie mając sponsora) i widać czy jest sens robić kolejne :) Z drugiej strony wiemy, ile jest sklepów internetowych w Polsce i wiemy mniej więcej jaka jest ich dochodowość. Mamy bardzo dużo „drobnicy” która stanowi dla wielu alternatywę pracy na etacie i nie może urosnąć nawet do skali małego przedsiębiorstwa i duże – skostniałe – konglomeraty, które stanowią antyprzykład w wielu dziedzinach (ale funkcjonują z uwagi na rozpoznawalną markę czy synergię grupy). Brakuje środka. Było dla nas więc całkiem oczywiste, że ci mali robią coś źle i trzeba im pomóc, otworzyć oczy, pokazać że nie trzeba mieć dużego kapitału, aby zwiększyć skalę – wystarczy znajomość efektywnych narzędzi marketingowych, dobra analiza strategiczna wnętrza i otoczenia i ciężka praca połączona z wytrwałością w budowani marki sklepu. Z perspektywy pięciu spotkań ShopCamp wiemy, że ShopCamp był i jest potrzebny.
KB: Co było najtrudniejsze w kwestiach organizacyjnych?
AZ: W rozpoczynaniu każdego nowego cyklu *campów zawsze najtrudniejsze jest zorganizowanie pierwszego spotkania. Myślenie nad formułą, zapraszanie pierwszych prelegentów, zainteresowanie potencjalnych uczestników zawsze pochłania najwięcej energii na samym początku… Później jest już pewien samograj – to uczestnicy sami dopytują się o kolejne spotkania, formuła jest moderowana w oparciu o odczucia własne oraz sugestie uczestników tych pierwszych spotkań z cyklu.
W przypadku ShopCamp najtrudniejsza była świadomość, że organizator nie jest praktykiem ecommerce sensu stricte, a jedynie bacznym obserwatorem tego segmentu naszej branży. Na szczęście wokoł pierwotnej wizji ShopCampu i pierwszych działań znalazło się bardzo wiele wspomagających dusz, które służyły sugestiami co warto omówić, co warto pokazać, kogo zaprosić. Abstrahując od przygotowań i wchodząc w materię samej imprezy największym wyzwaniem jest trzymanie się agendy. ShopCamp pobił moje wszystkie wewnętrzne wyobrażenia i standardy w tym względzie. W wielu przypadkach agenda była moderowana hiper-dynamicznie:)
KB: Czy dzięki spotkaniom zmieniło się Twoje postrzeganie branży ecommerce?
AZ: ShopCamp bardzo mocno poszerzył moją wiedzę na temat rzeczywistej postaci polskiego ecommerce. Przyznam się do tego, że publikowane regularnie dane analityczne i statystyczne tego segmentu gospodarki nigdy mnie emocjonalnie nie wciągały, natomiast praca 1 na 1 ze sklepami internetowymi to było coś bardzo angażującego i otwierającego oczy na to, jak naprawdę wygląda ecommerce w Polsce. Nie jestem w stanie scharakteryzować przeciętnego uczestnika cześci otwartej ShopCamp, ale patrząc na ponad 50 sklepów, które otworzyły się przed nami na warsztatach i pokazały nam jak funkcjonują mogę powiedzieć, że dość często powtarzały się podobne wyzwania i problemy.
Powszechnym zjawiskiem jest wiara w automatyczne skrypty do pozycjonowania w wyszukiwarkach, które można kupić np. na Allegro. Dość często właściciele sklepów inwestowali we własny software, który był w wielu kluczowych miejscach niedopracowany, niezoptymalizowany pod SEO, niezgodny z utartym procesem zakupowym. Prawie nagminną rzeczą jest krótkowzroczność – egzystencja w nisko marżowych segmentach, poleganie wyłącznie na porównywarkach, brak środków na skuteczną budowę marki i zakładanie, że „jakoś to będzie”. Te sklepy mogą nigdy nie przebić się do wspomnianego „środka”, o ile w ogóle będą w stanie przetrwać.
Znamienite były też błędy stricte marketingowe – brak świadomości kim jest mój klient, brak jasno zdefiniowanego segmentu, do którego kieruję swoją ofertę, brak jasnej i rzeczowej komunikacji czym się wyróżniam spośród setki podobnych sklepów. Brak dopasowania look&feel serwisu do charakteru oferty czy potrzeb mojego klienta były niestety powszechne. Te podstawowe błędy powodują, że wszelkie rozważania i mentoring dotyczący budowy rozpoznawalności marki, wykorzystania social media w ecommerce stają się trochę irracjonalne bo wybiegają poza chwilową rzeczywistość. Nie można zbudować nic trwałego na kruchym i podmokłym fundamencie. Ci wszyscy, którzy widzą podobne błędy u siebie powinni przede wszystkim nauczyć się obserwować innych (tych, którzy robią to dobrze) i eksperymentować. Nawet mały ecommerce ma do dyspozycji cały arsenał efektywnych narzędzi do tego, aby przebić się w roku lub dwa lata do e-commercowego main-streamu. Długi ogon, reklama CPA, adwords, mailingi, działania pro-lojalnościowe, kreatywna reklama… Nade wszystko kluczowe wydaje mi się hasło: „wyróżnij się albo zgiń” – trzeba wiedzieć jaką wartość dodaną oferujemy i czy w ogóle oferujemy. Konkurowanie wyłącznie ceną jest drogą donikąd.
Bardzo polecam shopcampowe prezentacje Wojtka Kyciaka (na temat BezOkularow.pl) oraz Artura Kurasińskiego (na temat Apteo.pl i Fitwell.pl), które mocno oddają to co napisałem powyżej. Trzeba badać, sprawdzać, eksperymentować i nie bać się ostrych zmian, które mogą dotyczyć nawet przycięcia asortymentu, całkowitego repozycjonowania i rebrandingu (a nawet zmiany nazwy sklepu) i zaczynania w pewnym sensie od początku.
Adam Zygadlewicz, organizator ShopCampu
KB: Dlaczego w trakcie kolejnych edycji zmieniała się formuła imprez?
AZ: Staramy się wsłuchiwać w opinie uczestników organizowanych przez nas *campów i nie inaczej było z ShopCampem. Pamiętam, że po pierwszym czy drugim ShopCampie było kilka głosów, że spotkanie jest mało burzliwe (w tym miejscu pozdrawiam Jakuba z Tuszmarkt :)), brakuje dyskusji a prezentacje mają charakter zbyt promocyjny. Ten drugi argument jakoś nigdy do mnie nie dotarł bo osobiście uważam, że barcamp to również miejsce na prezentacje narzędzi komercyjnych, które mogą się przydać w działalności uczestników, a posądzanie o faworyzowanie rozwiązania x nad y jest tak stare jak świat i trzeba je po prostu ignorować. Ktoś musi wybrać co będzie pokazywane a preferencje i poglądy nie zawsze są spójne między organizatorem a uczestnikami.
Co do argumentu a propos braku dyskusji – na kolejnych spotkaniach ShopCamp pojawiły się panele dyskusyjne, które wypadły całkiem fajnie (duża w tym zasługa Marcina Balawejdera i Wojtka Kyciaka, którzy je moderowali). Same zamknięte warsztaty w ramach ShopCamp także regularnie zmieniały formułę. Zaczynaliśmy od zbiorowych konsultacji Właściciele sklepów kontra Trenerzy (czego plusem była świetna czasami interakcja właściciel sklepu kontra właściciel sklepu), a skończyliśmy na pracy w mniejszych grupach (czego plusem była większa bezpośredniość, większa szczerość i możliwość zaproponowania bardzo specyficznych rozwiązań i pomysłów dla danego sklepu). W kolejnej edycji ShopCamp warsztaty przybiorą jeszcze inną formułę, ale nie chciałbym jej zdradzać, bo ponoć mamy mieć konkurencję :)
KB: Ile osób ogólnie odwiedziło wszystkie ShopCampy?
AZ: W 5 spotkaniach udział wzięło ponad 700 osób. Warto w tym miejscu podkreślić, że dzięki wsparciu super zespołu Eventio wystąpienia prelegentów ShopCamp są dostępne w Internecie i uzyskały cyfrową nieśmiertelność. Do dnia dzisiejszego wszystkie filmy miały kilka tysięcy wyświetleń co jest naprawdę rewelacyjnym wynikiem. ShopCampowy kanał video znajduje się pod tym adresem.
KB: Którą edycję ShopCampu oceniasz najlepiej ze strony organizatora?
AZ: Dla mnie najważniejszym był zdecydowanie ShopCamp w Warszawie, czyli finałowy ShopCamp. Na tym ShopCampie Marcin Balawejder (wcześniej znany w świecie internetu i ecommerce jako „Tomek Komercyjny”) opowiedział o historii Ulubiony.pl i zapowiedział rewitalizację tej marki połączoną z bezprecedensowym planem naprawy szkód powstałych za czasów poprzedniego jej właściciela. Marcin to niesamowity człowiek i głęboko wierzę, że mu się uda. Bardzo ważny był też dla mnie ShopCamp w Gdańsku, na którym wystąpił Piotr Majewski z bardzo obiektywnym spojrzeniem na temat Social Media i doboru narzędzi promocji w Internecie. Przyznam się, że to było moje pierwsze spotkanie face2face z Piotrem, poprzedzone pewnym uprzedzeniem do jego osoby i stylistyki marketingu, jaką wyznaje, ALE od momentu ShopCamp Gdańsk jestem ogromnym zwolennikiem sposobu myślenia Piotra Majewskiego. Nie powinno się iść z owczym pędem i patrzeć tylko na trendy, trzeba obiektywnie ocenić jaka forma promocji będzie dla mnie skuteczna i stosować nawet te narzędzia, które zostały już teoretycznie uśmiercone przez „Ekspertów”. Teoretyczne, bo praktycznie są i nadal mogą być bardzo efektywne (tak, mowa o targetowanych mailingach). Piotr wspomagał nas wtedy także podczas warsztatów i sypał świetnymi pomysłami i rozwiązaniami jak z rękawa.
Co do tzw. „fuckupów organizacyjnych” to naprawdę było ich wiele i nie chciałbym zanudzać Twojego Czytelnika (hihihi). Na pewno jest co poprawiać przy okazji kolejnej edycji ShopCamp – na pewno organizator jest człowiekiem z krwi i kości i błędy popełnia :)
No i od strony after-party – bez którego nie ma dobrego barcampu – wszystkie edycje pobił Gdańsk. To właśnie podczas after party ShopCamp Gdańsk powstało legendarne shopcampowe sformułowanie „wszyscy siedzimy w piwnicy” (którego autorem jest Norbert z Neosport.pl). Wtedy rzeczywiście siedzieliśmy w piwnicy, ale to stwierdzenie było podsumowaniem wykraczającym poza mury budynku. Coś w tym jest, że polski ecommerce ciągle wygląda jak garażowy startup… jest zapał i niewiele więcej.
KB: Którą edycję ShopCampu najlepiej oceniali uczestnicy (najwięcej gości, największy feedback)?
AZ: Najlepszy feedback był zdecydowanie po ShopCamp Wrocław. Dlaczego? Na ShopCamp Wrocław było kilka bardzo „mięsnych” prezentacji, m.in.: Tomka Jaromina z intymnie.com, Macieja Idzikowskiego i Sabiny Krupy z Neo24.pl oraz Kamila Matysika z KrainaHerbaty.pl – takie prezentacje zawsze się podobają i są długo i głośno dyskutowane bo zawierają materię, z którą można się zmierzyć i można polemizować. We Wrocławiu był też panel dyskusyjny (bardzo zasobny w uczestników) na temat logistyki i automatyzacji procesów i pamiętam, że była bardzo dobra interakcja nie tylko między panelistami, ale także pomiędzy nimi a resztą uczestników. Rekord uczestników padł zdecydowanie w Poznaniu, tamtejszy ShopCamp odwiedziło blisko 200 osób i wiem, że się podobał choćby za sprawą bardzo wnikliwych i analitycznych prezentacji Tomka Frontczaka (MaxROY) na temat SEM, „adwordsów”, „długiego ogona” czy Marcina Deręgowskiego na temat SEO. O indywidualnych ocenach ShopCampu i tego, jak było można przeczytać w historyjce ShopCamp na Flakerze.
KB: Jak wyglądała część zamknięta (dlaczego warto było wziąć w niej udział)?
AZ: Filozofią części zamkniętej było pochylenie się nad konkretnym przypadkiem, konkretnego sklepu i zasugerowanie tematów do przemyślenia i do możliwie natychmiastowego wdrożenia. Analizę generalnych problemów sklepów, które brały udział w warsztatach poczyniłem powyżej więc nie chciałbym jej powielać, natomiast chciałbym powtórzyć, że mocno wierzę w sens istnienia tego typu warsztatów, bo wypełniają lukę, której nikt jeszcze nie zagospodarował, a która odpowiada na podstawowe potrzeby większości sklepów internetowych: szybka konfrontacja, impulsy do zmian, wymiana wiedzy pomiędzy sklepami. Szkolenia indywidualne bywają bardzo drogie, szkolenia na których jest się jednym z 40 uczestników i słucha się prawd powszechnych są mało efektywne (i też bywają niestety drogie)… Warsztaty shopcamp przynajmniej od strony koncepcji i podejścia są nową jakością i nową propozycją.
Dlaczego warto było w nich wziąć udział? Myślę, że przede wszystkim po to aby usłyszeć „you are doing it wrong!” i zobaczyć na innych przykładach jak można to poprawić. Tak jak wspominałem powyżej, w większości przypadków nie udało nam się przebić do zaawansowanego mentoringu na przykład z zakresu social media bo w koncepcie biznesowym widzieliśmy fundamentalne błędy bez poprawienia których rzucanie się na social media mogłoby mieć tragiczne skutki.
KB: Ile sklepów wzięło udział w części zamkniętej? Czy dostaliście odzew z ich strony (np. że wdrożyli proponowane zmiany i zwiększyła się liczba zamówień)?
AZ: W warsztatach zamkniętych w ramach ShopCamp wzięło udział około 50 sklepów. Profil sklepów był bardzo różny – od bardzo świeżych pomysłów, które dopiero wystartowały, po ugruntowane e-biznesy, których właściciele szukali wiedzy na tematy nowe czyli na przykład jak wykorzystywać społeczności internetowe w budowaniu i podtrzymywaniu relacji z klientami lub do budowania rozpoznawalności marki sklepu. W zasadzie wszystkie sklepy były zadowolone z produktu jaki powstał w ramach warsztatów, wiem że kilka sklepów wdrożyło nasze zalecenia w całej rozciągłości, kilka wdrożyło to co można zrobić szybko (poprawki w procesie zakupowym, poprawki w usability, zmiana dostawcy usług SEO, SEM, rezygnacja z programów partnerskich, które niczego nie dają, a jedynie zamydlają kontakt ze sklepem). Większość sklepów biorących udział w warsztatach ShopCamp pojawiła się także w social media i kilka naprawdę znakomicie sobie radzi – jak choćby eobuwie.pl (http://flaker.pl/eobuwie_pl) czy zoologiczny.sklep.pl Huberta Wilczyńskiego (http://flaker.pl/hubus, http://tinyurl.com/3yofd5f).
Koncepcja i idea warsztatów jest świeża i potrzebna choć z pewnością największym wyzwaniem dla nas – organizatora i trenerów – oraz sklepów jest zapewnienie ciągłości współpracy – tak aby pomagać sklepom wprowadzać te trudniejsze, czasochłonne, zmiany. Myślę, że w stosunku do tego pojawi się niedługo oferta z naszej strony.
KB: Czego zabrakło na ShopCampie? Czy będą następne edycje?
AZ: To czego mi zabrakło to „unconference,” czyli pracy w małych grupach i omawiania tematów około-ikomersowych w bardziej otwartej i bezpośredniej formule (w ramach części otwartej) może w drugiej edycji ShopCamp uda się to zrealizować. Zdecydowanie chciałbym pokazać więcej konkretnych „kejsów” na temat strategii rozwoju, finansowania, optymalizacji procesów i pokazać jak planować uruchomienie własnego ecommerce i jak zbudować strategię wzrostu, którą będzie można codziennie obalać i negować w drodze świadomych eksperymentów i dobierania narzędzi promocji, które w danym momencie są najbardziej efektywne i potrzebne. Bardzo chciałbym pokazać też tematy pozornie oddalone od ecommerce, ale świeże i potencjalnie przydatne, jak na przykład psychologia sprzedaży, internetowy merchandising. Jest już prawie pewne, że ShopCamp powróci :)
Poza planem:
Przy okazji tego wywiadu, który stanowi chyba jedyne zwarte podsumowanie ShopCampu, chciałbym serdecznie podziękować firmie Dotpay za okazane zaufanie, sponsorom spotkania sklepy.gratka.pl, Ogicom, SpeedUP IQbator, bez których nie moglibyśmy zorganizować ShopCamp w formule tournee po Polsce i networkingować przy ulubionej pizzy z DaGrasso :)
Bardzo dziękuję wszystkim „warsztatującym” sklepy: Marcinowi Balawejderowi, Virenowi Bhandari, Jakubowi Górnickiemu, Wojtkowi Kuśmierkowi, Konradowi Latkowskiemu, Piotrowi Majewskiemu, Grzegorzowi Rusieckiemu oraz Jakubowi Ślusarkowi. Daliście czadu, Panowie!
Specjalne podziękowania dla Norberta Trudzińskiego z Neosport.pl, którego wsparcie od chwili jak poznaliśmy się na warsztatach w ramach ShopCamp Poznań było dla mnie naprawdę ważne. Dzięki, Norbert!
Specjalne podziękowania dla Roberta Janeczka (gForces, sklepy.gratka.pl), który chyba jako jedyny sponsor-prelegent w historii organizowanych przez nas spotkań postanowił wykorzystać swój prezentacyjny czas na rzeczywiste dzielenie się wiedzą, przez co wsparł nas i uczestników co najmniej dwukrotnie. Tak trzymać :)
Autor wpisu
Krzysztof Bartnik
Z branżą e-commerce związany zawodowo od 2006 roku. Redaktor naczelny serwisu eKomercyjnie.pl, w którym regularnie dzieli się z Czytelnikami swoimi spostrzeżeniami i poradami na temat prowadzenia sklepów internetowych. Oprócz tego, rozwija własny sklep z grami planszowymi GameClub.pl, katalog sklepów najSKLEPY.pl oraz zajmuje się usługami konsultingowymi w zakresie funkcjonowania sklepów internetowych (od tworzenia, przez obsługę klienta, aż do planowania kampanii promocyjnych). W przeszłości pracował m.in. w Vivid.pl, a swój pierwszy biznes uruchomił w 2006 roku. Przez ostatnie 3,5 roku (2007-2010) był także project managerem w Grupie o2, gdzie odpowiadał m.in. za stworzenie, rozwój i bieżące funkcjonowanie porównywarki cen Radar.pl oraz platformy do zakładania sklepów otwarte24.pl.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Komentarze