eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

Kasa fiskalna w sklepie internetowym – kiedy jest konieczna? Zmiany od 2013 roku

Od 1 stycznia 2013 roku zmieniły się przepisy dotyczące konieczności stosowania kas fiskalnych. Dla przedsiębiorców dokonujących transakcji z osobami prywatnymi istotne jest zmniejszenie limitu obrotu, który uprawnia do zwolnienia z obowiązku instalacji kasy. Ważne jest także wprowadzenie proporcjonalnego sposobu obliczania kwoty limitu dla nowych firm.

Kasy fiskalne będą powszechniejsze

Nowe kryteria wprowadzane są przez Rozporządzenie ministra finansów z 29 listopada 2012 r. w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących.

Nie zmienia się ogólna zasada mówiąca, że zwolnienie ze stosowania kasy fiskalnej dotyczy przedsiębiorców, którzy prowadzą sprzedaż na rzecz osób prywatnych oraz nie przekraczają limitów określonych w rozporządzeniu. Ponadto, rozporządzenie wymienia branże dla których stosowanie kasy jest obligatoryjne oraz te, które są z tego obowiązku odgórnie zwolnione. W takich przypadkach nie mają znaczenia limity oraz to, czy odbiorcami są firmy, czy osoby prywatne.

Dla dużej grupy przedsiębiorców, o konieczności stosowania kasy fiskalnej decydują limity obrotu. Dotychczasowe przepisy przewidywały zwolnienie z konieczności instalacji kasy fiskalnej dla sprzedawców nieprzekraczających rocznego limitu obrotu w wysokości 40 000 zł (dla firm kontynuujących działalność) lub 20 000 zł (dla nowych przedsiębiorców – bez względu na długość prowadzenia działalności w pierwszym roku). Od 1 stycznia 2013 roku wprowadzona zostaje nowa wysokość limitu obrotu dla firm kontynuujących działalność, a sposób ustalania limitu dla nowych firm staje się bardziej restrykcyjny.

Nowe zasady przewidują tylko jedną kwotę limitu zwalniającego z konieczności instalacji kasy fiskalnej, która wynosi 20 000 zł. Odnosi się ona do:

  • przedsiębiorców którzy prowadzą działalność kolejny rok,
  • przedsiębiorców, którzy rozpoczęli działalność w roku 2012 i kontynuują ją w 2013 r. lub rozpoczynają działalność po 31 grudnia 2012 r. (wówczas limit wyliczany jest proporcjonalnie do czasu trwania działalności).

Innymi słowy, osoby, które zaczynają działalność gospodarczą muszą obliczać limit 20 000 zł zwalniający z kasy fiskalnej proporcjonalnie do czasu trwania działalności. Wcześniej limit ten nie miał związku z czasem funkcjonowania firmy.

Ponadto, firmy, które w 2012 r. osiągnęły obrót powyżej 20 000 zł ale poniżej 40 000 zł, będą musiały zainstalować kasy fiskalne, mimo że na starych zasadach nie musiałyby tego robić. W takim przypadku, należy rozpocząć ewidencję sprzedaży na kasie fiskalnej od 1 marca 2013 r. Natomiast przekroczenie limitu obrotu już po 1 stycznia 2013 roku zobowiązuje przedsiębiorcę do rozpoczęcia stosowania kasy fiskalnej najpóźniej do dwóch miesięcy po miesiącu, w którym limit został przekroczony.

Inne zasady dotyczące konieczności stosowania kas fiskalnych

Warto pamiętać, że istnieją takie branże, które nakazują instalację kasy fiskalnej niezależnie od tego na rzecz kogo prowadzona jest sprzedaż (osoby prywatne, firmy) oraz jaka wysokość obrotu została osiągnięta. Chodzi o sprzedaż takich towarów, jak:

  • gaz płynny, paliwa, dodatki do paliw;
  • części i akcesoria do silników, pojazdów mechanicznych, przyczep, naczep, (z wyłączeniem części do motocykli);
  • silniki spalinowe, nadwozia do samochodów, przyczepy, naczepy i kontenery;
  • sprzęt radiowy, telewizyjny i telekomunikacyjny;
  • sprzęt fotograficzny (z wyłączeniem części i akcesoriów);
  • wyroby z metali szlachetnych oraz zawierające te metale;
  • płyt CD, DVD, kart pamięci i inne nośniki z zapisanymi danymi lub zawierające oprogramowanie komputerowe;
  • wyroby tytoniowe i alkoholowe.

Firmy handlujące powyższymi towarami muszą instalować kasy fiskalne niezależnie od tego w jaki sposób dostarczają zakupy nabywcom.

Kasy fiskalne przy sprzedaży przez Internet

Nowe rozporządzenie nie zmienia sytuacji firm prowadzących sprzedaż za pośrednictwem Internetu, pod warunkiem, że jest to sprzedaż wysyłkowa. Zwolnienie ze stosowania kasy fiskalnej obowiązuje bez względu na limit sprzedaży. Sprzedawcy muszą jednak spełnić dwa warunki:

  • zapłata za towar została dokonana za pośrednictwem poczty, banku lub SKOK-u na rachunek bankowy przedsiębiorcy,
  • prowadzona jest ewidencja, która pozwala jednoznacznie zidentyfikować nabywców konkretnych towarów.

Zwolnienie to dotyczy tylko sprzedaży wysyłkowej. Jeśli firma oprócz formy wysyłkowej, dostarcza klientom towar także w inny sposób, to musi zwracać uwagę na obowiązujące limity.

Autorem powyższego materiału jest Sebastian Bobrowski, Dyrektor Finansowy inFakt – firmy oferującej księgowość z dostępem do dokumentów i finansów w aplikacji online, darmowym kurierem i profesjonalną obsługą księgową.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Idealna platforma sklepowa

„Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień,
pewnie byłabym
supermenem, tyle o kobietach wiem
jestem jedną z nich.”
Supermenka, Kayah

Jakże bym chciał, aby piosenka ta miała tytuł „Supersklep” i była śpiewana przez Moją Platformę Sklepową! Dlaczego? Ponieważ największym problemem we współpracy z platformami sklepowymi jest to, że niemal żadna z nich nie wyrosła z e-sklepu i nie zatrudnia na kluczowych stanowiskach osób, które e-sklep z prowadziły. Twórcy platform najczęściej nie mają pojęcia o tym, jak funkcjonuje e-sklep jako biznes. Nie wiedzą, czego tak naprawdę potrzebują ich klienci.

Trwająca na rynku wojna międzyplatformowa toczy się na „ilość”, nie jakość. Większość platform chwali się ilością sklepów, które na nich funkcjonują. Mam jednak wrażenie, że jakby zsumować wszystkie te sklepy, okazałoby się, że jest ich kilka razy więcej, niż realnie działa w całej Polsce. Na długiej liście funkcjonalności duża część to przysłowiowe „drzwi do lasu”, a ze względu na niedoróbki często nawet „drzwi do zagajnika”. Marketingowa potrzeba pompowania liczby funkcji i modułów prowadzi do absurdów np. „sklep posiada moduł koszyka”. Rewolucja! Panie i Panowie! W tym e-sklepie można kupować!

Kolejnym grzechem platform jest swoistego rodzaju arogancja. One wiedzą najlepiej! Ich rozwiązania są jedyne i słuszne! I co najważniejsze, nigdy nie popełniają błędów.

Nie sztuka jednak rzucać kamieniami. Należy pamiętać, że sama idea platformy sklepowej zawiera w sobie pewnego rodzaju ograniczenia funkcjonalne. Warto też zauważyć znaczenie platform dla rozwoju polskiego e-commerce. Chciałbym natomiast na jedną krótką chwilę zamienić się z platformami sklepowymi miejscem i wskazać najbardziej, moim zdaniem, zaniedbane obszary. Przyjmijmy dla ułatwienia, że moja wymyślona platforma nazywa się GCS.

W pierwszej kolejności postawiłbym na sprawny proces komunikacji z e-sklepami. Klienci powinni mieć dedykowanych opiekunów, a maksymalny czas odpowiedzi na zgłoszenie nieawaryjne powinien wynosić 24h. W obszarze zgłoszeń błędów i awarii wprowadziłbym system oceny wiarygodności oparty o zgłoszenia historyczne. Klienci nie mają interesu zgłaszać wyimaginowanych błędów, jednak zdarza się, że brak wiedzy powoduje zgłaszanie błędów. Niezależnie od rangi, każde zgłoszenie awaryjne powinno być przeanalizowane w duchu domniemania winy GCS.

Wprowadziłbym darmowe e-warsztaty w zakresie korzystania z platformy. Klienci chętniej korzystają ze szkoleń, niż samodzielnie przekopują się przez słowo pisane. Chciałbym, aby moi klienci umieli wykorzystać cały potencjał platformy, a jednocześnie szkolenia stałyby się kanałem otrzymywania informacji zwrotnej. Szkolenia w okresie testowym znacząco podniosłyby liczbę klientów, którzy przedłużyliby korzystanie z GCS.

Promowałbym GCS nie ilością, a jakością. Najlepszym sklepom zaoferowałbym lepsze warunki handlowe w zamian za możliwość wykorzystywania ich wizerunku w działaniach marketingowych. Budowanie pozycji rynkowej oparłbym więc o sukces swoich klientów. Dlatego w ramach platformy oferowałbym darmowe e-szkolenia w zakresie e-commerce. „Upadające” lub z ledwością wiążące koniec z końcem sklepy nie są dobrymi klientami. W obecnych realiach z łatwością można znaleźć partnerów i środki na sfinansowanie takich szkoleń.

GCS działałby w odmianach uwzględniających specyfikę najpopularniejszych w e- -commerce branż. Znane z reklam ACE „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego” ma również zastosowanie w przypadku platform. Wiele elementów sklepu w zależności od branży powinno inaczej działać i wyglądać, np. wyszukiwarka czy karta produktu. GCS oferowałby więc wersje dedykowane najpopularniejszym branżom: odzież, rtv/agd, komputery, książki, kosmetyki… Pozwoliłoby to klientom na korzystanie z dostosowanego do ich potrzeb narzędzia bez konieczności ponoszenia dodatkowych nakładów.

Rozwój oprogramowania w zakresie nowych funkcjonalności determinowany byłby realnymi potrzebami klientów. Proces wdrażania oparty o system beta testów prowadzonych z udziałem zainteresowanych e-sklepów. Zachęcałbym do szeroko rozumianej współpracy, starając się zmienić „klientów” we „współgospodarzy”. Rozbudowanie relacji powinno owocować wzrostem lojalności.

GCS oferowałby jak największą liczbę integracji z przewoźnikami, dostawcami i zewnętrznymi systemami. Częstokroć o wyborze platformy decyduje, czy pozwala ona na kontynuowanie współpracy w określonej konfiguracji biznesowej. GCS zapewniałoby to dla nawet najbardziej egzotycznej konstelacji b2b.

Zgadza się! Prochu nie wymyśliłem. Tym bardziej dziwne jest, że nawet tego dosyć rudymentarnego poziomu istniejące platformy nie oferują. Trudno nie dostrzec, że na przeszkodzie stoi często model biznesowy oparty o niskie abonamenty i egalitarność. Nie twierdzę, że samo w sobie jest to złe podejście, jednak nie może ono być czynnikiem wpływającym na poziom świadczonych usług. Niestety „masowa produkcja” odciska wyraźne piętno na jakości oprogramowania i relacjach z klientem.

Oczywiście nie korzystam ani nie korzystałem ze wszystkich platform. Sporo z nich testowałem i wiele widziałem w akcji. Zapewne więc w ten czy inny sposób moje uwagi nie są trafne i nie odnoszą się do wszystkich funkcjonujących na naszym rynku. Taka niestety jest słabość syntetycznego podejścia do tematu. Byłoby jednak nieporozumieniem nie odnieść się na koniec do platformy, z której obecnie korzystam, czyli RedCart.

RedCart na pewno nie jest platformą idealną, bo żadna platforma taką nie jest. Największy problem stanowi komunikacja przebiegająca często w duchu Paragrafu 22. Występują również zaburzenia czasoprzestrzenne np. 7 dni w siedzibie RC = miesiąc dla reszty świata. Nie udało się też twórcom platformy zintegrować swoich klientów, chyba że w protestach. Rozwój oprogramowania jest chaotyczny i często z braku konsultacji z e-sklepami prowadzi do powstawania rozwiązań o znikomej przydatności. Marketing jest najczęściej prowadzony w stylu, który określam jako propagandowy.

Niemniej po roku korzystania z RedCart mogę również stwierdzić, że jest to platforma stabilna (99.99% dostępności) i wydajna (sklep potrafił przy podstawowym planie abonamentowym przyjąć w 1h nawet 10 tysięcy UU bez zadyszki). Funkcjonalność jest wystarczająca do prowadzenia nawet rozbudowanego sklepu. Zarządzanie sklepem (panel) posiada szereg rozwiązań pozwalających na oszczędność czasu. Liczba integracji oferowana przez RC jest bardzo duża i właściwie wyczerpuje nasze potrzeby. RedCart oferuje również za opłatą (czasami rozsądną, a czasami po zbóju) możliwość dodawania indywidualnych rozwiązań i modułów. Proces zgłaszania usterek i awarii działa poprawnie. Plany rozwoju są obiecujące, nawet przez pryzmat doświadczeń z ich realizacją. Relacja ceny do możliwości jest bardzo dobra.

Moje księgarnie przedłużyły umowy z RC na 2013 rok. Co nie zmienia faktu, że cały czas się rozglądam w poszukiwaniu idealnego „miejsca” dla MadBooks i Bookiatryk. Ostatnio bacznie obserwuję AtomStore, który wydaje się w dużej mierze realizować scenariusz działania, który sam bym napisał. Ale na ostateczną decyzję jest jeszcze za wcześnie…

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #15. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Jak sklepy internetowe RTV/AGD przyciągały klientów przed świętami? Organiczne słowa kluczowe vs kampanie AdWords

Święta już za nami, więc warto jest podsumować działania marketingowe sklepów internetowych, dla których był to szczyt sezonu. Według badania “Polaków święta w liczbach” przeprowadzonego przez Agencję PBS, 9% Polaków planowało kupić pod choinkę sprzęt AGD i sprzęt elektroniczny – stąd nasz wybór branży RTV i AGD.

Analizie poddaliśmy pięć najlepiej ocenionych sklepów na polskim rynku z grupy “Elektronika i AGD” według najnowszego Rankingu sklepów internetowych 2012, opracowanego przez Money.pl wraz z Gazetą Wyborczą i serwisem Wyborcza.biz:

  1. komputronik.pl,
  2. euro.com.pl,
  3. redcoon.pl,
  4. agito.pl,
  5. morele.net.

W artykule przyjrzymy się intensywności stosowanej przez nich kampanii AdWords w Google oraz występowaniu organicznych słów kluczowych w tejże wyszukiwarce (tylko wyniki mieszczące się w pierwszych 20 pozycjach). Analizę zawężamy tylko do sieci wyszukiwania w wyszukiwarce Google, gdyż jak wskazują tegoroczne badania firmy Gemius, 98% wszystkich wyszukań w polskim internecie, ma miejsce przy użyciu silnika tej wyszukiwarki. Analiza nie uwzględnia wyników pozostałych sieci reklamowych AdWords. Nie porównujemy tutaj także wyników związanych z porównywarkami cenowymi typu ceneo, skąpiec czy nokaut, oraz efektywnością innych kanałów dotarcia do klientów (np. reklama TV czy billboard).

Jak Google prezentuje rynek RTV i AGD konsumentowi?

Z perspektywy zwykłych użytkowników, nie stosujących rozszerzeń do przeglądarki umożliwiających blokowanie wyświetlania reklam typu Adblock, wyniki AdWords często dominują pierwszy otrzymywany widok (na ekranie 15,4 cala na 10 wyników widocznych w pierwszym momencie, 8 z nich to linki sponsorowane). Wpisując frazę „Telewizor LG” w wyszukiwarkę dostajemy następujące wyniki:

Z analiz przeprowadzonych przez Wordstream wynika, że dla słów kluczowych o wysokiej wartości handlowej 2/3 wszystkich kliknięć użytkowników trafia w reklamy AdWords. Przy czym wysoka wartość handlowa oznacza najczęściej wyszukania, które wskazują raczej na zainteresowanie kupnem danego produktu lub usługi, a nie jedynie szukanie informacji na dany temat. Jaką strategię zatem przyjęły firmy działające w branży RTV i AGD w tych kanałach dotarcia do klienta?

Słowa kluczowe organiczne vs AdWords – na co postawiły sklepy przed świętami?

W strategiach marketingu w wyszukiwarkach internetowych poszczególnych firm widać zróżnicowane podejście, każda z tych firm szuka własnego sposobu na przebicie się ze swoimi produktami. Poniższy wykres przedstawia estymację liczby słów kluczowych, dla których sklepy próbowały się pozycjonować organicznie (oznaczone jako „org”) oraz wspomagały się w kampaniach AdWords (oznaczone jako „ad”) dla okresu 20.09.2012 – 19.12.2012. Zestawienie to zostało przygotowane przez nas na potrzeby tego artykułu.

Wykres 1 Liczba słów kluczowych organicznych vs AdWords dla sklepów z branży AGD/RTV.
Źródło: Opracowanie własne

Według naszych danych, w największą liczbę wariacji słów kluczowych w AdWords zainwestował sklep euro.com.pl. Patrząc na wykres wydaje się, że sklep dosyć wcześnie zaczął swoją akcję świąteczną. W analizowanym okresie do osiągnięcia szczytu, widać wzrost o 6-7 tys. dodatkowych słów kluczowych mających wspomóc sprzedaż. Firma ta też nie spała w poprzednim okresie, królując w liczbie organicznych słów kluczowych, ich strategia pozycjonowania i naprawdę długi “długi ogon” są imponujące. Strategię tę możemy określić jako konsekwentne przewodzenie stawce jeżeli chodzi o liczbę słów kluczowych organicznych i w AdWords.

Ciekawy wydaje się być przypadek lidera rankingu money.pl i wyborczej, tzn. komputronik.pl. Na wykresie widać, że komputronik.pl postawił na “rajd świętego mikołaja”. W połowie października widać początek ogromnego wzrostu liczby fraz kluczowych w AdWords. Z poziomu poniżej 10 tys. słów kluczowych wystrzelili w górę, zwielokratniając liczbę posiadanych płatnych słów kluczowych, starając się dogonić lidera tej kategorii. Jesteśmy ciekawi, jak w tym przypadku przełożyło się to na zwiększenie przedświątecznej sprzedaży?

Komputronik.pl, mimo, że praktycznie dogonił euro.com.pl w liczbie fraz poprzez AdWords, to nie może się szczycić tak dużą liczbą słów kluczowych w wyszukaniach organicznych jak jego konkurent.

Trzecim przykładem sposobu dotarcia do klienta jest strategia przyjęta przez agito.pl. Tutaj widać sumienną pracę przy pozycjonowaniu słów kluczowych. Dzięki temu agito.pl może się pochwalić dużą liczbą organicznych fraz w swoim asortymencie, goniąc w tym zakresie sklep euro.com.pl. W przypadku agito.pl, liczba słów kluczowych w AdWords jest znacznie poniżej ich wyników organicznych. Patrząc na opisywane dwa sposoby przyciągnięcia klientów, wydaje się, że agito.pl postawiło na pozycjonowanie się w wyszukaniach organicznych.

Ciekawostki z kampanii Adwords

Poniższe ciekawostki dotyczą kampanii realizowanych w okresie 17.11.2012-19.12.2012:

  • Euro.com.pl, jako jedyny z omawianych sklepów, zdecydował się pójść z frazami szeroko, reklamując się pod samymi nazwami producentów i marek, np. “samsung”, “philiphs”, “zelmer”, “amica”, “motorola”, “mastercook” i inne. Na pewno generują one znaczący ruch na stronie, pytanie jak przełożyło się to na sprzedaż i czy współczynnik konwersji był na tyle wysoki, żeby było to opłacalne?
  • Działania Komputronik.pl wydają się być zgodne z powszechnym postrzeganiem sklepu. Firma ta zdecydowała się reklamować nazwami producentów oraz marek komputerów i sprzętu komputerowego. Dlatego też bardzo prawdopodobne, że największy ruch na stronę przyniosły im frazy “asus”, “pentagram”, “apple”, ”dell” czy “linksys”. Frazą przynoszącą duży ruch był również “komputer”. Na pewno działania komputronik.pl są spójne, pytanie czy wybrane frazy pomogły im w podniesieniu konwersji w stosunku do euro.com.pl?
  • Ciekawym podejściem do słów kluczowych jest wykorzystanie też anglojęzycznych fraz, takich jak np. “cheap ipad” (przez komputronik.pl i redcoon.pl), zarówno sama reklama jest po polsku, jak i obszar reklamy został zawężony do naszego kraju.

Oczywiście każdy ze sklepów bazuje w swoim asortymencie słów kluczowych na konkretnych nazwach modeli poszczególnych produktów. Tak zbudowany długi ogon słów kluczowych pozwala im sprowadzić na stronę użytkowników, którzy dają znacznie większe szanse na dokonanie zakupu.

Nieetyczne zagrania?

Tak jak czasami można zauważyć na rynku podkupywanie domen konkurencji (np. wpisując groupon.com.pl lądujemy na gruper.pl), tak firmy starają się czasami pozycjonować w płatnych wyszukaniach po nazwie lub marce firmy konkurencyjnej. Tak jest również w przypadku branży RTV AGD, co potwierdza zażartą walkę na rynku. Firmy te reklamują się w AdWords słowami kluczowymi będącymi nazwami firm konkurencji. Chyba wszystkie mają coś na sumieniu, ale niektóre ewidentnie bardziej niż inne.

Przykładami takiego zachowania mogą być:

  1. komputronik.pl  dla frazy “sklepy euro warszawa”,
  2. euro.com.pl  dla fraz “neonet”, “komputronik laptopy”, “komputronik dysk zewnętrzny”, “monitory komputronik”,
  3. redcoon.pl dla frazy “euro agd sklep internetowy”
  4. agito.pl dla fraz “dysk zewnętrzny komputronik”, “laptopy asus komputronik”,
  5. morele.net dla fraz “euro rtv agd warszawa”, “euro rtv gdańsk”.

Ciekawe ile “podbierają” sobie w ten sposób klientów? W odpowiedzi na te zagrania, poszczególne sklepy zmuszone są do reklamowania się w AdWords pod frazą nazwy własnej firmy (pomimo oczywistych wysokich wyników organicznych), co z pewnością generuje znaczący koszt.

Co dalej?

Widać, że święta już mijają, szał zakupowy, który co roku ogrania cały świat opada, a sklepy internetowe przestają się  tak agresywnie promować w AdWords na tyle słów kluczowych. Dla całej branży związanej ze świętami i prezentami był to ciężki okres, więc należy im się trochę odpoczynku. Życzymy wszystkim znalezienia swoich wyjątkowych słów kluczowych, które przyciągną wielu klientów.

Autorami powyższego artykułu są Katarzyna Kandefer i Tomasz Winter – Specjaliści Inbound Marketingu tworzący portal GetFound.pl. Są także założycielami portalu Zaprojektujmnie.pl, umożliwiającego realizację konkursów graficznych online.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)