eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

NARESZCIE!!! Amazon.com wchodzi do Polski!!!

Wygląda na to, że marzenie wielu osób kupujących towary w sieci wreszcie się spełni. Amazon.com zapowiedział uruchomienie nowego oddziału w naszym kraju! Co teraz zrobią polskie sklepy internetowe?

„Kryzys odbił się na wielu krajach, ale ominął branżę ecommerce i… Polskę. To dlatego zdecydowaliśmy się wejść na ten rynek. Widzimy tu olbrzymi potencjał i chcemy pokazać Polakom, jak naprawdę powinien wyglądać e-handel w sieci” – powiedział Jeff Bezos, założyciel i szef Amazon.com (fragment oficjalnej informacji prasowej).

Produkty z Amazon.com i tak bardzo szybko docierały do naszego kraju (maksymalnie 2 tygodnie oczekiwania, ostatnio było to nawet kilka dni roboczych – wysyłane były bowiem z terytorium Niemiec). Teraz firma uruchomi nowe centrum dystrybucyjne w Polsce (lokalizacja jeszcze nie jest znana), a jej biuro powstanie w Warszawie – w biurowcu budowanym już od jakiegoś czasu tuż obok głównej siedziby Microsoft Polska.

Co ciekawe, polski oddział Amazonu początkowo skoncentruje się wyłącznie na sprzedaży książek w języku angielskim. Specjaliści z firmy Jeffa Bezosa doszli bowiem do wniosku, że jeżeli rodzime wydawnictwa będą chciały rozpocząć z nimi współpracę, to zgłoszą się same. Grunt to od razu być świadomym swojej pozycji na rynku :-)

Ciężko powiedzieć, jak wejście Amazon.com na polski rynek odbije się na dotychczasowych liderach wśród sklepów internetowych (zwłaszcza na sklepie-Czarodzieju na M; branże z niskimi marżami jak RTV/AGD mogą raczej spać spokojnie).

Oby tylko Amazon.com nie powtórzył losu Ebay.com, który zniknął z polskiego rynku niemal tak szybko jak się pojawił.

Z niecierpliwością czekamy na kolejne wieści w tej sprawie!

[AKTUALIZACJA]: Prima Aprilis :)

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

eKomercyjnie vs AK74 – wywiad z cyklu „Jak się robi e-handel w Polsce?”

Artur Kurasiński wystartował wczoraj późnym wieczorem ze swoim drugim sklepem – Fitwell.pl. Nie mogłem przejść obok takiej okazji obojętnie i wypytałem go o to, jak się robi e-handel w Polsce:-) Zapraszam!

Krzysztof Bartnik: Właśnie startujesz ze swoim drugim sklepem (Fitwell.pl), a pierwszy (Apteo.pl) powoli zbliża się do granicy dwóch lat obecności na rynku. Czy czujesz się już e-handlowym wyjadaczem?

Artur Kurasiński: Nie. „Wyjadaczem” będę się czuł kiedy stworzę 10 sklepów i będę sprzedawał produkty za 100 mln miesięcznie a obroty będą rosły w skali + 25% rocznie. Na razie nieźle mi idzie bo samo Apteo wygenerowało prawie 700 tys. pln obrotu za 2009 rok. Z nowym sklepem Fitwell.pl uderzamy w inny segment – sport, odżywki, suplementy. Chcę żeby klient Apteo nie był zmuszony do szukania produktów u konkurencji. Docelowo w tym roku powstanie sklep z ziołami (ŻyweZioła.pl), perfumeria (ZapachRóży.pl) oraz serwis sprzedający diety i porady żywieniowe (Dietetyczna.pl). Plany mamy ambitne – chcemy mocno się rozepchnąć w niszy „sport, zdrowie, uroda”. Być może wydzielę osobną strukturę do tego celu, być może będę miał inwestora strategicznego.

Chcemy pomagać firmom, które sprzedają w „realu” wchodzić do Internetu i budować dla nich strategię, zaplecze technologicznie i pomagać w rozwoju. Tak było w przypadku Apteo (zbudowane na bazie 7 aptek i hurtowni leków).

Jestem w komfortowej sytuacji bo tworząc kolejne sklepy, powiązane asortymentem mogę wykorzystać pozyskanych klientów. Apteo będzie kołem zamachowym kolejnych projektów. Zamierzam też przejmować sklepy tematyczne, działające w interesujących nas niszach. Jest kilka ciekawych fajnych sklepów, które potrzebują lekkiego tuningu, żeby zacząć zarabiać większe pieniądze.

Wierzę w e-commerce, nie wierzę w sukces serwisów nastawionych na zarobek ze sprzedaży powierzchni reklamowej. Zbudowanie dobrego „treściowego” serwisu i zarabianie na nim to wydatek kilkuset tysięcy złotych. W przypadku sklepu online mówimy o wiele mniejszych kosztach.

Przeglądając Twoje sklepy nie sposób nie zauważyć, że są mocno adresowane do kobiet. Czy to jeden z pomysłów/sekretów stojących za uruchamianiem własnych sklepów?

Kobieta jako klient ma inne preferencje, zwraca uwagę na inne elementy, wymaga specjalistycznej pomocy i zostawia więcej pieniędzy :) Apteo wymyśliłem jako aptekę właśnie dla kobiet poszukujących w sieci produktów zdrowotnych i związanych z urodą. Taki sam cel chcemy zrealizować w Fitwell. Nie ma fajnych sklepów online skierowanych do kobiet aktywnych, trenujących, poszukujących sprzętu sportowego, odzieży, obuwia czy suplementów diet. Siłownia i sport kojarzy się z mężczyznami. Panowie dominują w reklamach odżywek i sprzętu sportowego. A kobiety przecież też wspinają się, uprawiają jogę, jeżdżą na rowerach po górach, biegają w maratonach.

My chcemy dać kobietom promocje skierowane do nich, produkty i możliwość takiego kupowania do którego są przyzwyczajone ze sklepów w „realu”. Czy to decyduje o sukcesie? Myślę, że ważniejsze jest określenie dla kogo budujemy sklep i kogo chcemy w nim obsługiwać. Bardzo mocno też stawiamy na empatię w kontaktach z naszymi klientami oraz słuchanie ich potrzeb. W Polsce client service w mojej opinii jest tragiczny – infolinie, „BOKi” czyli obsługa klienta wszelkiej maści banków czy operatorów te wszystkie usługi są realizowane bez serca, ze złym nastawienie i bez odpowiedniego zaangażowania. Ja uczulam pracowników Apteo i Fitwell na tym punkcie – klient nie tyko ma zawsze rację. Klient ma być zadowolony i wrócić do nas lub opowiedzieć o naszym sklepie swoim znajomym – wtedy zakup zakończył się powodzeniem, bo oprócz zostawionych u nas pieniędzy klient stał się naszym „ewangelistą”.

Zarówno w Fitwell, jak i w Apteo posiadasz biznesowego partnera – zwykle jest to firma, która zajmuje się realizacją zamówień. Jak wygląda współpraca w tym zakresie? Dlaczego nie robisz swojego magazynu?

Odpowiedź jest banalna i prosta – finanse. Żeby utrzymać magazyn apteki czy sklepu sportowego należy przeznaczyć kilkaset tysięcy złotych. Ja nie lubię kiedy pieniądze są „mrożone”. Poza tym dlatego właśnie wybieramy partnerów posiadających własne magazyny – nie ponosimy kosztów logistyki i dbania o zapas produktów. Oczywiście powoduje to mniejsze marże ale jest to wliczone w model biznesowy w jakim działamy.

Drugi powód – możemy wykorzystać wiedzę i know-how partnera, który zazwyczaj od kilku lat sprzedaje i ma od nas dużo większą wiedzę w tym temacie.

Czy ciężko jest znaleźć takiego partnera? Ile stron liczyła umowa, którą musieliście podpisać? :)

Partnerzy, z którymi współpracuję zostali moimi partnerami ponieważ „nadajemy” na tej samej fali. Skupiamy się na ważnych sprawach, potrafimy odpuścić tam, gdzie jest to niezbędne. Bez dobrego dobrania partnerów taki biznes nie miałby szans zacząć funkcjonować i rozwijać się. Umowa jest ważna kiedy przestajesz ufać partnerowi albo kiedy chcesz sprzedać biznes. Ja wolę widzieć w drugiej osobie fajnego człowieka niż potencjalnego przestępcę więc dla mnie papierki mają wymiar mało istotny. Prowadząc biznes w którym są duże pieniądze ludzie z którymi pracuję wymagają całkowitej odpowiedzialności i zabezpieczenia prawnego. Nie lubię umów ale muszę je podpisywać.

Artur Kurasiński z uśmiechem patrzy w swoją e-handlową przyszłość :)

Wróćmy na moment do tematu Apteo. Rok po starcie apteki podzieliłeś się dość szczegółowymi liczbami z działalności. Teraz wspomniałeś o 700 tys. obrotu za 2009 rok. Jak wygląda sytuacja z resztą parametrów (liczba zamówień, liczba UU, etc.)? Czy jesteś zadowolony z kierunku, w jakim to idzie?

Po szczegóły odsyłam do wpisu na moim blogu – LINK. Apteo działa w bardzo trudnej branży najeżonej mało życiowymi przepisami i otoczonej bardzo silną konkurencją. Niemniej ponieważ bariera wejścia jest wysoka (koszta kupienie / założenia apteki to suma powyżej 500 tys. pln) jestem bardzo spokojny o nowych konkurentów. Co do statystyk – zwiększyliśmy koszt średniego zakupu o ponad 10%, liczba klientów potroiła się w stosunku do 2008 roku. Branża napędzana jest sprzedażą produktów związanych z pielęgnacją i urodą i nas to cieszy –  nasi klienci, czyli w większości kobiety, wybierają Apteo ponieważ w ich miejscowości nie ma galerii handlowej albo dużej apteki z szerokim wyborem produktów.

Nie jest jednak tak różowo: w styczniu bieżącego roku po raz pierwszy rynek farmaceutyczny zanotował spadek o 10%. Co prawda sprzedaż leków wyniosła tylko w styczniu 2.1 mld złotych ale ten tort będzie konsumowany przez wiele lat przez duże podmioty takie jak hurtownie czy sieci aptek. Sprzedaż leków online kiedy dobije do poziomu 1-2% to będzie można mówić o sukcesie całej branży.

Dlatego oprócz Apteo inwestujemy w kolejne sklepy i serwisy. Rynek suplementów i diet wart jest 3 mld złotych, sprzętu sportowego ocenia się na 1.5 mld złotych a kosmetyków na 20 mld złotych rocznie. Warto tam być i zająć swoje miejsce.

Czy jest coś, co w prowadzeniu sklepu internetowego zaskoczyło Cię najbardziej (pozytywnie lub negatywnie)? Coś, czego nie spodziewałeś się w momencie swojego startu w branży e-handlu? U mnie był to „szok” spowodowany tym, że zasada „najpierw sprzedaj, później kup” to tylko głupie gadanie, które bardzo szybko zweryfikowała rzeczywistość.

Zaskoczyła mnie szybkość, z jaką Apteo z biznesu opartego na domenie i silniku sklepu za parę tysięcy zmieniła się w biznes obracający milionami złotych rocznie (według badań zewnętrznych). Zaskoczyła mnie ilość nisz i grup docelowych jakie pojawiły się przed naszymi oczami, kiedy zaczęliśmy analizować rynek. Zaskoczyli mnie nasi klienci, którzy stali się „ambasadorami” Apteo i sami promują nasze produkty (widzimy to po kolejnych numerach domów w miejscowościach, z których pojawiają się zamówienia:)

Jestem pod ogromnym wrażeniem skali jaką można stosunkowo szybko zbudować w e-commerce jeśli wiesz dokładnie do kogo chcesz trafić i masz co mu sprzedać.

Czy planujesz wejście ze swoją ofertą na Allegro? Czy raczej będziesz omijał ten serwis szerokim łukiem?

Apteo na Allegro się nie pojawi z kilku powodów. Pierwszy to wizerunek – Allegro jest dla mnie raczej krzykliwym bazarem z przekupkami niż sklepem ze stojącym przy drzwiach pracownikiem pomagającym w wyborze produktów i niesieniu toreb z zakupami. Na Allegro walczyłbym z podrabianą viagrą i chińskimi kroplami na raka. Apteo to budowane od 2 lat zaufanie, to apteka działająca realu, do której można przyjść po odbiór towaru. Nie mogę sobie pozwolić żeby klient zaczął postrzegać mój sklep przez pryzmat ilości wystawionych „pozytywów”.

Po drugie – sprzedają na Allegro budujesz siłę Allegro, nie swoją. Po trzecie – Apteo nie walczy ceną bo my nie jesteśmy „najtańsi w całym Internecie” (chociaż mamy niższe ceny niż konkurencja), ale budujemy markę, która doradza, wskazuje i jest raczej brandem premium. Z Fitwell i pozostałymi serwisami zastanowię się, ale raczej Allegro będzie wykorzystywane w ostateczności.

Klient i jego obsługa są na górze Twojej „drabiny” prowadzenia e-handlu. Co jest na kolejnym stopniu? Oprogramowanie? Logistyka? Może jeszcze coś innego?

Soft i logistyka są ważne ale wybiera się te elementy raz i zasadniczo nie zmienia znacząco. Dla mnie ważne jest aby stale badać i analizować co się dzieje w sklepie – jestem maniakiem Google Analytics i wniosków jakie można za darmo przy minimalnej znajomości tego narzędzia wyciągnąć z obróbki danych. Badam jak pozycjonuje się konkurencja, jak rośnie, jakie frazy wykorzystuje, ile wydaje na reklamę i gdzie, jakiego softu używa i jakie ma marża i poziom obsługi klienta. Zakładam konta i dokonuje zakupów u konkurencji. Tropię ich słabe punkty.

Czy Twoim zdaniem sklep internetowy to praca na więcej czy mniej niż 8 godzin dziennie?

W moim wypadku to praca 12-14 godzin dziennie. Na szczęście nie muszę zajmować się osobiście reklamacjami czy odbiorem towarów przez kuriera, ale i tak cały dzień poświęcam na załatwianie, poprawę i analizę poprzedniego dnia – zamówień, towarów, marży. Prowadzenie sklepu z kilkoma tysiącami produktów (w Apteo i Fitwell razem mamy około 5 tysięcy towarów) to wieczna przepychanka i praca z drobiazgami.

Ostatnio coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że w e-handlu zarabiają wszyscy, tylko nie sklepy internetowe (wszyscy w sensie Allegro, porównywarki cen, systemy płatności i inne firmy świadczące usługi dla sklepów). Co sądzisz o tej opinii?

Bzdura. Jest wiele nisz gdzie marże dochodzą nadal do poziomu 20%-40% (odzież i obuwie). Jeśli ktoś sprzedaje LCD i ma marżę 1%-3%, to powinien zmienić asortyment albo branżę. Nikt nikogo nie zmusza do sprzedawania online. Rynek dynamicznie się zmienia i trzeba mieć oczy wokół głowy. Nikt nikomu nie obiecywał, że będzie prosto i zyskownie. Płaczącym poradzę żeby optymalizowali ofertę, sprawdzali logistykę, cieli koszty obsługi i myśleli o promocji z wykorzystaniem social media.

Największa bolączka rodzimego e-handlu to według Ciebie…

Przesyłki (obsługa wysyłek przez Pocztę Polską to czasami szczyt bezczelności) oraz płatności online. Za mało klientów nadal płaci kartami.

Na koniec pytanie niestandardowe:) Ile zamówień „wpadło” do Twoich sklepów podczas udzielania tego wywiadu? (u mnie były 3 :))

Coś około 5-ciu :)) Czyli ktoś jutro będzie się cieszył z przesyłki z Apteo :)

Pytanie bonusowe: Kiedy wreszcie nastąpi redesign Apteo?

Prace są zakończone, czekam na usunięcie problemów z importem bazy produktów – startujemy po świętach mam nadzieję już na nowej platformie (polecam IAI-shop.com!).

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Minęło 6 lat od daty publikacji postu i widać jak wiele rzeczy uległo zmianie. Pytanie Krzyśka o to kto najwięcej zarabia na e-commerce w Polsce jest wciąż aktualne jednak coraz więcej mniejszych sklepów zarabia swoje sprzedając w cieniu wielkich sieci. Przesyłki i obsługa płatności nie są już bolączką. Allegro wciąż jest „krzykliwym bazarem” gdzie cena jest najważniejszym czynnikiem konkurencyjności.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Magazyn w sklepie internetowym – kiedy to ma sens?

Jeżeli chodzi o magazyn, to zarówno w sklepach internetowych jak i tradycyjnych idealnym rozwiązaniem jest posiadanie pełnego asortymentu u siebie. Są jednak branże, w których brak produktów w magazynie jest czymś normalnym, a kilka dni czekania nie stanowi żadnego problemu dla kupujących.

W przypadku sprzedaży w punktach tradycyjnych dobrym przykładem takiej sytuacji jest branże meblowa. Owszem, można podjechać do sklepu, zobaczyć meble „w akcji”, ale po złożeniu zamówienia zwykle trzeba poczekać kilka dni na jego realizację. Można za to wprowadzić niewielkie zmiany do projektu, często wybrać kolor, itd.

Podobnie jest też w stacjonarnych aptekach. Bez problemu znajdziemy tam lekarstwa, które sprzedają się na bieżąco, ale na bardziej specyficzne i unikatowe środki musimy poczekać kilka dni (aż apteka sprowadzi je od hurtowni lub producenta).

Dokładnie taka sama sytuacja występuje w sklepach internetowych. Zazwyczaj jest tak, że sprzedawca posiada określoną część swojej oferty w lokalnym magazynie (zwykle chodzi o bestsellery), a pozostałe produkty ściąga pod konkretne zamówienia. Klienci są do tego przyzwyczajeni, jednak w ich prywatnym rankingu wygrywają te sklepy, które oferują najszerszy i najszybciej dostępny asortyment.

W sieci można znaleźć przykłady e-sklepów, które świetnie radzą sobie bez posiadania towaru w magazynie. Jednym z takich przykładów jest sklep Bao.pl (można się do niego dostać tylko na zaproszenie), gdzie najczęściej przez tydzień zbierane są zlecenia na określone produkty (odzież, obuwie, dodatki i nie tylko), a dopiero później następuje ich realizacja (zawsze określony jest jednak konkretny termin wysyłki). Podobnie jest ze sklepami, które oferują dobra luksusowe. Koszt magazynowania towaru mógłby bowiem wiele razy przekroczyć ew. sprzedaż.

Gdzie NIE da się obejść bez magazynu? Najlepiej widać to w sklepach zaliczanych do kategorii „Prezenty i akcesoriów”. Bez szybkiej dostawy, czyli własnego magazynu, na niewiele zda się duża marża – klient najpewniej wybierze sklep, gdzie towar jest dostępny od razu (często o prezentach przypominamy sobie w ostatniej chwili).

Kiedy posiadanie magazynu ma sens? Bardzo chciałbym napisać, że zawsze, jednak wszystko zależy od specyfiki branży, w której działamy i środków finansowych, którymi dysponujemy. Na 263 gry, jakie aktualnie znajdują się w ofercie mojego sklepu GameClub.pl, 82 (czyli około 31%) to produkty dostępne od ręki. To właśnie te towary są zamawiane najczęściej – w końcu gry planszowe można podciągnąć pod kategorię prezentów i duży magazyn stanowi tutaj ważny atut.

Oprócz patrzenia na branżę, warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden element: rotację towarów w magazynie. Im krótszy czas minie od sprowadzenia produktu do jego sprzedaży, tym lepiej dla sprzedawcy. Ściąganie produktów wyłącznie po złożeniu zamówienia przez klienta często skazuje go na długie czekanie i niepewność (w końcu to, że produkt był wczoraj w systemie hurtowni wcale nie znaczy, że trafi do nas), co przekłada się na wizerunek sprzedającego.

Zasada „najpierw sprzedaj, później kup” świetnie brzmi i wygląda i nabiera się na nią bardzo dużo osób, które decydują się na uruchomienie sklepu internetowego (ja również się na to nabrałem w 2006 roku, kiedy zaczynałem swoją przygodę z e-commerce). W obecnych realiach takie działanie raczej nie doprowadzi e-sklepu do sensownego poziomu obrotów i zysków (za wyjątkiem specyficznych branż, które wymieniłem powyżej).

Ciągle nie można jednak zapominać o tym, że handel w sieci od handlu tradcyjnego różni się tylko sposobem docierania do klienta. W handlu wygrywa zaś najsprytniejszy (jak np. firma Dell Computers, w której Michael Dell od początku postawił na szybką rotację produktów i dopracował ten element do perfekcji, podczas gdy jego konkurencja ciągle miała problemy ze starym sprzętem zalegającym w ich magazynach).

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)