eKomercyjnie.pl

O „kaloryczności” porównywarek cen słów kilka (na przykładzie GameClub.pl)

W Polsce działa kilkanaście/kilkadziesiąt porównywarek cen, których najważniejszym zadaniem jest przekierowywanie klientów na strony współpracujących z nimi sklepów internetowych. Jak sobie z tym radzą? Zapraszam na subiektywne spojrzenie w tej sprawie autorstwa właściciela sklepu z grami planszowymi GameClub.pl :)

Od początku mojej współpracy (przełom października i listopada 2009), porównywarki wygenerowały w moim sklepie łączną sprzedaż na poziomie 5860,50 zł brutto. Miałem jeszcze kilka zamówień na kwotę ok. 430 zł, jednak ostatecznie nie zostały zrealizowane (anulowane przez klientów).

Koszt pozyskania jednego nowego kupującego nie był mały (inne kanały, łącznie z Google AdWords sprawdzają się lepiej), jednak wszystkie zamówienia z porównywarek traktuję na zasadzie inwestycji długoterminowej – zakładam, że klienci do mnie wrócą i próbuję ich do tego przekonać (dopiero na drugim/trzecim zamówieniu od klienta z porównywarki pokrywam koszt jego pozyskania).

Aktualnie oferta mojego sklepu jest obecna w siedmiu porównywarkach:

  • Ceneo.pl
  • Nokaut.pl
  • Skapiec.pl
  • Radar.pl
  • Okazje.info.pl
  • Tanio.pl
  • Kupujemy.pl

Sześć pierwszych serwisów to najpopularniejsze porównywarki cen w Polsce (patrz lista za marzec 2010).

Jeżeli chodzi o budżet reklamowy, to wszędzie wydałem mniej więcej po równo (nie licząc Radaru, który jest darmowy) – były to kwoty od 50 do 400 zł netto.

W sumie dzięki porównywarkom do sklepu wpłynęły 44 zamówienia, czyli średnio prawie 7 zamówień na miesiąc. Zdecydowanie tylko z tego kanału promocji nie da się utrzymać mojego sklepu internetowego :)

Popatrzmy na to, jak wyglądała „kaloryczność” każdej porównywarki, tj. z której otrzymałem najwięcej zamówień:

  • Ceneo.pl – 29 zamówień
  • Skąpiec.pl – 10 zamówień
  • Nokaut.pl – 7 zamówień
  • Radar.pl – 1 zamówienie

Z Okazje.info.pl, Tanio.pl i Kupujemy.pl nie wpadło do mojego sklepu żadne zamówienie :(

Wnioski?

  • W przypadku mojej branży i produktów, które oferuję liczą się tylko trzy porównywarki (przy czym Ceneo dzieli i rządzi).
  • Nie widzę sensu w dołączaniu do kolejnych serwisów tego typu, ale może któryś handlowiec mnie jeszcze przekona :)
  • To, że porównywarka jest bardziej popularna (Nokaut) wcale nie oznacza, że jest bardziej skuteczna (ze Skąpca miałem więcej zamówień).
  • Warto dodać sklep do darmowego Radaru, bo już na pierwszym zamówieniu wychodzi się na plus (nie licząc czasu związanego z integracją i konfiguracją panelu).
  • Porównywarki nie utrzymają sklepu internetowego, dlatego nie można się tylko do nich ograniczać (to tylko jeden z kanałów docierania do klienta).
  • Porównywarki nie są tanie, ale nie wolno na nie patrzeć tylko w kontekście zdobycia pojedynczego zamówienia.
  • Warto optymalizować plik XML, aby uniknąć „pustych” przejść do sklepu (ten punkt zasługuje na oddzielny wpis).

Jakie są Wasze wrażenia ze współpracy z porównywarkami? Jeżeli chcielibyście przygotować takie zestawienie dla swojego sklepu i podzielić się nim ze społecznością to zapraszam do kontaktu na priv.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. A ja się wypowiem jako klient… Korzystam z porównywarek, ale sklepy nie wiedzą o tym, że zakup dokonuję po przejrzeniu ofert w ceneo, skapcu czy innym nokaucie. Typuję sobie kilka ofert i często przeglądam jest wchodząc bezpośrednio do sklepu z pominięciem porównywarek. Dlaczego? Bo często pracuję na różnych stanowiskach komputerowych i jak coś chcę kupić, to np. w jednym miejscu wstępna selekcja ofert, potem w innym, jak mam więcej czasu dokładniejsza analiza. Czasem kupuję coś dla ludzi nie mających dostępu do sieci – wtedy często drukuję opis i potem kupuję bezpośrednio w sklepie. Czasem kupuję coś dla ludzi, którzy… sami boją się kupować, albo nie mają konta w banku (poważnie :) – przeglądają oferty w porównywarce i mówią mi gdzie i co chcą kupić.
    Inna sprawa – kupiłem kilka dużych sprzętów AGD. I wszystkie w jednym sklepie. Po pierwszych bardzo dobrych doświadczeniach zakupowych w tym sklepie teraz jest tak, że jeśli tylko przy droższym sprzęcie różnica w cenie tego sklepu od najtańszego jest mniejsza niż 50 zł to nawet nie patrzę na inne oferty (no, chyba, że dodają jakieś bonusy)… Więc dla mnie cena nie ma aż tak dużego znaczenia jak zaufanie do sprzedawcy…

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Strategiczne niepewności

„Oto zdumiewający fakt: przedsiębiorcy odnoszący najlepsze wyniki mają więcej wspólnego z bankrutami niż z firmami, którym udaje się zaledwie przetrwać. W biznesie przeciwieństwem sukcesu nie jest porażka, lecz przeciętność”.

To cytat z książki, która zrobiła na mnie ostatnio duże wrażenie. Gdy większość pozycji o strategiach biznesowych mówi o tym, jak wybrać i zrealizować najlepszą strategię, ta pozycja omawia realne zderzenie strategii z rzeczywistością. Zderzenie wydawałoby się bolesne i niesprawiedliwe. Firmy z doskonałymi strategiami ponoszą bowiem dotkliwe porażki.

Michael E. Raynor w swojej książce „Paradoks strategii” analizuje sukcesy i porażki firm i zauważa, że często stoi za nimi ta sama strategia. Sony poniosło porażkę w rywalizacji Betamax z VHS, ale używając takiej samej strategii wcześniej odniosło sukces z walkmanem czy radiem tranzystorowym. Autor pokazuje, że nawet największe firmy nie są w stanie przewidzieć tego, co stanie się na rynku. Realizują one swoje strategie w sposób poprawny, ale stawiając wszystko na jedną kartę zawsze podejmują ryzyko.

Gdy się uda – wielki sukces, gdy nie – wielka klapa. Skoro z wytyczeniem strategii nie dają sobie rady największe firmy z dostępem do badań, analiz i ekspertów to jak u diabła mamy sobie poradzić z tym my?

W „Paradoskie strategii” autor prezentuje model tworzenia opcji strategicznych. Opcje te to swego rodzaju zajmowanie pozycji w obszarach potencjalnie interesujących. Jako, że nijak nie umiemy trafnie przewidzieć przyszłości, to lokując część swoich zasobów w takich strategicznych opcjach dajemy sobie szansę na wykorzystanie nowych zjawisk rynkowych.

Jednym z przykładów jest zdywersyfikowana strategia związana z systemami operacyjnymi. Stosował ją Microsoft w czasach, gdy ten segment mocno się rozwijał. Microsoft nie był w stanie ocenić, który system zdobędzie uznanie. W jednym czasie wspierał DOS, rozwijał Windows (w wersji 2), razem z IBM rozwijał OS oraz wspierał Unix. Gdy okazało się, że kolejne wersje Windows szybko zdobywają popularność, wycofał się z innych inwestycji i skupił na tym produkcie. De facto nawet wtedy utrzymał drugą linię systemów operacyjnych – równolegle z Windows powstawał Windows NT. Jakiś czas później podobnie sytuacja wyglądała z multimediami – w obrębie Windows NT rozwijano system graficzny Open GL, a dla systemu Windows 95 powstał konkurencyjny DirectX. Realizując tę strategię Microsoft ciągle się rozwija i wykorzystuje wszystkie szanse rynkowe.

W książce pojawia się też przykład Apple, które działa w zupełnej opozycji – projektuje wszystkie swoje produkty według jednej zasady i bez dywersyfikacji – tym samym ostro zyskuje, gdy sprzyjają mu okoliczności i mocno traci, gdy warunki się zmieniają. Historia Apple pełna jest wzlotów i upadków, historia Microsoftu jest dużo bardziej konsekwentnym pięciem się wzwyż.

Oczywiście książka omawia wszystko, co przytoczyłem w bardziej szczegółowy sposób i zupełnie mija się z celem streszczanie jej w tym tekście. Chcę jednak zwrócić Waszą uwagę na to, że w skali sklepu internetowego można (i warto!) z powodzeniem stosować metodę tworzenia opcji strategicznych.

Wiele się mówi o zakupach w społecznościach albo o mobile eCommerce. Na razie więcej się mówi niż na tym zarabia, ale pragmatyczność podpowiada, że warto zapoznać się z trendami i postawić swoją stopę na nowej ziemi. Spośród 5-6 nowych trendów występujących w eCommerce pewnie 1 lub 2 staną się nową siłą nośną. Dobrze byłoby przy pierwszych oznakach zyskiwania danego trendu na popularności tylko lekko doinwestować nasze działania w tym zakresie i cieszyć się z pozycji lidera na wschodzącym rynku, prawda? W praktyce jest to bardzo trudne.

Aktualnie trwają dyskusje na temat tego, czy warto robić sklep w social media (ogólnie, a nie w formie zakładki umieszczanej na fan page na Facebooku). Za radą autora „Paradoksu strategii” trzeba śmiało zapytać: a dlaczego nie zajmować tego obszaru? Warto zrobić sklep w social media. Nie dlatego, że będzie sprzedawał dziś, ale dlatego, że jeżeli kiedyś social media zaczną sprzedawać, to my już tam będziemy.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Zobacz kolejny artykuł

Fablo.pl – zewnętrzna wyszukiwarka dla sklepów internetowych

Za każdym razem kiedy sprawdzam jak działa wyszukiwarka na Amazon.com, trochę żałuję, że w polskich sklepach nie stosuje się podobnych rozwiązań. Z pomocą w tym zakresie najpewniej przyjdzie projekt o nazwie Fablo.pl, który – jak zapowiadają twórcy – będzie wyszukiwarką nowej generacji dla sklepów internetowych. Całość wygląda bardzo ciekawie.

Fablo działa jak lokalna wyszukiwarka produktów w zakresie bazy danych e-sklepu, jednak wyrózni się wyższą trafnością wyników (zwłaszcza dla branż, gdzie zapytania są nieprecyzyjne).

Silnik Fablo ma sobie świetnie radzić z odmianą wyrazów, literówkami czy synonimami i na bieżąco dostosowuje się do potrzeb klientów na podstawie tego, co wybierają. To wszystko ostatecznie powinno się przekładać na szybsze i łatwiejsze zakupy.

Podczas ostatniej Auli (20 maja) Jan Rychter z Fablo dość konkretnie opowiedział o swoim projekcie – zapraszam do zapoznania się z nagraniami wideo:

Część 1:

Część 2:

Część 3:

Dodatkowo, Artur Kurasiński przepytał Jana Rychtera po prezentacjach:

Przyznam szczerze, że projekt Fablo.pl bardzo mnie zaciekawił i chętnie sprawdzę, jak wygląda w praktyce. Twórcy zapraszają do kontaktu na oficjalnej stronie – można tam podać swoje dane w specjalnie przygotowanym formularzu.

Zobaczymy, czy Fablo spełni oczekiwania.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)