Jeżeli sklep jest “skazany” na usługi Poczty Polskiej (z różnych powodów), to zdecydowanie lepiej jest wysyłać paczki za pobraniem niż jako standardowe przesyłki.
Podobne teksty:
Powodów jest kilka. Najważniejsza jest tutaj pewność otrzymania przez klienta zamawianego towaru. Za paczki pobraniowe poczta przyjmuje żywą gotówkę, którą przekazuje do sklepu dopiero po 3-10 dniach roboczych od dostarczenia. To sprawia, że PP opłaca się doręczyć te przesyłki jak najszybciej, ponieważ ma dodatkowe pieniądze w obrocie.
Kolejną kwestią jest ubezpieczenie. Nadanie pobrania jest droższe niż zwykłej paczki, co sprawia, że w przypadku jej ewentualnego zaginięcia wypłacane jest większe odszkodowanie (oczywiście po procedurze reklamacyjnej). Sam spotkałem się z praktyką, że PP w przypadku pobrań zwraca opłatę równą wysokości kwoty jaką miał zapłacić odbiorca.
Warto zatem uświadomić klientowi, że wybór tej formy przesyłki to dla niego nie tylko większy koszt, ale również zyskanie na czasie (w większości przypadków) i większa pewność otrzymania zamówionych produktów.
Minusy dla sklepu? Konieczność zamrożenia gotówki na około tydzień, co potrafi ograniczyć inwestycje (zwłaszcza na początku działalności) oraz większe ryzyko nieodebrania zamówienia (klient jeszcze nie zapłacił, więc uważa, że może nie odbierać przesyłki i nic się nie stanie). Plus dodatkowo opłata za zwrot takiej paczki do nadawcy.
Zaznaczę jeszcze, że ta “reguła” niekoniecznie odnosi się do wszystkich branż. Jeżeli jednak wysyłacie produkty o łącznej wartości przekraczającej 100 zł, to pobranie zdecydowanie będzie działać na Waszą korzyść.







Dyskusja (2 komentarzy)
Jezeli wysylasz naprawde duzo paczek, stale, to pobranie powoduje, ze CALY CZAS Poczta Polska ma niemale Twoje pieniadze – nawet do 10% miesiecznego obrotu. To zdecydowanie NIE jest dobre rozwiazanie, nie zauwazylem tez, aby takie paczki szybciej docieraly. Jedynym plusem jest to, ze niektore oddzialy PP w ogole ewidencjonuja indywidualne tylko pobrania, a zwykle paczki wrzucaja zbiorczo. W razie opoznienia dostawy latwiej wiec taka paczke zlokalizowac (dotyczy tylko niektorych miast).
Polecam dogłębną znajomość cennika PP. Wręcz przeciwnie – przy towarach o wartości przekraczającej 60-90 zł nie opłacalne jest dla firmy w przypadku zaginięcia przesyłki wysłanie jej jako przesyłki pobraniowej lub nawet jako paczki pocztowej bez pobrania (przedpłaconej przelewem przez klienta). Za przesyłki za pobraniem (przy czym nie można za pobraniem nadać listu poleconego. Istnieje jedynie coś takiego jak “przesyłka za pobraniem” i jest traktowana jak paczka pocztowa) nadawca może otrzymać maksymalne odszkodowanie za jej zaginięcie w wysokości 10xkwota opłaty poniesionej przy jej nadaniu. Czyli 6-9 zł x 10. Ta kwota obejmuje paczki pocztowe. Przesyłki za pobraniem traktowane są zaś jak paczki pocztowe, z takimi samymi stawkami odszkodowań. No chyba, że wysyłając za pobraniem dokupi się ubezpieczenie równe kwocie pobrania, wtedy otrzymuje się odszkodowanie na kwotę na jaką ubezpieczyliśmy paczkę (np. wysyłając za pobraniem przedmiot wart 1000 zł dokupujemy ubezpieczenie na kwotę 1000 zł, odszkodowanie dostaniemy na kwotę ubezpieczenia czyli 1000 zł). Opłaty za ubezpieczenie zawartości paczki są jednak drakońskie!
Moja rada: przesyłki małego formatu i zapłacone przelewem wysyłamy jako list polecony (ewentualne odszkodowanie= 114 zł+koszt nadania). Jeśli towar jest w cenach zakupu wart więcej niż 114 zł wysyłamy jako paczkę pocztową. Od jakiej kwoty ją ubezpieczyć? – tu trzeba sobie wyliczyć jaką stratę ew. możemy zaakceptować gdy np. zaginie. Np. ubezpieczamy gdy wartość towaru w cenach zakupu przekracza 220 zł (akceptujemy ew. stratę ok. 100zł). Uwaga! Od stycznia 2008 nowy cennik PP dzieli też przesyłki także w/g formatu (A i B) i tu trzeba uważać na opłaty. Wysłanie dużego formatu listu poleconego jest drogie, paczka wtedy może wyszłaby taniej ale trzeba przeliczyć ew. odszkodowanie gdy zaginie i co się bardziej opłaca.
Generalnie pobraniówki to z punktu widzenia przedsiębiorcy zło konieczne. Ryzykowne dla przedsiębiorcy (opłacasz wysyłkę z góry, jeśli kosztowny towar to jeszcze z własnej kieszeni ubezpieczasz) a klient może się i tak wypiąć i nie odebrać, za zwrot zapłacisz oczywiście ty – drugie tyle co przy nadaniu. Poczta potrafi też przekazywać należności za pobraniówki nawet do 2 tyg. (uwielbiają niestety obracać naszą kasą). Z punktu widzenia przedsiębiorcy – same minusy :-(
Odetchnę z ulgą gdy pobraniówki znikną całkiem lub prawie całkiem (tego się chyba nie da pozbyć) z pejzażu polskiego e-commerce, wyparte przez nowoczesne płatności (przedpłaty) online. Będę mogła wtedy odetchnąć z ulgą i powiedzieć, że polski e-commerce dołączył do rzeszy cywilizowanych krajów tego świata. Chyba nigdzie ten typ wysyłki nie jest tak rozpowszechniony jak u nas. Cieszy mnie, że to się pomału zmienia.
Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że pobraniówki przez PP są dostarczane szybciej niż przesyłki bez pobrań. Z tym naprawdę bardzo różnie bywa.