eKomercyjnie.pl

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Marek Kasperski, ArtKomiks.pl

ArtKomiks.plJak to się stało, że właściciel firmy projektowej z zakresu UX postanowił założyć galerię internetową specjalizującą się w sztuce komiksu? Dziś w wywiadzie z cyklu Pokaż Swój Sklep Marek Kasperski z ArtKomiks.pl odpowiada na to pytanie, dzieląc się przy okazji swoim e-commerce’owym doświadczeniem.

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Dlaczego zdecydowałeś się uruchomić sklep internetowy?

Marek Kasperski (ArtKomiks.pl): Prowadzę kilka aktywności zawodowych związanych z Internetem, czy szerzej – mediami cyfrowymi. Na co dzień, od kilku lat, prowadzę działalność z zakresu projektowania (UX, usability) i strategii internetowej pod nazwą ThinkLab. Mam też kilka serwisów internetowych, w tym jestem współwłaścicielem książkowego serwisu nakanapie.pl. Od kilku lat w obrębie moich głównych zainteresowań znalazła się sztuka najnowsza, w tym przede wszystkim sztuka komiksu i tak, pod wpływem wielu zakupów stwierdziłem, że sam się tym zajmę i otworzę galerię internetową.

artkomiks

Ile trwało uruchomienie sklepu?

To trudne pytanie, bo zależy od czego liczyć. Bardzo długo trwały przygotowania – zagraniczne benchmarki, obserwacja i uczenia się reguł funkcjonowania dość specyficznego rynku, jakim z pewnością jest rynek obrotu sztuką. Brak niektórych rozwiązań na rynku krajowym, jak chociażby odpowiednich kopert-kartonów, mogących pomieścić prace artystyczne (formatów A3 i większe), a dające przy okazji pewność w zakresie ich zabezpieczenia przed zniszczeniem (odpowiednia twardość kartonu), na przykład doprowadziły do tego, że w pierwszej kolejności zająłem się przygotowaniem projektu koperty i znalezienia firmy, która by ja wykonała. To było jeszcze pracami deweloperskimi nad samym sklepem. Takich prac – przygotowawczych – poczyniłem znacznie więcej.

Dlaczego wybrałeś właśnie tę branżę?

Rynek obrotu sztuki jest bardzo interesujący. W dodatku w Polsce dość słabo rozwinięty jeśli chodzi o sprzedaż internetową. Jest świetny z perspektywy jakości i oryginalności treści, a więc można by rzec SEO-lubny. Potrafi dawać wysokie prowizje, dzięki czemu łatwiej wydaje się na reklamę. To zalety. Ma też rzecz jasna sporo wad – rzeczy drogie wymagają innej sprzedaży i trudniej się sprzedają niż rzeczy tanie. Spora część mechanizmów już klasycznych – jak „Klienci którzy kupili TO, kupili także” – na tym rynku zupełnie nie działa, bo jest wbrew logice produktów oryginalnych i w tym sensie unikalnych (pojedynczych). Ale ja lubię takie wyzwania. Czym trudniej, tym lepiej.

artkomiks

Jakim budżetem dysponowałeś na początku e-handlowej działalności?

Trudne pytanie, bo odpowiedź jest dość nieoczywista jak na standardowy rynek e-commerce, gdzie towar często jest dopiero pobierany z hurtowni w przypadku sprzedaży w sklepie. Na rynku sztuki jest inaczej – musisz mieć pracę u siebie na stanie, więc (że tak się brzydko – jak na obrót sztuką – wyrażę) najdroższe było (i wciąż jest) zatowarowanie. Kosztem było też dedykowane oprogramowanie (w przeciągu roku kilka razy aktualizowane, więc koszta modyfikacji dochodziły z czasem), część logistyki (koperty na zamówienie, ale także hologramy z logo sklepu dające gwarancję oryginalności prac i ich pochodzenia, również na dalszym etapie życia danego dzieła na rynku wtórnym, gdy kiedyś aktualny nabywca zdecyduje się pracę odsprzedać), no koszta reklamy (głównie content marketingu, bo sprzedaż sztuki wymaga ciągłej edukacji klientów, jak i samych sprzedawców). Koszta związane z logistyką to kilka tysięcy złotych. Oprogramowania dedykowanego to kilkanaście tysięcy. Zatowarowania kilkaset tysięcy.

Czy zdecydowałeś się na gotową platformę sklepową czy stworzyłeś własną?

Jak już wcześniej wspomniałem, wybrałem ostatecznie dedykowane autorskie rozwiązanie, bazujące na moim projekcie, przygotowanym na bazie analizy zagranicznej konkurencji.

Ile zamówień pojawiło się w Twoim sklepie w pierwszym dniu/tygodniu po starcie?

Jedno zamówienie w kanale online i jedno w kanale offline, na bazie oferty, która była widoczna na stronie.

artkomiks

Dlaczego zdecydowałeś się na tak specyficzny asortyment?

Po prostu kocham ten asortyment. Kocham sztukę – coraz mocniej. Lubię tez pomagać innym, a współpraca i sprzedaż prac krajowych artystów komiksowych, daje mi tą sposobność.

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Twoim sklepie/w przypadku tego asortymentu?

Sztuka i sprzedaż sztuki wymaga stałej edukacji. Content marketing to najlepsze rozwiązanie. A Sklep jest aktywny wciąż na facebooku, w formie publikacji internetowych w serwisach związanych głównie ze sztuką, jak i w offline, w ramach publikacji prasowych – napisał m.in. o działalności galerii: Aktivist, prestiżowy magazyn Art & Business, wpływowy blog o kolekcjonowaniu sztuki najnowszej ArtBazaar, serwis Artysta.pl, serwis promujący polską sztukę i kulturę Culture.pl, serwis internetowy RynekiSztuka.pl, czy w kwestii inwestycji w sztuce magazyn „Rzeczpospolita” oraz wychodzący w ramach niego dodatek „Parkiet”.

Gdybyś miał teraz robić swój e-sklep, to co zrobiłbyś inaczej?

Nie wiem, trudne pytanie. Może ciut szybciej zacząłbym budowanie aktywności w ramach serwisu Facebook.com. Jeśli chodzi o działania w offline, to myślę też że szybciej rozpocząłbym działalność wystawienniczą, bo tez organizujemy wystawy prezentujące prace z oferty ArtKomiks.pl.

artkomiks

Jak wygląda proces składania zamówień?

Nie mamy produktów robionych na zamówienie. W ramach naszego asortymentu wchodzą oryginalne prace – rysunki, prace wykonane technikami malarskimi – artystów komiksowych, głównie tzw. plansze komiksowe albo pojedyncze kadry czy okładki. Te tzw. plansze komiksowe to tyle, co warstwa ilustracyjna przygotowana przez artystę komiksowego na poczet wydania potem komiksu. Więc to co widzisz potem – po wydrukowaniu – w komiksie, zostało kiedyś przez kogoś narysowane i poddane obróbce (w przypadku najnowszych prac, na komputerze). I to, co jest u nas w sprzedaży, to właśnie te narysowane strony. Sporo zagranicznych, ściąganych na przykład ze Stanów Zjednoczonych (na przykład reprezentujących wydawnictwa DC Comics czy Marvel), przez co musiałem się sporo nauczyć i imporcie sztuki, obowiązujących przepisach celnych i stawkach podatkowych.

Zamówienia w sklepie, kiedy są składane bezpośrednio przez stronę WWW, mają standardowy proces – dodanie produktu do koszyka, koszyk (dane do wysyłki, faktury), potwierdzenie i płatność (PayU, Paypal, przelew elektroniczny; nie ma płatności przy odbiorze). Ale tylko część zamówień jest w ten sposób finalizowana. Część sprzedaży odbywa się jednak w kanale e-mail, w ramach korespondencji – sprzedaż sztuki wymaga indywidualnego podejścia do klienta.

Jaki odsetek zamówień pochodzi od klientów z zagranicy?

W tym roku, czyli pierwszym roku funkcjonowania sklepu, skupialiśmy się na przedstawieniu oferty na rodzimym rynku, budowaniu szerokości oferty oraz edukacji, w tym zdobywaniu doświadczenia w zakresie sprzedaży sztuki. Jest plan, by w przyszłym roku rozpocząć sprzedaż na rynkach zagranicznych (głównie anglojęzycznym i frankofońskim). Oprogramowanie sklepowe jednak nie zostało przygotowane z myślą o obsłudze zamówień zagranicznych (brak lokalizacji interfejsu, przewalutowania, opcji wyboru kraju i związanych z tym kosztów wysyłki zagranicę – w obrębie Polski wszystkie przesyłki realizujemy gratis – etc.). Mieliśmy co prawda kilka zamówień z zagranicy, ale co ciekawe, polskich klientów przebywających na zagranicznych wyjazdach. Nawet takie zamówienia, gdzie prace u nas zakupione potrafią czekać u nas na właścicieli do odbioru przez kilka miesięcy, co świadczy o tym, jak ciężko pracujemy na zaufanie sklepu, zwłaszcza gdy kwoty jednej transakcji potrafią oscylować w okolicach kilku tysięcy złotych. Co mnie bardzo cieszy.

fotoMarek Kasperski – właściciel firmy projektowej z obszaru UX, ThinkLab.pl. Współwłaściciel serwisu społecznościowego miłośników książki nakanapie.pl. Od 2012 roku właściciel internetowej galerii sztuki, ArtKomiks.pl, specjalizującej się w sprzedaży oryginalnych prac artystów komiksowych. Reprezentuje m.in. takich polskich twórców jak: Tadeusz Baranowski, Nikodem Cabała, Ryszard Dąbrowski, Daniel Grzeszkiewicz, Joanna Karpowicz, Piotr Nowacki, Michał Rzecznik, Mateusz Skutnik, Dominik Szcześniak, Rafał Szłapa, i innych.

Wcześniej m.in. Dyrektor działu User Experience w MRM Worldwide z grupy McCann Erickson. Na swoim koncie ma liczne publikacje z zakresu projektowania do Internetu, teorii inteligencji, sztucznej inteligencji, neuropsychologii. W tym książki: „Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce” (współautor, Helion), „Sztuczna Inteligencja” (autor, Helion), „100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu” (Redakcja merytoryczna, One Press) i inne.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Clochee – marka na 100% – wywiad z Darią Prochenką

ClocheePoprosiłam Darię Prochenkę, współtwórczynię ekologicznej marki Clochee, o pokazanie swojej firmy za pomocą liczb:

„2 osoby w zespole na start
2 lata przygotowań
3 kroki podczas procesu zakupów online
6 pierwszych produktów
7 produktów w przygotowaniu na wiosnę
20 produktów w sprzedaży do końca 2014 r.
100 procent naturalnych surowców
2013 – rok debiutu”

Dziś w wywiadzie dla eKomercyjnie o dwóch takich, które szturmem weszły na polski rynek kosmetyczny.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Jak narodziła się marka Clochee?

Daria Prochenka (clochee.com): Przełomem było przyjacielskie spotkanie przy kawie dwa lata temu. Spotkałyśmy się z moją wspólniczką Justyną Szuszkiewicz, a temat rozmowy naturalnie potoczył się w kierunku zdrowia, filozofii slowfood, aż do problemów z cerą… Gdy dowiedziałam się, że Justyna umie robić kosmetyki, byłam ogromnie zdziwiona. Obiecała, że zrobi mi olejek do mycia twarzy i demakijażu. Moim zdaniem był absolutnie genialny, dlatego stwierdziłyśmy, że tak świetny produkt nie powinien pozostać nieznany. Zaproponowałam Justynie, żebyśmy stworzyły firmę. Znalazłyśmy pomoc finansową w postaci programu Pomeranus Seed w Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości. Musiałyśmy profesjonalnie się przygotować, aby członkowie komisji uwierzyli w nas i w nasze produkty. Przygotowania do debiutu trwały prawie dwa lata.

Od jak dawna funkcjonujecie na polskim rynku i jak się na nim odnajdujecie?

Jesteśmy nową firmą, która zadebiutowała na polskim rynku w grudniu 2013 roku. Ponieważ grudzień to specyficzny momenty podczas, którego wszyscy robią intensywne zakupy, zostałyśmy rzucone od razu na głęboką wodę. Nie było czasu na żadne pomyłki, na spokojne wejście na rynek. Wszystko od samego początku musiało być „dopięte na ostatni guzik”.

Skąd pomysł na tego typu asortyment?

Justyna od wielu lat robiła kosmetyki dla siebie i przyjaciół. W wolnych chwilach czyta o dobroczynnym działaniu poszczególnych składników, proporcjach, sposobach ich łączenia. Od zawsze interesowała się też trendami w kosmetyce i pielęgnacji. Ponieważ ukończyła studia o kierunku Architektura zieleni zna się znakomicie na właściwościach wszystkich roślin, a nasze kosmetyki opierają się właśnie o surowce pochodzenia roślinnego. Ja natomiast od wielu lat stosuję kosmetyki naturalne. Zaczęłam po nie sięgać gdy uświadomiłam sobie co znajduje się w składzie popularnych, masowych kosmetyków. W tym samym czasie moja babcia zachorowała na nowotwór piersi, wizyta na onkologii uświadomiła mi jak łatwo i często wprowadzamy w węzły chłonne trujące substancje. Zdałam sobie sprawę, że przez 30 lat regularnie fundowałam swojej skórze dużo chemii.

Dlaczego sprzedaż w Internecie, a nie stacjonarnie?

Nasza działalność nastawia się przede wszystkim na sprzedaż internetową, ponieważ dzięki niej łatwiej dotrzeć do świadomych klientów. Osoby w Polsce, które stosują naturalne kosmetyki, przede wszystkim szukają ich w Internecie. My przez wiele lat robiłyśmy tak samo. Szukałyśmy kosmetyków w Sieci, szczególnie skupiając się na zagranicznych stronach. Teraz chcemy Polkom dać możliwość kupienia dobrych, zdrowych, przyjemnych dla oka i skutecznych naturalnych kosmetyków z rodzimego rynku. Poza tym nie stoi za nami żadna korporacja i nie mamy funduszy na to, aby otwierać eleganckie sklepy w dużych miastach. Dzięki obecności w Sieci możemy łatwiej dotrzeć do odbiorców. Mamy stacjonarny sklep w naszym rodzinnym mieście w Szczecinie, który jest jednocześnie naszym biurem. Otwieranie sklepów w innych miastach wiązałoby się z dodatkowymi kosztami, na które trzeba zarobić. Nie chcemy tego robić, ponieważ nasze kosmetyki mają mieć przystępną cenę.

clochee

Eko-świadomość wśród rodaków jest coraz większa. Dlaczego powinni wybrać właśnie Wasze produkty? Co wyróżnia Waszą markę na tle konkurencji?

Wiemy jak ważne dla świadomych ekologicznie odbiorców jest potwierdzenie, że dany produkt jest w pełni naturalny, dlatego wybrałyśmy surowce, które posiadają certyfikat Ecocert i takie, które są aprobowane przez Ecocert.
Pokazujemy także, że naturalny kosmetyk może jednocześnie ładnie pachnieć, elegancko wyglądać, być skuteczny i jednocześnie bardzo wydajny. Wystarczy jego niewielka ilość, a efekt jest i tak świetny.
Dodatkowo wyróżnia nas to, że jesteśmy małą firmą, słuchamy ludzi i ich potrzeb. Ważne jest też to, że najpierw testujemy wszystko na sobie, rodzinie i przyjaciołach. Jeśli coś nam się nie podoba albo mamy jakąkolwiek wątpliwość, na pewno nigdy to nie trafi na półki.
Wyróżniamy się też tym, że ekologiczne są wszystkie komponenty. Nasze kluczowe hasło to „Nie mamy nic do ukrycia”. Surowce to podstawa, muszą być świetne jakościowo, posiadać certyfikaty i pochodzić ze sprawdzonych źródeł. Wszystkie informacje o nich znajdują się na naszej stronie www.clochee.com, w zakładce „Co kryje się w środku?”. Nie mamy tajemnic przed naszymi klientami.
Bardzo ważne są także opakowania, które są po recyklingu, nadają się do recyklingu, a także (w przypadku peelingu) są wykonane przy pomocy d2w, czyli środka który powoduje szybszą degradację słoika pod wpływem tlenu. Wyrzucony do śmieci nie będzie rozkładał się setki lat, tylko zacznie znikać po kilkunastu. Aby być w 100% ekologiczne, wykluczyłyśmy podwójne pakowanie kosmetyków. Nie wkładamy ich w papierowe, ofoliowane kartoniki. Nie drukujemy katalogów, ani zbędnych ulotek reklamowych. Nawet wypełniacze do kartonów, w które pakujemy kosmetyki, wysyłane do klientów są ekologiczne, stworzone ze skrobi kukurydzianej. Producent zagwarantował nam, że są tak naturalne, że można je zjeść. Oczywiście spróbowałyśmy ich, żeby mieć pewność. Faktycznie, są naturalne, nic nam się nie stało, ale nie polecam ich, bo są nieprzyjemne w smaku.

clochee

Co Wasz klient znajdzie i nie znajdzie w kosmetykach Clochee?

Clochee to 100% naturalnych składników pochodzenia roślinnego. Wybieramy surowce posiadające certyfikaty Ecocert lub takie, które posiadające gwarancje upraw ekologicznych. Stosujemy masła roślinne, bogate i wartościowe oleje tłoczone na zimno, ekstrakty z roślin, certyfikowane substancje aktywne, naturalne olejki eteryczne i naturalne konserwanty. Nie stosujemy silikonów, olejów mineralnych, parafiny, parabenów, barwników i aromatów syntetycznych, substancji etoksylowanych, karbomerów, czy glikolu propylenowego.

Jakie działania reklamowe i marketingowe są w Waszym przypadku najlepsze i najskuteczniejsze, a które nie? Co Was zaskoczyło podczas promocji swojej marki w e-handlu?

Największą siłę ma marketing szeptany i siła rekomendacji. Dość duży oddźwięk miałyśmy z prasy, zarówno gospodarczej, jak i gazet codziennych. Zainteresowało się także nami radio, a także blogerki specjalizujące się w tematyce urodowej. To bardzo cieszy. Niestety, w naszym przypadku nie sprawdził się mailing wysyłany do użytkowniczek portali kobiecych. Prawdopodobnie zbyt duże nasycenie w grudniu kampaniami reklamowymi sprawił, że użytkownicy Sieci mieli przed Świętami za dużo informacji na swoich skrzynkach mailowych. To był zły czas na tego rodzaju komunikaty.

clochee

Od lewej: Justyna Szuszkiewicz i Daria Prochenka, twórczynie Clochee – simply organic (foto: Jarosław Gaszyński /fotojaga.info)

Jak ważna jest promocja w social mediach?

Social media są niezwykle ważne. Nie sprzedają fizycznie produktów, ale budują wizerunek. To także świetny kanał komunikacji z klientami. Kilka z naszych pierwszych klientek odnalazło nas na Facebooku i podzieliło się opiniami na temat naszych kosmetyków. Dzięki social media możemy również pokazać kulisy naszego biznesu, dzięki temu jesteśmy bliżej ludzi, a na tym nam bardzo zależy. Chcemy pokazać, że produkty które robimy powstały z naszych osobistych potrzeb – są dobre dla nas i dla wszystkich innych osób. Zapraszamy do poznania nas poprzez: facebook.com/clochee.simplyorganic

Stawiacie nie tylko na sprzedaż, ale również na wariant edukacyjny… W jakich kwestiach i w jaki sposób edukujecie ludzi jeśli chodzi o ekologiczną kosmetologię?

We wcześniejszym pytaniu mówiliśmy o tym, że coraz więcej ludzi w Polsce świadomie wybiera naturalne kosmetyki, organiczną żywność i zwraca uwagę na proekologiczne zachowania. Niestety, to jeszcze mały procent Polaków. W Polsce wciąż słychać głosy, że nastała moda na ekologię. Na zachodzie Europy naturalność jest czymś oczywistym – to nie moda, która ma to do siebie, że przemija. Dlatego staramy się edukować naszych klientów poprzez artykuły w mediach. Nawiązałyśmy współpracę z miesięcznikiem Prestiż oraz z portalem theMag.pl, które publikują treści ekologiczne. Umieszczamy również edukacyjne artykuły w naszym sklepie internetowym w zakładce „Akademia Clochee”. Jesteśmy również w trakcie rozmów z organizatorami imprez dla kobiet i będziemy prowadziły przy okazji takich spotkań warsztaty o ekologii oraz o tym jak czytać etykiety.

clochee

Od lewej: Daria Prochenka i Justyna Szuszkiewicz, twórczynie Clochee – simply organic (foto: Jarosław Gaszyński /fotojaga.info)

Czy producent eko kosmetyków jest w stanie podjąć walkę z chemicznymi, ale popularnymi produktami?

Ta walka już trwa na całym świecie, ale na pewno w Polsce szybko nie dojdzie do zwycięstwa. Dlatego, że naturalne kosmetyki są nieco droższe, a zarobki Polaków nie dorównują zachodnim pensjom. Producenci starają się udowodnić swoją naturalność poprzez kupowanie certyfikowanych surowców oraz dbaniem o dobre jakościowo opakowania. To wszystko kosztuje. Nie zaopatrujemy się w Chinach, tylko sprowadzamy z Wielkiej Brytanii butelki po recyklingu. Świadomie dbamy o jak najlepsze produkty, które trafią na półki naszych klientów. Nie idziemy na skróty, przez co nasze produkty nie kosztują kilka złotych, ale kilkadziesiąt. Dla wielu osób jest to znacząca różnica. Ubolewamy nad tym, ponieważ absolutnie każdy powinien móc zadbać o swoje zdrowie. Wierzymy jednak, że z roku na rok świadomość ekologiczna i zdrowotna będzie wzrastała, a przy okazji my, jako producenci, będziemy mogli zmniejszać koszty, nie tracąc na jakości. Z wynagrodzeniem Polaków walczyć nie możemy, ale możemy krok po kroku zwiększać świadomość ekologiczną. Zachęcamy na przykład do stosowania Zasady małych kroków – co to takiego? Zachęcam do przeczytania informacji na naszej stronie www.clochee.com w zakładce „Bliżej natury”.

Kim jest przeciętny klient Waszego sklepu?

Nie ma przeciętnego klienta. Przychodzą do nas dziewczyny w wieku dwudziestu lat, a także panie po siedemdziesiątce. Mężczyźni kupują u nas prezenty dla swoich kobiet, ale też balsamy, czy peelingi biorą dla siebie. Jedno jest pewne: najczęściej kupują osoby, które świadomie poszukują naturalnych kosmetyków – czyli mają już podstawową wiedzę dlaczego warto zamienić syntetyczne produkty na naturalne.

Z jakimi pytaniami najczęściej przychodzą do Was klienci?

Pytają czy nasze kosmetyki uczulają. Około 80% klientów na początku opowiada swoją historię, że jest uczulonych na wszystko. Alergie to znak naszych czasów. Dlatego serum i tonik Clochee są bezzapachowe. Uświadamiamy też swoich klientów, że nawet naturalne kosmetyki mogą uczulać. Tak jak organizm może nie tolerować w pokarmie orzechów czy miodu, tak samo może nie tolerować ekstraktu z róży. To bardzo indywidualne kwestie. Mówimy o tym wprost i zachęcamy do dokładnego studiowania etykiet. Warto zwracać uwagę na skład kosmetyków które uczulają i z czasem drogą eliminacji można znaleźć winowajcę uczulenia.

Jak budujecie długotrwałe relacje z klientami już pozyskanymi?

Trudno mówić nam jeszcze o długotrwałych relacjach z naszymi klientami, ponieważ to nasze początki. W planach mamy jednak szereg akcji rabatowych i niespodzianki dla osób, które zostały naszymi klientami.

Wiem, że pozyskałyście inwestora. Pochwalcie się jak to się stało, że ktoś Was i zauważył, zaufał i zainwestował środki finansowe.
Nic nie dzieje się samo. Szukałyśmy i znalazłyśmy program Pomeranus Seed Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości, który wspiera start up’y i innowacyjne pomysły. Po wysłaniu zgłoszenia zostałyśmy zaproszone na prezentację, na której ważyły się nasze losy. Kilkunastoosobowa komisja złożona prawie z samych mężczyzn, musiała wydać opinię czy chcą bliżej się przyjrzeć naszemu pomysłowi, czy nie. Musiałyśmy mieć twarde argumenty w postaci analiz i obliczeń, że warto w nas zainwestować. Na poparcie naszych słów Justyna przygotowała kosmetyki dla komisji. Koncepcja spodobała się i w taki oto sposób mogłyśmy zacząć przygotowywać się do kolejnego etapu programu, jakim jest stworzenie profesjonalnego biznesu planu. Przez kolejne miesiące pracowałyśmy ciężko nad kalkulacjami, aby przejść w 100% weryfikację Fundacji. Zanim faktycznie doszło do inwestycji przygotowania trwały prawie 1,5 roku.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Marzymy o tym aby systematycznie wprowadzać na rynek nowe produkty, tak aby, każdy mógł znaleźć dla siebie coś idealnego i rozwinąć markę na cały świat. Za kilka tygodni udostępnimy angielskojęzyczną wersję sklepu internetowego i rozpoczniemy sprzedaż w Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że tuż po tym przyjdzie kolej na cały świat.

Wasza marka w liczbach:

2 osoby w zespole na start
2 lata przygotowań
3 kroki podczas procesu zakupów online
6 pierwszych produktów
7 produktów w przygotowaniu na wiosnę
20 produktów w sprzedaży do końca 2014 r
100 procent naturalnych surowców
2013 rok debiutu

Podsumujmy: Clochee to…

Clochee… to 100% naturalnych składników.
Clochee… stosuje tylko przyjazne i ekologiczne opakowania.
Clochee… nie ma nic do ukrycia.
Clochee… to naturalnie przyjemne i zdrowe kosmetyki.
Clochee… ma receptę na piękno.

Daria Prochenka –  Prezes zarządu Clochee sp. z o. o., producent kosmetyków naturalnych i organicznych Clochee – simply organic. Przez wiele lat dyrektor wydawnicza w spółce Fabryka Słowa oraz redaktor naczelna lifestylowych magazynów Prestiż. Dziennikarka prasowa, radiowa i telewizyjna.

Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Asortyment w tej chwili rzeczywiście podstawowy, ale chętnie będę śledzić rozwój firmy, zwłaszcza, że to firma szczecińska. Olejek do demakijażu zapowiada się obiecująco.

    Odpowiedz ↓

  2. Fajna sprawa. Gratulacje dla Pań i życzę powodzenia :) Przeglądałam stronę internetową i znalazłam jedną rzecz dla siebie. Plus za kwestię recyklingu opakowań, jak być eko to na całego!

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

SuperKoszyk.pl konsekwentnie pnie się w górę – biznesowe podsumowanie 2013 roku

superkoszyk_logoW 2013 roku przychody ze sprzedaży w SuperKoszyk.pl, czołowej polskiej drogerii internetowej, wyniosły 7,37 miliona złotych i były o 19% wyższe niż przed rokiem. Miniony rok okazał się rekordowy również pod względem liczby zrealizowanych zamówień oraz liczby zarejestrowanych i aktywnych klientów. Co ciekawe, największy wzrost zainteresowania ofertą SuperKoszyk.pl odnotowano na terenach wiejskich i w małych miejscowościach.


Chemia gospodarcza i kosmetyki z dostawą pod drzwi

SuperKoszyk.pl zajmuje się sprzedażą kosmetyków, środków czystości i artykułów higieny od 2006 roku. W ciągu ostatnich czterech lat drogeria zrealizowała w sumie niemal 560 000 zamówień.

superkoszyk-liczba-zamowien

Od początku stycznia do końca grudnia 2013 roku pracownicy sklepu internetowego SuperKoszyk.pl zapakowali i wysłali ponad 174 600 przesyłek, to o 10 % przesyłek więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Największy wzrost sprzedaży odnotowano
w kategorii kosmetyków dla kobiet do pielęgnacji twarzy – zamówiono ich o 264% więcej niż przed rokiem.

„Cieszymy się, że Polacy coraz chętniej robią zakupy przez Internet i jeszcze bardziej z tego, że wybierają polskie sklepy. Jesteśmy doskonałym przykładem e-sklepu, który dzięki konkurencyjnym cenom, bogatej ofercie i doskonałej umiejętności współpracy z klientem, odnosi sukcesy w internetowym biznesie na tak konkurencyjnym rynku.” ­– skomentował Tomasz Grygieńć, współwłaściciel sklepu internetowego SuperKoszyk.pl.

W połowie 2013 roku firma podjęła szereg działań mających na celu podniesienie jakości funkcjonowania sklepu w Internecie i ułatwienie klientom korzystania z serwisu. Efekty wdrożonych zmian były widoczne już w czwartym kwartale roku, kiedy to SuperKoszyk.pl zanotował 42% wzrost przychodów ze sprzedaży, w porównaniu z analogicznym okresem 2012 roku. W ostatnich trzech miesiącach 2013 roku drogeria wysłała 51 500 paczek (wzrost o 40,06%).

Bezpieczny eSklep 2013

SuperKoszyk.pl został laureatem III edycji prestiżowego Ogólnopolskiego Konkursu „Bezpieczny eSklep 2013”. W konkursie udział wzięło ponad 400 sklepów internetowych funkcjonujących w Polsce, z czego wyróżnienie przyznano zaledwie 13 serwisom.

O SuperKoszyk.pl

SuperKoszyk.pl to największa internetowa drogeria w Polsce, która została założona w 2006 roku przez ludzi z ponad 20-letnim doświadczeniem w tradycyjnej sprzedaży i dystrybucji kosmetyków oraz środków czystości. Posiadana wiedza oraz zaangażowanie całego zespołu gwarantują najwyższą jakość obsługi. Obecna oferta drogerii internetowej obejmuje ponad znanych i docenianych 7 000 produktów, a także trudno dostępnych i poszukiwanych marek. Sklep dostarcza zakupy na terenie całej Polski przez siedem dni w tygodniu, w ciągu 24 godzin od momentu złożenia zamówienia.

Źródło: informacja prasowa

Autor wpisu

Tagi

2 komentarzy do tekstu

  1. Łukasz Surma

    Dziwne przecież ten sklep jest wyjątkowo brzydki. CHyba tylko na hurt się nastawiają i kupują jakieś małe sklepiki

    Odpowiedz ↓

  2. Zastanawiam się jak dane o wartości przychodu ( 7,37mln) mają się do danych za rok 2010 (8,8mln) jakie zostały podane w wywiadzie z 4 czerwca 2011 roku.

    https://www.ekomercyjnie.pl/dosc-dzwigania-ciezkich-toreb-ze-sklepu-do-domu-czyli-jak-superkoszyk-pl-robi-e-handel-w-polsce/

    Wydaje się, że sklep od tego czasu notuje spadek sprzedaży mimo, że liczba realizowanych zamówień cały czas rośnie, może strasznie spadła im wartość koszyka, a może dane jakie podają brane są z czapki i są mało wiarygodne.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)