eKomercyjnie.pl

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Sławomir i Anna Lech, Homus.pl

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją. Tym razem na pytania odpowiedzieli Sławomir i Anna Lech – właściciele sklepu internetowego Homus.pl.

Czym zajmowaliście się przed uruchomieniem e-sklepu?

Od wielu lat prowadzę firmę, która zajmuje się hurtową sprzedażą akcesoriów łazienkowych i kuchennych. Później postanowiliśmy z żoną poszerzyć działalność firmy właśnie o prowadzenie sklepu internetowego. Początkowo miał on jedynie wspierać podstawową działalność firmy i rozwiązywać istotny problem każdego hurtownika – czyli końcówki stanów magazynowych. Po prostu po zrealizowaniu zamówień hurtowych na magazynie, zostawał nam pełnowartościowy towar w ilościach niehurtowych.

Z czasem sklep rozwinął się na tyle, że zamawiamy towar wyłącznie z myślą o sprzedaży w Homus.pl. Przykładem są choćby wysokiej jakości noże kuchenne z japońskich czy niemieckich stali, które są chwalone przez naszych klientów. Wyłącznie na Homus.pl można również kupić kilka serii wiszących akcesoriów łazienkowych z chromowanego mosiądzu, ceramikę sanitarną czy lusterka kosmetyczne.

„Sklep internetowy Homus.pl powstał na potrzeby internautów” – tak piszecie na stronie sklepu. Jak zatem wyrażały się te potrzeby? Czy klienci sami domagali się od Was stworzenia sklepu w wersji elektronicznej?

Jak już wspominaliśmy w początkowej fazie sklep służył nam jako narzędzie wspierające działalność hurtownika. To klienci, którzy zetknęli się z naszym towarem np. w centrum handlowym. Bywało, że potłukł im się np. dozownik i koniecznie chcieli dokupić identyczny. Sklep w którym go kupili, nie miał go już w ofercie. Tak Klienci trafiali do nas. Takich próśb było sporo, rozwiązywały one również nasz problem z końcówkami stanów magazynowych, dlatego uruchomiliśmy Homus.pl. Można więc powiedzieć, że pomysł na sklep podarowali nam nasi klienci.

Dlaczego wybraliście właśnie taki asortyment? Skąd pomysł na sprzedawanie akcesoriów do domu?

Asortyment jest skorelowany z naszą działalnością hurtową. W Homus.pl oferujemy więc towar, na którym się od lat znamy. Znamy oczekiwania klientów, wiemy jak przechowywać i transportować nasz asortyment. Zyskujemy w oczach naszych klientów ponieważ kupują oni towar, który zawsze mamy na magazynie, dzięki czemu, paczka wyjeżdża do klienta w dniu rozliczenia zamówienia, a więc w przypadku płatności elektronicznych jeszcze tego samego dnia. Towar trafia do klienta nienaruszony, bo dbamy o jego odpowiednie zapakowanie, a jeśli zdarzy się problem w transporcie, niezwłocznie go wymieniamy na nowy, nie oglądając się na rozliczenia szkody z kurierem. Wejście w inną branżę, lub znaczące poszerzanie asortymentu nie wchodziło więc w grę, bowiem nigdy nie bylibyśmy w stanie zapewnić klientom odpowiedniego poziomu obsługi.

Czy zdecydowaliście się na gotową platformę sklepową, czy stworzyliście własną?

Platforma sklepu Homus.pl została przygotowana pod nasze potrzeby. Przygotowująca ją firma jako podstawę wykorzystała jednak swój system, który obsługiwał już kilka sklepów. Było to przyczyną problemów, dlatego ostatecznie zdecydowaliśmy się rozwijać silnik sklepu we własnym zakresie. Od tamtego czasu silnik sklepu Homus.pl został gruntownie przebudowany. Sklep przyśpieszył, systematycznie dodajemy nowe funkcjonalności, uruchomiliśmy wersje obcojęzyczne, automatyzujemy niektóre procesy.

Czy Wasi kontrahenci z zagranicy to również sklepy internetowe?

Na chwile obecną raczej nie, ale np. klient z Rosji rozwija swój sklep internetowy i już wstawia do niego produkty które systematycznie kupuje pod potrzeby handlu tradycyjnego. Ogólnie mamy plany nawiązania współpracy ze sklepami internetowymi z innych krajów – rozmawiamy teraz ze sklepem z Czech.

Jaki odsetek zamówień w Waszym sklepie stanowią zamówienia zagranicznych klientów indywidualnych?

Wersje obcojęzyczne naszego sklepu uruchomiliśmy dopiero w ostatnich dniach marca br. Są one bardzo młodym rodzeństwem Homus.pl. Mimo, że do tłumaczenia wykorzystujemy automaty, to i tak sporo czasu i wysiłku musieliśmy włożyć w przygotowanie wszystkich narzędzi. Nasza platforma prócz standardowego przeliczania cen po kursach, przelicza również wymiary oraz wagi pomiędzy różnymi systemami. Największym problemem są jednak koszty transportu z Polski do innych krajów, które potrafią przewyższać wartość towaru. Pomimo w lipcu zamówienia zagraniczne stanowiły niecały 1% ogółu zamówień.

Zauważyłam, że dużą wagę przywiązujecie do zdjęć produktów, które są bardzo starannie wykonane. Czy korzystacie z profesjonalnego studia fotograficznego, czy wykonujecie je sami?

Dziękujemy bardzo za docenienie fotografii. Z rozmów z naszymi klientami, wiemy jak istotna dla nich jest wiedza o kolorystyce produktów w naszej ofercie. Nasi klienci kupują nasze produkty głównie ze względu na ich estetykę. My musimy tę estetykę pokazać klientom najlepiej jak potrafimy. Przygotowanie odpowiednich zdjęć jest dla nas jednym z kluczowych aspektów działania sklepu Homus.pl, dlatego zdjęcia wykonujemy we własnym zakresie we własnym profesjonalnym studiu fotograficznym.

A skąd pomysł na kategorię higiena? Wygląda to dość nietypowo, w zestawieniu z doniczkami, lampami i nożami kuchennymi :)

Higiena służy wyprzedaży końcówek towarów, które kiedyś dostarczaliśmy do sieci GEANT. Dział będzie wkrótce wykasowany.

Gdybyście mieli teraz od nowa robić swój e-sklep, to co zrobilibyście inaczej?

Na szczęście grafika i funkcje menu się sprawdzają i tu nie byłoby dużych zmian. Inne sprawy to już sprawa doświadczenia nabytego przez kilka lat – na pewno nowy sklep byłby bardziej profesjonalnie przygotowany jeżeli chodzi o kategorie, jak i też linie produktów, bo wiemy co się sprzedaje i też czego szukają klienci. Zakładamy rozwój Homus.pl o nowe kategorie – jesteśmy w trakcie opracowywania założeń jeżeli chodzi o wybór kategorii produktów, z uwzględnieniem potencjału zakupowego innych krajów europejskich. Wszystko wymaga jednak nakładów finansowych i dlatego decyzje muszą być wyważone i dobrze przemyślane. Na 100% jednak sklep będzie rozwijany, a asortyment poszerzony, aby sam sklep był bardziej interesujący, a klienci mieli większy wybór produktów dla domu.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Zatrudnianie pracowników w sklepie internetowym – część 1

Wiele polskich sklepów internetowych to mikroprzedsiębiorstwa, obsługiwane przez jedną lub kilka osób, najczęściej członków najbliższej rodziny właściciela. Taki układ jest bardzo dobry na początek, kiedy nie
mamy dużej liczby zamówień, a zysk ze sprzedaży (o ile w ogóle jest) nie pozwala jeszcze na zatrudnienie kogoś z zewnątrz. Po jakimś czasie przychodzi jednak moment, kiedy trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: czy chcę robić ten biznes na poważnie i rozwijać go, czy nadal być „człowiekiem-orkiestrą”, dwoić się i troić, nie mając przy tym perspektyw na dużo wyższe zarobki?

Właściciele małych firm, zwłaszcza stworzonych od podstaw „własnymi rękami”, często mają do nich bardzo emocjonalny stosunek. Wielu wydaje się, że absolutna kontrola nad każdym, nawet najdrobniejszym procesem zachodzącym w sklepie, jest niezbędna, by wszystko działało jak trzeba. Nie przechodzi im przez myśl, że ktoś inny mógłby wykonywać pewne czynności za nich, zostawiając tym samym więcej czasu na prace bardziej zaawansowane i zwyczajnie trudniejsze, niż bieżąca obsługa zamówień.

Kiedy zatrudnić pierwszego pracownika i jakie zadanie mu powierzyć?

Adam Stadnicki ze sklepu Disport.pl pierwszego pracownika zatrudnił kilkanaście miesięcy po starcie sklepu. „Prowadząc biznes dość szybko uświadamiasz sobie, że umiejętności, które już posiadłeś dzięki prowadzeniu firmy, powinny być przekazywane dalej. W innym wypadku nie masz czasu na dalszy rozwój i przez kilkanaście lat możesz pakować paczki w magazynie, drugą ręką obsługiwać telefon, a po godzinach gasić pożary niezadowolonych klientów. Delegowanie zadań zacząłem od najprostszych związanych z logistyką. Kompletowanie zamówień, pakowanie przesyłek, wysyłka. Następnie wdrożenie do telefonicznej i mailowej obsługi klienta.”

Podobne doświadczenia ma Marcin Wilczyński ze sklepu zoologicznego Glonojad. „Pierwszą osobę z „zewnątrz” zatrudniliśmy w czerwcu 2007 roku. Pracy było już na tyle dużo, że doba stała się za krótka i trzeba było podzielić się obowiązkami i zyskiem. Nowy pracownik w dużej części znał nasz asortyment, więc niejako z marszu mógł zająć się przygotowywaniem przesyłek i obsługą Klienta.”

W większości przypadków pierwsi pracownicy zatrudniani są do obsługi zamówień. Na tym polu najczęściej wypracowane są już pewne procedury, które pozwalają na sprawne wdrożenie osoby z zewnątrz. Zakres obowiązków może być różny w zależności od potrzeb. Grzegorz Ostrowski pokazuje, jak to jest w MniamMniam.pl: „Zapewne jak w każdym sklepie internetowym, który nie jest bardzo duży, pracownicy wykonują różne czynności związane z obsługą zamówień. Ich podstawowe obowiązki to przygotowanie zamówień do realizacji oraz pakowanie. Pracownicy zajmują się także kontaktami z Klientami (via e-mail i telefon), zamawiają towar oraz materiały do pakowania.”

Podobnie działa zespół e-Walizki.pl. Właściciel sklepu, Konrad Kamiński, opisuje to w następujący sposób: „Chcemy, aby zespół czynnie uczestniczył na każdym etapie prac nad różnego rodzaju projektami. Czy to pomysł na nowy banner, czy poszukiwania nowego produktu bądź partnera biznesowego – praca rozpoczyna się od burzy mózgów, a potem rozdzielana według stopnia dostępności poszczególnych osób. Oczywiście jest specjalizacja (np. wprowadzanie produktów do bazy, kontakt z klientem etc.), ale nie ograniczamy aktywności do sztywnego zakresu obowiązków.”

Inaczej wygląda organizacja pracy w sklepie Level77: „Każde zlecone zadanie jest przyporządkowane do odpowiednich stanowisk. W Level77 mamy 3 działy i 40 pracowników. Każdy pracownik jest odpowiedzialny za inne zadania zlecone przez szefów poszczególnych działów. Jednak warto podkreślić, że żaden z pracowników nie jest przyspawany do swojego stanowiska. W każdej chwili, jeśli ma ciekawy pomysł czy gotowe rozwiązanie, może wykorzystać je w ramach innego działu. Staramy się, aby nasi pracownicy potrafili być mobilni.”

Jak poradzić sobie z tym, że ktoś „obcy” będzie zajmował się rzeczami, które dotąd wykonywaliśmy samodzielnie?

Mali przedsiębiorcy nie zatrudniają pracowników z różnych przyczyn. Często – paradoksalnie – tłumaczą się brakiem czasu na szukanie odpowiedniej osoby czy wdrażanie jej w rytm funkcjonowania firmy. Ich obawy związane mogą być także z brakiem odpowiednich procedur (czytaj: ogólnym bałaganem). Do tego, w wielu przypadkach są święcie przekonani, że praca może być wykonana dobrze tylko wtedy, kiedy od początku do końca zrobią wszystko sami.

Niestety, biznes prowadzony w ten sposób popada tylko w coraz większy chaos i nie ma potencjału na osiągnięcie wyższych zysków. Podjęcie decyzji o zmianach tej sytuacji jest konieczne, jeśli traktujemy swój biznes poważnie. Co ciekawe, wśród właścicieli sklepów przeważają pozytywne doświadczenia w zakresie delegowania zadań. Jakub Stróżyński z Tuszmarkt.pl tak wspomina zatrudnienie w swoim sklepie pierwszej osoby: „Nie było innego wyjścia. Ciężko jest powierzyć obowiązki innemu pracownikowi, bo zawsze wychodzimy z założenia, że nikt tego nie zrobi lepiej niż my sami. Ale czym szybciej uporamy się z tą myślą, tym lepiej dla nas i naszego biznesu.”

Z kolei Grzegorz Ostrowski mówi: „W MniamMniam.pl wychodzimy z założenia, że należy możliwie jak najszybciej i jak najwięcej czynności delegować – to powoduje zmniejszenie kosztów oraz umożliwia zajmowanie się najważniejszymi sprawami. Jesteśmy fanami „Obcego” i nie mieliśmy problemów z radzeniem sobie z tym, że ktoś zamiast nas pakuje paczki i jeździ na pocztę :)”

Jakimi kryteriami kierować się, poszukując odpowiedniej osoby?

Każdy, kto kiedykolwiek poszukiwał pracownika wie, że znalezienie odpowiedniej osoby nie jest łatwym zadaniem. Rzadko zdarza się, że od razu trafimy na kogoś, kto spełni nasze wszystkie oczekiwania. Tak czy owak – poszukiwania musimy zacząć od ustalenia swoich wymagań. Pamiętajmy, że nie ma ludzi doskonałych, dlatego przygotujmy listę kryteriów, które musi posiadać kandydat na naszego pracownika i zastanówmy się, które z nich są na danym stanowisku niezbędne, a które mogą być jedynie dodatkowym atutem.

Marcin Wilczyński przy zatrudnianiu pierwszego pracownika ustalił następujące kryteria wyboru:

  • dyspozycyjność (praca na cały etat, czasami w dziwnych godzinach);
  • znajomość produktów z branży;
  • wysoka kultura osobista i umiejętność wysławiania się po polsku, tak bardzo potrzebna
    przy bezpośrednim kontakcie z Klientami;
  • odporność na stres, umiejętność radzenia sobie z problemami wykraczającymi poza
    standardowe procedury.

Przyznaje jednak, że pierwsze rekrutacje nie były do końca udane. „Byliśmy zadowoleni ze współpracy z dwiema pierwszymi osobami tylko przez kilka miesięcy. Zabrakło nam doświadczenia HR, potrzebnego do wyboru właściwej osoby i w czasie rekrutacji nie potrafiliśmy dostrzec pewnych cech, które później utrudniały nam współpracę. Dopiero przy trzeciej rekrutacji zdecydowaliśmy się na pomoc profesjonalnej firmy, co zaowocowało wyborem osoby, która pracuje z nami do dzisiaj.”

W sklepie e-Walizki.pl, największy nacisk kładziony jest na pracę zespołową i podejście do wykonywanych obowiązków. „Przede wszystkim szukamy osób, z którymi chcemy pracować – tak, aby w naturalny sposób stały się częścią zespołu. Ważne jest również podejście do pracy i wykonywanych obowiązków, jak również chęć do poszerzania swoich umiejętności. Doświadczenie w branży nie jest najważniejszym kryterium – jest to kwestia, którą przy pozytywnym nastawieniu można naprawdę szybko nadrobić.”

Dla Tomasza Lewandowskiego, szefa działu programistów Level77, największą wartość mają natomiast praktyczne umiejętności kandydatów do pracy, zwłaszcza w dziale programistów. „Mamy spore doświadczenie w wyszukiwaniu lokalnych talentów i to się nam opłaca. Nie stawiamy przeszkód formalnych typu: musisz mieć dyplom! Dla nas ważne jest rozwiązanie zadanego problemu (case study). Mamy również przykłady mniej trafnych wyborów, ludzi, którzy nie potrafili się odnaleźć w naszej branży pomimo tego, że mieli ogromne doświadczenie i przygotowanie.”

Podobne podejście ma Jakub Stróżyński z Tuszmarkt.pl. „Nigdy nie patrzę na CV. Nie interesuje mnie, czy ktoś jest magistrem czy inżynierem. Powinna go wyróżniać jedna cecha: nie może mieć dwóch lewych rąk. Często okazuje się, że pracownik z podstawowym wykształceniem jest lepszy, niż ten po dwóch fakultetach. Szukam pracowników zarówno przez znajomych, jak i Urząd Pracy. Moja metoda ma jedną podstawową wadę: pracownika trzeba przyjąć na jakiś okres, aby sprawdzić jego kwalifikacje.” Przyznaje jednak, że żałuje wyboru pierwszego pracownika. „Moje doświadczenie w ocenie pracowników było w tamtym czasie marne. Człowiek uczy się na błędach. Kolejny pracownik pracuje u nas do dzisiaj.”

Czy ta inwestycja się zwraca?

Właściciele sklepów stosują przy rekrutacji różne kryteria i mają różne sposoby na znalezienie właściwych osób na poszczególne stanowiska – w większości wypracowane na własnych błędach. Wszyscy są zgodni co do jednego: zatrudnianie pracowników przynosi firmie ogromne korzyści.

Marcin Wilczyński zapewnia, że inwestycja w pracownika zwróciła się bardzo szybko. „Bardzo zyskała obsługa naszych Klientów, a zastrzyk świeżej krwi zaowocował nowymi pomysłami. Mocno zwiększyła się również wydajność pracy, powstały nowe procedury i nowy podział zadań.”

Sklep Tuszmarkt.pl również zyskał na zatrudnieniu osoby z zewnątrz, a jego właściciel pozytywny wpływ odczuł także na sobie. „Mogę pracować w domu, chorować lub jechać na urlop bez obaw, że firma zbankrutuje. Tak, jak ważny jest outsourcing usług, np. pozycjonowania, tak ważne jest zatrudnianie ludzi. Jak będziemy się zajmować wszystkim, to niczego dobrze nie zrobimy.”

Podobne doświadczenia ma właściciel sklepu e-Walizki.pl, który uważa, że osiągnięcie sukcesu w pojedynkę jest praktycznie niemożliwe. „Każdy, kto zakłada, że w pojedynkę osiągnie sukces, jest niestety od razu skazany na niepowodzenie – człowiek-orkiestra, mimo najszczerszych chęci, jest narażony na wiele zagrożeń – ograniczenie czasowe, fizyczne, psychiczne, stres, ciągłą presję czasu, wypalenie i w końcu rezygnację. Zatrudniając nowe osoby, możemy się skupić na dalszym rozwoju firmy, nie zaprzątając sobie głowy sprawami bieżącymi.”

Tomasz Lewandowski zwraca uwagę na to, że koszty pracy są w Polsce bardzo wysokie. Zapewnia jednak, że warto je ponieść dla dobra całego biznesu. „Hipotetycznie, zatrudniając jednego pracownika, który otrzyma od nas pensję na poziomie najniższej krajowej, musimy zapłacić za niego koszty pracy na poziomie 1700 zł. Kiedy pensja idzie w górę, koszty pracy też idą w górę. Niemniej jednak, trzeba pamiętać, że bez pracowników nie ma firmy. To dobry zespół ludzi stanowi o jej sile i rozwoju.”

Grzegorz Ostrowski podsumowuje to krótko: „Inwestycja w rzetelnego pracownika zwraca się błyskawicznie. Jeśli takiego znajdziemy, warto w niego inwestować i nagradzać niespodziewanie :)”

Zatrudnianie pracowników to temat-rzeka, dlatego w następnym numerze Magazynu eKomercyjnie.pl spodziewajcie się jego kontynuacji.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #11. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Jak (i ilu) fanów polski e-commerce angażuje na Facebooku? Fanpage Trends za lipiec 2012

Firma SmartNet Research & Solutions, która stworzyła i rozwija usługę Sotrender (dawniej Fanpage Trender), przysłała najnowszy raport zawierający ranking najpopularniejszych fan-page na Facebooku oraz opisujący działania ich administratorów w lipcu 2012 roku. Zobaczcie, jak w poprzednim miesiącu radziły sobie oficjalne profile witryn e-commerce oraz serwisów zakupów grupowych.

E-commerce

Fanpage Allegro w branży e-commerce wciąż jest liderem. Jest też piątym z największych profili polskiego Facebooka i może w najbliższym czasie zawalczyć o bycie piątym polskim milionowym fanpage’em. Choć w ostatnich miesiącach wzrost profilu Allegro zwalnia, nadal na tle branży wypada bardzo dobrze – przyłącza się do niego zdecydowanie więcej fanów niż do konkurencji, którą niezmiennie dzieli od Allegro wielki dystans.

Drugie miejsce w rankingu liczby fanów zajmuje fanpage jachcenawakacje.pl, jednak lipiec nie przyniósł na ten profil wielu fanów. Lepiej radzi sobie Butyk.pl, który goni konkurenta – również z gorszymi wynikami niż w poprzednich miesiącach, ale utrzymując wzrost na poziomie kilku procent. Na tle konkurencji zdecydowanie wyróżnia się Empik.com – zdobył 12 tys. fanów, przebijając tym samym wielkością profil Paczkomaty InPost i awansował na czwarte miejsce. Duże wzrosty w lipcu zaliczyły też strony zlotewyprzedaże.pl (9,5 tys. i awans na 6. miejsce rankingu) i www.UrbanCity.pl (12,7 tys. nowych fanów i 8 miejsce rankingu).

W pozostałych rankingach na pierwszych pięciu miejscach pojawiają się te same, mocno wyprzedzające konkurencję strony. Allegro i UrbanCity tym razem zaangażował więcej fanów niż buty, ale niezmiennie angażujące Butyk.pl, www.StyloweButki.pl i www.deezee.pl zajmują pozostałe miejsca w pierwszej piątce.

W innej kolejności strony z tej piątki biją rekordy interaktywności – tu UrbanCity zajmuje miejsce pierwsze, Allegro natomiast wypada najsłabiej z wymienionych.

W rankingu „osób, które o tym mówią“ pierwsze miejsca zajmują Butyk.pl i Allegro.

Zakupy grupowe

Kategoria zakupów grupowych jest bardzo stabilna, od wielu miesięcy profile nie odnotowują gwałtownych wzrostów. W lipcu największy wzrost należy do Citeamu, największego profilu w kategorii. Stronie udało się zdobyć 7,8 tys. fanów – ta duża liczba oznacza dla Citeamu wzrost o 5%. Procentowy wzrost na tym poziomie to także duże osiągnięcie w kategorii, gdzie z 15 największych stron tylko 5 powiększyło się przez ostatni miesiąc przynajmniej o 1%, a 5 się wręcz zmniejszyło – m.in. Okazik, drugi największy fanpage zakupów grupowych, który stracił w lipcu aż 347 fanów. 5-procentowe wzrosty udało się osiągnąć też dwóm mniejszym fanpage’om – MyDeal.pl i Citeam Podróże.

Pomimo stostunkowo dużego wzrostu pogorszyły się statystyki dotychczas najlepszego i w pozostałych rankingach Citeamu. W rankingach liczby zaangażowanych fanów i osób mówiących o stronie spadł na drugie miejsce oddając pierwsze profilowi Grupera. Tak jak w poprzednich rankingach na miejscu trzecim tych rankingów znalazł się Groupon Polska.


W interaktywności Citeam ustąpił pierwszeństwa Gruperowi i Grouponowi, sam spadając na trzecie miejsce.


Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)