eKomercyjnie.pl

Responsive Web Design. Chwilowa moda czy realna potrzeba?

Rynek mobilny rozwija się w bardzo szybkim tempie. Co chwilę pojawiają się innowacyjne możliwości łączenia z siecią. Od nowych rodzajów smartfonów, tabletów, przez telewizory, aż po… lodówki. Prawie każde z tych urządzeń posiada inna rozdzielczość ekranu. Jak więc poradzić sobie z tworzeniem stron, które będą dobrze widoczne na każdym urządzeniu? Których pasek nawigacji nie ucieknie poza ekran? Gdzie użytkownik spotka się z taką samą treścią i layoutem? Naprzeciw tym problemom wyszedł Responsive Web Design.

Reklama

Lekcja historii

Twórcy stron (głównie graficy, koderzy i specjaliści od użyteczności) od kilku lat głowili się nad możliwością stworzenia rozwiązania na tyle plastycznego, by mogło dopasować się do rozdzielczości ekranu dowolnego urządzenia. Pierwsza próba była wykonana ponad pięć lat temu. Liquid Design, bo o nim mowa, mimo dużej innowacyjności, nie spełnił oczekiwań. Jego użyteczność ograniczała się tylko do dostosowania szerokości strony do rozdzielczości. Sam termin wymyślił Ethan Marcotte w 2010 roku. Rok później Amerykanin wydał książkę, w której skupił się na technicznej specyfikacji rozwiązania. Dla grafików i koderów pozycja godna polecenia.

Aspekt techniczny

Czym jest więc technologia, którą prestiżowy magazyn .net umieścił na drugim miejscu najważniejszych trendów w 2012 roku (pierwsze miejsce zajął progressive enhancement – koncepcja powiązana z responsivem)? RWD to tak naprawdę strona stworzona przy użyciu rozszerzenia Media Querier dostępnego w CSS3. Głównym elementem są tzw. breaking points – punkty, w których strona reaguje na urządzenie i zmienia układ wyświetlania. Strona, rozpoznając rozdzielczość oraz układ (pion/poziom) urządzenia, automatycznie dostosuje się do niego. Zmieni rozmiar tekstu, układ zdjęć, ilość elementów i sposób nawigacji. Tak, by wszystko było optymalnie dopasowane do rozdzielczości i czytelne. Wymienione reakcje muszą być wcześniej zaprogramowane przez kodera.

Jakie są szanse rozwiązania na rynku?

Wszystkie badania bardzo wyraźnie pokazują jedną tendencję – coraz więcej osób łączy się z siecią poprzez urządzenia mobilne, a dla nich responsive jest bardzo użyteczny. W Wielkiej Brytanii aż 40% klientów sklepów internetowych odwiedza je za pośrednictwem urządzeń mobilnych. W Polsce nie mamy (jeszcze) tak wysokich statystyk, ale z roku na rok są one coraz bardziej znaczące. Oczywiście rozwiązanie sprawdza się również w przeglądarkach tradycyjnych komputerów stacjonarnych czy laptopów. Wystarczy przeskalować okno przeglądarki, by zobaczyć, jak elastyczny jest RWD.

Zalety Responsive Web Design dla e-commerce

RWD może okazać się szansą dla sklepów internetowych z dwóch głównych powodów. Po pierwsze, raz stworzona strona internetowa sklepu dopasuje się do wszystkich urządzeń mobilnych: zarówno tych istniejących obecnie, jak i tych, które zostaną stworzone w przyszłości. To oznacza, że firma nie musi tworzyć oddzielnych adresów dla użytkowników mobilnych, czyli koniec z m.twojsklep.pl. Wystarczy twojsklep.pl. Każda zmiana, każde ulepszenie witryny będzie widoczne na wszystkich nośnikach.

Trzeba zmienić tylko jeden kod źródłowy. Po drugie, strony w RWD wyświetlają się w całości na ekranie urządzenia – nie ma pustych miejsc na wyświetlaczu. Dzięki temu, osoba odwiedzająca sklep jest „pochłonięta” przez niego w całości. To oznacza, że nic jej nie rozproszy, co powinno wpłynąć na zwiększenie konwersji.

Wady Responsive Web Design, które… wadami nie są

Istnieją również dwa minusy rozwiązania, które przy dokładniejszym przyjrzeniu się stają się jego zaletami. Po pierwsze, stronę w RWD tworzy się nieco dłużej, niż zwykłą stronę internetową – ale tworzysz jedną dla wszystkich urządzeń, więc szybko odrobisz stracony czas. Po drugie, łącząc się z serwisem wykonanym w responsivie pobieranych jest więcej danych. Jednak rozwój sieci, coraz nowsza technologia i szybsze łącza sprawiają, że nie jest to obecnie duży problem. Dla klientów najbardziej liczy się użyteczność stron i łatwość poruszania się na nich.

Rozwiązanie jest reakcją na zmieniające się warunki korzystania z sieci. Moim zdaniem, reakcja ta jest bardzo trafna i może przynieść prawdziwą rewolucję na rynku e-commerce.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak RWD działa w praktyce, kliknijcie w poniższy link prowadzący do wersji demo przykładowego sklepu: http://newdemo.demos.i-sklep.pl/


Paweł Szewczyk – Specjalista ds. marketingu. Przez 8 lat nadzorował wdrożenie 70 sklepów. Współwłaściciel i-sklep.pl

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #12. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Jak rodzime sklepy internetowe oceniają swoje platformy sklepowe? Infografika Opineo.pl

Ankietę serwisu zbierającego opinie o sklepach internetowych Opineo.pl, którą promowaliśmy w połowie lipca i która dotyczyła jakości usług platform sklepowych, wypełniło ponad 200 właścicieli e-sklepów. Dzisiaj możemy bliżej przyjrzeć się jej wynikom w formie świetnej infografiki i porównać rezultaty ze swoimi prywatnymi odczuciami.

W ogólnej punktacji zadowolenia klientów wygrał Shoper.pl (najczęściej oceniano zaś IAI-Shop.com). Najszybciej na zgłoszenia i zapytania sklepów według ankiety reaguje RedCart.pl. Shoper.pl był wskazywany najczęściej jako platforma, w której cena jest adekwatna do usług. Najbardziej elastyczną platformą okazał się według klientów cStore.pl. Z kolei w kwestii możliwości indywidualizacji sklepu, tworzenia własnej szaty graficznej i budowy kategorii wygrał i-sklep.pl.

Zapraszamy do zapoznania się z infografiką od Opineo.pl oraz do komentowania wyników:









Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Zamienił stryjek dolary na euro – internetowe kantory w praktyce

Jako dziecko późnego PRL-u nie miałem do czynienia z kantorami wymiany walut. Pamiętam tylko bony do Pewexu i dziwnych szemranych panów – cinkciarzy, którzy z rozbieganymi oczkami szeptali do przechodzących obok „czeńdż many, czeńdż many.” Od tamtych dziwnych lat wiele się zmieniło.

Rynek walutowy rozrósł się: czasem ma upadki, a czasem wzloty. Teraz walutę możemy wymienić w banku lub kantorze. A co, jeśli mieszkamy kilkanaście kilometrów od najbliższego kantoru? Co w momencie, gdy oferowany przez niego kurs nas nie satysfakcjonuje? Na pomoc przyjdą nam e-kantory. Branża młoda, ale bardzo prężnie się rozwijająca. Postanowiłem sprawdzić, jak działają.

Wymienić dolary? W Internecie?!

Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „kantor internetowy” lub „kantor online” wyskoczy nam kilka-kilkanaście linków prowadzących do stron, na których możemy wymienić pieniądze przez Internet. Zasada wymiany jest prosta: musimy założyć i potwierdzić konto w serwisie, a następnie wybrać bank, w którym posiadamy rachunek złotówkowy oraz walutowy. W tym momencie możemy zacząć wymieniać nasze oszczędności. Dobre kantory online obsługują od kilku do nawet 20 najpopularniejszych banków. Taka ilość pozwala nam uniknąć sytuacji, w której zmuszeni jesteśmy przelewać pieniądze między różnymi bankami, co może doprowadzić do przedłużenia całego procesu wymiany.

W chwili, kiedy to piszę, różnica zakupu dolara pomiędzy tabelą NBP a jednym z wiodących kantorów online wynosi 3 grosze. Właśnie na takich różnicach, które czasem potrafią wynosić i kilkanaście groszy, zarabiamy pieniądze. Prosta matematyka: za 1000 zł kupimy 308$ po kursie bankowym lub 311$ po kursie w kantorze online. Aby dokonać takiej wymiany, logujemy się na nasze konto, przelewamy na subkonto w systemie 1000 zł i wybieramy opcję wymiany na dolary. Czas oczekiwania na wymianę wynosi od kilku minut do nawet 72 godzin (wszystko zależne jest od banku oraz wybranej waluty). Ale załóżmy, że po 15 minutach na nasz rachunek walutowy wpływa wymienione 311$. W ten sposób bez żadnych dodatkowych opłat zarobiliśmy około 9 zł. Paweł Kyć – dyrektor marketingu w InternetowyKantor.pl, pierwszym w Polsce i najlepiej ocenianym na Opineo.pl kantorze internetowym – chwali się tym, że: „85% transakcji przeprowadzanych przez nasz kantor realizowanych jest do 15 minut od rozpoczęcia transakcji. To bardzo wysoki i ważny współczynnik w tej branży. Wiadomo, obracamy gotówką naszych klientów, a dla nich ważna jest szybkość realizacji zleceń.”

Ile to kosztuje?

Dlaczego piszę „bez żadnych opłat”? Ponieważ kantory internetowe zarabiają na różnicach kursowych i nie pobierają od klientów żadnych prowizji. Dla nas, klientów, e-kantor od zwykłego kantoru nie różni się niczym. Poza tym jest wygodniejszy, ponieważ mamy do niego dostęp praktycznie przez całą dobę i nie musimy nosić ze sobą gotówki.

Kto wymienia pieniądze w Internecie?

„Potencjalnym klientem kantoru online jest każdy, kto chce wymienić pieniądze i posiada e-konto w dowolnym banku. Przeważnie są to osoby, które chcą wyjechać na wakacje i potrzebują gotówki na ten cel, przedsiębiorcy handlujący z zagranicznymi kontrahentami, osoby zarabiające w obcych walutach czy posiadające kredyty, na przykład we frankach szwajcarskich” – mówi Paweł Kyć.

To rynek dość młody. Pierwszy e-kantor (InternetowyKantor.pl) założony został w 2010 roku i można powiedzieć, że to on przeciera szlaki na wodach działalności kantorowej w polskiej sieci. Nadal istnieją jeszcze nisze, gdzie można zdobyć nowych klientów. Według statystyk, w naszym kraju ponad 700 tysięcy osób posiada kredyty w walutach obcych. Skorzystanie z usług kantoru online pozwala przeciętnemu Kowalskiemu zaoszczędzić jednorazowo około 30 zł na jednej racie kredytu. Można powiedzieć, że są to grosze, gdy spłaca się 3000 zł raty. Wystarczy jednak przeliczyć te 30 zł razy 12 miesięcy, a później przez 30 lat spłaty kredytu i otrzymamy kwotę ponad 10 000 zł oszczędności, a to już jest duża suma.

Czy e-kantory są bezpieczne?

Przede wszystkim, gdy zdecydujemy się na wymianę gotówki, nie musimy nosić ze sobą całej walizki pieniędzy. Ponadto, zasady działalności e-kantorów regulują te same przepisy, co kantorów stacjonarnych. Podlegają one kontroli Prezesa NBP w zakresie działalności kantorowej oraz nadzorowi GIIF w zakresie przeciwdziałania praniu pieniędzy. Pracownicy kantorów powinni składać coroczne zeznania na temat niekaralności, a baza danych zarejestrowana jest w GIODO. Transakcje przesyłania pieniędzy zabezpieczone są protokołami SSL, tak samo jak w bankowości elektronicznej.

Kantory w sieci nie mogą pozwolić sobie na złą opinię, tutaj każda wpadka może doprowadzić do efektu kuli śnieżnej i nawet dobrze prosperująca firma może szybko stracić swój wizerunek. Warto postawić na wysoką jakość i kompleksowość obsługi klienta. W przypadku kantorów online godziny pracy różnią się od tych w innych branżach. Zwykle pracują one do godziny 16, czasem 16.30. „Nie możemy sobie pozwolić na brak odpowiedzi na pytanie zadane mailem czy poprzez czat online z naszym konsultantem. Chodzi tutaj przecież o pieniądze klientów” – mówi Paweł Kyć. Warto pamiętać o tym, że kantory są czynne przez 24h na dobę, ale akceptacje transakcji mogą być dokonywane jedynie w godzinach pracy biura.

Czym kieruje się potencjalny klient przy wyborze e-kantoru?

Przede wszystkim marką, której renoma ma być gwarancją szybkiej i bezpiecznej transakcji. Wpisanie nazwy kantoru w wyszukiwarkę i dodanie słowa „opinie” pozwoli zapoznać się z ocenami innych użytkowników. Renomowane kantory chwalą się swoimi opiniami na stronie głównej, dzielą się wiedzą z rynków biznesowych, prowadzą własne eksperckie blogi. O dobrych kantorach pisze prasa branżowa, znajdziecie o nich opinie w Pulsie Biznesu, Rzeczpospolitej czy Gazecie Prawnej. Jasne zasady transakcji to jeszcze jeden z czynników wpływających na wybór. „W tym biznesie wiarygodność to podstawa. Dlatego we wrześniu 2012 r. TNN Finance S.A., właściciel Serwisu KantorOnline.pl, zadebiutuje jako pierwszy kantor internetowy na GPW w Warszawie na rynku NewConnect. Dzięki tym działaniom chcemy zwiększyć naszą wiarygodność i sprawić, aby nasi klienci czuli się bardziej bezpieczni” – mówi Arkadiusz Kondek, Wiceprezes Zarządu TNN Finance SA.

Co można stracić?

Jako klient nie muszę się obawiać praktycznie niczego, wymieniając pieniądze w sprawdzonym kantorze online. „To bardzo bezpieczny i wygodny sposób wymiany gotówki” – mówi podczas naszej telefonicznej rozmowy Paweł Kyć. „Jedyne reklamacje lub problemy występują wtedy, gdy z winy jakiegoś banku następuje opóźnienie w przelewie walutowym – na przykład z powodu awarii lub prac technicznych. Ale są to sytuacje sporadyczne.” Potwierdza to Kamil Sahaj, specjalista ds. marketingu w kantorze internetowym Cinkciarz.pl: „Reklamacje się zdarzają, ale jest ich bardzo mało. Dotyczą one przede wszystkim opóźnień w przelewach, na które najczęściej nie mamy żadnego wpływu. Dobrym przykładem są opóźnienia ze strony banków, o których sami dowiadujemy się z opóźnieniem. Oczywiście klient niezadowolony, to przy okazji ten, który komentuje w Internecie.” Warto więc na wszelki wypadek przed wymianą sprawdzić, czy na stronie banku, w którym mamy rachunek, nie pojawiła się informacja o trwających lub planowanych pracach konserwacyjnych.

Gdzie się reklamować?

„W przypadku tej branży Internet jest jednym z głównych mediów reklamowych. Przede wszystkim pozycjonowanie w wyszukiwarkach, portale społecznościowe, strony i fora dla przedsiębiorców oraz osób podróżujących, portale bankowe. Trzeba dotrzeć tam, gdzie są potencjalni klienci, którzy potrzebują wymieniać walutę” – mówi Arkadiusz Kondek. Ponieważ ta branża działa na bardzo niskich marżach, trzeba dotrzeć do jak największej liczby osób, które będą u nas wykonywać cykliczne transakcje. Dzięki blogom eksperckim będziemy mogli zdobyć kolejnych klientów, warto więc zainwestować w tę formę promowania własnego e-biznesu.

Co warto wiedzieć?

Wejście na rynek wymiany walut w Internecie nie jest bardzo trudne, ale czasochłonne. Wiąże się z dużą ilością papierkowej roboty oraz zdobyciem odpowiednich pozwoleń. Poza tym, trzeba pamiętać o niskich marżach, na których pracuje się w tej branży. Ciągnie to za sobą zdobywanie odpowiednio dużej liczby klientów, którzy pozwolą na utrzymanie naszego biznesu. „Na rynku wymiany walut pojawiło się wiele nowych kantorów online. Zachęcająca w tym wypadku jest łatwość wejścia do tej branży. Uważamy jednak, że dużo trudniejsze jest utrzymanie się, dlatego większość małych kantorów online może nie przetrwać tej próby” – mówi Kamil Sahaj.

Kantor internetowy, podobnie jak kantor stacjonarny, obwarowany jest przepisami prawnymi wynikającymi z ustaw i rozporządzeń. Najważniejsze to:

  • Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. — Prawo dewizowe;
  • Ustawa z dnia 16 listopada 2000 r. — Ustawa o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł oraz z przeciwdziałaniu finansowaniu terroryzmu;
  • Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 24 września 2004 r. – Rozporządzenie w sprawie wyposażenia lokalu przeznaczonego do wykonywania działalności kantorowej oraz sposobu prowadzenia ewidencji i wydawania dowodów kupna i sprzedaży wartości dewizowych.

Internetowe kantory są branżą młodą i prężnie się rozwijającą. Coraz więcej klientów nie obawia się powierzyć swoich pieniędzy osobie czy firmie po drugiej stronie ekranu. To, co było opisywane przez ojców gatunku „cyberpunk” – Wiliama Gibsona, Sterlinga czy Neala Stephensona, staje się rzeczywistością. Jedna wielka sieć łączy ludzi i pozwala im na przelewanie ogromnych sum pieniędzy między miastami czy kontynentami. Rynek usług e-commerce stale się rozwija i co chwilę pojawiają się nowe pomysły, które na stałe będą zmieniały nasze życie. Tak właśnie jest w przypadku kantorów online – to pomysł, który jeśli będzie dobrze podany nowym klientom, pomoże im łatwo przenieść transakcje walutowe w nowy wiek.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #12. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. Ja zawsze sprawdzam wcześniej kursy w porównywarce. Obecnie korzystam z kantorboxu, jestem zadowolona. W internecie o wiele lepsze kursy niż w kantorach stacjonarnych.

    Odpowiedz ↓

  2. A ja nie korzystam z porównywarki, bo mam swój Amronet, któremu jestem wierny ;) I nie dostrzegam póki co żadnych wad, a jak zacznę, to wtedy będę szukał dalej.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)