fbpx

eKomercyjnie.pl

Stworzyliśmy miejsce wyjątkowe – wywiad z Janem Suchodolskim, waszeobraczki.pl

obraczki-logoJan Suchodolski wraz ze swoim przyjacielem i wspólnikiem Marcinem Gronkowskim stworzyli miejsce wyjątkowe, wręcz symboliczne. Bazując na tym, czym zajmowali się do tej pory, dołożyli tylko jeden element, by ruszyć ze świetnym pomysłem i szturmem wziąć rynek. Czym się panowie zajmują? Ano są twórcami biżuterii artystycznej, a ich ostatnim projektem są „Wasze obrączki”. Co ich wyróżnia? Personalizacja oraz własnoręczne tworzenie błyskotek przez narzeczonych. W wywiadzie dla eKomercyjnie Jan Suchodolski opowiada o swoich doświadczeniach oraz o tym, jak walczyć z sieciówkowymi korporacjami.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Skąd pomysł na taki e-biznes? Kim jesteście i czym zajmowaliście się przed rozpoczęciem e-biznesu? Czy mieliście jakieś doświadczenie w e-commerce?

Jan Suchodolski (waszeobraczki.pl) Zarówno ja, jak i Marcin Gronkowski jesteśmy projektantami biżuterii artystycznej ze srebra. Jesteśmy laureatami wielu wystaw konkursowych, uczestnikami najważniejszych wystaw w Polsce i świecie. Mamy wieloletnie doświadczenie w projektowaniu biżuterii.

Kryzys w sprzedaży biżuterii artystycznej (spowodowany zalewem taniej biżuterii z sieciówek i modą na własnoręczne „nawlekanie koralików” z filcu) zmusił nas do szukania niszy w branży. Wybór padł na obrączki – „towar” pierwszej potrzeby bez względu na wszelkie kryzysy. Trzeba było jednak pomyśleć o jakiejś „wartości dodanej”,  bowiem sama produkcja obrączek, czy też wykonywanie ich na zamówienie, to zbyt mało, żeby zostać zauważonym odpowiednio szybko. Znajoma opowiedziała mi o podobnym biznesie działającym w USA. Sugerowała, że to może coś dla mnie. Początkowo nie miałem do tego pomysłu przekonania. Dopiero gdy pomyślałem o moim przyjacielu Marcinie Gronkowskim jako o wspólniku – wszystko zaczęło się w mojej głowie układać w jedną całość. Marcin ma duże doświadczenie w wytwarzaniu biżuterii ze złota. Pracował kilka lat w Szwecji, w renomowanej firmie złotniczej. Przez kilka lat był także wykładowcą w szkole złotniczej (przecież będziemy „uczyć” robienia obrączek). Jest zwolennikiem biżuterii geometrycznej, pozbawionej ozdobników, wykonanej niczym „na tokarce”. Natomiast ja projektuję i uwielbiam biżuterię lekko „niechlujną”, uważam, że pewien ślad ludzkiej pracy w postaci kontrolowanych niedoskonałości jest w biżuterii niezbędny, uwielbiam bawić się fakturą materiału, często czerpię pomysły z biżuterii etnicznej. W swoich wizjach artystycznych świetnie więc się dopełniamy. W dodatku ja jestem miłośnikiem internetu, potrafię zrobić stronę internetową, umiem prowadzić fanpage na Facebooku, znam się nieco na pozycjonowaniu stron. Prowadzę galerię internetową z biżuterią artystyczną. Jeśli do tego dodać piękną pracownię Marcina w centrum Warszawy, wówczas okaże się, że mieliśmy wszystko, żeby ruszyć z tym pomysłem.

Z jakim budżetem rozpoczynaliście działalność? Czy uważacie, że była to suma wystarczająca, czy nie?

Nasz budżet to dwie głowy, cztery ręce, dwie pracownie wyposażone we wszystkie konieczne narzędzia zbierane przez 30 lat (oczywiście zakup tego wszystkiego to byłaby teraz olbrzymia suma) oraz niewielkie pieniądze na bieżące wydatki.

1

Ile czasu zajęło wdrożenie pomysłu do realiów internetowych? Co Was zaskoczyło pozytywnie i negatywnie w realizacji?

Zebranie niezbędnych materiałów, stworzenie strony, fanpejdża na FB zajęło mi dwa tygodnie. Nie było specjalnych zaskoczeń.

Co oferujecie?

Stworzenie razem z narzeczonymi ich wymarzonych obrączek. W ciągu jednego dnia uczymy czynności niezbędnych do ich wykonania. Zakres pracy włożonej przez narzeczonych zależy od ich zdolności manualnych oraz ochoty. Niektórzy klienci maja duże „parcie” na pracę, innym wystarcza, że popatrzą jak powstają ich obrączki. Jeszcze inni swoje obrączki po prostu zamawiają. Oferujemy przygodę, miło spędzony dzień, dużo śmiechu, kawę, herbatę, dobra muzykę (Marcin jest muzycznym znawcą) oraz zdjęcia i film z całej akcji.

2

Jak wygląda cała procedura przygotowania obrączek? Ile wynosi przeciętny czas realizacji?

Praca nad obrączkami przebiega w trzech etapach. Etap pierwszy to wstępny kontakt mailowy lub telefoniczny. W trakcie rozmowy klienci są szczegółowo informowani o sposobie realizacji usługi, terminach, kosztach, zasadach. Poznajemy ich wyobrażenia na temat ich obrączek, opowiadamy o możliwościach realizacji pomysłu i wstępnie omawiamy projekt (wygląd) obrączek. Po zaakceptowaniu ogólnych zasad ustalamy termin spotkania przygotowawczego. Etap drugi odbywa się w warszawskiej pracowni, i trwa około pół godziny (w przypadku osób, dla których przyjazd do Warszawy jest kłopotliwą podróżą, proponujemy spotkanie na skypie lub połączenie drugiego i trzeciego etapu w jedno spotkanie). Wówczas prezentujemy klientom możliwości warsztatu złotniczego, wspólnie tworzymy projekt obrączek, decydujemy z jakiego materiału zostaną wykonane i wstępnie ustalamy zakres działań, możliwych do wykonania przez narzeczonych. Zakres tych prac może ulec zmianie w trzecim etapie – w trakcie realizacji projektu. Wtedy również ustalamy przybliżony termin realizacji finalizowania projektu, czyli  wspólnego wykonania obrączek w warszawskiej pracowni. Na spotkanie należy zarezerwować sobie cały dzień.

Najpierw robimy obrączki ze srebra – chcemy żeby narzeczeni w ich powstanie włożyli maksimum swojej pracy, co pozwoli nam określić ich zdolności manualne, a także dopracować ostateczny wygląd obrączek ze złota. Srebrne obrączki narzeczeni dostają dodatkowo, zupełnie gratis, jako miłą pamiątkę z naszego spotkania. Dopiero po  ich wykonaniu, przystępujemy do pracy nad złotymi. Istnieje możliwość wykorzystania złota dostarczonego przez klientów, wymaga to jednak wcześniejszych ustaleń. Zakres prac wykonanych przez klientów przy obrączkach ze złota może być różny: od zwykłego podglądania kolejnych etapów, wyłącznie naszej pracy przy tworzeniu obrączek, poprzez wykonywanie prostych czynności, a nawet skomplikowanych działań złotniczych – zależy od ich woli i zdolności manualnych. Pozostawiając narzeczonym dużo swobody, wciąż nadzorujemy ich pracę, strzegąc ich przed błędami, decydując o bardziej skomplikowanych rozwiązaniach i podejmując wspólne z nimi decyzje w sprawach estetyki i sposobu wykonania. Mając na uwadze bezpieczeństwo i finalny efekt, zastrzegamy sobie prawo do podejmowania ostatecznych decyzji dotyczących zadań wykonywanych przez narzeczonych. Zdajemy sobie sprawę, że obrączki są najważniejszym symbolem małżeństwa, dlatego chcielibyśmy, aby proces ich przygotowania był dla narzeczonych dniem równie symbolicznym i niezapomnianym. Obiecujemy, że czas spędzony w pracowni złotniczej, będzie wspaniałym wspomnieniem.

Poza efektywną pracą, w trakcie realizacji projektu zapewniamy miłą atmosferę. Spotkanie może odbyć się zarówno w dzień powszedni, jak i w weekend, rano, po południu lub wieczorem. Ponadto fragmenty spotkania rejestrujemy na filmie wideo (przykładowy materiał), robimy pamiątkowe zdjęcia. Ponieważ nie jesteśmy w materii fotoreportaży zawodowcami, nie widzimy przeszkód, żeby narzeczeni przyszli z własnym, profesjonalnym fotografem lub videooperatorem.

3

Jaka była Wasza najciekawsza realizacja?

Obrączki ze srebra dla pary waltornistów z Filharmonii Narodowej (on – Polak, ona – Amerykanka). Bardziej zależało im na wspólnej pracy przy obrączkach, niż na wartości metalu, z którego były zrobione. Godne pochwały!

Jak długo trzeba „czekać w kolejce”, by skorzystać z Waszych usług?

Z terminami  „w tygodniu” nie ma większych problemów, na termin weekendowy trzeba czekać około miesiąca.

4

W jaki sposób wyceniania jest Wasza usługa? Jaka była Wasza najdroższa realizacja?

Cała usługa, na którą składają się 3 wymienione wyżej etapy kosztuje 1000 złotych netto. Do ceny usługi należy doliczyć koszt materiału na obrączki. Cała kwota powinna być porównywalna do ceny obrączek, jaką trzeba zapłacić, kupując je w salonie złotniczym. Należy pamiętać, że na ostateczną ilość zużytego materiału składają się gotowe obrączki oraz niewielki procent metalu, który w trakcie pracy uległ nieodwracalnej obróbce. Na życzenie klientów możemy także pośredniczyć w wykonaniu grawerowanych napisów na obrączkach. Grawerowanie obrączek nie wchodzi w skład usługi standardowej. Napisy za dodatkową opłatą wykona polecany przez nas grawer – wyjątkowej klasy fachowiec. Najdroższe obrączki kosztowały koło 6 tysięcy złotych, były z białego złota, damska z diamentem.

Czy osoby bez pomysłu na obrączki mogą korzystać z gotowych wzorów?

Tak, mamy zestaw własnych wzorów.

5

Co wyróżnia Was na tle mocno „sieciówkowej” konkurencji? Jakie są Wasze mocne strony?

Wyróżnia nas sama idea: proponujemy nie tylko same obrączki, ale także niezapomnianą przygodę, niepowtarzalność i elastyczność. Możemy zrobić parę obrączek, które są na przykład absolutnie różne jedna od drugiej, a proszę mi wierzyć, że takie realizacje także się zdarzają. Do obrączek dajemy dożywotni serwis (renowacja, zmiana rozmiaru).

Czy personalizowanie produktów ma potencjał?

Personalizacja w ostatnich czasach to konieczność! Jedyna broń w walce z sieciowymi korporacjami.

6

Jakich metod reklamowych używacie najczęściej? Które Waszym zdaniem są najskuteczniejsze? W które warto zainwestować?

Bardzo sprawdza się fanpejdż i reklamy na Facebooku. Bardziej nawet od pozycjonowania w Googlu, które oczywiście także jest niezbędne.

Jakie jest Wasze zdanie na temat promocji e-biznesu na portalach społecznościowych?

W tej chwili Facebook to potęga, oczywiście nie we wszystkich branżach jest identycznie, ale w branżach związanych z modą – Facebook rządzi i przynosi efekty. Google plus wypada niestety bardzo blado (a szkoda, bo bardzo lubię ten portal). Nabiera wartości Pinterest. Także Instagram wart jest zauważenia.

7

Gdybyście mogli zacząć raz jeszcze, ale wyposażeni w doświadczenie, które już zdobyliście, co zrobilibyście inaczej?

Zaczęlibyśmy tę przygodę znacznie wcześniej, to wszystko.

Jakie są Wasze plany na przyszłość? W jaki sposób chcecie się dalej rozwijać i ulepszać swoją markę?

Krok po kroku, ucząc się na doświadczeniach. W Polsce jest około 300 tysięcy ślubów rocznie – to ogromny rynek. My chcemy dla siebie jedynie niewielki kawałeczek tego „tortu”.

fotoWasze Obrączki pomagają zrobić dwaj znani warszawscy artyści:Marcin Gronkowski (gronkowski.pl) i Jan Suchodolski (suchodolski.pl). Obydwaj od wielu lat zaliczają się do czołówki polskich projektantów biżuterii. Mają w swoim dorobku uczestnictwo w wielu wystawach konkursowych, są laureatami licznych konkursów złotniczych. Prace obydwu artystów znajdują się w kolekcjach muzealnych i prywatnych. Marcin od wielu lat uczy złotnictwa i jest współautorem podręcznika na ten temat. Jan prowadzi znaną galerię internetową – zero925.pl.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Ile siły drzemie w Instagramie? Czy Instagram przydaje się w e-commerce?

logoInternet, jak żadne inne medium, odzwierciedla w sposób idealny to, jak działa moda. Na ulicach, w klubach czy innych skupiskach ludzi widać to gołym okiem: nagle wszystkie osoby zaczynają wyglądać bardzo podobnie, nosić praktycznie te same rzeczy, a każdy objaw indywidualizmu oceniany jest jako Hipsterykus Niepospolitus.

Z Internetem jest dokładnie tak samo: to idzie falami. Najpierw wszyscy podpytywali się nawzajem, czy mają konto na Fotce, Gronie, Naszej Klasie, by potem przejść do Twittera i boga portali społecznościowych, czyli Facebooka. Jakiś czas temu prawie każdy miał bloga/fotobloga „o wszystkim”, potem był chwilowy przestój, by znowu wrócić, jednak w formie bardziej wyspecjalizowanej.

Teraz wszystko kręci się wokół Pinterestu i Instagrama. Co łączy te dwa projekty? Można w nich przepaść, bez dwóch zdań… Pinterest na naszym rynku dopiero dochodzi do głosu, nie tylko jako miejsce, w którym można się zainspirować, ale i promować swoje dzieła, natomiast Instagram to już praktycznie marketingowy „must have”. Niezależnie, czy jesteś gwiazdą, celebrytą, twórcą, osobą odpowiedzialną za reklamę czy właścicielem e-biznesu, który szuka fajnych miejsc do promocji – Instagram jest dla Ciebie!

AdvertisementReklama

5

Kevin Systrom i Mark Krieger stworzyli platformę z miejsca skazaną na sukces. Od zera do miliarda w raptem półtora roku. Brzmi bajecznie? Potem było tylko lepiej. Instagram łączy ze sobą wszystko to, co najbardziej cenimy w internetowym życiu, czyli szybkość oraz platformę do „chwalenia się” i „bywania”. Jedno kliknięcie i nasi znajomi już wiedzą, że właśnie zasiadamy do sushi, jesteśmy w kinie czy na koncercie, mamy nowe buty, jesteśmy na wakacjach (obowiązkowe wręcz jest zdjęcie ze stopami na tle pięknego krajobrazu), urodziło nam się dziecko, czy, że przed chwilą mieliśmy stłuczkę. I zupełnie odwrotnie: my widzimy, co dzieje się u naszych mniej lub bardziej znanych znajomych, uczestnicząc w ten sposób w ich życiu. Dzieje się coś fajnego? Dziesiątki lajków i gratulacji wylewa się spod zdjęcia. Coś złego? Natychmiastowa grupa wsparcia przesyła dobre fluidy za pomocą połączeń. Jeśli chodzi o postrzeganie, cofnęliśmy się o kilka dobrych tysięcy lat w przeszłość, do epoki, w której rządziło pismo obrazkowe. Jedno zdjęcie – dziesiątki możliwych wrażeń i odczuć, tak typowych dla istoty wyprostowanej.

Instagram na dobre zagościł w życiu przeciętnego użytkownika smartfona, który w ten sposób tworzy kronikę opartą na swoim życiu. To nieco ekshibicjonistyczne podejście, ale jak widać – tego pragnie tłum, więc czemu się dziwić, że ludzie tworzą takie projekty, które przenoszą typowe ludzkie relacje, na płaszczyznę cyberświata. Nie sposób też podważać faktu, że właściciele e-biznesów wykorzystują tę platformę do reklamy. Dlaczego?

Po pierwsze – ludzie

Instagram to tysiące, miliony osób, które są potencjalnymi nabywcami danego produktu. Jest to totalnie zróżnicowana społeczność, którą najpewniej dzieli wszystko, a łączy to, że są typowymi „Instagram Junkie”, uzależnionymi od tej aplikacji. I tu jest pole do popisu dla marketingowców, którzy mając taką wiedzę, mogą w ciekawy sposób wykorzystać to narzędzie do promocji.

Czy można to zrobić łatwo? Cóż, społeczność tego typu dzieli się na tych „wyspecjalizowanych”, którzy fotografują jedynie wschody słońca, posiłki, które zjedzą lub zdjęcia uroczych zwierzaków, a także tych, którzy traktują Instagrama jako miejsce do pokazywania codzienności, jak leci. Marketingowiec, który decyduje się na taką formę promocji, ma nie lada wyzwanie…

Najważniejsze jest, by całość miała merytoryczny sens. Warto tu wzorować się i inspirować największymi firmami, które reklamują się za pomocą Instagrama. To królowie tej aplikacji, o czym może świadczyć liczba osób, które codziennie ich obserwują. Jednym tchem można wśród nich wymienić: Nike (ok. 1,7 mln obserwujących), Starbucks i MTV (po ok. 1,3 mln), a także domy mody Gucci, Ralph Lauren, Burberry czy marki samochodów, takie jak Mercedes-Benz oraz Audi.

nike

gucci

audi

Raz, dwa, trzy i już

Instagram to szybkość, czyli coś, bez czego współczesny człowiek żyć nie może. Dopiero moment uchwycony za pomocą aparatu smartfona zostanie z nami na dłużej. Chwila, zdjęcie, szybka obróbka gotowym filtrem i publikacja. Zintegrowanie tej platformy z innymi, np. Facebookiem, Flickrem czy Tumblrem pozwala na dotarcie do szerokiej widowni. To niewątpliwy plus, szczególnie, gdy zależy nam na natychmiastowym działaniu i błyskawicznej reakcji.

Zajrzyjmy za kulisy…

Czy nam się to podoba, czy nie, Instagram stał się narzędziem komunikacji. Jak wykorzystać to w reklamie? Bardzo prosto: dzięki tego typu działaniom potencjalny klient może wejść w świat firmy. To, co widzimy w sklepach internetowych, to gotowy produkt: wyselekcjonowane, profesjonalne zdjęcia, szczegółowe opisy i tyle. Instagram może prowadzić prosto do kulis, a my mamy szansę podglądać, jak wygląda proces tworzenia. Mój ulubiony sklep z butami był pierwszą „firmą”, która zagościła wśród obserwowanych. Co ciekawe, to właśnie z Instagrama dowiadywałam się szybciej o promocjach, wyprzedażach i nowych ofertach, niż z bloga czy fan page’a na Facebooku. Kulisy działania firmy sprawiają, że można podkręcić atmosferę, pobudzić do granic wytrzymałości i przyzwoitości potencjalnych klientów, na zasadzie kuszenia (teaserowy marketing).

starbucks

mtv

Zainspiruj się!

Instagram to już cała filozofia, prawie religia, zrzeszająca wyznawców, którzy prześcigają się w tworzeniu kolejnych, coraz lepszych zdjęć. Jest popyt, jest podaż. Dzięki Instagramowi zrodził się istny boom na aplikacje, w których można fantazyjnie przerobić zdjęcia, od prostych, z gotowymi filtrami, po bardziej rozwinięte, z funkcjami retuszu, z mnóstwem innych gadżetów, jak np. dodawanie napisów, synchronizowanie z prognozą pogody itd. Niektóre z tych aplikacji powstają z przypadku, ale przyznam szczerze – wiele jest naprawdę zachwycających.

Cały insta-biznes to nie tylko obróbka. Idąc dalej ideą pisma obrazkowego, powstaje wiele różnych programów z emotikonami, które „wyrażają więcej niż tysiąc słów”, a także coraz śmielej instagramowa fotografia pojawia się w wersji namacalnej, wydrukowanej. Drukarnie oferują różnego rodzaju formy, ale insta-zdjęcia stają się stałym punktem w ich menu. Wiecie, że powstają nawet sprzęty fotograficzne dla użytkowników smartfonów? Statywy nie dziwią, ale obiektywy – owszem.

1

2

3

4

Czy ta aplikacja ma wady?

Współczesny człowiek ma problem z odcieniami szarości. Albo coś kocha i uzależnia się od tego, albo nienawidzi i hejtuje na każdym kroku. Tak też jest z Instagramem. Jedni zachwycają się tą aplikacją, inni cynicznie wyśmiewają. Pomijając kwestie subiektywnego wyboru, skupmy się na faktach. Instagram był początkowo platformą dostosowaną jedynie do produktów z logiem nadgryzionego jabłka, która z czasem rozszerzyła swoją „działalność” na system Android. Jest to aplikacja darmowa i nie wiąże się z żadnymi kosztami dodatkowymi (no chyba, że ktoś chce zatrudnić Insta-Menadżera).

Instagram nie narzuca żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o ilość zdjęć. Aplikacja ciągle się rozwija. Niedawno pojawił się nowy feature i od teraz można publikować również krótkie filmiki. Jest zintegrowana z innymi projektami – wspominałam o tym nieco wyżej. Ma świetnie działającą geolokalizację na bazie Foursquare, ma hashtagi i oznaczenia na fotografiach. Kafelkowy układ zdjęć sprawdza się rewelacyjnie, bo przede wszystkim przykuwa uwagę, zdobywa zainteresowanie, a dopiero potem pozwala na uchylenie rąbka tajemnicy. Instagram działa i rozwija się dynamicznie. I z pewnością nie jest to jego ostatnie słowo.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Czy ryzykujesz bardzo, decydując się na taką formę promocji? Oczywiście, jeśli zaczniesz publikować treści, które nie są wskazane, stracisz wiele, natomiast przykładając się do tego solidnie, na kolejnej płaszczyźnie możesz budować zainteresowanie Twoją marką. Jak to robić? Rzetelnie i merytorycznie spójnie. Twórz własną historię firmy.

Korzystaj z dobrodziejstw Instagrama do przygotowywania kampanii, korzystaj z tagów, wykorzystuj potencjał. Niezależnie, czy dopiero startujesz, czy Twój biznes istnieje jakiś czas, czy jesteś blogerem, vlogerem, czy przeciętnym Userem123, Instagram daje możliwość kreowania i pokazywania siebie oraz swojego produktu.



Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. No cóż… Poczekam na efekty konwersji wprost pokazanej na przykładzie konkretnych kampanii, zanim uwierzę w marketing made in Instagram ;)

    Odpowiedz ↓

  2. Z moich doświadczeń oszałamiającej konwersji nie ma, raczej przydatny do budowania świadomości marki więc zawsze coś :) ale to jak zwykle zleży od branży i profilu profilu :)

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

14 sprawdzonych pomysłów na wykorzystanie remarketingu w sklepie internetowym

Remarketing w AdWords (osobiście uważam, że tylko Google AdWords posiada na tyle szeroki zasięg, aby móc nim skutecznie, samodzielnie zarządzać) daje nam niesamowite możliwości zarządzania przekazem reklamowym kierunkowanym do osób, które odwiedziły naszą stronę i wykonały na niej (bądź nie wykonały) jakąś akcję.

W Internecie można znaleźć wiele artykułów na temat konfiguracji kampanii remarketingowych w Google AdWords (spory wysyp można było zaobserwować po integracji z Google Analytics), jednak do tej pory nie udało mi się trafić na artykuł, w którym znajdziemy bardziej szczegółową informację o tym, jak w praktyce możemy wykorzystać to narzędzie. Zapraszam zatem do zapoznania się z praktyczną stroną tworzenia kampanii remarketingowych w sklepach internetowych.

AdvertisementReklama

Przeczytaj też:

Osobiście uważam, że remarketing (w tym pisząc skrótem myślowym – pochodna w postaci RTB) w dużym stopniu zrewolucjonizowały rynek reklam bannerowych. Remarketing daje nam możliwość zdecydowanie efektywniejszego docierania do Klientów za pomocą kampanii bannerowych z przekazem, którym Klient potencjalnie może być zainteresowany. Tyle słowem wstępu. Poniżej prezentuję kilka pomysłów na efektywne wykorzystanie remarketingu w sklepie internetowym.

1. Otaguj wszystkich swoich Użytkowników na maksymalny okres.
Dzięki temu podczas okresowych kampanii reklamowych dotyczących pełnej oferty Twojego sklepu, będziesz mógł w prosty sposób aktywować kampanię kampanię, a tym samym zrealizować tzw. efekt obklejenia Internetu.

2. Otaguj wszystkie kategorie w swoim sklepie.
Dzięku temu będziesz miał możliwość prezentowania promocji targetowanych do osób zainteresowanych produktami w danej kategorii. Warto to zmiksować z tagami: skonwertował i nieskonwertował. Analogicznie postępuj z autorami, tagami tematycznymi, etc.

3. Sprowokuj do zakupu niezdecydowanych Klientów.
Często można spotkać Klientów, którzy dodali coś do koszyka, ale nie dokonali zakupu. Warto zatem przez kilka dni prezentować im reklamę z „gwoździem” – czyli np. kodem rabatowym, gratisem. Kampania powinna kierować do koszyka, który zapamiętał zawartość użytkownika.

4. Ułatw zakup Klientom, którzy nie umieją dokonać zakupu w Twoim sklepie.
Wyselekcjonuj Klientów, którzy przeglądali w Twoim sklepie np. Poradnik: Jak kupować lub po dodaniu produktów do koszyka nie skonwertowali i na reklamie zamieść informację: Zamów błyskawicznie przez telefon. Zadzwoń XX XX XXX.

5. Sprowokuj Klientów reagujących na promocje/nowości.
Specyfiką polskich Klientów jest mocna reakcja na słowa: Promocja, Darmo, etc. Otaguj kategorię Promocje i kieruj do Klientów, którzy ją odwiedzają kreacje z promocjami. Istnieje o wiele wyższe prawdopodobieństwo, że Ci użytkownicy skonwertują pod wpływem prezentowanej im przez Ciebie PROMOCJI. Analogicznie postąpić możesz z nowościami w Twojej księgarni.

6. Otaguj strefę wiedzy.
Wiele sklepów w ramach realizacji kampanii SEO buduje zaplecza w ramach których prezentuje treści poradnikowe. Warto również na tego typu zapleczu zamieścić kod remarketingowy i dotrzeć do użytkowników, którzy zainteresowani są konkretnym tematem.

7. Otaguj tematyczne serwisy zewnętrzne.
Analogicznie do powyższego – jeśli prowadzisz działania reklamowe na tematycznych forach internetowych, serwisach informacyjnych etc, możesz spróbować się porozumieć z ich właścicielami, aby Ci pozwolili Ci (odpłatnie bądź bezpłatnie) zamieścić kod remarketingowy na swoich stronach.

8. Eliminuj przypadkowych Użytkowników.
W przypadku prowadzenia agresywnych kampanii reklamowych wiele osób, klikając w reklamę przez pomyłkę wchodzi na stronę główną Twoje księgarni (ew. na LP). Dzięki remarketingowi masz możliwość wyeliminowania tego typu Użytkowników ze swoich kampanii remarketingowych.

9. Wykorzystaj YouTube.com.
Zamieść kod remarketingowy na swoim kanale YouTube.com.

10. Podziękuj za zakupy w Twoim sklepie.
Kampania nie będzie miała sprzedażowego efektu. Niemniej jednak wizerunkowo pozytywnie zadziała na Twoich Klientów.

11. Zdobądź nowych Klientów z polecenia.
Emituj reklamy Klientom, którzy dokonali konwersji w Twoim sklepie [potencjalnie są zadowoleni z przeprowadzonej transakcji] i prezentuj im przekaz w którym dowiedzą się ile zyskają polecając Twój sklep innym. Np. Poleć naszą księgarnię swoim Przyjaciołom i odbierz 10 zł na kolejne zakupy (na LP Klient znajdzie więcej informacji na temat Programu Polecającego).

12. Buduj bazę newsletterową.
Nie jest tajemnicą, że e-mail marketing jest wciąż jedną z najskuteczniejszych form marketingu. Nie wszyscy Użytkownicy, którzy odwiedzili Twój sklep internetowy są Twoimi Klientami i zostawili Ci Twój adres e-mail. Zaprojektuj kampanię w której będziesz w stanie dotrzeć do tej grupy Użytkownik i zaproponuj i jakąś rekompensatę za pozostawienie swojego adresu e-mail (np. kod rabatowy, gratis do zamówienia, etc.).

13. Buduj lojalność Klientów.
Nie każdy Klient Twojego sklepu ma świadomość wszystkich grantów jakie otrzymuje korzystając z Twojej oferty. Np.:
– Program lojalnościowy
– Program polecający
– Warunki darmowej dostawy
– Gratisy
– Punkty stacjonarne
– etc.
Remarketing jest znakomitym narzędziem do tego, aby ich o tym poinformować.

14. Oznacz użytkowników konkretnego produktu.
Wielu użytkowników jedynie przegląda ofertę sklepu w poszukiwaniu określonej pozycji, nie dokonując konwersji. Dzięki remarketingowi masz możliwość zaprezentowania mu konkretnego produktu na karcie którego był, ale nie dokonał konwersji.

Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na różne metody optymalizacji kampanii remarketingowych. Na co warto zwrócić uwagę, aby obniżyć koszt konwersji?

  • Czas emisji – prezentowanie reklam 24h/24h niekoniecznie zawsze może okazać się dobrym pomysłem.
  • Godziny emisji – j.w.
  • Ilość wyświetleń reklamy dla każdego użytkownika
  • Dobór odpowiedniej widowni do konkretnego przekazu reklamowego/promocji.

Reasumując, remarketing jest potężnym narzędziem, które odpowiednio skonfigurowane jest w stanie przynieść nam wiele korzyści. Jestem przekonany, że każdy jest w stanie dodać jeszcze mnóstwo dodatkowych możliwości jego wykorzystania (newslettery, mailingi, bartery, etc.).

Powyższy tekst ma sprowokować Was do tego, aby raz jeszcze przejrzeć prowadzone przez Was kampanie remarketingowe i „wyciągnąć” z nich jak najwięcej.

Autorem powyższego poradnika jest Tomek Serafin – kierownik marketingu w grupie Szkla.com S.A. Fascynat SEM i zwolennik efektywnościowych form e-marketingu. Bloguje pod adresem tomekserafin.blogspot.com.



Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Świetny wpis. Mam pytanie do pkt. 6.

    – Tagujemy skarbnicę wiedzy SEO ;) (niepromowane w AdWords)
    – Kod remarketingowy zbiera dla Nas „dane”
    – Na podstawie zebranych „danych” docieram do użytkowników z serwisem docelowym, a zatem z inną domeną niż te wchodzące w skład zaplecza SEO.

    Jest to możliwe?

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)