Na łamach serwisu Internet Standard pojawiła się obszerna relacja z konferencji e-commerceStandard 2009, która odbywała się w dniach 17-18 września. Impreza zanotowała blisko 250 uczestników i ponad 30 prelegentów, a zaprezentowane tematy rozciągały się od dystrybucji i dostaw paczek po aktywne udzielanie się na mikroblogach.
Moi teściowe już od ponad dwudziestu lat (!) prowadzą regionalną firmę drzewną. Jednym z najmniej przyjemnych, lecz koniecznych do funkcjonowania przedsiębiorstwa zajęć jest dosypywanie materiału do palenia w kotle (to napędza suszarnię). Pomimo wielu różnych starań, tego procesu nie udało się zautomatyzować. Ostatnio zgłaszam się do tego zajęcia na ochotnika.
W poście „Czy w internecie sprzedawać jest łatwiej?” Wojtek Kyciak słusznie zauważył, że uruchamianie handlu w sieci jest znacznie trudniejsze i początkowo może być dużo mniej opłacalne niż tradycyjna sprzedaż (sam pisałem o tym w notce z początku 2008 roku). Zgadzam się ze wszystkimi przytoczonymi argumentami (zwłaszcza finansowymi), lecz muszę powiedzieć jasno, że sam nie wyobrażam sobie innego rodzaju sprzedaży niż e-handel. Dlaczego?
Postanowiłem kontynuować swoje wczorajsze rozważania na temat pisania przez sklepy pozytywnych opinii na swój temat i zamieszczania ich, gdzie tylko się da (głównie na łamach porównywarek). Przygotowałem w tym celu konkretny, praktyczny poradnik “Jak pisać pozytywne opinie na swój temat”. Przed Wami najlepsze rozwiązanie.
Chcesz być WIELKI na polskim rynku e-commerce? Rozpowiadaj na wszystkie strony ile milionów zł przychodu wygenerował twój sklep i idź z tym na giełdę. Bo przecież nie będziesz się chwalił zyskiem netto, którego nie ma (lub jest bardzo malutki)?
Rok 2007 był moim zdaniem ostatnim rokiem e-businessu jaki znaliśmy jeszcze kilka lat temu. Coraz mniej słychać o neurolingwistycznych, psychopatycznych wyznawców tajnej sztuki e-sprzedaży. – Paweł Fornalski z IAI-System.com podsumował ostatnie 12 miesięcy na rynku e-commerce w Polsce, a także ostatni rok działalności swojej firmy.
Merlin.pl skutecznie zaszachował swoich “dużych” konkurentów pod koniec 2007 roku. Nie chodzi o wygenerowany obrót, zyski czy inne dane finansowe. Chodzi o to, że wreszcie ktoś w tym molochu pomyślał i przygotował sklep tak jak powinien wyglądać kilkanaście miesięcy temu (przynajmniej). Dlaczego tak uważam?