
Niedawno dostałam newsletter od jednego z moich ulubionych sklepów internetowych, PieknaMama.pl. Był tam wspaniale brzmiący nagłówek: „ZOSTAŃ W DOMU Z DZIECKIEM ZARABIAJ W SIECI. ZBUDUJ Z NAMI SWÓJ SKLEP INTERNETOWY”. Właścicielka sklepu oraz jej dostawca oprogramowania sklepowego, stworzyli wspólny projekt, w którym zachęcają młode mamy do założenia własnego sklepu internetowego. Pełną treść oferty znajdziecie tutaj.
Brzmi cudownie. Oto w momencie zakończenia urlopu macierzyńskiego zakładam własną firmę i zaczynam zarabiać w sieci. Nie muszę już chodzić do pracy, pracuję we własnym domu, a w przerwach spędzam miło czas ze swoim maleństwem. Kurier przywozi i odwozi przesyłki, a pieniążki spływają prosto na moje konto. Niezależność. Swoboda. Satysfakcja. Czy na pewno?

Załóż konto (najlepiej przez polecenie znajomego), zaloguj się i dopiero wtedy przekonasz się, jak wygląda nasza oferta – czyżby stosowanie tej metody przez sklepy internetowe oznaczało przepis na sukces na rynku rodzimego e-handlu? Patrząc na ostatnie informacje prasowe na temat firm działających w ten sposób nie można mieć w tej sprawie żadnych wątpliwości.
Jednym z ważniejszych elementów sklepu internetowego, mającym ogromny wpływ na sprzedaż, jest proces zakupowy. Chodzi tutaj o wszystkie kroki, które użytkownik musi zrealizowad po dodaniu do koszyka produktów tak, aby sfinalizowad swój zakup. Im więcej problemów i trudności napotka na drodze kupna, tym łatwiej jest mu zrezygnowad i porzucił swoje zakupy.
Mało przyjemna sytuacja, z którą już dwa razy musiałem się zmierzyć podczas swojej „kariery” wirtualnego sprzedawcy. Otóż hurtownie, z którymi współpracowałem od dłuższego czasu (zwiększałem w nich obroty, liczbę zamówień, a także swoje rabaty:)) postanowiły same rozpocząć sprzedaż detaliczną w Internecie.