eKomercyjnie.pl

Unikalne i oryginalne opisy produktów – kompleksowy poradnik dla właścicieli sklepów internetowych

Internet jest medium umożliwiającym opisywanie produktów w wielu formach. Mamy do dyspozycji tekst, zdjęcia, filmy, zdjęcia 360°, animacje i mnóstwo ciekawych rozwiązań interaktywnych. Dalej najważniejszą formą opisu usług i towarów pozostaje jednak tekst. Musi on spełniać wiele założeń jakościowych, a jednym z najważniejszych jest jego unikalność. Co to właściwie znaczy „unikalna treść”, dlaczego jest ważna i jak nią zarządzać?

Internet jest niesamowicie pojemny. W tradycyjnych folderach, ulotkach czy na opakowaniach mamy do dyspozycji określoną powierzchnię na opisy i zdjęcia, w Internecie natomiast możemy sobie pofolgować i publikować szerokie opisy, parametry, opinie, porównania, zdjęcia, filmy. Przy odpowiedniej ergonomii strony internetowej możemy w ten sposób wiele zyskać.

Warto zadbać o jakość opisów tak, aby zachęcały do kupna usługi i produktów, ale jednocześnie były rzetelne i estetyczne. Jednak jest jeszcze jeden bardzo ważny wyznacznik ich jakości. To unikalność. Jest ona bardzo ważna ze względów marketingowych, ale przede wszystkim ze względu na ocenę serwisu przez wyszukiwarki. Ta ocena bowiem przekłada się na ruch organiczny, a ten z kolei na liczbę zamówień.

Czym jest unikalność tekstu?

Intuicyjnie jest to pojęcie zrozumiałe. To tekst napisany od nowa, wymyślony i opracowany przez autora, nie będący plagiatem. Okazuje się, że dla algorytmów (w tym algorytmu wyszukiwarki Google) nie jest to tak proste pojęcie.

W przypadku kiedy porównujemy dwa akapity tekstów i są one identyczne, to jest jasne, że ktoś dokonał plagiatu. Jeżeli tylko część wyrazów się powtarza to algorytm musi określić stopień podobieństwa (zwykle wyrażony procentowo). Ten stopień podobieństwa musi uwzględniać język, zmianę kolejności słów, odmiany słów, synonimy, inaczej ocenia wspólne występowanie spójników, a inaczej słów rzadko spotykanych. Kiedy już algorytm potrafi porównać zdania i akapity, to także potrafi ocenić podstronę (jej stopień unikalności) i także całą stronę internetową.

Ważnym aspektem jest sposób rozpoznawania tego, która strona jest źródłem treści, a która ją skopiowała. Google i inne wyszukiwarki potrafią to sprawdzić na wiele sposobów, poprzez:

  • sprawdzenie daty zapisanej przez serwer w nagłówku HTTP,
  • sprawdzenie daty pierwszego zaindeksowania podstrony przez robota wyszukiwarki, sprawdzenie, która strona najpierw zyskała linki, opierając się o autorytet i historię stron (w lepszej sytuacji są strony dobrze oceniane przez wyszukiwarkę).

Google lubi unikalność

Przez wiele lat, aż do wprowadzenia aktualizacji o wdzięcznej nazwie Panda (w Polsce w 2011 roku), większość webmasterów nie zauważała problemu „duplicate content”. Jednak ta aktualizacja (oraz jej kolejne wersje) zaczęła mocno promować strony z unikalną treścią. Od roku należy przyjąć za obowiązkowe tworzenie unikalnych treści. Dotyczy to stron statycznych, artykułów, porad i opisów usług oraz produktów. Strona, która publikuje informacje skopiowane z innych serwisów jest bardzo nisko oceniana lub wręcz wykluczona z wyników wyszukiwania (najczęściej takie podstrony trafiają do „suplement index”).

Google potrafi także ocenić jakość tekstu. Po pierwsze poprzez algorym oceniający tematykę, słownictwo, semantykę, zachowanie użytkowników na stronie. Po drugie od wielu lat zbiera informacje o zachowaniu internautów i może określić takie informacje o stronie jak:

  • średni czas przebywania użytkownika,
  • współczynnik odrzuceń,
  • stosunek odsłon do unikalnych wejść.

Co wynika z tych danych? Ocena jakości naszej strony i treści. Dlatego przygotowując unikalne, alternatywne teksty należy skupić się przede wszystkim na użytkowniku, a nie tylko na wyszukiwarce. Należy dać użytkownikowi to, czego potrzebuje, czyli merytoryczne i estetycznie podane informacje.

Opisy produktów – problem skali i kosztów

Opisy w sklepach internetowych, w szczególności tych co mają szeroki asortyment najczęściej pochodzą z jednego źródła. Najczęściej jest nią strona producenta, dostarczone materiały reklamowe lub zaimportowane informacje z zewnętrznych systemów informatycznych. Do teraz większość sklepów internetowych posiadała skopiowane opisy. I nie stać je na zmianę tej sytuacji, gdyż opracowanie własnych treści związane jest z kosztami. W szczególności, kiedy w ofercie znajdują się tysiące produktów, a wypracowana średnia marża na jeden produkt jest niewysoka.

Dużym problemem jest różnicowanie opisów produktów podobnych, które mają zbliżone parametry. Z czasem copywriterowi kończy się wyobraźnia i nie wie o czym pisać. Może wtedy nacechować opis emocjami i językiem korzyści albo tworzyć opisy np. w modelu AIDA. Model ten zakłada wywołanie czterech reakcji potencjalnego klienta.

Pisząc tekst możemy skupić się na tym, aby sprowokować kolejno:

  • uwagę (Attention),
  • zainteresowanie (Interest),
  • pożądanie (Desire),
  • działanie (Action).

Zakładając model AIDA uzyskujemy dwie korzyści: budujemy opis zachęcający do finalizacji transakcji i dajemy większą przestrzeń copywriterowi. Koszt opracowania unikalnego opisu produktu zależy od jego obszerności, jakości i autora. Prace można wykonać wewnątrz firmy lub korzystając z usług osób lub firm zewnętrznych. Koszt opracowania tekstu o obszerności 1 000 znaków to od dwóch do czterech złotych. Opisy produktów mają zwykle od 1 000 do 4 000 znaków.

Moduł unikalności treści

Przy prowadzeniu polityki autorskich opisów warto wspomóc się rozwiązaniami programistycznymi. W wersji minimalnej przy każdym produkcie powinna być informacja o tym, czy opis został przez nas przygotowany, kto jest dokładnie jego autorem i kiedy opis został stworzony. Moduł taki jednak można rozbudować o więcej funkcji.

Funkcje modułu unikalności treści:

  1. Zarządzanie opisami: obok produktu zapisywane są informacje o statusie unikalności (treść skopiowana czy autorska), data opublikowania produktu w sklepie, data opracowania autorskiego tekstu, kto jest autorem, stawka/wynagrodzenie, historia zmian do opisu, data elektronicznej weryfikacji unikalności oraz wgląd w raport.
  2. Integracja z systemem antyplagiatowym: możliwość sprawdzenia unikalności treści poprzez parsowanie wyników Google (nie polecamy) lub integrację z oprogramowaniem do sprawdzania plagiatów w Internecie np. Copyscape.
  3. Monitoring: automatyczny monitoring opisów produktów – sprawdzanie czy inna strona nie skopiowała naszych treści.
  4. Rozliczenia copywriterów: obsługa pracy copywriterów i rozliczanie ich.

Zarządzanie opisami

Obsługa bazy zawierającej tysiące produktów wymaga dobrego zarządzania danymi. System musi dostarczać informacje skąd pochodzi opis i czy należy zlecić jego opracowanie, kto jest autorem. Co najważniejsze powinien pokazywać produkty wymagające opracowania unikalnych opisów. Zapisanie raportu unikalności (z datą, współczynnikami podobieństw do innych wyników) umożliwi tańszą aktualizację opisów i ułatwi rozwiązywanie sytuacji spornych.

Integracja z systemem antyplagiatowym

Nie ma optymalnego rozwiązania, które pozwala ręcznie weryfikować czy dany tekst jest unikalny czy nie. Zawsze można wpisać zdania lub akapit naszego opisu do wyszukiwarki Google, jednak w przypadku dłuższych tekstów lub bardziej wyrafinowanych kopii takie rozwiązanie nie sprawdzi się, będzie niedokładne i bardzo czasochłonne, czyli nieefektywne. Dlatego warto nasze oprogramowanie zintegrować z platformą sprawdzającą unikalność treści.

Najbardziej znanym oprogramowaniem w tej grupie jest platforma Copyscape. W oparciu o ogromną bazę informacji o zasobach Internetu oraz autorski algorytm Copyscape pozwala stwierdzić, czy dany tekst jest unikalny, czy podobny do już istniejącego w sieci. W przypadku podobieństwa określa jego współczynnik, wizualizuje fragmenty skopiowane i pokazuje adresy stron. Te funkcje wymagają jednak wykupienia opcji „Premium” oraz integracji oprogramowania z API Copyscape.

Koszt jednego sprawdzenia to aktualnie 5 centów bez względu na długość weryfikowanego tekstu. Integracja z API jest dobrze udokumentowana i możliwa do wdrożenia przy niedużym nakładzie pracy dla wprawnego programisty. Copyscape dostarcza także form graficznych i banerów mających odstraszyć potencjalnych złodziei naszych tekstów (z napisem „Protected by copyscape. Do not copy.”)

Monitoring swoich opisów produktów!

Niestety większość wartościowych informacji w Internecie jest w końcu kopiowana. A wtedy problem może mieć także podmiot, który opracował tekst, gdyż Google nie zawsze poprawnie identyfikuje autora. Dlatego warto wprowadzić monitoring naszych opisów. Weryfikację można wykonywać rzadko (raz na parę miesięcy), oczywiście korzystając z rozwiązania opartego np. o Copyscape.

W przypadku zlokalizowania kopii mamy kilka możliwości reakcji:

  1. Możemy skontaktować się z właścicielem strony, która ukradła nasze opisy i poprosić o zaprzestanie publikowania naszych treści.
  2. Jeżeli to nie pomoże to warto poinformować firmę hostingową o procederze (dane o firmie hostingowej można uzyskać pod adresem: http://whois.domaintools.com/).
  3. Można dokonać zgłoszenia DMCA pod adresem: https://support.google.com/legal/troubleshooter/1114905?rd=2 – Google usunie podstronę witryny kopiującą dane z wyników i obniży ranking całej strony.

Podczas kontaktu z właścicielem strony warto powołać się na ustawę o prawie autorskim a w szczególności:

Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia twórcy i źródła.

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Art. 115. 2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.

Rozliczenia copywriterów

Praca z opisami to stały element zarządzania sklepem internetowym. Często w ich edycję jest zaangażowanych kilka osób. Przygotowanie modułu edycji opisów przez copywriterów zapewni sporą oszczędność czasu i kosztów. Takie oprogramowanie może pracować w modelu SAAS i automatyzować współpracę.

Przykładowe funkcje:

  • Pełna integracja z pozostałymi elementami modułu unikalności treści – brak kosztów obsługi zlecania tekstów, ich kopiowania, wysyłania, formatowania.
  • Możliwość weryfikacji jakości pracy (sprawdzenie tekstu po jego opracowaniu przez system copyscape).
  • Dokładne rozliczanie copywriterów (np. w zależności od liczby znaków). Tworzenie dokumentacji, raportów, rachunków, itd.

Nie tylko treści decydują o unikalności

Okazuje się, że nawet posiadając autorskie opisy możemy podpaść Google z powodu „duplicate content”.

Powodem mogą być:

  1. Publikacja informacji produkcie pod wieloma adresami URL. Najczęściej wynika to z faktu budowania struktury adresu w oparciu o nazwę grup produktów i kiedy produkt należy do kilku grup, przykładowo:
    www.adressklepu.pl/grupa1/nazwaproduktu1.html
    www.adressklepu.pl/grupa2/nazwaproduktu1.htmlZ problemu można wybrnąć poprzez unifikację adresów, czyli rezygnacji z umieszczania nazwy grupy w adresie lub poprzez wprowadzenie stron kanonicznych, co wymaga dodania odpowiedniego nagłówka do stron, które uznajemy za duplikaty.
  2. Tworzenie podstron do druku. Zwykle strona do druku ma ten sam content co strona podstawowa produktu. Najlepiej sprawdza się tu wprowadzenie nagłówka „canonical” na takiej podstronie.
  3. Publikowanie dużych fragmentów opisów na listach produktów. To ogromny problem, w szczególności, kiedy produkt jest na wielu listach. Najlepiej zrobić specjalny „opis skrócony”, który jest publikowany na liście z grupą produktów.
  4. Tworzenie linków afiliacyjnych i partnerskich. Powodują one, że do odnośnika dodawany jest ciąg znaków. Należy przypilnować, aby identyfikator afiliacyjny zaczynał się od „#”. Google pomija ten znak i wszystkie po nim, natomiast nasze oprogramowanie je widzi.
  5. Inne problemy. Takie jak np. używanie adresu z www i bez www (najlepiej zrobić przekierowanie 301).

Większość tych błędów wynika z braku staranności firmy programistycznej. Są to błędy łatwe do zidentyfikowania i poprawienia.

Podsumowując, chociaż praca nad unikalnymi tekstami może być czasochłonna i wymagać sporego wysiłku, jest niewątpliwie go warta. Dzięki niej, zyskujemy lepszą pozycję w Google i wizerunek profesjonalnego sklepu (odznaczającego się na tle konkurencji, która w większości nie zaprząta sobie głowy takimi kwestiami).

whitepress-logoAutorem powyższego poradnika jest dr Paweł Strykowski z Whitepress.pl. Platforma Whitepress.pl to nowe na polskim rynku narzędzie, które wspiera działania PR i content marketing. Funkcjonuje na rynku od końca 2013 roku i obecnie skupia ponad 700 portali internetowych, będących własnością Wydawców. Reklamodawcy, którzy zarejestrują się na platformie zyskują ułatwione, bezpośrednie dotarcie ze swoimi treściami (eksperckimi i promocyjnymi) właśnie do Wydawców, którzy mogą je opublikować w swoich serwisach. W portalu może zarejestrować się każda firma.

Autor wpisu

Tagi

2 komentarzy do tekstu

  1. Natalie Palacz

    Odnośnie tematu, jako uzupełnienie polecam też tekst na http://nowymarketing.pl/a/2963,jak-ozywic-opisy-produktow-w-sklepie-internetowym ;)

    Odpowiedz ↓

  2. Oczywiście opisy są dla sklepów zdecydowanie najważniejszym tematem. To one wraz ze zdjęciami generują sprzedaż po tym gdy klient się już pojawi na stronie sklepu. Dają też szanse na zwiększenie ruchu na witrynie, zwłaszcza z długiego ogona. Tekst bardzo fajny.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Adam Okińczyc, bibulka.com

bibulka.comDlaczego Adam Okińczyc zdecydował się zaistnieć w handlu internetowym? Jak sam wyjaśnia: „Ekscytowała mnie możliwość wejścia na globalny, a przynajmniej ogólnopolski, rynek małym nakładem finansowym. Śledziłem dane i prognozy dotyczące e-handlu, więc wiedziałem, że warto to zrobić.” Uzupełnieniem „analogowego” sklepu stał się zatem internetowy i tak właśnie narodziła się Bibułka, której dziś poświęcony zostanie wywiad Pokaż Swój Sklep.

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Dlaczego zdecydowałeś się uruchomić sklep internetowy?

Adam Okińczyc (bibulka.com): Ekscytowała mnie możliwość wejścia na globalny, a przynajmniej ogólnopolski, rynek małym nakładem finansowym. Śledziłem dane i prognozy dotyczące e-handlu, więc wiedziałem, że warto to zrobić.

Czym zajmowałeś się przed uruchomieniem sklepu?

Studiowałem i pracowałem w sklepie RTV, który łączył punkt stacjonarny z handlem w Internecie. Dzięki temu miałem możliwość zebrać doświadczenie i dowiedzieć się co robić, a przede wszystkim czego nie robić, aby uszczęśliwić klientów robiących zakupy w sieci.

bibulka.com

Ile trwało uruchomienie sklepu?

Nie narzuciłem sobie w tym względzie zbyt wysokiego tempa, więc uruchomienie trwało 3 miesiące. Kolejny miesiąc zajęło wykonanie własnych zdjęć i dodanie większości produktów.

Dlaczego wybrałeś właśnie tę branżę?

Prowadziłem stacjonarny sklep wielobranżowy, w którym sprzedawałem między innymi fajki wodne oraz inne akcesoria dla palaczy i rozszerzenie działalności o sprzedaż internetową wydawało mi się oczywistą drogą rozwoju i zwiększenia obrotów.

Jakim budżetem dysponowałeś na początku e-handlowej działalności?

Ze względu na prowadzony stacjonarny sklep, jednym poważnym kosztem uruchomienia sklepu www było zamówienie platformy oraz grafiki, co kosztowało około 3000 zł. Inne wydatki (towar, kasa fiskalna, drukarka, program magazynowy) były już za mną.

Czy zdecydowałeś się na gotową platformę sklepową czy stworzyłeś własną?

Zależało mi na elastyczności i rozwiązaniach, których w tamtym okresie gotowe platformy nie oferowały, więc zleciłem stworzenie dedykowanego rozwiązania. Jak pokazał czas była to dobra decyzja, ponieważ bez dodatkowych nakładów sklep nieźle się wypozycjonował.

bibulka.com

Ile zamówień pojawiło się w Twoim sklepie w pierwszym tygodniu po starcie?

W ciągu pierwszych 7 dni napłynęły 4 zamówienia, z czego połowę złożyli znajomi.

Dlaczego zdecydowałeś się na tak specyficzny asortyment?

Podczas wakacji w Holandii widziałem mnóstwo sklepów z towarami, których nikt u nas nie sprzedawał. Zdecydowałem, że to będzie moja nisza. W tamtym czasie, czyli 4-5 lat temu, wiele osób przywoziło orientalne shishe z Turcji czy Egiptu, a brakowało im węgielków lub tytoniu, aby z nich skorzystać. Dzięki temu wiedziałem, że znajdę klientów.

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Twoim sklepie/w przypadku tego asortymentu?

Do tej pory korzystałem głównie z Facebooka, ale na pewno powrócę do email marketingu, który znakomicie się sprawdził przy okazji Dnia Darmowej Dostawy.

bibulka.com

Gdybyś miał teraz robić swój e-sklep, to co zrobiłbyś inaczej?

Obecnie moim podstawowym zajęciem jest projektowanie stron i aplikacji, więc mając dzisiejszą wiedzę, stworzyłbym witrynę bardziej przyjazną użytkownikowi. Taki też cel stawiam sobie na najbliższe miesiące, żeby znaleźć inwestora, zmodernizować sklep i zautomatyzować proces realizacji zamówień.

fotoAdam Okińczyc – założyciel i właściciel sklepu bibulka.com. Specjalista użyteczności i user experience, dla którego najprostsze rozwiązania są najlepsze. Prywatnie mors i kibic Lechii Gdańsk.





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Gratisy i prezenty dla klientów – jak je rozliczać w sklepie internetowym?

infakt-logo-newUpominki dla kupujących i inne formy bonusów często zachęcają do zakupów w e-sklepach. W zależności od wartości prezentu taka forma promocji może wiązać się z koniecznością odprowadzenia podatku nie tylko przez sprzedawcę, ale również przez klienta. Ten fakt może wpłynąć na opłacalność akcji promocyjnych.

Popularny cytat z filmu „Rejs” mówi, że najbardziej lubimy te melodie, które już znamy. Podobnie jest z klientami sklepów internetowych – chętniej korzystają z produktu, który mieli okazję wypróbować. Ten mechanizm jest często wykorzystywany przez sprzedawców. Oferują oni potencjalnym klientom bezpłatne próbki swoich towarów, chcąc zachęcić ich do kupna w przyszłości. Przykładowo, właściciel sklepu internetowego z soczewkami kontaktowymi może wysyłać płyn do mycia soczewek wraz z zamówieniem powyżej określonej wartości.

Podobną funkcję pełnią gratisy, czyli prezenty dodawane do zamówienia złożonego w sklepie i inne formy obdarowania klienta. Z punktu widzenia przepisów możemy wyróżnić kilka mechanizmów tego rodzaju promocji:

  • nieodpłatne przekazanie towaru lub usługi (np. pudełko na soczewki dodawane do opakowania szkieł),
  • sprzedaż premiowa towaru lub usługi (np. przy zakupie 3 opakowań soczewek butelka płynu gratis),
  • sprzedaż towaru za symboliczną kwotę (np. przy zakupie soczewki marki X istnieje opcja zakupu płynu za 1 zł).

Znajomość wymienionych form promocji jest istotna dla każdego właściciela e-sklepu, ponieważ umożliwiają obniżenie realnego kosztu akcji promocyjnej. Przepisy pozwalają bowiem zaliczyć niektóre wydatki na gratisy do kosztów prowadzenia działalności.

Warto również pamiętać o obowiązkach podatkowych, wynikających z bezpłatnego przekazania towaru lub znacznego obniżenia jego ceny. Brak zapłaty po stronie klienta lub zapłata w wysokości symbolicznej złotówki nie zwalniają przedsiębiorcy z konieczności zapłacenia podatku.

Gratisy dla klientów – VAT i podatek dochodowy

Dodawanie gratisu do zamówienia nie oznacza oczywiście wprost przychodu dla właściciela sklepu internetowego. Mimo tego nie wolno zapominać, że przepisy traktują tego typu działanie jako dostawę towaru, co wiąże się z obowiązkiem rozliczenia podatku dochodowego i VAT-u.

Według ogólnej zasady, prezent przekazywany klientowi podlega opodatkowaniu VAT-em. Stawka VAT, którą trzeba nałożyć jest wówczas taka sama, jak w przypadku sprzedaży tego towaru. Konieczności zapłaty VAT-u od gratisu można jednak uniknąć, co jest opisane poniżej.

W praktyce rozliczenie podatku odbywa się przez wystawienie dokumentu wewnętrznego (choć nie jest to niezbędne), który określa wartość netto towaru przekazanego bezpłatnie klientowi i należny VAT, który następnie rozlicza się w miesięcznej deklaracji VAT-7.

Natomiast jeśli chodzi o podatek dochodowy, to przekazanie gratisu nie jest rzecz jasna przychodem sprzedawcy, natomiast może być dla niego kosztem, analogicznie do innych wydatków. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przedsiębiorca przekazuje wyjątkowo drogie i ekskluzywne prezenty, które mogą zostać uznane za reprezentację. Wtedy wydatku na prezent nie można ująć w kosztach uzyskania przychodu. Prezent może być jednak przychodem dla obdarowanego, co także jest opisane poniżej.

Obowiązek rozliczenia podatku od prezentów nie dotyczy tylko towarów. Ta sama zasada odnosi się do sytuacji, gdy klient otrzymuje gratis usługę. Może to być przykładowo bezpłatna przesyłka kurierem, którą opłaca sprzedający. Warto o tym pamiętać biorąc udział w Dniu Darmowej Dostawy, do którego corocznie przyłącza się wiele sklepów internetowych.

Niektóre prezenty mogą nie podlegać VAT

Odprowadzanie VAT od każdego, nawet najmniejszego prezentu byłoby uciążliwe dla przedsiębiorców. Z tego powodu przepisy uwzględniają dwa wyjątki, kiedy obowiązek podatkowy nie powstaje. Decydujące znaczenie ma przy tym wartość gratisu.

Rozliczanie VAT nie jest wymagane, jeżeli klient otrzymuje jednorazowy gratis o wartości nieprzekraczającej 10 zł. Analogiczne zwolnienie funkcjonuje wówczas, gdy dany klient jest obdarowany droższymi prezentami, o ile ich wartość nie przekracza łącznie 100 zł w ciągu roku. Wtedy przedsiębiorca ma jednak obowiązek prowadzenia ewidencji osób, które otrzymały od niego gratisy o wartości powyżej 10 zł umożliwiającej ustalenie tożsamości obdarowanych osób.

Drugą sytuacją, w której nie powstaje obowiązek podatkowy w zakresie VAT, jest przekazanie klientowi próbek towaru. Za „próbki” przepisy uznają taki towar, który pozwala klientowi ocenić jego walory, ale nie służy zaspokajaniu potrzeb. Mogą to być zatem niewielkie opakowania perfum, para soczewek jednodniowych czy pojedyncza czekoladka (jeżeli pełnowartościowym produktem jest bombonierka). Maksymalna wartość, czy wielkość próbki nie są określone przepisami, więc określenie co stanowi „próbkę” może podlegać interpretacji. Warto jednak wiedzieć, że przepisy nie wymagają, aby próbka była oznaczona słowami „próbka” czy „tester”.

Dodając do zamówienia prezent o wartości poniżej 10 zł lub próbkę właściciel sklepu internetowego nie musi wystawiać za nie faktury, czy paragonu dla klienta. Wystarczy udokumentować sprzedaż towaru będącego głównym składnikiem zamówienia.

Uważaj na wartość gratisu!

Prezenty dla klientów mają na celu poprawę wizerunku sklepu, jednak obdarowywanie kupujących zbyt kosztownymi gratisami może okazać się problematyczne. Osoba prywatna, która otrzyma jednorazowy prezent o wartości przekraczającej 200 zł jest zobowiązana do odprowadzenia podatku dochodowego. Przepisy traktują takie świadczenia jako uzyskanie przychodu.

W tej sytuacji sprzedawca ma obowiązek zdobycia od klienta pełnych danych, sporządzenia deklaracji PIT-8C, przesłania jej do urzędu skarbowego i do osoby obdarowanej. Tym samym klient, który otrzymał gratis, musi wykazać go jako przychód, uwzględnić w zeznaniu podatkowym i opodatkować razem z innymi przychodami jako przychód z „innych źródeł”.

Warto pamiętać, że limit 200 zł dający zwolnienie z podatku dochodowego otrzymanych prezentów dotyczy każdego z prezentów z osobna. Z punktu widzenia przepisów o PIT, istotna jest wartość pojedynczego gratisu, a ich łączna wartość w ciągu roku nie ma znaczenia.

Również obdarowany przedsiębiorca musi zapłacić podatek dochodowy od uzyskanych prezentów, przy czym wówczas nie obowiązuje granica 200 zł dająca zwolnienie z podatku dochodowego. Innymi słowy, dla przedsiębiorcy każdy prezent jest przychodem. W tym przypadku jednak obdarowujący nie odpowiada za rozliczenie obdarowanego (nie przekazuje PIT-a związanego z gratisem).

Sprzedaż premiowa – szczególny rodzaj gratisu

W odmienny sposób przebiega rozliczanie tzw. sprzedaży premiowej. To szczególny rodzaj promocji, z którą mamy do czynienia kiedy spełnione są wszystkie poniższe warunki:

  • klient nabywając towar lub usługę otrzymuje nagrodę lub prezent,
  • nagrodą jest towar lub usługa inne niż główny przedmiot transakcji,
  • klient otrzymuje nagrodę lub prezent po spełnieniu określonych warunków (a nie w drodze losowania),
  • sprzedawca sporządził regulamin sprzedaży premiowej dostępny dla klientów (np. na stronie internetowej).

W celu wyjaśnienia zasad sprzedaży premiowej wróćmy do przykładu ze sklepem z soczewkami kontaktowymi. Jeżeli przedsiębiorca rozpoczął akcję promocyjną „kup 3 opakowania soczewek X, a czwarte opakowanie tych soczewek dostaniesz gratis”, nie możemy mówić o sprzedaży premiowej. Nagrodą jest bowiem ten sam towar i mamy do czynienia z tzw. rabatem towarowym. Sprzedaż premiowa mogłaby natomiast wyglądać tak: „kup 3 opakowania soczewek X, a płyn dostaniesz gratis”. Oczywiście, klient musi mieć możliwość zapoznania się z regulaminem takiej promocji.

Warto pamiętać, że sprzedaż premiowa wymaga specyficznego rozliczenia podatków.

Jak rozliczyć sprzedaż premiową?

Pierwsza kwestia to VAT. Właściciel e-sklepu, który kupił nagrody do promocji (np. płyn do soczewek) i przy zakupie odliczył VAT, musi wykazać i zapłacić ten podatek w momencie, gdy nieodpłatnie przekazuje nagrodę uczestnikowi promocji. Podstawą opodatkowania jest cena zakupu towaru lub usługi będącej nagrodą (lub koszt ich wytworzenia). Wysokość obciążenia podatkowego można jednak zmniejszyć. Przedsiębiorca może zaliczyć VAT należny doliczony w związku z przekazaniem nagrody do kosztów uzyskania przychodu.

Druga kwestia to rozliczenie podatku dochodowego. Klient, będący osobą prywatną, który w ramach sprzedaży premiowej otrzymał nagrodę nie musi płacić podatku dochodowego, o ile wartość przekazanego prezentu nie przekracza 760 zł. W przeciwnym razie sprzedawca ma obowiązek pobrania zryczałtowanego podatku w wysokości 10% wartości nagrody. Następnie musi wystawić na dane kupującego deklarację PIT-8C i przekazać ją klientowi oraz urzędowi skarbowemu.

Inaczej jest, gdy uczestnikiem promocji jest inny przedsiębiorca i wiąże się ona z zakupem służącym prowadzeniu firmy. W takiej sytuacji otrzymana nagroda zawsze jest dla beneficjenta przychodem. Ma on obowiązek rozliczenia go razem z innych przychodami pochodzącymi z prowadzonej działalności gospodarczej.

Sprzedaż za złotówkę to też przychód

Jeszcze innym mechanizmem chętnie wykorzystywanym w e-commerce jest oferowanie towaru za symboliczną kwotę, znacznie niższą niż jego rzeczywista wartość. Przykładem może być oferta, w której klient kupując soczewki kontaktowe marki X może kupić drugie opakowanie tych szkieł płacąc 1 zł.

Ponieważ właściciel sklepu otrzymuje zapłatę za towar objęty promocją mamy do czynienia ze świadczeniem odpłatnym. To oznacza, że sprzedaż powinna zostać rozliczona na takiej samej zasadzie, jak sprzedaż towaru w pełnej cenie. Przychodem dla sprzedawcy jest zatem kwota 1 zł. W takiej sytuacji nabywca towaru za 1 zł nie musi rozliczać przychodu, nawet jeśli rzeczywista wartość towaru przekraczałaby 200 zł.

Tutaj warto jednak pamiętać o fiskusie. Sprzedaż towarów po znacznie obniżonej cenie bywa wykorzystywana przez oszustów do zaniżania przychodów firmy, a także unikania zapłaty VAT. Dlatego oferty promocyjne z produktami za złotówkę nie mogą budzić wątpliwości organów skarbowych co do celu obniżki i jej związku z przyszłymi przychodami firmy. Tego rodzaju upusty muszą być uzasadnione ekonomicznie i odpowiadać spodziewanym korzyściom sprzedawcy.

Autorem powyższego materiału jest Sebastian Bobrowski, Dyrektor Finansowy inFakt – firmy oferującej księgowość z dostępem do dokumentów i finansów w aplikacji online, darmowym kurierem i profesjonalną obsługą księgową.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)