Poradniki

Wybór oprogramowania sklepowego (po raz kolejny)

27.08.2009 15:24 | Krzysztof Bartnik | Skomentuj (5)

Dawno temu, bo w styczniu poprzedniego roku, zestawiłem ze sobą dwa rodzaje płatnego oprogramowania: opłacane jednorazowo i abonamentowe. Teraz, kiedy znów startuje ze swoim e-handlem, ponownie stanąłem przed wyborem platformy, na której będzie działał mój sklep. Tym razem chciałem jednak przygotować własne, autorskie oprogramowanie.

Podobne teksty:

Po tym, jak z małego e-sklepu udało mi się wskoczyć do porównywarki cen Radar.pl i poznałem mechanizmy tworzenia dużych projektów internetowych, napisanie oprogramowania dla sklepu wydawało się być w zasięgu ręki. Miałem programistę gotowego do akcji i miałem wizję tego, czego potrzebuję w swoim sklepie. Chciałem szybko uruchomić całość z najważniejszymi, podstawowymi opcjami, a z czasem je rozbudowywać.

Takie rozwiązanie byłoby bardzo korzystne. Miałbym swoją platformę, którą mógłbym wdrażać w kolejnych sklepach. Z czasem mógłbym też zacząć wdrażać oprogramowanie w sklepach przygotowywanych na zlecenie innych firm.

procesa

Zacząłem sobie spisywać opcje, które wydawały mi się podstawowe i bardzo oczywiste dla każdego sklepu internetowego. Kiedy lista zaczęła się niebezpiecznie zbliżać do końca kartki A4, skończyłem pisanie i skonfrontowałem to z programistą. Optymistycznie patrząc, stworzenie takiego systemu od zera zajęłoby około 6 miesięcy. Nawet po wykreśleniu kilku elementów, czas potrzebny na opracowanie naszej platformy ciągle był długi. A przecież to był elementarz sklepu internetowego! Bez programu partnerskiego i bardziej skomplikowanych opcji w stylu porównywania produktów ze sobą.

„Gdyby to było łatwe, to każdy miałby swoją platformę sklepową, a to może dać przewagę nad konkurencją” – pomyślałem i zacząłem liczyć, czy to się opłaci. Oprócz pracy programisty przez kilka miesięcy, trzeba policzyć grafika do opracowania wyglądu sklepu i pewnie kodera do pocięcia gotowych projektów. A każdy kolejny sklep znów wymagałby powtórzenia tych wydatków. Nie można też było zapominać o tym, że system potrzebowałby nieustającej opieki programistycznej (usuwanie błędów, etc.), a to też zwiększyłoby koszty.

Łączna kwota potrzebna na odpalenie sklepu na własnym, wcale nieidealnym oprogramowaniu (a jest idealne? :-)), wyniosła od 14 do 25 tys. złotych (wariant bardzo optymistyczny). Minimalny czas na przygotowanie wszystkiego oszacowałem zaś na cztery miesiące, ale znając projekty internetowe pewnie doszedłby do tego miesiąc na nieprzewidziane zdarzenia losowe czy funkcje, o których ktoś w międzyczasie zwyczajnie zapomniał.

Dla mnie i mojej firmy przygotowanie własnego oprogramowania NIE kalkulowało się (i to w żaden sposób). Nawet gdybym zdecydował się na autorskie rozwiązanie, to miałbym sklep z podstawowymi opcjami, przez co technologicznie nie wypracowałbym żadnej przewagi nad konkurencją, a z czasem najpewniej stałby się on moją kulą u nogi (mało kto jest Amazonem z grupami inżynierów czuwającymi nad sklepem) – ciągłe aktualizacje, poprawki, dbanie o zaplecze serwerowe czy inne sprawy niepotrzebnie wysysałyby ze mnie czas i energię, które mógłbym skutecznie przeznaczyć np. na zwiększanie obrotu w sklepie.

Właśnie dlatego po raz kolejny zdecydowałem się skorzystać z gotowego oprogramowania sklepowego. O tym, jak je wybierałem spróbuję opowiedzieć przy innej okazji :-))

P.S. Mój post można podciągnąć trochę pod ostatni materiał Pawła Fornalskiego na temat outsourcingu. Polecam.

Wybór oprogramowania sklepowego (po raz kolejny)

Dawno temu, bo w styczniu poprzedniego roku, zestawiłem ze sobą dwa rodzaje płatnego oprogramowania: opłacane jednorazowo i abonamentowe. Teraz, kiedy znów startuje ze swoim e-handlem, ponownie stanąłem przed wyborem platformy, na której będzie działał mój sklep. Tym razem chciałem jednak przygotować własne, autorskie oprogramowanie.

Po tym, jak z małego e-sklepu udało mi się wskoczyć porównywarki cen Radar.pl i poznałem mechanizmy tworzenia dużych projektów internetowych, napisanie oprogramowania dla sklepu wydawało się być w zasięgu ręki. Miałem programistę gotowego do akcji i miałem wizję tego, czego potrzebuję w swoim sklepie. Chciałem szybko uruchomić sklep z najważniejszymi, podstawowymi opcjami, a z czasem je rozbudowywać.

Takie rozwiązanie byłoby bardzo korzystne. Miałbym swoją platformę, którą mógłbym wdrażać w kolejnych sklepach. Z czasem mógłbym też zacząć wdrażać oprogramowanie w sklepach przygotowywanych na zlecenie innych firm.

Zacząłem sobie spisywać opcje, które wydawały mi się podstawowe i bardzo oczywiste dla każdego sklepu internetowego. Kiedy lista zaczęła się niebezpiecznie zbliżać do końca kartki A4, skończyłem pisanie i skonfrontowałem to z programistą. Optymistycznie patrząc, stworzenie takiego systemu od zera zajęłoby około 6 miesięcy. Nawet po wykreśleniu kilku elementów, czas potrzebny na opracowanie naszej platformy ciągle był długi. A przecież to był elementarz sklepu internetowego! Bez programu partnerskiego i bardziej skomplikowanych opcji w stylu porównywania produktów ze sobą.

„Gdyby to było łatwe, to każdy miałby swoją platformę sklepową, a to może dać przewagę nad konkurencją” – pomyślałem i zacząłem liczyć, czy to się opłaci. Oprócz pracy programisty przez kilka miesięcy, trzeba doliczyć grafika do opracowania wyglądu sklepu i pewnie kodera do pocięcia gotowych projektów. A każdy kolejny sklep znów wymagałby powtórzenia tych wydatków plus nie można zapominać o tym, że system potrzebowałby nieustającej opieki programistycznej (usuwanie błędów, etc.), a to też zwiększyłoby koszty.

Łączna kwota potrzebna na odpalenie sklepu na własnym, wcale nieidealnym oprogramowaniu (a jest idealne? :-)), wyniosła od 14 do 25 tys. złotych (wariant bardzo optymistyczny). Minimalny czas na przygotowanie wszystkiego oszacowałem zaś na cztery miesiące, ale znając projekty internetowe pewnie doszedłby do tego miesiąc na nieprzewidziane zdarzenia losowe czy funkcje, o których ktoś w międzyczasie zapomniał.

Dla mnie i mojej firmy przygotowanie własnego oprogramowania NIE kalkulowało się (i to w żaden sposób). Nawet gdybym zdecydował się na autorskie rozwiązanie, to miałbym sklep z podstawowymi opcjami, przez co technologicznie nie wypracowałbym żadnej przewagi nad konkurencją, a z czasem najpewniej stałby się on moją kulą u nogi (mało kto jest Amazonem z grupami inżynierów czuwającymi nad sklepem) – ciągłe aktualizacje, poprawki, dbanie o zaplecze serwerowe czy inne sprawy niepotrzebnie wysysałyby ze mnie czas i energię, którą mógłbym skutecznie przeznaczyć np. na zwiększanie obrotu w sklepie.

Właśnie dlatego po raz kolejny zdecydowałem się skorzystać z gotowego oprogramowania sklepowego. O tym, jak je wybierałem spróbuję opowiedzieć przy innej okazji :-))

P.S. Mój post można podciągnąć trochę pod ostatni materiał Pawła Fornalskiego o outsourcingu. Polecam.

Napisz komentarz

Dyskusja (5 komentarzy)

  1. Odpowiedz SiliconMind czwartek, 27.08.2009 22:36

    A rozważałeś rozwiązanie pośrednie? Czyli dostosowanie jakiejś platformy OpenSource pod własne potrzeby?

    Z gotowymi rozwiązaniami komercyjnymi jest ten problem, że jesteś na łasce developera. Nie bardzo masz możliwość rozwoju tak jakbyś tego chciał. Oszczędzisz na platformie, ale będzie ona zamknięta i to ty będziesz dostosowywał się do niej a nie odwrotnie.

    Dobre systemy otwarte stanowią często atrakcyjną alternatywę między własnym rozwiązaniem a kupnym. Możesz zacząć od prostej podstawowej konfiguracji, którą w razie potrzeb rozwiniesz o własne moduły. Plusem będzie dobra dokumentacja (jeśli platforma jest duża i popularna) i to że takie rozwiązanie jest tworzone z myślą elastyczności.

  2. Odpowiedz Lex poniedziałek, 31.08.2009 9:26

    Warto zainteresować się Magento. To naprawdę rozbudowana otwarta platforma z “ładnym” kodem, plus do tego ogromną ilością modułów i domyślnym ładnym layoutem. Taki cukiereczek w puli darmowych rozwiązań.

  3. Odpowiedz xpl poniedziałek, 31.08.2009 10:54

    Magento? W screencastach zwykłe dodanie produktu trwało jakieś kilkanaście minut i wymagało przeklikania fefnastu zakładek. Coś się zmieniło w tej sprawie, czy dalej jest to klasyczny system robiony przez informerów, którzy ergonomią interfejsu użytkownika się brzydzą?

  4. Odpowiedz Krzysztof Bartnik poniedziałek, 31.08.2009 11:24

    Magento ma brzydką wersję w pełni darmową i ładne/dopracowane wydanie płatne. Z tego co się orientuję, to firma stojąca za tym oprogramowaniem swoje zasoby niemal w pełni koncentruje obecnie na komercyjnym rozwiązaniu (nie ma się co dziwić), a wcześniejsze udostępnianie aplikacji za darmo zapewniło im dobrą prasę. Samego systemu nie chcę oceniać, gdyż nie testowałem w praktyce na “żywym” sklepie (choć instalowałem i oglądałem “bebechy” razem z programistą).

  5. Odpowiedz potas poniedziałek, 26.07.2010 22:10

    Polecam Opencart! :) Ciekawe, dość rozbudowane rozwiązanie opensource; i zawsze można dostosować do własnych potrzeb.

Napisz komentarz

Dodając komentarz akceptujesz Regulamin.

© 2008-2010 eKomercyjnie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powered by Wordpress.