eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

Zakupy.com – dobry przykład na to, że e-handel nie jest prosty

Zakupy.com - dobry przykład na to, że e-handel nie jest prostyWczoraj w sieci pojawiła się informacja o tym, że Zakupy.com sprzedały swoje trzy ostatnie sklepy internetowe i tym samym spółka pożegnała się z towarowym e-commerce. Dość uważnie obserwowałem ten projekt od samego początku i żałuję, że zamiast wypracowania silnej pozycji na rynku stał się przykładem na to, że prowadzenie e-handlu w Polsce nie jest takie proste, jak się wielu osobom wydaje.

Plan był odważny i w mojej ocenie wykonalny. Spółka Zakupy.com chciała solidnie namieszać na rodzimym e-handlu, miała spory kapitał na start i dzięki przejęciu kilku wyróżniających się sklepów pragnęła zbudować swoją platformę zakupową.

W „portfelu” firmy znalazły się takie podmioty jak: Ultima.pl (gry komputerowe i konsolowe), Mareno.pl (księgarnia), 1klik.pl (sprzęt komputerowy), eZabawki.pl (zabawki i akcesoria dla dzieci), eDVD.pl (filmy), Gadżeter.pl (gadżety i prezenty), Trender.pl (RTV/AGD) oraz Replikator.pl (gry planszowe i towarzyskie).

Kolejnym krokiem w rozwoju miało być wprowadzenie wspólnego koszyka zakupowego i opracowanie podobnych witryn sprzedażowych, tak żeby każdy z powyższych podmiotów kojarzył się z Zakupy.com. Do realizacji tych planów nigdy jednak nie doszło.

Szefowie Zakupy.com przyznali, że takie działania byłoby zbyt drogie i tak naprawdę w moim odczuciu stracili wówczas motywację do dalszego prowadzenia własnych sklepów internetowych. Inną kwestią, na którą trzeba zwrócić uwagę, są również wyniki finansowe poszczególnych sklepów. Ciężko powiedzieć, czy każdy z przejętych podmiotów był rentowny. Na pewno kupowane firmy generowały spore obroty – np. Ultima.pl zanotowała ponad 6,1 mln przychodów w 2008 roku).

Pomimo rosnących wpływów, wynik finansowy spółki ciągle się pogarszał i dlatego na początku poprzedniego roku podjęto decyzję o sprzedaży (kupionych wcześniej za spore pieniądze) sklepów internetowych. Po kolejnych trzynastu miesiącach udało się pozbyć prawie wszystkich marek (oprócz Trender.pl) i odzyskać trochę zainwestowanego kapitału.

Teraz problemy poszczególnych e-sklepów stały się problemami ich nowych właścicieli. Gdyby wszystko od początku działało jak w solidnym zegarku, to do sprzedaży marek nigdy by nie doszło.

Co zatem poszło nie tak? Oto moje trzy główne przypuszczenia:

  • brak solidnych podstaw do działalności B2C – przejęcie poszczególnych sklepów było proste, jednak ich połączenie już nie. Gdyby firma rosła od podstaw, to stopniowo powiększałaby swoje możliwości magazynowe, logistyczne i obsługowe, a tak musiała to zrobić w biegu i opierając się na know-how przejętych podmiotów (a każdy najpewniej robił to trochę inaczej). To nie mogło być tanie i na pewno nie było idealne.
  • zbyt wolny proces integracji sklepów – o tym jak trudny jest proces integracji kilku podmiotów przekonałem się, gdy sprzedawałem swój sklep. Dobre połączenie baz danych jest czaso- i kapitałochłonne, a startowanie od zera oznaczało utratę wcześniejszych klientów, informacji, itd. Trzeba było podjąć szybką decyzję i się jej trzymać, a nie ciągle analizować jak najlepiej zrobić integrację i dlaczego.
  • brak cierpliwości – ogólnie jest tak, że inwestorzy wydając 1 mln oczekują solidnych i szybkich zwrotów. W Zakupy.com nie dość, że trzeba było sporo wydać już na samym początku, to jeszcze cały organizm ciągle notował stratę, a wizja zwrotu z inwestycji i zarobienia na niej była zbyt odległa (lub szefowie firmy nie potrafili jej zobaczyć i dokładnie określić).

Marka Zakupy.com nie znika całkowicie z rynku e-commerce. Aktualnie firma zajmuje się na świadczeniu usług dla podmiotów działających w branży (programy lojalnościowe, motywacyjne, rozwiązania IT, etc.) i wychodzi na tym lepiej, niż na prowadzeniu samych sklepów (dodatni wynik finansowy).

Podziwiam szefów firmy za to, że potrafili w porę się opamiętać i zmienić model biznesowy. Podziwiałbym ich jeszcze bardziej, gdyby ich pomysł stworzenia dużej platformy zakupowej ostatecznie wypalił.

Czy nowi właściciele marek, które należały do Zakupy.com dadzą sobie radę na rynku? Ciężko w tej chwili powiedzieć. Plan na pewno mają dobry, ale, jak pokazał przykład Zakupy.com, dobry plan to nie wszystko.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Sklep internetowy to nie praca na 8 godzin dziennie

Sklep internetowy to nie praca na 8 godzin dziennie

„Ile czasu codziennie poświęcasz na swój sklep internetowy?” to jedno z tych pytań, które bardzo lubię zadawać innym e-sprzedawcom. Odpowiedzi są różne, najczęściej znacznie przekraczają jednak standardowe osiem godzin pracy na etacie. Na swoim przykładzie pragnę kategorycznie zdementować te rewelacje :-)

Kilka założeń wstępnych: w tym poście piszę o małym (obrotowo, zyskowo i towarowo), startującym sklepie (takim jak np. mój GameClub.pl z grami planszowymi). Nie chodzi mi tutaj o e-handlowe molochy zatrudniające tuziny pracowników i systematycznie notujące stratę na koniec roku kalendarzowego. Nie chodzi mi również o sklepy posiadające inwestora i/lub całkiem spory kapitał (ponad 50 tys.) na start. Pomijam również osoby, które wiedzą o sieci wszystko i potrafią napisać i rozreklamować swój sklep od a do z, nie potrzebując przy tym outsource’ować żadnej z wymaganych czynności.

Notkę kieruję do wszystkich osób, które tak jak ja w 2006 roku uwierzyły, że sklep internetowy to świetny pomysł na biznes, ale do końca nie wiedziały jak się za to zabrać (lub myślały, że wiedzą).

Jeżeli uruchamiacie nowy e-sklep metodą partyzancką to zdecydowanie nie warto rzucać swojego dotychczasowego zajęcia (np. pracy na etacie). Owszem, można założyć działalność gospodarczą, zlecić wykonanie sklepu firmie zewnętrznej i zacząć kompletować magazyn (jeżeli jest taka potrzeba). Można też opracować plany marketingowe i zebrać opisy produktów. Zanim jednak sklep zacznie działać i wpadnie do niego pierwsze zamówienie minie najpewniej od kilku do kilkudziesięciu dni.

Jakiś czas temu napisałem, że uruchomienie nowego sklepu to jak postawienie warzywniaka na środku pustyni i dopiero z czasem przenosimy się w lepsze miejsca. Czy jest sens rzucić wszystko, zasuwać na tę pustynię i pilnować tam swojej budki? :)

Nie sztuką jest siedzieć przy komputerze po kilkanaście godzin dziennie i ciągle klikać w przycisk odśwież w panelu administracyjnym czy skrzynce e-mailowej. Ja cierpiałem na tę chorobę przy pierwszym e-sklepie (4play.pl), na samym początku jego działania. Przy drugim już się niemal z tego wyleczyłem :) Start w e-handlu jest coraz trudniejszy i wymaga dużo cierpliwości (jeden z moich „sekretów” do osiągnięcia sukcesu w tej branży). Po dwóch latach działania jest już szansa na to, że Twój sklep będzie przynosił na tyle sensowne zyski, że pozwoli Ci zrezygnować z innych zająć. Do tego czasu będziesz jednak widział jedynie koszty („dlaczego wszyscy dookoła zarabiają, ale nie ja?”), a zamówienia będą spływały w tempie maksymalnie kilku dziennie.

Kiedy człowiek słyszy „firma”, to zaraz ma przed oczami tłumy pracowników, nieustannie dzwoniące telefony, prezesów podpisujących kontrakty i figurujących na okładce „Forbesa” (przynajmniej ja tak miałem). Tymczasem większość e-sklepów to firmy jednoosobowe (właściciel to jedyny pracownik), które notują miesięczne obroty niższe niż 10 tys. złotych i w tym samym czasie wysyłają kilkadziesiąt paczek (maksymalnie do 100). Czy na wysłanie kilkudziesięciu paczek miesięcznie (czyli zdobycie i obsłużenie takiej grupy klientów) potrzebujesz aż 8 godzin dziennie? Zdecydowanie nie.

W GameClub.pl po pięciu miesiącach działania przekroczyłem tę „magiczną” granicę (1 pracownika, 10 tys. obrotu na miesiąc i 100 wysyłanych paczek), ale ciągle nie uważam, że mogę zająć się tylko sklepem (i nie zamierzam tak robić).

Nie twierdzę również przy tym, że nie trzeba walczyć! Warto optymalizować sklep, ulepszać ofertę, szykować promocję i szukać swojej szansy na zdobycie nowych klientów. Nie warto jednak rzucać wszystkiego dla swojego (partyzanckiego) sklepu internetowego już na samym początku. Wzrost liczby klientów, obrotów i zysków następuje stopniowo. Im dłużej sensownie działasz w e-handlu, tym większe prawdopodobieństwo, że idzie Ci coraz lepiej.

Pierwszy rok trzeba raczej spisać na straty, a można to zrobić na kilka sposobów. Albo rzucić wszystko i zajmować się tylko sklepem (odśwież, odśwież, odśwież!) albo pracować mądrze i wyciskać swój dzień roboczy do maksimum. Jeżeli jesteś młody i nie masz nic do stracenia – próbuj z pierwszą metodą. Jeżeli masz rodzinę, to pracuj równolegle na etacie i przy swoim sklepie. Kilka optymalnie przepracowanych godzin dziennie (ale codziennie!) pozwoli rozpędzić Twój sklep do momentu, w którym będziesz mógł zrezygnować z innych zajęć. Do tego czasu bądź regularny, konkretny, nie marnuj niepotrzebnie czasu przy sklepie i bądź cierpliwy.

P.S. Notka powstała głównie z potrzeby serca. Żałuję, że nikt mi tego nie powiedział w 2006 roku jak odpaliłem swoje pierwsze e-sklepy :-)

Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. Cenne uwagi, dzięki. Ja chcę zacząć handlować w Internecie od listopada 2015, najpierw Allegro, potem dodatkowo e-sklepik.

    Odpowiedz ↓

  2. Joanna Szwarc

    Od 5 lat pracuję w sprzedaży internetowej. Rozkręciłam dwie firmy i chcę zacząć robić coś swojego. Mam dokładnie taki plan jak Pan Krzysztof. Pracować na etacie, a po godzinach ostro działać. Doba będzie krótka :-)

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Mystery shopping część 1 – Helion.pl/Onepress.pl

Mystery shopping część 1 - Helion.pl/Onepress.pl

W pierwszej części zapowiadanego wczoraj cyklu padło na internetowego weterana – wydawnictwo książek Helion, które posiada kilka popularnych e-księgarni. Moje zamówienie miało numer A0331103822 (31 marca 2010, około godziny 13:15) i dotyczyło trzech książek.

Proces składania zamówienia
Dwie pierwsze książki znalazłem na łamach Helion.pl. Chciałem jednak przetestować funkcję jednego koszyka, działającego we wszystkich sklepach wydawnictwa dlatego dorzuciłem też jedną pozycję z Onepress.pl. Wartość zamówionych produktów przekroczyła 100 zł – mogłem skorzystać z promocji firmy i dostać wybraną książkę za darmo, jednak nie znalazłem w „Bezcennym koszyku” nic ciekawego.

Warto zauważyć, że oprócz gratisów Helion oferuje darmową dostawę na terenie Polski pod warunkiem wykorzystania przedpłaty jako formy płatności. Wydawnictwo może pozwolić sobie na ten krok, bo nie tylko ma wszystkie książki u siebie, ale także je produkuje. W przypadku sklepów z korzystających z hurtowni trzeba więcej poświęcić, żeby zaoferować taką promocję.

Po zatwierdzeniu wyboru książek, wypełniłem formularz dostawy (łącznie z fakturą i innym adresem do wysyłki), opłaciłem zamówienie przez Płatności.pl (mTransfer) i otrzymałem informację o przyjęciu do realizacji.

Skoro zakładanie konta nie było potrzebne w żadnym momencie, nie zdecydowałem się na taką opcję. Dobrym pomysłem byłoby dodanie wyraźnej prośby o założenie konta po złożeniu zamówienia (np. z informacją, że jak będę zamawiał kolejny raz to nie będę musiał podawać danych adresowych). Bez takiej możliwości stałem się klientem, który przyszedł, zamówił i wyszedł :)

Ocena: 2.5/3

Informacje o postępach w realizacji zamówienia
Pierwszy e-mail, jaki otrzymałem w sprawie transakcji 31 marca pochodził z Płatności.pl i dotyczył przyjęcia wpłaty. Kilka sekund po nim pojawiło się potwierdzenie zamówienia od Działu sprzedaży helion.pl, gdzie wyszczególniono zawartość przesyłki, adres do faktury i adres dostarczenia (wszystko tak jak podałem).

Później nastąpiła dość nieprzyjemna cisza ze strony Helionu aż do wczoraj (6 kwietnia!), kiedy o godzinie 16:57 otrzymałem informację o potwierdzeniu realizacji zamówienia.

Moim zdaniem zabrakło ważnych maili o potwierdzeniu otrzymania płatności przez sklep (to ew. załatwiła wiadomość z Płatności.pl) oraz przekazaniu paczki do wysyłki.

Co więcej, w jakiś niewyjaśniony dla mnie sposób adres dostarczenia przesyłki został zmieniony na… dane mojej Żony (odbiorca paczki zmienił się z Krzysztofa Bartnika na Ewę Bartnik). Dlaczego system je podmienił? Kiedyś owszem, składaliśmy zamówienie na dane Żony, jednak ciężko powiedzieć skąd wynika taka niespodziewana zamiana. Sprawa na pewno wymaga wyjaśnienia.

Ocena: 1/3

Szybkość realizacji zamówienia
Zamówienie złożyłem w środę 31 marca około godziny 13:15. Książki wysłano do mnie 1 kwietnia (następnego dnia roboczego), a dotarły 6 kwietnia, na kilka godzin przed otrzymaniem przeze mnie informacji o potwierdzeniu realizacji zamówienia!!!

W międzyczasie była oczywiście przerwa świąteczna, dlatego zamówienie wysłane jako list polecony dotarło w ciągu 2-3 dni roboczych. Wynik uważam za w pełni akceptowalny.

Ocena: 2.5/3

Sposób pakowania
Helion/Onepress do zabezpieczenia książek wykorzystuje solidne, tekturowe pudełko. Posiada również taśmę firmową z logotypami swoich księgarni internetowych. Do zamówienia dołączono oczywiście fakturę. Książki dotarły w stanie perfekcyjnym, ich liczba i wybór również się zgadzały.

Jedyny minus, jaki widzę w używaniu samych pudełek jest taki, że są narażone na deszcz. Kiedyś miałem taki przypadek, że książki dotarły lekko wilgotne, dlatego dobrym (lecz zwiększającym koszty) rozwiązaniem byłoby otoczenie produktów folią (bąbelkową lub stretch).

Ocena: 3/3


Dział obsługi klienta
Kontakt nie był potrzebny.

Ocena: brak

Podsumowanie
Książki pojawiły się w moich rękach dokładnie w trzeci dzień roboczy po złożeniu zamówienia. Najbardziej brakowało mi jednak dokładniejszej informacji o postępach w realizacji zamówienia. Nie wiedziałem kiedy zostało wysłane, po cichu liczyłem też na realizację 31 marca tak, żeby koszty można było zaksięgować jeszcze w poprzednim miesiącu. To się jednak nie udało. Ogólnie Helion/Onepress załapał się na dolną granicę bardzo dobrego sklepu. Wystarczy kilka drobnych, ale ważnych poprawek i sklep będzie jeszcze bliżej ideału:)

Ocena ogólna: 9 (bardzo dobry sklep, polecam)

Przypomnienie zasad oceniania.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)