eKomercyjnie.pl

Chcesz sprzedawać w miłej atmosferze? Zrezygnuj z Allegro

Mimo, że wiedza internautów na temat dokonywania zakupów w sieci ciągle się poszerza, to istnieje duża liczba kupujących, którzy nic nie wiedzą o możliwościach, jakie otwiera przed nimi współczesny Internet. Jedynym miejscem, w którym dokonują zakupów jest serwis aukcyjny Allegro, a sklepów internetowych nie znają prawie wcale. Właśnie dlatego sprzedaż na Allegro niesie ze sobą szereg dodatkowych problemów dla sprzedającego.

AdvertisementReklama

Jako, że w sklepie GameClub.pl (a wcześniej w 4play) zajmuję się obsługą zamówień i ze sklepu, i z aukcji, mam tu pewne doświadczenie. Nie ma się co oszukiwać: zamówienia ze sklepu obsługuje się dużo łatwiej i przyjemniej, niż te spływające z Allegro; klienci sklepowi są bardziej konkretni, spokojniejsi i po prostu milsi. Oczywiście pisze tu o pewnej średniej – wszędzie zdarzają się wyjątki od reguły.

Podstawową wadą Allegro jest to, że kliknięcie w „Kup Teraz” tak naprawdę niczego nie załatwia. Niestety, często jest to jedyna akcja, jaką wykonuje duża liczba kupujących. Serwis tak naprawdę wcale nie wymaga od nich wyboru sposobu płatności i dostawy, to tylko opcja. I co mam wtedy robić? No cóż, czekam. Najpierw piszę maila, gdzie o wszystko grzecznie pytam i przedstawiam wszystkie dostępne opcje płatności i dostawy. Nic. Po kilku dniach dzwonię – poczta głosowa. Piszę kolejnego maila. Ciągle nic. Wreszcie, po tygodniu lub dwóch, pojawia się przelew – na szczęście podpisany nickiem lub przynajmniej z nazwą zakupionego przedmiotu. Wysyłam towar na adres podany w profilu kupującego. Następnie, po otrzymaniu pozytywnego komentarza, wystawiam swój – „udana transakcja, polecam itd.”. Tylko, czy tak powinno to wyglądać?

Kolejnym problemem jest istnienie dużej liczby użytkowników Allegro, którzy nie uznają innego miejsca do robienia zakupów w sieci. Niektórzy robią to dla wygody (swoje dane podają tylko raz i to wystarczy, żeby móc robić zakupy u wszystkich sprzedawców). Niestety są i tacy, którzy po prostu nie radzą sobie z nawigacją i procesem zamawiania w sklepie internetowym, który zazwyczaj złożony jest z kilku kroków. Jak więc dogadać się z kimś takim, kiedy podczas transakcji pojawi się choćby najmniejszy problem?

No właśnie, problemy podczas transakcji… Każdemu sprzedawcy zdarzają się pomyłki i błędy – jesteśmy tylko ludźmi. W sklepie, wyjaśnianie wszelkich nieporozumień przychodzi jakoś łatwiej. Klienci są bardziej cierpliwi i wyrozumiali, zdają sobie sprawę z tego, że zdarzają się opóźnienia w dostawach, a informacje podane na stronie sklepu bywają nieaktualne – zwłaszcza w tzw. „gorących okresach”. Nie robią problemów, jeśli przyjdzie im poczekać dwa dni dłużej. Allegrowicze potrafią być dużo bardziej niecierpliwi, a nawet agresywni. Wydaje im się, że mają na sprzedawcę „haka” w postaci komentarza i dopóki go nie wystawią, wolno im terroryzować kontrahenta. Dla niektórych problemem jest już fakt, że towar nie zostaje do nich teleportowany w momencie kliknięcia w „Kup Teraz”. Inni, zamawiając produkt w sobotę wieczorem, łaskawie godzą się na wysyłkę „najpóźniej w poniedziałek, a najlepiej jutro”. Są też i tacy, którzy od samego początku patrzą na sprzedającego jak na potencjalnego oszusta, na każdym kroku sugerując, że „nie dadzą się nabić w butelkę”.

Oczywiście, nie można z góry zakładać, że każdy Allegrowicz przysporzy nam tylko kłopotów i dodatkowego stresu. Większość kupujących to odpowiedzialni i kulturalni ludzie. Niestety, grupka opisana powyżej skutecznie gnębi sprzedawców. Tym ostatnim też w końcu puszczają nerwy i zaczynają pisać na swoich aukcjach takie, na przykład, rzeczy: „Nie przyjmuję zwrotów!”, „Nie chcesz – nie kupuj!”, „Nie wszyscy nadają się do kupowania w Internecie – w Państwa okolicy na pewno są sklepy tradycyjne oferujące te same produkty”. Komentarz chyba nie jest już potrzebny.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Witam z artykułem sie całkowicie zgadzam. Mam sklep internetowy od 4 lat i w przeciągu tych lat miałem 6 reklamacji co jest dobrym wynikiem ( perfumeria ). W kwietniu 2011 roku zaczełem wystawić na allegro i w przeciągu 2,5 miesiąca miałem 5 zwrotów perfum , ponieważ zawsze klientą coś sie nie podobało. Porównując klientów na allegro i w sklepie to odnosze wrażenie na w sklepach internetowych kupują osoby kulturalne, sympatyczne a na allegro to kupujący mysli że jest Panem i Władcą a sprzedawca to jego pomocnik. Bardzo lubie maile od allegrowiczów jak sprzedaje perfumy za 150 złotych a proponują mi 100 wraz z wysyłką, wtedy grzecznie odpowiadam ( Dziękuje nie jestesmy zainteresowani ) na sklepie takich maili nie dostaje

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Czy dropshipping może być sposobem na prowadzenie sklepu internetowego? (na przykładzie Gustowna.pl)

7 czerwca wystartowała nowa usługa dropshippingowa od firmy Matterhorn (Intymnie.com). Postanowiłem sprawdzić jak to rozwiązanie wygląda od strony Partnera i poprosiłem Szymona Przybyszewskiego (właściciela sklepu Gustowna.pl) o opisanie wrażeń w tym zakresie. To właśnie jemu przypadła rola pierwszej osoby, która wdrożyła omawiany system.

AdvertisementReklama

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie): Kto w sprawie dropshippingu znalazł kogo? Ty Tomka czy Tomek Ciebie?

Szymon Przybyszewski (Gustowna.pl): Znaliśmy się od dawna, a temat dropshippingu po raz pierwszy pojawił się na jesieni 2009. Tomek nie chciał wtedy robić z tego masowej usługi. Zrezygnowałem po części dlatego, że w grę wchodziło jedynie całkowite odgórne przyjecie softu Tomka, zamiast API z moim własnym oprogramowaniem, ale bardziej z tego powodu, ze miałem sporo planów na rozwój tej logistyki. Nie oszukujmy się – wiele osób „emocjonalnie” marzy o wielkiej firmie, pięknej siedzibie i setkach dobrze zorganizowanych pracowników. Ponowienie rozmów nastąpiło po tym jak przestałem myśleć emocjami i zacząłem rozumem :).

KB: Dlaczego wolałeś wdrożyć usługę dropshippingową a nie rozwijać własny magazyn?

SP: Z powodów ekonomicznych i preferencji osobistych. E-handel rozwija się szybko i konkurencja jest spora. Pomału wchodzą inwestorzy jak choćby MCI do Intymna.pl. Liderzy branży mają magazyny niekiedy za 0,5-1 mln zł, wolną gotówkę na reklamę i spore doświadczenie. W tej branży dla małych sklepów kredyt kupiecki nie istnieje więc jedyne wyjście na rozwinięcie własnego magazynu to reinwestowanie 100% zysków ze sklepu w towar (który niestety jest sezonowy), co mi się nie opłacało i nie było na rękę, ponieważ w tym momencie sklep to moje główne źródło utrzymania i muszę też pobierać sobie z niego „pensję”.

KB: Czy nie uważasz, że magazyn i sposób realizacji zamówień jest jednym z kluczowych elementów w e-handlu?

SP: Do niedawna tak uważałem, napisałem nawet swego czasu notkę o tym na swoim blogu. Jednak po przemyśleniu wielu spraw muszę nie zgodzić się z tą tezą. W internecie kluczowy jest marketing, nawet najlepszy proces logistyczny nie pomoże sklepowi, który nie posiada ruchu. Na zachodzie (głównie w USA), w niektórych branżach od dawna jest taki trend, że istnieją 2-3 duże firmy dropshippingowe, które nie prowadzą handlu detalicznego, a 99% sklepów w branży to firmy korzystające z ich usług.

Uważam, że taka jest naturalna droga rozwoju w ecommerce (specjalizacja). Kto stworzy lepszy system logistyczny? Firma prowadząca sklep i wysyłająca np. 100 paczek dziennie czy firma dropshippingowa, która wysyła np. 10 tys paczek dziennie? Kto otrzyma większe rabaty u dostawców? Kto dostanie niższą cenę za przesyłkę kurierską? Zawsze efekt skali pozwala na optymalizację kosztów, a pojedynczy sklep nigdy (poza kilkoma wyjątkami) nie będzie w stanie wysyłać większej ilości paczek niż duża firma dropshippingowa.

U mnie na decyzję wpływ miały też osobiste preferencję w myśl zasady „Do what You do best, outsource the rest”. Od prawie 10 lat byłem gościem od SEO i tym lubię się zajmować. Logistyka też mnie przez pewien okres czasu pasjonowała, ale na chwilę obecną jest to zbyt kosztowne hobby.

KB: Czy Twoi klienci zauważyli różnicę w tym, kto jest adresatem paczek?

SP: Nie robiłem jeszcze tego typu „badań”, ale kiedy sami wysyłaliśmy paczki to nadawcą też nie był sklep „gustowna.pl” tylko firma „CashNet”. Teraz paczki wysyła firma „Matterhorn” więc myślę, że to bez znaczenia dla klientów. Ludzie są przywiązani do marki, do adresu url, a nie do firmy z nalepki adresowej.

KB: Czy widzisz jakieś minusy współpracy z Matterhorn?

SP: Aktualnie nie. Odzyskałem jakieś 10 godzin dziennie własnego czasu, zamiast setek dokumentów księgowych mam tylko jedną fakturę dla Matterhorna miesięcznie, a zarabiam tyle samo z tendencją wzrostową :).

KB: Czy samodzielnie kształtujesz swoje ceny czy raczej opierasz się na tych dostarczanych przez Matterhorn?

SP: Z tego co mi wiadomo aktualnie nie ma możliwości samodzielnego kształtowania cen, ale z racji tego, że jestem przeciwnikiem walki cenowej to nawet jeśli taka opcja się pojawi, nie zamierzam z niej korzystać. W Matterhornie pracują ludzie, którzy codziennie mają do czynienia z branżą. Ja też miałem przez ostatnie 4 lata, ale obecnie kiedy to oni wszystkim się zajmują nie czułbym się na tyle pewny swoich kompetencji w tym zakresie. Ich strategia cenowa w pełni mi odpowiada.

KB: Ile trwało dołączenie do systemu Matterhorn?

SP: Sam trochę programuję i wdrażałem ten system. W moim przypadku trwało to trochę dłużej bo jestem pierwszym „klientem” i testowaliśmy wszystko przy tym wdrożeniu. Generalnie gdyby nie błędy, które były wykryte i eliminowane to pełna integracja sprawnemu koderowi zajmie 30-60 minut. Oczywiście wszystko zależy od platformy, Gustowna.pl działa na moim skrypcie, więc mogłem wszystko sobie spokojnie dostosować, jeśli ktoś korzysta z jakiegoś „gotowca” to mogą pojawić się różne przeszkody, ale tu już nie jestem w stanie się wypowiedzieć.

KB: Czy robiłeś jakieś „mystery shopping” w swoim własnym sklepie po wdrożeniu Matterhorn Dropshipping w celu sprawdzenia tej usługi?

SP: Tak jak wspomniałem na początku – z Tomkiem znamy się od kilku lat więc nie widzę potrzeby robienia tego typu zamówień, ale kto wie – może kiedyś. W końcu gdzieś teraz będę musiał bieliznę kupować ;).

KB: Czy po wdrożeniu Matterhorn Dropshipping widzisz jakąś różnicę w liczbie zamówień (pozytywną lub negatywną)? Czy bardziej od firmy, która wysyła paczki liczy się promocja i sprzedaż?

SP: Na początku była spora różnica na minus. W bieliźnie mamy teraz jeden z gorszych okresów w roku więc to też pewnie miało wpływ, ale przez pierwsze kilka dni praktycznie nie było zamówień. Ludzie musieli oswoić się z ofertą i po kilku dniach na szczęście wszystko się unormowało.

Obecnie sytuacja wygląda podobnie jak w analogicznych miesiącach poprzednich lat, ale liczę na poprawę. Kiedy sam prowadziłem wysyłki mieliśmy spore kłopoty z dostępnością produktów. jakieś 80-90% oferty było „do sprowadzenia w ciągui 5 dni”, obecnie dzięki temu, że Matterhorn ma spory magazyn własny możemy świecić ikonkami „24h” przy 90% produktów co na pewno ma wpływ na konwersję. Do tego sama oferta jest zdecydowanie szersza niż wcześniej.

Generalnie mamy jeszcze sporo do zrobienia w kwestii integracji, ale to już po naszej stronie. Trzeba zrobić generowanie się poprawnych zdjęć bo niekiedy pojawiają się z tym problemy, chcemy przebudować drzewo kategorii, bo to z Matterhorna nie bardzo nam odpowiada.

Podsumowując – dzięki dropshippingowi obecnie mój sklep wykonał skok w przyszłość o jakieś przynajmniej 5 lat intensywnego rozwoju. Jest to sklep wysyłający 90% rzeczy od ręki dzięki magazynowi za kilkaset tysięcy, jest to sklep zatrudniający kilku pracowników do pakowania i obsługi klienta, codziennie też pojawiają się nowości w ofercie – to wygląda tak, jakbyśmy mieli osobę od zarządzania ofertą i wyszukiwania nowych produktów.

Po podliczeniu pełnych kosztów działalności, wynajmu powierzchni biurowo/magazynowych, zatrudnienia ludzi, kosztów coraz to bardziej skomplikowanej księgowości myślę, że dzięki dropshippingowi rentowności sklepu zdecydowanie wzrosła, a ja mogę w końcu jechać na wakacje :). Po nich skupię się na marketingu sklepu, który dzięki lepszej konwersji i niższym kosztom jednostkowym przypadającym na realizację zamówienia, jest jeszcze przyjemniejszy.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Sprzedawca, który mnie oczarował…

Zanim wskażę elementy, jakimi powinien, moim zdaniem, cechować się idealny sklep internetowy skierowany do kobiet, postanowiłam opisać jednego z moich ulubionych sprzedawców. Co prawda, sprzedaje on swoje produkty nie w sklepie internetowym, ale za pośrednictwem serwisu aukcyjnego Allegro. Wybór padł jednak na niego, gdyż podziwiam jego niestrudzone dążenie do perfekcji ;-)

AdvertisementReklama

Może powiecie, że prezentowane podejście do sprzedaży w sieci wcale nie jest rewolucyjne. Owszem, nie jest. I to właśnie dowód na to, że aby sprawić, że kobiety będą „wzdychać” za Tobą i Twoim sklepem, wcale nie potrzeba wielkich innowacji.

Oferta

Sprzedawca (właściwie Super Sprzedawca), którego mam na myśli, to niejaki Pan Piotr, który sprzedaje na Allegro wysokiej jakości biżuterię perłową. Jego ofertę poznałam przypadkowo półtora roku temu, szukając dla siebie prezentu imieninowo-świątecznego (biżuterię wolę dobierać samodzielnie).

Od tamtego czasu asortyment znacząco się poszerzył i widać, że sklep się rozwija. Od Pana Piotra wiem też, że rozważa otwarcie sklepu stacjonarnego. W momencie powstawania tego wpisu, na jego aukcjach dostępne jest ponad 300 produktów. Biżuteria jest przepiękna, a wszystkie modele są starannie wybrane spośród wielu dostępnych u dostawców, co sprawia, że nie ma tu rzeczy przypadkowych.

Mamy zatem pierwszy, bardzo istotny atut tego sprzedawcy – dbałość o to, by sprzedawać wyłącznie produkty najwyższej jakości – po prostu takie, jakich pragną kobiety. Nic dodać, nic ująć.

Prezentacja oferty

Wygląd strony aukcji jest bardzo zachęcający. Co prawda, szablon nie jest najnowszy, ale wciąż wyróżnia się pozytywnie na tle innych sprzedających. Produkt jest w centrum uwagi – opis i zdjęcie są dobrze widoczne, nazwa jest odpowiednio wyróżniona. Zdjęcia są bardzo wyraźne i dokładne. Opis jest krótki i rzeczowy, można powiedzieć: „techniczny”. Wszystkie istotne cechy wyrobu są wypunktowane, sprzedawca dodaje od siebie tylko kilka zdań, które uzupełniają podstawowe informacje. I to wystarczy – nie ma długich poematów zachwalających zalety wyrobu, bo nie ma takiej potrzeby. Dobry produkt broni się sam.

Elementów graficznych nie ma zbyt dużo, są eleganckie i stonowane – dobrze dopasowane do klimatu sklepu jubilerskiego. Linki do wszystkich ważnych informacji, podobnie jak linki do innych produktów z oferty, są dobrze widoczne, ale nie odwracają uwagi od przedmiotu aukcji. Najważniejsze zasady dotyczące realizacji zamówień zebrane są w ramce na samym dole. To wszystko sprawia, że strona aukcji (można ją uznać za odpowiednik strony produktu w sklepie) jest bardzo przyjazna dla użytkownika, elementy graficzne budzą pozytywne emocje, a treść dobrze się czyta. Uwaga klienta skupiona jest na sprzedawanym produkcie.

Warto jeszcze wspomnieć o stronie „o mnie”. Regulamin aukcji skonstruowany jest w sposób przejrzysty i napisany uprzejmym, formalnym językiem. Co kilka zdań pojawia się zwrot „na Państwa życzenie”, co sprawia, że klient czuje się panem sytuacji. Wątpliwości budzi jednak brak możliwości wysyłki za pobraniem. Sprzedawcę broni tylko fakt, że towar, który oferuje, osiąga często ceny kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych, stąd trudno wymagać od niego podejmowania takiego ryzyka. Brakuje także czytelnych informacji o możliwości zwrotu lub wymiany towaru. Za to duży minus.

Jeśli chodzi o moje wrażenie po przeczytaniu pełnej treści tej strony, to informacji jest tu po prostu za dużo. Rozumiem, że sprzedawca chce podkreślić wszystkie swoje atuty i nie zostawić miejsca na wątpliwości. Chyba jednak trochę przedobrzył, bo mimo, że informacje są wartościowe i sprawiają, że klient czuje się bezpiecznie, to przeczytanie całości po prostu męczy. Myślę, że dałoby się to wszystko krócej opisać.

Obsługa klienta

To niezaprzeczalnie najmocniejsza strona Pana Piotra. Jego nastawienie do klienta i sposób przeprowadzania transakcji jest doceniany przez mężczyzn, a kobiety wprost oczarowuje i sprawia, że chcą te transakcje powtarzać i powtarzać…

Po pierwsze, zawsze szybko odpowiada na e-maile. Podczas kilku transakcji, które jak dotąd zrealizowaliśmy, nigdy nie czekałam na odpowiedź dłużej niż kilka godzin. Najczęściej odpowiadał praktycznie od razu. Co najważniejsze, zawsze pisze pełnymi zdaniami i bez błędów, co świadczy o szacunku do odbiorcy i dbałości o każdy szczegół, a także wzmacnia zaufanie.

Po drugie, kontakt telefoniczny jest równie przyjemny, jak mailowy – nigdy nie czułam się zbywana, rozmowa toczyła się w spokojnej atmosferze, ale też była rzeczowa i konkretna. Duży plus za to, że jeśli Pan Piotr mówi, że oddzwoni, jak tylko czegoś się dowie, to faktycznie dzwoni w umówionym terminie. Dostępność pod telefonem w godzinach 9-21 to duża wygoda dla klientów, choć dla sprzedawcy na pewno spore obciążenie.

Standardy Pana Piotra są takie, że zamówienia realizuje praktycznie od razu – maksymalnie w ciągu 2 dni od otrzymania wpłaty na konto. Szybkość realizacji zamówienia jest jednym z moich priorytetów, dlatego sprawną realizację zawsze doceniam. Nie ma też żadnych problemów z odbiorem osobistym ani obejrzeniem biżuterii przed zakupem, jeśli klientowi na tym zależy. Ja prawie wszystkie swoje zakupy odbierałam osobiście i było to bardzo przyjemne doświadczenie, bo mogłam przy okazji zobaczyć także inne produkty, które mnie interesowały. Ponadto, do każdego zakupu dołączany jest słodki upominek – a która z Pań nie lubi słodyczy, ręka w górę ;)

Komunikacja posprzedażowa

Pan Piotr doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że zadowolony klient prawdopodobnie powróci. Nie poprzestaje jednak tylko na trwaniu w nadziei, ale podejmuje dość niestandardowe działania, żeby ten powrót przyspieszyć. Nie wysyła nachalnych maili o nowościach i promocjach. Świetnie rozumie potrzebę nawiązania bliższych relacji z klientem. Zamiast maili, wysyła listy zwykłą pocztą – oczywiście nie za często – raz na kilka miesięcy. Szczerze przyznaję, że byłam bardzo miło zaskoczona otrzymaniem życzeń świątecznych w postaci tradycyjnej, ręcznie wypisanej kartki, która niczym się nie różniła od życzeń przysłanych przez rodzinę czy znajomych. Nie poczułam też, żeby Pan Piotr wchodził w ten sposób z butami w moje życie prywatne – to był po prostu bardzo miły gest. Innym razem, również pocztą, dostałam zaproszenie na targi biżuterii. Kolejny raz poczułam się wyróżniona.

Takie działania ze strony sprzedawcy budzą bardzo pozytywne emocje i sprawiają, że klient czuje się naprawdę ważny. Rodzi się wówczas bardzo silne przywiązanie, które sprawia, że jeśli klient potrzebuje czegoś, co znajduje się w ofercie tego sprzedającego, to od razu odczuwa, że nie wypada mu nawet szukać gdzieś indziej. W ten właśnie sposób zdobywa się tę magiczną wręcz postawę klienta wobec sklepu, czyli lojalność.

Sklep Pana Piotra jest znakomitym przykładem na to, jak ważne jest połączenie specyfiki danej branży z odpowiednim sposobem prowadzenia sprzedaży, komunikacji z klientami, a także nawiązywania z nimi trwałych relacji.

Pan Piotr wygrywa mój ranking sprzedawców z jeszcze jednego powodu. Jest naturalny, cierpliwy i konsekwentny we wszystkim, co robi. Nie udaje specjalisty, ale posiada dużą wiedzę na temat posiadanego asortymentu, w razie potrzeby służy pomocą i radą. Od dłuższego czasu jest wierny jednej branży (mimo naprawdę wielu trudności) i stale dba o to, żeby jego oferta była bezkonkurencyjna. Podchodzi do swojej pracy z ogromnym zaangażowaniem, co można zaobserwować na każdym etapie transakcji.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)