eKomercyjnie.pl

Ecommerce Day – 28 maja dniem e-sprzedawcy

shoplo-logo13 prelekcji. 480 minut z największymi ekspertami ecommerce z takich firm jak m.in. Google, Facebook, Shoplo czy PayPal. Ponad 250 właścicieli sklepów internetowych. Ecommerce Day to pierwsza konferencja w branży ehandlu na tak wielką skalę. Jeżeli sprzedajesz online, nie może Cię na niej zabraknąć. eKomercyjnie.pl jest partnerem medialnym tego wydarzenia.

Wszystko, co powinien wiedzieć e-sprzedawca

Konferencja jest organizowana przez platformę sklepową Shoplo.com i będzie miała miejsce już 28 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie. Event skierowany jest do właścicieli małych i średnich sklepów, którzy szukają praktycznych wskazówek, aby rozwijać swoje biznesy i zwiększać w nich sprzedaż.

Jak narodził się pomysł Ecommerce Day? Jak mówi Agnieszka Lekszycka, Marketing Manager Shoplo.com: „W naszej działalności zawsze wiele uwagi poświęcaliśmy edukacji e-przedsiębiorców. Widzimy, że coraz częściej szukają oni kolejnych porad i aktywnie angażują się w rozwój swoich sklepów. Postanowiliśmy więc dostarczyć im maksimum cennej wiedzy dzięki spotkaniu z największymi autorytetami w branży ehandlu”.

ecommerceday2014

100% praktyki

Agenda konferencji jest rzeczywiście imponująca. Po raz pierwszy w jednym miejscu wystąpią prelegenci z takich firm jak: Google, Facebook, Shoplo, PayPal, GetResponse, Showroom, eKomercyjnie.pl czy Fokus. Zdradzą oni m.in:

  • jak pozyskać ruch przy pomocy Google i jak zwiększyć widoczność sklepu w wyszukiwarkach
  • czym jest Google Shopping i jak z niego korzystać
  • jak sprzedawać i reklamować ecommerce na Facebooku
  • jak polepszać efektywność e-mail marketingu
  • jak zwiększać sprzedaż wykorzystując wiele kanałów jednocześnie
  • jak napisać odpowiedni regulamin dla e-sklepu
  • jak pozyskać fundusze na rozwój sklepu
  • jak analizować ecommerce
  • jak optymalizować proces check-out’u.

Organizatorzy zadbali przy tym, aby prezentacje miały bardzo praktyczny wymiar – Zależy nam, aby e-przedsiębiorcy dowiedzieli się tego, co od razu będą mogli wykorzystać w swoich biznesach, a nie poznali ogólne trendy czy definicje pojęć. Ecommerce Day to 100% praktyki i porady poparte konkretnymi przykładami, gotowe do wykorzystania w każdym sklepie – zapewnia Lekszycka.

Cena wstępu na całodniowe wydarzenie jest przy tym wyjątkowo niska – to jedyne 199zł. brutto.

Więcej informacji o Ecommerce Day znajdziesz tutaj »

Sponsorem strategicznym konferencji organizowanej przez Shoplo.com jest Siódemka oraz GetResponse. Patronat nad wydarzeniem objęły takie media jak: Wyborcza.biz, eGospodarka.pl, NowyMarketing, Marketer+, eKomercyjnie.pl, Mam Startup, e-biznes.pl czy AIP.

UWAGA! Shoplo.com przygotowało specjalną niespodziankę dla uczestników Ecommerce Day. Wśród tych, którzy zarejestrują się na wydarzenie do 05.05 platforma wylosuje osobę, która otrzyma Shoplo za darmo na cały rok. Zarejestruj się już dziś! »

Autor wpisu

Tagi

1 komentarzy do tekstu

  1. Aleks - Cal.pl

    W takim razie dzisiaj miałem swoje święto. Może za rok uczczę je jakoś inaczej ;)

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Marta Gębura, greensin.pl

greensin.plMarta Gębura, znudzona dotychczasową pracą, postanowiła porzucić ją i stworzyć od podstaw coś swojego. Postanowiła założyć e-sklep. „Prowadzenie sklepu internetowego to dla mnie nowa przygoda i wielkie wyzwanie.” – wyjaśnia. Postawiła na ekologiczny sklep: „Od dawna interesuję się zagadnieniami związanymi z ekologią, sama staram się żyć dokonując świadomych i odpowiedzialnych wyborów. Natomiast pomysł na stworzenie progresywnego sklepu z akcesoriami erotycznymi bezpiecznymi dla ciała powstał po lekturze książki „Eco-Sex” autorstwa Stefanie Iris Weiss. (…) W ten sposób narodził się Green Sin, najbardziej zielony z różowych sklepów, w którym stawiam na intymność przyjazną dla ciała i środowiska.” Dziś w wywiadzie Pokaż Swój Sklep – greensin.pl.

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Dlaczego zdecydowałaś się uruchomić sklep internetowy?

Marta Gębura (greensin.pl): Przez pewien czas pracowałam w korporacji, ale ten układ zbrzydł mi na tyle, iż postanowiłam, że stworzę własne miejsce pracy, w którym będę sama sobie sterem, żaglem i okrętem. Kiedy gotowa była koncepcja powołania do życia Green Sin, oczywiste i naturalne było to, że powstanie jako sklep internetowy, m.in. dlatego, że zakupy akcesoriów erotycznych przez Internet mogą odbyć się w atmosferze pełnej dyskrecji i anonimowości.

greensin.pl

Czym zajmowałaś się przed uruchomieniem sklepu?

Prowadzenie sklepu internetowego to dla mnie nowa przygoda i wielkie wyzwanie. Wcześniej pracowałam w archiwum telewizyjnym i dzięki temu zawodowemu doświadczeniu, magazyn sklepu jest świetnie zorganizowany, a dokumenty skrupulatnie zarchiwizowane. Praca w archiwum nauczyła mnie, jak dotrzeć do informacji z pozoru niemożliwej do zlokalizowania. Tę umiejętność wykorzystuję np. w trakcie poszukiwań nowych produktów.

Ile trwało uruchomienie sklepu?

Do podjęcia decyzji o uruchomieniu sklepu internetowego dojrzewałam przez prawie dwa lata. Ostatecznie wiosną 2013 roku rozpoczęły się prace związane z budową sklepu i trwały około 3 miesięcy. Pierwsze tygodnie funkcjonowania Green Sin nie należały do najłatwiejszych, ponieważ okazało się, iż mimo testów przeprowadzonych przed startem sklepu, istnieją pewne kwestie wymagające poprawek. Generalnie e-sklep cały czas wymaga monitorowania i zawsze można coś ulepszyć i usprawnić, w końcu technologie internetowe stale się rozwijają, a użytkownicy na każdym etapie korzystania ze strony powinni być zadowoleni.

greensin.pl

Dlaczego wybrałaś właśnie tę branżę?

Od dawna interesuję się zagadnieniami związanymi z ekologią, sama staram się żyć dokonując świadomych i odpowiedzialnych wyborów. Natomiast pomysł na stworzenie progresywnego sklepu z akcesoriami erotycznymi bezpiecznymi dla ciała powstał po lekturze książki „Eco-Sex” autorstwa Stefanie Iris Weiss. Przyjrzałam się ofercie polskich sex-shopów i okazało się, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z zagrożeń wynikających z korzystania z gadżetów erotycznych wykonanych z toksycznych, kiepskiej jakości materiałów. Postanowiłam, że stworzę przestrzeń dla ludzi mających zdrowych stosunek do życia, zwłaszcza do życia seksualnego. W ten sposób narodził się Green Sin, najbardziej zielony z różowych sklepów, w którym stawiam na intymność przyjazną dla ciała i środowiska.

Jakim budżetem dysponowałaś na początku e-handlowej działalności?

Pieniądze na uruchomienie sklepu pochodziły z moich oszczędności.

Czy zdecydowałaś się na gotową platformę sklepową czy stworzyłaś własną?

Po przeprowadzonym rekonesansie, zdecydowałam się na PrestaShop, ponieważ jest to system, który daje ogrom możliwości jako oprogramowanie Open Source. Prace związane z wdrożeniem powierzyłam agencji, ponieważ w kwestiach programistycznych jestem laikiem. Chwalę sobie PrestaShop za łatwość i intuicyjność obsługi, a także za to, że pozwala na stworzenie nowej jakości w postaci e-sklepu.

greensin.pl

Ile zamówień pojawiło się w Twoim sklepie w pierwszym dniu/tygodniu po starcie?

Pierwsze zamówienie zostało złożone przez znajomych, ale drugie i następne pojawiło się zaraz na drugi dzień po uruchomieniu kampanii Google AdWords.

Dlaczego zdecydowałaś się na tak specyficzny asortyment?

Jeszcze do niedawna gadżety erotyczne kojarzyły się ludziom z tandetnymi i przaśnymi rekwizytami, które obowiązkowo pojawiały się na wieczorach panieńskich, czy kawalerskich. Konstruując asortyment Green Sin chcę zerwać ze stereotypami, którymi wiele osób posługuje się myśląc o sklepach erotycznych. Produkty, które znajdują się w ofercie Green Sin są wybierane bardzo starannie i nieprzypadkowo. Muszą spełniać przyjęte przeze mnie kryteria: mają być wykonane z wysokiej jakości, nietoksycznych materiałów, przyjaznych dla ciała. Na wirtualnych półkach sklepu znajdują się m.in. organiczne kosmetyki do higieny intymnej, świece sojowe czy produkty, które spokojnie mogą stosować weganie. Biorę też pod uwagę pozycję i renomę producentów, ich zaangażowanie w edukację seksualną oraz etyczność względem pracowników i środowiska.

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Twoim sklepie/w przypadku tego asortymentu?

Sklep z akcesoriami erotycznymi to delikatna materia i wymaga czasem niekonwencjonalnych działań promocyjnych. W przypadku Green Sin sprawdza się pozycjonowanie, kampanie AdWords, ale także współpraca z blogerami czy portalami tematycznymi. Sama też prowadzę bloga oraz profil na Facebooku. Poza tym szerzę nowinę o mojej działalności przy każdej nadarzającej się okazji, a w pogotowiu zawsze mam wizytówki i materiały promocyjne.

greensin.pl

Gdybyś miała teraz robić swój e-sklep, to co zrobiłabyś inaczej?

Muszę przyznać, że na początku działalności największy błąd zaniechania popełniłam w stosunku do mediów społecznościowych. Nie doceniłam ich potęgi oraz roli, jaką pełnią w relacjach sklepu z jego użytkownikami. Teraz pomimo swych doświadczeń, staram się wykorzystywać możliwości, jakie oferują serwisy społecznościowe.

Jak wygląda proces składania zamówień?

Proces składania zamówień jest standardowy. Po włożeniu towaru do koszyka, należy wypełnić formularz zamówienia w oparciu o wyświetlane komunikaty.

Jaki odsetek zamówień pochodzi od klientów z zagranicy?
Zamówienia realizowane są tylko na terytorium kraju, chociaż nie wykluczam w przyszłości podboju innych części świata.

Marta Gębura – absolwentka historii (UJ). Po ukończeniu studiów pracowała w archiwum telewizyjnym. Lubi długie wędrówki po górach, jogę i koty.





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Unikalne i oryginalne opisy produktów – kompleksowy poradnik dla właścicieli sklepów internetowych

Internet jest medium umożliwiającym opisywanie produktów w wielu formach. Mamy do dyspozycji tekst, zdjęcia, filmy, zdjęcia 360°, animacje i mnóstwo ciekawych rozwiązań interaktywnych. Dalej najważniejszą formą opisu usług i towarów pozostaje jednak tekst. Musi on spełniać wiele założeń jakościowych, a jednym z najważniejszych jest jego unikalność. Co to właściwie znaczy „unikalna treść”, dlaczego jest ważna i jak nią zarządzać?

Internet jest niesamowicie pojemny. W tradycyjnych folderach, ulotkach czy na opakowaniach mamy do dyspozycji określoną powierzchnię na opisy i zdjęcia, w Internecie natomiast możemy sobie pofolgować i publikować szerokie opisy, parametry, opinie, porównania, zdjęcia, filmy. Przy odpowiedniej ergonomii strony internetowej możemy w ten sposób wiele zyskać.

Warto zadbać o jakość opisów tak, aby zachęcały do kupna usługi i produktów, ale jednocześnie były rzetelne i estetyczne. Jednak jest jeszcze jeden bardzo ważny wyznacznik ich jakości. To unikalność. Jest ona bardzo ważna ze względów marketingowych, ale przede wszystkim ze względu na ocenę serwisu przez wyszukiwarki. Ta ocena bowiem przekłada się na ruch organiczny, a ten z kolei na liczbę zamówień.

Czym jest unikalność tekstu?

Intuicyjnie jest to pojęcie zrozumiałe. To tekst napisany od nowa, wymyślony i opracowany przez autora, nie będący plagiatem. Okazuje się, że dla algorytmów (w tym algorytmu wyszukiwarki Google) nie jest to tak proste pojęcie.

W przypadku kiedy porównujemy dwa akapity tekstów i są one identyczne, to jest jasne, że ktoś dokonał plagiatu. Jeżeli tylko część wyrazów się powtarza to algorytm musi określić stopień podobieństwa (zwykle wyrażony procentowo). Ten stopień podobieństwa musi uwzględniać język, zmianę kolejności słów, odmiany słów, synonimy, inaczej ocenia wspólne występowanie spójników, a inaczej słów rzadko spotykanych. Kiedy już algorytm potrafi porównać zdania i akapity, to także potrafi ocenić podstronę (jej stopień unikalności) i także całą stronę internetową.

Ważnym aspektem jest sposób rozpoznawania tego, która strona jest źródłem treści, a która ją skopiowała. Google i inne wyszukiwarki potrafią to sprawdzić na wiele sposobów, poprzez:

  • sprawdzenie daty zapisanej przez serwer w nagłówku HTTP,
  • sprawdzenie daty pierwszego zaindeksowania podstrony przez robota wyszukiwarki, sprawdzenie, która strona najpierw zyskała linki, opierając się o autorytet i historię stron (w lepszej sytuacji są strony dobrze oceniane przez wyszukiwarkę).

Google lubi unikalność

Przez wiele lat, aż do wprowadzenia aktualizacji o wdzięcznej nazwie Panda (w Polsce w 2011 roku), większość webmasterów nie zauważała problemu „duplicate content”. Jednak ta aktualizacja (oraz jej kolejne wersje) zaczęła mocno promować strony z unikalną treścią. Od roku należy przyjąć za obowiązkowe tworzenie unikalnych treści. Dotyczy to stron statycznych, artykułów, porad i opisów usług oraz produktów. Strona, która publikuje informacje skopiowane z innych serwisów jest bardzo nisko oceniana lub wręcz wykluczona z wyników wyszukiwania (najczęściej takie podstrony trafiają do „suplement index”).

Google potrafi także ocenić jakość tekstu. Po pierwsze poprzez algorym oceniający tematykę, słownictwo, semantykę, zachowanie użytkowników na stronie. Po drugie od wielu lat zbiera informacje o zachowaniu internautów i może określić takie informacje o stronie jak:

  • średni czas przebywania użytkownika,
  • współczynnik odrzuceń,
  • stosunek odsłon do unikalnych wejść.

Co wynika z tych danych? Ocena jakości naszej strony i treści. Dlatego przygotowując unikalne, alternatywne teksty należy skupić się przede wszystkim na użytkowniku, a nie tylko na wyszukiwarce. Należy dać użytkownikowi to, czego potrzebuje, czyli merytoryczne i estetycznie podane informacje.

Opisy produktów – problem skali i kosztów

Opisy w sklepach internetowych, w szczególności tych co mają szeroki asortyment najczęściej pochodzą z jednego źródła. Najczęściej jest nią strona producenta, dostarczone materiały reklamowe lub zaimportowane informacje z zewnętrznych systemów informatycznych. Do teraz większość sklepów internetowych posiadała skopiowane opisy. I nie stać je na zmianę tej sytuacji, gdyż opracowanie własnych treści związane jest z kosztami. W szczególności, kiedy w ofercie znajdują się tysiące produktów, a wypracowana średnia marża na jeden produkt jest niewysoka.

Dużym problemem jest różnicowanie opisów produktów podobnych, które mają zbliżone parametry. Z czasem copywriterowi kończy się wyobraźnia i nie wie o czym pisać. Może wtedy nacechować opis emocjami i językiem korzyści albo tworzyć opisy np. w modelu AIDA. Model ten zakłada wywołanie czterech reakcji potencjalnego klienta.

Pisząc tekst możemy skupić się na tym, aby sprowokować kolejno:

  • uwagę (Attention),
  • zainteresowanie (Interest),
  • pożądanie (Desire),
  • działanie (Action).

Zakładając model AIDA uzyskujemy dwie korzyści: budujemy opis zachęcający do finalizacji transakcji i dajemy większą przestrzeń copywriterowi. Koszt opracowania unikalnego opisu produktu zależy od jego obszerności, jakości i autora. Prace można wykonać wewnątrz firmy lub korzystając z usług osób lub firm zewnętrznych. Koszt opracowania tekstu o obszerności 1 000 znaków to od dwóch do czterech złotych. Opisy produktów mają zwykle od 1 000 do 4 000 znaków.

Moduł unikalności treści

Przy prowadzeniu polityki autorskich opisów warto wspomóc się rozwiązaniami programistycznymi. W wersji minimalnej przy każdym produkcie powinna być informacja o tym, czy opis został przez nas przygotowany, kto jest dokładnie jego autorem i kiedy opis został stworzony. Moduł taki jednak można rozbudować o więcej funkcji.

Funkcje modułu unikalności treści:

  1. Zarządzanie opisami: obok produktu zapisywane są informacje o statusie unikalności (treść skopiowana czy autorska), data opublikowania produktu w sklepie, data opracowania autorskiego tekstu, kto jest autorem, stawka/wynagrodzenie, historia zmian do opisu, data elektronicznej weryfikacji unikalności oraz wgląd w raport.
  2. Integracja z systemem antyplagiatowym: możliwość sprawdzenia unikalności treści poprzez parsowanie wyników Google (nie polecamy) lub integrację z oprogramowaniem do sprawdzania plagiatów w Internecie np. Copyscape.
  3. Monitoring: automatyczny monitoring opisów produktów – sprawdzanie czy inna strona nie skopiowała naszych treści.
  4. Rozliczenia copywriterów: obsługa pracy copywriterów i rozliczanie ich.

Zarządzanie opisami

Obsługa bazy zawierającej tysiące produktów wymaga dobrego zarządzania danymi. System musi dostarczać informacje skąd pochodzi opis i czy należy zlecić jego opracowanie, kto jest autorem. Co najważniejsze powinien pokazywać produkty wymagające opracowania unikalnych opisów. Zapisanie raportu unikalności (z datą, współczynnikami podobieństw do innych wyników) umożliwi tańszą aktualizację opisów i ułatwi rozwiązywanie sytuacji spornych.

Integracja z systemem antyplagiatowym

Nie ma optymalnego rozwiązania, które pozwala ręcznie weryfikować czy dany tekst jest unikalny czy nie. Zawsze można wpisać zdania lub akapit naszego opisu do wyszukiwarki Google, jednak w przypadku dłuższych tekstów lub bardziej wyrafinowanych kopii takie rozwiązanie nie sprawdzi się, będzie niedokładne i bardzo czasochłonne, czyli nieefektywne. Dlatego warto nasze oprogramowanie zintegrować z platformą sprawdzającą unikalność treści.

Najbardziej znanym oprogramowaniem w tej grupie jest platforma Copyscape. W oparciu o ogromną bazę informacji o zasobach Internetu oraz autorski algorytm Copyscape pozwala stwierdzić, czy dany tekst jest unikalny, czy podobny do już istniejącego w sieci. W przypadku podobieństwa określa jego współczynnik, wizualizuje fragmenty skopiowane i pokazuje adresy stron. Te funkcje wymagają jednak wykupienia opcji „Premium” oraz integracji oprogramowania z API Copyscape.

Koszt jednego sprawdzenia to aktualnie 5 centów bez względu na długość weryfikowanego tekstu. Integracja z API jest dobrze udokumentowana i możliwa do wdrożenia przy niedużym nakładzie pracy dla wprawnego programisty. Copyscape dostarcza także form graficznych i banerów mających odstraszyć potencjalnych złodziei naszych tekstów (z napisem „Protected by copyscape. Do not copy.”)

Monitoring swoich opisów produktów!

Niestety większość wartościowych informacji w Internecie jest w końcu kopiowana. A wtedy problem może mieć także podmiot, który opracował tekst, gdyż Google nie zawsze poprawnie identyfikuje autora. Dlatego warto wprowadzić monitoring naszych opisów. Weryfikację można wykonywać rzadko (raz na parę miesięcy), oczywiście korzystając z rozwiązania opartego np. o Copyscape.

W przypadku zlokalizowania kopii mamy kilka możliwości reakcji:

  1. Możemy skontaktować się z właścicielem strony, która ukradła nasze opisy i poprosić o zaprzestanie publikowania naszych treści.
  2. Jeżeli to nie pomoże to warto poinformować firmę hostingową o procederze (dane o firmie hostingowej można uzyskać pod adresem: http://whois.domaintools.com/).
  3. Można dokonać zgłoszenia DMCA pod adresem: https://support.google.com/legal/troubleshooter/1114905?rd=2 – Google usunie podstronę witryny kopiującą dane z wyników i obniży ranking całej strony.

Podczas kontaktu z właścicielem strony warto powołać się na ustawę o prawie autorskim a w szczególności:

Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia twórcy i źródła.

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Art. 115. 2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.

Rozliczenia copywriterów

Praca z opisami to stały element zarządzania sklepem internetowym. Często w ich edycję jest zaangażowanych kilka osób. Przygotowanie modułu edycji opisów przez copywriterów zapewni sporą oszczędność czasu i kosztów. Takie oprogramowanie może pracować w modelu SAAS i automatyzować współpracę.

Przykładowe funkcje:

  • Pełna integracja z pozostałymi elementami modułu unikalności treści – brak kosztów obsługi zlecania tekstów, ich kopiowania, wysyłania, formatowania.
  • Możliwość weryfikacji jakości pracy (sprawdzenie tekstu po jego opracowaniu przez system copyscape).
  • Dokładne rozliczanie copywriterów (np. w zależności od liczby znaków). Tworzenie dokumentacji, raportów, rachunków, itd.

Nie tylko treści decydują o unikalności

Okazuje się, że nawet posiadając autorskie opisy możemy podpaść Google z powodu „duplicate content”.

Powodem mogą być:

  1. Publikacja informacji produkcie pod wieloma adresami URL. Najczęściej wynika to z faktu budowania struktury adresu w oparciu o nazwę grup produktów i kiedy produkt należy do kilku grup, przykładowo:
    www.adressklepu.pl/grupa1/nazwaproduktu1.html
    www.adressklepu.pl/grupa2/nazwaproduktu1.htmlZ problemu można wybrnąć poprzez unifikację adresów, czyli rezygnacji z umieszczania nazwy grupy w adresie lub poprzez wprowadzenie stron kanonicznych, co wymaga dodania odpowiedniego nagłówka do stron, które uznajemy za duplikaty.
  2. Tworzenie podstron do druku. Zwykle strona do druku ma ten sam content co strona podstawowa produktu. Najlepiej sprawdza się tu wprowadzenie nagłówka „canonical” na takiej podstronie.
  3. Publikowanie dużych fragmentów opisów na listach produktów. To ogromny problem, w szczególności, kiedy produkt jest na wielu listach. Najlepiej zrobić specjalny „opis skrócony”, który jest publikowany na liście z grupą produktów.
  4. Tworzenie linków afiliacyjnych i partnerskich. Powodują one, że do odnośnika dodawany jest ciąg znaków. Należy przypilnować, aby identyfikator afiliacyjny zaczynał się od „#”. Google pomija ten znak i wszystkie po nim, natomiast nasze oprogramowanie je widzi.
  5. Inne problemy. Takie jak np. używanie adresu z www i bez www (najlepiej zrobić przekierowanie 301).

Większość tych błędów wynika z braku staranności firmy programistycznej. Są to błędy łatwe do zidentyfikowania i poprawienia.

Podsumowując, chociaż praca nad unikalnymi tekstami może być czasochłonna i wymagać sporego wysiłku, jest niewątpliwie go warta. Dzięki niej, zyskujemy lepszą pozycję w Google i wizerunek profesjonalnego sklepu (odznaczającego się na tle konkurencji, która w większości nie zaprząta sobie głowy takimi kwestiami).

whitepress-logoAutorem powyższego poradnika jest dr Paweł Strykowski z Whitepress.pl. Platforma Whitepress.pl to nowe na polskim rynku narzędzie, które wspiera działania PR i content marketing. Funkcjonuje na rynku od końca 2013 roku i obecnie skupia ponad 700 portali internetowych, będących własnością Wydawców. Reklamodawcy, którzy zarejestrują się na platformie zyskują ułatwione, bezpośrednie dotarcie ze swoimi treściami (eksperckimi i promocyjnymi) właśnie do Wydawców, którzy mogą je opublikować w swoich serwisach. W portalu może zarejestrować się każda firma.

Autor wpisu

Tagi

2 komentarzy do tekstu

  1. Natalie Palacz

    Odnośnie tematu, jako uzupełnienie polecam też tekst na http://nowymarketing.pl/a/2963,jak-ozywic-opisy-produktow-w-sklepie-internetowym ;)

    Odpowiedz ↓

  2. Oczywiście opisy są dla sklepów zdecydowanie najważniejszym tematem. To one wraz ze zdjęciami generują sprzedaż po tym gdy klient się już pojawi na stronie sklepu. Dają też szanse na zwiększenie ruchu na witrynie, zwłaszcza z długiego ogona. Tekst bardzo fajny.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)