eKomercyjnie.pl

eKomercyjnie vs Cyfrowe.pl, czyli jak się robi e-handel w Polsce?

Patrząc na aktualne wyniki finansowe Cyfrowe.pl, przełom 2002/2003 roku był świetnym momentem na uruchomienie sklepu internetowego. Zapraszam na kolejny wywiad z cyklu „Jak się robi e-handel w Polsce?”, w którym Jarosław Banacki zdradza szczegóły na temat tego, jak funkcjonuje e-sklep z 27 milionami przychodów rocznie i jak wyglądała jego droga do osiągnięcia obecnego poziomu.

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie): Skąd wziął się u Ciebie pomysł, żeby w 2002 roku otworzyć sklep internetowy? Czy to był naturalny krok rozwoju dla Twojej firmy, którą prowadziłeś od 1997 roku?

Jarosław Banacki (Cyfrowe.pl): Pomysł wziął się niejako z konieczności biznesowej. W 2002 roku nastąpiło spowolnienie gospodarki, wtedy mówiło się nawet o kryzysie, lecz w porównaniu z tym Kryzysem, który mamy/mieliśmy obecnie, to nie było coś aż tak poważnego. Niemniej jednak jako firma informatyczna sprzedająca sprzęt straciliśmy na początku 2002 roku kilka kontraktów z dużymi firmami i przychody drastycznie spadły. Trzeba było poszukiwać czegoś czym można się zająć i zarobić na siebie i pracowników.

KB: Dlaczego przerzuciłeś się właśnie na sprzęt foto-wideo?

JB: Znajomy podrzucił mi temat sprzedaży aparatów cyfrowych przez internet, a miał już jakieś w tym doświadczenie z innej firmy (która to firma niedługo później upadła), dlatego w szybkim czasie rozpoczęliśmy razem pracę nad własnym sklepem. W momencie podejmowania tej decyzji byłem tylko użytkownikiem aparatu cyfrowego, ale pomysł z tym asortymentem podobał mi się, bo było to coś nowego, rewolucja w fotografii dopiero wchodziła. Był to dobry moment aby “wskoczyć do wagonika”.

KB: Jak dobrze pamiętasz początki swojego sklepu Cyfrowe.pl? Pierwsze zamówienie, pierwsze sukcesy, pierwsze porażki?

JB: Pytasz w sumie o dawne czasy :). Początkowo sklep prowadzony był przez kilka miesięcy pod domeną www.aparaty.jarkom.pl, a kiedy nadarzyła się okazja zakupić wolną domenę cyfrowe.pl, zrobiliśmy to.

Nie pamiętam pierwszego zamówienia, nie było szampana i wielkiej fety z tej okazji, bo wszyscy byliśmy zapracowani i wierzyliśmy, że na pewno się uda. Sukcesem na pewno było niezłe zaistnienie w wyszukiwarkach. Wiedza i stosowanie SEO nie było takie powszechne jak dzisiaj, a jednak nam się udało. Wtedy pozycjonowało się także pod wyszukiwarkę Onetu!

Porażką, choć może to za duże słowo – raczej pomyłką, było wyprodukowanie własnego systemu sklepu, w którym akcesoria nie miały własnej karty produktu, była tylko lista produktów-akcesoriów z niedużym opisem i parametrami. Tylko aparaty miały swoją kartę produktu! Po jakimś roku trzeba było przepisać kawałek sklepu i każdemu produktowi dać kartę produktu, osobna stronę www. Dodam, że to był mój pomysł, a Monika, która pracuje ze mną do dzisiaj i którą serdecznie pozdrawiam, dzielnie znosiła moje pomysły i zmiany do systemu sklepu.

KB: Jak e-handel wyglądał w 2002 roku? Z jakimi problemami musiałeś się wtedy zmierzyć?

JB: Mam wrażenie, że nie było wielkich problemów. Raczej to my tworzyliśmy e-handel w Polsce. Nie narzekałem na kurierów czy pocztę, bo było normalne, że jest drogo czy przesyłka szła długo. Sklep programowaliśmy sami, więc nie narzekałem na brak rzetelnych partnerów. Na pewno brakowało wiedzy. Nie było eKomercyjnie.pl :-) czy wielu innych blogów i konferencji na ten temat. Więc regulamin czy promocję wymyślaliśmy i robiliśmy sami. Teraz w kilka tygodni można stać się niemal żywą encyklopedią ecommerce po przeczytaniu wartościowych, dostępnych materiałów.

KB: Czy pamiętasz jakim wynikiem zamknąłeś pierwszy rok działalności Cyfrowe.pl? To dobry wyznacznik tego, jak rynek wyglądał w tamtym czasie.

JB: Sprzedaż sprzętu foto-video w pierwszym roku działalności, czyli w roku 2003 (sklep ruszył na przełomie 2002/2003), przyniosła około 3,5 mln złotych netto przychodu i zysku około 100 tys złotych. Reszta ponad to był wynik jeszcze z naszej działalności czysto informatycznej. Trzeba pamiętać, że zysk wykazywany przez działalność gospodarczą osoby fizycznej nie obejmuje pensji przedsiębiorcy.

KB: Świetny wynik jak na pierwszy rok działania. Jak Cyfrowe.pl prezentuje się teraz? Czy możesz zdradzić kilka cyferek, które tak bardzo uwielbiają wszystkie osoby zajmujące się e-handlem?

JB: Rzeczywiście, wiele osób “lubuje się” w cyferkach. Specjalnie dla eKomercyjnie.pl kilka cyfrerek. Przychód za 2009 rok to 27 mln złotych netto, w tym roku mamy już procentowo dwucyfrowe wzrosty. Liczba zamówień za pierwsze półrocze 2010 roku to 14 443 (ok. 2400/miesiąc). Przy sklepie pracują 33 osoby w siedmiu działach. Cyfrowe.pl sp. z o.o. (dawniej JARKOM) od początku swojego istnienia przynosi zysk. Mieliśmy spory spadek zysku w 2009 roku, ale nadal wylądowaliśmy nad kreską :). W tym roku będzie lepiej.

KB: Mamy początek wędrówki, mamy też miejsce, do którego doszliście z Cyfrowe.pl. Jak wyglądała sama droga? Myślę, że wiele osób zastanawia się co takiego “magicznego” wydarzyło się, że Wasz e-handel tak bardzo się rozwinął. Decydowała zasada pierwszeństwa?

JB: Nie pamiętam czy byliśmy pierwsi, na pewno byliśmy jednymi z pierwszych bo w 2003 roku powstały też inne sklepy z tym asortymentem. Pierwszeństwo nam pomogło, ale to nie wszystko. Do dzisiaj analizuję zarówno powody “dlaczego jest tak dobrze” i “dlaczego jest źle”. Z tego można się dużo nauczyć.

Podstawami sukcesu Cyfrowe.pl są ciągłe inwestowanie zysków, dbałość o jakość obsługi klienta (klient jest najważniejszy), dobry “sternik” i dobrze dobrana i zmotywowana załoga. Sam nie doprowadziłbym sklepu na podium. Na pewno jednym z filarów był własny system sklepu internetowego i pracujący nad nim, właśni programiści. To pozwalało elastycznie wdrażać pomysły. Dla przykładu, byliśmy pierwsi, którzy udostępnili komunikator Gadu-Gadu na stronie do kontaktu z klientami czy od początku prezentowaliśmy “czas realizacji zamówienia”! To była nowość, nikt tego nie podawał. Już wtedy było dla mnie oczywiste, że jeśli chcę kupić aparat cyfrowy, to chcę też wiedzieć kiedy go dostanę. Właśnie dlatego to zrobiliśmy.

Ponadto nigdy nie bawiliśmy się w dropshipping. Oczywiste dla mnie było, że powinniśmy sami doglądać jak towar jest spakowany, jak wygląda, czy nie jest uszkodzony, itd. Biorąc do ręki towar mogliśmy uzupełnić i poprawić opis na stronie sklepu. Ponadto kupując na magazyn można pokazać krótki czas realizacji zamówienia, a to zawsze zachęcało i zachęca do zakupu.

KB: Czyli rośliście organicznie bez zaplecza wielkiego partnera? Czy byli chętni do kupienia Twojego sklepu (patrząc na ostatnie wydarzenia w branży)?

JB: Tak, od początku był to rozwój organiczny. Cały czas reinwestowałem zyski nie posiłkując się nawet kredytem bankowym. W historii sklepu pojawiały się może ze dwa nieśmiałe zapytania o możliwość zakupu sklepu, ale do transakcji nie doszło, gdyż nie szukałem i w dalszym ciągu nie potrzebuję inwestora. Co oczywiście nie znaczy, że kiedyś nie nastąpi. Jest to kwestia atrakcyjnej ceny i korzyści jakie otrzymałaby spółka, np. nowe kanały/rynki zbytu.

KB: Załóżmy przez moment, że powtórzenie sukcesu Cyfrowe.pl jest dzisiaj realne. Ile pieniędzy i samozaparcia musiałby mieć chętny przedsiębiorca, aby to osiągnąć?

JB: Cyfrowe.pl działa w bardzo trudnej branży. Handel elektroniką wiąże się zawsze z dużymi pieniędzmi, ponieważ towary często kosztują po kilka tysięcy złotych za sztukę. Potrzebne byłoby “na oko” co najmiej kilkaset tysięcy złotych na kapitał obrotowy i początkowe inwestycje. Ponadto dobre przygotowanie, plan i konsekwentne działanie najlepiej przez trzy osoby z umiejętnościami handlowymi czy menadżerskimi, znające się od lat i ufające sobie, które mogłyby stanowić zalążek zarządu firmy i rozwijać odrębne gałęzie. Do tego pomysł na wyróżnienie się i pewnie znajomości u dostawców.

KB: Z jakimi problemami musi sobie radzić duży podmiot e-handlowy na co dzień? Czy to jest odbicie wyzwań stojących przed małymi sprzedawcami, tylko zwielokrotnione kilkanaście/kilkadziesiąt razy?

JB: Część problemów jest rzeczywiście po prostu w większej skali, weźmy choćby logistykę (przyjmowanie dostaw, magazynowanie i pakowanie). Potrzeba więcej miejsca i więcej ludzi aby to wszystko rozpakować, zewidencjonować, rozłożyć, a później zapakować.

Najtrudniejsze jest zarządzanie ludźmi, a tego nie ma w małej firmie e-commerce, kiedy sklep prowadzą np. dwaj bracia. Niezależnie czy jest to e-handel czy inna firma, zagadnienie zarządzania ludźmi przychodzi z czasem i staje się bardzo ważne.

Do tego duży, znany podmiot może być np. celem ataku DoS na serwer. Zdarzały się takie i dodam, że zakończyły się porażką atakującego. Pewnie mały sklep internetowy nigdy nie będzie celem takiego ataku, bo po co? (i co to za “frajda” dla atakującego?).

KB: Gdybyś był początkującym właścicielem sklepu internetowego, to od czego zacząłbyś swoje działania? Postawiłbyś na te same rzeczy, co w 2002/2003 roku, czy teraz potrzeba raczej czegoś innego, żeby wyróżnić się w tłumie?

JB: Obecnie jest dużo trudniej rozpocząć biznes w postaci sklepu internetowego, szczególnie z asortymentem, który ktoś już oferuje. Na pewno czymś trzeba się wyróżnić ale aby zapewnić sobie sukces nie można postawić tylko na jedną kartę np. niska cena czy super funkcjonalny sklep internetowy. To pomoże, ale nie zapewni sukcesu. Dzisiaj trzeba na każdym polu mieć wszystko dopracowane do ostatniego szczegółu i konsekwentnie nad tym pracować, nad promocją, ofertą czy funkcjami i wygodą sklepu internetowego.

Uważam, że jest szansa osiągnąć sukces bez dużych pieniędzy, ale zajmie to dłuższy czas i raczej nie będzie to sukces liczony w setkach tysięcy zysku. Zacząłbym od dobrego, szczegółowego przygotowania, analizy, wyliczenia, sprawdzenia konkurencji, kosztów, zapytania samego siebie, czy mam na to czas, czego pragnę w życiu itd. Następnie w sposób konsekwentny i dbając o szczegóły realizowałbym ułożony plan na bieżąco sprawdzając czy on nadal ma sens, czy spełnia założenia, itd.

KB: W którym kierunku zmierza teraz Cyfrowe.pl? Macie już kilka sklepów, projekt realizowany w ramach działania 8.1 POIG (JakKupować.pl), macie nawet sklep partnerski z fototapetami. Co dalej?

JB: Nadal zamierzamy się rozwijać, zwiększać ofertę czy poprawiać organizację i obsługę klienta. Pozostaniemy na pewno sklepem ze sprzętem foto-video, nie zobaczysz u nas lodówek :). Strona obrazy.cyfrowe.pl czy odbitkicyfrowe.pl są zbieżne z naszą branżą, wszystko dzieje się wokół fotografii czy filmowania i taki będzie kierunek rozwoju Cyfrowe.pl.

Projekt jakkupowac.pl to entuzjastyczny pomysł na dostarczenie internautom wiedzy o tym jak wybierać dany produkt a do tego gdzie w Internecie kupić go bezpiecznie. Dlatego posiadamy dużo wartościowych artykułów nie tylko o fotografii, np. „Jak kupować akumulator samochodowy?”, a do tego rozwijamy katalog sklepów internetowych wraz z ich oceną i badaniem jakości usług.

KB: Czy projekt JakKupować rozwija się zgodnie z planem? Realizacja tego serwisu stoi na naprawdę dobrym poziomie, dlatego jestem ciekaw czy rynkowe otoczenie też Wam sprzyja.

JB: Dziękuję za miłe słowa. Jestem z natury wymagającą osobą i jeszcze mamy wiele do zrobienia ale cały zespół wierzy w projekt i powoli widzimy, że zaczyna działać tak jak tego byśmy chcieli. Idzie to trochę wolniej niż zakładaliśmy. Efektem kryzysu nadal jest duża niechęć do wydawania pieniędzy, ale dobry ‘content’ zawsze się obroni, a my taki oferujemy.

Można nawiązać do pytania o rozpoczynanie biznesu w e-handlu. Też dłużej niż kiedyś zajmie osiągnięcie rezultatów, gdyż jest coraz więcej stron, sklepów a czas wolny Internautów już się nie zwiększa (z resztą ich liczba przestała tak dynamicznie rosnąć), po prostu każdy przyciąga użytkowników do siebie jak tylko może, zabierając w ten sposób innym.

KB: Jak wygląda typowy dzień szefa dużego sklepu internetowego? Czym się zajmujesz, na co zwracasz uwagę, jak organizujesz sobie pracę?

JB: To dobre pytanie na osobny wywiad :). Jak każdy szef, zajmuję się organizacją, zarzadząniem ludźmi i finansami. Nie zajmuję się zamawianiem towaru czy obsługą klienta, bo nie da się robić wszystkie samemu. Fakt, trafiają do mnie niektóre trudne sprawy z klientami i wtedy wspólnie je rozwiązujemy. Praca menadżera trochę przypomina załatwianie wielu drobnych spraw w zakresie podejmowania decyzji, tzn. jeśli pracownik ma problem, podaje kilka rozwiązań i nie jest pewien, które rozwiązać, robimy to wspólnie. Mam też stałe spotkania z kierownikami działów, na których omawiamy bieżącą pracę działu, co należy zrobić aby było lepiej, itp.

KB: Co według Ciebie jest największą bolączką polskiego e-handlu?

JB: To, że “siedzimy w piwnicy” :). To nie moje stwierdzenie [Norberta Trudzińskiego z NeoSport.pl – dop. KB], ale jest dobre. Wielu przedsiębiorcom brakuje doświadczenia w handlu i ogólnie w prowadzeniu biznesu. Ponadto, firmy kurierskie czy Poczta Polska dopiero od niedawna uważają handlujących w sieci za dobrych klientów, dla których warto przygotować dopasowaną ofertę. Do tego dodajmy mnóstwo uciążliwych przepisów prawnych czy skarbowych, które często z uwagi na swoją co najmniej wątpliwą sensowność zniechęcają przedsiębiorców albo zabierają im za dużo czasu.

KB: Czy po tylu latach nie czujesz wypalenia w e-handlu i chęci do tego by zająć się czymś innym?

JB: Nie, nie czuję wypalenia. Trzeba tylko pamiętać aby korzystać z przysługującego urlopu :) Mamy jeszcze dużo ambitnych i ekscytujących planów i pewnie dopiero jak zabraknie mi pomysłów będę mógł rozglądać się za czymś innym, choć teraz nie wiem, co to miałoby być. Sukces dodaje skrzydeł i dzięki niemu chce się to robić dalej.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Kamil Matysik o inwestycji spółki Red Sky (FilesTube) w Etin Group (sklepy internetowe)

Szczecińska spółka Red Sky, która stoi za świetnymi wynikami serwisu internetowego FilesTube.com, objęła 49% udziałów w Etin Group – firmie prowadzącej aktualnie trzy sklepy internetowe: KrainaHerbaty.pl, KrainaKawy.pl oraz KrainaZiół. To bez wątpienia news dnia w naszej branży, jednak zamiast wklejać informację prasową z innych serwisów (wszystko, czego potrzebujecie znajduje się TUTAJ), udałem się do źródła i poprosiłem Kamila Matysika o krótki wywiad.

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Co w prowadzonych przez Was Krainach zmieniło się od czasu naszego ostatniego wywiadu (eKomercyjnie vs Krainy Kamila Matysika – wywiad z cyklu „Jak się robi e-handel w Polsce?)?

Kamil Matysik (Etin Group): Przede wszystkim uruchomiliśmy trzecią z krain: KrainaZiół.pl. Jeszcze prawie bez towaru, ale już działa i czeka na dostawę. Poza tym dosłownie przedwczoraj uruchomiliśmy nasz serwis z założenia społecznościowo-informacyjny (choć funkcje społecznościowe dopiero będą): PrzyFiliżance.pl, który jest nazwany Magazynem Dobrego Smaku. Specjalnie dla niego stworzyliśmy małą redakcję, która pod przewodnictwem naszego redaktora naczelnego będzie edukowała Polaków w dziedzinie herbaciano-kawowo-ziołowej.

KB: Red Sky to firma technologiczna. Jak udało Wam się zainteresować ich handlem tradycyjnymi towarami?

KM: Tego typu inwestycja to część większej strategii firmy Red Sky, której oczywiście ujawnić nie mogę. Sam nie znając jej wcześniej podobnie jak Ty nie pomyślałbym o rozmowach inwestycyjnych właśnie z tego typu firmą. Sprawa jednak była prosta, bo to Red Sky odezwał się do nas.

KB: W takim razie co takiego zrobiliście, że inwestor Was zauważył?

KM: Pół firmy piło nasze herbaty :) Poza tym – jak to określili – dynamicznie się rozwijaliśmy i zauważyli szansę jeszcze większe przyśpieszenie tego rozwoju.

KB: Dlaczego postanowiłeś znaleźć partnera do swojego biznesu?

KM: Bo przed nami jest dużo wyzwań i dużo planów których realizację tego typu partner zdecydowanie ułatwi bądź w ogóle umożliwi. Decyzja o oddaniu połowy firmy oczywiście nie była łatwa i mieliśmy dużo wątpliwości po drodze, w końcu jednak zwyciężyła chęć zrobienia czegoś wielkiego w odpowiednio krótkim czasie.

KB: Czy bez inwestora nie mógłbyś zrealizować swoich e-handlowych planów?

KM: Myślę, że większość planów dałoby się zrealizować, na pewno jednak w dużo dłuższym czasie. Sam fakt jednak tego, iż do inwestycji doszło częściowo odpowiada na to pytanie. Red Sky mając duże doświadczenie i zaplecze jeżeli chodzi o rynki zagraniczne na pewno bardzo pomoże nam w realizacji jednego z ciekawszych ,ale i trudniejszych, czyli ekspansji poza granice polski.

KB: Ile czasu minęło od rozpoczęcia rozmów do podpisania umowy?

KM: Można powiedzieć, że rozmowy potoczyły się ekspresowo – rozpoczęliśmy je w połowie maja.

KB: Co pozyskanie inwestora oznacza dla Waszych nowych i dotychczasowych klientów? Zauważą jakąś różnicę?

KM: W dłuższej perspektywie na pewno – będą to jednak zmiany tylko na lepsze. Planujemy znaczne rozszerzenie asortymentu, rozbudowę oprogramowania oraz wprowadzenie usług dodatkowych… generalnie – będzie się działo!

KB: A co pozyskanie inwestora oznacza dla Was? Nowe samochody i biznesowa emerytura? :)

KM: Właśnie jestem w trakcie pakowania walizki, którą wrzucam do nowego porsche i jadę na wakacje :) A tak na serio, to jak na razie oznacza to jeszcze więcej pracy. Mamy przed sobą długie to do i dużo zapału… oraz środków do jego realizacji.

Cieszę się, że takie inwestycje jak powyższa coraz częściej zdarzają się na polskim rynku e-handlu (nie wszystkie są jednak nagłaśniane). To dobry znak na to, że na sprzedaży tradycyjnych towarów w sieci nie zarabiają wszyscy, oprócz właścicieli sklepów internetowych. Gratuluję załodze Etin Group i życzę powodzenia – skutecznie przecieracie szlaki, oby tak dalej!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Ku przestrodze, czyli historia sklepu internetowego, który mi nie wyszedł – Praktyczna.pl

O sukcesach sklepów internetowych, zwłaszcza swoich, pisze się łatwo. O wiele trudniej jest pisać o porażkach z e-sklepami w roli głównej – zwłaszcza swoimi…. Postanowiłem jednak opisać swój początek z e-handlem ku przestrodze wszystkich debiutujących sprzedawców. Możecie uczyć się na moich błędach.

Praktyczna.pl – kojarzycie taki sklep? Nie? Nie dziwię się, gdyż miał zaledwie kilkunastu klientów i po kilku miesiącach działalności na zawsze zniknął z internetu. Nigdy nie zapomnę jednak, dlaczego Praktyczna nie wypaliła i euforii towarzyszącej pozyskaniu pierwszego zamówienia.

Skąd wziął się pomysł na mój pierwszy sklep internetowy? W 2006 roku pracowałem w jednym z największych wówczas sklepów internetowych, tj. Vivid.pl. Byłem przekonany, że poradzę sobie z biznesem online, dlatego wziąłem niewielki kredyt (9 tys. złotych wydawało się tak dużą kwotą…) i poszedłem na swoje. Patrząc na ciągle zyskujące na popularności ZłoteMyśli.pl (pamiętajcie, że ciągle mamy 2006 rok) pomyślałem, że warto zaatakować rynek z ofertą książek – specjalistycznych poradników. Na księgarnię ze wszystkim zwyczajnie nie miałem czasu ani możliwości technicznych (kwestia aktualizacji oferty), dlatego wolałem skupić się na wybranym asortymencie. Już wtedy branżowi eksperci wypowiadali się o potrzebie specjalizacji (i niesprzedawaniu wszystkiego, jak leci), dlatego byłem pewien, że to dobrze wybrałem.

Plan wydawał się idealny: startuję z Praktyczną, klienci tłoczą się pod moimi drzwiami, bo mam ceny niższe niż konkurencja i mogę zacząć myśleć o uruchamianiu kolejnych sklepów. Rzeczywistość okazała się być dla młodego przedsiębiorcy bardzo brutalna :) Założenie e-sklepu było dopiero początkiem i wtedy nie wiedziałem, że postawiłem warzywniak na środku pustyni. Kilka pierwszych zamówień wpadło dość szybko (informację o starcie Praktycznej podałem do swoich znajomych), jednak później moje źródełko klientów wyschło i nie wiedziałem, co robić dalej.

Jak przystało na debiutującego przedsiębiorcę-partyzanta, czekałem. Czekałem najczęściej pasywnie (może akurat dzisiaj pojawi się nowe zamówienie? Odśwież, F5), czasami czekałem aktywnie (robiłem banerki, zamieszczałem gościnne artykuły o poradnikach, powstała nawet informacja prasowa/pseudo recenzja o starcie sklepu, która do dzisiaj dostępna jest w serwisie Artelis.pl…). Byłem firmą jednoosobową, a pisałem w liczbie mnogiej (stawiamy, widzimy, etc.) – szkoda, że wtedy nikt mi nie wytłumaczył, że mała firma nie musi być powodem do wstydu:)

Jeżeli chodzi o zamówienia, które wówczas obsługiwałem, to pojawiały się tylko wtedy, kiedy mojej konkurencji skończył się zapas poszukiwanej książki. Jako, że nie aktualizowałem stanów magazynowych (jakich stanów magazynowych?), a nie miałem też automatycznej integracji z dostawcami, najczęściej ja również nie miałem możliwości dostarczenia wybranej przez klienta pozycji. Kończyło się na wykonaniu jakiejś pracy (telefony, ustalenia) i braku wynagrodzenia. Zwyczajnie brakowało mi wiedzy na temat pozyskiwania klientów w internecie.

Co było fajne? Euforia, kiedy pojawiło się nowe zamówienie od klienta, którego nie znałem. Poczucie, że robię coś własnego. Marzenie, że zdobędę świat. Na długo to jednak nie wystarczyło.

Po kilku miesiącach działalności (a raczej siedzenia i klikania „odśwież” w skrzynce pocztowej…) wiedziałem, że dalsze prowadzenie Praktycznej mija się z celem. Wiatr w żagle nagle złapał mój sklep z akcesoriami dla graczy komputerowych i to na nim postanowiłem skoncentrować swoje wysiłki. Praktyczna.pl zniknęła z sieci niemal równie szybko, jak się w niej pojawiła. Nie warto było się załamywać – skoro nie wyszło drzwiami, należało próbować oknem :)

Ważne lekcje, które płyną z porażki Praktyczna.pl:

  • Nie startuj bez konkretnego planu (chęci to nie wszystko).
  • Dobrze określ swoją grupę docelową.
  • Założenie sklepu jest proste. Sprzedawanie jest trudne.
  • Szukaj klientów w sieci, oni nawet nie wiedzą, że chcą Cię znaleźć.
  • Własny magazyn jest ważny już na samym początku działalności e-sklepu.
  • Bądź cierpliwy (cierpliwszy niż ja wtedy).

Praktyczna.pl to nie była jedyna księgarnia, którą uruchomiłem w początkowym okresie swojej działalności. Była jeszcze jedna, ale o niej napiszę w kolejnym odcinku tej serii…

P.S. Cieszę się, że mam ten etap za sobą i w swoim obecnym sklepie nie muszę walczyć ze starymi problemami. To była dobrze odrobiona lekcja.

Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. Joanna Maj

    Hm. Ja chyba też niezbyt dobrze przygotowałam się do lekcji.
    Choć zakuwałam długo:
    1.sklep jest, jasny, czytelny, ładne zdjęcia.
    2 magazyn własny – jest.
    3.szybka obsługa klienta – jest
    4. zdefiniowana grupa docelowa – jest.

    Chyba planu zabrakło: były chęci, plany, wizje. Ale chyba słabo osadzone w rzeczywistości, analiza nie została poprawnie przeprowadzona.
    Zabrakło pomysłów na tanią reklamę w sieci – w efekcie nie ma klientów. I pomysłów, jak do nich dotrzeć.

    Chyba trzeba się przyznać, że „nie umiem”.
    Jeszcze spróbuję powalczyć, ale chyba trzeba będzie zamknąć sklep.

    Odpowiedz ↓

  2. U mnie również ciężkie początki ale próbujemy dalej i jest coraz to lepiej. Stali klienci wracają. Na chwilę obecną nie wiem tylko jak sprawić, aby sklep był bardziej.. intuicyjny i zachęcał, aby na nim pozostać na dłużej :)

    Pozdrawiam i życzę Powodzenia!

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)