eKomercyjnie.pl

Flickr może wspierać e-commerce

flickr-logoDawno, dawno temu, kiedy Facebook nie był jeszcze numerem jeden wśród portali społecznościowych, ludzie i tak gromadzili się na różnego rodzaju serwisach i forach, przenosząc powoli relacje i interakcje z życia codziennego w cyberprzestrzeń. Jednym z pierwszych takich miejsc, w którym ludzie „gromadzili się”, był Flickr – portal, na którym można publikować zdjęcia. Jedni traktowali go jako „album” upamiętniający najważniejsze życiowe chwile, a inni podchodzili do niego bardziej profesjonalnie, budując tam swoje portfolia. Dla fotografów, designerów, grafików, a także modelek, makijażystów, stylistów Flickr stał się jednym z pierwszych miejsc, gdzie zaczęli „istnieć” zawodowo. Ale czasy się zmieniają, a moda, nawet ta dotycząca wyborów ludzi w Internecie, jest bardzo nieobliczalna. Popularność Flickr’a nieco przygasła. Miał na to wpływ zarówno boom na Facebook’a, ale i pojawienie się mocno sprecyzowanych miejsc w sieci – konkretnie pod branże, które używały Flickr’a, np. strony wyłącznie dla modelek itp.

Ale Flickr przetrwał tę burzę i chwilowy spadek popularności. Twórcy tego serwisu analizując największe potrzeby i oczekiwania użytkowników, zdecydowali się na spore zmiany i dziś ponownie ten portal zaczyna wspinać się na szczyt. Dodatkowo – coraz częściej i odważniej zauważany jest przez e-marketingowców, którzy przy pomocy funkcji Flickr’a, odkryli w nim niesamowity potencjał.

Portal nie tylko dla fotografów

Nadal najistotniejszym elementem w tym serwisie, są zdjęcia. Zdjęcia bardzo dobrej jakości, zdjęcia wartościowe, zdjęcia promujące w sposób skuteczny daną markę, produkt, osobę. Przykład? Z najwyższej półki. Jedną z najpopularniejszych kampanii, jakie kiedykolwiek były prowadzone przy pomocy Flickr’a, była kampania prezydencka Barracka Obamy. Dosyć skuteczna, sam przyznasz…

Flickr to możliwości i potencjał. To solidne narzędzie do promocji, a wszystko za sprawą kilku funkcji i filozofii tego serwisu. Jest on ciągle prestiżowy i bardzo „pro”. Oczywiście znajdują się tu też przeciętne zdjęcia, żeby nie użyć słowa „słabe”, ale na nie przecież mało kto zwraca uwagę. Twoim podstawowym celem powinno być stworzenie naprawdę dobrej wizytówki, dzięki której zyskasz zainteresowanie potencjalnych klientów. Bo przecież na Flickr są nie tylko twórcy, ale przede wszystkim konsumenci. Co zatem sprawia, że marketingowe działy social mediowe zaczynają otwierać się na Flickr? Sprawdźmy!

Flickr to platforma, dzięki której bardzo łatwo można publikować zdjęcia. Świetnie wygląda zarówno na komputerach, jak i na urządzeniach mobilnych. Niewątpliwym plusem jest również wyszukiwarka, ale pamiętaj o tym, że aby klienci do Ciebie trafili, powinieneś dobrze, dokładnie i wyczerpująco tagować swoje zdjęcia. Ale Flickr to przede wszystkim ogromna przestrzeń, bowiem każdy użytkownik otrzymuje 1 TB i zniesione zostały również mocne restrykcje dotyczące „wagi” danego pliku. Często więc ten serwis wykorzystywany jest jako miejsce do przechowywania zdjęć, bez ryzyka, że znikną one bądź przestaną się wyświetlać (kiedy np. korzystasz z „hostowania” zdjęć z Flickr’a na blogu). Idźmy dalej: Flickr jest po prostu ładny. Przejrzystość i minimalistyczne podejście do układu zdjęć sprawdza się w wielu sytuacjach. Wyobraź sobie spotkanie biznesowe, na którym Twój potencjalny kontrahent zaskakuje Cię prośbą, by pokazać mu kilka zdjęć, a Ty nie jesteś przygotowany. Oglądanie ich na Facebook’u będzie niezbyt profesjonalne, ale Flickr odwali kawał dobrej roboty. Tam odbywa się to na zasadzie pokazu slajdów, a zdjęcia nie tracą na jakości (co niestety, na portalu Zuckerberga jest standardem). Flickr oferuje również opcję geotaggingu, co pozwoli potencjalnym klientom trafić do Twojej siedziby. Mamy tu również bardzo dużą swobodę w publikowaniu materiałów na innych mediach społecznościowych, a przecież takie wzajemne krzyżowanie się treści również doskonale wpływa na sprowadzanie do Ciebie jeszcze większych rzeszy zainteresowanych osób. Flickr ma również doskonale rozwinięty API Support oraz słynie z tego, że łatwo można zamówić druki, umieszczonych w sieci plików, w partnerskich serwisach. Ale Flickr to przede wszystkim grupy. Od początku jego istnienia jest to jedna z największych zalet tego serwisu, bowiem znajdziesz tam mnóstwo wiedzy, inspiracji i porad.

W grupie siła

Dlaczego korzystanie z grup jest ważne? Z kilku powodów. Masz okazję do pokazania swoich prac (zdjęć, grafik), dzięki czemu możesz kierować ruchem wprost do Twojej firmy, a tym sposobem trafisz do kolejnego odbiorcy. Masz też możliwość zderzenia dzieła z opinią innych osób, często pasjonatów i profesjonalistów. Grupy uczą, pomagają w samodoskonaleniu się. Wiedza, którą tam otrzymasz, jest wiedzą osób twórczych, związanych z danym tematem. Pomogą w doborze sprzętu, doradzą, zdradzą kilka sztuczek, pomogą w sprawach technicznych. Oczywiście, trzeba brać pod uwagę hejterów, którzy niestety pojawiają się w każdej części Internetu, ale Flickr skupiony jest wokół profesjonalistów i pasjonatów, dla których dzielenie się wiedzą i umiejętnościami to często bardzo ważny element życia w danym community. Grupy to również bardzo wartościowe źródło kontaktów. Nie ważne, czy dana osoba zajmuje się tym zawodowo, czy jest to bardzo zdolny amator – nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz współpracownika. Pamiętaj: Flickr to miejsce wypełnione zdjęciami, ale za każdym zdjęciem stoi masa osób: fotograf, producent, stylista, grafik, który je obrobi, oświetleniowiec, modelka. Dzięki temu ten serwis staje się niewyczerpalnym źródłem zarówno wiedzy, jak i inspiracji.

Jak wykorzystać marketingowo potencjał Flickr?

Kiedy już masz bardzo dobre jakościowo zdjęcia – bo tu to absolutna podstawa, możesz zacząć tworzyć swoje miejsce na tym portalu:

  • dokładnie taguj swoje zdjęcia. Dzięki temu potencjalni klienci będą mogli do Ciebie trafić. Wyszukiwarka Flickr jest dobrze przemyślana i działa bardzo satysfakcjonująco, ale to Ty kierujesz ruchem, opierając się na odpowiednich słowach kluczowych;
  • używaj konkretnych opisów pod zdjęciami;
  • pilnuj porządku! Flickr ma opcję tworzenia „setów” i kolekcji zdjęć, dzięki czemu możesz porządkować je w podobny do Pinterestu sposób. Warto korzystać z tej opcji, bowiem klienci lubią, gdy wszystko jest we właściwym miejscu, a oni nie muszą grzebać w zdjęciach, szukając np. jednego modelu. Sety i kolekcje pozwolą Ci eksponować np. nowości, zdjęcia z eventów, z przygotowań;
  • twórz historię! Storytelling sprzedaje, a tworzenie historii swojej firmy, nadaje jej „ludzkiego” oblicza. Klasycznym przykładem na to jak wartościowy może być storytelling na Flickrze, jest już wspomniany profil Barracka Obamy, na którym widać go w wielu sytuacjach: tych profesjonalnych i zawodowych, ale i tych prywatnych. Ty też możesz w taki sposób podejść do tworzenia swojej historii w sieci, pokazując obserwującym swoją firmę zza kulis i w działaniu;
  • uruchom kreatywność! Korzystaj z opcji i funkcji Flickr’a. Wrzuć np. zapowiedź nowej kolekcji (dajmy na to – butów) i poproś klientów o to, by oznaczali notatką te, które podobają się im najbardziej, lub też mają wejść jako pierwsze. Stwórz swój firmowy hashtag i zachęcaj obserwujących, by z niego korzystali. Możesz również swoich klientów prosić o to, by w komentarzach wklejali swoje zdjęcia z Twoim produktem. To wszystko wpływa na decyzje zakupowe, bo potencjalni kupujący cenią zarówno zdjęcia profesjonalne, wykonane z precyzją i dbaniem o każdy szczegół, ale bardzo lubią też fotografie „z życia”. Namawiaj również, by klienci dzielili się swoimi opiniami;
  • stwórz swoją grupę! monitoruj statystyki – Flickr w bardzo prosty i przejrzysty sposób analizuje najważniejsze dla Ciebie liczby dotyczące aktywności fanów na profilu;
  • korzystaj z cross promote – materiały opublikowane na Twoim profilu na Flickrze bardzo łatwo możesz umieścić przy pomocy odpowiednich buttonów, na innych mediach społecznościowych;
  • łechtaj swoich obserwujących. Współcześni klienci są bardzo samolubni i wyjątkowo silnie działają na nich promocje ekskluzywne. Wszelkie promocje, skierowane wyłącznie dla fanów na Flickrze, sprawdzą się, bo zadziała właśnie ten mechanizm. Możesz nagradzać swoich najaktywniejszych obserwujących rabatami, gratisami, bądź też wysyłać im produkty do testów. W weryfikacji świetnie sprawdzą się właśnie grupy.

Wydawać by się mogło, że Flickr jest wyłącznie miejscem dla osób z branży fotograficznej, ewentualnie dla grafików. Tymczasem okazuje się, że publikowane tu zdjęcia, zahaczają o wiele branż, nie wspominając o tym, że często stają się po prostu rodzinnymi albumami, upamiętniającymi różnego rodzaju wydarzenia. 1 TB powierzchni kusi. Kuszą również dostępne funkcje i możliwości. Trudno więc dziwić się, że ludzie wracają do używania Flickra. To świetna alternatywa dla innych mediów społecznościowych. A za ludźmi prędzej czy później pojawią się kolejne firmy i organizacje. Czy warto? Jak najbardziej. Mam wrażenie, że mniej tu „przypadkowych” osób, niż na jak na przykład Facebooku. Dodatkowo to miejsce, w którym możesz wiele się nauczyć…

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pierwsze wrażenie jest kluczowe,
czyli 8 wskazówek na budowanie efektywnych kampanii powitalnych

Najlepszym czasem na nawiązanie kontaktu 
z potencjalnym klientem jest moment tuż po jego zapisaniu się na newsletter. Dlaczego? Ponieważ to wyraźny znak zainteresowania naszą marką oraz jej produktami, a także sygnał gotowości na otrzymanie pierwszej oferty. Specjaliści optivo, eksperci ds. e-mail marketingu i wielokanałowości, dzielą się ośmioma poradami, jak stworzyć najlepszą kampanię powitalną.

Kampanie powitalne są jednym z najbardziej obiecujących rozwiązań w dziedzinie 
e-mail marketingu, ponieważ w łatwy sposób przybliżają potencjalnym klientom oferowane przez nas produkty i usługi. Co więcej, tego rodzaju kampanie są jak dotąd wykorzystywane przez relatywnie niską liczbę firm, co stwarza obiecujące możliwości ich wykorzystania w działaniach marketingowych.
3

1. Czas

Kampania powitalna powinna zostać uruchomiona automatycznie, natychmiast po potwierdzeniu przez użytkownika subskrypcji. Jeśli zależy ci na bardziej osobistej formie kontaktu, pierwsza wiadomość może zostać wysłana nieco później. Nada jej to wrażenie personalnej odpowiedzi, która nie została wysłana przez automat. Rozłożenie kampanii w czasie jest rekomendowane także w przypadku, kiedy nie chcesz wysyłać trzech pierwszych e-maili (link aktywacyjny, potwierdzenie subskrypcji, powitanie) w krótkich odstępach czasu.

2. Design

Nowi subskrybenci powinni móc od razu, już w wiadomości powitalnej, zorientować się, jak będą wyglądały wysyłane przez ciebie newslettery. Na tym etapie komunikacji powinieneś użyć nazwy nadawcy, która będzie wykorzystywana także 
w kolejnych, regularnych wysyłkach. Zadbaj o budowanie rozpoznawalności twojej marki – ważną rolę odgrywają tu atrakcyjny wizualnie nagłówek 
z odpowiednio umieszczonym logo, schemat kolorystyczny wiadomości oraz spójna, powtarzająca się struktura.

1

3. Temat

Skuteczność użycia w temacie wiadomości takich słów aktywizujących jak „Witaj!” czy „Dziękujemy!”, została już wielokrotnie udowodniona. Dzięki nim wzbudzasz 
u odbiorcy wrażenie przyjaznego 
i pomocnego podejścia z twojej strony, a co za tym idzie, zainteresowanie twoją marką.

4. Wyświetlanie się e-maila

Począwszy od e-maili powitalnych, bardzo ważne jest zadbanie o prawidłowe dostarczanie i wyświetlanie się wszystkich wysyłanych przez ciebie newsletterów. Powinny one zostać zoptymalizowane pod kątem urządzeń końcowych i prawidłowo się wyświetlać w każdej przeglądarce, programie pocztowym czy urządzeniu mobilnym. Korzystając z profesjonalnego narzędzia do e-mail marketingu, masz wiele możliwości wykonania testów doręczania 
i wyświetlania się wysyłanych przez ciebie newsletterów. Dla uzyskania bardziej szczegółowych danych, skorzystaj z usług Litmus albo Return Path.

2

5. Oczekiwania

Od samego początku powinieneś komunikować, jakiej treści mogą się spodziewać twoi subskrybenci 
w regularnych newsletterach, a także, jak często będzie miała miejsce ich wysyłka. Jeżeli oczekują oni otrzymywania wyjątkowych, ekskluzywnych ofert, przeznaczonych specjalnie dla nich, potwierdź tę informację w kampanii powitalnej. Jej zadaniem jest bowiem wspierać decyzję subskrybentów o zapisie na newsletter i podtrzymać ich pozytywne nastawienie wobec firmy i jej produktów. Niemniej jednak, równie istotne jest zawarcie w wiadomości komunikatu o możliwości rezygnacji z subskrypcji w każdej chwili. Dobrym rozwiązaniem jest także zamieszczenie dodatkowej informacji na temat bezpieczeństwa przechowywania oraz przetwarzania przez ciebie danych osobowych subskrybentów.

6. Wartość dodana

Od samego początku, zaskocz swoich nowych klientów użytecznymi informacjami 
i atrakcyjnymi ofertami – w e-mailu powitalnym warto od razu udostępnić kupony promocyjne, listę bestsellerów, możliwość zarządzania profilem klienta poprzez centrum preferencji oraz linki do portali społecznościowych. Warto również zawrzeć informacje o oferowanym przez ciebie serwisie oraz wsparciu technicznym, indywidualnych programach dla klientów, opcjach zamówienia i przesyłki. Wszelkie informacje, które pomogą w zbudowaniu lojalności klienta, warto zakomunikować w kampaniach powitalnych.

7. Przejrzystość

Im jaśniej, tym lepiej. Twój newsletter powinien w prosty sposób dostarczać odpowiedzi na najważniejsze pytania subskrybentów. Na pierwsze z nich: 
”Co powinienem teraz zrobić?”, powinni móc sobie odpowiedzieć od razu, tuż po otwarciu maila powitalnego. W odpowiedzi na następne pytanie: „Co teraz?”, pomoże ciąg konkretnych „call to action” zawartych w wiadomości. Na kolejne: „Jakie ma to dla mnie znaczenie?”, może znaleźć odpowiedź poprzez wskazanie na bezpośrednie korzyści, które płyną z konkretnych ofert i usług. W sytuacji, kiedy poruszasz w newsletterze wiele różnych tematów, najlepszym rozwiązaniem jest seria e-maili, które składają się na jedną, wieloetapową, rozłożoną w czasie kampanię powitalną. Takie rozwiązanie jest zdecydowanie efektywniejsze niż jeden e-mail z przytłaczającą ilością informacji.

8. Testy

Nawet przy e-mailach powitalnych nie można zapomnieć o regularnym testowaniu kampanii, a każda wprowadzana zmiana powinna być najpierw sprawdzana na małej grupie odbiorców. Co więcej, należy pamiętać, że rozwiązania, które sprawdzają się obecnie – w konkretnych okolicznościach – mogą okazać się zupełnie nieefektywne za 6-9 miesięcy. W bieżącym testowaniu oraz analizowaniu efektywności prowadzonych przez ciebie działań, mogą pomóc profesjonalne narzędzia do e-mail marketingu. Ich rozbudowany panel przejrzystych raportów dostępnych w czasie rzeczywistym umożliwi redagowanie i optymalizowanie działań na bieżąco.

Podsumowanie

Pamiętaj, że pierwsze tygodnie po zapisaniu się na newsletter są najlepszym momentem na zaprezentowanie marki oraz rozpoczęcie dialogu z nowym klientem. 
Z pomocą odpowiedniego narzędzia do e-mail marketingu, seria e-maili powitalnych zostaje ustawiona raz, a następnie, bez twojego udziału, regularnie wysyłana zgodnie z ustawionymi parametrami wysyłki (takimi jak np. dopasowanie treści 
i formy do konkretnych akcji subskrybentów, odstęp czasowy pomiędzy poszczególnymi e-mailami, dokładny termin wysyłki kolejnych wiadomości itd.). Nasze doświadczenie pokazuje, że szczególnie skuteczne okazują się wieloetapowe kampanie ustawione na okres maksymalnie 30 dni. Po tym czasie, subskrybent powinien trafić do grupy odbiorców, którzy otrzymują regularne newslettery.

Autorem powyższego poradnika jest Marek Włodarczyk – Dyrektor Sprzedaży w optivo, gdzie przeszedł z firmy Axivas Poland (wcześniej Tectum Poland). Do jego obowiązków należy kreowanie działań sprzedażowych i marketingowych na rynku polskim oraz zarządzanie polskim oddziałem, w bliskiej współpracy z centralą optivo w Berlinie. Swoją karierę zaczynał w Call Center Poland jako Account and Sales Executive, a w 2009 r. awansował na stanowisko Business Development Manager. Kierował działem Multilingual i działem sprzedaży międzynarodowej.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Oferujemy klientom produkty najlepszej jakości – o tym, jak wystartowało PoleNaStole.pl (wywiad)

polenastole-logoSprzedaż żywności przez Internet to nie jest temat ograniczony tylko i wyłącznie do największych miast w Polsce i zawsze warto szukać swojej niszy – mam wrażenie, że z tym podejściem Łukasz Rzeczkowski i Andrzej Basiukiewicz tworzą swój unikalny sklep internetowy, PoleNaStole.pl (choć sami bardziej wolą określenie platforma). O tym, jak rozpoczęła się ich przygoda z e-handlem i jakie wyniki wypracowali w pierwszych trzech miesiącach swojej działalności (dopiero ruszyli!) przeczytacie w moim najnowszym wywiadzie.

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Czym jest Pole Na Stole? W mojej opinii jesteście sklepem, a sami piszecie o sobie platforma internetowa. Czy to znaczy, że każdy może u Was sprzedawać?

Łukasz Rzeczkowski: Wychodzimy z założenia, że sklep tylko sprzedaje. My natomiast chcemy też informować klientów. Już teraz produkty są dokładnie opisane, zawierają pełne składy, oraz również, w miarę możliwości producentów, mają pełną informację na temat wartości odżywczych. Docelowo chcemy też dodać więcej elementów “edukacyjnych”, jak blog z przepisami, filmiki o producentach czy informacje na temat istotności dobrego odżywiania się. Nie, nie każdy może u nas sprzedawać, ale każdy solidny producent, który spełni nasze kryteria, jak najbardziej tak.

polenastole-sg

Wybraliście ciekawą, chwytliwą nazwę, ale nie zauważyłem w Waszej ofercie produktów “prosto z pola”, w stylu np. projektu RanoZebrano. Nie chcecie w ogóle wchodzić w świeżą żywność czy nie wykluczacie takich planów?

Andrzej Basiukiewicz: Zaczęliśmy od produktów niepsujących się ze względu na możliwość oferowania ich od razu w całej Polsce (nie ma problemów logistycznych; można je wysłać kurierem/ do paczkomatu), jednak absolutnie nie wykluczamy planów poszerzenia portfolio sklepu o produkty świeże. To może znacząco pomóc w dalszym rozwoju Pole Na Stole, ponieważ najlepsze rzeczy w Polsce, to często produkty wymagające chłodzenia (mięso, sery, owoce i warzywa). Podjeliśmy jednak decyzję, że musimy mieć absolutną pewność, że będzie mogli te produkty zaoferować klientom w najlepszej jakości, a przy obecnie dostępnych dla nas rozwiązaniach logistycznych nie jest to możliwe. Jakąś szansą dla nas będzie wprowadzenie przez Inpost chłodzonych paczkomatów (są podobno prowadzone testy).

Jak Pole Na Stole jest zorganizowane “na zapleczu”? Ile osób pracuje przy projekcie, skąd wysyłacie produkty, co w Twojej opinii robicie tutaj inaczej, niż inne sklepy.

Łukasz Rzeczkowski: Obecnie jest nas dwóch (Andrzej i Łukasz), plus mamy wsparcie “po godzinach” od naszych narzeczonych, w tym jednej, która na co dzień pracuje w “reklamie internetowej”. Dodatkowo, część prac graficznych oraz związanych z zakupami mediów zlecamy na zewnątrz. Podsumowując, obecnie dla Pole Na Stole pracuje pewnie jakiś odpowiednik 3-4 osób na pełen etat, ale to przestaje już wystarczać, więc niedługo zaczynamy zatrudniać :) Mamy wynajętą przestrzeń magazynową i stąd idą paczki. Niedługo zaoferujemy też możliwość odbioru osobistego, gdy magazyn będzie w lepiej skomunikowanym punkcie.

Czy robimy coś znacząco innego? Przede wszystkim staramy się działać wg najwyższych standardów, a jak coś nawalimy (a zdarza się to w każdej firmie), nawet gdy jest to nie nasza wina (firma kurierska, dostawca), to nigdy nie zamiatamy sprawy pod dywan, tylko bierzemy to “na klatę”, bo my firmujemy Pole Na Stole i robimy wszystko, żeby klient był zadowolony, tj. naprawiamy “szkodę” i dajemy coś “extra”. Wydaje się to oczywiste, a jednak część przedsiębiorców nadal w Polsce nie postępuje w ten sposób.

polenastole-zalozyciel

Jakie przychody Pole Na Stole wygenerowało w pierwszym miesiącu działania? Jak szybko się rozwijacie?

Andrzej Basiukiewicz: Wystartowaliśmy dokładnie 2 grudnia 2014, co zbiegło się z Dniem Darmowej Dostawy, który sporo nam pomógł. Do dzisiaj pamiętam jak o 1:30 w nocy przyszło pierwsze zamówienie i jak skakałem do góry, że po kilku miesiącach pracy Pole Na Stole w końcu działa :) Grudzień jest najlepszym miesiącem w handlu detalicznym, więc był to dla nas jednocześnie miesiąc rekordowy jak na razie – zrealizowaliśmy prawie 100 zamówień online, plus kilkadziesiąt zamówień offline, dla klientów firmowych. Styczeń, kiedy większość ludzi ma puste portfele po świętach przyniósł naturalne wyhamowanie i realizację poniżej 50 zamówień. Obecnie (marzec) wracamy na poziom grudnia, czyli okolicę 100 zamówień, co oznacza 100% wzrostu w 2 miesiące :) Mamy nadzieję, że poziom ten będzie się utrzymywał. Chcielibyśmy w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy osiągnąć poziom 1000 zamówień miesięcznie.

Pole Na Stole to projekt, który wygrał jeden z konkursów na najlepszy pomysł na e-commerce. Mimo wszystko nie zdecydowaliście się wejść we współpracę z inwestorem, który organizował to wydarzenie. Dlaczego?

Andrzej Basiukiewicz: Istotnie, w czerwcu 2014 r. wygraliśmy ogólnopolski konkurs na e-biznesplan. Samo zgłoszenie do konkursu wysłaliśmy niejako “przy okazji”, bo i tak pisaliśmy biznesplan na wewnętrznej potrzeby. Przejście do drugiego etapu było już dużą satysfakcją (10 z około 150 pomysłów), a wygranie finału dodało nam skrzydeł, bo ktoś zweryfikował nasz pomysł, a my potrafiliśmy odpowiedzieć na trudne pytania inwestora. Dość długo zastanawialiśmy się czy pozyskanie inwestora na etapie “zestawu slajdów” jest rozwiązaniem dla nas i uznaliśmy, że na tyle wierzymy w Pole Na Stole (tzn. wykładamy własne pieniądze), że dowieziemy konkretne, namacalne wyniki (klienci → przychody → zyski) i wtedy wrócimy do poszukiwania inwestora, gdy będziemy już mogli coś zaoferować poza dobrze zrobioną prezentacją i naszym wcześniejszym doświadczeniem poza e-commerce. Dodatkowo, szukamy inwestora, który poza pieniędzmi (o to paradoksalnie wcale nie jest tak trudno) wyłoży także wiedzę i kontakty. Kto wie, może nawet obecność na ekomercyjnie.pl sprawi, że dostrzeże nas ktoś inny? :)

Ale chwalicie się wygraną i obecnością w mediach swoją wygraną w konkursie. Czy taki sukces na początku przyspieszył proces pozyskiwania klientów?

Łukasz Rzeczkowski: Tak, wrzuciliśmy linki do artykułu na temat wygranej do sekcji “Media o nas” na naszej stronie, ale bardziej dla kompletności; było to też jakieś pół roku przed startem, więc nie miało wpływu na pozyskiwanie klientów. Dodatkowo, naszymi klientkami są głównie młode kobiety, z dużych miast, często mamy. A to nie są główne czytelniczki prasy biznesowej :)

W każdym biznesie e-commerce, a szczególnie takim jak Pole Na Stole, kluczem do sukcesu są powracający klienci. Jak to jest z powracalnością klientów u Was? Czy nie myśleliście o sprzedaży produktów w modelu abonamentowym?

Łukasz Rzeczkowski: Absolutnie zdajemy sobie z tego sprawę i już w pierwszym miesiącu mieliśmy powracających klientów. Wierzymy, że jakość oferowanych produktów nas obroni i podobnie jak w zwykłym handlu spożywczym/ restauracjach, zadowolony klient do nas wróci. Oferta dostępna w Pole Na Stole jest efektem naszych kilku miesięcznych testów i rozmów z ponad setką dostawców. Ostatecznie dostawców jest 30. Aby zachęcić klientów do wracania, staramy się serwować im nowości, pokazywać inne produkty, które mogą im zasmakować i to działa. Odnośnie modelu abonamentowego – absolutnie TAK! Chcemy to zrobić, i to nie tylko w wydaniu dla klientów detalicznych, ale także dla firm.

polenastole-produkty

Ile czasu zajęło Wam stworzenie tego, co możemy w tym momencie zobaczyć pod adresem PoleNaStole.pl? Jakich wyborów musieliście dokonać na początku swojej działalności, z czego zrezygnować?

Andrzej Basiukiewicz: Pierwsze rozmowy zaczęliśmy wiosną 2014 r., przez lato konkretyzując model biznesowy, jeżdżąc także po Polsce w poszukiwaniu dostawców. Jesień to już mocna praca nad samą stroną, w tym dużo poprawek, czasami zwrotów, po rozmowach z ludźmi bardziej doświadczonymi od nas. Ekipa z Shoplo, na którym stoi Pole Na Stole ma o nas pewnie wewnętrzne memy – byliśmy jednymi z bardziej wymagających/ uciążliwych klientów, ale efekt końcowy jest, naszym skromnym zdaniem, solidny (dzięki Shoplo!). Ostatnie tygodnie to wykonywanie zdjęć produktów (wszystkie robił Łukasz), oraz tworzenie opisów, itd. Odnośnie rezygnowania z pewnych rzeczy – dość szybko, patrząc na chybione rozwiązania w Stanach, zrozumieliśmy, że “rzemieślniczego” jedzenia nie da się sprzedawać w modelu marketplace (jak np. showroom) i że musimy mieć własny magazyn, co oczywiście wymaga większych nakładów kapitałowych.

Największa trudność dotyczyła chyba samej nazwy. Wiele propozycji nie oddawało w pełni charakteru marki lub było zajęte lub nie od razu jednoznacznie kojarzyło się z tym, co chcemy komunikować. Przez 3 miesiące przetestowaliśmy kilkadziesiąt nazw; ostatecznie stanęło na Pole Na Stole.

Jak promowaliście swój sklep na samym początku działalności, a jak promujecie go teraz?

Andrzej Basiukiewicz: Na początku próbowaliśmy chyba wszystkiego, żeby przetestować co realnie dla nas działa. Na tym etapie przekonaliśmy się na własnej skórze (mówili nam o tym bardziej doświadczeni koledzy, np. z showroom.pl), że offline’owe formy reklamy nie konwertują na sprzedaż online (kupony rabatowe, które rozdawaliśmy nie przyniosły żadnego efektu). Również pewne formy reklam online okazały się dla nas kompletnie bezużyteczne (tzn. generowały dużo ruchu, ale nie sprzedaż). Obecnie powoli ruszamy w kierunku mediów, które są “bogate” w zdjęcia i tekst, tzn. facebook, pinterest, instagram, blogi.

Co w tym momencie jest dla Was największą przeszkodą? Z czym najtrudniej sobie poradzić w bieżącej działalności?

Łukasz Rzeczkowski: Najbardziej chyba brak czasu – mamy masę niezrealizowanych pomysłów, których jeszcze nie zdążyliśmy wprowadzić w życie ze względu na bieżącą obsługę zamówień, pozyskiwanie partnerów do Pole Na Stole czy testowanie różnych form promocji. Samo robienie e-commerce jest stosunkowo proste. W sieci jest mnóstwo darmowych materiałów, z których można czerpać wiedzę, a gotowe rozwiązania SaaS pozwalają na start pierwszego, nieskomplikowanego biznesu online dosłownie w kilka dni.

Załóżmy na koniec, że macie w tym momencie nieograniczony budżet na wydatki inwestycyjne. Na co najszybciej wydałbyś pieniądze, a na wydałbyś ich najwięcej?

Andrzej Basiukiewicz: Przede wszystkim na zbudowanie dobrego zespołu – sami nie stworzymy silnego biznesu. Musi to zrobić kompetentny, zgrany zespół. W drugiej kolejności wyszlibyśmy szybciej za granicę (co też wymaga ludzi). Jesteśmy zdania, że jako kraj mamy czym się pochwalić kulinarnie/ spożywczo i dobrze byłoby, gdyby nie tylko o polskiej wódce było głośno zagranicą :)

I właśnie takiego nieograniczonego budżetu w działalności PoleNaStole.pl Wam życzę!

Razem: Dziękujemy :)

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)