eKomercyjnie.pl

Jak rozsądnie zaopatrywać magazyn w sklepie internetowym?

Wbrew obiegowym opiniom, prowadzenie sklepu internetowego nie różni się aż tak bardzo od prowadzenia tradycyjnego punktu sprzedaży. Jedno z wielu podobieństw to zaopatrywanie sklepu w towar i prowadzenie magazynu. Temat ten jest zazwyczaj pomijany w publikacjach dotyczących sprzedaży w sieci, które skupiają się raczej na „wirtualnej” części biznesu.

Początkującym sprzedawcom wydaje się, że cała praca polega tu na aktualizacji stanów magazynowych i składaniu zamówień przez panel hurtowy, ewentualnie posiadaniu u siebie produktów z listy bestsellerów. W praktyce okazuje się, że zaopatrzenia sklepu musimy pilnować tak samo skrupulatnie, jak pani Iwonka prowadząca osiedlowy sklep spożywczy

Oto lista najważniejszych spraw dotyczących prowadzenia magazynu i współpracy z dostawcami. Pamiętaj o nich, a unikniesz wielu problemów z zaopatrzeniem swojego e-sklepu.

1. Obserwuj, z jaką częstotliwością sprzedają się konkretne produkty. Możesz opierać się po prostu na obserwacjach (o ile masz dobrą pamięć) albo korzystać ze specjalnych statystyk, które dostępne są w większości gotowych platform sklepowych. Bestsellery staraj się zawsze posiadać w swoim magazynie i zamawiaj je w większej ilości, najlepiej w opakowaniach zbiorczych, na które otrzymasz większy rabat.

2. Staraj się mieć w magazynie także te towary, które sprzedają się rzadziej. Nie musisz mieć ich dużo – wystarczy 1-2 sztuki. Dostępność towaru w ciągu 24 godzin bywa dla Klienta decydującym czynnikiem przy dokonywaniu zakupu. Ponadto, jeśli posiadasz przynajmniej po jednej sztuce sporadycznie sprzedających się towarów, nie musisz tak dokładnie pilnować stanów magazynowych w hurtowni. Minimalizujesz ryzyko, że Klient zamówi towar, którego zapas u dostawcy akurat się wyczerpał. Tak naprawdę, im więcej różnych produktów będziesz posiadać w swoim magazynie, tym lepiej.

3. Ustal jasne warunki współpracy ze swoimi dostawcami. Dowiedz się przede wszystkim:

  • czy konieczna jest przedpłata na konto, czy możliwe jest składanie zamówień z późniejszym terminem płatności;
  • czy honorowane są elektroniczne potwierdzenia przelewów;
  • jak wygląda realizacja bieżących zamówień, jeśli z jakichś powodów spóźnisz się z opłaceniem wcześniejszej faktury;
  • ile wynosi minimum logistyczne;
  • w jakich godzinach musisz składać zamówienia, żeby były zrealizowane jeszcze tego samego dnia;
  • w jakich godzinach przesyłki wychodzą z hurtowni;
  • czy możesz na specjalnych warunkach zamawiać produkty spoza oferty hurtowej (w przypadku, kiedy hurtownia jest częścią większego sklepu detalicznego);
  • w jakim terminie możesz zwrócić zakupione towary;
  • ile czasu przysługuje Ci na zgłoszenie ewentualnych braków lub uszkodzeń.

4. Inwestuj w relacje z ludźmi. Nawet, jeśli zamówienia mogą być składane i realizowane automatycznie, staraj się nawiązywać bliższe kontakty z handlowcami. Jeśli będziesz z nimi często rozmawiać i zadawać pytania dotyczące oferty, w końcu sami zaczną Cię informować o interesujących Cię wydarzeniach, takich jak nowości w ofercie, planowane dostawy czy zbliżający się dłuższy okres niedostępności jakiejś grupy produktów. Pamiętaj także, że im lepsze będą Twoje relacje z osobami obsługującymi Twoje zamówienia, tym łatwiej przyjdzie wyjaśnić wszelkie nieporozumienia.

5. Zawsze lepiej jest posiadać kilka alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Spróbuj złożyć zamówienia w różnych hurtowniach, żeby przekonać się, jak szybko są realizowane. Mimo, że ceny zakupu mogą być podobne, dostawcy będą proponować inne terminy płatności, lepszą lub gorszą dostępność produktów oraz różny poziom obsługi klienta. Warto też skontaktować się bezpośrednio z producentami – niektórzy z nich posiadają własne działy sprzedaży hurtowej i proponują naprawdę dobre warunki współpracy. Minusem jest tu konieczność zamawiania jednego rodzaju produktów w większej ilości.

6. Jeśli korzystasz z kilku źródeł zaopatrzenia, to masz dzięki temu więcej źródeł informacji. Korzystaj z tego. Kiedy chcesz zamówić jakąś partię towaru bezpośrednio u producenta czy dystrybutora, a okazuje się, że nie mają już ani jednej sztuki, zaś najbliższa dostawa z Chin przypłynie dopiero za miesiąc, sprawdź szybko – może w innych hurtowniach jeszcze coś zostało. Jeśli tak, zamów szybko taką ilość, by wystarczyła Ci na miesiąc sprzedaży. Posiadając towar, którego w danym momencie nie można kupić nigdzie indziej, zyskasz w oczach swoich Klientów.

7. Dostawcom także zależy na harmonijnej współpracy z Tobą – muszą przecież komuś sprzedawać swój towar. Jako klient możesz stawiać wymagania. Mimo, że prowadzisz malutką firmę, nie obawiaj się sygnalizować problemów i zgłaszać reklamacji. Jeśli otrzymasz produkty które posiadają jakieś wady lub są nie do końca zgodne z zamówieniem, zawsze o tym informuj. Jeśli będziesz zwracać uwagę na takie rzeczy, Twój handlowiec dopilnuje, żeby przesyłki były zawsze dokładnie sprawdzane i bezpiecznie pakowane.

8. Kiedy zaczniesz składać zamówienia regularnie oraz będziesz terminowo regulować należności, spróbuj negocjować warunki współpracy handlowej. Twoi dostawcy sami z siebie nie zaproponują Ci dodatkowego rabatu. Nawet, jeśli nie uda Ci się nic załatwić za pierwszym razem, spróbuj ponownie za jakiś czas. Na pewno w końcu dostaniesz dodatkowy upust albo odniesiesz jakieś inne korzyści. Pytaj także o produkty gratisowe, bonusy oraz próbki. Większość hurtowni posiada szeroką ofertę takich produktów, ale rozdają je tylko tym kontrahentom, którzy zgłoszą na nie zapotrzebowanie.

9. Bądź ostrożny, jeśli chodzi o wszelkie nowości. Nie każdy produkt, reklamowany przez producenta jako „murowany bestseller” będzie się od razu świetnie sprzedawał. Często musi minąć sporo czasu, zanim produkt dotrze do świadomości Klientów, a jeszcze więcej – zanim faktycznie go kupią. Jeśli Twoi Klienci często pytają o zapowiadane nowości, a może nawet złożyli już u Ciebie zamówienie w opcji pre-order, to możesz podejrzewać, że chętnych znajdzie się więcej. Nie martw się jednak, że towar zniknie z hurtowni w ciągu kilku dni. Dystrybutorzy sprowadzają zazwyczaj duże partie, bo inaczej nie opłacałoby im się ściąganie towaru z odległych zakątków świata (najczęściej z Chin). Warto więc na początku wziąć kilka sztuk na próbę, a dopiero potem składać większe zamówienia.

10. Dostawcy często kuszą lepszymi warunkami zakupu dla zamówień składanych w ramach przedsprzedaży (niższa cena, unikatowe dodatki, limitowane serie gadżetów). Zawsze dobrze zastanów się przed złożeniem takiego zamówienia i oceń, jakie masz szanse, żeby sprzedać te produkty w możliwie krótkim czasie. Zdarza się, że towar zamówiony w ten sposób zalega potem w magazynie miesiącami. Wówczas oszczędności, które udało się poczynić podczas jego nabycia, szybko zostają przewyższone przez koszty zamrożenia pieniędzy. Oczywiście, pre-order ma sens, jeśli masz jako taką pewność, że produkty będą się płynnie sprzedawać. Pamiętaj jednak, że ta forma składania zamówień wygodna jest przede wszystkim dla dostawców.

Powyższe wskazówki mogą wydawać się zupełnie oczywiste. Jednak każdy z nas, sprzedawców, na pewno miał kiedyś problemy spowodowane niedopilnowaniem którejś z wymienionych spraw, zwłaszcza w początkowym okresie działalności. Wszelkie niedopatrzenia z naszej strony, dotyczące dostępności produktów, odbijają się na zaufaniu Klientów. Z drugiej strony, zbytni optymizm i lekkomyślność przy kupowaniu towaru może skutecznie zablokować naszą płynność finansową. Gdyby pogodzenie tych spraw było proste, to sklepy internetowe by nie upadały i każdy mógłby żyć z e-handlu.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Henryk Falkowski

    Dużo daje dobry program do zarządzania magazynem. Najtaniej jest, gdy mamy go w pakiecie z księgowością internetową albo programem do fakturowania. Tak jest np. w szybkafaktura.pl. Trzeba jednak pamiętać, że nawet najlepszy program nie zrobi wszystkoiego za nas i jeśli będziemy zapominać o wpisywaniu danych na bieżąco, prędzej czy później ściągniemy na siebie kłopoty.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Porównywarka Radar.pl wprowadza opłaty dla sklepów

29 września porównywarka cen Radar.pl przestanie być darmowym serwisem dla sklepów prezentujących w niej swoje oferty. Szefowie Grupy o2 (właściciel Radaru) zdecydowali się na wprowadzenie opłat po blisko trzech latach funkcjonowania serwisu.

Spółka nie wydała jeszcze oficjalnej informacji w tej sprawie, a przynajmniej na żadną nie trafiłem. W Radarze będzie wprowadzony model PPC (pay per click), tj. właściciele sklepów internetowych będą musieli płacić za przejścia klientów na ich witryny. Aktualnie stawka przekierowań ze wszystkich kategorii ustalona jest na 0,10 zł netto (pełny cennik znajdziecie tutaj).

Podobnie jak w Nokaucie czy Ceneo, obowiązuje tutaj przedpłata na poczet przyszłych kliknięć – minimalnie możemy wpłacić 100 zł netto. Jeżeli nie zasilimy konta do 29 września, Radar przestanie prezentować nasze oferty.

Patrząc na wyniki oglądalności, Radar zajmował w czerwcu bieżącego roku czwarte miejsce wśród polskich porównywarek z ok. 1 mln użytkowników miesięcznie (za Ceneo, Nokautem i Skąpcem). Jak decyzja o wprowadzeniu opłat odbije się na serwisie?

Ciężko powiedzieć. Po pierwsze dlatego, że do końca lipca bieżącego roku byłem pracownikiem Grupy o2, gdzie razem ze świetnym zespołem tworzyliśmy właśnie m.in. Radar całkowicie od podstaw i – nie ma co ukrywać – dzięki temu sporo się nauczyłem o prowadzeniu projektów internetowych. Po drugie dlatego, że są w tym serwisie sklepy naprawdę zadowolone z generowanego ruchu, ale nie brakuje też sprzedawców, którzy ruchu z Radaru nawet nie widzą w swoich statystykach.

Niestety, do tej ostatniej grupy zalicza się mój sklep GameClub.pl – w tym miesiącu zanotowałem jedynie 3 (słownie: trzy) przejścia z Radaru do sklepu i zero zamówień. Teraz jestem postawiony przed sytuacją, w której muszę przedpłacić 100 zł netto i – jeżeli liczba przejść i stawki się nie zmienią – wykorzystam tę kwotę najwcześniej za… ponad 166 miesięcy (nie wspominając o zwrocie z inwestycji). To stawia pod bardzo dużym znakiem zapytania moją decyzję o pozostaniu z ofertą w tej porównywarce.

Nie spodziewałbym się za to drastycznego spadku liczby użytkowników odwiedzających serwis. Chyba, że nastąpi spory odpływ współpracujących sklepów i w porównywarce zwyczajnie zacznie brakować sensownych ofert. To może być problem i jednocześnie szansa dla tych konkurentów, którzy od początku pobierali wynagrodzenie od partnerów.

Z punktu obserwatora branży to będzie ciekawy case study. Wprowadzanie opłat w serwisie (jakimkolwiek) zawsze wiąże się z ryzykiem ze strony jego właściciela i aktualny zespół Radaru został postawiony przed ciekawym wyzwaniem. Na pewno nie można było zakładać, że omawiana porównywarka na zawsze pozostanie darmowa. Teraz Radar ma na tyle sensowną liczbę użytkowników, że może pobierać wynagrodzenie za przekierowywanie potencjalnych klientów na strony sklepów.

Jestem ciekaw Waszych opinii w tej sprawie. Zapraszam do pisania komentarzy!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Internetowy Dom Handlowy przejmuje sklep Kolporter.pl i planuje być numerem 3 na polskim rynku

Wydarzeniem dnia w rodzimej branży ecommerce jest bez wątpienia przejęcie przez Internetowy Dom Handlowy 100 proc. udziałów w spółce Favente, która m.in. zarządza sklepem Kolporter.pl (oficjalna informacja dostępna jest m.in. tutaj). Kiedy po raz ostatni pisałem na temat IDH S.A. miałem wrażenie, że nad firmą zbierają się czarne chmury. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Zapraszam do przeczytania wywiadu eKomercyjnie z Dariuszem Leśniak-Paduch – przewodniczącym rady nadzorczej IDH SA, który skomentował ostatnie wydarzenia (łącznie z niezbyt ciekawym wątkiem upadku spółki zarządzającem serwisem Bileteria.pl).

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Czy polski e-handel zdążył już Was pozytywnie lub negatywnie zaskoczyć?

Dariusz Leśniak-Paduch (IDH SA): Kadra zarządzająca Internetowego Domu Handlowego S.A. związana jest z rynkiem e-commerce od wielu lat. Polski e-handel zaskakuje nas dynamiką zmian. W ostatnim czasie zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni chociażby planowanym połączeniem Empiku i Merlina. Wynika z tego, że nie tylko my uważamy, że koncepcja działania, polegająca na łączeniu i konsolidacji sklepów internetowych, jest właściwą drogą rozwoju. Rynek e-commerce w Polsce jest na tyle rozdrobniony, że jego konsolidacja stanowi naturalny trend, który pozwoli w ciągu najbliższych lat wyłonić silnych liderów rynkowych. Ze swojej strony możemy zapewnić, że nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa w tym temacie. Początkowo zakładaliśmy, że do końca 2013 roku osiągniemy pozycję 5 lub 4 gracza na rynku e-commerce, natomiast po połączeniu dwóch największych graczy naszym celem jest miejsce trzecie.

KB: Dlaczego zdecydowaliście się na przejęcie dwóch sklepów z tej samej branży, tj. Stereo.pl oraz Kolporter.pl?

DL-P: Podejmując decyzję o przejęciu Favente, mieliśmy na uwadze nie tylko sklep działający pod domeną kolporter.pl, ale również system informatyczny umożliwiający nam zarządzanie dużą ilością sklepów oraz uruchamianie własnych sklepów opartych na tej technologii. Kolporter.pl jest dla nas bardzo cennym nabytkiem z uwagi na dużą rozpoznawalność marki oraz ilość użytkowników. Obecnie posiadamy podpisaną umowę, która stanowi, że do końca lipca 2011 roku będziemy świadczyć usługi typu extended sites w ramach sklepu kolporter.pl. Wynika z tego, że sklep ten będzie przez nas czasowo zarządzany. Stereo.pl, który posiada podobny do kolportera asortyment jest natomiast naszym własnym brandem. Zamierzamy stopniowo przekierowywać ruch z kolportera na nasze własne portale, takie jak właśnie stereo.pl, mareno.pl czy edvd.pl. Będzie to jednak proces długotrwały, a obecni klienci sklepu kolporter.pl będą obsługiwani tak jak do tej pory.

KB: W informacji prasowej mowa o tym, że zapewniliście sobie wykorzystanie domeny kolporter.pl przez rok. Co potem?

DL-P:Domena kolporter.pl będzie zarządzana w usłudze extended sites przez naszą spółkę zależną Favente Sp. z o.o. do lipca 2011 roku. Nasze działania będą prowadzić do tego, by przed upływem tego okresu czasu przekierować ruch obecny teraz na stronie kolporter.pl do innych serwisów, które są naszą własnością. Ponieważ do tego czasu również nasze sklepy będą działać w systemie extended sites, dla klienta – poza zmianą brandu – zmiana ta powinna być niezauważalna w sposobie i jakości obsługi.

KB: Co się stało z Bileteria.pl? W prasie było głośno o upadku serwisu, a później pojawiły się newsy na temat planowanej reaktywacji.

DL-P: Bileteria.pl Sp. z o.o., która zmieniła ostatnio nazwę na Zon Sp. z o.o. była bardzo źle zarządzana jeszcze w okresie, gdy nie należała do naszej grupy kapitałowej. Sytuacja finansowa spółki była na tyle trudna, że zarząd zamierzał zgłosić wniosek o upadłość spółki. Obecnie jednak Zon Sp. z o.o. nie jest własnością Internetowego Domu Handlowego S.A. i nie posiadamy informacji na temat dalszych kroków, jakie obecny właściciel planuje wobec tej spółki.

Według naszej oceny rynek sprzedaży biletów jest bardzo interesujący i będziemy starali się na nim zaistnieć, jednak kluczowym elementem jest tu kwestia przygotowania odpowiedniego systemu informatycznego, który mógłby być obsługiwany przez nie więcej niż 3 osoby. W Zon Sp. z o.o. w proces sprzedaży zaangażowanych było 6 osób. Z uwagi na to, że w przypadku sprzedaży biletów marże są na bardzo niskim poziomie, przy takim poziomie zatrudnienia spółka nie była w stanie pokryć nawet stałych kosztów funkcjonowania.

KB: Dlaczego sklepy Mareno.pl i eDVD.pl zmieniły się w partnerskie sklepy Kolportera? Nie mieliście pomysłu na zagospodarowanie tych domen? Jeszcze kilka lat temu to były czołowe e-sklepy w swoich kategoriach.

DL-P: Sklepy Mareno.pl i edvd.pl zostały pilotażowo uruchomione w obsłudze extended sites w momencie gdy rozpoczęliśmy negocjacje w sprawie zakupu zorganizowanej części przedsiębiorstwa zawierającej e-biznes Kolportera. Kolporter posiadał taki system informatyczny, jaki chcieliśmy od początku u nas wdrożyć jako podstawę do konsolidacji poszczególnych sklepów. Po wstępnych analizach okazało się, że przejęcie systemu od Kolportera oznaczać dla nas będzie oszczędność, zarówno finansową, jak i czasową.

Obecnie, po finalizacji transakcji i przejęciu e-commerce’owej odnogi Kolportera, która funkcjonuje teraz w naszej spółce zależnej Favente Sp. z o.o., posiadamy dobrze zarządzany „organizm”, który możemy rozwijać według naszych potrzeb. Do końca tego roku planujemy rozwijać usługę extended sites podłączając kolejne sklepy oraz przepiąć własne sklepy na ten system. Pozwoli nam to znacząco obniżyć stałe koszty działalności i skoncentrować się na nowej ofercie produktowej skierowanej do szerszej grupy klientów.

KB: Co się dzieje z pozostałymi sklepami, np. Pstryk.pl? Jako klient mam obawy przed zamawianiem tam towaru.

DL-P: Pstryk.pl to sklep, który również boryka się z problemami finansowymi związanymi z zadłużeniem , które powstało zanim staliśmy się właścicielami tej spółki i obecnie staramy się je restrukturyzować. Obecnie prowadzimy działania nad zmianą systemu, na którym pracuje sklep oraz jego layoutu. Rozważamy również dołączenie grupy towarowej oferowanej przez pstryk.pl, tj. sprzętu fotograficznego do usługi extended sites, jednak ostateczne decyzje w tym zakresie powinny zostać podjęte do końca października tego roku.

Do bieżącej obsługi sklepu dedykowane są dwie osoby, związane wcześniej z branżą fotograficzną, które bardzo dobrze sobie radzą. Zamówienia i wysyłka towaru realizowane są na bieżąco. Pstryk ma wielu stałych klientów, którzy niezależnie od zawirowań cenią sobie terminowość dostaw, fachowe doradztwo i konkurencyjne ceny.

KB: Czy 2 mln zł zapłacone za sklepy Mareno, eDVD i eZabawki było z perspektywy czasu dobrą decyzją?

DL-P: Z perspektywy 6 miesięcy, jakie minęły od przejęcia spółki Ecommerce Partner Sp. z o.o., w ramach której kupiliśmy mareno.pl, edvd.pl oraz zabawki.pl, oceniamy tę transakcję jako bardzo udaną. Są to sklepy internetowe, które posiadają bardzo dobrą pozycję w swoich kategoriach i są one dobrze wypozycjonowane. W wyniku naszych działań związanych głównie z reorganizacją pracy i późniejszą zmianą systemu działania na extended sites, sprzedaż przez nie realizowana kształtuje się na zadowalającym poziomie. Należy jednak zaznaczyć, że najlepszy okres sprzedażowy znajduje się dopiero przed nami.

KB: Czy nie boicie sie powtórzyć losów Zakupy.com, która też zapowiadała dużą spółkę e-handlową, a później szybko musieli się z tego wycofywać?

DL-P: Uczymy się na błędach innych i staramy się wykorzystywać w swoich działaniach to, co najlepsze. Dokładnie analizowaliśmy rynek, również pod kątem byłych i obecnych konkurentów – staramy się nie powtórzyć tych samych błędów. Nasza strategia rozwoju polega na konsolidacji sklepów internetowych z wykorzystaniem usługi extended sites, przyjęliśmy taki model działania i konsekwentnie będziemy go realizować. Mamy również bardzo silne zaplecze finansowe w akcjonariacie, co stanowi również czynnik dynamicznego rozwoju.

KB: Czy przejęcie poszczególnych sklepów przez IDH odbiło się na liczbie klientów w jakikolwiek sposób?

DL-P: Realizując przejęcia poszczególnych sklepów, przejęliśmy również bazy zarejestrowanych użytkowników poszczególnych sklepów internetowych. W swoich działaniach staramy się wykorzystywać efekt synergii między poszczególnymi sklepami. Całkowita baza użytkowników sklepów należących do Internetowego Domu Handlowego liczy około 0,5 mln osób. Daje to nam ogromny potencjał – każdy ze sklepów znacząco poszerzył swój zasięg działania, co ma odzwierciedlenie w sprzedaży.

KB: Dlaczego IDH nie zdecydował się na tworzenie własnych marek, tylko przejmowanie tych już istniejących i – nie ukrywajmy – walczących z problemami codziennej płynności, a nie patrzących w przyszłość (vide Bileteria)?

DL-P: Według naszej oceny łatwiej i szybciej jest reaktywować już istniejącą markę, przeprowadzić skuteczny proces reaktywacji i tchnąć w nią nowe życie, niż tworzyć nową markę ponosząc ogromne koszty związane z promocją i marketingiem. Takie podejście do biznesu oznacza, że wśród przejętych przez nas sklepów, z których większość posiadała pewnego rodzaju problemy, nie wszystkie z nich da się przywrócić do działania, jak choćby stało się to z Zon sp. z o.o. (dawniej: Bileteria.pl Sp. z o.o.). Cieszy nas jednak to, że w większości sklepów udało się nam zredukować stałe koszty działalności i sklepy te już wkrótce staną się rentowne.

KB: Na jaki cel planujecie przeznaczyć środki pozyskane ostatnio od inwestorów? Przejęcie Kolporter.pl wygląda na pierwszy krok większego planu…

DL-P: Środki pozyskane od inwestorów o wartości 6 mln złotych w dużej mierze zostały przeznaczone na restrukturyzację i rozwój przejętych sklepów. Pozostała część zostanie przeznaczona na poprawę funkcjonowania magazynu i logistyki. Nasz obecny magazyn o powierzchni blisko 600m2 przestaje już być wystarczająco duży i w niedługim czasie będziemy zmuszeni szukać nowego miejsca na przechowywanie i wysyłkę towaru.

KB: Załóżmy, że Empik dostał zgodę na przejęcie Merlina. Jak będziecie rywalizować z takim kolosem?

DL-P: Mamy bardzo dużo pomysłów na usprawnienie procesu obsługi klienta, wdrożenie programów lojalnościowych i innych, ale za wcześnie jeszcze na zdradzenie szczegółów. Do 2013 roku planujemy osiągnięcie miejsca w pierwszej trójce największych sklepów internetowych w Polsce. Będziemy również prowadzić prace nad zwiększeniem rozpoznawalności nie tylko poszczególnych brandów wchodzących w skład Internetowego Domu Handlowego, ale grupy sklepów jako całości funkcjonującej jak dom towarowy online.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)