eKomercyjnie.pl

Liberum veto od polskiego e-commerce!

Od redakcji eKomercyjnie.pl: O klauzulach niedozwolonych czy procesach wytaczanych przeciwko właścicielom sklepów internetowych w tej sprawie pisaliśmy już wielokrotnie. Bardzo wielu przedsiębiorców dotknął ten problem, dlatego zamiast narzekania i akceptacji obowiązujących przepisów postanowiliśmy zacząć działać i spróbować je zmienić. Zaczynamy od rzeczy najprostszej, czyli listu do premiera Tuska, ministra Pawlaka oraz posłów. To oczywiście pierwszy krok i w zależności od tego, jak nam pójdzie, planujemy kolejne, większe.

Jest piątek, w niektórych sklepach jest trochę więcej czasu, dlatego mamy do Was gorącą prośbę: skopiujcie, podpiszcie i wyślijcie listy do wskazanych osób. Jeżeli zbierze się ich kilkadziesiąt czy kilkaset to będzie bardzo ciężko ich nie zauważyć i zrobimy wszystko, żeby sprawa na samych listach się nie skończyła.

Jako branża razem potrafimy skutecznie działać przy Dniu Darmowej Dostawy (ponad 500 sklepów w tydzień!), dlatego zróbmy coś razem z klauzulami niedozwolonymi. By wszystkim (konsumentom i nam) było lepiej!

Niestety piękne czasy Rzeczypospolitej Szlacheckiej, kiedy Marcin z rodu Dobkowskich herbu Jastrzębiec mógłby na sejmiku zakrzyknąć „liberum veto!”, bezpowrotnie minęły. Nie mamy tak bezpośredniego wpływu na prawodawstwo, jak mieli nasi przodkowie. Tamten system się nie sprawdził – z tym nikt nie polemizuje. Rozpasanie i warcholstwo szlachty doprowadziło do kryzysu państwowości i rozbiorów. Nie zmienia to faktu, że obecnie stanowione przez „wybrańców narodu” prawo pełne jest błędów i sprzeczności. W mojej ocenie, jakościowo niewiele różni się od tego stanowionego przez szlachtę, z której większość z trudnością była w stanie podpisać się inaczej niż trzema krzyżykami.

Właściciele e-sklepów pozywani przed SOKiK przez różnego rodzaju organizacje prokonsumenckie i „potencjalnie pokrzywdzonych” stoją na z góry przegranej pozycji. Sąd orzeka na podstawie obowiązującego prawa, a to właśnie polskie prawo dopuszcza do sytuacji, w której istnieje rażąca dysproporcja pomiędzy winą, szkodą i karą. W Polsce uczciwy przedsiębiorca musi żyć w ciągłym strachu przed pozwem za posiadanie klauzul abuzywnych w regulaminie. Pozew stał się narzędziem różnego rodzaju wymuszeń „datków” i „zastępstw procesowych”.

Teoretycznie SOKiK mógłby przychylnie spojrzeć na podnoszony przez wielu pozwanych i ich prawników zarzut nadużycia prawa podmiotowego.

Art.5 k.c. Nadużycie prawa podmiotowego
Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.

Niestety, tak się nie dzieje i wbrew oczywistemu dla mnie nadużyciu prawa ochrony konsumenta dla uzyskania nienależnej korzyści majątkowej, SOKiK nie oddala pozwów. W związku z tym na dzisiaj e-przedsiębiorcom pozostaje obserwować rejestr klauzul abuzywnych prowadzony przez UOKiK i poprawiać regulaminy, z których niedługo nie zostanie już nic prócz paru frazesów wymaganych prawem.

Nie dajmy się jednak zepchnąć do defensywy. W zeszłym roku razem z Maciejem Frączykiem uruchomiliśmy akcję „Głosujesz na ACTA, ja nie głosuję na Ciebie”, która będąc jedną z wielu form społecznego protestu przeciwko ACTA, uzyskała wsparcie ponad stu tysięcy osób. Oczywiście nie ma co się łudzić, że proponowana przeze mnie akcja przeciwko obowiązującemu obecnie prawu uzyska podobne wsparcie. Niemniej racjonalna propozycja zmiany przepisów prawa poparta listami do naszych parlamentarzystów, wicepremiera i premiera powinny pokazać, że nie składamy broni i nie jesteśmy baranami dającymi się golić do gołej skóry różnym naciągaczom.

Wbrew pozorom, proponowane poniżej zmiany są również w interesie konsumentów, gdyż zwiększą ich ochronę prawną i przyspieszą wydanie wyroku w sprawach, w których doszło do realnego naruszenia praw konsumenckich.

Po pierwsze, ponieważ nie istnieje (nie żartuję) procedura wykreślania z rejestru tych klauzul, które w wyniku zmiany obowiązującego prawa stały się z nim sprzeczne, proponuję stworzenie mechanizmu zapewniającego spójność systemu prawnego. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której zgodność z obowiązującym prawem nie wystarcza, gdyż quasi precedensowy charakter rejestru klauzul abuzywnych sprawia, że należy wziąć pod uwagę również wyroki oparte na zmienionym lub uchylonym przepisie prawnym.

Po drugie, należy dokonać zmiany w trybie kontroli abstrakcyjnej (art. 479[38] k.p.c.)

art. 479[38] k.p.c.
1. każdego, kto według oferty pozwanego mógłby zawrzeć z nim umowę zawierającą postanowienie, którego uznania za niedozwolone żąda się pozwem lub
2. organizacji społecznej, do której zadań statutowych należy ochro-na interesów konsumentów,
3. powiatowego (miejskiego) rzecznika konsumentów
4. Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

zakładający, że podmioty wymienione w pkt. 1 i 2 mogą wnieść powództwo po bezskutecznym wezwaniu naruszającego prawa konsumenckie przedsiębiorcy do zmiany regulaminu. Przy czym, wezwanie to powinno zawierać wskazanie punktu zawierającego zakazaną klauzulę i proponowany, zgodny z prawem zapis. Przedsiębiorca miałby, powiedzmy 14 dni na ustosunkowanie się do wezwania, a w przypadku niezastosowania się, mógłby zostać pozwanym.

Rozwiązanie to realnie wpłynęłoby na ochronę praw konsumentów. Nie wątpię, że większość przedsiębiorców zastosowałaby się do takich wezwań, a tym samym po-siadała regulaminy zgodne z prawem. Skróciłoby to znacznie czas oczekiwania na rozprawę, gdyż spraw tych byłoby znacznie mniej. Sama akcja mecenasa Bilskiego na prawie rok zapchała SOKiK. Szybciej zapadałyby więc wyroki w sprawach o realne naruszenie praw konsumenckich. Dodatkowo niemożliwym stałoby się pozywanie przedsiębiorcy przez wymienionych w punkcie 1 i 2 art. 479[38] k.p.c. w okresie sześciu miesięcy od dokonania zmiany w regulaminie. Prawo takie mieliby jedynie poszkodowani klienci (osoby, które dokonały u e-przedsiębiorcy zakupu i których prawo zostało naruszone).

Moim zdaniem, te dwie proste i racjonalne zmiany podniosłyby poziom bezpieczeństwa prawnego konsumentów. Przyczyniłyby się do poprawy spójności i jakości polskiego prawa. Sprawiły, że przedsiębiorcy mogliby spać spokojnie. Jedynym efektem ujemnym byłby zapewne spadek liczby organizacji prokonsumenckich… ale nie wiem jak Wy, ja potrafiłbym z tym żyć.

Poniżej wzór e-mail i pisma, które jeśli chcecie wesprzeć nasz projekt, powinniście wysłać do swoich parlamentarzystów (http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/poslowie.xsp?type=A), a także do wicepremiera Pawlaka (http://www.mg.gov.pl/Kontakt) i premiera Tuska (http://www.premier.gov.pl/kancelaria_premiera/kontakt/).

Szanowny Panie Premierze,

chciałbym zwrócić Pana uwagę na lukę w polskim prawie, która legitymizuje proces domagania się „haraczy” od przedsiębiorców. Rocznie setki firm są wzywane do wpłacania milionów złotych za odstąpienie od złożenia pozwu w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Zawsze przedmiotem pozwu jest posiadanie w regulaminie przedsiębiorcy klauzuli wpisanej do rejestru prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Najgłośniejszą sprawą było pozwanie przez pięć osób kilkuset sklepów internetowych. Złożono przeciwko nim blisko dwa tysiące pozwów. W zamian za odstąpienie domagano się od nich kwoty ponad miliona złotych łącznie!

Zasadność ochrony praw konsumenta nie podlega dyskusji. Uważam jednak za głęboko niesprawiedliwe umożliwienie czerpania osobistych korzyści majątkowych „obrońcom” praw konsumenckich. Uprzywilejowanie ich w polskim prawie wynikało z przeświadczenia ustawodawcy, że działają oni pro publico bono, a niestety tak nie jest.

Prosiłbym Pana Premiera o rozważenie zainicjowania zmian w obowiązującym prawie, mających na celu:
– umożliwienie SOKiK/UOKiK wykreślania z rejestru klauzul tych które są niezgodne z obowiązującym prawem (obecnie nie ma takiej możliwości);
– zobowiązanie podmiotów, o których mowa w pkt. 1-2 art. 479[38] k.p.c., aby przed złożeniem pozwu wezwały przedsiębiorcę do usunięcia zapisu niezgodnego z prawem (wskazując kwestionowany zapis i proponując jego zgodną z prawem wersję).

Rozwiązanie takie realnie wpłynęłoby na ochronę praw konsumentów. Większość przedsiębiorców zastosowałaby się do wezwań, a tym samym posiadała regulaminy zgodne z prawem bez długotrwałych i kosztownych również dla Skarbu Państwa procesów. Skróciłby się też znacznie czas oczekiwania na rozprawę przed SOKiK.

Mam nadzieję, że Pan Premier będący orędownikiem idei Przyjaznego Państwa zechce zainteresować się tą sprawą.

Z wyrazami szacunku,

Szanowny Panie,

chciałbym zwrócić Pana uwagę na lukę w polskim prawie, która legitymizuje proces domagania się „haraczy” od przedsiębiorców. Rocznie setki firm są wzywane do wpłacania milionów złotych za odstąpienie od złożenia pozwu w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Zawsze przedmiotem pozwu jest posiadanie w regulaminie przedsiębiorcy klauzuli wpisanej do rejestru prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Najgłośniejszą sprawą było pozwanie przez pięć osób kilkuset sklepów internetowych. Złożono przeciwko nim blisko dwa tysiące pozwów. W zamian za odstąpienie domagano się od nich kwoty ponad miliona złotych łącznie!

Zasadność ochrony praw konsumenta nie podlega dyskusji. Uważam jednak za głęboko niesprawiedliwe umożliwienie czerpania osobistych korzyści majątkowych „obrońcom” praw konsumenckich. Uprzywilejowanie ich w polskim prawie wynikało z przeświadczenia ustawodawcy, że działają oni pro publico bono, a niestety tak nie jest.

Prosiłbym Pana o rozważenie zainicjowania zmian w obowiązującym prawie, mających na celu:
– umożliwienie SOKiK/UOKiK wykreślania z rejestru klauzul tych które są niezgodne z obowiązującym prawem (obecnie nie ma takiej możliwości);
– zobowiązanie podmiotów, o których mowa w pkt. 1-2 art. 479[38] k.p.c., aby przed złożeniem pozwu wezwały przedsiębiorcę do usunięcia zapisu niezgodnego z prawem (wskazując kwestionowany zapis i proponując jego zgodną z prawem wersję).

Rozwiązanie takie realnie wpłynęłoby na ochronę praw konsumentów. Większość przedsiębiorców zastosowałaby się do wezwań, a tym samym posiadała regulaminy zgodne z prawem bez długotrwałych i kosztownych również dla Skarbu Państwa procesów. Skróciłby się też znacznie czas oczekiwania na rozprawę przed SOKiK.

Mam nadzieję, że zechce Pan zainteresować się tą sprawą.

Z wyrazami szacunku,

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #14. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Księgarnia internetowa Selkar.pl wybrała AtomStore

Jedna z czołowych polskich księgarni internetowych – firma Selkar zdecydowała się na zmianę platformy e-commerce i wybrała AtomStore spośród kilku innych systemów dostępnych na rynku.

Decydującą rolę przy wyborze systemu NetArch pełniły takie kwestie jak:

  • elastyczność katalogu w zakresie kształtowania oferty,
  • duże możliwości skalowania platformy,
  • wiele narzędzi marketingowych wspomagających sprzedaż – program lojalnościowy, kubony rabatowe, grupy cenowe, zaawansowane promocje, landing pages, zestawy produktowe, itp.
  • mechanizmy pozwalające na tworzenie rekomendacji produktowych na podstawie ich profilu zakupowego użytkownika,
  • zaawansowany moduł newslettera.

Prace nad wdrożeniem trwały od maja do września. O przebiegu wdrożenia opowiada Michał Stypułkowski, właściciel firmy Selkar:

„Zmiana systemu e-commerce w tak dużym sklepie jak Selkar.pl to wyzwanie dla całej firmy. Nasi pracownicy wraz z zespołem NetArch wykonali bardzo dużo pracy aby cały proces przebiegł sprawnie i sprawił jak najmniej kłopotów naszym klientom. W październiku zakończyliśmy prace i teraz skupiamy się na wprowadzaniu kolejnych rozwiązań oferowanych przez nowy system, które już niebawem z przyjemnością będziemy przedstawiali naszym klientom”.

„Przenosiny sklepu Selkar.pl na system AtomStore to jeden z największych tego typu projektów w tym roku w Polsce. Księgarnie internetowe charakteryzują się bardzo dużym katalogiem produktów i duża liczbą wyświetleń stron. Przygotowanie do tego typu wdrożenia wymaga bardzo dużo pracy. Dziękujemy całemu zespołowi Selkar.pl za wspólną pracę oraz zaufanie i wybór naszej platformy. Mamy nadzieje, iż 2013 będzie rokiem dynamicznego rozwoju księgarni” – mówi Łukasz Plutecki, współwłaściciel NetArch, zarządzający rozwojem systemu AtomStore.

Selkar.pl to jedna z największych i najstarszych księgarni internetowych w kraju. W raporcie Internet Standard e-commerce 2011 zajęła 7 miejsce w kategorii Książki i muzyka.

Polecamy też:
– Spokój sprzyja biznesowi – rozmowa z Michałem Stypułkowskim, właścicielem księgarni Selkar.pl
– Jak wygląda praca w księgarni Selkar.pl? Zobacz fotoreportaż

AtomStore to autorska platforma e-commerce klasy premium, skierowana do średnich i dużych sklepów oraz hurtowni internetowych.

Źródło: AtomStore/NetArch





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Amatorzy rabatów – kto korzysta z serwisów zakupów grupowych w Polsce? [infografika]

CiTeam.plKobieta, studentka, mieszkanka dużego miasta w wieku 25-34, korzystająca z Internetu codziennie lub prawie codziennie – to przeciętny użytkownik popularnych serwisów zakupów grupowych w Polsce. Co i za ile najczęściej kupują fani serwisów z „dealami” oraz to, jak zasobne mają portfele sprawdził Citeam.pl.

Fani zakupów grupowych uwielbiają surfować w sieci. Wg danych serwisu Citeam.pl oraz badań Megapanelu, aż co dziewiąty użytkownik stron z dealami to aktywny internauta zaglądający do wirtualnego świata codziennie lub prawie codziennie. Największymi amatorami kupowania za pół ceny są internauci z grupy wiekowej 25-34, którzy stanowią aż 30 proc. wszystkich użytkowników zakupów grupowych. Zaraz po nich w kolejce po rabaty ustawiają się młodzi mający od 15 do 24 lat, a podium zamykają osoby w wieku 35-44.

Na zakupy grupowe częściej wybierają się również kobiety: „Panie stanowią 53 proc. użytkowników, są również bardziej aktywne na fanpage’ach serwisów zakupów grupowych na Facebooku, gdzie odsetek ten jest jeszcze wyższy i wynosi 58 proc” – wyjaśnia Marta Krauze z serwisu Citeam.pl. Ponadto przeciętny fan grupowych „deali” pochodzi z miast, w szczególności tych powyżej 200 tys. mieszkańców. Co ciekawe, mało który użytkownik stron z rabatami mieszka sam – jedynie 7 proc. miłośników zakupów grupowych nie dzieli mieszkania ze współlokatorem.

Studenci uwielbiają zakupy grupowe

Najliczniejszą grupę użytkowników serwisów zakupów grupowych stanowią studenci, którym rabaty z pewnością są w stanie urozmaicić studenckie życie w dużym mieście. „Co piąta osoba odwiedzająca strony z rabatami pracuje na dyplom magistra. Co dziesiąty użytkownik jest specjalistą lub reprezentuje wolny zawód, a podium zamykają pracownicy administracji i urzędnicy” – wylicza Marta Krauze z Citeam.pl.

Ciekawie przedstawiają się również zarobki przeciętnego użytkownika zakupów grupowych – co trzecia osoba deklaruje brak dochodu, jednak już 23 proc. fanów grupowych „deali” zarabia w granicach od 2 do 3 tys. zł. Oferty zniżkowe chętnie przeglądają również osoby z miesięczną wypłatą na poziomie co najmniej 3 tys. zł, którzy stanowią 13 proc. użytkowników zakupów grupowych. Ile pieniędzy zostawiają zatem internauci i co kupują na serwisach z rabatami?

Co i za ile kupujemy na serwisach z dealami?

Wg danych Citeam.pl kategorią ofert generującą największą liczbę sprzedanych kuponów są sklepy internetowe. „Rabaty dostarczane przez sprzedających na Allegro lub e-sklepy znajdują się na pierwszym miejscu wśród najchętniej kupowanych ofert. Co ciekawe na 20 deali, które zakończyły się rekordowym wynikiem sprzedaży w tej kategorii ofert, aż połowa dotyczyła wywoływania zdjęć przez Internet” – mówi Marta Krauze z Citeam.pl.

Kolejną kategorią najpopularniejszych deali są kupony zniżkowe do restauracji, a co dziesiąte kliknięcie w Kup Teraz dotyczy ofert turystycznych oraz kosmetycznych. Najczęściej użytkownicy zakupów grupowych gustują w ofertach, których wartość nie przekracza 100 zł – kupony poniżej tej kwoty stanowią 80 proc. nabywanych na serwisie z przewagą tych do wartości 50 zł.

Citeam podsumował również oferty, które do tej pory zdobyły największe grono nabywców. Rekordowa liczba osób skusiła się na zakup żarówek LED, pizzy czy biletów do kina 5D. Każdy z tych deali wygenerował sprzedaż na poziomie od 7 do kilkunastu tysięcy kuponów. Polacy równie chętnie oszczędzali również na wywoływaniu zdjęć przez Internet, zakupach w internetowej aptece oraz na markowym obuwiu sportowym oferowanym na Allegro.

Źródło: Citeam.pl

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)