eKomercyjnie.pl

Oferujemy klientom produkty najlepszej jakości – o tym, jak wystartowało PoleNaStole.pl (wywiad)

polenastole-logoSprzedaż żywności przez Internet to nie jest temat ograniczony tylko i wyłącznie do największych miast w Polsce i zawsze warto szukać swojej niszy – mam wrażenie, że z tym podejściem Łukasz Rzeczkowski i Andrzej Basiukiewicz tworzą swój unikalny sklep internetowy, PoleNaStole.pl (choć sami bardziej wolą określenie platforma). O tym, jak rozpoczęła się ich przygoda z e-handlem i jakie wyniki wypracowali w pierwszych trzech miesiącach swojej działalności (dopiero ruszyli!) przeczytacie w moim najnowszym wywiadzie.

Reklama

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Czym jest Pole Na Stole? W mojej opinii jesteście sklepem, a sami piszecie o sobie platforma internetowa. Czy to znaczy, że każdy może u Was sprzedawać?

Łukasz Rzeczkowski: Wychodzimy z założenia, że sklep tylko sprzedaje. My natomiast chcemy też informować klientów. Już teraz produkty są dokładnie opisane, zawierają pełne składy, oraz również, w miarę możliwości producentów, mają pełną informację na temat wartości odżywczych. Docelowo chcemy też dodać więcej elementów “edukacyjnych”, jak blog z przepisami, filmiki o producentach czy informacje na temat istotności dobrego odżywiania się. Nie, nie każdy może u nas sprzedawać, ale każdy solidny producent, który spełni nasze kryteria, jak najbardziej tak.

polenastole-sg

Wybraliście ciekawą, chwytliwą nazwę, ale nie zauważyłem w Waszej ofercie produktów “prosto z pola”, w stylu np. projektu RanoZebrano. Nie chcecie w ogóle wchodzić w świeżą żywność czy nie wykluczacie takich planów?

Andrzej Basiukiewicz: Zaczęliśmy od produktów niepsujących się ze względu na możliwość oferowania ich od razu w całej Polsce (nie ma problemów logistycznych; można je wysłać kurierem/ do paczkomatu), jednak absolutnie nie wykluczamy planów poszerzenia portfolio sklepu o produkty świeże. To może znacząco pomóc w dalszym rozwoju Pole Na Stole, ponieważ najlepsze rzeczy w Polsce, to często produkty wymagające chłodzenia (mięso, sery, owoce i warzywa). Podjeliśmy jednak decyzję, że musimy mieć absolutną pewność, że będzie mogli te produkty zaoferować klientom w najlepszej jakości, a przy obecnie dostępnych dla nas rozwiązaniach logistycznych nie jest to możliwe. Jakąś szansą dla nas będzie wprowadzenie przez Inpost chłodzonych paczkomatów (są podobno prowadzone testy).

Jak Pole Na Stole jest zorganizowane “na zapleczu”? Ile osób pracuje przy projekcie, skąd wysyłacie produkty, co w Twojej opinii robicie tutaj inaczej, niż inne sklepy.

Łukasz Rzeczkowski: Obecnie jest nas dwóch (Andrzej i Łukasz), plus mamy wsparcie “po godzinach” od naszych narzeczonych, w tym jednej, która na co dzień pracuje w “reklamie internetowej”. Dodatkowo, część prac graficznych oraz związanych z zakupami mediów zlecamy na zewnątrz. Podsumowując, obecnie dla Pole Na Stole pracuje pewnie jakiś odpowiednik 3-4 osób na pełen etat, ale to przestaje już wystarczać, więc niedługo zaczynamy zatrudniać :) Mamy wynajętą przestrzeń magazynową i stąd idą paczki. Niedługo zaoferujemy też możliwość odbioru osobistego, gdy magazyn będzie w lepiej skomunikowanym punkcie.

Czy robimy coś znacząco innego? Przede wszystkim staramy się działać wg najwyższych standardów, a jak coś nawalimy (a zdarza się to w każdej firmie), nawet gdy jest to nie nasza wina (firma kurierska, dostawca), to nigdy nie zamiatamy sprawy pod dywan, tylko bierzemy to “na klatę”, bo my firmujemy Pole Na Stole i robimy wszystko, żeby klient był zadowolony, tj. naprawiamy “szkodę” i dajemy coś “extra”. Wydaje się to oczywiste, a jednak część przedsiębiorców nadal w Polsce nie postępuje w ten sposób.

polenastole-zalozyciel

Jakie przychody Pole Na Stole wygenerowało w pierwszym miesiącu działania? Jak szybko się rozwijacie?

Andrzej Basiukiewicz: Wystartowaliśmy dokładnie 2 grudnia 2014, co zbiegło się z Dniem Darmowej Dostawy, który sporo nam pomógł. Do dzisiaj pamiętam jak o 1:30 w nocy przyszło pierwsze zamówienie i jak skakałem do góry, że po kilku miesiącach pracy Pole Na Stole w końcu działa :) Grudzień jest najlepszym miesiącem w handlu detalicznym, więc był to dla nas jednocześnie miesiąc rekordowy jak na razie – zrealizowaliśmy prawie 100 zamówień online, plus kilkadziesiąt zamówień offline, dla klientów firmowych. Styczeń, kiedy większość ludzi ma puste portfele po świętach przyniósł naturalne wyhamowanie i realizację poniżej 50 zamówień. Obecnie (marzec) wracamy na poziom grudnia, czyli okolicę 100 zamówień, co oznacza 100% wzrostu w 2 miesiące :) Mamy nadzieję, że poziom ten będzie się utrzymywał. Chcielibyśmy w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy osiągnąć poziom 1000 zamówień miesięcznie.

Pole Na Stole to projekt, który wygrał jeden z konkursów na najlepszy pomysł na e-commerce. Mimo wszystko nie zdecydowaliście się wejść we współpracę z inwestorem, który organizował to wydarzenie. Dlaczego?

Andrzej Basiukiewicz: Istotnie, w czerwcu 2014 r. wygraliśmy ogólnopolski konkurs na e-biznesplan. Samo zgłoszenie do konkursu wysłaliśmy niejako “przy okazji”, bo i tak pisaliśmy biznesplan na wewnętrznej potrzeby. Przejście do drugiego etapu było już dużą satysfakcją (10 z około 150 pomysłów), a wygranie finału dodało nam skrzydeł, bo ktoś zweryfikował nasz pomysł, a my potrafiliśmy odpowiedzieć na trudne pytania inwestora. Dość długo zastanawialiśmy się czy pozyskanie inwestora na etapie “zestawu slajdów” jest rozwiązaniem dla nas i uznaliśmy, że na tyle wierzymy w Pole Na Stole (tzn. wykładamy własne pieniądze), że dowieziemy konkretne, namacalne wyniki (klienci → przychody → zyski) i wtedy wrócimy do poszukiwania inwestora, gdy będziemy już mogli coś zaoferować poza dobrze zrobioną prezentacją i naszym wcześniejszym doświadczeniem poza e-commerce. Dodatkowo, szukamy inwestora, który poza pieniędzmi (o to paradoksalnie wcale nie jest tak trudno) wyłoży także wiedzę i kontakty. Kto wie, może nawet obecność na ekomercyjnie.pl sprawi, że dostrzeże nas ktoś inny? :)

Ale chwalicie się wygraną i obecnością w mediach swoją wygraną w konkursie. Czy taki sukces na początku przyspieszył proces pozyskiwania klientów?

Łukasz Rzeczkowski: Tak, wrzuciliśmy linki do artykułu na temat wygranej do sekcji “Media o nas” na naszej stronie, ale bardziej dla kompletności; było to też jakieś pół roku przed startem, więc nie miało wpływu na pozyskiwanie klientów. Dodatkowo, naszymi klientkami są głównie młode kobiety, z dużych miast, często mamy. A to nie są główne czytelniczki prasy biznesowej :)

W każdym biznesie e-commerce, a szczególnie takim jak Pole Na Stole, kluczem do sukcesu są powracający klienci. Jak to jest z powracalnością klientów u Was? Czy nie myśleliście o sprzedaży produktów w modelu abonamentowym?

Łukasz Rzeczkowski: Absolutnie zdajemy sobie z tego sprawę i już w pierwszym miesiącu mieliśmy powracających klientów. Wierzymy, że jakość oferowanych produktów nas obroni i podobnie jak w zwykłym handlu spożywczym/ restauracjach, zadowolony klient do nas wróci. Oferta dostępna w Pole Na Stole jest efektem naszych kilku miesięcznych testów i rozmów z ponad setką dostawców. Ostatecznie dostawców jest 30. Aby zachęcić klientów do wracania, staramy się serwować im nowości, pokazywać inne produkty, które mogą im zasmakować i to działa. Odnośnie modelu abonamentowego – absolutnie TAK! Chcemy to zrobić, i to nie tylko w wydaniu dla klientów detalicznych, ale także dla firm.

polenastole-produkty

Ile czasu zajęło Wam stworzenie tego, co możemy w tym momencie zobaczyć pod adresem PoleNaStole.pl? Jakich wyborów musieliście dokonać na początku swojej działalności, z czego zrezygnować?

Andrzej Basiukiewicz: Pierwsze rozmowy zaczęliśmy wiosną 2014 r., przez lato konkretyzując model biznesowy, jeżdżąc także po Polsce w poszukiwaniu dostawców. Jesień to już mocna praca nad samą stroną, w tym dużo poprawek, czasami zwrotów, po rozmowach z ludźmi bardziej doświadczonymi od nas. Ekipa z Shoplo, na którym stoi Pole Na Stole ma o nas pewnie wewnętrzne memy – byliśmy jednymi z bardziej wymagających/ uciążliwych klientów, ale efekt końcowy jest, naszym skromnym zdaniem, solidny (dzięki Shoplo!). Ostatnie tygodnie to wykonywanie zdjęć produktów (wszystkie robił Łukasz), oraz tworzenie opisów, itd. Odnośnie rezygnowania z pewnych rzeczy – dość szybko, patrząc na chybione rozwiązania w Stanach, zrozumieliśmy, że “rzemieślniczego” jedzenia nie da się sprzedawać w modelu marketplace (jak np. showroom) i że musimy mieć własny magazyn, co oczywiście wymaga większych nakładów kapitałowych.

Największa trudność dotyczyła chyba samej nazwy. Wiele propozycji nie oddawało w pełni charakteru marki lub było zajęte lub nie od razu jednoznacznie kojarzyło się z tym, co chcemy komunikować. Przez 3 miesiące przetestowaliśmy kilkadziesiąt nazw; ostatecznie stanęło na Pole Na Stole.

Jak promowaliście swój sklep na samym początku działalności, a jak promujecie go teraz?

Andrzej Basiukiewicz: Na początku próbowaliśmy chyba wszystkiego, żeby przetestować co realnie dla nas działa. Na tym etapie przekonaliśmy się na własnej skórze (mówili nam o tym bardziej doświadczeni koledzy, np. z showroom.pl), że offline’owe formy reklamy nie konwertują na sprzedaż online (kupony rabatowe, które rozdawaliśmy nie przyniosły żadnego efektu). Również pewne formy reklam online okazały się dla nas kompletnie bezużyteczne (tzn. generowały dużo ruchu, ale nie sprzedaż). Obecnie powoli ruszamy w kierunku mediów, które są “bogate” w zdjęcia i tekst, tzn. facebook, pinterest, instagram, blogi.

Co w tym momencie jest dla Was największą przeszkodą? Z czym najtrudniej sobie poradzić w bieżącej działalności?

Łukasz Rzeczkowski: Najbardziej chyba brak czasu – mamy masę niezrealizowanych pomysłów, których jeszcze nie zdążyliśmy wprowadzić w życie ze względu na bieżącą obsługę zamówień, pozyskiwanie partnerów do Pole Na Stole czy testowanie różnych form promocji. Samo robienie e-commerce jest stosunkowo proste. W sieci jest mnóstwo darmowych materiałów, z których można czerpać wiedzę, a gotowe rozwiązania SaaS pozwalają na start pierwszego, nieskomplikowanego biznesu online dosłownie w kilka dni.

Załóżmy na koniec, że macie w tym momencie nieograniczony budżet na wydatki inwestycyjne. Na co najszybciej wydałbyś pieniądze, a na wydałbyś ich najwięcej?

Andrzej Basiukiewicz: Przede wszystkim na zbudowanie dobrego zespołu – sami nie stworzymy silnego biznesu. Musi to zrobić kompetentny, zgrany zespół. W drugiej kolejności wyszlibyśmy szybciej za granicę (co też wymaga ludzi). Jesteśmy zdania, że jako kraj mamy czym się pochwalić kulinarnie/ spożywczo i dobrze byłoby, gdyby nie tylko o polskiej wódce było głośno zagranicą :)

I właśnie takiego nieograniczonego budżetu w działalności PoleNaStole.pl Wam życzę!

Razem: Dziękujemy :)

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Cyfrowe.pl osiągnęło wiek dojrzały i cały czas je profesjonalizujemy – wywiad z Jarosławem Banackim z okazji premiery nowej wersji sklepu

cyfrowe-pl-logo-new-smallCyfrowe.pl to idealny przykład na to, jak w polskim handlu elektronicznym można rozwijać się organicznie i tworzyć biznes z pasją. Z okazji dzisiejszej premiery nowej wersji tego sklepu internetowego, udało mi się namówić Jarosława Banackiego na wywiad, w którym rozmawiamy nie tylko o tym, jak jego firma zmieniła się w ciągu ostatnich lat, ale także o tym, jak postrzega polski rynek e-commerce i które elementy w prowadzeniu e-sklepu są najważniejsze. Jarek nie ukrywał też liczb dotyczących swojego przedsięwzięcia, dlatego polecam nasza rozmowę bez żadnego wahania!

Reklama

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Pamiętasz kiedy ostatni raz rozmawialiśmy na łamach eKomercyjnie? :)

Jarosław Banacki (prezes zarządu Cyfrowe.pl): Pamiętam, że rozmawialiśmy, ale musiało to być parę lat temu jak nic. Czas szybko leci w pracy :)

Rozmawialiśmy w 2010 roku! :) Mówiłeś wtedy, że Cyfrowe.pl notuje dwucyfrowych wzrosty i dynamicznie rośnie sprzedaż sklepu (27 mln w 2009 roku). Jak duże jest Cyfrowe.pl dzisiaj?

W kolejnych latach nie udało się osiągnąć tak dynamicznych wzrostów samym tylko rozwojem organicznym. Jednak ten rok zapowiada się bardzo dobrze, jest szansa przebić 50 mln obrotu, jeżeli nasze aktualne działania przyniosą pożądany efekt.

przychody-cyfrowe

Przeczytaj poprzedni wywiad: eKomercyjnie vs Cyfrowe.pl, czyli jak się robi e-handel w Polsce? »

Czy dalej stosujesz strategię wzrostu bez inwestora i opierasz się na reinwestowaniu zysków w rozwój sklepu? Czy po drodze były fundusze lub firmy zainteresowane kupieniem Twojego sklepu?

Tak, nadal rozwijamy Cyfrowe.pl organicznie. Gdzieś po drodze były firmy zainteresowane inwestycją, ale to były raczej epizodyczne sprawy. Jako sklep specjalistyczny z elektroniką tylko z obszaru foto-video nie jesteśmy aż tak atrakcyjnym celem akwizycji. Poza tym nigdy aktywnie i szeroko nie szukaliśmy inwestorów.

Zdecydowałeś się na tworzenie punktów stacjonarnych sklepu internetowego, których jest już pięć w dużych miastach. Planujesz otwieranie kolejnych? Skąd się wziął ten pomysł?

To może nie tyle nasz pomysł co potrzeba klientów, którzy kochali zamawiać online i płacić przy odbiorze w fizycznym sklepie. Mówię w czasie przeszłym, bo ten trend jest nadal widoczny, ale nie jest już tak silny. Samo kupowanie wysyłkowe w Internecie przez ostatnie kilka lat mocno “okrzepło” w umysłach Polaków :). Na razie nie planujemy otwierania kolejnych. To bardzo kosztowny ruch z uwagi na konieczność aranżacji i zatowarowania sklepu.

Zauważyłem też, że uruchomiliście wypożyczalnię sprzętu foto-wideo. Bardziej opłaca się użyczanie sprzętu niż jego sprzedaż? Do jakich klientów celujecie z tą usługą?

Celujemy do tych, którzy chcą wypożyczać, a nie kupować :). A na poważnie to tak, uruchomiliśmy wypożyczalnię jako uzupełnienie naszej oferty usług dla fotografów i filmowców. Dzięki temu klienci mogą wypożyczyć sprzęt, przetestować i jeśli zdecydują się na jego zakup, to zwracamy prawie całą opłatę za wypożyczenie.

Nadal więcej zarabiamy na sprzedaży niż na wypożyczeniu, ale idąc za trendami typu abonament usługi Spotify (korzystasz z muzyki nie posiadając jej) chcemy także w tym obszarze mieć ofertę dla klientów. w tym roku zamierzamy dalej mocno rozwijać wypożyczalnię.

nowe-cyfrowe

Cyfrowe.pl przechodzi właśnie duże zmiany, w tym całkowitą zmianę strony internetowej oraz zmianę identyfikacji wizualnej (nowe logo wprowadziliście już jakiś czas temu). To znak, że dla Waszej firmy rozpoczyna się nowe rozdanie?

Raczej tak. Można powiedzieć, że Cyfrowe.pl osiągnęło wiek dojrzały. Mamy nowe logo, spójną identyfikację wizualną, strategię komunikacji marki, wizję i strategię rozwoju. Profesjonalizujemy też naszą organizację, procedury działania. Bez takich przemian nie dałoby się dalej mocno rozwijać oraz z powodzeniem wspierać rozwoju marki.

Ile trwały prace nad zmianami, które teraz wprowadzacie? Co po drodze było najtrudniejsze?

Wszystko trwało za długo :). Trzeba jednak stwierdzić, że to wszystko robimy jednocześnie z masą innych rzeczy nie tylko rozwojowych, ale i operacyjnych. Nadal najważniejsi są klienci – ich sprawy i ich zadowolenie nie mogły ucierpieć z tego powodu. Można powiedzieć, że upublicznienie nowej wersji strony i ostateczne usunięcie starego logo kończy dwuletni okres od kiedy ruszyliśmy mocno z poszukiwaniem “nowej drogi” dla marki Cyfrowe.pl.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał Cię o jedno. Czy patrząc z perspektywy ostatnich 11 lat uważasz, że sklep internetowy był najlepszym biznesem, jaki mogłeś założyć? Czy po drodze nie żałowałeś, że mogłeś jednak wybrać coś innego?

Nie, na pewno nie był najlepszym biznesem, jaki mogłem założyć. Sklep internetowy powstał naturalnie z rozszerzenia mojej niewielkiej działalności handlowej sprzed “ery Internetu” (wtedy jeszcze sprzęt komputerowy). Padło na fotografię, którą się interesowałem i w którą wkraczały wtedy aparaty cyfrowe. Gdyby takich początków nie było, to może wpadłbym na pomysł, aby robić coś bardziej wirtualnego, może porównywarka cen czy inny taki twór, który jest dużo bardziej marżowy, niż to co robimy. I nie trzeba martwić się o logistykę :).

Pamiętam Twoje wystąpienie na jednej z konferencji, kiedy mówiłeś o tym, że budowanie skutecznego e-commerce to tak naprawdę ciągłe układanie trudnej układanki złożonej z puzzli (zobacz prezentację). Które puzzle oceniasz dzisiaj jako najważniejsze, a które można pominąć (są takie)?

ecommerce-puzzle

Nie ma takiego, który zupełnie możesz pominąć. Właśnie dlatego to są puzzle :). Są takie, którymi możesz zajmować się mniej, na przykład na początku budowania biznesu albo które są  mniej ważne z punktu widzenia Twojego biznesu i/lub modelu biznesowego. Dla sklepu internetowego na start najważniejszy jest miks oferty z jakością obsługi i z udziałem dobrej strony www (dobrego systemu sklepowego). Dla porównywarki będzie to przede wszystkim technologia/strona i marketing.

Bardzo ważne dla każdego biznesu, czy to e-commerce czy innego jest ogólnie – zarządzanie i ludzie oraz zarządzenie ludźmi. To jest mocny filar. Jeśli zdolni ludzie nie mają jeszcze pomysłu, to go znajdą i zrobią udany biznes :). Każdy puzelek opiera się bardziej lub mniej na ludziach…

Załóżmy, że zakładam zupełnie nowy sklep internetowy. Jakiej jednej kluczowej rady (oprócz tego, żebym nie wchodził w Twoją branżę :)) mógłbyś mi udzielić?

Rozumiem, że decyzja już zapadła czy jest to tylko na razie pomysł na sklep? Jeśli to tylko pomysł, to podstawowa rada to przygotuj się dobrze, zbadaj sensowność pomysłu, poczytaj, naucz się, napisz sobie plan, wyznacz cele, przeanalizuj wady i zalety takiego zajęcia itd. Nawet jak zajmie Ci to tygodnie, to nadal to tylko tygodnie Twojego czasu, a nie miesiące i dziesiątki tysięcy zainwestowanych na darmo pieniędzy. Dobre przemyślenie to bardzo ważna rzecz.

Jeśli jednak masz wiedzę o prowadzeniu sklepu – a Ty akurat Krzysztofie znasz się na tym wystarczająco dobrze – to radziłbym stworzyć specjalistyczny sklep, w niszy związanej z Twoją pasją, tym co lubisz robić, na czym się znasz, co kochasz. To w dużej mierze będzie fundamentem sukcesu takiego przedsięwzięcia.

Jak promujecie swój sklep internetowy? Przez ponad 10 lat, od kiedy działacie na rynku w Internecie zmieniły się setki rzeczy. Nie widzę np. żebyście mocno stawiali na serwisy społecznościowe – nie są Wam potrzebne? :)

Pytanie, co rozumiesz przez stawianie na serwisy społecznościowe… Problem z wykorzystaniem sieci społecznościowych w naszym biznesie polega na tym, że my nie sprzedajemy raczej rzeczy impulsowych i do tego wspartych kampanią “Tylko teraz wyprzedaż do -70%”, a takim czymś można oddziaływać w sieciach społecznościowych.

Badania mówią, że ludzie np. na Facebooku głównie nastawiają się na rozrywkę, a nie szukają “jaki statyw kupić do lustrzanki”. Oczywiście, pytają znajomych jaki kupić sprzęt i gdzie, ale wtedy to znajomi odpowiedzą, że w Cyfrowe.pl, bo to najlepszy sklep ;-) Nie nam to podpowiadać. Prawda, moglibyśmy robić więcej w mediach społecznościowych, ale coś za coś. W tym roku będziemy rozszerzać działalność na inne portale społecznościowe i zobaczymy, jaki to będzie miało sens.

Staramy się robić wszystko, ale nie wszystko da się zrobić na raz i dobrze, a niektóre rzeczy nie mają sensu. Na przykład od początku mówiłem, że sklep na Facebooku nie ma sensu, że tam ludzie nie będą kupowali i nigdy nie zrobiliśmy najmniejszego ruchu w tym kierunku, mimo okresowego boomu na takie rozwiązania.

W zasadzie robimy wszystkie standardy, czyli: SEO, AdWords, afiliacje, remarketing, email marketing itp. Do tego eventy offline’owe, jak np. warsztaty fotograficzne. Nie przepadamy za reklamami typu display, bo dużo kosztują, a mało dają, ale czasami z różnych względów trzeba i na nie wydać pieniądze.

cyfrowe-kategoria

Po drodze zdecydowałeś się na zakup domeny e-cyfrowe.pl (zobacz wiadomość), która należała do Twojej konkurencji (stali się częścią Merlin.pl). Jak oceniasz ten ruch? Ludzie często mylili te dwie nazwy czy to raczej znaczenie symboliczne?

Tak, bardzo często byliśmy myleni i sam pomysł zakupu nadal uważam za dobry. Zawsze jest pytanie, czy i kto kupiłby tę domenę, jeśli nie byłbym to ja i co z tym by zrobił, a to przy mylącej nazwie mogło mieć poważne konsekwencje. Teraz, jeśli ktoś chce wystartować z domeną “cyfrowopodobną”, to nie ma większych szans lub będzie musiał bardzo dużo zainwestować w marketing, abyśmy zauważyli jakikolwiek jego wpływ.

Dalej polski e-commerce siedzi w piwnicy czy już (wreszcie!) zaczyna z niej wychodzić?

Zdecydowanie nie jest w piwnicy. Nasze sklepy potrafią zaoferować np. dostawę tego samego dnia, korzystamy z tych samych narzędzi marketingowych, co w USA. Nie mamy się czego wstydzić. A to, że mamy tysiące sklepów prowadzonych przez 1-3 osoby, to nie świadczy moim zdaniem o niedorozwoju rynku (tej “piwnicy”), ale powszechności rynku e-commerce. Dobrze, że tak jest.

Jak postrzegasz obecny rynek e-commerce w naszym kraju? Niektórzy odnoszą wrażenie, że liczba sprzedawców rośnie znacznie szybciej niż kupujących, a to trochę zły znak…

Nazwałbym go, jak wszyscy – “dynamicznie się rozwijający” :). Nie znaczy to tylko, że są wzrosty przychodów podmiotów e-commerce rzędu 20% rok do roku, ale także, że coraz więcej sklepów używa (bo często musi, aby wybić się lub przetrwać) coraz bardziej zaawansowanych czy wymyślnych narzędzi i praktyk marketingowych. Widać to po liczbie np. platform e-marketingowych czy sklepowych.

Być może coraz większa liczba sklepów internetowych to kwestia wyścigu do zajęcia kolejnej niszy, bo wiadomo, że z każdym rokiem będzie to coraz trudniejsze. Generalnie nie martwiłbym się o to zjawisko, gdyż rynek szybko zweryfikuje liczbę aktywnych sklepów.

Odwiedzasz imprezy branżowe czy nie masz na to czasu? Czego brakuje Ci w obecnych wydarzeniach dotyczących sklepów internetowych?

Raczej rzadko odwiedzam tego typu imprezy. Wynika to z braku czasu oraz z relatywnie niskiej wartości merytorycznej większości imprez. Na całej 2-dniowej konferencji znajdę jedną, maksymalnie dwie prezentacje wnoszące coś nowego lub dające do myślenia, a to za mało. Jeśli byłaby konferencja z grupą docelową powiedzmy “tylko dyrektorzy e-commerce” i programem skrojonym pod tę wymagającą grupę, to myślę, że byłbym zainteresowany.

cyfrowe-produkt

Jak organizujesz swój dzień jako osoba pracująca czy współpracująca z czterdziestoma osobami? Dalej opierasz się na systemie spotkań z kierownikami działów czy coś zmieniłeś?

Staram się ograniczać jak najmocniej wszystkie “rozpraszacze”, co pozwala efektywniej pracować. Co do współpracy z pracownikami to nadal spotykam się regularnie z kierownikami na spotkaniach operacyjnych. Nie uciekamy od spotkań, bo bardzo ważna jest komunikacja, a rozmawiając można najszybciej przekazać sobie informacje czy wspólnie wypracować rozwiązanie problemu.

Bez jakich narzędzi, serwisów czy aplikacji nie wyobrażasz sobie prowadzenia Cyfrowe.pl? Czego używasz do komunikacji w zespole, zarządzania zadaniami, etc.?

Hmm… trudne pytanie, bo mam wystarczającą wyobraźnię, aby wyobrazić sobie prowadzenie biznesu nawet bez poczty e-mail :). Na pewno jednak pomocne dla mnie do organizacji osobistej jest nozbe.com i system do mind-mappingu. Globalnie w firmie nie używamy wymyślnych aplikacji do delegacji zadań. Przy korzystaniu z takich aplikacji zbyt często skupiasz się na tym, jak z nich korzystać, jakim kolorem oznaczyć te zadanie/projekt, a nie na tym, co jest esencją, czyli na wykonaniu zadania.

Ostatnie pytanie – czego życzysz sobie i branży e-commerce w najbliższych latach?

Sobie to zdrowia dla całej mojej rodziny, dla Cyfrowe.pl kilkukrotnego zwiększenia zysku netto, a branży e-commerce życzę, aby ludzie, którzy w niej pracują mocniej inwestowali w swoją wiedzę i dzięki temu odchodzili od prostej i bezsensownej walki niższą ceną.







Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Od zera do miliona dolarów przychodów w 28 dni, czyli jak Casper przebojem wkroczył w świat e-handlu

casper-logoMeble i wielkogabarytowe produkty wyposażenia wnętrz znajdują się na czołowych pozycjach list produktów, których ludzie nie chcą kupować przez Internet (z wielu powodów). Również sprzedawcy głównie ze względu na utrudnienia logistyczne nie kwapią się zbytnio do wchodzenia w ten asortyment, choć ostatnio się to zmienia. Jednym z pierwszych beneficjentów przemian w tym zakresie jest amerykański startup e-commerce Casper, który w sposób nietypowy (i jednocześnie bardzo skuteczny!) podszedł do sprzedaży… materaców do spania.

Reklama

O Casper

Casper nie jest oczywiście ani pierwszym ani jedynym (ani na pewno ostatnim…) sklepem oferującym materace w Internecie. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce łatwo można trafić na oferty tego typu. Opisywaną firmę odróżnia jednak podejście do sprzedaży oraz budowanie własnej marki i dzięki opieraniu swojego działania na tych dwóch elementach Casper rozwija się w dynamicznym tempie.

casper-sg

O tym, że takie podejście zaczyna się opłacać mogą świadczyć pierwsze wyniki sprzedaży. Tylko ciągu 28 dni od oficjalnego startu, tj. 22 kwietnia bieżącego roku, poprzez stronę CasperSleep.com zamówiono około 1500 materacy o łącznej wartości miliona dolarów! Do tej pory firma może pochwalić się milionami dolarów wygenerowanej sprzedaży.

Takie tempo nie umknęło uwadze amerykańskich inwestorów – oprócz 1,6 miliona na wyprodukowanie prototypu produktu i rozpoczęcie sprzedaży, Casper otrzymał właśnie kolejne dofinansowanie w wysokości 13,1 mln dolarów, które zamierza przeznaczyć na dalszy rozwój i docieranie do kolejnych nabywców.

A robi to chociażby poprzez swój spot reklamowy:

Powyższa reklama dokładnie opisuje to, co zrobił zespół odpowiedzialny za Casper i co pozwoliło im wypracować wspomniane wyniki finansowe. Od samego początku ich pomysłem na zmianę tego, jak sprzedawane są materace ogólnie, nie tylko w Internecie. Chcieli uproszczenia tego procesu i sprawienia, że będzie bardziej przyjazny kupującym.

Zauważyli, że materace są drogie, ich wybór jest mocno utrudniony ze względu nie tylko na rozmiary, ale też rozmaite rodzaje i sposoby wykonania, a kilkanaście minut spędzonych w tradycyjnym sklepie nie wystarcza, by podjąć decyzję o wydatku rzędu (w przeliczeniu) średnio 1500-3000 zł.

Dlatego wyprodukowali tylko jeden model swojego produktu i oferują go w sześciu rozmiarach. Aby go skutecznie sprzedawać przygotowali rewelacyjną stronę internetową, która jest wręcz stworzona do sprzedaży jednego produktu i filozofii firmy, która za tym materacem stoi.

Strona internetowa Casper

Przeglądając CasperSleep.com dowiadujemy się wszystkiego, czego powinniśmy dowiedzieć się o kupnie materaca:

1) Przede wszystkim o tym, z czego, jak i gdzie materac Casper jest zrobiony:

casper-prod

2) Firma zapewnia darmową dostawę materaca oraz jego darmowe zwroty. Dostawa w Nowym Jorku odbywa się jeszcze tego samego dnia (nawet w ciągu 90 minut od złożenia zamówienia!), do pozostałych stanów produkt dociera w ciągu maksymalnie 5 dni:

casper-dostawa

3) Zamiast kilkunastu minut spędzonych w tradycyjnym sklepie, otrzymujemy aż 100 nocy na testowanie tego jak faktycznie śpi się na materacu:

casper-100

4) Nie brakuje też opinii kupujących, w tym jednego z pierwszych inwestorów, który wręcz „zakochał” się w tym produkcie:

casper-opinie

 

Z perspektywy sprzedawcy

Tyle z punktu widzenia potencjalnych nabywców. Na co zaś powinniśmy zwrócić uwagę jako sprzedawcy?

1) Casper posiada świetnie zaprojektowaną stronę produktu -> https://caspersleep.com/the-casper

casper-produkt

Są na niej duże zdjęcia, nie tylko samego produktu, ale także tego jak może wpasować się do sypialni. Wybór użytkownika ogranicza się do jednego z sześciu rozmiarów. Od razu możemy też poznać sposób produkcji oraz zobaczyć osoby odpowiedzialne za powstanie materaca, co bardzo mocno buduje zaufanie oraz obniża barierę wejścia/zakupu osoby odwiedzającej stronę.

2) Świetny patent związany z pakowaniem i transportem materaca!

casper-karton

Od początku materac był projektowany tak, żeby jego transport był możliwy w kartonowym, wcale nie tak dużym jak mogłoby się wydawać, opakowaniu. Samo otwieranie kartonu i rozpakowywanie materaca jest przemyślane jako wspaniałe doświadczenie zakupowe (coś podobnego do tego, co Apple zrobił ze swoimi produktami).

3) Posiadanie materaca Casper nie jest pozycjonowane jako zakup czegoś normalnego, ale jako rewolucyjna zmiana w sposobie życia (lifestyle!). Jakby nie patrzeć, sen odgrywa dużą rolę w życiu każdego człowieka, więc takie pozycjonowanie sklepu to strzał w dziesiątkę.

casper-sypialnia

4) Aktywne zbieranie opinii użytkowników na dedykowanej podstronie (https://caspersleep.com/reviews)

Zamiast sięgać po zewnętrzne systemy do zbierania opinii o produkcie, Casper postawił na własną podstronę, gdzie oprócz prezentacji recenzji budują też zadowoloną społeczność kupujących oraz prezentują video użytkowników oraz swoje wpisy z Twittera.

casper-recenzje

Dalszy rozwój Casper

Oprócz sprzedaży internetowej, firma uruchomiła też showroom w Nowym Jorku, gdzie każdy zainteresowany może przyjść, obejrzeć i wypróbować materac, a także zadać sprzedawcom wszystkie pytania, jakie tylko przyjdą mu do głowy.

Co dalej?

Oprócz zwiększania sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, Casper stale powiększa zespół stojący za tym projektem, a także przygotowuje się do ekspansji międzynarodowej. To wszystko ma doprowadzić do tego, że firma będzie oferowała nie tylko jeden model materaca, ale również inne produkty związane ze snem i sypialnią. Możliwości rozwoju są tutaj nieograniczone.

No, chyba, że Rocket Internet (bracia Samwer i spółka) szybko skopiują ten pomysł w Europie (patrz przykład CityDeal jako odpowiednik Groupona czy Zalando jako konkurencja dla Zapposa) – wtedy będzie im trochę trudniej :-)

Podsumowanie

Jeżeli kiedykolwiek kupowałeś lub kupowałaś materac, to wiesz, jak trudne i czasochłonne może być to doświadczenie. Jak spojrzysz powyżej, to pomysł zespołu odpowiedzialnego za Casper wywołuje pierwsze „wow” – usunęli z tego procesu wszystkie przeszkody i ograniczyli wybór do tego odpowiedniego. Gdy dołożymy do tego milion dolarów sprzedaży w ciągu pierwszych 28 dni od startu serwisu to „wow” zamienia się w „WOW!”.

Dopóki sprzedaż w Internecie będzie stanowiła zaledwie kilka-kilkanaście procent całej sprzedaży ogółem, takie historie będą powtarzały się coraz częściej. Jeżeli zastanawiasz się jak skutecznie wystartować ze sklepem to tutaj jest idealny przepis. Wybierz tę branżę, w której można najwięcej namieszać i spróbuj to zrobić.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężko jest w naszym kraju zdobyć 1,6 mln złotych (już nie dolarów) na wykonanie prototypu i rozpoczęcie sprzedaży… :) Polecam jednak przynajmniej podjęcie próby przeprowadzenia mniejszych rewolucji w firmie, dostosowanych do własnej skali.

Znajdź to, czym chcesz się wyróżnić na rynku i spraw, by kupujący to zauważyli. Jeżeli rozwiążesz większość problemów z wyborem odpowiedniego produktu za nich, to chętnie zostawią pieniądze właśnie w Twoim sklepie internetowym i nie będą się już oglądać na tradycyjnych sprzedawców czy Twoją konkurencję.

Autor wpisu

Tagi

1 komentarzy do tekstu

  1. Bartosz Ferenc

    Mamy już sklep z materacami na rodzimym rynku ala casper Sensit :)

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)