eKomercyjnie.pl

Pięć minusów gotowych platform sklepowych

Temat wyboru oprogramowania do prowadzenia sklepu internetowego jest ciągle aktualny i wzbudza duże zainteresowanie. Na bieżąco zmieniają się proporcje e-sklepów działających na różnych platformach, cały czas powstają także nowe rozwiązania w tym zakresie.

Wybór gotowego skryptu jest oczywiście mniej kosztowny i szybszy we wdrożeniu, niż tworzenie dedykowanego systemu. Niesie ze sobą jednak szereg niedogodności, z którymi później musi zmierzyć się właściciel e-sklepu. Na co przede wszystkim może narzekać osoba posiadająca nieunikatowe oprogramowanie sklepowe, bez własnego działu zajmującego się tym elementem działalności?

1. Tempo wprowadzania zmian
Jeżeli nie współpracujemy z nowym dostawą platformy, to najpewniej (oprócz nas) posiada on również kilkudziesięciu / kilkuset klientów, których na bieżąco obsługuje. To oznacza, że usprawnienie, jakie chcemy wprowadzić do sklepu nie jest realizowane od ręki, tylko ustawiane w kolejkę rzeczy do wykonania i zawsze musimy poczekać jakiś czas na zamknięcie tematu.

2. Rozwój platformy NIE pokrywa się z rozwojem sklepu
Duża liczba klientów oznacza konieczność rozwijania systemu sklepowego w każdym kierunku (czyli dopasowanie do dużych i małych graczy). To powoduje rozbieżności w zakresie wprowadzania nowych rozwiązań (właściciel platformy staje przed dylematem czy wprowadzać małe rzeczy, których potrzebują e-sklepiki czy duże dla jego największych klientów). Taka sytuacja prowadzi do konieczności dostosowania się do platformy, a nie odwrotnie.

3. Brak rozwiązań „szytych na miarę”
Nawet jeżeli masz pomysł na wyprzedzenie konkurencji o lata świetlne, to może okazać się, że jego zaimplementowanie nie będzie możliwe, bo jesteś pierwszą osobą, która o to poprosiła, a inni wcale tego nie potrzebują (lub nie wiedzą, że potrzebują). Jeżeli chcesz wprowadzić jakieś niestandardowe rozwiązanie w ramach standardowej opcji (np. przyznawanie punktów lojalnościowych za dopisanie do newslettera czy założenie konta), to problem się powtarza (lub trzeba dużo zapłacić za nowość).

4. Sposób wprowadzania nowych rozwiązań
Wszystkie nowości wprowadzane przez platformę sklepową są oczywiście sprawdzane i testowane przez jej pracowników, jednak bardzo często okazuje się, że – w przypadku, gdy taką nowość implementujemy jako pierwsi – sklepowi przypada rola beta-testera opcji, który zamiast tylko z niej swobodnie i radośnie korzystać, musi informować o błędach i sprawdzać kolejne usprawnienia.

5. Liczba opcji
Gotowe oprogramowanie powinno uwzględniać zarówno potrzeby branży odzieżowej, komputerowej i spożywczej. Musi być też przygotowane na to, że sklep klienta będzie się rozwijał i np. oprócz sprzedaży detalicznej zaoferuje hurt. To zaś przekłada się na dużą liczbę opcji dostępnych od razu, co wielu sprzedawców może wprawić w niepotrzebne zakłopotanie. Wydłuża się też czas poznawania i przyzwyczajania do panelu administracyjnego.

Jeżeli nie dysponujecie odpowiednim budżetem (i czasem!) na zatrudnienie pracowników i wykonanie własnej platformy sklepowej, to musicie być gotowi na przełknięcie powyższych kwestii. Nie można w tym miejscu pominąć też zalet, które płyną za gotowym rozwiązaniem (od działającego non-stop wsparcia technicznego, przez szybkie wdrożenie, po natychmiastową dostępność najważniejszych opcji). Minusy mogą tutaj przeważyć nad plusami i warto mieć tego świadomość.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Widać wybór sklepu/platformy, to nie taka prosta rzecz, ale lepiej znać te możliwości/warianty zanim człowiek zdecyduje się na pierwszą lepszą okazję do zakupu sklepu, platformy lub licencji. Biznes to ciągłe wybory i decyzje.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Kobieta i mężczyzna na zakupach – poznaj trzy różnice

W poprzednim wpisie w kilku zdaniach wspomniałam o raporcie „Płeć Konsumenta w Marketingu”, opracowanym na podstawie pierwszych w Polsce badań w dziedzinie gender marketingu. Marketing ukierunkowany na płeć jest w naszym kraju zjawiskiem nowym i ciągle mało widocznym, mimo że już od dłuższego czasu stosowany jest w USA oraz krajach Europy Zachodniej. W komentarzach do ostatniego wpisu zwróciliście uwagę na kilka kwestii, które wzbudziły Wasze wątpliwości. Postanowiłam zatem dokładniej przyjrzeć się najważniejszym wnioskom, które wypływają z omawianych badań.

Wniosek 1: Kobiety są bardziej wymagającymi klientkami i dłużej analizują decyzję o zakupie.

Aż 73,5% badanych w odpowiedzi na pytanie „Kto Twoim zdaniem jest bardziej wymagającym konsumentem?” wskazało na kobiety. Autorki raportu w następujący sposób komentują ten wynik:

„Według badanych bardziej wymagającymi konsumentami są kobiety (…). Co ciekawe, większość kobiet jest świadomych swoich wysokich oczekiwań i same siebie wskazują jako bardziej wymagające. Wiąże się to z poszukiwaniem przez kobiety idealnie pasującego do ich wyobrażeń i oczekiwań produktu, a co za tym idzie – podjęcia decyzji o zakupie po sprawdzeniu wielu różnych możliwości rynkowych.”

W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo na co dzień również obserwuję podobną prawidłowość. Kobiety faktycznie poświęcają dużo więcej czasu na zbadanie produktu, który chcą kupić. Porównują też więcej ofert w poszukiwaniu najkorzystniejszej. Możliwe, że wpływa na to fakt, że kobiety są zdecydowanie bardziej cierpliwe od mężczyzn, zwłaszcza jeśli chodzi o robienie zakupów – tu chyba nikogo nie muszę przekonywać. Co więcej, często w rozmowach kobiet na temat zakupów słyszymy wypowiedzi, które brzmią mniej więcej tak:

„Dwie godziny szukałam odpowiedniej sukienki, zmierzyłam chyba ze 20 różnych… Wreszcie kupiłam tę zieloną, w tym drogim butiku przy Rynku, bo naprawdę mi się spodobała, chociaż idealna oczywiście nie była. Wychodzę ze sklepu, a za rogiem – taka sama, a może nawet ładniejsza sukienka, prawie 2 razy taniej! Naprawdę się zdenerwowałam.”

Panie bardzo często, nauczone swymi bolesnymi doświadczeniami zakupowymi, skłonne są poświęcić kilka (lub nawet kilkanaście!) godzin na chodzenie po mieście lub przeglądanie Internetu w poszukiwaniu idealnej oferty. Często też, jeśli jej nie znajdują, zupełnie rezygnują z zakupu, jeśli jego dokonanie nie jest w danym momencie koniecznością. Warto zatem przyjrzeć się ich zachowaniu i skonstruować ofertę w maksymalnie przyjazny dla nich sposób, tak aby zmęczone długimi poszukiwaniami znalazły u nas miłe miejsce do odpoczynku – a przy okazji dokonały zakupu właśnie w naszym sklepie. Tym tematem zajmę się dokładniej w niedalekiej przyszłości, w oddzielnym wpisie na temat „sklepu idealnego”.

Wniosek 2: Kobiety zbierają mniej informacji o produktach.

Pomimo tego, że kobiety są bardziej wymagające i proces decyzyjny trwa u nich dłużej, z ankiety wynika, że zbierają one mniej informacji o produktach – twierdzi tak 61,9% badanych. Wniosek ten może budzić pewne wątpliwości i skłaniać do refleksji. Psycholog i współautorka projektu, Agnieszka Strzałka, podaje następujące wyjaśnienie:

„Ciekawe wyniki dotyczą większej lojalności mężczyzn wobec marek oraz zbierania przez nich większej liczby informacji o produkcie, bowiem te informacje są sprzeczne ze światowymi wynikami badań. (…) Taki stan rzeczy wynikać może ze stereotypowego klasyfikowania produktów: szybko zbywalnych, nie wymagających większych analiz i przygotowań do procesu zakupowego oraz tańszych (np. środki czystości) – jako produkty kobiece oraz trwałych (np. samochody) jako produkty męskie.”

W moim odczuciu, to właśnie podział na produkty „męskie” i „kobiece” najbardziej wpływa na ten wynik. Poniżej przedstawiam wykres, który obrazuje, która płeć ma większy udział w podejmowaniu decyzji o zakupie poszczególnych grup produktów, przygotowany na podstawie pierwszej części omawianego raportu.

Z wykresu wynika, że mężczyźni częściej kupują produkty bardziej skomplikowane technologicznie i droższe, stąd potrzebują większej ilości informacji. Kobiety odpowiadają przede wszystkim za zakup artykułów, które nie wymagają dokładnych analiz. Inaczej przecież wygląda proces podejmowania decyzji o zakupie proszku do prania niż zestawu kina domowego.

Należy też wspomnieć, że odpowiedzi respondentów bazowały na pierwszych, spontanicznych skojarzeniach o produkcie (o dowolnym stopniu złożoności). Podejrzewam, że gdyby pytanie odnosiło się do konkretnych artykułów lub branż, odpowiedzi byłyby bardziej miarodajne i w niektórych przypadkach mogłyby pokazać zupełnie inną prawidłowość.

Wniosek 3: Kobiety zwracają mniejszą uwagę na dopasowanie produktu i marki do ich płci.

Jedynie 26,4% uczestników badania deklaruje, że ważne jest dla nich, aby marka produktu była dedykowana ich płci i w grupie tej przeważają mężczyźni (14,7%). Autorki podsumowują to tak:

„Z tej części badania wnioskować można, że w Polsce konsumenci nie mają jeszcze świadomości, że produkty mogą być lepiej dopasowane do ich potrzeb uwarunkowanych płcią. (…) Kobiety (…) są świadome, że mają wysokie oczekiwania, ale przy niewystarczającej ofercie kierowanej do nich, nie wiedzą, że mogłyby ją dostać, gdyby rynek rozumiał ich potrzeby.”

Wyraźny podział na produkty dedykowane mężczyznom i kobietom znajdujemy przede wszystkim w branżach: kosmetyki, perfumy, biżuteria, ubrania i akcesoria. W tym przypadku dedykowanie produktów danej płci jest oczywiste i przestaliśmy w ogóle zwracać na to uwagę. Z drugiej strony, istnieją grupy produktów adresowane przede wszystkim do mężczyzn, takie jak: motoryzacja, sprzęt RTV, budownictwo. W tych branżach bardzo trudno znaleźć produkty dedykowane kobietom – a jeśli już istnieją, to najczęściej wcale nie trafiają w ich potrzeby (np. samochód w kwiatowy deseń czy różowy notebook). Dlatego też kobiety są zdezorientowane. Na rynku zdecydowanie brakuje produktów i marek z branż, które do tej pory kojarzone były przede wszystkim z mężczyznami.

Katarzyna Pawlikowska z Garden of Words, pierwszej w Polsce agencji komunikacji marketingowej skierowanej do kobiet, komentuje: „Chodzi o to, by prowadzić działania, które w oczach kobiety czynią markę (czy produkt) bardziej atrakcyjną i przyjazną, a nie takie, które realizowane są w kobiecej „stylistyce”.”

Moim zdaniem, jest jeszcze jeden powód, dla którego kobiety deklarują zwracanie mniejszej uwagi na dopasowanie produktu i marki do ich płci. Kobiety swoją kobiecość uwydatniają w sposób naturalny, swoim wyglądem i zachowaniem na co dzień. Mężczyźni natomiast, często nawet sobie tego nie uświadamiając, próbują na każdym kroku udowadniać otoczeniu, że są „prawdziwymi mężczyznami”. Sądzę, że ta potrzeba nieustannego „potwierdzania” męskości czyni ich bardziej wyczulonymi na produkty i marki im dedykowane.

Zapraszam do dyskusji. Jestem bardzo ciekawa, czy Waszym zdaniem wnioski płynące z omawianego raportu mają przełożenie na rzeczywistość. Jak to wygląda w Waszych sklepach?

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Panie chwyciły za portfele, czyli dlaczego sprzedawać właśnie kobietom?

Chciałabym, żeby ten materiał stał się początkiem nowej serii wpisów, która rzuci nieco inne światło na zdominowaną przez panów (przynajmniej na tym blogu) rzeczywistość e-commerce. Piszę z pozycji obserwatorki, konsultantki BOK oraz klientki, która lubi robić zakupy w przyjemnej atmosferze. Chcę zwrócić uwagę na sprawy, które często są pomijane jako mało istotne, a mają kolosalne znaczenie dla budowania długofalowej strategii marketingowej, świadomości marki i zaufania do sklepu.

Kobiety rządzą domowym budżetem

Według badania przeprowadzonego dla firmy AZ Finanse, to kobiety bardziej angażują się w sprawy domowych finansów. Aż 33% pań samodzielnie zarządza domowym budżetem, a 65% podejmuje decyzje wspólnie z partnerem. Tylko w 2% przypadków to mężczyzna decyduje samodzielnie. Te wyniki niezbicie świadczą o tym, że jeśli chodzi o decyzje finansowe, a co za tym idzie, także zakupowe, wyboru częściej dokonują panie.

Z kolei z raportu „Płeć Konsumenta w Marketingu”, opublikowanego przez serwis MarketingKobiet.pl, wynika, że kobiety podejmują decyzje zakupowe w prawie 62% przypadków. Proces decyzyjny u kobiet przebiega zupełnie inaczej niż u mężczyzn. Są one bardziej wymagającymi klientkami, dłużej analizują decyzję o zakupie, ale – co zaskakujące – zbierają mniej informacji o produkcie. Ponadto, panie zwracają mniejszą uwagą na dopasowanie produktu i marki do ich płci, niż panowie. W tym miejscu prosty przykład z życia: jesteśmy w markecie, ja kupuję szampon „for Hair”, Krzysiek – „for Men” :-) Takie przykłady można mnożyć. Wspomniany raport opisuje jeszcze wiele innych interesujących zagadnień, które postaram się szerzej opisać w najbliższej przyszłości.

Wybierz prezent, ja zapłacę

Z własnego doświadczenia, obserwacji zachowań znajomych, a także patrząc na komentarze klientów w naszym sklepie GameClub.pl, zauważyłam, że to kobiety najczęściej decydują o tym, jakie prezenty kupić pod choinkę, na urodziny dziecka czy ślub kuzynki. Kobiety starają się wczuć w rolę osoby obdarowywanej, porównują różne produkty i pomysły, chcą, żeby prezent sprawił danej osobie radość, zachwycił albo po prostu był dla niej w jakiś sposób przydatny. Mężczyźni albo nie lubią w ten sposób „kombinować”, albo zwyczajnie nie chcą się zajmować tak błahymi sprawami, bo mają mnóstwo ważniejszych.

Właściwie nie przypominam sobie, żebym np. w sklepie z porcelaną widziała mężczyzn kupujących ślubny prezent dla znajomych – no chyba, że w towarzystwie partnerki, która dokonuje wyboru. Mężczyzna chętnie i bez problemu pokryje koszt zakupu prezentów, oby tylko nie musiał ruszać się z domu i godzinami chodzić po galerii handlowej, a tym bardziej wybierać spośród setki podobnych produktów. Wyjątki na pewno się zdarzają, ale to głównie kobiety podejmują decyzje w takich sytuacjach. Warto wziąć to pod uwagę, jeśli asortyment naszego sklepu podchodzi pod branżę „prezentową”.

Kobieta buduje, remontuje, urządza

W większości gospodarstw domowych za codzienne zakupy żywności, artykułów chemicznych, ubrań, butów oraz wielu innych produktów odpowiadają kobiety. Jeśli mężczyzna dokonuje zakupów, często czyni to według ścisłych wytycznych swojej partnerki. Nawet w dużych miastach, gdzie zazwyczaj oboje partnerzy pracują zawodowo, to z reguły kobiety zajmują się sprawami domowymi.

Ponadto, kobiety stanowią coraz większy odsetek klientów w branży motoryzacyjnej, RTV-AGD, a także budownictwie. Rola pań w wyborze rodzinnego samochodu, nowego telewizora czy materiałów wykończeniowych do nowego mieszkania już dawno przestała się sprowadzać do wskazania koloru i wzoru. Kobiety coraz częściej podejmują te decyzje samodzielnie – nie konsultując się w tej sprawie z partnerem. Dlatego, jeżeli chcemy dotrzeć z naszą ofertą, dotychczas skierowaną przede wszystkim do panów, także do przedstawicielek płci pięknej, musimy liczyć się z koniecznością wprowadzenia sporych zmian. I nie mam tu na myśli tylko rezygnacji z roznegliżowanych modelek, np. w katalogach budowlanych. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że kobiety, nawet wybierając ten sam produkt, co mężczyzna, kierują się zupełnie innymi kryteriami. Oczekują także zupełnie innego traktowania, innego sposobu komunikacji oraz innego podejścia do doradztwa podczas sprzedaży.

Wbrew pozorom, nie chodzi tylko o to, żeby było miło i elegancko. To, że kobiety podczas zakupów kierują się emocjami, to nie do końca prawda. Kobiety, jako wymagające klientki, stawiają przed sprzedawcami zupełnie nowe wyzwania. Wyzwania te warto podjąć, bo jak pokazują liczby przedstawione na początku, jest to bardzo ważna grupa klientów, której siła nabywcza ciągle rośnie.

W kolejnych wpisach postaram się zaproponować konkretne rozwiązania, które mogą pomóc w dotarciu do omawianej grupy docelowej. Spróbuję uzasadnić, dlaczego żeby podbić serca kobiet, nie wystarczy różowa, stylizowana na kwiaciarnię grafika. Pokażę przykłady na to, jak sklepy zachwycają swoje klientki, ale też jak je skutecznie odstraszają. Wreszcie – oczywiście kierując się emocjami;-) – przedstawię własne doświadczenia zakupowe, zarówno te, po których często i z przyjemnością wracam do danego sklepu, jak i takie, o których chciałabym jak najszybciej zapomnieć.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)