eKomercyjnie.pl

Piętnasty numer magazynu eKomercyjnie.pl – zapraszamy do lektury!

Zapraszamy wszystkich Czytelników serwisu do lektury najnowszego, piętnastego już numeru magazynu eKomercyjnie.pl. Tym razem przygotowaliśmy ponad 60 stron ciekawych materiałów o e-commerce.

Nasze pismo ukazuje się jako miesięcznik i jest dedykowane branży e-commerce ze wskazaniem na właścicieli sklepów internetowych. Dużo praktycznej wiedzy o e-handlu gwarantowane.

Pobierz numer, przycisk
Czytaj online, przycisk

Zapraszamy do lektury!

SPIS TREŚCI – eKomercyjnie #15 – listopad 2012:

  • Wstępniak
  • Przegląd prasy e-commerce
  • Platformy sklepowe – przegląd nowości

BIZNES:

  • Kluby zakupowe są atrakcyjniejsze od sklepów
    Wywiad z Przemysławem Kowalewskim i Tomaszem Kasperskim, Westwing Home & Living
  • Modele logistyczne w sklepie internetowym
    Piotr Grochowski
  • Idealna platforma sklepowa
    Marcin A. Dobkowski
  • Po co w e-commerce misja firmy?
    Marcin Piwowarczyk
  • Zarządzanie sobą w czasie
    Olga Podolecka
  • Gdybym był bogaty…
    Łukasz Plutecki
  • Skupiamy się na satysfakcji klienta
    Wywiad z Christoph Luetke Schelhowe, Zalando
  • Kilka pomysłów na e-mail marketing w kampanii świątecznej
    Piotr Krupa
  • Pingwin kontratakuje
    Marcin A. Dobkowski

PROMOCJA:

  • Katalog Firm E-commerce





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Anna Rusiniak-Malinowska, Malabelle.pl

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie i całkowicie za darmo promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją. Tym razem na pytania odpowiedziała Anna Rusiniak-Malinowska, właścicielka sklepu Malabelle.pl.

AdvertisementReklama

Czym zajmowałaś się przed uruchomieniem sklepu internetowego?

Moje życie zawodowe miało wiele zwrotów akcji. Zaczęłam od pracy w korporacji, ale szybko okazało się, że taka praca nie daje mi satysfakcji. Wciąż wracały marzenia z młodości kiedy malowałam, szkicowałam i zgłębiałam wiedzę dotyczącą stylowych dzieł sztuki. Na malarstwo w sensie zawodowym było już raczej za późno, więc zajęłam się projektowaniem wnętrz. To była ważna, a zarazem odważna decyzja dla mojej kariery – teraz mogę powiedzieć, że się udało. Zyskałam niespotykaną wcześniej satysfakcję z tego co robię. Powstanie sklepu było naturalną konsekwencją tej zmiany. Jest ważnym zapleczem dla mojej działalności projektowej.

Dlaczego zdecydowałaś się na działalność w sieci?

Branża e-commerce rozwija się w naszym kraju z niesłychaną dynamiką. Media elektroniczne na naszych oczach zdobywają serca i umysły ludzi. Są już pierwsze prognozy podające daty kiedy z polskich kiosków znikną papierowe gazety. Na świecie ten trend już się zaczął. Nie sądzę aby kiedykolwiek sklepy stacjonarne zniknęły ale na nieobecność w sieci nie można sobie pozwolić. Taki jest wymóg przyszłości. Biznes w Internecie daje większy zasięg i możliwość kontroli. Jest odpowiedzią na potrzeby ludzi, którzy oczekują wygody i szybkości w działaniu.

Skąd pomysł na handlowanie dekoracjami do wnętrz?

Jako projektant wnętrz oprócz aranżacji przestrzeni, jej przebudowy, definiowania funkcji poszczególnych pomieszczeń, zajmuje się dekorowaniem. Ta faza jest szczególnym rodzajem procesu twórczego kiedy odkrywa się gust klienta a jednocześnie rekomenduje własne rozwiązania. Na tym etapie dopracowuje się wszystkie szczegóły, które stanowią o ostatecznym efekcie. Bardzo szybko zauważyłam jak trudno znaleźć jedno miejsce, gdzie łatwo znaleźć oryginalne propozycje spełniające moje oczekiwania. Wówczas postanowiłam stworzyć autorską galerię dzięki, której mogę teraz prezentować najciekawszy wybór dekoracji do domu.To jest moja pasja.

Czy zdecydowałaś się na gotową platformę, czy stworzyłaś własną?

Stworzyliśmy własną. Od samego początku wiedziałam, że tego rodzaju sklep musi powstać z wyjątkową dbałością o detal. Dlatego ważne dla mnie było kontrolowanie tworzenia grafiki i funkcji jakie chciałam umieścić w sklepie. Oczywiście nad technologią czuwał i-sklep.pl co pozwoliło mi na swobodę w procesie twórczym…

Ile trwało uruchomienie sklepu?

To była kwestia kilku miesięcy intensywnej pracy. Liczę ten czas od chwili pierwszego kontaktu z i-sklepem, który napisał oprogramowanie. Warto zwrócić uwagę na dynamikę prac. Na początku wszystko działo się nieco wolniej (spotkania, rozmowy, poznawanie potrzeb, konsultacje), ale gdy już przyszło do finiszu… Wtedy było naprawdę gorąco…

Ile czasu zajęło Ci kompletowanie bazy produktów? Gdzie szukałaś inspiracji w wybieraniu przedmiotów które oferujesz?

Tworzenie oferty to w naszym przypadku proces ciągły. Nie pamiętam kiedy to się zaczęło, ale teraz jestem już pewna, że dopóki sklep będzie funkcjonował, nigdy się nie skończy. Patrzymy w różnych kierunkach: rozglądamy się w sieci, kupujemy albumy wnętrzarskie, prenumerujemy wybrane tytuły zagranicznej prasy branżowej. Penetruję również blogosferę. Przyznaję, że w sieci bardziej skupiam się na rynku zagranicznym. Myślę, że tam jest najwięcej inspiracji. Jeśli chodzi o krajowy rynek to bardzo pomocny jest udział w eventach dedykowanych dla projektantów wnętrz. To umożliwia bezpośredni kontakt z producentami i specjalistami w branży. Po kilku latach mam poczucie, że wszystko to naczynia połączone. Trendy i style wzajemnie się przenikają. Dlatego przyglądam się również temu co dzieje się w modzie odzieżowej.

W jaki sposób promujesz się w sieci w przypadku tego asortymentu?

W tej dziedzinie wciąż się uczymy. Wynika to z niesłychanej dynamiki zmian w segmencie e-commerce. Opieramy się na sprawdzonych wzorcach, ale też nie unikamy eksperymentów. Wciąż poszukujemy własnego „kodu” dotarcia do nowych klientów. Na pewno każdy musi znaleźć swoją drogę. My zaczęliśmy od Ad Words i pozycjonowania, potem włączyliśmy komunikację poprzez media społecznościowe, a teraz uzupełniamy te działania reklamą off-line w prasie branżowej. Kluczowa jest właściwa synchronizacja tych działań.

W jaki sposób zachęcacie klientów aby kupowali właśnie u Was, a nie u konkurencji?

Może to zabrzmi banalnie, ale przede wszystkim koncentrujemy się na jakości. Chcemy być autentyczni w tym co robimy i ufamy własnej intuicji. Wierzymy, że pracując organicznie nad szczegółami i procesami stworzymy sklep, który będzie się wyróżniał. Siłą naszej oferty jest właściwa selekcja. Zanim artykuł trafi na naszą wirtualną „półkę” bardzo długo mu się przyglądam i zastanawiam nad możliwością umieszczenia w różnych stylach aranżacyjnych. Klienci to wyczuwają. Dostajemy od nich znakomite recenzje. Mają wspólny mianownik: klienci wprost mówią, że nasz sklep wygląda na tworzony z pasją.

Kto dokonuje więcej zamówień w Waszym sklepie – klienci indywidualni czy sklepy z wyposażeniem wnętrz?

Nasz sklep jest skierowany głównie do klientów indywidualnych.

Czy jest coś co chciałabyś zmienić w swoim sklepie?

Wszystko ciągle się zmienia. Nasz sklep również będzie ewoluował. Właśnie oddaliśmy do wdrożenia listę nowych pomysłów ale już myślimy o kolejnych. Od tego nie ma odwrotu. Jeśli ktoś kiedykolwiek stwierdzi, że ma już sklep idealny to będzie oznaczało koniec jego rozwoju, a konkurencja natychmiast to wykorzysta.

Co byś poradziła osobom, które dopiero zastanawiają się nad otworzeniem sklepu internetowego?

Żeby przestali się zastanawiać i zaczęli działać bo naprawdę warto. A tak poważnie to widzę dwie kluczowe sprawy nad którymi warto się pochylić dłużej: wybór oprogramowania i jakość obsługi. Jeśli zadba się o te obszary, to na pewno wszystko się uda. Na początku nie warto się spieszyć. Lepiej być dokładnym i skrupulatnie poznawać specyfikę sprzedaży internetowej. W sieci jest mnóstwo materiałów dla początkujących, z których łatwo można skorzystać. Nam bardzo pomógł bezpłatny kurs Wzorowy Sklep. Z pełną odpowiedzialnością możemy go polecić.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Chcesz zwiększyć sprzedaż? Ogranicz wybór klientowi

Jeśli klient otrzymuje gotowe propozycje handlowe, to istnieje większe prawdopodobieństwo, że szybciej dokona zakupu, niż jakby miał je samodzielnie wyszukiwać. Czy to możliwe?! Okazuje się, że tak!

Niech nikogo nie zmyli teza rozpoczynająca ten artykuł. Nie chodzi w niej wcale o uszczuplenie oferowanego w e-sklepie asortymentu, ale umiejętne zarządzanie jego ofertą. Mimo, że klientów można podzielić na wiele grup, kierując się danymi deklaratywnymi, behawioralnymi oraz tymi przypisanymi do danego sklepu, to tym razem – wyjątkowo – skupmy się na dwóch typach.

AdvertisementReklama

Pierwsza grupa to klienci poszukujący konkretnego produktu. Aby go znaleźć w najniższej cenie, najwygodniejszym sposobie dostawy lub innym najlepszym kryterium, przeszukają serwisy aukcyjne, porównywarki cen i oczywiście skorzystają z wyszukiwarki internetowej. Na końcu wybiorą to miejsce zakupu, które najlepiej spełni ich oczekiwania. Można ich porównać do klientów przemierzających wszystkie sklepy w mieście w poszukiwaniu dokładnie tego, czego szukają. Mają ściśle określony cel zakupów i nie zainteresują się raczej innym produktem. Wchodzą do sklepu, sprawdzają dostępność i jeśli poszukiwanej rzeczy nie ma, szukają dalej, ale już w innym sklepie. Ten rodzaj klientów ciężko będzie uaktywnić komunikatem marketingowym zawartym w mailingu – przeczytają wiadomość, ale jeśli nie znajdą w niej poszukiwanego produktu, to istnieje małe prawdopodobieństwo, że zainteresują ich inne oferty.

Na drugim końcu osi znajdziemy inną grupę klientów. Są to konsumenci skłonni do zakupów, ale bez sprecyzowanych celów – kupią to, co ich akurat zainteresuje. Trzeba ich zaczepić: na przykład wysłać im newsletter z ofertą, podpowiadając niemal, co i dlaczego warto kupić. Jeżeli zastanawialiście się, czy ktoś kiedykolwiek przegląda i kupuje produkty z ulotek wciskanych na ulicy, to robią to właśnie ci konsumenci. I to właśnie o nich będzie ten artykuł!

Gotowa propozycja handlowa = większa sprzedaż

Z badania przeprowadzonego przez profesora Uniwersytetu Michigan – Dona Conlona wynika, że jeśli klient otrzyma gotowe propozycje handlowe to istnieje większe prawdopodobieństwo, że szybciej dokona zakupu, niż jakby miał je samodzielnie wyszukiwać. Mimo, że badanie zostało przeprowadzone na rynku amerykańskim, to profesor Conlon skomentował je słowami, które można z powodzeniem odnieść również do polskich realiów – „(…) ludzie są szczęśliwsi, kiedy zostają umieszczeni w roli osoby otrzymującej ofertę”.

Tym, na co szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę w wynikach badania jest fakt, że odbiorcy nie tylko preferują konkretne oferty produktów, ale są bardziej skłonni do zakupów. Możemy pokusić się nawet o śmiałą diagnozę, że niektórzy klienci robiący zakupy online starają się powiedzieć: nie chce mi się wertować oferty Twojego e-sklepu – lepiej zaproponuj mi coś, a ja zastanowię się, czy mnie to interesuje.

Gotowa oferta dla klientów vs. narzędzia

Skoro już wiemy, że środkiem do celu (czyli zwiększenia sprzedaży) jest „zaczepianie” klientów i przedstawianie im gotowych ofert, na które mogą odpowiedzieć tylko zero-jedynkowo, to następnym krokiem będzie określenie narzędzi, które pomogą nam to osiągnąć. Wachlarz możliwości jest w tym przypadku bardzo szeroki. Mogą to być zarówno social media, kampanie banerowe czy email marketingowe – ważne jedynie, aby klient mógł otrzymać komunikat z gotową ofertą, z której może skorzystać od razu.

Narzędziem, które w tym przypadku może przynieść największą konwersję jest email marketing. Dlaczego? Jest kilka powodów… Email marketing jest formą marketingu za przyzwoleniem – klient musi wyrazić zgodę na otrzymywanie komunikatów marketingowych firmy, można zatem uznać, że już na wstępie jest zainteresowany ofertą e-sklepu i będzie z większym zaangażowaniem reagował na otrzymywane wiadomości. Poza tym, odpowiednio spersonalizowane newslettery będą traktowane przez odbiorców jako indywidualne wiadomości skierowane bezpośrednio do nich, co może się przekładać na ich większą efektywność.

W praktyce….

Jak wygląda zastosowanie teorii profesora Conlona w praktyce? Przecież teoretycznie niemal każdy newsletter wysyłany przez e-sklep zawiera „jakąś” ofertę – prezentuje najnowszą ofertę lub zachęca do wzięcia udziału w promocji. Jednak zgodnie z badaniem amerykańskiego profesora ważne jest, aby klient otrzymał gotową propozycję handlową, z której może skorzystać od razu lub nie. Czy ostatni newsletter Nike zawiera właśnie gotową propozycję handlową, z której klient może od razu skorzystać? Mimo, że wiadomość potentata sportowego graficznie jest na bardzo wysokim poziomie, to prezentuje jedynie szczegóły oferty – puszcza oko do odbiorcy zachęcając go do przejścia na landing page, gdzie będzie mógł swobodnie
przebierać w ofercie produktowej.

Z kolei wyłącznie na gotowych propozycjach handlowych skupia swoje działania komunikacyjne klub wina – 6win.pl. Ich newslettery od samego początku zawierają gotową ofertę – zestaw win z danego regionu. Zestawów nie można mieszać ani rozdzielać, niemożliwe jest również kupowanie pojedynczych butelek. Jedyną możliwością, jaką przedstawia się klientowi, jest zestaw 6 butelek wina. Co kilka tygodni odbiorca otrzymuje newsletter z nowym zestawem. Wybór ograniczony jest do niezbędnego minimum. Na tak skonstruowaną ofertę klient może tylko odpowiedzieć: tak, interesuje mnie to, więc kupuję lub to nie dla mnie, zatem – dziękuję, ale nie.

Gotową propozycję handlową przedstawiają również newslettery zawierające wszelkie rabaty. Może to być np. zniżka na dany produkt z e-sklepu lub rabat na określoną usługę. Jak wiadomość wysłana przez firmą jubilerską W. Kruk, zawierająca promocję jednego produktu z szerokiej gamy oferowanej biżuterii.

Nie należy jednak mylić tej oferty z rabatami na wszystkie produkty oferowane przez e-sklep, które raczej nie należą do grupy gotowych propozycji handlowych, bo dają klientowi zbyt duży wybór. Komunikat o zniżce z pewnością przyciągnie uwagę klientów, ale nie zawęża oferty do zero-jedynkowej odpowiedzi. Nie oznacza to jednak, że jest nieskuteczny. Po prostu nie wpisuje się w teorię profesora Conlona.

Wyniki badania amerykańskiego profesora z Uniwersytetu Michigan oraz prezentowana przez niego teoria mogą być dla wielu przedsiębiorców i marketerów nie do przyjęcia. Nie zgodzą się oni również z tezami postawionymi w tym artykule i dalej pozostaną przy swoich szeroko ofertowych działań. Zalecam jednak przetestowanie tego pomysłu przynajmniej w jednej kampanii, a może okaże się, że efekty będą zaskakujące.

Piotr Krupa – koordynator ds. PR w GetResponse. Współautor bloga eksperckiego poświęconego e-mail marketingowi – emailmarketing.pl. Autor wielu publikacji na temat e-mail marketingu w mediach branżowych. Pasjonat nowoczesnych technik komunikowania.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #14. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)