eKomercyjnie.pl

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Bartosz Bielecki, Dawid Kwaśniewski, JollyMolly.pl

JollyMollyW wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją. Tym razem z pytaniami zmierzyli się Bartosz Bielecki i Dawid Kwaśniewski ze sklepu JollyMolly.pl.

Reklama

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Dlaczego zdecydowaliście się uruchomić sklep internetowy?
Bartosz Bielecki, Dawid Kwaśniewski (JollyMolly.pl): Od pomysłu do wcielenia w życie sklepu internetowego minęło sporo czasu, jednak przez cały czas uważaliśmy, że ta forma zarobkowania jest idealna dla osób, które cenią sobie niezależność we wdrażaniu własnych pomysłów i koncepcji. Z drugiej strony, e-commerce ciągle się rozwija i nadal można osiągnąć sukces, korzystając z zasobów internetu.

Czym zajmowaliście się przed uruchomieniem sklepu?
W spółce (E-Procreo S.C.) jest nas trzech i wszyscy mamy bogate doświadczenie wyniesione z pracy w dużych korporacjach IT, a także w sklepie internetowym, będącym liderem w ostatnich latach w naszej branży, stąd prosta droga do współpracy przy takim projekcie.

Ile trwało uruchomienie sklepu? Czy napotkaliście na jakieś trudności?
Od powstania koncepcji do ruszenia ze sprzedażą minęło około ośmiu miesięcy ciężkiej i codziennej pracy. Najtrudniejszym wyzwaniem, jakie przed nami stanęło, było przełożenie naszej wizji sklepu klasy premium na rzeczywisty i ostateczny kształt strony. Idzie za tym cała masa szczegółów: od sposobu prezentacji produktów, po wdrożenie rozmaitych funkcjonalności. Był to proces, który trwa do dziś, i który zajął nam bardzo dużo czasu.

Czy zdecydowaliście się na gotową platformę sklepową czy stworzyliście własną?
Do wyboru odpowiedniej platformy przygotowaliśmy się solidnie. Poświęciliśmy bardzo dużo czasu na wyszukanie i wybór takiej opcji, która po pierwsze pozwoli utrzymać wysoki poziom graficzny, jaki sobie na początku założyliśmy (tu po selekcji grupa firm mocno nam się zawęziła), jak również umożliwi rozwijanie sklepu zgodnie z naszymi pomysłami, stąd decyzja o współpracy z i-sklep.pl, który proponuje dedykowane rozwiązania.

Skąd pomysł na nazwę JollyMolly?
Nazwa, z pozoru prosta rzecz, okazała się później sprawą bardzo absorbującą i wyczerpującą. Ile osób w firmie – tyle pomysłów. Jednak finalnie inspiracją była fabularyzowana historia pierwszego wibratora, przedstawiona w filmie „Histeria – romantyczna historia wibratora” (do obejrzenia którego wszystkich bardzo gorąco namawiamy). W skrócie: jedna z postaci – Molly, otwarta na nowinki technologiczno-erotyczne, okazała się po testach „sprzętu” być niezwykle jolly (wesoły). Stąd  też filmowa nazwa pierwszego wibratora „JollyMolly” stała się nazwą naszego sklepu.

Dlaczego wybraliście właśnie tę branżę, tak specyficzny asortyment?
Faktycznie, branża ze względu na to z czym do tej pory kojarzy się wielu osobom klasyczny, polski sex-shop, może wywoływać różne reakcje. Wszyscy przeszliśmy przez prace w korporacji, wyrobiliśmy sobie pewne standardy związane z obsługą klientów, a jednocześnie mamy też doświadczenie wyniesione z pracy w sex shopie i dlatego wiemy, jak wielki jest potencjał rozwojowy tej branży, jak wiele pomysłów można jeszcze wdrożyć.

Nasz asortyment rzeczywiście jest specyficzny, ale na pewno mocno wyselekcjonowany pod kątem jakości. Sprzedajemy produkty najlepszych światowych producentów i mamy nadzieję, że ta oferta zainteresuje osoby, które dopiero zaczynają przygodę z akcesoriami erotycznymi, jak również te bardziej doświadczone.

Czym wyróżniacie się na tle konkurencji?
Przede wszystkim staraliśmy się stworzyć sklep, który pod względem wizualnym będzie czymś wyjątkowym, czymś czego próżno szukać wśród polskich sklepów z tej branży. Chcemy, żeby zakupy w naszym sklepie były czystą przyjemnością. Zdajemy sobie sprawę, jak ważną kwestią w zakupach on-line jest odpowiednie zaprezentowanie produktu. Dlatego zdecydowaliśmy się na zastosowanie technologii prezentacji obrotowych 360 stopni z możliwością dokładnego obejrzenia każdego szczegółu produktu. Tu systematycznie staramy się rozwijać listę prezentacji produktowych, wykonanych właśnie w technologii 360. Docelowo zamierzamy wykonać prezentację produktów dla całego asortymentu w naszym sklepie. Oczywiście cały czas trzymamy rękę na pulsie w związku z nowymi technologiami prezentacji produktów i zapewniamy, że jeżeli pojawi się na rynku coś nowego, godnego uwagi, na pewno pojawi się to w naszym sklepie.

Jakim budżetem dysponowaliście na początku e-handlowej działalności?
Na chwilę obecną budżet przekroczył 50 tysięcy zł, jednak wiemy, że to nie koniec inwestycji. Największy koszt to oczywiście platforma sklepowa, zatowarowanie oraz prezentacje produktowe.

Ile zamówień pojawiło się w Waszym sklepie w pierwszym dniu/tygodniu po starcie?
Na pierwsze zamówienie czekaliśmy dokładnie 2 dni od rozpoczęcia kampanii reklamowej w Google. W pierwszym tygodniu trwania kampanii testowej zostaliśmy mile zaskoczeni liczbą zamówień, które wpływały praktycznie każdego dnia, co przełożyło się na zrealizowanie naszych założeń marketingowych.

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Waszym sklepie?
Jesteśmy na etapie testowania reklamy w Google i przy współpracy  z agencją marketingową staramy się wypracować najlepszy, dla naszej branży, sposób dotarcia do klientów. Niedługo też zamierzamy rozpocząć szeroko rozumiane działania w Social Media, jednak docelowo rzeczywistość zweryfikuje, przy jakich formach reklamy pozostaniemy.

W jaki sposób chcecie rozwijać Wasz sklep?
Skupimy się zarówno na prezentacjach produktowych, jak i dodaniu wielu „smaczków” uatrakcyjniających zakupy w JollyMolly. Na pewno będziemy podążać za najnowszymi trendami w branży i dołożymy wszelkich starań, aby nasza oferta była bogata i różnorodna. Mamy świadomość, że ten, kto nie idzie do przodu, stoi w miejscu, dlatego zajmiemy się dopieszczeniem naszego sklepu i mamy nadzieję skierować siły w stronę kolejnego projektu, który już kiełkuje w naszej wyobraźni.

W jaki sposób walczycie ze stereotypowym myśleniem na temat sklepów z akcesoriami erotycznymi?
Chcemy zerwać z koncepcją tandetnego, mocno cukierkowego sklepu z wulgarną wymową. Wychodzimy z założenia, że seksualność nie jest powodem do wstydu czy zażenowania. Klient, odwiedzając JollyMolly, może poczuć się, jak w lovestorze XXI wieku, gdzie w bardzo wygodny i bezpieczny sposób może robić zakupy, które są bardzo intymne. Zamierzamy też zająć się „edukacją społeczeństwa” i pokazać, że nie jesteśmy zaściankiem, w którym wstydem jest robienie zakupów w tego typu sklepie. Wręcz przeciwnie, uważamy, że umiejętność korzystania z przyjemności w dniu codziennym, przenoszenie fantazji do naszych sypialni, czy wreszcie szczere komunikowanie swoich intymnych potrzeb drugiej osobie i wspólne czerpanie świadomej przyjemności z pożądania, gwarantuje lepszą jakość naszego życia.

W jaki sposób pakujecie Wasze przesyłki?
Mając na uwadze dyskrecję naszych klientów, przesyłki pakujemy w kartony nie noszące żadnych oznaczeń związanych z lovestorem. Na paczce widnieje jedynie nazwa firmy, pod którą działa JollyMolly. W najbliższej przyszłości zamierzamy wprowadzić opcję „wrapping on demand”. Będą to ekskluzywne opakowania z tłoczonym logo naszego sklepu. Wydaje nam się, że to idealna propozycja dla osób chcących otrzymać paczkę lub wręczyć prezent w naprawdę dobrym guście.

Gdybyście mieli teraz robić swój e-sklep, to co zrobilibyście inaczej?
Z perspektywy czasu widzimy, jak dużo pracy musieliśmy włożyć, aby uzyskać zamierzony efekt. Teraz, nauczeni doświadczeniem, jak komunikować się z ludźmi zaangażowanymi w budowanie sklepu, czy to w warstwie grafiki, funkcjonalności czy zatowarowania i logistyki, moglibyśmy finalne stadium uzyskać szybciej i sprawniej. Cały czas jednak stoimy przed dużym wyzwaniem, czy nasza pasja i zaangażowanie znajdzie odpowiedni oddźwięk wśród osób, do których sklep jest skierowany. Mamy taką nadzieję i nie ustajemy w dążeniu do zrewolucjonizowania spojrzenia na erotykę.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Nowy serwis społecznościowo-shoppingowy: Szopuje.pl

Skąd pomysł na Szopuje.pl? Co go wyróżnia? W czym jest innowacyjny? Już towarzyszące mu hasło „Lubię to i korzystam” wyraźnie podkreśla, że to użytkownik decyduje, co chce mieć – a dzięki narzędziom Szopuje.pl może teraz kupować z zyskiem dla siebie.

Reklama

Każdego dnia, przeglądając sieć – blogi, serwisy społecznościowe czy sklepy internetowe – natrafiamy na rzeczy, które chcielibyśmy mieć. Często jednak z upływem czasu zapominamy o przedmiotach, które wcześniej zwróciły naszą uwagę. Po prostu przychodzi taki moment, że nie jesteśmy w stanie zapanować nad dużą liczbą „uzbieranych” linków, nie mamy też ochoty ich wertować lub nie pamiętamy, na jakiej stronie widzieliśmy interesujące nas przedmioty. Szopuje.pl rozwiązuje ten problem – intuicyjnie, prosto i dzięki przyjaznej obsłudze.

Użytkownik tworzy w serwisie swój profil, którym umożliwia mu tworzenie listy produktów, pomysłów oraz inspiracji. Nic go nie ogranicza, wszystko zależy od jego aktualnych zainteresowań oraz planów zakupowych. Specjalnie przygotowana zakładka „Dodaj do Szopuje” umieszczana przez użytkownika w pasku zakładek każdej przeglądarki, umożliwia dodawanie jednym kliknięciem produktów, które pragnie on kupić.

„To dopiero pierwsza zaleta nowego serwisu. Kiedy użytkownik stworzy listę planowanych zakupów, ta zaczyna żyć własnym życiem – można się nią dzielić ze znajomymi, którzy wiedzą, czego konkretnie pragniemy i gdy nadarzy się okazja, mogą to podarować jako np. prezent urodzinowy. Również sami możemy śledzić zainteresowania oraz pomysły zakupowe naszych znajomych. Koniec z niechcianymi prezentami, które lądują potem na serwisach aukcyjnych” – tłumaczy Krzysztof Witko, współtwórca serwisu.

Szopuje.pl łączy kupujących ze sprzedającymi – ale nie na zasadzie zakupów grupowych. Serwis stawia na indywidualne rozwiązania. Partnerzy handlowi Szopuje.pl wiedzą, czego szukają użytkownicy oraz jaką popularnością cieszy się oferta ich sklepów. Dzięki tej wiedzy mogą zaoferować specjalne, niższe ceny osobie, która jest nią zainteresowana. „Można powiedzieć, że zakupy nigdy jeszcze nie były takie social” – dodaje Witko.

Szopuje.pl powiązany jest ściśle z Facebookiem, co znacznie ułatwia i przyspiesza rejestrację, gdyż jednym przyciskiem zakładamy profil w Szopuje.pl i od razu możemy… szopować – szukać pomysłów oraz inspirować innych. Użytkownicy Szopuje.pl mogą wreszcie bardzo szybko zamieniać „Lubię to” w „Kupuję to”.

Źródło: Szopuje.pl

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Fakty i mity dotyczące podpisu elektronicznego

Przypatrując się toczącym się dyskusjom, czytając artykuły i porady krążące w Sieci, odnieść można wrażenie, że wokół żadnego produktu nie narosło tyle krzywdzących i niesprawdzonych opinii, co wokół podpisu elektronicznego. Rodzimy sceptycyzm napędza brak zaufania, odcinając przedsiębiorców od opłacalnego narzędzia, zwiększającego konkurencyjność i innowacyjność biznesu.

Reklama

Podpis elektroniczny jest zbyt drogi i elitarny

Fałsz. Najbardziej krzywdząca z opinii dotyczy ceny oraz opłacalności stosowania podpisu elektronicznego. W społeczeństwie wciąż pokutuje niesłuszna opinia mówiąca, że jest to produkt elitarny i drogi. Podobnie jak z alarmem w siedzibie firmy czy z oprogramowaniem antywirusowym – na wydatek patrzeć należy jak na inwestycję, nie jak na utopione pieniądze. Jednorazowa opłata za zestaw do e-podpisu to wydatek rzędu dwustu pięćdziesiąt złotych, odnowienie certyfikatu na kolejny rok – jedynie sto. W kontekście wydatków biznesowych, a zwłaszcza uzyskanych korzyści handlowych i administracyjnych – zakup ten po prostu się opłaca.

Zwiększanie bezpieczeństwa wpływa na ochronę finansów przedsiębiorcy, poprawne kontakty biznesowe, ale i na budowanie zaufania oraz poprawnego wizerunku w środowisku. Połączenie wymienionych składników jest niezbędne w osiągnięciu maksymalnego tempa rozwoju firmy.

Podpis elektroniczny znajduje zastosowanie jedynie w dużych firmach

Fałsz. Podpis elektroniczny ma taką samą moc prawną jak tradycyjna sygnatura, a w każdym przedsiębiorstwie, bez względu na wielkość, branże czy ilość zatrudnianych osób – generowane są i przesyłane faktury, umowy oraz oferty handlowe. Każda z firm wypełniać musi także zobowiązania formalne względem jednostek administracyjnych.

Uzyskanie podpisu jest skomplikowane

Fałsz, ale… Uwierzytelnienie dokumentu podpisem elektronicznym zapewnia najwyższą gwarancję bezpieczeństwa. Partnerzy biznesowi muszą mieć całkowita pewność co do poufności danych i prawdziwości informacji zawartych w przesyłanych umowach, fakturach czy ofertach handlowych. Z tego też względu uzyskanie kwalifikowanego podpisu elektronicznego przez daną osobę musi wiązać się ze szczegółową weryfikacją tożsamości kupującego oraz późniejszym przesłaniem do centrum certyfikacyjnego wymaganych dokumentów.

W podstawowym typie Certyfikatu Uniwersalnego, dedykowanym dla wszystkich osób podpisujących dokumenty (w tym deklaracje do ZUS), wymagana jest jedynie weryfikacja tożsamości na podstawie ważnego dowodu osobistego lub paszportu.

Podpis elektroniczny jest wykorzystywany tylko w sferze biznesu

Fałsz. Podpis elektroniczny stanowi uniwersalną gwarancję i uwierzytelnienie przesyłanego dokumentu. Największe korzyści zapewnia on nie tylko w kontaktach biznesowych, ale i w sferze e-Administracji, zapewniając wygodne, bezpieczne i szybkie przekazywanie dokumentów do ZUS-u, Urzędu Skarbowego, Krajowego Rejestru Sądowego czy GIODO.

„Podpis elektroniczny to niezbędne narzędzie usprawniające m.in. pracę działu księgowości. Zapewnia on wielką oszczędność czasu – odpada ręczne wypełnianie i podpisywanie dokumentów, pieczętowanie, kopertowanie i wysyłka. Podpisane dokumenty przesyłane są natychmiast do urzędu, a księgowość otrzymuje automatyczne poświadczenie ich odbioru” – mówi Mariusz Janczak, Koordynator Marketingu Produktowego w Obszarze Biznesowym Podpis Elektroniczny w Unizeto Technologies.

W Polsce rynek e-usług nie jest na tyle rozwinięty, aby podpis elektroniczny był opłacalny

Fałsz. E-Administracja nabiera w Polsce realnego kształtu, a praktycznie z każdym dniem aktywowane się nowe e-usługi. Już dziś bez wychodzenia z biura bezpiecznie załatwić można wiele kwestii, takich jak:

  • składanie formularzy do KIO (Krajowej Izby Odwoławczej) (esp.uzp.gov.pl),
  • składania pism procesowych w sądowym postępowaniu upominawczym,
  • kontaktów drogą elektroniczną z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), np.:podpisania wniosku o wydanie zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami na ubezpieczenie społeczne, podpisania deklaracji,
  • nadawania mocy prawnej dokumentom w kontaktach prawnych przez Internet (np. upoważnienia elektroniczne w ZUS),
  • pozyskiwania wypisów elektronicznych dotyczących wszystkich podmiotów gospodarczych wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) (pdi.cors.gov.pl),
  • podpisywania urzędowej korespondencji z podmiotami administracji publicznej za pośrednictwem elektronicznej skrzynki podawczej,
  • składania e-deklaracji podatkowych (www.e-deklaracje.gov.pl),
  • zawierania umów cywilno-prawnych w formie elektronicznej,
  • wystawiania faktur w formie elektronicznej,
  • uczestniczenia w aukcjach i przetargach elektronicznych (np. www.e-przetarg.pl),
  • podpisywania raportów do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF),
  • zgłaszania drogą elektroniczną zbiorów danych osobowych do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO),
  • składania e-deklaracji do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG),
  • nadawania elektronicznym odpisom i zaświadczeniom wydawanym przez Centralną Informację o Zastawach Rejestrowych, mocy prawnej dokumentów urzędowych,
  • składania drogą elektroniczną do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) wniosków o dotacje unijne (www.parp.gov.pl),

Jak pokazują obowiązujące tendencje, w najbliższym czasie możemy spodziewać się ciągłego poszerzania palety e-usług oraz obsługujących je urzędów.

Źródło: Unizeto

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)