eKomercyjnie.pl

Prasówka e-commerce #23

Zapraszamy do lektury już dwudziestej trzeciej pasówki e-commerce, w której znajdziecie ciekawe wiadomości dotyczące e-handlu oraz tematów z nim związanych. W tym tygodniu przeczytacie między innymi o tym, jak Amazon obniżył ceny w Whole Foods, oraz ile jest warty hiszpański rynek e-commerce. Warto też rzucić okiem na dane dotyczące programu lojalnościowego „Mój Empik”.

Prenumeruj nasz newsletter!

Nasz cykl jest także na bieżąco przekazywany do wszystkich subskrybentów newslettera – spodziewajcie się wiadomości od eKomercyjnie.pl co tydzień w swojej mailowej skrzynce odbiorczej. Jeżeli jeszcze nie jesteś prenumeratorem newslettera, to możesz zapisać się tutaj.

Popularne termiczne kubki, zdobyły 10 milionów dolarów

Dwa lata temu Ember rozpoczął kampanię reklamową na Indiegogo. Cel: stworzenie kubka, który utrzymuje temperaturę gorących i mrożonych napoi. Pomysł złapał i stał się hitem. Początkowo marka zebrała 362 tys. dolarów. Do tej pory, firma ta (na rynku od 5 lat) zdobyła 24 miliony dolarów.

Indywidualni inwestorzy wspierają firmę – to postęp, który pokazuje, jak bardzo zmienia się nasza gospodarka. Kubkiem zainteresował się między innymi Starbucks, który sprzedaje je w swoich kawiarniach i w sklepie online na terenie Stanów Zjednoczonych. Kubki dostępne są także na Amazonie, gdzie 186 klientów wystawiło im ogólną ocenę 3.5 na 5 (główny zarzut to problemy z baterią – marka już nad tym pracuje).

Kubki można kupić także na stronie marki. Właściciele twierdzą, że sprzedali już ponad 20 tysięcy kubków, co zwróciło uwagę kolejnego gracza na rynku, firmę The Jül. Oni pojawili się na Kickstarterze.

Wracając do firmy Ember. W kubek zainwestowało sporo osób, w tym także znane nazwiska (np. piosenkarka Demi Lovato czy Robert Brunner – projektant Beats by Dre). Wykorzystując świeży kapitał, Ember chce rozbudować swój zestaw produktów, w tym stworzenie butelki dla niemowląt, która także kontroluje temperaturę, butelkę dla lodowato zimnej wody i talerzy obiadowych, które pozwalają zachować ciepło.

Optymalizacja kampanii AdWords na usługach Google Analytics

Czy czułeś kiedykolwiek, że kręcisz się w kółko, dokonując zmian w kampaniach AdWords? Czy towarzyszyło Ci uczucie Deja vu, gdy musiałeś po raz enty edytować te same ustawienia?  Jeżeli tak – zapoznaj się z najnowszym artykułem od Sempai. Marcin Główczyński, Specjalista SEM pisze w nim o konsekwencji w dokonywaniu zmian, testach, pomyłkach i ich korekcie. Cały artykuł znajdziesz tutaj.

Amazon wykupił Whole Foods i… pierwszego dnia obniżył ceny nawet o 43 procent

Potentat nie tracił czasu. Pierwszy dzień i od razu takie zmiany, takie różnice. Tym zabiegiem wyprzedził konkurencję, zanim dobrze ruszył z nimi do wyścigu. Pierwszy dzień – obniżka o 43 procent. To była istna fala uderzeniowa na rynku supermarketów, który wart jest 800 mld dolarów. Jest się o co bić.

Whole Foods dla wielu osób był sklepem „ekskluzywnym” – czymś na kształt delikatesów z wybornymi produktami. Obniżka cen sprawi, że marką zainteresuje się szersze grono odbiorców – będzie ona bardziej dostępna, jeśli chodzi o koszt. A co nam to mówi o Amazonie? Ano przede wszystkim to, że chcą utrzeć nosa tym największym: Wal-Mart Stores Inc., Kroger Co. i Costco Wholesale Corp.

Cena była zawsze „problemem” – Amazon, drastycznie obniżając ją, pokazuje, że inwestuje w zdominowanie całej branży. Teraz ekologiczne jabłka nie kosztują 3,49$, tylko 1,99$. Awokado organiczne, kurczaki z dobrych farm, banany – ceny tych i dziesiątek innych produktów lecą w dół.

Zabieg ten najprawdopodobniej rozpocznie nowy rozdział w historii amerykańskiego rynku spożywczego. Wal-Malt sukcesywnie obniża ceny, ale nikt nie spodziewał się, że Whole Foods także to zrobi. Małżeństwo z Amazonem i kolejne ruchy tego duetu sprawiły, że Amerykanie staną przed wyborem, który zdaje się przesądzony. A my, w Europie, możemy zazdrościć!

Deliv pomaga sklepom być, jak Amazon

Deliv jest startupem, który oferuje sklepom rozwiązania same day delivery, które stają się dla wielu e-klientów ogromną zachęta do zakupów. Jak możemy przeczytać w informacji prasowej firma ta chce w pewien sposób rywalizować z Amazonem. Proponowane rozwiązania wdrożono właśnie na 33 rynkach w ponad 1400 miastach. Co sprawia, że obszar ten pokrywa się z obszarem, jaki obsługuje Amazon Prime. W chwili obecnej z Deliv korzysta 4000 sprzedawców, ale liczba ta ciągle wzrasta. Co różni tą usługę od oferowanej przez Amazon? Przede wszystkim osoby kupujące w sklepach obsługiwanych przez Deliv nie muszą zapisywać się do żadnych programów i płacić abonamentu.

Hiszpański e-commerce wart prawie 24 mld euro

Obroty handlowe w Hiszpanii w 2016 roku wynosiły 23,91 mld euro, co oznacza wzrost o ponad 15 procent, w stosunku do roku ubiegłego. Prognozy na ten rok wskazują wzrost o 17 procent i osiągnięcie poziomu 28 mld euro.

Na hiszpańskim rynku 11 procent przedsiębiorstw prowadzi sprzedaż detaliczną za pośrednictwem swoich stron internetowych. W 2014 i 2015 – udział ten wynosił 9 procent.

Hiszpanie lubią zakupy on-line. Uczą się jak kupować w internecie, szukają ofert. 83 procent hiszpańskich internautów zrobiło zakupy on-line, a 7! procent korzystało z porównywarek cenowych przed dokonaniem zakupu.

Rok temu 54 procent mieszkańców Hiszpanii zrobiło zakupy on-line. Głównie kupowali odzież i obuwie, elektronikę, książki, artykuły sportowe i rekreacyjne. Jeśli rezygnują z zakupów, to głównie z powodu ukrytych kosztów, niewystarczających opcji płatności lub niejasnych cen.

Jeśli chodzi o handel transgraniczny – 41 procent Hiszpanów kupuje w kraju, jak i za granicą. 7 procent zamawia produkty wyłącznie z zagranicznych sklepów.

Ulubionymi metodami płatności są: PayPal (42 procent), karta debetowa lub kredytowa (37%), płatność przy odbiorze (13%).

Pierwsza paczka opuściła centrum logistyczne Zalando pod Szczecinem

Pierwsza paczka z miejscowości Gardnie koło Gryfina wyszła do jednego z 21 miliona klientów Zalando w Europie. Kolejny etap inwestycji: rozpoczęcie obsługi manualnej!

Międzynarodowe centrum logistyczne zaczęło „rodzić się” w sierpniu 2016 roku. Powstała nieruchomość o powierzchni 130 tys. m2. Wybrano Polskę między innymi dlatego, że rynek e-commerce rozwija się u nas w bardzo szybkim tempie. Centrum w okolicy Gryfina jest istotną inwestycją, która usprawni realizację zamówień na wszystkich rynkach, na których dostępne jest Zalando (15 krajów).

Empik generuje prawie 50 proc. sprzedaży przez program lojalnościowy

Rok temu uruchomiono program lojalnościowy Mój Empik, w który zarejestrowało się ponad 2,2 mld użytkowników. Pomysł ten okazał się hitem – blisko 50 procent transakcji przechodzi przez ten program, a 200 tys. użytkowników posiada wirtualną kartę Mój Empik. Firma chce dalej rozwijać ten pomysł, doskonalić proces personalizacji oferty na podstawie preferencji użytkowników, historii zakupów i przeglądania asortymentu na stronie. W ten sposób mają być budowane także promocje.

Personalizacja jest kluczem, a program lojalnościowy nakręca sprzedaż. Średni paragon uczestnika programu jest wyższy o 25 procent od regularnego paragonu.

 

Prasówka e-commerce powstaje dzięki:

DPD PolskaDPD Polska jest częścią DPDgroup, drugiej pod względem wielkości międzynarodowej sieci kurierskiej w Europie. Jest wiodącą firmą na polskim rynku. Z DPD kooperuje ponad 5000 kurierów doręczających rocznie ponad 100 mln paczek. Grupa kapitałowa DPD Polska obejmuje firmę kurierską DPD wraz ze spółką DPD Strefa Paczki, której oferta DPD Pickup przeznaczona jest dla klientów indywidualnych oraz firmę spedycyjną ACP GF.

Sempai.pl
Sempai.pl
– od ponad 11 lat pomagamy naszym Klientom osiągać jak najwyższe zyski ze sprzedaży online. Działamy w obszarze marketingu w wyszukiwarkach internetowych, świadcząc usługi z zakresu SEO, PPC i analityki webowej. Jako certyfikowany Partner Google PREMIUM specjalizujemy się w obsłudze sklepów internetowych w zakresie marketingu konwersji. Najlepsza Agencja Generująca Sprzedaż wg Ekomersów 2016.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Patreon to silnik, który napędza kulturę internetową

Mówią, że żeby zaistnieć w Internecie, trzeba mieć tylko pomysł. Mówią, że każdy może stworzyć coś wyjątkowego. Mówią też, że Internet, jak żadne inne miejsce, potrafi sprawić, że pasja, hobby, zainteresowania staną się pracą. A ci, którym się udało, dodają, że to całkiem dobrze płatna praca.

To jak to jest z tym zarabianiem w Internecie? I ile wspólnego ma z tym serwis, który okazał się strzałem w dziesiątkę, nie tylko dla twórców internetowych, ale też dla startupów? Zapraszamy do materiału opisującego Patreon.com oraz jego polski odpowiednik!

Hollens na Patreon.com

Mamy rok 2013. Peter Hollens jest piosenkarzem a capella, który aspirował do realizacji czegoś wielkiego. Czegoś naprawdę „wow!” Póki co mieszka pokątnie u kogoś innego. Biznes muzyczny nie zna go zupełnie. Zero szans na jakikolwiek sukces. Poradzono mu: idź z tym do Internetu! iTunes? Tam sprzedaż jest nieprzewidywalna. YouTube? Przychody z reklam, gdy jest się „nikim”, są niewielkie, a akcje sponsorowane – bardzo skomplikowane.

I wtedy Hollens dostaje wiadomość, że istnieje coś takiego jak Patreon. Coś, co w założeniu jest podobne do Kickstartera czy Indiegogo, ale – zamiast jednorazowych akcji – „patroni” zobowiązują się płacić kilka dolarów za każdym razem, gdy artysta np. wyda teledysk. Sama marka bierze za to zaledwie 5%.

Minęły 4 lata. Hollens ma 3600 patronów, którzy płacą mu ponad 13000 dolarów dwa razy w miesiącu na każdy film. Hollens stał się jednym z pierwszych „ewangelistów” tego serwisu i – jak sam mówi – każdy twórca, artysta, wszyscy, którzy chcą zarabiać na życie w ten sposób, powinni mieć swój profil w serwisie Patreon.

Jak działa Patreon.com?

Misja Patreona jest prosta i oczywista: pomagać twórcom zarabiać. W dobie „adpokalipsy” wiele czynników zagraża zyskom internetowych artystów. No i ustalmy coś: trudno przez całe życie robić coś wyłącznie „wolontaryjnie”. Twórca spędza czas na nagrywaniu, montażu, podtrzymywaniu kontaktu z widzami, promowaniu siebie, szukaniu i realizowaniu pomysłów, partnerów… to wszystko zajmuje czas, a stracony czas to stracony pieniądz.

Mechanizm działania tego serwisu przypomina coś, co w europejskiej kulturze znane jest od setek lat. To nic innego, jak mecenat, który najbardziej rozwinął się w czasie epoki Renesansu. Gdy Michał Anioł tworzył Kaplicę Sykstyńską, tuż przed zakończeniem przedsięwzięcia został „poratowany” przy pomocy ludzi, ich dotacji. I tak właśnie to działa.

Kickstarter stał się platformą, która prawdziwie zrewolucjonizowała życie e-artystów i e-twórców. Co prawda serwis ten skupia się na grach, gadżetach i innych produktach, ale nie można mu odbierać tego, że był pierwszy, który opierał się na współfinansowaniu. Patreon postawił jednak kolejny krok i poszedł po coś dużo bardziej ambitnego. „Chcemy stworzyć kreatywną klasę” – mówi CEO Jack Conte. Zapowiedział on powiew zmian, który każdemu da możliwość przyczyniania się do tworzenia sztuki.

Trudno rozpatrywać serwis Patreon jako zamiennik programów czy sieci telewizyjnych. To bardziej niszowa część, idealny inkubator dla subkultur internetowych. Masz małą, ale wierną grupę fanów – jako artysta. Jako widz – masz tych twórców, których chcesz oglądać. I opłacając ich, a dokładnie mówiąc, przekazując im nawet niewielkie sumy, dajesz im możliwość zarobienia nie tylko „na twórczość”, ale i „na życie”.

Stajesz się renesansowym mecenasem, tylko w cyberrealiach XXI wieku. Patreon wspiera blogi, vlogi, kanały na YouTube. Wspomaga osoby związane z kulturą i sztuką, a nawet działania polityczne. Model ten sprawia, że przestajesz być jedynie konsumentem, a stajesz się elementem prywatnego, często prestiżowego klubu. Nie masz tu ochroniarza, który Ci powie, że nie masz szansy, by wejść. Nie masz też masówki. Jesteś Ty, twórca, sztuka. Są ludzie, których to interesuje.

Wróćmy do 2013 roku. Jack Conte, przyszły prezes Patreon, „dłubał” w muzyce: coś tam tworzył, coś komponował. Grał w indie-zespole. Zrobił video do piosenki i obliczył, że po wrzuceniu go na YouTube i osiągnięciu miliona wyświetleń, na reklamie zarobi 100 dolarów. Na swój materiał poświęcił 3 miesiące i… 10 tysięcy dolarów.

Conte „odrobił” matmę. Dość szybko zorientował się, że liczby długo się nie zmienią. I wtedy w jego głowie pojawił się pomysł: a co, gdyby jego fani, wierni widzowie, osoby, które mu kibicują, które cenią jego twórczość, zgodzili się wspierać to, co on robi? I czy artysta byłby w stanie z tego żyć? I tworzyć? Ze swoim pomysłem poszedł do starego znajomego, założyciela firmy reklamowej AdWhirl – Sama Yam. Yam wszedł i w ten biznes. W maju 2013 powstała pierwsza, wczesna wersja Patreona.

Według wstępnych założeń przeciętny patron miał wspierać swoich ulubieńców jednym, góra dwoma dolarami. Tymczasem po paru tygodniach projektu Conte zarobił około 4 tysięcy dolarów, a patroni płacili (uśredniając) po 9 dolców. Filmiki ciągle były dostępne na YouTube, ale patroni otrzymali dostęp do ekskluzywnych materiałów.

Dziś Patreon to 50 tysięcy aktywnych twórców i ponad pół miliona aktywnych… klientów! Co prawda to nadal nie poziom Kickstartera, gdzie 13 milionów zwolenników finansowało 128 tys. udanych kampanii, ale trzeba przyznać, że Patreon nieźle się rozwija.

Większość twórców i patronów dołączyła do serwisu w ubiegłym roku, a na 2017 założono zdobycie 150 milionów dolarów, a porównaniu z 100 mln za poprzednie 3 lata. Sama firma zarobiła 47 milionów dolarów. Co ciekawe, Conte pozostał ze swoim muzycznym projektem na Patreonie. Zarabia 5 tysięcy dolarów i ma ok. 1700 wspierających.

Ludzie od początku istnienia tej platformy porównywali ją do dotacji na rzecz muzeów, audycji radiowych, co przecież towarzyszy nam od dawna. To dla wielu także możliwość uczestniczenia w pewnym klubie członkowskim. Inni nazywają go online tip jar, czyli internetowy słoik na napiwki, który znany jest np. z kawiarni.

Początkowo Patreon stał się zatoką dla niszowych twórców. Ale z czasem pojawiły się tam gwiazdy m.in. YouTube’a. Dziś w swojej „ofercie” ma np. Crash Course (z wpływami rzędu 28300 $ na miesiąc), SciShow (21800$), How to Adult (101$). Patreon coraz bardziej staje się platformą dla współczesnego e-biznesu.

Kampanie na serwisie Patreon cechują się wysoką rozdzielczością materiałów, wcześniejszym dostępem do filmów, ale przede wszystkim to wspieranie darczyńcy, a także sztuki. Wspomagają daną osobę i jej styl, pomysł. Tak więc w dużej mierze za powodzenie kampanii odpowiada poznanie twórcy.

Tu ciekawe rozwiązanie podsuwa Michael Aranda – właściciel firmy produkcyjnej. Patreona używa do pozyskiwania „mecenasów” i nagradza ich w postaci prywatnego vloga, który pokazuje kulisy zawodu. Ma niecałe 300 patronów, zarabia 1460 dolarów.

Czy w Polsce taka platforma miałaby sens?

Ba! MA! Mamy serwis patronite.pl, który jest w założeniu bardzo zbliżony do amerykańskiego wzoru. I tak naprawdę sporo osób usłyszało o polskiej wersji za sprawą Krzysztofa Gonciarza, który użył serwisu do promocji i pozyskania funduszu na swój kanał na YouTube. Dziś ma 787 patronów, którzy przekazują mu 12150 zł miesięcznie.

Ale patronite.pl to nie tylko Gonciarz i jego filmy z życia w Japonii i podróży po świecie. Numerem jeden jest Grupa Filmowa Darwin. I tu liczby sprawiają, że opada szczęka. 1542 patronów plus prawie 33 tysiące miesięcznie. Łącznie Grupa Filmowa Darwin zarobiła już ponad 91 tysięcy.

Ilona Myszkowska, znana w Internecie głównie za sprawą swojego komiksu „Chata Wuja Freda” ma 42 patronów, zarabia 906 zł miesięcznie. Weronika Nowakowska – polska biathlonistka i olimpijka ma 33 patronów, otrzymuje 925 zł. A Liberté! (znalazłam w dziale Publicystyka) ma 21 patronów, od których pozyskuje 878 zł miesięcznie. Z wygrzebanych przeze mnie perełek: artysta Trollsky robi… noże. Jak sam pisze o sobie: „Jestem knifemakerem – kucie noży to moja pasja, przyjemność i aktualnie – sposób na życie”. Dla wielu osób (dokładnie 128) temat ten stał się na tyle inspirujący i interesujący, że Trollsky otrzymuje od swoich patronów 1650 zł miesięcznie.

Dawniej mecenasami sztuki byli na ogół bogato urodzeni, których stać było na fundowanie, ot, takiego Michała Anioła. Był on zależny od swoich fundatorów, ale oni dawali mu wolną rękę, bo wiedzieli, że jest geniuszem i tego geniuszu zmarnować nie można.

Dziś patronem, współczesnym mecenasem może zostać każdy. Wystarczy dobra wola. A żeby ułatwić nie tylko wspieranie twórców, ale i ich wyszukiwanie, powstają serwisy typu Patreon czy Patronite. I to jest sprawdzony i bardzo dobry sposób na rozwój e-twórców.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Prasówka e-commerce #22

Zapraszamy do lektury już dwudziestej drugiej pasówki e-commerce, w której znajdziecie najciekawsze z punktu widzenia sprzedawców newsy dotyczące e-handlu oraz tematów z nim związanych. W tym tygodniu przeczytacie między innymi o współpracy Google i Walmart, o tym ile Polacy wydali na zakupy online w 2016 roku, a także o tym, jak Carrefour chce zmienić dostawy produktów.

Prenumeruj nasz newsletter!

Nasz cykl jest także na bieżąco przekazywany do wszystkich subskrybentów newslettera – spodziewajcie się wiadomości od eKomercyjnie.pl co tydzień w swojej mailowej skrzynce odbiorczej. Jeżeli jeszcze nie jesteś prenumeratorem newslettera, to możesz zapisać się tutaj.

W 2016 roku Polacy wydali w sklepach online 6 mld euro

6 mld euro – tyle zostawiliśmy w sklepach online w 2016 roku. Takie dane podaje raport „Bez granic – nowy wymiar handlu internetowego”, który został przygotowany przez Instytut e-gospodarki. Dynamika transakcji transgranicznych w Polsce sięga 145 proc.
Według Eurostatu dwie trzecie Europejczyków robi e-zakupy przez Internet (w 2013 roku – 61 proc.). W Polsce – nieco ponad połowa internautów, czyli ok. 16 mln Polaków. Generujemy już niemal 3 proc. europejskich wydatków na rynku e-commerce. Wydaliśmy w 2016 roku 6,03 mld euro, co sprawia, że pod względem internetowych zakupów przegoniliśmy Szwedów (5,74 mld euro).

Jeśli chodzi o inne kraje, to Holendrzy wydali w 2016 roku 8,19 mld euro, Włosi – 8,78 mld euro, a Hiszpanie – 11,45 mld euro. Jeśli te liczby wydają się być duże, to może wspomnijmy też o Francuzach (42,63 mld euro), Niemcach (62,45 mld euro) i Brytyjczykach (71,05 mld euro).

Przeciętny Nowak w ciągu roku zrobi zakupy on-line za ok. 226 euro. Statystyczny Schmidt – za 676 euro, a zwykły Smith za 1118 euro.

Gemius wskazał, że on-line najczęściej kupujemy: odzież, akcesoria i dodatki, książki, płyty i filmy, a także telefony, smartfony, akcesoria GSM i tablety. Często wybieramy też oferty turystyczne i rezerwujemy hotele, no i wydajemy sporo na sprzęt RTV/AGD.

Jeśli chodzi o sprzedaż transgraniczną, to najpopularniejszy jest Amazon.

Index Prisync 100: Francja ma najwyższe ceny online

Zapełniając koszyk internetowy 39 popularnymi produktami w sześciu krajach Europy, analitycy dowiedli, że ceny online we Francji były najwyższe.

Prisync porównał kwoty zakupu produktów typu: sandały Birkenstock, kamera GoPro Hero 5, płyn do kąpieli Nivea i innych. Badane rynki to: Holandia, Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy i Niemcy. Okazało się, że Francja ma najwyższe ceny, Niemcy zaś – najniższe.

Warto jednak podkreślić, że dla kupujących z Hiszpanii kosz jest najdroższy, bo kraj ten ma najniższy PKB.

Carrefour zwiększa zasięg i promuje usługę SąSiatki

Usługa SąSiatki, oparta na mechanizmach ekonomii, została wdrożona przez sieć Carrefour – za jej pośrednictwem klienci mogą zamawiać zakupy przez Internet i dostarczać je sobie nawzajem. Póki co opcja ta dostępna jest w hipermarketach Carrefour na ul. Targowej 72 i ul. Głębockiej 15 w Warszawie. Ma być ona wkrótce rozszerzona i wdrożona we wszystkich hipermarketach, a potem i w supermarketach w Polsce.

By rozpocząć korzystanie z usługi SąSiatki, należy skorzystać ze strony sasiatki.pl lub ze sklepu eCarrefour.pl. Tam trzeba dodać wybrane produkty do koszyka, do którego zostanie doliczony tzw. Shopper Bon o wysokości 10 zł (to kwota, jaką otrzyma dostawca zakupów w formie kuponu zniżkowego po zrealizowaniu usługi). Klient otrzyma e-mailem bon rabatowy o wartości 5 zł na kolejne zakupy w e-sklepie.

Dostawca przy pomocy aplikacji Mój Carrefour zarządza swoim profilem. Określa takie parametry, jak: godziny swojej dostępności, maksymalna kwota zakupów, waga produktów. W aplikacji może śledzić i akceptować aktualne zlecenia. Po zaakceptowaniu otrzymuje listę zakupów, kompletuje ją w sklepie, opłaca zakupy w kasie. Ostatnim etapem jest dostarczenie ich pod wskazany adres.

Google i Walmart – partnerzy na przyszłość

Google i Walmart ogłosiły strategiczne partnerstwo. Połączenie aplikacji Google i blisko 5 tysięcy placówek Walmartu ma przynieść same korzyści.

Po pierwsze, Walmart oferuje darmową dwudniową wysyłkę bez potrzeby zakładania całorocznego członkostwa. Po drugie, dodatkowo mają być dokładane rabaty dla osób, które odbiorą zamówienie w sklepie.

Wychodząc naprzeciw zakupom on/offline, Amazon traktowany jest często jako dom towarowy, a Google Express ma być centrum handlowym, z ogromem sprzedawców detalicznych, którzy połączeniu są w „sojuszu”. Problemem podczas zakupów w centrum handlowym jest konieczność wyjazdu z domu, zabezpieczenia odpowiedniej ilości czasu, a Google Home i funkcja Easy Reorder w Google Express mają być ułatwieniem dla konsumentów, którzy zawsze woleli wygodę.

Oczywiście, trudno porównać Amazon i duet Google+Walmart, bo to jakby porównywać jabłka i pomarańcze, ale koalicja tych dwóch firm zmierza w stronę aktywacji głosowych, sztucznej inteligencji, by jeszcze bardziej ułatwić zarządzanie domem i obowiązkami. Amazon dużo lepiej radzi sobie z szeroko pojętą rozrywką.

Tak czy owak, partnerstwo Google i Walmartu wydaje się być ekscytujące. Niebawem pewnie poznamy kolejne pomysły i trendy, które prędzej czy później wpłyną na sporą część e-commerce.

Aldi rozszerza ofertę o gry video

Niemiecki sprzedawca, po wprowadzeniu e-booków i muzyki online, rozszerza swój asortyment o branżę gier wideo. Obsługiwane platformy to PC, Mac, PlayStation oraz Xbox. Sprzedaż ma odbywać się za pomocą sklepu internetowego na rynek niemiecki.

Aldi Life to jedna z platform marki, która sukcesywnie rozbudowuje swoją ofertę medialną on-line. Wraz z amerykańską firmą Napster, Aldi uruchomił w 2015 roku usługę muzycznego streamingu. Za 7,99 euro miesięcznie użytkownicy mogą słuchać milionów piosenek i audiobooków gdziekolwiek i kiedykolwiek chcą.

Rok temu Aldi Life wystartowało z usługą e-booków. Udostępniono milion tytułów, od klasyków po najnowsze bestsellery. E-booki można czytać na tablecie lub smartfonie, a także na czytniku e-reader. Powstała także aplikacja, dzięki której użytkownicy mogą łatwo zarządzać pobranymi książkami.

Teraz Aldi Life ma rozszerzyć swoją ofertę o gry. Początkowo ma to być 100 tytułów z różnych wytwórni. Płacić można za nie za pośrednictwem PayPal, kart VISA, bonu Aldi Life lub karty EC.

Szwajcarska Poczta wprowadza nowe okna dostaw

W niedalekiej przyszłości klienci biznesowi i konsumenci Swiss Post będą mogli korzystać z nowej usługi. Poczta zaoferuje możliwość dostarczania paczek w czterech różnych odstępach czasowych.

Dzięki tym 3-godzinnym oknom dostawczym Swiss Post chce rozszerzyć i jeszcze bardziej spopularyzować e-handel na terenie całego kraju. Ma być on łatwiejszy i bardziej dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Warto przypomnieć, że poczta szwajcarska rozszerzyła swoje usługi o dostarczanie paczek w soboty i niedziele oraz o dostawy wieczorne. Teraz eksperymentuje także z użyciem robotów do dostarczania przesyłek.

Prasówka e-commerce powstaje dzięki:

DPD PolskaDPD Polska jest częścią DPDgroup, drugiej pod względem wielkości międzynarodowej sieci kurierskiej w Europie. Jest wiodącą firmą na polskim rynku. Z DPD kooperuje ponad 5000 kurierów doręczających rocznie ponad 100 mln paczek. Grupa kapitałowa DPD Polska obejmuje firmę kurierską DPD wraz ze spółką DPD Strefa Paczki, której oferta DPD Pickup przeznaczona jest dla klientów indywidualnych oraz firmę spedycyjną ACP GF.

Sempai.pl
Sempai.pl
– od ponad 11 lat pomagamy naszym Klientom osiągać jak najwyższe zyski ze sprzedaży online. Działamy w obszarze marketingu w wyszukiwarkach internetowych, świadcząc usługi z zakresu SEO, PPC i analityki webowej. Jako certyfikowany Partner Google PREMIUM specjalizujemy się w obsłudze sklepów internetowych w zakresie marketingu konwersji. Najlepsza Agencja Generująca Sprzedaż wg Ekomersów 2016.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)