eKomercyjnie.pl

Prasówka e-commerce #48

To już 48 prasówka e-commerce. Dziś przeczytacie o startupie Casper, który otwiera sklep stacjonarny w centrum Nowego Jorku. Poza tym w prasówce znajdziecie informację o planach Ministerstwa Finansów, a także o nowościach na platformie Shoplo.

Prenumeruj nasz newsletter!

Nasz cykl jest także na bieżąco przekazywany do wszystkich subskrybentów newslettera – spodziewajcie się wiadomości od eKomercyjnie.pl co tydzień w swojej mailowej skrzynce odbiorczej. Jeżeli jeszcze nie jesteś prenumeratorem newslettera, to możesz zapisać się tutaj.

Startup Casper uruchomił swój pierwszy sklep. Chciałbyś się do niego wprowadzić!

Centrum Nowego Jorku, okolice ukochanego przez wielu SoHo, w którym łatwo się zapomnieć i wyczyścić na zakupach konto bankowe. Jeszcze nie tak dawno mały startup z materacami, pracujący na bezpośrednich zasadach i kontaktach z klientami, a dziś firma, która postanawia zainwestować w swój prawdziwy sklep: w cegły, zaprawę, witryny. W całym współczesnym handlu nie można uogólniać. To, że jedni „zwijają się” ze swoimi stacjonarnymi biznesami i przenoszą się wyłącznie do sieci, nie oznacza, że to trend, który dotyczy wszystkich. Casper, po to, by budować świadomość marki, wybudował sobie sklep. I to właśnie w nim można poczuć, dotknąć, sprawdzić ich produkty. Ci, którzy już to zrobili, niemal jednogłośnie stwierdzili, że można w tym miejscu się zakochać i zapragnąć być tam codziennie.

Co ciekawe, ruch właścicieli Casper był dość… nieoczywisty. Dlaczego? Ich najwięksi konkurenci, Mattress Firm, są właśnie na etapie zamykania sklepów. Jak Casper chce wykorzystać złą passę rywali?

Przede wszystkim dzięki stworzeniu prototypowego miejsca, które mocno stawia na edukację. Sklep jest niesamowicie przytulny, zupełnie przeciwstawiając się temu, co na ogół widzimy w sklepach z materacami. Reakcje klientów na nowe miejsce są wyjątkowe. Trudno więc się dziwić, że prezes marki ma apetyt na więcej i już wspomina o otwarciu kolejnych sklepów: w Los Angeles, San Francisco, Austin, Atlancie i Chicago.

Firmy handlujące w Internecie elektroniką stracą zwolnienie z VAT


Resort finansów przygotowuje projekt nowelizacji ustawy o VAT. Zdaniem Ministerstwa Finansów zmiany te mają pomóc w uszczelnieniu systemu podatkowego i uproszczeniu regulacji. To także dobra okazja ku temu, by pozbyć się zbytecznych, acz uciążliwych dla podatników obowiązków.

Z ocen wynika, że zmiany te mają dać budżetowi państwa 51,6 mln złotych dochodu, a w kolejnych latach zwiększyć go o 124 mln zł rocznie.

Wśród zmian, które mają zostać wprowadzone, by m.in. uszczelnić system VAT, wymieniono wyłączenie możliwości korzystania ze zwolnienia podmiotowego z VAT podatników, którzy dokonują sprzedaży przez Internet niektórych towarów, które wrażliwe są na oszustwa. Dotyczy to głównie firm, jakich obroty nie przekraczają 200 tys. zł, a które handlują sprzętem elektrycznym, elektronicznym, RTV i AGD.

E-sklepy na trzecim miejscu pod względem zadłużenia w branży handlowej


Według danych BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej e-sklepy pod koniec ubiegłego roku znajdowały się na trzecim miejscu pod względem zadłużenia w branży handlowej. Zaległości na koniec 2017 roku wynosiły niemal 107 mln zł. Jaki jest główny powód tej słabej sytuacji finansowej? Zaległości w bieżącym regulowaniu swoich zobowiązań.

Mimo tego, że Polacy pokochali zakupy internetowe, segment ten warty jest już ponad 40 mld złotych i ciągle się rozwija, wielu przedsiębiorców trafiło na spory problem z regularnością w bieżącym opłacaniu swoich zobowiązań. Kwota blisko 107 mln zł dotyczy zadłużeń wynoszących minimum 500 zł i przeterminowanych o co najmniej 30 dni. Największe zaległości należą do e-handlu z Mazowsza, Śląska i Wielkopolski. Odsetek firm, które mają problemy z płatnością, wynosi 3,4 procent (w całym handlu to 4 proc., a wśród wszystkich przedsiębiorstw – 5,4 proc.).

Większość z niesolidnych firm wpisana jest do Rejestru BIG InfoMonitor przez kontrahentów.

Według szacunkowych badań blisko jedna trzecia z 29,1 tys. sklepów internetowych, które zarejestrowane są w Polsce, to sklepy uśpione, zawieszone lub niedziałające, ale też niewykreślone z oficjalnych rejestrów.

Na szczęście blisko 44 procent polskich sklepów internetowych jest w bardzo dobrej i dobrej kondycji.

M-commerce w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji: 85 mld euro w 2018 roku

Na największych europejskich rynkach, w Wielkiej Brytanii, Niemczech i we Francji, sprzedaż za pośrednictwem m-commerce przekroczy 85 miliardów euro. Prawie 57 procent tej kwoty ma pochodzić z Wysp Brytyjskich, następnie z Niemiec i Francji. M-commerce w Wielkiej Brytanii szacuje się na 48,6 miliarda euro, w Niemczech – 22,39 mld euro i we Francji – 14,32 mld euro.

Boom na Wyspach Brytyjskich nie zaskakuje. Sprzedaż internetowa w tym regionie rośnie każdego roku. Na 2018 szacuje się wzrost rangi m-commerce do aż 45 procent. Zaskakują natomiast Niemcy, gdzie od lat gospodarka się ociąga, a sprzedaż detaliczna sukcesywnie rośnie. Tu rynek m-commerce stanowić ma 39 procent sprzedaży internetowej.

Wszystko to dzieje się za sprawą smartfonów. To one dają nam możliwość robienia zakupów wtedy, gdy chcemy, wygodnie i sprawnie.

Shoplo udostępnia Livechat

Platforma Shoplo stale się rozwija. Kolejne zmiany pozwalają sprzedawcom sprzedawać produkty w sposób jeszcze łatwiejszy. Najnowsze wdrożenie pozwala w łatwy sposób włączyć na stronie e-sklepu chat, wszystko po to by cały czas być w kontakcie z klientem. Rozwiązanie to dostępne jest bezpłatnie dla właścicieli pakietu Advanced oraz Vip.

Turecki e-commerce w 2018 roku wzrośnie o 30-35 procent


Turcja w 2018 roku pragnie podnieść swoje dochody, płynące z rynku e-commerce, do ponad 10 mld euro. Według organizacji analizujących te zamiary – jest to możliwe.

W 2016 roku e-handel w Turcji był wart 6,6 mld euro, 8,6 mld euro w 2017 roku, a na 2018 oczekiwany jest wzrost do 10 mld euro. E-commerce w tym kraju stanowi 3,5 procent całego sektora handlowego. Szacuje się wzrost o nawet 35 procent, a trzycyfrowe transformacje wśród kilku firm handlowych napawają optymizmem.

Turecki przemysł e-commerce zatrudnia prawie 200 tys. osób w różnych dziedzinach, w tym marketingu, technologii i logistyce.

Prasówka e-commerce powstaje dzięki:

DPD PolskaDPD Polska jest częścią DPDgroup, drugiej pod względem wielkości międzynarodowej sieci kurierskiej w Europie. Jest wiodącą firmą na polskim rynku. Z DPD kooperuje ponad 5000 kurierów doręczających rocznie ponad 100 mln paczek. Grupa kapitałowa DPD Polska obejmuje firmę kurierską DPD wraz ze spółką DPD Strefa Paczki, której oferta DPD Pickup przeznaczona jest dla klientów indywidualnych oraz firmę spedycyjną ACP GF.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Jaki był średni czas odbioru i doręczenia paczek w sezonie świątecznym 2017?

Jak co roku, w listopadzie i grudniu sklepy internetowe zanotowały wzrosty sprzedaży związane z zakupami prezentów świątecznych. Tego typu sytuacje zawsze mają bezpośredni wpływ na zwiększenie obłożenia firm kurierskich, które pomimo procedur wypracowanych w poprzednich latach, nie zawsze są w stanie podołać tak gwałtownym zmianom. Dane z serwisu Furgonetka.pl pokazują, jak firmy kurierskie poradziły sobie w sezonie bożonarodzeniowym w 2017 roku.

Średni czas odbioru i doręczenia

Dostawa przesyłki do odbiorcy składa się kilku części. Pierwsza, czyli etap odbioru paczki, zaczyna się w momencie zlecenia podjazdu kuriera, często jest to jednoczesne z wygenerowaniem listu przewozowego i trwa do fizycznego jej zabrania.

Średni czas tego etapu dla usług typu drzwi-drzwi w listopadzie i grudniu 2017 wyniósł około 21 godzin. Drugi etap to czas właściwego doręczenia, i jest liczony od momentu fizycznego odebrania paczki od nadającego (bądź z punktu nadania), aż po dostawę do rąk kupującego. Średnio dla wszystkich firm kurierskich wyniósł on w przybliżeniu 25 godzin, a najszybsze były DPD, UPS i Geis.

Po zsumowaniu czasów obydwu etapów w listopadzie i grudniu 2017 roku okazało się, że najszybciej doręczała paczki firma DPD, zaraz za nią InPost Kurier i FedEx z różnicami do 5 godzin.

Średni czas całkowitej dostawy drzwi-drzwi w listopadzie i grudniu 2017 to 46 godzin. Średni czas dostawy usług punkt-punkt w tym samym okresie, liczonej od momentu pozostawienia paczki w punkcie, wyniósł 66,5 godziny.

Porównując te wyniki do innych, pozasezonowych miesięcy okazuje się, że statystyka ta jest bardzo podobna i całkowity czas dostawy wydłużył się tylko o około 3 godziny.

Sezon świąteczny 2017

Reklamacje

Czas dostawy to tylko jeden z elementów, które należy brać pod uwagę przy ocenie wydajności firm kurierskich. Drugim jest odsetek reklamacji w stosunku do ilości przesyłek.

Standardowo 99,5% paczek jest doręczanych prawidłowo. Średni odsetek reklamacji dla całego roku stanowi 0,48% wszystkich dostaw. Sezon świąteczny nie zmienia zanadto tego wyniku, nawet nieznacznie spada poniżej średniej. W listopadzie i grudniu 2017 wyniósł on 0,32% całkowitej liczby wysyłek. Jest to bardzo niewielka liczba wśród wszystkich nadanych przesyłek.

Last mile

Ostatnia mila bywa problemem. Każdy klient kupujący przez internet zetknął się przynajmniej raz z kłopotami związanymi z doręczeniem. Jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują – liczby mówią wyraźnie, że sezon świąteczny nie jest dla firm kurierskich wielkim kłopotem. Oczywiście gorący okres przedświąteczny, kiedy ilość paczek szybko wzrasta, jest dla nich trudniejszy, natomiast sposoby, które przewoźnicy wykorzystują do zniwelowania problemów z tym związanych, są na ten moment wystarczające.

Przewoźnicy mają wiele strategii działania podczas sezonów zwiększonego zapotrzebowania na ich usługi. Zatrudniają dodatkowo osoby do pracy na magazynach oraz dodatkowych kurierów, zmieniają warunki odbiorów i doręczeń – włączają do oferty soboty oraz niedziele oraz rozwijają sieć punktów odbioru, które znacznie odciążają doręczycieli. Oprócz tego wdrażanych jest coraz więcej rozwiązań technologicznych, ułatwiających zmianę czasu lub miejsca doręczenia, co przekłada się na mniej pustych podjazdów, co z kolei skutkuje większą sprawnością ich działań.

 

Powyższy materiał autorstwa Marty Komar pochodzi z bloga serwisu Furgonetka.pl. Już niebawem na naszym blogu pojawi się druga edycja raportu na temat dostawy w małych i średnich sklepach online w Polsce.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

5 usług dla e-commerce, które nie zwiększą Ci sprzedaży, ale pozwolą zminimalizować potencjalne straty

Przyjemnie rozmawia się o sposobach na zwiększenie sprzedaży w sklepie internetowym i narzędziach czy usługach e-commerce wspierających pozyskiwanie, konwertowanie i utrzymywanie klientów. Ale czasem trzeba też spojrzeć na ciemniejszą stronę handlu on-line. Dzisiaj przedstawiamy przegląd kilku narzędzi, które pozwalających minimalizować ewentualne straty lub szybko zareagować na niespodziewany spadek przychodów.

Aby lepiej się im przyjrzeć, warto zapoznać się z kilkoma głównymi przyczyn powodujących sytuacje, w których właściciel sklepu zaczyna tracić pieniądze (w tym również mniej zarabiać), pomijając wszelkie czynniki off-line, czyli „pozainternetowe”. Dobra informacja jest taka, że dla każdej z przyczyn istnieją narzędzia pomagające minimalizować ich negatywne skutki.

1. Awaria (lub usterka) serwisu internetowego

Konsekwencje nagłej niedostępności witryny są oczywiste, ale przypomnijmy raz jeszcze te najważniejsze: utracone zamówienia i leady, nadszarpnięty wizerunek, zmarnowany budżet reklamowy. Pozyskani użytkownicy nie dość, że się nie skonwertują, to w reakcji na niedziałającą stronę negatywnie ocenią markę i mogą już nigdy nie wrócić.

Rzadziej mówi się o usterkach – czyli sytuacjach, w których serwis się wczytuje i pozornie wszystko wygląda w porządku, ale jedna z kluczowych funkcji nie działa poprawnie. Przykładowo, użytkownik może wyszukać produkt, wybrać jego rozmiar, ale nie będzie w stanie dodać produktu do koszyka.

W przypadku awarii i usterek kluczowy jest czas reakcji – szybkie podjęcie prac naprawczych pozwala zminimalizować straty. Zespół obsługujący każdy sklep internetowy powinien dowiadywać się o każdym tego typu problemie w pierwszej kolejności – w miarę możliwości zanim użytkownicy zauważą.

Można to osiągnąć dzięki aplikacji webowej Super Monitoring, która realizuje ciągłe obserwowanie różnych cech serwisu internetowego. Podstawą jest monitorowanie dostępności witryny, czyli prawidłowej odpowiedzi serwera webowego. Krok dalej idzie sprawdzanie treści – czyli weryfikacja obecności zdefiniowanego fragmentu tekstu lub kodu. Monitorować można też szybkość wczytywania strony – cechę w ostatnim czasie bardzo istotną z punktu widzenia SEO. Najbardziej zaawansowana funkcja monitorująca pozwala testować całe procesy według zdefiniowanych scenariuszy.

W przypadku e-commerce taki proces może wyglądać następująco:

  1. Wyszukanie produktu.

  2. Wyświetlenie karty produktu.

  3. Wybór opcji produktu (np. rozmiar, kolor).

  4. Dodanie produktu do koszyka.

  5. Wyświetlenie koszyka.

  6. Zmiana liczby produktów.

  7. Wprowadzenie danych zamawiającego.

  8. Wybór formy płatności i sposobu dostawy.

  9. Złożenie zamówienia.

W momencie wykrycia awarii lub usterki, po jej zweryfikowaniu z kilku lokalizacji (w celu wykluczenia fałszywych alarmów), monitoring wysyła alerty emailem, SMSem i jako połączenia głosowe. Po zalogowaniu do panelu użytkownika można uzyskać szczegółowe informacje dotyczące zdarzenia – czas wystąpienia, rodzaj awarii oraz – w zależności od typu problemu – dodatkowe dane, takie jak zrzut ekranu czy analiza czasu wczytywania poszczególnych elementów strony.

Ceny Super Monitoringu zaczynają się od 16 zł netto za miesiąc a pakiet umożliwiający korzystanie ze wszystkich wymienionych powyżej funkcji kosztuje 80 zł netto miesięcznie.

2. Spadek ruchu (liczby odwiedzających)

Nagły spadek liczby użytkowników odwiedzających serwis można zauważyć w statystykach strony. Oczywiście nie każdy całymi dniami wpatruje się w dane o użytkownikach, więc tutaj również przydają się alerty. Na szczęście najpopularniejszy pakiet analityczny, czyli Google Analytics, umożliwia zdefiniowanie alertów informujących m.in. o spadku liczby wizyt lub odsłon.

Najczęstszą przyczyną niespodziewanego spadku ruchu są problemy SEO – kara od Google w postaci filtra lub bana, wpływ aktualizacji algorytmu Google – lub po prostu wyniki działań pozycjonujących konkurencji. Dlatego oprócz samego ruchu warto monitorować pozycje w wynikach Google. Również po to, żeby weryfikować efekty własnych działań SEO.

SeoStation to narzędzie SEO zapewniające monitoring pozycji w Google oraz alerty w przypadku nagłych spadków lub wyindeksowania strony. Pozwala sprawdzać wyniki wyszukiwania dla wybranej lokalizacji (miasta) oraz dla różnych wersji językowych Google. Może też osobno monitorować pozycje w wersji mobilnej Google.

Aplikacja oferuje też śledzenie liczby podstron serwisu zaindeksowanych przez Google oraz liczby backlinków – czyli zewnętrznych linków wskazujących na serwis. Do realizowania tej ostatniej funkcji SeoStation wykorzystuje znakomity indeks firmy Majestic.

Narzędzie jest skierowane do agencji i specjalistów od SEO, ale w kwestii monitorowania pozycji i alertowania to świetne rozwiązanie dla każdego. Najniższy pakiet, pozwalający monitorować pozycję dla maksymalnie 50 fraz, kosztuje 27 zł brutto za miesiąc.

Spadek ruchu może też być skutkiem spowolnienia działania strony, odkąd Google używa pomiaru szybkości jako jednego z czynników oceny serwisów. Wydłużenie czasu wczytywania można wcześnie wykryć za pomocą opisanego wyżej Super Monitoringu.

3. Kryzys w mediach społecznościowych

Niezadowoleni klienci potrafią wszcząć w Internecie dyskusje o dużo większym zasięgu niż ci chwalący markę. Nierzadko, powodowani zdenerwowaniem, są w stanie rozpędzić swego rodzaju „kulę śnieżną” negatywnych emocji, którą ciężko będzie powstrzymać. Jest jeszcze trolling, czyli umyślne oczernianie sprzedawcy, realizowane na zlecenie konkurencji.

Również w tym przypadku bardzo ważny jest czas reakcji. Niezależnie od tego, czy tematem dyskusji jest informacja prawdziwa, czy nie, przedstawiciel marki powinien jak najszybciej się do niej włączyć.

Dyskusje na temat marki w mediach społecznościowych – ale również na blogach, forach itp. – wykrywa Brand24 – popularna usługa do monitorowania Internetu. Serwery Brand24 nieustannie skanują cały Internet, skanując i indeksując wszystkie treści. Wystarczy zdefiniować własną markę jaką śledzone słowo kluczowe, żeby otrzymać powiadomienia o każdym pojawieniu się jej na jakiejkolwiek stronie, poście lub komentarzu. Dzięki specjalnemu algorytmowi, Brand24 potrafi ocenić sentyment wypowiedzi – czyli rozpoznaje treści negatywne na tle pozytywnych i neutralnych.

Wbrew tytułowi artykułu, Brand24 przy odpowiedniej konfiguracji może zwiększyć sprzedaż. Oprócz wykrywania wzmianek o marce, drugim ważnym zastosowaniem usługi jest wsparcie dla „social selling” – czyli wykrywanie dyskusji stanowiących potencjalne okazje sprzedażowe. Zamiast marki monitoruje się słowa kluczowe związane z kategorią, dzięki czemu można włączyć się do dyskusji, w których osoby zainteresowane zakupem poszukują dostawcy.

Najmniejszy pakiet w Brand24 kosztuje 149 zł netto miesięcznie a cena najniższego pakietu nie posiadającego mocno ograniczających limitów (liczby wpisów, archiwum, użytkowników) to 299 zł netto.

4. Działania konkurencji

Spadek sprzedaży w sklepie internetowym często jest skutkiem działań bezpośredniej konkurencji – akcji promocyjnej lub stałego obniżenia cen. Dlatego warto mieć na oku przynajmniej tych kilku „najbliższych” konkurentów.

Dealavo to usługa realizująca monitoring cen konkurencji. Skanuje sklepy internetowe, ale również porównywarki cenowe i portale aukcyjne. Pozwala obserwować odchylenia od trendów, jak również porównywać ceny z konkurencją jeden do jednego. Generuje raporty i wysyła alerty.

Jeżeli konkurencja nie jest liczna i wszystkie sklepy są znane, można skorzystać z innego narzędzia monitorującego – VisualPing. Służy ono do wykrywania zmian na stronach, przy czym działa w nietypowy sposób, bo nie analizuje kodu strony, tylko zrzuty ekranu. Innymi słowy, monitoruje strony wizualnie.

Na wybranej podstronie (np. cennik, promocje, karta produktu) można zaznaczyć interesujący fragment (np. cenę) i otrzymywać powiadomienia tylko w momencie, kiedy w jego obszarze nastąpi zmiana.

Najtańszy pakiet (nie licząc małego – darmowego), kosztuje $4 za miesiąc i pozwala na 10 testów dziennie przy maksymalnej częstotliwości 24 godziny. Większe pakiety pozwalają testować monitorowane strony w poszukiwaniu zmian nawet co 5 minut.

5. Atak hakerski

Nie każdy wie, że większość ataków hakerskich na świecie jest realizowana przez roboty. Brzmi to jak ponura wizja dystopijnej przyszłości, ale znaczy tyle, że hakerzy mocno automatyzują swoje działania. Napisane przez nich automaty skanują Internet w poszukiwaniu niezabezpieczonych (dziurawych, nieaktualizowanych) serwisów internetowych a po ich znalezieniu przypuszczają również zautomatyzowany atak. Przejęta strona dołącza do „botnetu”, czyli sieci tysięcy witryn realizujących zlecane przez hakerów funkcje – rozsyłanie spamu, dystrybucję malware, reklamowanie szemranych produktów i usług, lub też poszukiwanie kolejnych ofiar.

Zhakowany sklep internetowy wcale nie musi nagle przestać sprzedawać. Najczęściej dalej realizuje swoje funkcje, równolegle prowadząc nowe działania na rzecz hakera. W rezultacie w pewnym momencie domena sklepu trafi na czarne listy. Wysyłane przez sklep e-maile przestaną docierać a przeglądarki zaczną użytkownikom wyświetlać alarmujące ostrzeżenia przed wczytaniem strony.

Dużo rzadsze „ręczne” ataki hakerskie mogą mieć jeszcze straszniejsze skutki. Na przykład wyciek bazy klientów albo – podpięcie cudzego modułu płatności…

Bardzo często włamania na strony wykrywane są wiele tygodni albo nawet miesięcy po zajściu. Reputacja strony jest już wtedy mocno obniżona a proces „odwirusowania” jest żmudny i kosztowny.

Dlatego warto zainwestować w monitoring strony pod kątem malware. Zajmują się tym wyspecjalizowane aplikacje – takie jak WebInspector. Skanują zdalnie określoną liczbę podstron serwisu w poszukiwaniu kodu aktualnie znanych wirusów, trojanów itp. Sprawdzają też blacklisty pod kątem obecności monitorowanej domeny.

WebInspector pozwala skanować do 250 stron w ramach jednej domeny za $179 rocznie.

Czy warto „dmuchać na zimne”? Ponosić dodatkowe wydatki na usługi, które mogą się nigdy nie przydać? Ten sam dylemat, co przy zakupie ubezpieczeń, usług ochroniarskich itp. Pytanie, jak się mają dodatkowe koszty do kwot, które możesz stracić. Im większe obroty sklepu, tym mniej wątpliwości.

 

Autorem powyższego tekstu jest Konrad Caban od blisko 20 lat pomaga przedsiębiorcom osiągać ich cele biznesowe, doradzając im w zakresie działań on-line oraz dostarczając rozwiązania webowe jako SITEIMPULSE.

Autor wpisu

3 komentarzy do tekstu

  1. Wohoo, dziękujemy za wzmiankę o Brand24! ;)

    Podrzucam też fajny artykuł Mateusza Czecha, który tłumaczy krok po kroku jak zwiększyć sprzedaż, korzystając z naszego narzędzia: https://blog.brand24.pl/4-sposoby-na-zwiekszenie-sprzedazy-z-monitoringiem-internetu/

    Ściskam,
    Basia Derkowska
    Social Media Manager Brand24

    Odpowiedz ↓

  2. Co do awarii to jest pełno serwisów darmowych…

    Odpowiedz ↓

  3. Ciekawe uwagi ;)
    A jeśli chodzi o zwiększenie sprzedaży to bardzo ładnie wskazałeś tę ścieżkę, którą klient powinien przebyć dokonując zakupów, ale w jak największym uproszczeniu. Przy takiej możemy być pewni, że klient nie porzuci koszyka z powodu zbyt skomplikowanego procesu zakupu.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)