eKomercyjnie.pl

Przyszłość e-commerce jest wielokanałowa

logoMożna powiedzieć, że e-biznes zatoczył koło. Dlaczego? Ponieważ kanał offline idzie w parze z tym online. Często spotyka się sytuacje, w których to kupujący zamawia produkt online, a następnie odbiera go w sklepie stacjonarnym. To, co miało przyśpieszyć sprzedaż, tak naprawdę stało się po prostu ułatwieniem, które pozwala zamówić towar w dogodnym momencie, ale zdarza się, że cała transakcja finalizowana jest w offline.

Właściciele sklepów internetowych chwalą sobie tę formę sprzedaży między innymi dlatego, że koszty utrzymania e-biznesu są niższe. Nie trzeba wynajmować dużych lokali, nie trzeba przejmować się powierzchnią magazynową, a średni sklep może być obsługiwany przez jedną lub dwie osoby. Z czasem biznes może się rozrosnąć, a klienci będą oczekiwać czegoś więcej, niż tego, co zazwyczaj oferuje e-sklep. Nadchodzi wtedy moment na połączenie sprzedaży online i obsługi offline, np. odbioru przesyłki w sklepie. Wzajemne wsparcie dwóch kanałów może przynieść nieoczekiwane skutki.

Synergia, czyli współdziałanie różnych czynników, przynosi o wiele większe efekty, niż pojedyncze działania same w sobie. Połączenie kanałów sprzedażowych oraz marketingowych sprawia, że nasza oferta trafia do większej liczby potencjalnych klientów.

Czas na zmiany

Dzieje się tak między innymi dlatego, że klientów możemy podzielić na tych, którzy zakupy w sieci traktują jako ułatwienie i przyjemność oraz na tych, którzy uznają to za ciężki obowiązek. Analizując różnorakie raporty i badania dotyczące zakupów w sieci, można zauważyć pewne prawidłowości. Około 40% kupujących online swoje zakupy zaczynało od zapoznania się z ofertą offline. Praktycznie 60% kupujących szuka informacji po poleceniu produktu przez znajomego lub osobę, którą uznają za pewien autorytet, może to być np. znany aktor lub bloger. Nadal całkiem nieźle na kupującego oddziałuje reklama telewizyjna i prasowa. Nie możemy także zapomnieć o sile plotki, która tak potrafi pociągnąć za sobą tłumy. Ale outdoor i radio mogą zupełnie nie sprawdzić się w przypadku e-commerce.

Normann

Z badań IAB Polska już 2013 roku 54% osób przeglądało strony internetowe przy pomocy smartfonów. Mobilność weszła nam w krew, jednak nie oznacza to, że kupujemy tylko w sieci. Wielokrotnie przeglądanie sklepu na telefonie lub tablecie kończy się zakupem w sklepie nie internetowym, a właśnie tym stacjonarnym.

Dlaczego? Powodów jest kilka. Jednym z nich to właśnie mobilność. Impulsywne zakupy możemy zrobić w dowolnym miejscu: w parku, w autobusie, podczas przerwy na uczelni. Jeśli nasz ulubiony sklep znajduje się w tym samym mieście, to jest duża szansa, że skorzystamy z odbioru towaru na miejscu. Po pierwsze zaoszczędzimy kilka złotych za przesyłkę, po drugie mamy pewność, że zakupiony produkt trafi w nasze ręce jeszcze tego samego dnia.

Nie zjadajmy własnego ogona

Posiadając jednocześnie biznes on- i offline należy pamiętać o kilku przykazaniach, których przestrzeganie bardzo ułatwia prowadzenie wspólnie obu biznesów. To pewne i wydaje się że podstawowe rzeczy. Przede wszystkim zadbaj o system, który zintegruje dostępność wszystkich produktów. Nie możesz dopuścić do sytuacji, w której klient zakupi produkt online, wybierze odbiór w sklepie stacjonarnym, a na miejscu spotka go niemiła niespodzianka, ponieważ okaże się, że zarezerwowany towar będzie dopiero za kilka dni. Często kupujący nie patrzy na terminy realizacji zamówień – dla niego informacja, że produkt jest w sklepie oznacza, że można zakupić go od ręki.

Warto zauważyć, że coraz częściej w e-commerce mamy do czynienia z opcją „click and collect”, która pozawala na złożenie i odebranie zamówienia tego samego dnia. Produkty można odebrać ze specjalne przygotowanych szafek, lub przy oddzielnej kasie, zarezerwowanej dla klientów wybierających tę opcję zakupów. W ten sposób swoje produkty zaczęła sprzedawać IKEA we Francji, a australijski Coles od dawna pozwala na tę opcję swoim klientom. Specjalne punkty odbioru przypominające „nasze” paczkomaty pojawiły się w różnych częściach kraju. Z pomysłu korzysta także Tesco.

1_clickandcollect_0

Na Zachodzie wiele sklepów odzieżowych postanowiło zmienić trochę zasadę i wprowadziło „try and collect”. W ten sposób klient rezerwuje sobie towar w wybranym sklepie, na miejscu ma okazję go przymierzyć i zakupić. Rezerwacja nie zobowiązuje do zakupu, pozwala jednak zapoznać się z produktem i jeśli spełnia on oczekiwania kupującego – to może on od razu podjąć decyzję zakupową.

cic

Wielu właścicieli sklepów oddziela oba kanały od siebie, co jest błędem. W inny sposób traktują klienta online, a inaczej kupującego offline. Zdarza się, że ta sama marka posiada dwa różne programy lojalnościowe. Każdy z nich skierowany jest do innej grupy klientów. To duży błąd, który może powodować dyskomfort u konsumentów.

Dlaczego kupujący w Internecie ma otrzymać dodatkowe punkty/nagrody? To samo dotyczy drugiej strony: dlaczego podczas zakupów offline dostajemy lepszy mnożnik punktów? Oczywiście to przykład, ale można spotkać się z programami, które wyraźnie faworyzują wyłącznie jedną stronę. Z punktu widzenia właściciela jest to dobre rozwiązanie, bowiem staramy się przesunąć klienta do kanału, w którym mamy większą marżę. Ten tok myślenia jest jednak błędny. Przede wszystkim takie działanie doprowadza do niepotrzebnego zamieszania i często po prostu wprowadza w błąd potencjalnych kupujących.

Przykładem dobrego programu łączącego on- i offline jest ten oferowany przez amerykańską sieć sklepów Bloomingdale’s. Każdy dolar równy jest jednemu punktowi, a każde 5000 punktów to upominek w postaci karty rabatowej o wartości 25$. Nic by nie było atrakcyjnego w tym programie, gdyby nie ogromna ilość okazji na zdobycie dodatkowych punktów. W sklepie online oraz w sklepach stacjonarnych, a nawet w outletach marki można kupić produkty, których zakup pomnaża punkty x2, x3 itd. Uzbieranie 5000 pkt. nie jest więc tak bardzo trudne. Na potwierdzenie warto dodać, że program ten często podawany jest jako przykład akcji przyjaznej klientowi.

Best-buy-Sell

Kolejna rzecz łącząca oba kanały, ten internetowy i ten „analogowy”, to zwroty. Nieprzemyślany system reklamacji bardzo frustruje i zniechęca klientów do marki. Jeśli jednocześnie prowadzisz sklep on- i offline, to pozwól swoim klientom na zwrot produktu w dowolnym, wygodnym dla niego miejscu. Reklamacja lub zwrot nie muszą być przykrym obowiązkiem, a po prostu jednym z elementów obsługi klienta. Jeśli ktoś woli przynieść zakupione buty do siedziby firmy, to dlaczego nie może tego zrobić? Ze strony sprzedającego potrzeba jest odrobina chęci i wprowadzenie kilku procedur, które rozpoczną cały proces. Podobnie jest z reklamacjami. Jeśli producent towaru nie zaznaczy inaczej i nie oferuje gwarancji door to door, to pomóż klientowi w przeprowadzeniu całego procesu.

Bądźmy jednolici

Klientów bardzo łatwo wprowadzić w błąd. Wystarczy zaserwować im niespójny przekaz czy informację, która nawet nieświadomie wprowadza w błąd. Manipulować emocjami i doświadczeniami jest bardzo łatwo, a przecież nie o to chodzi. Klient szybko zapamiętuje pewne sygnały i znaki, w ten sposób kategoryzuje firmy, usługi, produkty itd. Szufladkuje rzeczy i przypisuje im właściwości. Opowiada o tym memetyka, która coraz częściej wykorzystywana jest przez marketingowców, jako narzędzie wspomagające promocję i markę.

Najlepiej uczyć się od tych, którzy robią to dobrze. Wystarczy przyjrzeć się sieciom komórkowym, które tworzą spójne kreacje, mające identyczną identyfikację online, a także w salonach stacjonarnych. Pomarańcz Orange widoczny jest na pufach i na krawatach pracowników obsługi, zaś fiolet Play przewija się przez przez każde miejsce, w którym pojawia się marka. Działaj w ten sam sposób. Nikt nie wymaga od Twoich pracowników, by chodzili w uniformach i pod krawatem, ale koszulki z logo firmy, małe elementy wyróżniające markę, to podstawa, o której warto pamiętać. Jeśli do tego dojdzie spójność kolorystyczna oraz layout materiałów w sieci i w sklepie stacjonarnym – możesz być pewny, że kupujący łatwiej zapamięta Twoją markę.

To samo dotyczy się przesyłek wysyłanych ze sklepu do kupujących. Zadbanie o wizualizację paczek i kopert, to także mały krok do tworzenia marki i budowania rozpoznawalności firmy nie tylko w Internecie. Pudełka bowiem wędrują także przez terminale, placówki pocztowe i kurierskie. Rzucająca się w oczy paczka może zaciekawić.

Jak widać skupianie się tylko na jednym kanale może spowodować, że tracimy klientów, którzy nie wiedza o naszym istnieniu. Wzajemne przeplatanie się sprzedaży cyfrowej i „analogowej” to naturalna kolej rzeczy, która będzie ewoluować i doprowadzi do optymalnej formy, która powstanie w przyszłości. Jaka ona będzie? Nie wiadomo, ale widać, w którym kierunku zmierza e-commerce.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Wolny sklep internetowy zarabia mniej

kei-logoZdarzyło Ci się kiedyś zrezygnować z odwiedzin na stronie tylko dlatego, że ładowała się zbyt wolno? Jeśli tak, to nie jesteś sam. Długi czas ładowania witryny może oznaczać realne straty dla właścicieli sklepów.

Inżynierowie firmy Google przeprowadzili kiedyś ciekawy eksperyment. Celowo wydłużyli czas wczytywania strony z wynikami wyszukiwania. Internauci musieli poczekać od 100 do 400 milisekund dłużej zanim poznali odpowiedzi na swoje pytania. Efekt? W zależności od wielkości opóźnienia, liczba zapytań spadła od 0,2 do 0,6%.

Skoro zwłoka trwająca tyle, co mrugnięcie okiem powoduje zauważalny spadek użycia witryny, to jakie skutki mają większe opóźnienia? To również zbadano.

„Faster sites create happy users”

Cytowane zdanie pojawiło się w jednym z wpisów na blogu firmy Google. Gigant potwierdził w nim, że szybkość ładowania strony jest jednym z czynników decydujących o pozycji witryny w wynikach wyszukiwania. Krótko mówiąc, szybkie witryny znajdują się wyżej w rankingu Google. Ale nie tylko.

Okazuje się, że czas ładowania strony ma istotny wpływ na liczbę transakcji. Potwierdził to inny amerykański gigant – Amazon. Po optymalizacji i przyspieszeniu strony serwisu o zaledwie 100 milisekund, przychód ze sprzedaży wzrósł o 1%.

Niecierpliwość klientów, robiących zakupy online, potwierdziły badania firmy Akamai. 40% użytkowników komputerów rezygnuje z odwiedzin strony, która ładuje się powyżej 3 sekund. Ośmiu na dziesięciu badanych deklaruje z kolei, że wolne działanie sklepu skłania ich do dokonania kolejnych zakupów w innym miejscu.

Wyniki badań Akamai potwierdzają również, że czas ładowania strony istotnie wpływa na współczynnik odrzuceń i liczbę zakupów. Jedna sekunda opóźnienia może powodować spadek konwersji nawet o 7%.

Od czego zależy prędkość sklepu internetowego?

Na tak postawione pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Proces ładowania witryny jest bowiem dosyć złożony i zależy od wielu różnych czynników. W uproszczeniu można przyjąć, że wszystko zaczyna się w momencie, gdy internauta wpisze adres internetowy strony.

Dzięki systemowi DNS przeglądarka łączy się z właściwym serwerem, na którym zapisano pliki tworzące żądaną witrynę. Następnie serwer odnajduje dane i przesyła je z powrotem do przeglądarki, gdzie oczom użytkownika ukazuje się strona internetowa. Prędkość wczytania witryny zależy między innymi od:

  • struktury kodu HTML i CSS strony,
  • rozmiaru zdjęć i grafik użytych w witrynie
  • wykorzystania pamięci podręcznej przeglądarki (tzw. cache)
  • plików JavaScript i skryptów działających w witrynie
  • czasu reakcji serwera

O ile można przyspieszyć sklep optymalizując kod witryny i grafiki? Trudno powiedzieć, ponieważ każda strona różni się od siebie. Znacznie łatwiej zmierzyć efekty, jakie dają zmiany sprzętowe, np. przeniesienie strony na serwer z dyskami SSD.

Opened solid state drive closeup

Skrót SSD pochodzi od angielskiej nazwy solid-state drive i określa dyski komputerowe oparte o pamięć flash. Każdy właściciel aparatu cyfrowego lub zwykłego pendrive’a miał do czynienia z tą technologią i zna jej zalety. Przede wszystkim takie nośniki działają bezgłośnie i zużywają niewiele energii elektrycznej. Są również odporne na upadki.

Najważniejsza jednak jest szybkość działania pamięci flash, co doskonale ilustruje poniższy film.

W przeciwieństwie do tradycyjnych dysków twardych, nośniki SSD nie posiadają ruchomych części. Stąd bierze się wspomniana odporność na uszkodzenia mechaniczne i ich prędkość, mierzona m.in. czasem losowego dostępu do danych. Dla tradycyjnych dysków twardych wynosi on od 10 do 20 milisekund, podczas gdy dyski SSD osiągają czas około 0,1 milisekundy.

Jak przyspieszyć sklep internetowy?

Dyski SSD, choć wciąż droższe i mniej pojemne od dysków HDD, są coraz popularniejsze, nie tylko w laptopach. Nośniki półprzewodnikowe stosuje się w serwerach, chcąc przyspieszyć ładowanie stron, baz danych lub pamięci cache. Z jakim skutkiem?

Porównywalnym do tego, co można zobaczyć na filmie z dwoma laptopami. Tak wygląda wykres prędkości ładowania strony, która po przerwie w działaniu trafiła z darmowego hostingu na usługę o lepszej jakości. Następnie stronę przeniesiono na hosting z dyskami SSD. Zmiany wyraźnie widać w narzędziu Google dla webmasterów.

google webmsater tools

Podobny test można przeprowadzić na własnej witrynie. Hosting i serwery dedykowane z dyskami SSD można bowiem testować przez 7 lub 14 dni przed ich zakupem. To daje czas właścicielowi na wgranie na serwer kopii swojego sklepu i sprawdzenie jak witryna zachowuje się podczas symulowanego ruchu.

Przeniesienie sklepu internetowego na szybki serwer nie zamyka listy zmian, jakich można dokonać w witrynie. Dobrą wskazówką dla właścicieli e-sklepów jest narzędzie PageSpeed Insights. Po przeanalizowaniu strony użytkownik otrzymuje listę zmian, jakie należy wprowadzić, by przyspieszyć stronę. Gdy optymalizacja jest gotowa, serwis pozwala na szybkie sprawdzenie jak zmiany wpłynęły na ogólną szybkość. Po bardziej szczegółowe dane warto sięgnąć do statystyk strony.

Informacje o autorze: Maciej Kurek, specjalista ds. marketingu. Posiada ponad 5 lat doświadczenia w branży domen internetowych i hostingu. W Kei.pl zajmuje się komunikacją marketingową usług dedykowanych i domen. Prowadzi też działania edukacyjne. Wyjaśnia w jaki sposób to, co dzieje się „pod maską” projektów internetowych wpływa na budowanie ich marki.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

100 sposobów na pierwszą sprzedaż w sklepie internetowym – poznaj pięć pierwszych i pobierz darmowego ebooka

shoplo-logoPoczątkujący e-przedsiębiorcy często mają problem z wygenerowaniem sprzedaży w swoich sklepach internetowych. Co więcej, nieustannie powstaje coraz więcej niezwykle podobnych lub takich samych produktów, przez co wyróżnienie się na tle konkurencji jest coraz trudniejsze. Właśnie z tego powodu platforma sklepowa Shoplo.com przygotowała bardzo ciekawy poradnik dla startujących właścicieli e-sklepów, pt. „100 sposobów na pierwszą sprzedaż”.

Autorem tej publikacji jest Maciej Orłowski, który zajmuje się marketingiem w Shoplo i, jak o sobie pisze, „na co dzień łączy pasję z pracą”. Poradnik liczy w sumie 90 stron A4 i jest dostępny do pobrania TUTAJ.

ebook-cover-sales-guide

Pomimo dużej objętości, na pewno nie należy patrzeć na niego w kategoriach szczegółowego opisania wszystkich rozwiązań i instrukcji od a do z. To (tylko i aż) świetnie zebrana lista pomysłów z potrzebnymi informacjami, żeby ruszyć ze sprzedażą dla początkujących właścicieli sklepów internetowych. Polecam jednak zerknąć do poradnika wszystkim, bo może akurat przypomnicie sobie o metodzie czy pomyśle, który chcieliście przetestować, ale o nim „w międzyczasie” zapomnieliście.

Na zachętę i rekomendację poradnika 100 sposobów na pierwszą sprzedaż przedstawiam poniżej pięć wybranych przeze mnie pomysłów, które zdecydowanie należy przetestować w każdym e-sklepie i przekonać się o ich skuteczności (a później sprawdźcie pozostałe 95!):

#85: Zaproponuj darmową dostawę

Jeśli potencjalny klient od początku będzie świadomy, że zakupiony produkt trafi pod jego drzwi zupełnie za darmo, chętniej zdecyduje się na zakupy. Ten prosty mechanizm z początku może wydawać Ci się kosztowny, jednak wolumen wygenerowanej dzięki niemu sprzedaży bez wątpienia Cię zadowoli.

Jeżeli nie chcesz oferować darmowej dostawy wszystkim swoim klientom, możesz udostępnić taką opcję od jakiejś kwoty – np. przy zakupach za minimum 200 zł. W ten sposób dodatkowo zachęcisz konsumentów do zwiększenia wartości koszyka – Ty zarobisz więcej, a klient ucieszy się z możliwości darmowej dostawy. Sprytne, prawda?

Za wysoki koszt wysyłki to najczęstszy powód, dla którego kupujący w Internecie porzucają koszyki. Uniknij tego scenariusza i ciesz się wysoką sprzedażą.

Dowiedz się więcej:

#14: Ustaw kampanię w Google AdWords

Kampanie AdWords to jedno z najskuteczniejszych narzędzi, aby szybko przyciągnąć klientów do sklepu internetowego. Opiera się ono na systemie reklamowym, który umożliwia wyświetlanie linków sponsorowanych w wynikach wyszukiwania Google. Dzięki temu, nawet jeżeli dopiero zaczynasz i Twoja strona nie jest jeszcze dobrze wypozycjonowana, możesz znaleźć się w czołówce rezultatów wyszukiwania określonych słów kluczowych powiązanych z Twoim sklepem.

Kampanie w wyszukiwarce Google cechują się wysoką skutecznością – większość szukających konkretnego produktu, chce go najzwyczajniej w świecie zakupić. Masz więc pewność, że jeżeli dobrze dobierzesz słowa kluczowe, na jakie ma wyświetlać się Twoja reklama, przyciągniesz do Twojego sklepu ludzi, którzy rzeczywiście złożą w nim zamówienie.

Dowiedz się więcej:

#15: Ustaw remarketing

Remarketing, inaczej retargeting, to płatne działania mające na celu dotarcie do osób, które już odwiedziły Twoją stronę internetową, lecz nie zdecydowały się na dokonanie zakupu. Dzięki plikom cookies możesz namierzyć konkretną grupę użytkowników i przekonać ich, stworzonym przez Ciebie komunikatem, do kupna Twojego produktu.

Kampanie remarketingowe najczęściej używa się, aby:

  • Walczyć z porzuconymi koszykami – średnio 68% konsumentów nie finalizuje swojego zamówienia, z przeróżnych powodów. Dzięki retargetingowi znacznie zwiększysz szanse na to, że klient wróci do Twojego sklepu i dokończy rozpoczętą transakcję
  • Przypomnieć o swoim sklepie – w przypadku przecen i wyprzedaży możesz ponownie trafić do grupy użytkowników, którzy już odwiedzili Twoją witrynę, lecz nie zdecydowali się na zakup np. z powodu zbyt wysokich cen lub kosztów wysyłki
  • Dokonać tak zwanej ‘dosprzedaży’ produktów – w pełni kontrolujesz, co wyświetla się grupie, do której chcesz trafić. Jeśli użytkownicy, do których kierujesz swoje działania już dokonali zakupu w Twoim sklepie, możesz zachęcić ich odpowiednim komunikatem reklamowym, aby kupili produkty komplementarne. Jest to tak zwany up-selling.

Dowiedz się więcej:

#10: Zbuduj społeczność na Facebooku

Dopiero rozpoczynasz przygodę z ecommerce i szukasz kanałów, dzięki którym dotrzesz do wielu potencjalnych klientów? Fanpage na Facebooku to jedno z tych narzędzi, które bez wątpienia Ci w tym pomoże. W Polsce z portalu korzysta już ponad 12 milionów ludzi – to może być 12 milionów Twoich potencjalnych klientów.

Co więcej, Facebook to nie tylko miejsce, które skupia wielu użytkowników. Serwis daje Ci również możliwość uwiarygodnienia się w oczach konsumentów – musisz być świadomy, że wielu ludzi, zanim dokona transakcji online, sprawdza firmy na Facebooku. Te, które są na nim widoczne, pozycjonują się jako bardziej zaufane i sprawdzone.

Jeśli nie wiesz, jak zbudować społeczność w social media, a chcesz wygenerować pierwsze (i wiele kolejnych) zamówień, te 3 wskazówki na pewno Ci w tym pomogą:

  • Publikuj zdjęcia, grafiki, obrazki, kolaże czy infografiki – liczne badania pokazują, że to właśnie treści wizualne znacznie mocniej przykuwają uwagę użytkowników portalu niż tekst; poza tym to właśnie z ich pomocą będzie Ci najłatwiej wyeksponować Twoje produkty
  • Wchodź w interakcję ze swoimi klientami, odpowiadaj na ich pytania i traktuj każdego z nich indywidualnie – w ten sposób zbudujesz z nimi relacje i przywiążesz ich do swojego brandu
  • Twórz reklamy i sponsorowane wpisy – pomogą Ci one dotrzeć do sprecyzowanej grupy docelowej, która może zainteresować się Twoją ofertą i dokonać u Ciebie zakupu.

Dowiedz się więcej:

#26: Wysyłaj newslettery z kreacjami i poradami

Oprócz wysyłania mailingów rabatowych, możesz urozmaicić swój e-mail marketing newsletterami z poradami i wskazówkami. Tym samym zachęcisz czytelników ciekawymi i atrakcyjnymi treściami do tego, aby odwiedzili Twój sklep. Jeśli już przypomnisz im o swoim biznesie i zachęcisz do ponownego odwiedzenia Twojej strony, znacznie zwiększysz swoje szanse na wygenerowanie sprzedaży.

Przykładowo, jeżeli sprzedajesz odzież, możesz wysłać subskrybentowi mail z przykładowymi stylizacjami wykorzystującymi Twoje produkty. Jeżeli któraś z nich mu się spodoba, chętnie przejdzie na stronę Twojego sklepu i… dokona zakupu. A w końcu o to chodzi, prawda?

Dowiedz się więcej:

Pobierz ebook „100 sposobów na pierwszą sprzedaż”!

Sprawdź, czy wykorzystujesz wszystkie możliwe sposoby na generowanie sprzedaży. Z tym ebookiem skutecznie rozpoczniesz przygodę z ecommerce – 100 sprawdzonych pomysłów, które zgromadziliśmy dla Ciebie w jednym miejscu. Na wyciągnięcie ręki.

ebook-cover-sales-guidepobierz-pdf

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)