eKomercyjnie.pl

Sprzedaż na Allegro – jakim przepisom prawnym podlega?

Po piątkowej premierze naszego drugiego ebooka, pt. Prawne aspekty sprzedaży w Internecie, otrzymaliśmy szereg pytań dotyczących przepisów prawnych w odniesieniu do handlu na Allegro. Jakich przepisów należy przestrzegać prowadząc sprzedaż poprzez Allegro? Odpowiadamy bez wahania: dokładnie takich samych, jak w przypadku prowadzenia sklepu internetowego, ale należy uwzględnić tutaj zapisy z regulaminu opisywanej platformy.

Prowadzenie przez przedsiębiorcę sprzedaży wyłącznie za pośrednictwem Allegro w istotny sposób różni się od sprzedaży we własnym e-sklepie. Natomiast obowiązki wynikające z obowiązującego prawa są zbliżone.

Ustawodawca nie stworzył specjalnych przepisów dla Allegro, ani też nie ograniczył obowiązywania istniejących dla sprzedających za jego pośrednictwem.

Sprzedający na Allegro powinni zatem zwrócić szczególną uwagę na:

  1. Kodeks cywilny (Dz.U. 1964 r. Nr 16 poz.93 ze zm.)
  2. Ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. 2007 r. Nr 50 poz. 331 ze zm.)
  3. Ustawę o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. 2000 r. Nr 22 poz. 271 ze zm.)
  4. Ustawę o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2002 r. Nr 141 poz. 1176 ze zm.)
  5. Ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. 2002 r. Nr 144 poz. 1204 ze zm.)
  6. Ustawę o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną (Dz.U. 2002 r. Nr 126 poz. 1068 ze zm.)
  7. Ustawę o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2002 r. Nr 101 poz. 926 ze zm.)
  8. Ustawę o ochronie baz danych (Dz.U. 2001 r. Nr 128 poz. 1402 ze zm.).

Sprzedawcy na Allegro powinni więc pamiętać o respektowaniu praw konsumentów np. w zakresie prawa do odstąpienie od umowy w okresie 10 dni od doręczenia towaru, zwrocie kosztów dostawy w przypadku takiego odstąpienia, czy o należytej ochronie danych osobowych (zgłoszenie bazy w GIODO!) i dokumentowaniu sprzedaży.

Jeżeli przedsiębiorca zdecyduje się na zamieszczenie regulaminu aukcji na stronie produktu lub użytkownika Allegro musi pamiętać, aby regulamin ten nie stał w sprzeczności z prawem i regulaminem Allegro, który odgrywa tu subsydialną rolę.

Wydaje się więc, że ponieważ Allegro jest jedynie jednym z kanałów sprzedaży, e-przedsiębiorca powinien zadać sobie trud zapoznania się z ogółem uregulowań dotyczących e-commerce. W późniejszym okresie pozwoli mu to na podjęcie decyzji o dodaniu nowych kanałów sprzedaży i to bez ryzyka uchybienia obowiązującemu prawu.

W celu zwiększenia świadomości prawnej wśród sprzedawców razem z z Marcinem A. Dobkowskim mamy dla Ciebie kompleksowy poradnik – Prawne aspekty sprzedaży w Internecie, w którym m.in. odpowiadamy na pytania, które mogą Ci przyjść do głowy:

  • Jakie ustawy trzeba znać w kontekście handlu w sieci?
  • Jak wypełnić formularz zgłoszeniowy w GIODO?
  • Jak napisać regulamin sklepu internetowego zgodny z prawem?
  • Co zrobić w momencie otrzymania pozwu dotyczącego klauzul niedozwolonych?
  • Jakie są prawne obowiązki sprzedawcy w kontekście reklamacji i zwrotów towarów?

Poradnik w trzech najpopularniejszych formatach elektronicznych (PDF, ePub i Mobi) dostępny jest do kupienia w naszym sklepie.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Klient rezygnuje z subskrypcji newslettera w sklepie? Uszanuj to i wyciągnij wnioski

Chyba każdy, kto regularnie korzysta ze skrzynki pocztowej, ceni sobie wartościową informację i nie lubi przedzierać się ze spamową maczetą przez mailowe chaszcze. Jeżeli tak jest, to taka osoba raczej nie ustrzeże się procesu związanego z rezygnacją z subskrypcji. Bardzo często to misja niemożliwa do wykonania, co skutkuje eksplozją negatywnych emocji i na końcu bardzo szkodzi nadawcy.


…i będę Cię czytać aż do śmierci

Osoby zajmujące się wysyłką powinny mieć świadomość, iż wypisy są nieodłącznym następstwem prowadzenia kampanii e-mailowych. To nie koniec świata, odbiorcy wypisują się z rozmaitych powodów. I mają do tego święte prawo, przecież nie jest zobowiązanie na całe życie. Reguluje to ustawa z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną:

Art. 7
Usługodawca zapewnia działanie systemu teleinformatycznego, którym się posługuje, umożliwiając nieodpłatnie usługobiorcy: zakończenie, w każdej chwili, korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną.

Skrzynka pocztowa to prywatny rewir użytkownika. Gdy ktoś kwestionuje jego władzę, zwyczajnie irytuje się. E-maile bez informacji o opcji wypisu, schowany lub nieczytelny link rezygnacji, zawiła ścieżka wypisu oraz kontynuowanie wysyłki pomimo braku zgody na dalsze nadawanie maili, to podstawowe błędy, które mogą skutkować:

  • a) Oznaczaniem wiadomości przez użytkowników poczty jako spam.
    Jeśli będzie to dość liczna grupa, dana platforma świadcząca usługi pocztowe może zacząć automatycznie klasyfikować Twoją korespondencję jako spam. Przykładowo, 40% subskrybentów korzysta z Gmaila, tymczasem Gmail traktuje wszystkie Twoje wiadomości jako „spam”. Komponujesz mailing, wysyłasz, i nie widzisz efektów? Znaczna część odbiorców nawet nie zauważy nadanej wiadomości…
  • b) Stratą klienta.
    Jest spora szansa na to, że w wyniku problemów związanych z wypisem, klient po prostu zrezygnuje z Twoich usług i zacznie zasilać portfel konkurencji. Warto pamiętać o tym, że rezygnacja z newslettera wcale nie musi łączyć się ze stratą klienta! Po prostu wypisuje się z Twojej listy e-mailowej.
  • c) Niepotrzebnym szumem (awanturą) online lub via telefon.
    W przypadku tej drugiej metody przypuszczalnie najbardziej oberwie pracownik biura obsługi, który będzie zmuszony do wyjaśnień, wyprostowania sytuacji i przeprosin. Natomiast jeżeli ktoś (lub też większa grupa osób) postanowi wyrzucić swoje żale w sieci, może ucierpieć wizerunek całego przedsiębiorstwa. Negatywna wzmianka o naszym biznesie może znaleźć się m.in. w serwisach społecznościowych, platformach umożliwiających ocenę danej firmy, blogach czy forach.
  • d) Zgłoszeniem sprawy do odpowiednich służb, które mogą wyciągnąć wobec nadawcy mailingów konsekwencje.
    Głównie dotyczy przypadku, gdy pomimo prawidłowego wypisu, użytkownik konta dalej otrzymuje wiadomości, z których zrezygnował.

Rozegraj to jak należy!

Szanuj swoich subskrybentów. Możliwość zaniechania prenumeraty powinna koniecznie znaleźć się w każdym Twoim mailu, nie próbuj tego ukrywać. Informacja musi być czytelna (może być napisana mniejszą czcionką niż regularny tekst) i usytuowana w łatwym do zlokalizowania miejscu (np. stopka).

Wymaganie wysyłania maila lub kontaktowania się z obsługą w celu rezygnacji z subskrypcji jest działaniem zupełnie zbędnym. Wypis powinien być ograniczony do jak najmniejszej liczby potrzebnych akcji do zakończenia owego procesu i musi trwać możliwie najkrócej.

Dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie w mailu linku rezygnacyjnego, który przeniesie użytkownika na klarowną podstronę z:

  • informacją o pomyślnym usunięciu adresu e-mail z listy subskrypcyjnej,
  • zwięzłym podziękowaniem za dotychczasowe korzystanie z usługi otrzymywania określonych treści,
  • korzyściami, które traci się po rezygnacji z newslettera,
  • możliwością cofnięcia swojej decyzji (najlepiej za pomocą jednego kliknięcia),
  • nieobowiązkową ankietą z zapytaniem o powody rezygnacji z newslettera.

E-mail zostaje automatycznie usunięty z listy subskrypcyjnej. Użytkownik otrzymuje to, czego oczekuje. Dodatkowo może podzielić się swoimi uwagami oraz zerknąć, co konkretnie traci rezygnując.

Za jakie grzechy?

Istotnym punktem wspomnianej podstrony jest niewymagana ankieta z zapytaniem o powód wypisu. Nie jest to obowiązkowy krok, dlatego pewnie większość daruje sobie tę opcję. Ankieta w niczym nie przeszkadza, możemy wyłącznie zyskać pewien zasób niezwykle wartościowych informacji do analizy.

Często rozgrywa się to mniej więcej tak. Pewna grupa osób rezygnuje z subskrypcji z bardzo zbliżonych lub identycznych powodów, ale zazwyczaj tylko mały procent zdecyduje się podzielić swoją racją. Jednak, jeśli nawet co 10 osoba nam odpowie, a uwagi będą konstruktywne i w dodatku zauważymy elementy zbieżne, otrzymamy dane, które możemy umiejętnie wykorzystać do zwiększenia poziomu jakości wysyłanych e-maili.

Monitorujemy!

Wyobraź sobie, iż od razu po wysyłce danego mailingu lub w przeciągu jednego miesiąca wypisało się ponad 20% Twoich subskrybentów. Jeśli o tym nie wiesz, nie możesz reagować. Coś nie trybi, a Ty żyjesz w błogiej nieświadomości, tracisz na tym.

Nieustannie monitorując wypisy, można bez trudu stwierdzić, iż coś zrobiliśmy lub robimy źle. Mając pojęcie o średniej ilości wypisów po wysyłce, na określony dzień, tydzień i miesiąc oraz identyfikując wiadomości, które zmobilizowały odbiorców do wzmożonych wypisów (w połączeniu z ankietą) jesteśmy w stanie określić m.in.:

  • W czym tkwi problem i co trzeba poprawić?
  • Czego więcej nie robić?
  • Jakie praktyki stosować, ale przykładowo w bardziej stonowanej formie?
  • Czy zwiększyć lub zmniejszyć częstotliwość wysyłki?

Zawsze znajdą się kwestie do poprawy. Monitoring znacznie ułatwia badanie i kontrolę naszych działań, warto o to zadbać. Podchodząc do aspektu rezygnacji z newslettera na zasadzie możliwych problemów i realnych korzyści, nie ma wątpliwości, iż nie należy za mocno kombinować i drażnić swoich subskrybentów.

Autorem powyższego artykułu jest Paweł Mieczkowski – specjalista ds. marketingu i Redaktor online w epro.com.pl.

Jeżeli interesują Cię zagadnienia związane z e-mail marketingiem w kontekście sklepu internetowego, to zapraszamy do zapoznania się z naszym poradnikiem na ten temat:

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Zakupy grupowe pikują, a byli pracownicy serwisów mówią o nich Biedronki 2.0

zakupy-grupoweBoom na zakupy grupowe minął? Czy kupującym „przejadły się” kolejne oferty? Wygląda na to, że rynek się ustabilizował, a firmy takie jak Groupon drastycznie ścięły wydatki na reklamę, tracąc tym samym około 40% dotychczasowego zasięgu. Ale czy oznacza to koniec serwisów tego typu? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Puls Biznesu (link).

Jeszcze kilka miesięcy temu reklamy największych firm oferujących zakupy grupowe pojawiały się praktycznie w każdej części Internetu. Teraz jest inaczej, mniej nachalnie, spokojniej. Nie oznacza to całkowitej rezygnacji. Rynek się uspokoił, ustabilizował i można powiedzieć przedefiniował.

„Zmieniając strategię serwisu Groupon, przestaliśmy być serwisem zakupów grupowych, staliśmy się platformą e-commerce. Stawiamy na trzy sektory: rynek lokalny, oferty produktowe i podróże — mówi Aniela Hejnowska, dyrektor zarządzająca Groupona, przypominając jednocześnie, że globalnie koncern ściął wydatki marketingowe o niemal 60 proc.”

Właśnie poziom wydatków reklamowych, który został zmniejszony o 60% sugeruje, że coś jest na rzeczy. Jeśli przyjrzymy się bliżej temu zagadnieniu wygląda to trochę inaczej. Po tym jak rynek się uspokoił trzeba szukać możliwości w ramach stworzonych baz klientów. Cały czas w skrzynkach e-mailowych milionów Polaków pojawiają się kolejne wiadomości z ofertami.

Każdy z graczy na rynku zakupów grupowych będzie teraz szukał niszy, pozwalającej spokojną egzystencje. Może to być dostarczanie systemów informatycznych wspomagających biznesy partnerów, jak jest to w przypadku Grupera. Cały materiał do przeczytania: tutaj.

Pozostając w temacie zakupów grupowych Gazeta Prawna (link) opublikowała inny artykuł pt.:

„Zakupy grupowe, czyli pokolenie Biedronki 2.0”

Zakupy grupowe zdobyły miliony zwolenników. Grupoklony w Polsce wyrastały jak grzyby po deszczu. Młodzi myśleli, że znaleźli pracę marzeń, szybko jednak okazywało się, że trafiali do maszynek, które wyciskały ich jak cytryny

„Z opowieści tych, którzy zgodzili się z nami rozmawiać, wyłania się smutny obraz pokolenia dwudziestolatków: ambitnych i wykształconych osób odartych ze złudzeń. Gdy zaczynali pracę wydawało im się, że złapali Pana Boga za nogi i trafią do najbardziej rozwojowego biznesu na świecie, a przed nimi świetlana przyszłość. Gdy odchodzili, często po kilku tygodniach, nie mieli wątpliwości, że ich kariera niewiele różniła się od pracy na kasie w supermarkecie.”

Nie wnikając w to, jak było naprawdę i że ewidentnie mamy tutaj do czynienia z odwiecznym problemem na linii pracownik (chce zarobić jak najwięcej) – pracodawca (tak samo!), polecamy zapoznać się z całym tekstem tutaj – dajcie znać, co o tym sądzicie.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)