eKomercyjnie.pl

Twitter i e-commerce – jak to ugryźć?

twitter-logoW świecie social mediów już dość długi czas liderem jest Facebook. I właściwie trudno się dziwić, bo przenieśliśmy tam wszelkie interakcje społeczne, zaczynając o tych najbliższych, rodzinnych, po wręcz globalne. Sąsiedzi tworzą grupy, w których piszą o najważniejszych sprawach, przyjaciele rozmawiają ze sobą używając Messengera, zapominając już coraz częściej o tym, że kiedyś do tego służyły inne komunikatory.

Na fejsie są wszyscy – od sąsiada emeryta, po ludzi z okładek magazynów. Tylko pytanie brzmi: czy to, że są tam wszyscy działa na plus, czy na minus? Bo często jest tak, że szukając wartościowych dla nas informacji, musimy przebrnąć przez telefony bez folii, zdjęcia różowych bobasów i kolejne zaproszenia do wspólnej e-hodowli prosiaków czy buraków…

Trudno się zatem dziwić, że ludzie szukają alternatyw. Takim miejscem w sieci, które zrzesza ogromne ilości osób, ale robi to w zupełnie innym stylu, jest Twitter. Kluczem do sukcesu „ćwierkania” jest prostota. Jeden z moich znajomych, swoją drogą – poznany na Twitterze i który dla polskiego Twittera zrobił wiele dobrego, Krzysztof Kotkowicz, wyjaśnił fenomen tego portalu bardzo prostym zdaniem:

kotowicz twitter

Wszędzie tam, gdzie są ludzie, prędzej czy później pojawią się firmy. Na tym polega ta odwieczna „walka” o klienta – żeby go złapać, zachęcić i – co jest szalenie istotne – zatrzymać przy sobie, przy swojej marce. W całej „prostocie”, z której słynie Twitter, prowadzenie tam konta firmowego wcale nie jest takie proste. Oczywiście, może ono służyć wyłącznie jako kolejna tablica, na której pojawiać się będą linki i tyle, co w jakimś tam stopniu wpłynie na pozycjonowanie, ale przecież nie o to tutaj chodzi.

koszulkowo

Twitter to miejsce spotkań i interakcji

Żeby dobrze promować swoją markę na Twitterze, należy zrozumieć całą „twittosferę”. Masz do dyspozycji mocno ograniczoną liczbę znaków (140 na wiadomość), ale za to nie masz ograniczonego zasięgu. Możesz napisać do znajomego, gwiazdy estrady, a nawet do polityków w całego świata. Możesz uczestniczyć w debatach, często bardzo opiniotwórczych, a o pewnych wiadomościach dowiesz się z Twittera szybciej niż z newsów telewizyjnych (tak było m.in. w przypadku śmierci Michaela Jacksona). Gdzie więc w tym wszystkim miejsce dla firmy, której celem przecież jest zwiększenie sprzedaży i popularności? To proste: Twitter to miejsce spotkań, w który bardzo istotne są interakcje, wspólny dialog i budowanie relacji, które mogą okazać się bardzo silne.

tiger

Dlaczego użytkownicy Twittera obserwują profile firm i marek?

Zacznijmy więc od drugiej strony: dlaczego użytkownicy Twittera obserwują profile firm i marek? Odpowiedzi może być wiele:

  • bo ją lubią – odzywa się pierwotne uczucie, a nam dana firma może po prostu kojarzyć się dobrze, bo po prostu nam się podoba, jest modna;
  • bo chcą być na bieżąco z promocjami i specjalnymi okazjami, a przecież nic tak nie popycha człowieka do podjęcia decyzji zakupowej, jak słowa takie jak „obniżka”;
  • bo chcą być na bieżąco z newsami związanymi z daną marką – tego argumentu używają osoby, które pretendują lub są trendsetterami w swoich dziedzinach. Liczy się news, a potem szybka reakcja, komentarz;
  • bo chcą zdobywać informacje o nowościach;
  • bo są stałymi, przywiązanymi do marki klientami, a śledzenie danego profilu utrzymuje tę relację na wysokim poziomie zaangażowania;
  • bo znajdują na profilu interesujące ich wiadomości, istotny dla nich content;
  • bo mogą brać udział w konkursach, często bardzo prostych i szybkich, na zasadzie „rozdawnictwa”;
  • bo firma nagradza swoich fanów promocyjnymi gadżetami;
  • bo mają dostęp do ekskluzywnego contentu;
  • bo tworząc relację z daną marką, w jakiś sposób sami ją budują, pomagają, działają na „żywym organizmie”.

To tylko 10 argumentów, a podejrzewam, że jeszcze drugie tyle można wskazać podczas rozmów z użytkownikami Twittera. Zatem jeśli chcesz zacząć promować swoją firmę na tym portalu, weź pod uwagę przede wszystkim trzy elementy: informację, strategię i wizerunek.

ea

Informacja na Twitterze sprzedaje. Nie traktuj swojego profilu wyłącznie jako „słupa” z ogłoszeniami, bo to martwy twór, obok którego na ogół przechodzi się beznamiętnie – ot, kolejny profil. Ty miej rękę na pulsie. Odpowiadaj na pytania, gaś pożary, dziel się wiedzą, ale przy tym informuj o Twoich produktach czy usługach. Dopasuj się do widzów, do Twoich obserwujących – obierz korzystną strategię. Jak to zrobić? Najlepiej na podstawie własnych analiz i obserwacji. Po prostu wejdź w to środowisko. A potem swoje doświadczenia przenieś do sfery zawodowej. I dbaj o swój wizerunek. Dopasuj zdjęcia i kolory, umieść wszelkie najważniejsze informacje. Zwracaj uwagę na poprawność językową. Możesz stać się ekspertem w swojej dziedzinie, do którego followersi będą przychodzić z pytaniami, możesz być prekursorem, który wyznacza trendy – nie ma tak naprawdę żadnych ograniczeń.

Jak promować swój e-commerce na Twitterze?

Jeśli chcesz z sukcesami, wpływającymi na sprzedaż w Twojej firmie, prowadzić konto na Twitterze, zastosuj się do kilku sprawdzonych metod i wprowadź je do swojej strategii:

  • udzielaj informacji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych (np. w przypadku awarii). Pozytywne będą Twoją reklamą. Negatywne zaś pozwolą Ci na umiejętne zarządzanie „kryzysem” i szukanie rozwiązania wraz z osobą, która nie jest z czegoś zadowolona;
  • bądź supportem dla Twoich klientów – odpowiadaj na ich pytania, rozwiewaj wątpliwości, pomagaj w rozwiązywaniu problemów;
  • używaj Twittera do informowania o promocjach, wyprzedażach, obniżkach, ale także o nowościach i zmianach;
  • organizuj konkursy, rozdania;
  • wchodź w relacje z innymi użytkownikami. Mogą one być zwykła rozmową, o wszystkim i o niczym, ale mogą być one jak najbardziej profesjonalną dyskusją. Interesuj się opiniami Twoich obserwujących;
  • kieruj za pośrednictwem Twittera ruchem, prowadzącym do innych portali, tj. Twój profil na Instagramie, Vine, czy YouTube. Prowadź go również do Twojego bloga czy sklepu;
  • nagradzaj osoby, z którymi wchodzisz w relacje, które promują Twoją markę. Możesz zrobić to przy pomocy kodów rabatowych, gratisów, gadżetów;
  • używaj hashtagów – Twitter słynie z wyjątkowego traktowania i operowania słowami kluczowymi;
  • nie bądź nachalny – zarówno jeśli chodzi o treści, jak i o dobieranie obserwujących;
  • śledź swoją konkurencję.

sony

Żeby w pełni wykorzystać potencjał, jaki kryje się w Twitterze, trzeba go zrozumieć i poznać. Jest wiele zasad, które dotyczą tego portalu: animuj swoich czytelników, pamiętaj o tym, że mniej oznacza więcej oraz o tym, że informacje sprzedają, ale najważniejsza i ta, dzięki której Twitter bije na głowę inne media społecznościowe, to czas reakcji. Wygrywają ci, którzy reagują szybko.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Czy i jak badania usability mogą pomóc e-sklepowi?

uxeria-logoKonwersja sprzedażowa ma kluczowy wpływ na efektywność biznesową sklepu internetowego. Zazwyczaj, do jej optymalizacji wykorzystywane jest podstawowe narzędzie analityczne, jakim jest Google Analytics, a co sprytniejsi użytkownicy wykorzystują Optimizely i Mouseflow. Każde z tych źródeł informacji jest kluczowe do zwiększania wskaźników biznesowych, jednakże mają jedną wspólną cechę: odpowiadają na pytanie, co się dzieje na stronie, nie mówią jednak „dlaczego tak się dzieje”?

W czasach rosnącego rynku sprzedaży online, coraz większej świadomości klientów i coraz częstszego przenoszenia procesu zakupowego z offline do online kluczowe jest poznanie swoich użytkowników – nie tylko z punktu widzenia statystyk i wykresów, ale także z punktu widzenia ich przyzwyczajeń.

Bo jakie tak naprawdę wnioski płyną ze statystyk i jakie tezy możemy sformułować na podstawie:

Nasi klienci wchodzący z kampanii X najczęściej wchodzą na listing produktów, dalej na kartę produktu, potem natomiast opuszczają stronę.

albo też

Mamy spory problem klientów, którzy wchodzą i przeszukują nasz sklep, dodają produkty do koszyka, na koniec jednak nie decydują się na zakup i wychodzą.

To są bardzo wartościowe informacje – nie ujmujmy im. Ale jakie z nich możemy wyciągnąć wnioski? Że coś na karcie produktu się nie spodobało? Że tak naprawdę potencjalni klienci postanowili nie kupować?

Ogólne wskaźniki dla branży e-commerce

Z pomocą przychodzą ogólne dane z badań dla ecommerce, np. według analiz zrealizowanych w 2014 roku aż 41% użytkowników sklepu internetowego porzuca stronę ze względu na ukryte opłaty odkryte podczas finalizacji zakupów. Kolejne 24% opuszcza stronę z uwagi na obowiązek założenia konta w sklepie. (źródło)

Kolejna informacja jest natomiast wartościowa z punktu widzenia optymalizacji samej strony – według badań przeprowadzonych przez MeasuringU na ponad 2.300 procesach badawczych – średnio 23% osób nie realizuje swojego zadania ze względu na słabe usability. Nie ze względu na koszty, nie na cenę, ani na dostępność produktów (na które tak naprawdę nie mamy wpływu), lecz z powodu słabej ergonomii interfejsu.

Czyli tak naprawdę możemy zwiększyć konwersję o niemal jedną czwartą poprzez wprowadzenie poprawek w zakresie usability. Co więcej, według danych Normann Nielsen Group średni wzrost wskaźników biznesowych po redesignie uwzględniającym user experience wynosi 60%. Czyli, jeśli zrobimy redesign porządnie, nasze wskaźniki konwersji mogą w teorii wzrosnąć od 30 do 60 procent.

Jak poznać swoich klientów?

Wiemy już, jak ważne jest usability strony internetowej, wiemy też, że kluczem do dobrego usability jest bardzo dobra znajomość klientów. Jak zatem poznać lepiej swoich klientów?

Jak wspomniałem wyżej, dużo informacji daje nam Google Analytics czy narzędzia typu Mouseflow. One powinny posłużyć do postawienia pewnych tez badawczych. Aby jednak poznać odpowiedzi, warto zrealizować badania jakościowe – badania usability witryny.

Jak to wygląda w praktyce? Pewna nieduża grupa osób zostaje poproszona o zrealizowanie kilku zadań na stronie. W trakcie badania są obserwowani – podczas testów laboratoryjnych odbywa się to w specjalnym pomieszczeniu, w przypadku testów zdalnych jest to ich naturalne środowisko, własny komputer.

Case study Neo24

Takie też badanie zrealizował lider branży RTV AGD, Neo24. Firma już wcześniej obserwując dane statystyczne postawiła pewne tezy, jednakże potrzebowała ich potwierdzenia i uzupełnienia o dodatkowe wnioski projektowe. Witryna zatem została przebadana aplikacją do zdalnych badań usability – Uxeria.

neo24-stronaglowna

Do badania przystąpiło 10 użytkowników robiących zakupy online przynajmniej raz w miesiącu. Zostali oni poproszeni o wykonanie 3 zadań na stronie (np. znalezienie telewizora o konkretnych parametrach czy też suszarki mając ograniczony budżet), po każdym z nich opowiadali na dodatkowe pytania – dotyczące problemów, utrudnień, swoich odczuć o stronie i wpływie doświadczeń ze strony na postrzegalność marki. W trakcie badania nagrane zostało ich zachowanie na stronie, obraz z ich kamery oraz komentarze.

Badanie pomogło wykryć aż 38 utrudnień z zakresu usability, w tym 7 błędów mających znaczący wpływ na konwersję. Były one związane z menu, listingami, kartą produktu, procesem zakupowym. Najważniejszy jest jednak fakt, że większość z tych błędów to drobne rzeczy mające ogromne znaczenie z punktu widzenia ergonomii i konwersji.

Na podstawie badania Neo24 wprowadziło znaczne zmiany w procesie zakupowym: zredukowało ilość kroków z 5 do 3. Wprowadzono również usprawnienia w ergonomii całego procesu. Niektóre z utrudnień i zmian opisane zostały w case study opublikowanym na blogu Uxerii. (link)

Zmiany te skutkowały znaczną poprawą wyników ze względu na zmniejszenie liczby porzuceń koszyka i skrócenie procesu zakupowego.

Mity badań usability

Case Neo24 oraz dziesiątki innych przykładów z branży ecommerce podkreślają wagę usability w kontekście optymalizacji konwersji i wskazują testy z użytkownikami jako jedno z głównych źródeł wiedzy o zachowaniu naszych klientów i utrudnieniach interfejsu. Dlaczego jednak nadal badania usability są rzadkością? Jakie są mity ecommerce?

Po pierwsze, często właściciele sklepów internetowych są przekonani, że skoro użyli ogólnie dostępnego szablonu sklepu, to ten szablon powinien już być użyteczny i łatwy w obsłudze. Bo przecież kupili go, lub sklep postawili na platformie OpenCart czy Magento. I tu mają częściową rację. Ponieważ usability to nie tylko interfejs, ale punkt wspólny trzech składowych: treści, interfejsu i user experienca oraz szeroko rozumianej formy wizualnej. Każda z tych części musi być dopasowana do sprzedawanych produktów i typów odbiorców. Ta sama skórka może się sprawdzać w jednym sklepie, a zupełnie nie sprawdzać się w drugim.

Po drugie: niektórzy sprzedawcy są przekonani, że szczegóły nie mają znaczenia. Często powtarzają „tak, wiedzieliśmy tym, no ale jakoś nie mieliśmy czasu tego poprawić”. Niestety – mają znaczenie, i to duże. Myli się ten, kto myśli, że badanie usability wprowadzi rewolucję. Nie – bo nie o to chodzi, by wszystko zmieniać. To nie jest warsztat samochodowy, gdzie w każdym kolejnym można usłyszeć „Paaanie któż tu Panu tak namieszał!”. Optymalizacja usability to drobne rzeczy, które poprawiają konwersję. To szczegóły, które na koniec dnia mają ogromne znaczenie.

Po trzecie: twórcy często zapominają, że świat się zmienia. Stawiają sklep zgodnie z aktualnymi standardami i widzą, że sprzedaje. Z czasem jednak, gdy sklepu nie dostosowujemy do zmieniającego się otoczenia, sprzedaż może maleć. Klienci e-commerce są coraz bardziej świadomi i coraz częściej oczekują pewnego standardu świadczonych usług.  Jedną ze starszych zmian w branży jest case tzw. 300 million dollar button. Jest to opcja „kup bez rejestracji”, której wprowadzenie zwróciło się firmie ogromnym zastrzykiem pieniędzy. Nadal jednak sporo sklepów internetowych w Polsce nie posiada takiego rozwiązania.

Po czwarte: badania usability często uważane są za bardzo drogie. To jest kolejny mit – słysząc o badaniach ilościowych realizowanych w kilkudziesięciotysięcznych budżetach boimy się rozmawiać o błędach usability. Podstawowe badanie to koszt często poniżej 10.000 zł. Gdy uwzględnimy, jak ogromne znaczenie takie badanie może mieć dla naszego biznesu, przestajemy myśleć w kategorii jednorazowego wydatku, lecz inwestycji.

Podsumowanie

Na podstawie ogólnych danych można postawić tezę, że średnio niemal co czwarty użytkownik internetu nie realizuje swojego zadania na stronie www tylko ze względu na błędy i utrudnienia usability – czyli coś, na co mamy (w przeciwieństwie do np. ceny czy dostępności) jako twórcy realny wpływ. Optymalizując serwis internetowy pod kątem UX możemy zatem zwiększyć nasz biznes nawet o jedną czwartą.

Kluczowa do optymalizacji usability jest świadomość tych utrudnień oraz umiejętność podejmowania właściwych decyzji projektowych. Nie powinniśmy tu bazować na przeczuciach, bo my, jako twórcy, nie jesteśmy naszym użytkownikiem – on jest inny, inaczej myśli, ma inne przyzwyczajenia zakupowe.

Najważniejsze z kolei z punktu widzenia wykrycia tych błędów jest umiejętne łączenie wyników statystycznych sklepu i insightów jakościowych – badań usability. Statystyki odpowiadają nam na to, co użytkownicy najczęściej robią na naszej stronie, badania usability odpowiadają – dlaczego to robią.

Autorem powyższego materiału jest Igor Farafonow – Współpracował z mniejszymi i największymi polskimi firmami internetowymi. Już w 2008 roku współodpowiedzialny za sukcesy biznesowe portali nf.pl. Projektował systemy społecznościowe, aplikacje SaaSowe, witryny produktowe, systemy ecommerce, aplikacje mobilne i desktopowe. Współtwórca i CEO , trener usability i mówca.

Przeczytaj też:

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Super wskazówki. Wielkie dzięki!

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Jak w sklepie internetowym tworzyć opisy produktów, które sprzedają? Część 2: przykłady

W poprzednim artykule z serii „Jak w sklepie internetowym tworzyć opisy produktów, które sprzedają?” podałem gotowe techniki pisania perswazyjnych opisów produktów. AIDA oraz różne warianty tej metody są powszechnie stosowane przez copywriterów. Strona oferty produktu to tak naprawdę strona docelowa. Tam powinny znaleźć się wszystkie niezbędne informacje skłaniające klienta do akcji.

Poniżej przygotowałem omówienie opisów produktów w największych sklepach w Polsce. Skupimy się na „pierwszym widoku” oferty, czyli na tym, co widzimy bez potrzeby przewijania (scrollowania). Podane wskazówki są powszechnie wykorzystywane w procesie optymalizacji konwersji i oczywiście możesz wykorzystać je do testów w ramach swojej witryny.

Komputronik.pl

Komputronik.pl to jeden z największych i wg Alexa rank cieszący się największą popularnością w Polsce sklep internetowy. Ciekawa prezentacja oferty oraz przemyślana nawigacja to główne atuty sklepu. Analizowany produkt to ASUS Transformer Book

asus-komputronik

A – Attention (atencja – uwaga)

Nazwa tabletu zawiera w sobie informacje o produkcie i gratisach „ASUS Transformer Book T100TA-DK005H+ Pełny Pakiet Office Home & Student” a ponadto naszą uwagę przykuwa cena promocyjna wraz z możliwością zakupu na raty. Opis rozpoczyna kolejny nagłówek który informuje o kolejnym gratisie „W Zestawie stacja dokująca z klawiaturą oraz Pełny pakiet Office Home & Student 2013 !” wyróżniony innym kolorem. Kolejny gratis powinien wzbudzić zainteresowanie. Poniżej tego nagłówku klient ma możliwość pominięcia całego opisu aby od razu przejść do szczegółowych cech tabletu (D – podjęcia decyzji).

+ Cena promocyjna.
+ Gratisy
+ Wystarczający nagłówek zawierający najważniejsze informacje
+ Innowacyjność produktu

I – Interest (wzbudzenie zainteresowania)

Zainteresowanie jest pobudzane przez mocne strony oraz przewagi konkurencyjne produktu:

  • Funkcje laptopa oraz komputera stacjonarnego
  • Lekki i innowacyjny
  • Czas pracy na baterii
  • Stacja dokująca

Produkt dla osób młodych głownie studentów, ale i osób pracujących (dostęp do danych w chmurze), mobilnych, wymagających, wydających pieniądze rozsądnie, raczej mężczyzn.

+ Określenie potrzeb oraz sposoby ich zaspokojenia
+ Rozbudowany opis dostępnych funkcji
+ Możliwość łatwego porównania produktów w sklepie
+ Wyjaśnienie pojęć trudnych bez potrzeby wyjścia z oferty produktu
+ Przewagi konkurencyjne
+ Mocne strony produktu
+ Przejrzystość i czytelność oferty. Filmy, grafiki oraz prosty język ułatwiający zapoznanie się z ofertą.

D – Desire (pożądanie, decyzja)

Jeżeli produkt jest dobrze pozycjonowany w sklepie komputronik docierając do obranej grupy docelowej to na pewno ilość cech produktu skłania do zakupu.

+ Możliwość szybkiego przejścia do cech produktu
+ Informacje o czasie wysyłki
+ Informacja o możliwości zakupu na raty
+ Opinie oraz oceny użytkowników
+ Konsultant

A – Action (działanie, akcja)

Wezwanie do akcji znajdziemy na samym początku oferty „Dodaj do listy życzeń” czy „Do koszyka”. Klient na pewno będzie chciał porównać podobne produkty o zbliżonych parametrach czy podobnej cenie. Na pewno przed zakupem spędzi na stronie od 30min do godziny. W sklepie znajdziemy wiele zakładek z polecanymi, sugerowanymi produktami.

– Brak wezwania do akcji – zakupu poniżej całej oferty oraz brak możliwości szybkiego przejścia do góry oferty. Całą treść musimy przewijać.
– W przypadku długiej oferty brak wezwania do akcji w treści

Oponeo.pl

Lider w Polsce wśród sklepów z oponami i felgami. Od 2007 roku OPONEO.PL S.A jest spółka notowaną na GPW i obecnie udział firmy w sprzedaży internetowej opon wynosi około 75%. Strona sklepu może służyć za wzór ergonomii i optymalizacji konwersji. Projektanci wykorzystują projektowanie zorientowane na użytkownika.

Zaczniemy od strony głównej. Na pierwszy rzut oka widzimy, że to ona generuje większość ruchu na domenę. Rewelacyjne rozwiązanie w postaci intuicyjnej wyszukiwarki. Odwiedzający nie musi zgłębiać się w serwisie, wyszukiwać kategorii czy wpisywać haseł.

Najważniejsze informacje decydujące o akcji zakupu umieszczone zostały w lewym boksie. Sklep od początku rozwiewa nasze świadome lub częściej nieświadome wątpliwości. Mocne strony sklepu czyli „Dlaczego warto kupić w oponeo” zostały wyróżnione jaskrawym kolorem. Sprawdzony sprzedawca, bezpieczne zakupy, dostawa 24h skłaniają do zakupu. Sklep w dalszym ciągu konkuruje z allegro. Klientów oponeo przyciąga bezpieczeństwem – dużym atutem allegro. Przewagą nad serwisem aukcyjnym jest oryginalność produktów, bezpłatna dostawa 24h czy montaż w wybranym serwisie. Oponeo oferuje odbiór w serwisie wulkanizacyjnym wraz z umówioną wymianą. Opon nie musimy odbierać od kuriera, przepakowywać – brudzić sobie rąk. Wystarczy, że klient wybierze miejsce wymiany i umówi wizytę.

Opis produktu Nokian WE D3 195/65

 

oponeo-produkt-analiza

A – Attention (atencja – uwaga)

Na pierwszym widoku mamy wiele elementów przykuwających uwagę kupującego. Elementy mocno łączą się z pożądaniem, decyzją … sama akcja może pojawić się stosunkowo szybko.

+ Dlaczego warto kupić w Oponeo: w lewym boksie wymienione zostały wszystkie przewagi konkurencyjne z bezpośrednimi odnośnikami dla osób które chcą dowiedzieć się czegoś więcej.
+ Produkt polecany przez oponeo
+ Zamiast zdjęcia film prezentujący produkt
+ Konkurs: przy zakupie opon Nokian klient może uczestniczyć w konkursie gdzie do wygrania jest komplet opon letnich za symboliczną złotówkę.
+ Worki na opony za 1zł czy zakupy na raty

Firma dba o swoją reputację tworząc wiele kampanii wizerunkowych. Sama marka Nokian jak i Oponeo powinny być dobrze znane dla większości interesantów.

I – Interest (wzbudzenie zainteresowania)

Zainteresowanie wzbudzane jest na praktycznie każdym elemencie oferty.

+ Miniaturka filmu zamiast zdjęcia
+ Najważniejsze informacje techniczne czy możliwość porównania
+ Opinie klientów na pierwszym widoku produktu co w mojej ocenie jest genialnym rozwiązaniem.
+ 95% osób poleca ponad 300 ocen.
+ Kolejne zakładki merytoryczne czyli opis, prezentacja video czy etykiety. Pozwalają na świadomy wybór przez bardziej doświadczone osoby.

D – Desire (pożądanie, decyzja)

Ponad 300 opinii i ocen pozwala podjąć w pełni świadomą decyzję. Projektanci wykorzystują w ofercie społeczny dowód słuszności. Ilość oferowanych gratisów oraz przewagi konkurencyjne OPONEO wpływają na czas podjęcia decyzji. Znaczna część klientów może dodać opony do koszyka już po 5-20min spędzonych na stronie

+ Dostawa gratis.
+ Podany czas dostawy – 24h
+ Bezpieczeństwo zakupów i mocne strony OPONEO
+ Oceny, komentarze, cena, porównania, polecane przez oponeo

A – Action (działanie, akcja)

Tak dobrze przygotowana oferta wzbudza pożądanie i skłania do zakupu. Sklep posiada wizerunek wyszukiwarki opon, dla tych bardziej oszczędnych jest to gwarancja najniższej ceny. Niestandardowe rozmieszczenie treści oferty zaczynającej się od opinii klientów mocno wpływa na podjęcie decyzji. Zakładam wysoką i stale optymalizowaną konwersję. Świadczy o tym 75% udziału w sprzedaży opon przez Internet. Po dodaniu produktu do koszyka przechodzimy do prostego formularza zajmującego jedną stronę. Cały proces zakupowy jest możliwie prosty.

Podsumowanie

Widok oferty produktu to najważniejsza strona w sklepie internetowym. Informacje które są tam zawarte skłaniają do zakupu. Przedstawiłem opisy produktów w dwóch różnych sklepach internetowych – liderach swojej branży. Przed rozpoczęciem prac nad tworzeniem tekstów sugeruje dokładną analizę konkurencji nie tylko na rynku krajowym, ale głównie serwisach anglojęzycznych. Inspiracji możemy szukać w stronach przejściowych (przechwytujących) dużych marek, banków. Opisane elementy możesz w ciemno przetestować na stronie swojego sklepu. W następnym artykule opiszę elementy grywalizacyjne wykorzystywane w e-commerce.

Autorem powyższego poradnika jest Adrian Andrzejczyk – e-commerce manager w PUH Ka-Ja, który jako freelancer współpracuję z sklepami internetowymi w zakresie analityki oraz optymalizacji. Właściciel Aprety LTD, student w Akademii Leona Koźmińskiego na kierunku „psychologia w zarządzaniu”.

Autor wpisu

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)