Ile można zarobić dzięki współpracy z sieciami afiliacyjnymi?

Autor tekstu eKomercyjnie.pl
Opublikowano 1 września 2015
Kategoria Artykuły
Czas czytania: 5 min

wp-logo Sieci afiliacyjne nie są dobrze oceniane przez blogerów i wydawców. Nieintuicyjne panele użytkownika i mało atrakcyjne programy to często pojawiające się zarzuty. Czy zatem jest to sposób zarabiania na razie zarezerwowany tylko dla dużych graczy, którzy osiągają wysokie stawki jedynie dzięki efektowi skali? A może tajemnica sukcesu tkwi gdzie indziej?

Samo przystąpienie do sieci afiliacyjnych nie jest trudne. Aby to zrobić wystarczy wypełnić odpowiedni formularz kontaktowy. Jednak już podczas podejmowania decyzji o rejestracji dostrzega się pierwsze minusy, które z pewnością odstraszają na starcie sporą grupę zainteresowanych. Zobaczmy zatem kilka podstawowych zarzutów skierowanych do sieci afiliacyjnych i odpowiedzi, które one przedstawiają:

Panele użytkownika są nieczytelne

Sieci są raczej świadome tego, że pierwszy kontakt z panelem dla każdego użytkownika jest trudny. Jest to po prostu narzędzie, którego obsługi trzeba się nauczyć.

“Wszystko co nowe, może wydawać się nam skomplikowane. Nie trudno się więc dziwić, że zaraz po rejestracji do sieci afiliacyjnej możesz czuć się nieco zagubiony w obsłudze panelu. Wystarczy jednak poświęcić chwilę, aby się z nim zaznajomić i okaże się, że „nie taki diabeł straszny jak go malują.” – wyjaśnia Paulina Stefańska, afill.me

Specjaliści sieci afiliacyjnych są również zgodni z tym, że warto nawiązywać bezpośredni kontakt 
z działami wsparcia klienta, co znacznie ułatwia pracę obu stronom.

Mały wybór programów afiliacyjnych

Należy w tym miejscu wyjaśnić, że nie wszystkie sieci są dla każdego blogera czy wydawcy. Kilka przykładów – sieć afill.me to przede wszystkim programy finansowe, Ads4Books oferuje programy dedykowane blogerom książkowym, w SalesMedia znajdziemy największe marki sprzedające online, 
a Zanox współpracuje głównie z blogerami modowymi. Wszystko sprowadza się do odnalezienia programu, który będzie spełniać nasze oczekiwania. W dalszej części artykułu poświęcamy na to więcej miejsca.

Niskie stawki CPC

Zdecydowana większość sieci rozlicza się z wydawcami w modelu CPS (prowizja za sprzedaż), CPA (prowizja za działanie użytkownika na stronie reklamodawcy) lub CPL (prowizja za pozyskanie leadu – danych kontaktowych do potencjalnego klienta) i są to modele rekomendowane przez specjalistów:

“Polecam nie skupiać się na reklamie bannerowej, a wykorzystywać linki tekstowe pod wartościowymi merytorycznie artykułami tematycznymi (np. recenzje, autorskie zestawienia itd.), wtedy nie zaśmiecamy swojego bloga reklamami, a możemy więcej zarobić w modelu rozliczanym za sprzedaż – CPS” – podkreśla Bartosz Kowalczyk z SalesMedia.

Michał Sienko z NetSales dodaje: „To zależy od kategorii programów. Mamy np. kampanie technologiczne, w których płacimy nawet do 0,75 zł CPC. Oczywiście kampanie zasięgowe są tańsze, bo w okolicach 0,12 – 0,15 zł CPC. Kampanie modowe z kolei w okolicach 0,30 – 0,50 zł CPC”.

Programy potrafią się kończyć z dnia na dzień

Tutaj praca do wykonania spoczywa w zasadzie wyłącznie na sieciach afiliacyjnych. Powinny one dokładać starań, żeby takie przypadki zdarzały się jak najrzadziej i nie wprowadzały chaosu 
w relacjach z wydawcami/blogerami. Zdecydowana większość sieci właśnie w ten sposób podchodzi do tej kwestii.

Kolejne istotne pytanie, na które należy odpowiedzieć, to czy blogerzy mają szansę zarabiać we współpracy z sieciami, czy jest to może jednak działalność zarezerwowana dla dużych wydawców, takich jak porównywarki cenowe czy rozbudowane serwisy? Okazuje się, że mogą. Blogerzy stanowią od 2% do nawet 40% wszystkich wydawców, zależnie od danej sieci.

Problem wydaje się być gdzie indziej. Dobrze wyjaśnił to Dawid Maj z Novem: „Zarobki blogera są iloczynem dwóch czynników: liczby UU i jego wpływu na użytkowników. Przykładowo, jeżeli jest on 
w stanie przekonać 50% swoich użytkowników do założenia konta to może zarobić dokładnie tyle samo, co wydawca mający 10 razy więcej czytelników i wpływ jedynie na 5% z nich”.

Case study – sieci afiliacyjne dają zarobić

Opisane case study pochodzi z sieci Zanox i dotyczy bloga modowego Michała Kędziory – Mr.Vintage. Jest to blog poświęcony modzie męskiej a jego autor – jako jeden z niewielu w blogosferze – jest bez wątpienia uznanym ekspertem w tej dziedzinie. Ten przykład doskonale wyjaśnia wpływ wysokiej jakości content marketingu, realizowanego przez eksperta cieszącego się uznaniem na skuteczność afiliacji. Oddajmy głos głównemu zainteresowanemu:

“Współpracę z zanox zacząłem dość przypadkowo kilkanaście miesięcy temu. Przygotowywałem akurat cykliczny wpis o wyprzedażach 
w najpopularniejszych sklepach internetowych, który publikowałem na blogu dwa razy w roku. Zazwyczaj wybieram do nich około sto produktów, które moim zdaniem są warte polecenia i mają 
w danym momencie atrakcyjną cenę. To rodzaj rekomendacji i selekcji, która czytelnikom bardzo przypadła do gustu. Produkty, które dotychczas wybierałem pochodziły głównie z oferty Zalando 
i akurat gdy rok temu przygotowywałem sobie nowy tekst wyprzedażowy, to trafiłem na zakładkę „Współpraca partnerska”, która z kolei przekierowała mnie do zanox. Poczytałem sobie o ich programie afilacyjnym i postanowiłem spróbować. Założyłem konto, wygenerowałem sobie linki partnerskie do Zalando, opublikowałem artykuł i już po jednym dwóch dniach byłem ogromnie zaskoczony jak wiele osób dokonało zakupów korzystając z moich linków. Od tamtego czasu regularnie korzystam z linków partnerskich, które u mnie sprawdzają się najlepiej. Jest to reklama mało inwazyjna, którą bardzo skutecznie można wykorzystać przy tworzeniu codziennych treści na blogu. Oprócz tego mam także na stronie głównej baner do Zalando. To właśnie ten sklep wybiera zdecydowana większość moich czytelników, mimo, że promuję także produkty z takich sklepów jak Answear.com czy Asos.com”.

mrvintage

Źródło: statystyki dostarczone przez Mr.Vintage.

Opisana powyżej akcja wygenerowała 390 transakcji z nieco ponad 50 000 kliknięć. Sklepy z odzieżą oferują zazwyczaj stawki od 5%-10% od wygenerowanej sprzedaży. Załóżmy, że w tym przypadku bloger uzyskał najniższą stawkę, a średnia kwota w koszyku wynosiła 200 zł. Okazuje się wtedy, że ten jeden post na blogu przyniósł mu zysk w wysokości 3 900 zł.

Trudny wybór

Poznaliśmy już główne problemy i korzyści wynikające ze współpracy z siecią afiliacyjną. Zapoznaliśmy się z przykładem blogera, który dzięki sieciom afiliacyjnym zarabia atrakcyjne stawki. Po lekturze zdecydowaliśmy, że sieci afiliacyjne to coś idealnego dla nas. Jak wybrać tę najlepszą?

Niestety nie ma jednej odpowiedzi, trzeba testować. Nie istnieje jeden model pozwalający porównać opłacalność różnych sieci. Po pierwsze dlatego, że różnią się one dostępnymi programami w danych kategoriach. Po drugie, wiele zależy od tego, jak dany wydawca wykorzysta potencjał programu.

„Rejestracja w sieci afiliacyjnej to zdecydowanie za mało. Żeby efektywnie korzystać z sieci trzeba stale poszerzać wiedzę na temat marketingu internetowego. Oprócz poznania mechanizmu działania afiliacji, warto zainteresować się takimi tematami jak content marketing, czy reklama natywna. Dzięki tej wiedzy będzie możliwe tworzenie treści, które zainteresują czytelnika, dadzą zarobić blogerowi i w tym wszystkim nie stworzą wrażenia nachalnej reklamy” – wyjaśnia dr Paweł Strykowski, współwłaściciel Whitepress.pl.

Kluczem do sukcesu jest również dobra znajomość swoich odbiorców. Jeśli dobrze znamy grupę docelową, łatwiej będzie nam zaproponować jej konkretne produkty i zrobić to w sposób, który spotka się z jej uznaniem. A zatem nie jest to najłatwiejszy i najbardziej intratny sposób zarabiania. Niemniej dobry wydawca będzie potrafił wykorzystać wszystkie jego mocne strony.

Na co zwracać uwagę przy wyborze sieci? Bardzo istotne jest dopasowanie programów do tematyki naszego bloga/portalu. Nie wszystkie sieci obsługują każdą tematykę, więc to dla nas pierwsze kryterium wyboru. Warto zapoznać się z panelem – czy jest intuicyjny? W końcu to narzędzie, 
z którym będziemy regularnie pracować. Sprawdźmy też narzędzia oferowane wydawcom (np. kampanie reklamowe, kreacje reklamowe, kreator widżetów, generowanie linków partnerskich, kody rabatowe). Ostatnia kwestia to stawki – czy są atrakcyjne? Czy wynagrodzenie jest wypłacane 
w ustalonym terminie? Jaki jest minimalny próg wypłaty? Znając odpowiedzi na te pytania łatwiej będzie nam dokonać wyboru systemu odpowiadającego naszym potrzebom.

Na rynku działa przynajmniej osiem znanych sieci afiliacyjnych, z których korzysta wielu użytkowników, są to: WebePartners, Novem, SalesMedia, Afille.me, Convertiser, Zanox, Affizzy 
i Ads4Books (tylko rynek książek i ebooków). Warto gruntownie sprawdzić każdą z tych sieci.

Podsumujmy: problematyczny jest pierwszy kontakt z siecią i rejestracja. Zazwyczaj trzeba wypełnić długi formularz i czekać na akceptację. Warto w tym przypadku od razu nawiązać kontakt 
z Biurem Obsługi Klienta oraz zapoznać się wcześniej z FAQ, czy dostępnymi bazami wiedzy. To która sieć będzie najlepsza dla nas jest kwestią indywidualną, nie ma jednej recepty. Z sieciami afiliacyjnymi jest tak jak w przypadku każdego innego narzędzia marketingowego – trzeba je dobrze poznać 
i polubić. Popularność sieci afiliacyjnych będzie rosnąć, a wraz z nią – ich atrakcyjność. Może zatem warto już teraz poznać bliżej ten sposób zarabiania?

Źródło: Paulina Kamińska, Whitepress.pl

Regularnie otrzymuj powiadomienia o nowych materiałach. Dołącz do grupy ponad 6500 osób, którzy prenumerują eKomercyjnie!