eKomercyjnie.pl

Zgoda UOKiK na powołanie spółki easyPack (wspólna inicjatywa PineBridge oraz Integer.pl)

UOKiK wyraził zgodę na utworzenie – przez Asterina Investments, spółkę z grupy PineBridge oraz Integer.pl – wspólnego przedsięwzięcia pod nazwą easyPack. Tym samym sieć Paczkomatów InPost zostanie w okresie kolejnych 4 lat zwiększona do 16 tys. urządzeń. Tylko do końca 2012 roku – dzięki umowie z PineBridge Investments – Grupa Integer.pl rozlokuje 1000 nowych Paczkomatów, z czego około 300 na terenie Polski, 400 w Rosji, 200 na Ukrainie oraz ponad 100 w Czechach i na Słowacji.

Wspólna inwestycja Grupy Integer.pl oraz PineBridge – na łączną kwotę 108 mln EUR (453 mln zł) – zakłada wykorzystanie Paczkomatów InPost w kontekście potencjału dynamicznie rosnącego sektora e-commerce na świecie. W ramach projektu Grupa Integer.pl wniesie w okresie kolejnych 2 lat środki pieniężne i kapitał w wysokości 58 mln EUR (243 mln zł), natomiast PineBridge Investments zainwestuje ponad 50 mln EUR (210 mln zł).

„Zgoda UOKiK dotycząca utworzenia spółki easyPack jest doskonałą wiadomością nie tylko dla nas, ale też dla funduszu PineBridge, który uwierzył w nasz międzynarodowy projekt. Tym samym nic nie stoi już na przeszkodzie, żebyśmy wspólnie realizowali zagraniczną ofensywę związaną z rozwojem sieci Paczkomatów pod marką easyPack. Jesteśmy w pełni przygotowani – zarówno pod kątem formalnym, finansowym i operacyjnym – do kolejnych międzynarodowych wdrożeń. Mamy ogromne doświadczenie rynkowe w tego typu inwestycjach, a do tego jesteśmy przekonani, że oferujemy nie tylko atrakcyjne partnerstwo, ale przede wszystkim najlepszą ofertę dla operatorów pocztowych w każdym kraju i na każdym kontynencie. Naszą silną pozycję w tym sektorze potwierdzają strategiczne kontrakty w Europie, Chile, Arabii Saudyjskiej oraz Rosji” – komentuje Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl.

Harmonogram europejskiej ofensywy Grupy Integer.pl SA zakłada uruchomienie:

  • 1 000 maszyn do końca 2012 roku
  • 3 000 maszyn w 2013 roku
  • 2 500 maszyn w 2014 roku
  • 2 500 maszyn w 2015 roku

Dodatkowo, Grupa Integer.pl posiadać będzie w rezerwie 4 tys. maszyn, dostawianych w różnych krajach w miarę rynkowego zapotrzebowania.

Grupa Integer.pl planuje przeznaczyć do końca 2012 roku na rozwój usługi Paczkomaty InPost od 40 do 80 mln zł, a niemal pięcioletni projekt zagranicznej ekspansji wyceniany jest na około 300 mln euro. Udział usług niestandardowych będzie stanowić co najmniej 30% w przychodach Grupy Integer.pl w najbliższych latach. Dzięki strategicznym inwestycjom – realizowanym na międzynarodowych rynkach – przychody Grupy Integer.pl z projektów zagranicznych osiągną w ciągu kilku najbliższych lat poziom 20-40 mln euro rocznie.

Na początku czerwca 2012 roku – po kilkumiesięcznych testach operacyjnych – pierwsze urządzenia do całodobowego nadawania i odbierania przesyłek stanęły w Santiago w Chile. Komercyjny start usługi – realizowany na mocy umowy zawartej przez Grupę Integer.pl z narodowym operatorem CorreosChile – zapoczątkował uruchomienie na kontynencie amerykańskim około 300 Paczkomatów InPost.

Źródło: Grupa Integer.pl

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Bartosz Bielecki, Dawid Kwaśniewski, JollyMolly.pl

JollyMollyW wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją. Tym razem z pytaniami zmierzyli się Bartosz Bielecki i Dawid Kwaśniewski ze sklepu JollyMolly.pl.

AdvertisementReklama

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Dlaczego zdecydowaliście się uruchomić sklep internetowy?
Bartosz Bielecki, Dawid Kwaśniewski (JollyMolly.pl): Od pomysłu do wcielenia w życie sklepu internetowego minęło sporo czasu, jednak przez cały czas uważaliśmy, że ta forma zarobkowania jest idealna dla osób, które cenią sobie niezależność we wdrażaniu własnych pomysłów i koncepcji. Z drugiej strony, e-commerce ciągle się rozwija i nadal można osiągnąć sukces, korzystając z zasobów internetu.

Czym zajmowaliście się przed uruchomieniem sklepu?
W spółce (E-Procreo S.C.) jest nas trzech i wszyscy mamy bogate doświadczenie wyniesione z pracy w dużych korporacjach IT, a także w sklepie internetowym, będącym liderem w ostatnich latach w naszej branży, stąd prosta droga do współpracy przy takim projekcie.

Ile trwało uruchomienie sklepu? Czy napotkaliście na jakieś trudności?
Od powstania koncepcji do ruszenia ze sprzedażą minęło około ośmiu miesięcy ciężkiej i codziennej pracy. Najtrudniejszym wyzwaniem, jakie przed nami stanęło, było przełożenie naszej wizji sklepu klasy premium na rzeczywisty i ostateczny kształt strony. Idzie za tym cała masa szczegółów: od sposobu prezentacji produktów, po wdrożenie rozmaitych funkcjonalności. Był to proces, który trwa do dziś, i który zajął nam bardzo dużo czasu.

Czy zdecydowaliście się na gotową platformę sklepową czy stworzyliście własną?
Do wyboru odpowiedniej platformy przygotowaliśmy się solidnie. Poświęciliśmy bardzo dużo czasu na wyszukanie i wybór takiej opcji, która po pierwsze pozwoli utrzymać wysoki poziom graficzny, jaki sobie na początku założyliśmy (tu po selekcji grupa firm mocno nam się zawęziła), jak również umożliwi rozwijanie sklepu zgodnie z naszymi pomysłami, stąd decyzja o współpracy z i-sklep.pl, który proponuje dedykowane rozwiązania.

Skąd pomysł na nazwę JollyMolly?
Nazwa, z pozoru prosta rzecz, okazała się później sprawą bardzo absorbującą i wyczerpującą. Ile osób w firmie – tyle pomysłów. Jednak finalnie inspiracją była fabularyzowana historia pierwszego wibratora, przedstawiona w filmie „Histeria – romantyczna historia wibratora” (do obejrzenia którego wszystkich bardzo gorąco namawiamy). W skrócie: jedna z postaci – Molly, otwarta na nowinki technologiczno-erotyczne, okazała się po testach „sprzętu” być niezwykle jolly (wesoły). Stąd  też filmowa nazwa pierwszego wibratora „JollyMolly” stała się nazwą naszego sklepu.

Dlaczego wybraliście właśnie tę branżę, tak specyficzny asortyment?
Faktycznie, branża ze względu na to z czym do tej pory kojarzy się wielu osobom klasyczny, polski sex-shop, może wywoływać różne reakcje. Wszyscy przeszliśmy przez prace w korporacji, wyrobiliśmy sobie pewne standardy związane z obsługą klientów, a jednocześnie mamy też doświadczenie wyniesione z pracy w sex shopie i dlatego wiemy, jak wielki jest potencjał rozwojowy tej branży, jak wiele pomysłów można jeszcze wdrożyć.

Nasz asortyment rzeczywiście jest specyficzny, ale na pewno mocno wyselekcjonowany pod kątem jakości. Sprzedajemy produkty najlepszych światowych producentów i mamy nadzieję, że ta oferta zainteresuje osoby, które dopiero zaczynają przygodę z akcesoriami erotycznymi, jak również te bardziej doświadczone.

Czym wyróżniacie się na tle konkurencji?
Przede wszystkim staraliśmy się stworzyć sklep, który pod względem wizualnym będzie czymś wyjątkowym, czymś czego próżno szukać wśród polskich sklepów z tej branży. Chcemy, żeby zakupy w naszym sklepie były czystą przyjemnością. Zdajemy sobie sprawę, jak ważną kwestią w zakupach on-line jest odpowiednie zaprezentowanie produktu. Dlatego zdecydowaliśmy się na zastosowanie technologii prezentacji obrotowych 360 stopni z możliwością dokładnego obejrzenia każdego szczegółu produktu. Tu systematycznie staramy się rozwijać listę prezentacji produktowych, wykonanych właśnie w technologii 360. Docelowo zamierzamy wykonać prezentację produktów dla całego asortymentu w naszym sklepie. Oczywiście cały czas trzymamy rękę na pulsie w związku z nowymi technologiami prezentacji produktów i zapewniamy, że jeżeli pojawi się na rynku coś nowego, godnego uwagi, na pewno pojawi się to w naszym sklepie.

Jakim budżetem dysponowaliście na początku e-handlowej działalności?
Na chwilę obecną budżet przekroczył 50 tysięcy zł, jednak wiemy, że to nie koniec inwestycji. Największy koszt to oczywiście platforma sklepowa, zatowarowanie oraz prezentacje produktowe.

Ile zamówień pojawiło się w Waszym sklepie w pierwszym dniu/tygodniu po starcie?
Na pierwsze zamówienie czekaliśmy dokładnie 2 dni od rozpoczęcia kampanii reklamowej w Google. W pierwszym tygodniu trwania kampanii testowej zostaliśmy mile zaskoczeni liczbą zamówień, które wpływały praktycznie każdego dnia, co przełożyło się na zrealizowanie naszych założeń marketingowych.

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Waszym sklepie?
Jesteśmy na etapie testowania reklamy w Google i przy współpracy  z agencją marketingową staramy się wypracować najlepszy, dla naszej branży, sposób dotarcia do klientów. Niedługo też zamierzamy rozpocząć szeroko rozumiane działania w Social Media, jednak docelowo rzeczywistość zweryfikuje, przy jakich formach reklamy pozostaniemy.

W jaki sposób chcecie rozwijać Wasz sklep?
Skupimy się zarówno na prezentacjach produktowych, jak i dodaniu wielu „smaczków” uatrakcyjniających zakupy w JollyMolly. Na pewno będziemy podążać za najnowszymi trendami w branży i dołożymy wszelkich starań, aby nasza oferta była bogata i różnorodna. Mamy świadomość, że ten, kto nie idzie do przodu, stoi w miejscu, dlatego zajmiemy się dopieszczeniem naszego sklepu i mamy nadzieję skierować siły w stronę kolejnego projektu, który już kiełkuje w naszej wyobraźni.

W jaki sposób walczycie ze stereotypowym myśleniem na temat sklepów z akcesoriami erotycznymi?
Chcemy zerwać z koncepcją tandetnego, mocno cukierkowego sklepu z wulgarną wymową. Wychodzimy z założenia, że seksualność nie jest powodem do wstydu czy zażenowania. Klient, odwiedzając JollyMolly, może poczuć się, jak w lovestorze XXI wieku, gdzie w bardzo wygodny i bezpieczny sposób może robić zakupy, które są bardzo intymne. Zamierzamy też zająć się „edukacją społeczeństwa” i pokazać, że nie jesteśmy zaściankiem, w którym wstydem jest robienie zakupów w tego typu sklepie. Wręcz przeciwnie, uważamy, że umiejętność korzystania z przyjemności w dniu codziennym, przenoszenie fantazji do naszych sypialni, czy wreszcie szczere komunikowanie swoich intymnych potrzeb drugiej osobie i wspólne czerpanie świadomej przyjemności z pożądania, gwarantuje lepszą jakość naszego życia.

W jaki sposób pakujecie Wasze przesyłki?
Mając na uwadze dyskrecję naszych klientów, przesyłki pakujemy w kartony nie noszące żadnych oznaczeń związanych z lovestorem. Na paczce widnieje jedynie nazwa firmy, pod którą działa JollyMolly. W najbliższej przyszłości zamierzamy wprowadzić opcję „wrapping on demand”. Będą to ekskluzywne opakowania z tłoczonym logo naszego sklepu. Wydaje nam się, że to idealna propozycja dla osób chcących otrzymać paczkę lub wręczyć prezent w naprawdę dobrym guście.

Gdybyście mieli teraz robić swój e-sklep, to co zrobilibyście inaczej?
Z perspektywy czasu widzimy, jak dużo pracy musieliśmy włożyć, aby uzyskać zamierzony efekt. Teraz, nauczeni doświadczeniem, jak komunikować się z ludźmi zaangażowanymi w budowanie sklepu, czy to w warstwie grafiki, funkcjonalności czy zatowarowania i logistyki, moglibyśmy finalne stadium uzyskać szybciej i sprawniej. Cały czas jednak stoimy przed dużym wyzwaniem, czy nasza pasja i zaangażowanie znajdzie odpowiedni oddźwięk wśród osób, do których sklep jest skierowany. Mamy taką nadzieję i nie ustajemy w dążeniu do zrewolucjonizowania spojrzenia na erotykę.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Nowy serwis społecznościowo-shoppingowy: Szopuje.pl

Skąd pomysł na Szopuje.pl? Co go wyróżnia? W czym jest innowacyjny? Już towarzyszące mu hasło „Lubię to i korzystam” wyraźnie podkreśla, że to użytkownik decyduje, co chce mieć – a dzięki narzędziom Szopuje.pl może teraz kupować z zyskiem dla siebie.

AdvertisementReklama

Każdego dnia, przeglądając sieć – blogi, serwisy społecznościowe czy sklepy internetowe – natrafiamy na rzeczy, które chcielibyśmy mieć. Często jednak z upływem czasu zapominamy o przedmiotach, które wcześniej zwróciły naszą uwagę. Po prostu przychodzi taki moment, że nie jesteśmy w stanie zapanować nad dużą liczbą „uzbieranych” linków, nie mamy też ochoty ich wertować lub nie pamiętamy, na jakiej stronie widzieliśmy interesujące nas przedmioty. Szopuje.pl rozwiązuje ten problem – intuicyjnie, prosto i dzięki przyjaznej obsłudze.

Użytkownik tworzy w serwisie swój profil, którym umożliwia mu tworzenie listy produktów, pomysłów oraz inspiracji. Nic go nie ogranicza, wszystko zależy od jego aktualnych zainteresowań oraz planów zakupowych. Specjalnie przygotowana zakładka „Dodaj do Szopuje” umieszczana przez użytkownika w pasku zakładek każdej przeglądarki, umożliwia dodawanie jednym kliknięciem produktów, które pragnie on kupić.

„To dopiero pierwsza zaleta nowego serwisu. Kiedy użytkownik stworzy listę planowanych zakupów, ta zaczyna żyć własnym życiem – można się nią dzielić ze znajomymi, którzy wiedzą, czego konkretnie pragniemy i gdy nadarzy się okazja, mogą to podarować jako np. prezent urodzinowy. Również sami możemy śledzić zainteresowania oraz pomysły zakupowe naszych znajomych. Koniec z niechcianymi prezentami, które lądują potem na serwisach aukcyjnych” – tłumaczy Krzysztof Witko, współtwórca serwisu.

Szopuje.pl łączy kupujących ze sprzedającymi – ale nie na zasadzie zakupów grupowych. Serwis stawia na indywidualne rozwiązania. Partnerzy handlowi Szopuje.pl wiedzą, czego szukają użytkownicy oraz jaką popularnością cieszy się oferta ich sklepów. Dzięki tej wiedzy mogą zaoferować specjalne, niższe ceny osobie, która jest nią zainteresowana. „Można powiedzieć, że zakupy nigdy jeszcze nie były takie social” – dodaje Witko.

Szopuje.pl powiązany jest ściśle z Facebookiem, co znacznie ułatwia i przyspiesza rejestrację, gdyż jednym przyciskiem zakładamy profil w Szopuje.pl i od razu możemy… szopować – szukać pomysłów oraz inspirować innych. Użytkownicy Szopuje.pl mogą wreszcie bardzo szybko zamieniać „Lubię to” w „Kupuję to”.

Źródło: Szopuje.pl

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)