fbpx

eKomercyjnie.pl

Clochee – marka na 100% – wywiad z Darią Prochenką

ClocheePoprosiłam Darię Prochenkę, współtwórczynię ekologicznej marki Clochee, o pokazanie swojej firmy za pomocą liczb:

„2 osoby w zespole na start
2 lata przygotowań
3 kroki podczas procesu zakupów online
6 pierwszych produktów
7 produktów w przygotowaniu na wiosnę
20 produktów w sprzedaży do końca 2014 r.
100 procent naturalnych surowców
2013 – rok debiutu”

Dziś w wywiadzie dla eKomercyjnie o dwóch takich, które szturmem weszły na polski rynek kosmetyczny.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Jak narodziła się marka Clochee?

Daria Prochenka (clochee.com): Przełomem było przyjacielskie spotkanie przy kawie dwa lata temu. Spotkałyśmy się z moją wspólniczką Justyną Szuszkiewicz, a temat rozmowy naturalnie potoczył się w kierunku zdrowia, filozofii slowfood, aż do problemów z cerą… Gdy dowiedziałam się, że Justyna umie robić kosmetyki, byłam ogromnie zdziwiona. Obiecała, że zrobi mi olejek do mycia twarzy i demakijażu. Moim zdaniem był absolutnie genialny, dlatego stwierdziłyśmy, że tak świetny produkt nie powinien pozostać nieznany. Zaproponowałam Justynie, żebyśmy stworzyły firmę. Znalazłyśmy pomoc finansową w postaci programu Pomeranus Seed w Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości. Musiałyśmy profesjonalnie się przygotować, aby członkowie komisji uwierzyli w nas i w nasze produkty. Przygotowania do debiutu trwały prawie dwa lata.

Od jak dawna funkcjonujecie na polskim rynku i jak się na nim odnajdujecie?

Jesteśmy nową firmą, która zadebiutowała na polskim rynku w grudniu 2013 roku. Ponieważ grudzień to specyficzny momenty podczas, którego wszyscy robią intensywne zakupy, zostałyśmy rzucone od razu na głęboką wodę. Nie było czasu na żadne pomyłki, na spokojne wejście na rynek. Wszystko od samego początku musiało być „dopięte na ostatni guzik”.

Skąd pomysł na tego typu asortyment?

Justyna od wielu lat robiła kosmetyki dla siebie i przyjaciół. W wolnych chwilach czyta o dobroczynnym działaniu poszczególnych składników, proporcjach, sposobach ich łączenia. Od zawsze interesowała się też trendami w kosmetyce i pielęgnacji. Ponieważ ukończyła studia o kierunku Architektura zieleni zna się znakomicie na właściwościach wszystkich roślin, a nasze kosmetyki opierają się właśnie o surowce pochodzenia roślinnego. Ja natomiast od wielu lat stosuję kosmetyki naturalne. Zaczęłam po nie sięgać gdy uświadomiłam sobie co znajduje się w składzie popularnych, masowych kosmetyków. W tym samym czasie moja babcia zachorowała na nowotwór piersi, wizyta na onkologii uświadomiła mi jak łatwo i często wprowadzamy w węzły chłonne trujące substancje. Zdałam sobie sprawę, że przez 30 lat regularnie fundowałam swojej skórze dużo chemii.

Dlaczego sprzedaż w Internecie, a nie stacjonarnie?

Nasza działalność nastawia się przede wszystkim na sprzedaż internetową, ponieważ dzięki niej łatwiej dotrzeć do świadomych klientów. Osoby w Polsce, które stosują naturalne kosmetyki, przede wszystkim szukają ich w Internecie. My przez wiele lat robiłyśmy tak samo. Szukałyśmy kosmetyków w Sieci, szczególnie skupiając się na zagranicznych stronach. Teraz chcemy Polkom dać możliwość kupienia dobrych, zdrowych, przyjemnych dla oka i skutecznych naturalnych kosmetyków z rodzimego rynku. Poza tym nie stoi za nami żadna korporacja i nie mamy funduszy na to, aby otwierać eleganckie sklepy w dużych miastach. Dzięki obecności w Sieci możemy łatwiej dotrzeć do odbiorców. Mamy stacjonarny sklep w naszym rodzinnym mieście w Szczecinie, który jest jednocześnie naszym biurem. Otwieranie sklepów w innych miastach wiązałoby się z dodatkowymi kosztami, na które trzeba zarobić. Nie chcemy tego robić, ponieważ nasze kosmetyki mają mieć przystępną cenę.

clochee

Eko-świadomość wśród rodaków jest coraz większa. Dlaczego powinni wybrać właśnie Wasze produkty? Co wyróżnia Waszą markę na tle konkurencji?

Wiemy jak ważne dla świadomych ekologicznie odbiorców jest potwierdzenie, że dany produkt jest w pełni naturalny, dlatego wybrałyśmy surowce, które posiadają certyfikat Ecocert i takie, które są aprobowane przez Ecocert.
Pokazujemy także, że naturalny kosmetyk może jednocześnie ładnie pachnieć, elegancko wyglądać, być skuteczny i jednocześnie bardzo wydajny. Wystarczy jego niewielka ilość, a efekt jest i tak świetny.
Dodatkowo wyróżnia nas to, że jesteśmy małą firmą, słuchamy ludzi i ich potrzeb. Ważne jest też to, że najpierw testujemy wszystko na sobie, rodzinie i przyjaciołach. Jeśli coś nam się nie podoba albo mamy jakąkolwiek wątpliwość, na pewno nigdy to nie trafi na półki.
Wyróżniamy się też tym, że ekologiczne są wszystkie komponenty. Nasze kluczowe hasło to „Nie mamy nic do ukrycia”. Surowce to podstawa, muszą być świetne jakościowo, posiadać certyfikaty i pochodzić ze sprawdzonych źródeł. Wszystkie informacje o nich znajdują się na naszej stronie www.clochee.com, w zakładce „Co kryje się w środku?”. Nie mamy tajemnic przed naszymi klientami.
Bardzo ważne są także opakowania, które są po recyklingu, nadają się do recyklingu, a także (w przypadku peelingu) są wykonane przy pomocy d2w, czyli środka który powoduje szybszą degradację słoika pod wpływem tlenu. Wyrzucony do śmieci nie będzie rozkładał się setki lat, tylko zacznie znikać po kilkunastu. Aby być w 100% ekologiczne, wykluczyłyśmy podwójne pakowanie kosmetyków. Nie wkładamy ich w papierowe, ofoliowane kartoniki. Nie drukujemy katalogów, ani zbędnych ulotek reklamowych. Nawet wypełniacze do kartonów, w które pakujemy kosmetyki, wysyłane do klientów są ekologiczne, stworzone ze skrobi kukurydzianej. Producent zagwarantował nam, że są tak naturalne, że można je zjeść. Oczywiście spróbowałyśmy ich, żeby mieć pewność. Faktycznie, są naturalne, nic nam się nie stało, ale nie polecam ich, bo są nieprzyjemne w smaku.

clochee

Co Wasz klient znajdzie i nie znajdzie w kosmetykach Clochee?

Clochee to 100% naturalnych składników pochodzenia roślinnego. Wybieramy surowce posiadające certyfikaty Ecocert lub takie, które posiadające gwarancje upraw ekologicznych. Stosujemy masła roślinne, bogate i wartościowe oleje tłoczone na zimno, ekstrakty z roślin, certyfikowane substancje aktywne, naturalne olejki eteryczne i naturalne konserwanty. Nie stosujemy silikonów, olejów mineralnych, parafiny, parabenów, barwników i aromatów syntetycznych, substancji etoksylowanych, karbomerów, czy glikolu propylenowego.

Jakie działania reklamowe i marketingowe są w Waszym przypadku najlepsze i najskuteczniejsze, a które nie? Co Was zaskoczyło podczas promocji swojej marki w e-handlu?

Największą siłę ma marketing szeptany i siła rekomendacji. Dość duży oddźwięk miałyśmy z prasy, zarówno gospodarczej, jak i gazet codziennych. Zainteresowało się także nami radio, a także blogerki specjalizujące się w tematyce urodowej. To bardzo cieszy. Niestety, w naszym przypadku nie sprawdził się mailing wysyłany do użytkowniczek portali kobiecych. Prawdopodobnie zbyt duże nasycenie w grudniu kampaniami reklamowymi sprawił, że użytkownicy Sieci mieli przed Świętami za dużo informacji na swoich skrzynkach mailowych. To był zły czas na tego rodzaju komunikaty.

clochee

Od lewej: Justyna Szuszkiewicz i Daria Prochenka, twórczynie Clochee – simply organic (foto: Jarosław Gaszyński /fotojaga.info)

Jak ważna jest promocja w social mediach?

Social media są niezwykle ważne. Nie sprzedają fizycznie produktów, ale budują wizerunek. To także świetny kanał komunikacji z klientami. Kilka z naszych pierwszych klientek odnalazło nas na Facebooku i podzieliło się opiniami na temat naszych kosmetyków. Dzięki social media możemy również pokazać kulisy naszego biznesu, dzięki temu jesteśmy bliżej ludzi, a na tym nam bardzo zależy. Chcemy pokazać, że produkty które robimy powstały z naszych osobistych potrzeb – są dobre dla nas i dla wszystkich innych osób. Zapraszamy do poznania nas poprzez: facebook.com/clochee.simplyorganic

Stawiacie nie tylko na sprzedaż, ale również na wariant edukacyjny… W jakich kwestiach i w jaki sposób edukujecie ludzi jeśli chodzi o ekologiczną kosmetologię?

We wcześniejszym pytaniu mówiliśmy o tym, że coraz więcej ludzi w Polsce świadomie wybiera naturalne kosmetyki, organiczną żywność i zwraca uwagę na proekologiczne zachowania. Niestety, to jeszcze mały procent Polaków. W Polsce wciąż słychać głosy, że nastała moda na ekologię. Na zachodzie Europy naturalność jest czymś oczywistym – to nie moda, która ma to do siebie, że przemija. Dlatego staramy się edukować naszych klientów poprzez artykuły w mediach. Nawiązałyśmy współpracę z miesięcznikiem Prestiż oraz z portalem theMag.pl, które publikują treści ekologiczne. Umieszczamy również edukacyjne artykuły w naszym sklepie internetowym w zakładce „Akademia Clochee”. Jesteśmy również w trakcie rozmów z organizatorami imprez dla kobiet i będziemy prowadziły przy okazji takich spotkań warsztaty o ekologii oraz o tym jak czytać etykiety.

clochee

Od lewej: Daria Prochenka i Justyna Szuszkiewicz, twórczynie Clochee – simply organic (foto: Jarosław Gaszyński /fotojaga.info)

Czy producent eko kosmetyków jest w stanie podjąć walkę z chemicznymi, ale popularnymi produktami?

Ta walka już trwa na całym świecie, ale na pewno w Polsce szybko nie dojdzie do zwycięstwa. Dlatego, że naturalne kosmetyki są nieco droższe, a zarobki Polaków nie dorównują zachodnim pensjom. Producenci starają się udowodnić swoją naturalność poprzez kupowanie certyfikowanych surowców oraz dbaniem o dobre jakościowo opakowania. To wszystko kosztuje. Nie zaopatrujemy się w Chinach, tylko sprowadzamy z Wielkiej Brytanii butelki po recyklingu. Świadomie dbamy o jak najlepsze produkty, które trafią na półki naszych klientów. Nie idziemy na skróty, przez co nasze produkty nie kosztują kilka złotych, ale kilkadziesiąt. Dla wielu osób jest to znacząca różnica. Ubolewamy nad tym, ponieważ absolutnie każdy powinien móc zadbać o swoje zdrowie. Wierzymy jednak, że z roku na rok świadomość ekologiczna i zdrowotna będzie wzrastała, a przy okazji my, jako producenci, będziemy mogli zmniejszać koszty, nie tracąc na jakości. Z wynagrodzeniem Polaków walczyć nie możemy, ale możemy krok po kroku zwiększać świadomość ekologiczną. Zachęcamy na przykład do stosowania Zasady małych kroków – co to takiego? Zachęcam do przeczytania informacji na naszej stronie www.clochee.com w zakładce „Bliżej natury”.

Kim jest przeciętny klient Waszego sklepu?

Nie ma przeciętnego klienta. Przychodzą do nas dziewczyny w wieku dwudziestu lat, a także panie po siedemdziesiątce. Mężczyźni kupują u nas prezenty dla swoich kobiet, ale też balsamy, czy peelingi biorą dla siebie. Jedno jest pewne: najczęściej kupują osoby, które świadomie poszukują naturalnych kosmetyków – czyli mają już podstawową wiedzę dlaczego warto zamienić syntetyczne produkty na naturalne.

Z jakimi pytaniami najczęściej przychodzą do Was klienci?

Pytają czy nasze kosmetyki uczulają. Około 80% klientów na początku opowiada swoją historię, że jest uczulonych na wszystko. Alergie to znak naszych czasów. Dlatego serum i tonik Clochee są bezzapachowe. Uświadamiamy też swoich klientów, że nawet naturalne kosmetyki mogą uczulać. Tak jak organizm może nie tolerować w pokarmie orzechów czy miodu, tak samo może nie tolerować ekstraktu z róży. To bardzo indywidualne kwestie. Mówimy o tym wprost i zachęcamy do dokładnego studiowania etykiet. Warto zwracać uwagę na skład kosmetyków które uczulają i z czasem drogą eliminacji można znaleźć winowajcę uczulenia.

Jak budujecie długotrwałe relacje z klientami już pozyskanymi?

Trudno mówić nam jeszcze o długotrwałych relacjach z naszymi klientami, ponieważ to nasze początki. W planach mamy jednak szereg akcji rabatowych i niespodzianki dla osób, które zostały naszymi klientami.

Wiem, że pozyskałyście inwestora. Pochwalcie się jak to się stało, że ktoś Was i zauważył, zaufał i zainwestował środki finansowe.
Nic nie dzieje się samo. Szukałyśmy i znalazłyśmy program Pomeranus Seed Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości, który wspiera start up’y i innowacyjne pomysły. Po wysłaniu zgłoszenia zostałyśmy zaproszone na prezentację, na której ważyły się nasze losy. Kilkunastoosobowa komisja złożona prawie z samych mężczyzn, musiała wydać opinię czy chcą bliżej się przyjrzeć naszemu pomysłowi, czy nie. Musiałyśmy mieć twarde argumenty w postaci analiz i obliczeń, że warto w nas zainwestować. Na poparcie naszych słów Justyna przygotowała kosmetyki dla komisji. Koncepcja spodobała się i w taki oto sposób mogłyśmy zacząć przygotowywać się do kolejnego etapu programu, jakim jest stworzenie profesjonalnego biznesu planu. Przez kolejne miesiące pracowałyśmy ciężko nad kalkulacjami, aby przejść w 100% weryfikację Fundacji. Zanim faktycznie doszło do inwestycji przygotowania trwały prawie 1,5 roku.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Marzymy o tym aby systematycznie wprowadzać na rynek nowe produkty, tak aby, każdy mógł znaleźć dla siebie coś idealnego i rozwinąć markę na cały świat. Za kilka tygodni udostępnimy angielskojęzyczną wersję sklepu internetowego i rozpoczniemy sprzedaż w Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że tuż po tym przyjdzie kolej na cały świat.

Wasza marka w liczbach:

2 osoby w zespole na start
2 lata przygotowań
3 kroki podczas procesu zakupów online
6 pierwszych produktów
7 produktów w przygotowaniu na wiosnę
20 produktów w sprzedaży do końca 2014 r
100 procent naturalnych surowców
2013 rok debiutu

Podsumujmy: Clochee to…

Clochee… to 100% naturalnych składników.
Clochee… stosuje tylko przyjazne i ekologiczne opakowania.
Clochee… nie ma nic do ukrycia.
Clochee… to naturalnie przyjemne i zdrowe kosmetyki.
Clochee… ma receptę na piękno.

Daria Prochenka –  Prezes zarządu Clochee sp. z o. o., producent kosmetyków naturalnych i organicznych Clochee – simply organic. Przez wiele lat dyrektor wydawnicza w spółce Fabryka Słowa oraz redaktor naczelna lifestylowych magazynów Prestiż. Dziennikarka prasowa, radiowa i telewizyjna.

Autor wpisu

2 komentarzy do tekstu

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Asortyment w tej chwili rzeczywiście podstawowy, ale chętnie będę śledzić rozwój firmy, zwłaszcza, że to firma szczecińska. Olejek do demakijażu zapowiada się obiecująco.

    Odpowiedz ↓

  2. Fajna sprawa. Gratulacje dla Pań i życzę powodzenia :) Przeglądałam stronę internetową i znalazłam jedną rzecz dla siebie. Plus za kwestię recyklingu opakowań, jak być eko to na całego!

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

SuperKoszyk.pl konsekwentnie pnie się w górę – biznesowe podsumowanie 2013 roku

superkoszyk_logoW 2013 roku przychody ze sprzedaży w SuperKoszyk.pl, czołowej polskiej drogerii internetowej, wyniosły 7,37 miliona złotych i były o 19% wyższe niż przed rokiem. Miniony rok okazał się rekordowy również pod względem liczby zrealizowanych zamówień oraz liczby zarejestrowanych i aktywnych klientów. Co ciekawe, największy wzrost zainteresowania ofertą SuperKoszyk.pl odnotowano na terenach wiejskich i w małych miejscowościach.

AdvertisementReklama


Chemia gospodarcza i kosmetyki z dostawą pod drzwi

SuperKoszyk.pl zajmuje się sprzedażą kosmetyków, środków czystości i artykułów higieny od 2006 roku. W ciągu ostatnich czterech lat drogeria zrealizowała w sumie niemal 560 000 zamówień.

superkoszyk-liczba-zamowien

Od początku stycznia do końca grudnia 2013 roku pracownicy sklepu internetowego SuperKoszyk.pl zapakowali i wysłali ponad 174 600 przesyłek, to o 10 % przesyłek więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Największy wzrost sprzedaży odnotowano
w kategorii kosmetyków dla kobiet do pielęgnacji twarzy – zamówiono ich o 264% więcej niż przed rokiem.

„Cieszymy się, że Polacy coraz chętniej robią zakupy przez Internet i jeszcze bardziej z tego, że wybierają polskie sklepy. Jesteśmy doskonałym przykładem e-sklepu, który dzięki konkurencyjnym cenom, bogatej ofercie i doskonałej umiejętności współpracy z klientem, odnosi sukcesy w internetowym biznesie na tak konkurencyjnym rynku.” ­– skomentował Tomasz Grygieńć, współwłaściciel sklepu internetowego SuperKoszyk.pl.

W połowie 2013 roku firma podjęła szereg działań mających na celu podniesienie jakości funkcjonowania sklepu w Internecie i ułatwienie klientom korzystania z serwisu. Efekty wdrożonych zmian były widoczne już w czwartym kwartale roku, kiedy to SuperKoszyk.pl zanotował 42% wzrost przychodów ze sprzedaży, w porównaniu z analogicznym okresem 2012 roku. W ostatnich trzech miesiącach 2013 roku drogeria wysłała 51 500 paczek (wzrost o 40,06%).

Bezpieczny eSklep 2013

SuperKoszyk.pl został laureatem III edycji prestiżowego Ogólnopolskiego Konkursu „Bezpieczny eSklep 2013”. W konkursie udział wzięło ponad 400 sklepów internetowych funkcjonujących w Polsce, z czego wyróżnienie przyznano zaledwie 13 serwisom.

O SuperKoszyk.pl

SuperKoszyk.pl to największa internetowa drogeria w Polsce, która została założona w 2006 roku przez ludzi z ponad 20-letnim doświadczeniem w tradycyjnej sprzedaży i dystrybucji kosmetyków oraz środków czystości. Posiadana wiedza oraz zaangażowanie całego zespołu gwarantują najwyższą jakość obsługi. Obecna oferta drogerii internetowej obejmuje ponad znanych i docenianych 7 000 produktów, a także trudno dostępnych i poszukiwanych marek. Sklep dostarcza zakupy na terenie całej Polski przez siedem dni w tygodniu, w ciągu 24 godzin od momentu złożenia zamówienia.

Źródło: informacja prasowa

Autor wpisu

Tagi

2 komentarzy do tekstu

  1. Łukasz Surma

    Dziwne przecież ten sklep jest wyjątkowo brzydki. CHyba tylko na hurt się nastawiają i kupują jakieś małe sklepiki

    Odpowiedz ↓

  2. Zastanawiam się jak dane o wartości przychodu ( 7,37mln) mają się do danych za rok 2010 (8,8mln) jakie zostały podane w wywiadzie z 4 czerwca 2011 roku.

    https://www.ekomercyjnie.pl/dosc-dzwigania-ciezkich-toreb-ze-sklepu-do-domu-czyli-jak-superkoszyk-pl-robi-e-handel-w-polsce/

    Wydaje się, że sklep od tego czasu notuje spadek sprzedaży mimo, że liczba realizowanych zamówień cały czas rośnie, może strasznie spadła im wartość koszyka, a może dane jakie podają brane są z czapki i są mało wiarygodne.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Anna Pacholak, optishop.pl

przypinkowo.plBez zbędnego przedłużania – dziś w cyklu Pokaż Swój Sklep historia narodzin oraz rozwoju jednego z pierwszych e-sklepów optycznych w naszym kraju. Na pytania odpowiada Anna Pacholak, związana z projektem od samego początku.

AdvertisementReklama

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl):Dlaczego zdecydowałeś się uruchomić sklep internetowy?

Anna Pacholak (optishop.pl): To była naturalna potrzeba,wynikająca z rosnącego zainteresowania naszymi produktami na portalu aukcyjnym. Potrzebowaliśmy miejsca gdzie będziemy mogli przedstawić wszystkie produkty jednocześnie, robić okresowe promocje, a zwłaszcza akcje informacyjne.

optishop.pl

Czym zajmowałaś się przed uruchomieniem sklepu?

Całe moje zawodowe życie oparte było na kontakcie z klientami. Mniej więcej od 16 roku życia wiem, że praca z ludźmi daje mi ogromną przyjemność. Nie miało wtedy znaczenia czy sprzedaję kosmetyki, czy ubezpieczenia. Najważniejsze było moje osobiste przekonanie do wysokiej jakości produktu. W 1999 roku trafiłam do branży optycznej, gdzie pracowałam jako doradca klienta, a później, wraz z ilością szkoleń, dochodziły kolejne obowiązki. Branża optyczna stała się moją pasją. Wreszcie poczułam, że mogę nie tylko sprzedać produkt, ale też realnie pomóc człowiekowi. W 2004 zostałam poproszona o pomoc w stworzeniu wędkarskiego sklepu internetowego. Patrząc na ogromną ilość błędów, jakie właściciel sklepu popełniał w kontaktach z klientami, postanowiłam zacząć działać internetowo w branży którą znam i czuję. Wtedy właśnie, w 2006, poznałam pana Pawła Brenka – dzisiejszego właściciela sklepu Optishop.pl.

Ile trwało uruchomienie sklepu?

Samo tworzenie logotypu to czas ok. 2 tygodni. Trzeba było znaleźć odpowiedniego grafika, później pojawiły się setki propozycji i ich modyfikacje. Od ok. roku już prowadziliśmy sprzedaż aukcyjną. Wykorzystaliśmy ten czas na testowanie reakcji klientów na: zdjęcia, opisy, różne wersje logotypu. Po zakupie oprogramowania przez ok. 4 miesiące wprowadzałam produkty, zdjęcia, opisy, ćwiczyłam różne wersje graficzne. Później kontakty i negocjacje z systemami płatności i kurierami. Przez cały czas jednak uczestniczyłam w szkoleniach i kursach. W sumie trwało to pół roku, zanim na dobre wystartowaliśmy ze sklepem.

optishop.pl

Dlaczego wybrałaś właśnie tę branżę?

Bo wiedziałam, że Konfucjusz miał rację mówiąc: „Jeśli będziesz robił to co lubisz, nie będziesz musiał pracować”. To było oczywiste, że jeśli chcę sprzedawać coś przez Internet, będą to okulary i akcesoria optyczne. Wtedy, w 2006 roku, tak naprawdę nie było sklepu internetowego z tej branży. Nie było na kim się wzorować (teraz wiem, że to zaleta), a szkoleniowcy kiwali głowami twierdząc „Okulary? Przez Internet? To nie może się udać”. Ale nie mogłam robić nic innego – to lubię, to czuję i nie chcę zmuszać się do niczego innego. Nie chcę narzekać w poniedziałkowy poranek, że znów do tej roboty trzeba i oby do piątku. O swoich planach mówiłam absolutnie wszystkim, jednak nie miałam ani grosza na inwestycje. Przez wspólnego znajomego informatyka, trafiłam na pana Pawła, hurtownika opraw okularowych i sprzętu medycznego, właściciela stacjonarnego salonu optycznego – doskonała, ponad 20-letnia znajomość branży, wyczucie rynku, który od lat osiemdziesiątych zmieniał się jak w kalejdoskopie, otwartość na nowe pomysły i dysponowanie pełnymi magazynami. Tak zaczęła się współpraca.

Jakim budżetem dysponowałaś na początku e-handlowej działalności?

Dużym atutem był towar, który nie stanowił wydatku pierwotnego. Dostałam jednak warunek – jeśli będzie pozytywna reakcja na platformie aukcyjnej, będzie inwestycja na dalsze kroki. Żadnego nieuzasadnionego wydatku. Tak więc budżetem początkowym była moja praca na platformie aukcyjnej, później zakup logotypu, strony edukacyjnej optishop.com.pl, oprogramowania sklepowego. Razem ok. 7 tys. zł. Ogromny wkład niefinansowy w część edukacyjną (niezbędną jak na tą branżę) miały córki pana Brenka, Alicja – doktorantka kierunku optometrii na wydziale Fizyki UAM, i Joanna – wtedy jeszcze studentka tej samej uczelni. Jako Poznaniacy, szukamy najpierw źródeł, na które nie trzeba wydawać pieniędzy. W dalszej części zastanawiamy się, jak wykorzystać materię, która już jest, dopiero na końcu planujemy wydatki finansowe.

optishop.pl

Czy zdecydowałaś się na gotową platformę sklepową czy stworzyłaś własną?

Miałam zbyt małą wiedze na temat silników sklepowych, żeby tworzyć coś własnego. Testowałam 8 różnych oprogramowań, po 2 tygodnie każde i spośród nich wybrałam opcję, moim zdaniem najkorzystniejszą, na której pracujemy z powodzeniem do dziś. Nie cena tu grała główną rolę, choć nie była bez znaczenia. Intuicyjna obsługa, dobry serwis i stały kontakt z twórcami – to były główne motywy. Dziś jeszcze dorzuciłabym szybkość dostosowywania się do zmieniających się standardów (częste aktualizacje).

Ile zamówień pojawiło się w Twoim sklepie w pierwszym dniu/tygodniu po starcie?

Branża jest specyficzna. Musi minąć sporo czasu, zanim klient zdecyduje się na zakup. Okulary to proteza, która może bardzo pomóc, ale i bardzo zaszkodzić jeśli dobierze się ja nieumiejętnie. Spodziewaliśmy się pierwszego zamówienia po miesiącu funkcjonowania, pojawiło się po kilku dniach.

optishop.pl

Dlaczego zdecydowałaś się na tak specyficzny asortyment?

Asortyment, jakim dysponujemy, ewoluował z czasem i z nabieranym przez nas doświadczeniem. Po 3 latach działania sklepu okazało się, że konkurencja nie śpi i pojawili się wielcy inwestorzy z dużymi możliwościami. Kolejne szkolenia podkreślały – szukajcie niszy, nie bądźcie kolejnym sklepem z kolejnym zwykłym towarem. No i znaleźliśmy. Sportowcy z wadą wzroku. Optycy odsyłali ich do sklepów sportowych, a te spowrotem do optyków. Soczewki kontaktowe to rozwiązanie nie dla każdego. Tak naprawdę nie było firmy, która na poważnie zajęłaby się sprzedażą okularów sportowych z korekcją. Znaleźliśmy odpowiednie osoby do testowania okularów: Ratownicy GOPRu, biegacze i sportowcy z innych dziedzin. Bardzo szeroką opieką roztoczyliśmy dzieci z wadą wzroku – tu dopiero są kłopoty. Młody człowiek dostaje zwolnienie z WF-u, bo ma wadę wzroku. W gratisie dostaje nadwagę, wady kręgosłupa i płaskostopie. A wystarczą specjalne okulary i po temacie. Robimy wiele, żeby z tą propozycją trafiać do rodziców.
W tej chwili wszyscy pracownicy OptiShop.pl obiektywnie sprawdzają produkty w sportach takich jak: pływanie, nurkowanie, triatlony, bieganie, a nawet mamy jednego szalonego morsa, który testuje okulary w wilgoci i mrozie. Nie sprzedamy żadnego nowego produktu, który nie zostałby wcześniej sprawdzony w różnych warunkach.

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Twoim sklepie/w przypadku tego asortymentu?

Żadne tradycyjne i typowe dla sklepów internetowych. Nie działają kampanie linków sponsorowanych, ani reklamy banerowe, nie sprawdzają się zakupy grupowe. Nasz klient nie robi zakupów impulsowych. To przemyślane decyzje. Bardzo stawiamy na pocztę pantoflową, poczucie klienta, że jest jedyny i najważniejszy. Każda paczka jest estetyczna, ze specjalnym załącznikiem. Skutek przynoszą działania długofalowe: budowanie zaufania i wyróżnienie się jako specjalista ds. obsługi sportowców z wadą wzroku. W budowaniu takiego właśnie wizerunku bardzo pomógł nam Facebook, blog i Youtube, na którym nagrywamy krótkie amatorskie filmy z prezentacja produktów. Ukryte nagrania z poradami dostaje każdy, kto napisze do nas maila z jakimkolwiek zapytaniem. Oprócz tego stosujemy mailing, sprzedaż w porównywarkach i pozycjonowanie. Ostatnio też z powodzeniem wróciliśmy do platformy aukcyjnej, którą po drodze zaczęliśmy traktować troszkę po macoszemu – niesłusznie. No i najważniejsze: Żadna przymierzalnia wirtualna nie da tyle co osobiste sprawdzenie i dotknięcie towaru. Dlatego też dajemy aż 3 miesiące na zwrot towaru, nawet bez podania przyczyny. Klienci wybierają 2, 3 szt. opraw i odsyłają te, które im nie odpowiadają.

Gdybyś miała teraz robić swój e-sklep, to co zrobiłabyś inaczej?

O, wiele rzeczy. Zbyt późno zaczęliśmy walkę o naturalne pozycjonowanie. W ogóle niewiele wiedziałam nt. SEM/SEO. Większość opisów okazała się być do poprawy. Od razu szukałabym niszy. Widzę taką nawet jeszcze niezagospodarowaną w mojej branży, ale pomysł zostawię być może na kolejny sklep. Od samego początku potraktowałabym poważnie mailing i sposoby pozyskiwania wartościowych adresów – zakupiłabym dużo wcześniej system do wysyłek i śledzenia statystyk.

Jak wygląda proces składania zamówień?

W przypadku okularów „na zamówienie”, klient postępuje tradycyjnie, a poza tym wypełnia receptę na głównej stronie, w zakładce „wypełnij receptę”. W tej chwili jednak (po sondażu wśród potencjalnych klientów) testujemy nową wersję strony koszyka, gdzie dane z recepty będzie można wypełnić w jednym miejscu, składając zamówienie. Ale to nie wszystko… Spora część klientów (o ile nie większość) to ludzie w przedziale wiekowym 50+, którzy nie lubią wypełniania tabel, koszyków itp. Ważnym elementem dla nich jest możliwość złożenia zamówienia telefonicznie. W tym przypadku droga mailową wysyłam jedynie potwierdzenie zamówienia. Dla mnie również jest to świetne rozwiązanie, ponieważ nic nie zastąpi realnej rozmowy z klientem. Dodatkowo ze względu na duże zainteresowanie w godzinach wieczornych, na początku weekendu, przedłużyliśmy dyżur telefoniczny w piątki do godziny 22.00

Jaki odsetek zamówień pochodzi od klientów z zagranicy?

To się zmienia. Dwa lata temu było to ok. 10% zamówień. W tej chwili nieco mniej, jednak ze względu na wysokość kosztów przesyłki są to przeważnie zamówienia o wysokiej wartości. Mówię tu głównie o zamówieniach z USA. Głównym powodem, dla którego mamy zamówienia spoza Polski, są marki opraw jakie mamy w ofercie. Mało znane w Polsce, jednak niezwykle popularne zagranicą. Ponieważ jedne z pierwszych zamówień jakie mieliśmy „wpadły” nam niespodziewanie z Niemiec i UK, momentalnie przygotowaliśmy teksty w tych językach: Opis gwarancji, instrukcja użytkowania okularów, podziękowanie za zamówienie. Myślę, że warto od samego początku nastawić się „globalnie” na sprzedaż. Nie ruszając się miejsca mamy wtedy możliwość większej sprzedaży przy niewielkim nakładzie finansowym.

fotoAnna Pacholak – W branży optycznej od 1999 roku. Od siedmiu lat prowadzi sklep internetowy OptiShop.pl w firmie Brenk i Spółka. Ciągle poszukuje nowych rozwiązań. W wolnych chwilach przemieszcza się po poznańskich ścieżkach biegowych.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)