eKomercyjnie.pl

Jak nie „utonąć” w morzu przedświątecznych zamówień w sklepie internetowym?

Autorem poradnika jest Grzegorz Ostrowski – autor finezyjnych przepisów kulinarnych, fotograf apetycznych potraw na MniamMniam.pl / AleDobre.pl.

Sprzedaż elektroniczna jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin naszej gospodarki, a jej udział w całym polskim handlu to wciąż zaledwie kilka procent. Można się więc spodziewać, że sklepy internetowe czeka w najbliższych latach nieprzemijająca hossa. Warunkiem sukcesu jest dobre przygotowanie sklepu i takie zaplanowanie działań, by z roku na rok obsługiwać coraz więcej zamówień.

Jeśli jesteś właścicielem sklepu internetowego i choć raz zaskoczyła Cię liczba zamówień w okresie przedświątecznym, to jest to właśnie tekst dla Ciebie.

Jeśli było inaczej, nie trać czasu na jego lekturę, bo niczego nowego się nie dowiesz i już teraz zacznij planować następny rok i następne święta. Wiesz już bowiem, że dobre przygotowanie się do okresu zwiększonej sprzedaży to nie tylko odpowiednie zatowarowanie czy wcześniejsze zamówienie kartonów i taśmy do pakowania.

Nasze sklepy (AleDobre.pl / MniamMniam.pl) ze względu na swój asortyment cechują się wysoką sezonowością. W okresach przedświątecznych (Wielkanoc oraz Boże Narodzenie) notujemy duże zwiększenie sprzedaży i jest to całkowicie naturalne. Sprzedaż w miesiącach poprzedzających święta to trochę więcej niż połowa naszego rocznego obrotu. Taka sezonowość sprzedaży wymaga dokładnego zaplanowania działań, by nie „utonąć” w powodzi zamówień.

Należy się również zabezpieczyć się przed nieprzewidzianymi sytuacjami, które mogą zaburzyć płynne funkcjonowanie sklepu, a co za tym idzie, obsługę klientów.

To, że należy zaplanować odpowiednią ilość towaru, materiałów do pakowania oraz ustalić z firmami spedycyjnymi zwiększoną liczbę nadawanych przesyłek, jak również wcześniej zorganizować dodatkowych pracowników (łącznie z ich szkoleniem) nie jest niczym odkrywczym. To podstawy każdego handlu, zwłaszcza internetowego, gdzie obsługa każdego zamówienia zajmuje wbrew pozorom sporo czasu.

Dlatego warto wcześniej zaplanować sprzedaż na cały rok i pokierować nią w taki sposób, by niwelować różnice w liczbie zamówień składanych w okresach przedświątecznych i pozostałych miesiącach.

Zacznijmy od początku i zaplanujmy nasze działania tak, by jak najbardziej spłaszczyć „górkę” zakupową, nie zmniejszając przy tym zakładanej wielkości sprzedaży. W naszych sklepach stosujemy w tym celu kilka metod.

aledobre-sg

Intensyfikacja promocji…

… w okresach poprzedzających czas tradycyjnie uznawany za przedświąteczny. Wprowadzamy promocje na produkty kupowane zwykle przed świętami (na podstawie analiz z poprzednich lat) już na 2-3 miesiące przed świętami. Oznacza to zamówienie i zakontraktowanie towarów u dostawców nawet z rocznym wyprzedzeniem.

Nowe, bestsellerowe produkty

Bacznie obserwujemy rynek (także zagraniczny) i polegając na doświadczeniu i intuicji typujemy, a potem kreujemy nowe sprzedażowe hity. Z naszych obserwacji wynika, że intuicja (poparta doświadczeniem i szczegółowymi analizami z lat poprzednich) to bardzo skuteczne narzędzie. Miło jest mieć w swojej ofercie produkt, którego nie ma nigdzie indziej, a który jest poszukiwany przez klientów.

Takie hity mogą już na długi czas przed świętami zwiększać naszą sprzedaż. Przy okazji ich zakupu sporo klientów (odpowiednio ukierunkowanych przez dostępne nam mechanizmy, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz sklepu) zdecyduje się również na zakupy „świąteczne” dużo wcześniej niż np. 20 grudnia.

Stawiamy na bezpieczeństwo

Zachęcamy naszych klientów do zakupów przedświątecznych już na 3 miesiące przed krytyczną datą (o której za chwilę). I nie chodzi tu o bezwzględną „żądzę pieniądza” albo wyprzedzenie konkurencji, ale właśnie o spowodowanie, by jak najwięcej zamówień zostało dokonanych na długo przed świąteczną gorączką. Wykorzystujemy w tym celu wszystkie dostępne metody komunikacji.

Na ten okres planujemy wszelkie akcje specjalne oraz konkursy, które przyciągają uwagę klientów i kierują ich do odpowiednich działów i produktów. Koncentrujemy się wtedy na jednym aspekcie — komunikujemy naszym klientom, że jeśli wcześniej dokonają zakupów przedświątecznych, będą mieli 100% gwarancji ich dostawy na czas. Może to wyglądać nieco dziwnie – gwarantowanie dostawy przed świętami na 2 miesiące przed nimi, ale to się sprawdza.

Sposoby te stosujemy w naszych sklepach, dzięki czemu z roku na rok przedświąteczne spiętrzenie zamówień rozciąga się w coraz dłuższym czasie. Umożliwia nam to zaplanowanie dostaw towarów od dostawców (mamy na to więcej czasu), jak również pozwala na spokojniejsze i dokładniejsze zarządzanie magazynem. Dzięki temu możemy zminimalizować stany produktów sezonowych, które pozostaną nam po okresie świątecznym.

Zadowolenie klientów jest dla nas najważniejsze, więc nigdy nie obiecujemy gruszek na wierzbie.

Planując sprzedaż w okresie przedświątecznym każdego roku określamy najpóźniejszą datę — nazywaną przez nas wcześniej wspomnianą datą krytyczną — do której gwarantujemy 100% dostawy przed świętami. I jest to chyba najwcześniejsza data spośród znanych nam sklepów. W 2011 roku gwarantowaliśmy dostawę przed Gwiazdką dla zamówień złożonych do 15 grudnia. Wcześnie, nieprawdaż?

Dlaczego tak wcześnie? Dlatego, by mieć całkowitą pewność, że paczki dojdą na święta. Pamiętamy bowiem takie sytuacje, jak nagłe opady śniegu, strajki pocztowców i kurierów (oraz źle zaadresowane paczki, spóźnienia kurierów, paczki nie podjęte w terminie, etc.). By móc odpowiednio zareagować na takie sytuacje, potrzeba kilku dni. Naszym zdaniem, 2 dni to za mało.

sklepmniammniam-sg

Gwarantowaną datę ustalamy przed każdymi świętami i ma to ścisły związek z układem tygodnia poprzedzającego dni wolne od pracy. W roku 2011 układ dni przed Bożym Narodzeniem był najgorszym z możliwych. Wigilia w sobotę sprawiała, że wiele osób decydowało się na zakupy dopiero w ostatni weekend przed świętami.

Wielu właścicieli sklepów, z którymi rozmawialiśmy na temat tej daty pukało się w głowę, mówiąc nam, ile stracimy, nie prowadząc właściwie sprzedaży w ostatni weekend przed świętami (niektórzy w tym dniu mieli obrót na poziomie 17-20% całego grudnia). Z pewnością nasz obrót nieco się zmniejszył, ale wziąwszy pod uwagę, że każdy klient dostał swoje zamówienie na czas oraz, że zakupy przedświąteczne wysyłaliśmy już pod koniec października, wiemy, że ogólne saldo tej decyzji jest dodatnie.

Dużo sklepów dawało gwarancję dostawy dla zamówień złożonych jeszcze 22 grudnia. Z pewnością wiele zamówień złożonych tego dnia zostało doręczonych w terminie. Jednak z drugiej strony, pewna liczba paczek z różnych powodów nie dotarła do odbiorców przed Gwiazdką. Pamiętamy o tym, że jeden zadowolony klient poleci nasz sklep 5 innym osobom, a jeden niezadowolony – odradzi nasz sklep praktycznie wszystkim swoim znajomym.

Analiza danych to podstawa!

Oczywiście moje rady należy potratować jako tematy do dyskusji podczas planowania następnego roku. Bowiem to, co sprawdza się w naszych sklepach, niekoniecznie musi sprawdzać się w pozostałych.

Podstawą planowania jest zawsze analiza danych. W sklepach internetowych dane te są dostępne w ogromnej ilości i przyjaznej postaci. Warto je regularnie przeglądać, by już dzisiaj dobrze przygotować się na następny rok.
 

Powyższy artykuł pochodzi z książki „Sklep internetowy od A do Z. Kompendium eKomercyjnie.pl„. Zapraszamy do zapoznania się z naszą publikację – klikaj poniżej

sklep-internetowy-okladkazamow-ksiazke





Reklama

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. graniczna data dostawy, to bardzo ciekawa, rzecz – raz ze względu na to że wcześnie ustawiona potrafi nieco spłaszczyć górkę w tygodniu przed świętami, a dwa to ludzie mają pewność dostawy swoich produktów.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Jakie oprogramowanie wybrać dla sklepu internetowego? Dedykowana platforma, oprogramowanie pudełkowe czy Open Source?

Autorem artykułu jest Michał Handl – główny specjalista ds. systemu ITS w ZDiUM we Wrocławiu.

technologia-ecommerceNa rynku dostępnych jest obecnie całe spektrum platform do sprzedaży internetowej. Oferowane są różne modele licencyjne i różne scenariusze wdrożenia. Wybór oprogramowania ma znaczenie zasadnicze, ponieważ wpłynie nie tylko na czas i koszty wdrożenia, ale też na możliwości późniejszego rozwoju. W pierwszej kolejności należy określić ważne wymagania, które później staną się kryteriami decyzji. Każdy produkt będzie miał swoje zalety i wady, których nie da się pogodzić – trzeba dokonać wyboru mając na względzie wszystkie plusy i minusy.

W bardzo dużym skrócie platformy e-commerce można podzielić na:

  • Platformy dedykowane
  • Oprogramowanie pudełkowe:
  • - Oprogramowanie pudełkowe darmowe
  • – Oprogramowanie pudełkowe płatne
  • - Oprogramowanie pudełkowe w formie dzierżawy

Dzięki takiemu podziałowi będzie dostępny pierwszy punkt odniesienia do porównania.

Platforma dedykowana

Platforma dedykowana jest to oprogramowanie, które jest tworzone specjalnie pod potrzeby zamawiającego. Można mieć wpływ na wszystkie elementy i aspekty wytworzonego systemu, począwszy od technologii w jakiej zostanie wytworzone, a skończywszy na procesach przepływu danych, jakie zostaną zaimplementowane w tym rozwiązaniu.

Często producenci i dystrybutorzy nazywają platformą dedykowaną oprogramowanie pudełkowe (gotowy produkt) przystosowywane w większym lub mniejszym zakresie do potrzeb klienta. W tym przypadku chodzi o oprogramowanie pisane zupełnie od podstaw – pod klucz.

Zaletą takiego rozwiązania jest możliwość stworzenia platformy idealnie dopasowanej do środowiska informatycznego, które już istnieje w przedsiębiorstwie (np. bardzo dobra integracja z systemem księgowym lub systemem magazynowym). Biorąc pod uwagę plusy tego rozwiązania – trzeba zwrócić koniecznie uwagę na jego wady. Pomijając aspekt kosztowy i czasowy (wytworzenie oprogramowania od zera jest zazwyczaj bardzo drogie i trwa długo) warto zastanowić się czy będziemy w stanie zaprojektować dobry system i nie popełnić błędów, które już inni rozwiązali w swoich aplikacjach sprzedawanych od lat na rynku? Przy takim założeniu musimy wykonać projekt całego systemu, a nie tylko zmian dostosowawczych w istniejącym oprogramowaniu. Reguły cenowe, promocyjne, zarządzanie produktami…

Bardzo dużą wadą rozwiązań dedykowanych jest duży poziom odpowiedzialności obciążający zamawiającego. Nie ma co liczyć na aktualizacje producenta – dodatkowe funkcjonalności czy poprawę błędów w ramach pojawienia się nowszych wersji. Koszt wszystkich modyfikacji oraz utrzymania oprogramowania nie jest pomijalny.

Oprócz sytuacji wyjątkowych – jak sprzedaż nietypowych produktów cyfrowych, wejście na rynek z bardzo innowacyjną platformą transakcyjną – tworzenie systemu sprzedażowego od podstaw praktycznie nie znajduje uzasadnienia biznesowego.

Oprogramowanie pudełkowe

Oprogramowanie pudełkowe. To rodzaj oprogramowania, który można kupić bezpośrednio od dystrybutora, zainstalować i używać. W większości przypadków charakteryzuje się on dość zamkniętą strukturą, której użytkownik nie będzie musiał modyfikować.

Produktów tego typu dostępnych na rynku jest bardzo dużo. Różnią się licencją, ceną oraz możliwościami. W przypadku rozwiązań z licencją komercyjną trzeba mieć na uwadze, że oprogramowanie pudełkowe może nie pozwolić na wprowadzenie wszystkich modyfikacji koniecznych do realizacji biznesu lub modyfikacje takie będą bardzo drogie.

W celu usystematyzowania – oprogramowanie pudełkowe podzielić można na trzy główne kategorie:

  • Oprogramowanie pudełkowe w formie dzierżawy (rozwiązania płatne w formie ryczałtu miesięcznego) – SaaS – czyli Oprogramowanie Jako Usługa (Software As a Service) to najtańszy sposób na rozpoczęcie sprzedaży w Internecie. Zamawiający nie martwi się hostingiem, instalacją ani konfiguracja sklepu.
  • Oprogramowanie pudełkowe zamknięte – różnego rodzaju autorskie rozwiązania, wspierane najczęściej tylko przez producenta o zamkniętej licencji, która nie umożliwia wprowadzania zmian przez zamawiającego,
  • Oprogramowanie pudełkowe otwarte (może być zarówno darmowe jak i płatne) – oprogramowanie wydane na licencji Open Source. Producenci często świadczą dodatkowe, płatne wsparcie dla oprogramowania. Zamawiający może je jednak dowolnie modyfikować i rozwijać we własnym zakresie.

Oprogramowanie pudełkowe otwarte

Na rynku można spotkać kilka dobrych rozwiązań, które są darmowe, na przykład bardzo popularny PrestaShop czy Magento. Oprogramowanie takie – dzięki zastosowaniu licencji otwartej może być dowolnie dostosowane do potrzeb zamawiającego. Może on skupić się na modyfikacji tylko tych mechanizmów, które powinny działać w sposób dedykowany, podczas gdy wszystkie inne – działają „z pudełka” bez wprowadzania zmian. Trzeba pamiętać o tym, że jeśli rozpocznie się modyfikacje funkcjonalności wbudowane na we własnym zakresie to prawdopodobnie utraci się możliwość dokonywania aktualizacji dostarczanych przez producenta. W zależności od modyfikacji – możliwości aktualizacji mogą się ograniczyć lub skomplikować w bardzo dużym stopniu. Przy zmianie kodu bazowego platformy w celu wykonania aktualizacji mogą być konieczne ręczne porównania i scalania plików.

W efekcie może to spowodować, że użytkownik będzie w posiadaniu starej wersji znanego, otwartego oprogramowania, narażonego tym samym na ataki. Trzeba bardzo dobrze przemyśleć wszelkie modyfikacje w oprogramowaniu tak, aby zminimalizować ryzyko i zachować dostęp do aktualizacji producenta. Warto wybrać rozwiązanie, które będzie posiadało najwięcej przydatnych nam funkcjonalności oraz będzie umożliwiało dopisywanie pluginów (dodatków) nie zmieniających kodu bazowego.

Oprogramowanie pudełkowe zamknięte, oprogramowanie w formie dzierżawy

Oprogramowanie dostarczone w formie dzierżawy można podsumować stwierdzeniem: „szybko i tanio, ale z ograniczonym wachlarzem możliwości”

Takie rozwiązania dobre są dla wszystkich tych, którzy szybko i bez dużych kosztów chcą uruchomić sklep internetowy, nie potrzebują integracji z innymi systemami. Rozwiązanie to jest idealne dla osób rozpoczynających mikro biznes, niezatrudniających informatyków, a także dla których IT nie jest szczególną pasją. Do uruchomienia sklepu nie są potrzebne prawie żadne informatyczne zdolności. Po zamówieniu i realizacji przez firmę (często producenta/operatora) grafiki – resztę działań można zrealizować z poziomu panelu administracyjnego.

W przypadku oprogramowania w formie dzierżawy praktycznie nie ma możliwości wprowadzania dedykowanych pod zamawiającego zmian. Oprogramowanie jest używane w takiej samej wersji przez wszystkich klientów platformy a utrzymywanie osobnych modyfikacji dla producenta jest zazwyczaj nieopłacalne. Jeśli wybrana przez nas platforma udostępnia wersję do instalacji na naszym serwerze – czyli wersję zamkniętą, ale nie dzierżawioną – wtedy prawdopodobnie zmiany będą możliwe. Trzeba pamiętać, że zazwyczaj w takim przypadku licencja nie umożliwia samodzielnego wprowadzania zmian lub takie działanie doprowadzi do wygaśnięcia licencji. Zmiany wykonywane tylko i wyłącznie przez producenta mogą być drogie, mogą wiązać się też z długimi czasami realizacji.

Faktem jest, że oprogramowania pudełkowe zamknięte i dzierżawione często oferują mnóstwo gotowych funkcji, które są bardzo dobrze dopasowane do rynku, na którym działa zamawiający. Nic dziwnego – firmy tworzące takie produkty z jednej strony mają motywację do rozwoju wynikającą wprost z opłat za oprogramowanie. Z drugiej strony posiadają dużą bazę klientów sugerujących zmiany i nowe funkcje – które najczęściej stają się dostępne po pewnym czasie też dla wszystkich pozostałych.

Okazuje się, że największym zagrożeniem w takim przypadku jest stabilność producenta oprogramowania. Decydując się na wybór platformy rozwijanej przez jedną firmę, czasami mniejszą niż biznes zamawiającego – ponosi on duże ryzyko. Firma taka może zaprzestać rozwoju produktu lub zaprzestać działalności w ogóle. Decydując się na oprogramowanie, które ma wesprzeć nasz biznes przez najbliższych kilka lat – warto pomyśleć o rozwiązaniu otwartym, które da większe bezpieczeństwo biznesowe.

Oprogramowanie pudełkowe otwarte – Open Source

Open Source, to nie tylko sposób dystrybucji, ale ruch wolnego oprogramowania, który od końca lat 80-tych cały czas rozwija się i skupia wokół siebie wielu sympatyków. Istnieje co najmniej kilka modeli biznesowych wspierających producentów oprogramowania otwartego.

Przykładem osiągania zysków z oprogramowania Open Source może być świadczenie dodatkowych płatnych usług związanych ze wsparciem dla darmowego oprogramowania lub dystrybucja darmowej wersji oprogramowania z ograniczonymi opcjami, natomiast w wersji komercyjnej w opcji z rozszerzonymi funkcjonalnościami.

Rozwiązania Open Source bardzo rozpowszechniły się i dzisiaj wiele serwisów internetowych opartych jest na nich w części lub całości (np. system operacyjny Linux, serwer www Apache, baza danych MySQL, język programowania PHP).

Oprogramowanie Open Source, jak sama nazwa wskazuje ma otwarte źródła, dzięki czemu każdy użytkownik, który używa tego oprogramowania, może w razie potrzeby analizować i modyfikować jego kod źródłowy – poprawiając błędy lub wprowadzając nowe funkcje.

Ponieważ każdy może to zrobić, to zagrożeniem będzie pojawianie się w Internecie informacji o gotowych sposobach na włamanie czy wykradnięcie cennych informacji. Jednocześnie dzięki temu, że kod może być analizowany przez dosłownie każdego, przyspieszone jest wykrywanie błędów, a co za tym idzie pojawianie się łatek i zabezpieczeń. Z obu powyższych wynika konieczność częstego aktualizowania i śledzenia zmian systemów Open Source z których korzystamy.

Rozwój projektów Open Source daje korzyści producentom rozwiązań komercyjnych. Między innymi IBM, RedHat, Varien, Intel i inni, rozwijają i wspierają projekty Open Source. Z jednej strony traktują taki model jako reklamę (dzięki rozwiązaniom otwartym jest szansa trafić do większej liczby użytkowników, którzy zapoznają się z rozwiązaniem i prawdopodobnie w przyszłości będą korzystali, z płatnych wersji, płatnego wsparcia itp.). Z drugiej strony takie podejście umożliwia im wykorzystanie wiedzy i doświadczenia programistów, którzy zainteresują się oprogramowaniem i dostarczą nowe moduły czy też znajdą i poprawią błędy.

Zanim zastanowimy się nad rozwiązaniem Open Source to musimy także zwrócić szczególną uwagę na licencję dystrybucyjną danego oprogramowania. Sam fakt tego iż program posiada otwarte źródła, nie jest jednoznaczne z tym, że można go używać w dowolny sposób.

Mit rozwiązań komercyjnych

Firmy często korzystają z płatnych rozwiązań dlatego, że w naszej podświadomości zakorzenione jest przeświadczenie – skoro oprogramowanie jest darmowe to na pewno jest kiepskiej jakości i dlatego nie jest godne zaufania. Co więcej – pewnie nie ma wsparcia technicznego w przypadku awarii czy modyfikacji niektórych funkcjonalności.

Rozwiązania komercyjne często charakteryzują się dużo bardziej istotnymi wadami:

  • zamknięty kod źródłowy – w większości przypadków rozwiązań komercyjnych kod źródłowy aplikacji nie jest dostępny do wglądu, modyfikacji czy zmian, przez co wykrycie potencjalnych błędów w oprogramowaniu jest utrudnione. Mniejsza ilość opublikowanych informacji na temat błędów nie oznacza, że oprogramowanie jest lepsze,
  • uzależnienie się od dostawcy rozwiązania – wdrożenie zamkniętej platformy całkowicie zamyka drogę do wyboru firmy wdrażającej czy rozwijającej wdrożony produkt. Powoduje to bardzo często problem związany z dużym kosztem utrzymania powdrożeniowego takiej platformy,
  • niepewna stabilność rozwoju – oprogramowanie komercyjne, zwykle jest rozwijane przez jednego producenta, który może zaprzestać rozwijać to oprogramowanie. Użytkownik posiadający wdrożone rozwiązanie, nie ma na to żadnego wpływu,
  • brak dokumentacji – jest to bardzo ogólna kwestia, dużo przypadków rozwiązań komercyjnych pokazuje, że dokumentacja oprogramowania jest niepełna, istnieje tylko w formie porad do najczęstszych problemów i procedur. Niektóre elementy dostępne są tylko za pomocą sprawdzania ich działania metodą prób i błędów,
  • brak wsparcia – wsparcie często ograniczone jest do płatnego supportu świadczonego poprzez producenta aplikacji, brak lub ograniczona ilość porad na forach internetowych.

Biorąc pod uwagę specyfikę w jakiej się obracamy, czyli wdrożenia e-commerce, trzeba zastanowić się jaki jest do dyspozycji czas i budżet. Jak wcześniej już wspomniano najtańszym oprogramowaniem i pozbawionymwszelkich aspektów związanych z technologią, jest platforma w formie najmu.

Większość rozwiązań Open Source, oczywiście samo w sobie jest rozpowszechniane jako darmowe, jednak wdrożenie – jako proces wprowadzania zmian i dostosowań oczywiście darmowy już nie jest. W ramach kosztów wdrożenia trzeba ująć wszystkie elementy konieczne do dostosowania lub modyfikacji.

Można wymienić między innymi koszty związane z:

  • Dostosowaniem wyglądu strony internetowej
  • Tłumaczenia językowe
  • Instalacja dodatkowych modułów (np. moduł płatności)
  • Implementacja mechanizmów integracji (w niektórych przypadkach wytworzenie ich od podstaw)

Jeśli chcemy uruchomić sklep w którym mamy zamiar wprowadzić dodatkowe usprawnienia lub nietypowe funkcje, których nie znajdzie się w sklepach pudełkowych to zdecydowanie powinno się zastanowić nad rozwiązaniami Open Source.

Dla praktyków, najpopularniejsze platformy

Magento, to bardzo ciekawa platforma e-commerce, która w ostatnich latach nabiera ogromnej popularności wśród użytkowników. Przez światowych konsultantów zostało uznane za najszybciej rozwijającą się platformę e-commerce. W 2011 firma Magento została przejęta przez eBay, zyskując dzięki temu dodatkowe fundusze na dalszy rozwój oraz uwiarygodnienie marki. Licencja Magento przewiduje dwa warianty:

  • Magento Community, które jest oparte o licencję oprogramowania Open Source, czyli dostarczanego z otwartym kodem źródłowym gotowym do modyfikacji. Magento Community jest dostępne na licencji OSL2.
  • Magento Enterprise – komercyjna licencja charakteryzuje się przede wszystkim gwarancją producenta oraz zgodnością z korporacyjnymi standardami bezpieczeństwa i wymiany danych.

Prestashop, to z pewnością najpopularniejsza w całej Europie platforma e-Commerce w całości dystrybuowana na licencji Open Source. Zaletą tego rozwiązania jest możliwość instalacji dodatków (pluginów) rozszerzających funkcjonalność sklepu dostępnych w tak zwanym centrum pobierania. Wiele z nich jest udostępnianych za darmo, a niektóre są dystrybuowane za niewielką opłatą. Oprogramowanie Prestashop jest o wiele mniej skomplikowane od platformy Magento. Prestashop jest dostępny na licencji OSL2.

osCommerce, to chyba najstarsza platforma sklepowa online dostępna na licencji Open Source. W samym oprogramowaniu osCommerce ujawniono bardzo dużo luk bezpieczeństwa, dlatego też w przypadku tego oprogramowania szczególnie na bieżąco trzeba śledzić informacje o aktualizacjach.

Niezależnie od tego posiada on bardzo dużo dodatków rozszerzających funkcjonalności, a w Internecie można znaleźć całkiem dużo informacji dotyczących rozszerzania czy modyfikowania platformy na forach społeczności internetowej. Dla odróżnienia od wcześniej wspominanych platform osCommerce dostępny jest w ramach licencji GPLv2.

IAI-Shop, Shoper lub WellCommerce, to platformy oprogramowania sklepu internetowego dostarczana w formie usługi do wynajęcia (Software as a Service, w skrócie SaaS). Uruchomienie takiego rozwiązania nie zajmuje dużo czasu, przeważnie około 3 – 4 tygodnie. W tym czasie otrzymamy platformę udostępnioną przez producenta, projekt graficzny, konfigurację najważniejszych
parametrów oraz wprowadzenie produktów.

Aktualnie platformy te są już na tyle rozbudowane, iż opisywanie poszczególnych funkcjonalności nie ma sensu gdyż różnią się szczegółami. Zwykle w pudełkowym rozwiązaniu zaimplementowane są mechanizmy integracji z najpopularniejszymi programami do prowadzenia firmy (np. Subiekt, WF-Mag czy CDN), integracje z najpopularniejszymi serwisami aukcyjnymi czy popularnymi porównywarkami cen, a także z systemami płatności elektronicznych i serwisami opinii.
 

Powyższy materiał pochodzi z książki Technologia w e-commerce. Teoria i praktyka. Poradnik menedżera, wydanej nakładem wydawnictwa Helion.
Całość jest dostępna do kupienia za 69 zł w wersji drukowanej lub za 62,90 zł jako ebook. (link partnerski) Kliknij tutaj i kup »

technologia-ecommerce-okl1dodaj-koszyk-helion









Autor wpisu

8 komentarzy do tekstu

  1. Polecam i zapraszam do zapoznania się z ofertą platformy sklepów internetowych RedCart.pl

    Odpowiedz ↓

  2. Witam, jestem „świeżynką” w zakresie korzystania z PrestaShop. Czy mogę prosić o wyjaśnienie jak często należy wykonywać aktualizacje takiej platformy. Z jakimi skutkami muszę się liczyć w przypadku zaniedbań w tym zakresie.
    pozdrawia
    Mariola

    Odpowiedz ↓

  3. Jawna reklama komercyjnych programów z Polski i zagranicznych open source. Autor bardzo słabo się przyłożył do zainteresowania czytelnikiem polskich programów open source jak:
    – Quick.Cart – http://opensolution.org/
    – GekoSale – http://www.gekosale.pl/

    Panowie te programy mają w Polsce tysiące użytkowników więc nie jest to jakaś nisza. Piszemy dla Polaków!

    Odpowiedz ↓

  4. Marcin Rachwalski

    Też bardzo słabo oceniam ten artykuł. Dużo czytania mało wniosków i rekomendacji. Co polecacie dla totalnych starupów, gdzie w zespole nie ma programisty?

    Odpowiedz ↓

  5. Ja polecam Selly.pl. Działamy na selly od ok. dwóch lat i jesteśmy bardzo zadowoleni. Sklep posiada integrację z Allegro o niebo lepszą niż Sote (pracowaliśmy z nimi ok 2 długich lat). Sklep posiada integrację z Pocztą, Paczkomatami, DPD, DHL, UPS, Siódemką i Furgonetką – co jest ważne a mało kto na to zwraca uwagę przy wyborze sklepu – integracje te są bezpłatne czyli są w pakiecie podstawowym. Pisze o tym dlatego, że w Sote 3 lata temu zapłaciłam za integrację 700zł, która później przestała działać i nikt nie wiedział czemu. Oprócz tego list generowany jest z panelu sklepowego a nie tak jak to było w Sote było trzeba mieć osobny program, który pobierał dane i przesyłał dalej do programu kurierskiego – to było utrudnienie.
    A najważniejsza rzecz to obsługa klienta, w selly nie mamy z tym najmniejszego problemu – jeśli zaznaczymy wysoki prorytet w zgłoszeniu to odpowiedź otrzymujemy błyskawicznie – jeśli priorytet jest niski (można samemu sobie wybrać) to odpowiedź jest najpóźniej następnego dnia. Odpowiedzi zawsze były jasne napisane tak żeby człowiek bez znajomości np. htmla był w stanie sobie sam poradzić (jak krowie na miedzy) bo nie okłamujmy się nikt na początku nie zatrudnia wysokiej klasy informatyka – no i w sumie z tym sklepem nawet go nie potrzebujemy. Dla porównania w Sote jak się kilka razy do nich nie zadzwoniło to nie odpowiedzieli a jak odpowiadali to z łaską, wyżej wspomniany problem z firmą kurierską nie został rozwiązany przez nich i to przeważyło już i tak ciężką szalę.
    Ponadto wersja grafiki podstawowej (bezpłatnej bo na takiej w dalszym ciągu jesteśmy) w Selly jest naprawdę przyjemna.
    Tak z ciekawości sprawdzałam rynek oprogramowani ostatnio i nie znalazłam oprogramowania na które chciałabym zamienić Selly, więc szczerze polecam selly, a jeśli ktoś zastanawia się nad Sote stanowczo odradzam ze względu właśnie na obsługę klienta.
    PS Rozpisałam się dlatego, że jak ja wybierałam selly to trochę na zaufanie bo nie było opinii na ich temat a tu macie rzetelną opinię, która mam nadzieje Wam pomoże – mi by się taka przydała. Na potwierdzenie zapraszam do naszego sklepu: http://s-mumo.pl/

    Odpowiedz ↓

  6. Moim zdaniem najlepsze są SaaS. Ma się z głowy tyle załatwień, to bardzo komfortowe. Można się skupić na myśleniu o rozwoju, reklamie itp.

    Odpowiedz ↓

  7. Przemysław

    Witam serdecznie,
    a jakie oprogramowanie najlepiej wybrać dla oferty sprzedażowej z 1 produktem ? Chodzi mi o stronę sprzedażową typowo dla 1 produktu, gdzie przekaz marketingowy jak i przycisk kup teraz będą na stronie głównej. Oto przykład: zeroperoxide kropka com
    Czy za pomocą CMS wordpress da radę coś takiego zrobić? Byłbym wdzięczny za opinię. Pozdrawiam

    Odpowiedz ↓

  8. Witam serdecznie,
    Myślę, że o ile podsumowanie rozwiązań pudełkowych jest mniej lub bardziej słuszne, o tyle nie można wziąć wszystkich rozwiązań dedykowanych do jednego worka. W artykule wspomniałeś o aktualizacjach w przypadku rozwiązań dedykowanych. Myślę, że bardziej świadome firmy mają to na uwadze i są robione bezpłatne updaty kilka razy w roku.
    Nie mniej jednak miałam do czynienia z kilkoma firmami, które wzięły się za stworzenie platformy sklepowej typowo pod jednego klienta – wtedy albo klient bedzie bardzo bogaty, albo po prostu nie ma to sensu. Nie mniej jednak warto się przyjrzeć wielu rozwiązaniom dedykowanym, bo spotkałam się z kilkoma, która naprawdę cenowo wypadają podobnie (w dłuższym okresie czasu), a gwarantują wyższe bezpieczeństwo i stabilność, nie mówiąc już o dużo lepszej wydajności.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Pokaż Swój Sklep [PSS]: Stéphane Treppoz, sarenza.pl

sarenza.plSarenza to sklep online specjalizujący się w branży obuwniczej, założony w 2005 roku we Francji. Pozycję lidera rynku ugruntował w oparciu o zasadę doskonałego wyboru, doskonałej obsługi i doskonałego stylu. Obecnie w ofercie sklepu znajduje się prawie 600 marek obejmujących 45 000 różnych modeli obuwia i toreb. Sklep Sarenza działa już w 25 krajach europejskich. Od momentu jego powstania sprzedanych zostało już 8 milionów par butów! Dziś w wywiadzie Pokaż Swój Sklep o marce opowiada Stéphane Treppoz.

W wywiadach z serii Pokaż Swój Sklep (PSS) staramy się regularnie promować sklepy internetowe z różnych branż, zaś odpowiedzi naszych rozmówców przy okazji pomagają też osobom, które dopiero rozważają start w e-handlu. Wszystkich, którzy chcieliby opowiedzieć nam o swojej działalności zapraszamy do kontaktu z redakcją.

Paulina Wawrzyczek (eKomercyjnie.pl): Dlaczego zdecydowałeś się uruchomić sklep internetowy?

Stéphane Treppoz (sarenza.pl): Sarenza ma 3 założycieli. Z decyzją dotyczącą otworzenia sklepu internetowego oferującego obuwie wiąże się zabawna historia. Jeden ze współzałożycieli Sarenzy, Yoann le Berrigaud był przedsiębiorcą zajmującym się branżą e-commerce. Jego żona, będąca wówczas w ciąży, marzyła o zakupie pary różowych butów Gola. Niestety, po przeszukaniu całego Paryża nie znalazła ani jednej sztuki. W końcu natknęła się na firmę Gola w Internecie, czas dostawy wynosił jednak aż 3 tygodnie! Wtedy właśnie uznała, że założenie sklepu internetowego zajmującego się sprzedażą obuwia to świetny biznes. Jednak 18 miesięcy po rozpoczęciu działalności, Sarenza wpadła w kłopoty finansowe. Po audycie firmy w marcu 2007 roku, Helene Supau i Ja zostaliśmy powołani na stanowiska prezesa i dyrektora operacyjnego, a naszym celem było usprawnienie funkcjonowania sklepu. Sama koncepcja firmy od samego początku była bardzo dobra, trzeba było jednak popracować nad realizacją całego projektu. Nasze działania zaczęliśmy od pracy nad ofertą (wybór marek, wybór modeli, obrót magazynowy) i modelem biznesowym.

sarenza

Czym zajmowałeś się przed uruchomieniem sklepu?

Po roku spędzonym w prestiżowej firmie Arthur Andersen w Nowym Jorku, w 1990 r. dołączyłem do Mecano zarówno jako Wiceprezes Firmy Matki jak i prezes amerykańskiej filii. Od 1995 do 1998 roku zajmowałem stanowisko Project Manager w Vivendi, a następnie w Cegetel. W sierpniu 1998 roku zostałem mianowany prezesem AOL France, gdzie pracowałem do 2004 roku, kiedy to przeniosłem się do firmy Wendel Investment, zajmując stanowisko Starszego Doradcy. Pracę dla Sarenzy rozpocząłem w 2007 roku. Od tego czasu staram się budować wokół siebie zgrany i skuteczny zespół, który jest kluczem do sukcesu firmy.

Ile trwało uruchomienie sklepu?

Tak jak wspomniałem, sama firma powstała w 2004 roku, jednak dopiero od 2007 zaczęła się prężnie rozwijać na innych niż francuski rynkach europejskich. Sarenza jest dziś dostępna aż w 25 krajach europejskich.

sarenza

Dlaczego wybrałeś właśnie tę branżę?

Pomysł na skupienie się na branży obuwniczej był impulsem, który zapoczątkowała żona jednego z współzałożycieli Sarenzy. Stworzenie firmy było przede wszystkim odpowiedzią na zapotrzebowanie na tego typu przedsięwzięcia, które pojawiło się nie tylko we Francji, ale też na większości rynków europejskich.

Czy zdecydowałeś się na gotową platformę sklepową czy stworzyłeś własną?

Nie korzystamy z gotowych rozwiązań, Sarenza stosuje tylko i wyłącznie własną, sprawdzoną technologię.

sarenza

Ile zamówień pojawiło się w Twoim sklepie w pierwszym dniu/tygodniu po starcie?

W pierwszym tygodniu od wejścia firmy na rynek zanotowaliśmy mniej niż 10 zamówień dziennie, podczas gdy dziś, dzięki dobrej promocji strony, jest ich aż 10 000. W październiku tego roku Sarenza osiągnęła liczbę 8 milionów sprzedanych produktów od momentu swojego powstania.


Nie planowałem zająć stanowiska prezesa firmy zajmującej się sprzedażą obuwia przez Internet. Jednak, gdy pojawiła się taka propozycja, wraz z Helene podjęliśmy wyzwanie stworzenia europejskiego lidera branży obuwniczej online. Dziś mamy w ofercie ponad 600 marek i 45 000 produktów na polskiej wersji strony, a także 700 marek na stronie francuskiej. Mamy też ponad milion produktów (damskich, męskich i dziecięcych) w naszym magazynie w Beauvais.

sarenza

Jakie działania marketingowe są najbardziej skuteczne w Twoim sklepie/w przypadku tego asortymentu?

Właściwie każda strategia marketingowa jest użyteczna. Dla nas jednak kluczem do sukcesu jest budowanie zaufania konsumenta i spełnianie obietnicy będącej jednocześnie podstawą naszego modelu biznesowego: „najlepszy wybór, najlepsza obsługa i największa przejrzystość”.

Sarenza_jak_wysokie_obcasy_nosza_kobiety

Gdybyś miał teraz robić swój e-sklep, to co zrobiłbyś inaczej?

W związku z tym, że nasze działania okazały się skuteczne, po raz drugi wszystko zrobilibyśmy dokładnie tak samo.

Jak wygląda proces składania zamówień?

Złożenie zamówienia w sklepie Sarenza.pl jest niezwykle proste. Strona wyposażona jest w wygodny filtr, usprawniający wyszukiwanie modeli. Dodatkowo, dla ułatwienia zakupów, przy każdej marce znajduje się informacja dotycząca rozmiarówki obuwia (w przypadku, gdy jest zawyżona lub zaniżona), dzięki czemu nasi klienci mogą mieć pewność, że zamówione przez nich produkty będą odpowiednie. Korzystając z usług sklepu Sarenza.pl konsumenci mogą też, za pośrednictwem wiadomości e-mail bądź pod specjalnym numerem telefonu, zasięgnąć rady zawsze gotowych do pomocy konsultantów. Nasi klienci mają aż 100 dni na podjęcie decyzji – zwrot lub wymianę zamówionych artykułów. Dzięki tak długiemu okresowi na zastanowienie mogą poświęcić się zakupom nie będąc narażonym na presję czasu. Dodatkowo, jeżeli podlegający zwrotowi towar jest nowy i nie używany, klient nie ponosi żadnych kosztów za jego odesłanie. Wszystkim klientom Sarenzy przysługuje jeden darmowy zwrot lub jedna darmowa wymiana przy każdym zamówieniu.

fotoStéphane Treppoz – po roku spędzonym w prestiżowej nowojorskiej firmie audytorskiej Arthur Anderson, w 1990 roku dołączył do Mecano, gdzie pełnił podwójną rolę – wicedyrektora spółki i dyrektora amerykańskiej filii firmy. Od 1995 do 1998 roku zarządzał projektami dla Vivendi, a następnie dla Cegetel. W sierpniu 1998 roku został wyznaczony na Dyrektora Generalnego AOL France. Jego pozycja w firmie ugruntowała się w 2001 roku po sprzedaży przez Viviendi 55% kapitału. „Anioł Biznesu” od 2004 do 2005 roku, przeniósł się następnie do Wendel Investment, gdzie zajmował stanowisko starszego doradcy. W 2007 roku objął stanowisko Prezesa Zarządu w firmie Sarenza, budując wokół siebie nowy zespół. Motywowany pragnieniem prowadzenia firmy i jej zespołu do sukcesu chce nie tylko patrzeć jak firma się rozwija, ale przede wszystkim pomagać w jej rozbudowie.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)