eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

Kobieta na e-zakupach

Autorem poniższego wpisu jest Paweł Tkaczyk, właściciel agencji brandingowej MIDEA i autor bestsellerowej książki Zakamarki marki. Wpis był wcześniej opublikowany na jego blogu http://paweltkaczyk.midea.pl/.

21 października Glossy Media (sieć reklamy, której grupą docelową są niemal wyłącznie kobiety) zorganizowała we Wrocławiu konferencję promującą ich usługi. Poprosili mnie, bym powiedział parę słów o „kobiecej stronie e-commerce”. Cóż, opowiedziałem. A teraz dzielę się tym z Wami. Poniżej znajdziecie samą prezentację oraz mój komentarz do slajdów (bo z samych obrazków pewnie ciężko będzie cokolwiek zrozumieć). Wyobraźcie sobie zatem salę pełną kobiet i przedstawicieli „kobiecego” biznesu…

Zacznijmy od tego, że zakupy – zarówno te tradycyjne, jak i online – są dokładnie przebadane i przeanalizowane. Chciałbym też dodać, że przy całym wysiłku włożonym w poprawność polityczną, promowanie równości itp. istnieją spore różnice pomiędzy mężczyznami a kobietami. Nie tylko w sposobie, jaki robią zakupy (do tego jeszcze dojdziemy), ale w innych dziedzinach życia. Istnieje wiele stereotypów, tak samo wiele mitów i półprawd. Jest w nich jednak ziarnko prawdy, które może boleć zarówno jedną, jak i drugą stronę.

Pomysły, które tu przedstawiam (i które pewnie zasługują na rzut pomidorem od co bardziej krewkich osobników na widowni) nie są moje. Badania, na które się powołuję opisano w literaturze branżowej czasem już lata temu. Pozwolę sobie zatem na przedstawienie kilku współwinnych:

  • Paco Underhill i jego genialna książka „Dlaczego kupujemy” to niemal biblia współczesnego merchandisingu. Autor ma firmę badawczą, której przedstawiciele śledzą nas na zakupach, robią notatki a następnie wyciągają – bolesne czasem – wnioski. Więcej o wnioskach za chwilę.
  • Martin Lindstrom z kolei zajmuje się tym, jak nasze procesy myślowe wpływają na decyzje zakupowe. Podłącza swoich badanych do maszyn badających fale mózgowe i sprawdza, które regiony świecą się, kiedy przymierzamy najnowsze buty u Manolo Blahnika. Wiele z tych eksperymentów opisał Lindstrom w „Zakupologii”.
  • Tomek Karwatka i Dawid Sadulski wraz z blisko pięćdziesiątką współautorów (w tym niżej podpisany) popełnili genialny podręcznik do e-commerce. W zeszłym tygodniu zdobył prestiżowy tytuł najlepszej polskiej książki ekonomicznej w konkursie „Economicus” organizowanym przez „Gazetę prawną”. Potrzeba dalszych rekomendacji?
  • „Zakamarki marki” to jakaś marketingowa szarlataneria, która jakimś cudem okupuje czołowe miejsca na listach bestsellerów książek marketingowych. Odcinam się od autora;)
  • Ostatnia z pozycji – „Brandwashed” Martina Lindstroma – nie ukazała się jeszcze na polskim rynku.

Różnice w zakupach między kobietami a mężczyznami świetnie opisuje infografika, którą znalazłem w internecie. Wbrew pozorom, jest w niej dużo prawdy, ale wiele zostało niedopowiedziane. Dlaczego? Oddajmy głos Underhillowi.

Wyobraź sobie faceta kupującego pomidory. Stoi przed stoiskiem i patrzy na wyłożone w koszyku egzemplarze. Bierze do ręki pierwszego pomidora, odkłada. Następnie bierze drugiego, odkłada. Potem trzeciego – ten mu się podoba, więc ląduje w koszyku. Pozostałe pomidory przestają dla niego istnieć. Teraz wyobraź sobie w tej samej sytuacji kobietę. Pierwszy: odkłada. Drugi: odkłada. Trzeci (też jej się podoba)… odkłada, by sprawdzić jeszcze czwartego, piątego i szóstego. Dopiero kiedy upewni się, że w koszyku naprawdę nie ma nic bardziej interesującego, ogląda jeszcze raz – dla pewności – trzeciego pomidora i wkłada go do koszyka. Jeśli prowadzisz e-sklep skierowany do kobiet, nie zakładaj, że kobieta skończyła zakupy tylko dlatego, że porzuciła koszyk. Zapisz jej wybór w ciasteczku, bo ona być może poszła sprawdzić, czy któryś pomidor nie podoba jej się bardziej.

Kolejna rzecz, którą Underhill opisuje w swojej książce jest tzw. butt brush factor, czyli „syndrom ocierania się o tyłek”. Jeśli kobieta stoi w alejce sklepowej i np. przymierza okulary przeciwsłoneczne (lub wybiera tego nieszczęsnego pomidora), a co chwilę ocierają się o nią inni kupujący, jest spore prawdopodobieństwo, że porzuci zakupy i zrobi je w innym miejscu. Przeszkadzanie kupującemu w wyborze to bardzo częsty grzech e-commerce. Wyobraź sobie: klient ma zawężony wybór okularów ze stu do czterech. Już ma podjąć decyzję, gdy wyświetla mu się banner „jeśli nie klikniesz teraz, przepada Ci promocja na bieliznę”. Klient klika, zapomina o okularach i… pewnie do nich już nie wraca. Wszelkie promocje typu up-selling czy cross-selling warto zostawić na „po wyborze”.

Kolejna sprawa: social shopping. O tym z kolei pisał Lindstrom w „Brandwashed”. O ile mężczyźni nie przepadają za posiadaniem tych samych rzeczy (pomimo tego, co głośno deklarują), o tyle kobiety czują więź, jeśli kupią buty w tym samym sklepie czy tę samą sukienkę. Dla kobiety zakupy są okazją do tkania tkanki społecznej, dobry sklep powinien im zatem to umożliwić, integrując ich social graph w procesie zakupowym.

Kobiety dużo chętniej korzystają z rekomendacji innych kobiet. Polecanie perfum, samochodu, sukienki, sklepu czy patelni traktują zupełnie naturalnie. U mężczyzn od razu pojawia się „wyzwanie” typu „a kim Ty jesteś, by to proponować, by się na tym znać?”. Wyjątkiem są tu dobra luksusowe i to tylko w przypadku, gdy polecający je mężczyzna rzeczywiście ich używał. Dlatego dobrym pomysłem są męscy ambasadorzy marek luksusowych i aspiracyjnych. Mężczyzna polecający musztardę lub sos do grilla? Raczej nie chwyci…

Kolejna różnica to estetyka. Kobiety zwracają na nią uwagę i jest to ogólnie wiadome, ale twórcy sklepów internetowych (często mężczyźni, inżynierowie) to poczucie estetyki gwałcą. Czemu? Przykładają do niego własną miarę. Mężczyzna kupi wszystko, jeśli obok stoi uśmiechnięta kobieta eksponująca swoje wdzięki. Poważnie, jesteśmy aż tak prymitywni. Zatem ładny sklep czy zdjęcia to Twoi najlepsi e-sprzedawcy. W 2009 roku światło dzienne ujrzał film „The Joneses” (po naszemu jako „Niedościgli Jonesonowie”). David Duchovny i Demi Moore grali w nim topową amerykańską rodzinę (tak, to nie literówka). Jeśli nie widziałeś filmu, to UWAGA, SPOILER. Okazuje się bowiem, że Jonesowie (nazwisko pochodzi od powiedzenia „keeping up with the Joneses”, czyli „mieć to, co mają Kowalscy”) to… tajna grupa marketerów, których zadaniem było wciskanie lokalnej społeczności produktów i usług.

Na potrzeby „Brandwashed” Martin Lindstrom uknuł podobny eksperyment. To z niego dowiadujemy się właśnie o tym, jak mężczyźni i kobiety różnie reagują na rekomendacje od znajomych. Jednak prawda jest taka, że wszyscy kupujemy marki. A marki to nie tylko nazwa czy logo – to całościowe doświadczenie, które nie kończy się, kiedy klient zamyka koszyk i dokonuje płatności. Przywiązanie go do sklepu „czymś ekstra” jest o wiele tańsze, niż poszukiwanie nowego klienta. Warto o tym pamiętać.

Na koniec dwie sprawy: technologia i emocje. Technologia pozwala nam zrobić to, czego nie ma w tradycyjnych sklepach: dać klientowi niemal nieograniczony wybór. Jednak sklepy z cegieł i betonu mają przewagę wielu zmysłów, produktów można dotknąć, poczuć je na sobie, powąchać… E-commerce może niwelować te różnice angażując wideo, augmented reality, ale nie obejdzie się bez odrobiny emocji. Można je „wstrzykiwać” na poziomie designu sklepu, jego komunikacji czy interakcji z klientami. Ale nie można o nich zapomnieć. Bo to emocje przywiązują nas do marki.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Startuje BankKabli.pl – e-sklep z kablami, przewodami i osprzętem kablowym

Prawie 3 miliony metrów kabli oraz przewodów dostępne od ręki i niemal natychmiast wysyłane do klienta. Przez ostatnie cztery miesiące zespół Divante pracował nad nowym systemem e-commerce dla jednego ze swoich klientów. BankKabli.pl skupia się na sprzedaży kabli, przewodów i osprzętu z nimi związanego.

To jeden z pierwszych tego typu e-sklepów w Polsce i jednocześnie największy. BankKabli.pl korzysta z potężnego zaplecza logistycznego, by zapewnić klientom szeroką ofertą i szybkie terminy realizacji zamówień. Od złożenia zamówienia do wysłania go klientowi mijają godziny, a nie dni.

Proces projektowania Banku Kabli realizowano w oparciu o badania terenowe i badania z użytkownikami. Umożliwiło to odkrycie realnych potrzeb klientów, a także weryfikację proponowanych rozwiązań.

Oprogramowanie sklepu oparto o Magento, a następnie zintegrowano poprzez szynę danych Microsoft BizTalk z systemami dziedzinowymi klienta – między innymi z systemem zarządzania zautomatyzowanym magazynem. Powierzchnia zaplecza logistycznego wynosi aż 30 000 mkw., a w sklepie dostępne są obecnie prawie 3 000 000 m kabli i przewodów.

W optymalnym doborze produktów klientów wspiera specjalny kalkulator, doradzający, w jaki sposób wybrać potrzebne odcinki kabli lub przewodów z oferty. Klienci mają do swojej dyspozycji także wsparcie konsultantów z Biura Obsługi Klienta.

Prace nad systemem nie ustają i już niebawem pojawią się w nim następne funkcje wspierające klienta. Z największego w Polsce e-sklepu z kablami i przewodami można korzystać pod adresem http://bankkabli.pl.

(Powyższa wiadomość jest oficjalną informacją prasową firmy, której dotyczy
i jako taka nie jest lub nie musi być wyrażeniem opinii i stanowiska redakcji eKomercyjnie.pl)

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

PayU z nowym kontem do płatności internetowych dla konsumentów

Lider płatności internetowych w Polsce – PayU – uruchamia właśnie nowe narzędzie do płacenia za zakupy online. Jest to usługa, która nie była dotychczas dostępna dla polskich internautów – będą dysponowali jednym kontem, z którego opłacą zamówienia składane w różnych e-sklepach czy platformach sprzedażowych.

Konto PayU do końca listopada dostępne będzie dla wszystkich użytkowników Allegro oraz sklepów internetowych, takich jak np. Toys4Boys, mebleVOX, Pasart czy Booki24.pl. Lista sklepów, które korzystają już z PayU dostępna jest tutaj. W kolejnych miesiącach konto PayU będzie systematycznie wprowadzane także do większości pozostałych e-sklepów.

– Jako pierwsi w Polsce oferujemy nowoczesne narzędzie do wygodnego płacenia za zakupy online. Jest to metoda, która zapewni wysoki komfort zakupów i zwiększy bezpieczeństwo danych osób kupujących w wielu miejscach w internecie. Poza e-sklepami nowe funkcjonalności zostaną wdrożone także na Allegro, gdzie już od kilku lat obsługujemy płatności internetowe – mówi Marcin Jabłoński, CEO PayU S.A.

Jedną z najważniejszych zalet Konta PayU jest to, że wszystkie dane (zarówno osobowe, jak i dotyczące kart czy rachunków bankowych) podawane są przez kupującego tylko raz i przechowywane bezpiecznie przez PayU. Przy płaceniu klient wybiera tylko ulubioną płatność i nie musi już rejestrować się w e-sklepie. Zakupy w większości polskich sklepów internetowych mogą tym samym być znacznie wygodniejsze, niż dotychczas.

– Cieszymy się, że na bazie naszych wieloletnich doświadczeń powstało nowoczesne narzędzie, dzięki któremu płacenie za zakupy w sklepach będzie równie łatwe i szybkie, jak na Allegro – mówi Przemysław Budkowski, Dyrektor Allegro. – Dzięki dotychczasowej współpracy z PayU już ponad połowa transakcji na Allegro finalizowana jest za pomocą systemu Płacę z Allegro (wkrótce PayU). To dobrze wróży całemu polskiemu rynkowi e-commerce – dodaje.

Konto PayU to zupełnie nowa jakość płatności internetowych na polskim rynku. Jest to odpowiedź na rosnące wymagania kupujących w sieci, którzy obok bezpieczeństwa oczekują jeszcze większej szybkości i jakości obsługi. Wraz z uruchomieniem nowego konta zakończy się proces rebrandingu systemu Platnosci.pl, który od tego momentu będzie funkcjonował pod nazwą PayU. Zmienia się także dotychczasowa strona www.platnosci.pl na www.payu.pl/sklepy.

Więcej informacji na temat nowego konta PayU można znaleźć na oficjalnej stronie.

(Powyższa wiadomość jest oficjalną informacją prasową firmy, której dotyczy
i jako taka nie jest lub nie musi być wyrażeniem opinii i stanowiska redakcji eKomercyjnie.pl)

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)