Niemal zawsze, kiedy zamawiam coś przez Allegro od sprzedawcy, który nie prowadzi swojego sklepu internetowego, pytam go z ciekawości dlaczego ogranicza się tylko do serwisu aukcyjnego. Najczęściej pada wtedy odpowiedź w stylu: “ale po co mi sklep, skoro jest Allegro?”.
Podobne teksty:
Na początku na powyższe zdanie reagowałem niemal jak rasowy przedstawiciel handlowy firmy tworzącej oprogramowanie sklepowe. Że płaci się gigantyczne prowizje za sprzedaż (podkreślając to kilka razy DUŻYMI LITERAMI), że nie kreuje się swojej marki i nie zdobywa “swoich” klientów, że prowadzenie własnego sklepu to więcej możliwości rozwoju i dotarcia do kupujących, itd.
Im dłużej jednak obserwuje i działam na rodzimym rynku e-commerce, tym mniej się takim odpowiedziom dziwię. Nawet argument o konieczności oddawania co miesiąc worka pieniędzy właścicielowi Allegro również przestał być taki straszny. Skoro sprzedaję na aukcjach to zawsze znajdę % kwoty transakcji, żeby ją oddać w zamian za zdobycie klienta (dokładnie tak, jak w programie partnerskim!).
Na Allegro sprzedaje się szybko i łatwo. Wystawia się aukcję, a dzięki temu że serwis jest taki popularny moje oferty są przeglądane i znajduję chętnego na oferowane produkty. Nie trzeba męczyć się z użytecznością, systemem płatności, porównywarkami, katalogami i wszystkimi elementami składającymi się na twór jakim jest sklep internetowy. Zamiast tego, przyjmuje się zamówienie, księguje wpłatę, wystawia paragon/fakturę, pakuje i wysyła towar. Prosto i skutecznie. Bez wielu czynności, które zabierają cenny czas i energię.
Dla bardzo dużej grupy osób/firm takie “wyswobodzenie z obowiązków” warte jest regularnego płacenia niemałej prowizji. Zresztą, po szybkim przeliczeniu kosztów okazuje się, że sklep wcale nie ma dużej przewagi nad Allegro (przy rozpoczynaniu sprzedaży online). W serwisie aukcyjnym płacimy za każde zamówienie, w sklepie najczęściej nie (to jeszcze zależy od rodzaju rozliczenia). Startując ze sprzedażą na Allegro nie trzeba jednak wykładać dość znacznej kwoty (min. 1000 zł, choć najczęściej więcej) na wdrożenie oprogramowania i opracowanie wyglądu sklepu. Podobnie jest z reklamą. W przypadku Allegro “robi się sama” (patrz: ostatnia duża kampania reklamowa serwisu), w sklepie zaś trzeba ciągle dbać o nowe źródła odwiedzin lub utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie.
Oczywiście w pewnym momencie, przy założeniu że sprzedaż ciągle rośnie, linie pokazujące łączną kwotę wydatków na Allegro i sklep spotkają się. Od tego momentu sklep zacznie mieć przewagę nad serwisem aukcyjnym. Bardzo wiele firm nie chce jednak czekać, aż ta chwila nastąpi. Nie można też uważać ich za leniwych – wiele z nich wysyła dziennie setki paczek do klientów zamawiających przez Allegro i świetnie na tym wychodzi. Tak świetnie, że nie chce tego zmieniać. Rozwijają sprzedaż i wolą przeznaczyć kolejny tysiąc złotych na “podziękowanie za transakcje” niż wydawać go na kolejny redesign sklepu lub szóstą już optymalizację sposobu składania zamówień. Co najwyżej zapłacą za nowy szablon do swoich aukcji, ale nie będzie to znacząca kwota.
Każda firma handlowa, która chce działać w internecie musi znaleźć swój sposób sprzedaży i docierania do klienta. Droga “tylko Allegro” jest tak samo dobra jak “tylko sklep” pod warunkiem skutecznej egzekucji i konsekwencji. Połączenie tych dwóch ścieżek może przynieść jeszcze lepsze efekty, ale napiszę o tym przy kolejnej okazji :-)








Dyskusja (8 komentarzy)
Beznadziejny wpis, autor zapomniał o tym że można prowadzić sklep i allegro, mieć allegro zintegrowane z oprogramowaniem sklepu dzięki czemu obsługuje zamówienia automatycznie, może sklep zintegrować z firma kurierska/pocztą, wysyłać mailing! ( tak to podstawa ) czy też z biegiem czasu mieć wyższa pozycję w google, które jest także bardzo ważnym źródłem odwiedzin dla sklepu ( ruch organiczny ), czy też promować sklep poprzez adwords ( umiejętna kampania ). Dzięki tym wszystkim działaniom zdobywamy klientów nie tylko na allegro ale na wszystkich płaszczyznach handlu internetowego. Przy poważnym podejściu do tematu, sklep to podstawa – samo Allegro nie wystarcza.
Co do osób, którym Allegro wystarcza:
Niski poziom wiedzy know how to zaleta Allegro, dzięki temu osoby, którym wystarczy 2-3 tys miesięcznie za wysyłanie paczek, są tak zatwardziałymi zwolennikami tej i tylko tej formy sprzedaży, bo broń boże nie twierdzę żeby na Allegro nie sprzedawać. Nie musisz się znać na reklamie, ścierać z programistami, wiedzieć co to Adwords, pozycjonowanie organiczne, plik xml czy Analytics. Twoja rola to jedynie zmienianie cen aby przystosować się do ofert konkurencji.
Czy jest to myślenie przyszłościowe?
Pawle, odnośnie pierwszego komentarza – polecam przeczytać jeszcze raz ostatni akapit. Żeby pomóc w analizie: wspomniałem na zakończenie o połączeniu sklepu i allegro, tylko widocznie nie doczytałeś.
Cały wpis jest właśnie o tym, że nie każdy chce myśleć “przyszłościowo” (jak to określasz). Są firmy, którym sprzedaż na Allegro wystarcza (wręcz bardzo dobrze z tego żyją) i nie chcą tego zmieniać.
Witaj, śledze Twoje wpisy od jakiegoś czasu, trzymasz poziom ale ten wpis jet dla mnie calkowicie niezrozumialy. Piszesz bardzo ogólnie i chyba nie dostrzegasz tego co obecnie dzieje się na Allegro. Sądzę, że garstka sprzedawców, którzy jeszcze wykrwawiają się w tym serwisie, liczy na to że oni przetrwają, będa tymi jedynymi i przejmą cały rynek. Tak se ne da. W swej naiwności finansują owe kapanie reklamowe Allegro z nadzieja na lepsze czasy.
Z punktu widzenia praktyka , aby sprzedać coś na allegro trzeba założyć sobie glodową marżę lub ambitniejsze cele w postaci przejęcia rynku, o których wyżej. W branzy jaka znam nie ma zadowolonch sprzedawcow sa zadowoleni klienci, z uwagi nadwyżki podaży nad popytem, Kto wie ten wie, że ilość sprzedawców (pretendentów do zmonopolizowania branż) nadal rośnie a ilośc kupujących w serwisie Allegro maleje.
Warto sprawdzić
btw. Krzysztofie z jakiego serwisu pochodzi przycisk “do koszyka” prezentowany w artykule?
hmm –> obserwuje to, co dzieje na Allegro, bo sam sprzedaję w tym serwisie. I powiem szczerze, że takich obrotów jak w ostatnim czasie to nie miałem w historii swojego poprzedniego sklepu (złożyło się na to wiele czynników, które chce odpowiedzieć przy kolejnych okazjach).
Bardzo łatwo można znaleźć osoby lub firmy, które nie wykrwawiają się na aukcjach, ale tutaj też bardzo wiele zależy od branży i unikatowości sprzedawanych produktów (patrz: duża marża jak się jest dystrybutorem) + ich ceny. Nie zakładają sklepów, bo są im niepotrzebne (lub zakładają, ale i tak głównie sprzedają na allegro i sklepy są mocno zaniedbane).
Jeżeli chodzi o przycisk Dodaj do koszyka to pochodzi z mojego nowego sklepu, o którym napiszę jak grudniowa gorączka zamówień opadnie :)
Żeby działać na Alledrogo, trzeba mieć duży budżet, na ZUS, podatki, prowizje, dobrego księgowego itd., kiedyś wystarczyło mieć tylko towar, ale od kiedy US wzięły pod lupę tą platformę, wielu sprzedawców uciekło.
czy możecie zacząć temat ,jak konstruować aukcje żeby
uniknąć tak dużych płatności chodzi najbardziej o marże allegro