Po co mi sklep, skoro jest Allegro?
- Artykuły
- Krzysztof Bartnik
- 8 grudnia 2009
- 11 komentarzy
Niemal zawsze, kiedy zamawiam coś przez Allegro od sprzedawcy, który nie prowadzi swojego sklepu internetowego, pytam go z ciekawości dlaczego ogranicza się tylko do serwisu aukcyjnego. Najczęściej pada wtedy odpowiedź w stylu: „ale po co mi sklep, skoro jest Allegro?”.
Na początku na powyższe zdanie reagowałem niemal jak rasowy przedstawiciel handlowy firmy tworzącej oprogramowanie sklepowe. Że płaci się gigantyczne prowizje za sprzedaż (podkreślając to kilka razy DUŻYMI LITERAMI), że nie kreuje się swojej marki i nie zdobywa „swoich” klientów, że prowadzenie własnego sklepu to więcej możliwości rozwoju i dotarcia do kupujących, itd.
Im dłużej jednak obserwuje i działam na rodzimym rynku e-commerce, tym mniej się takim odpowiedziom dziwię. Nawet argument o konieczności oddawania co miesiąc worka pieniędzy właścicielowi Allegro również przestał być taki straszny. Skoro sprzedaję na aukcjach to zawsze znajdę % kwoty transakcji, żeby ją oddać w zamian za zdobycie klienta (dokładnie tak, jak w programie partnerskim!).
Na Allegro sprzedaje się szybko i łatwo. Wystawia się aukcję, a dzięki temu że serwis jest taki popularny moje oferty są przeglądane i znajduję chętnego na oferowane produkty. Nie trzeba męczyć się z użytecznością, systemem płatności, porównywarkami, katalogami i wszystkimi elementami składającymi się na twór jakim jest sklep internetowy. Zamiast tego, przyjmuje się zamówienie, księguje wpłatę, wystawia paragon/fakturę, pakuje i wysyła towar. Prosto i skutecznie. Bez wielu czynności, które zabierają cenny czas i energię.
Dla bardzo dużej grupy osób/firm takie „wyswobodzenie z obowiązków” warte jest regularnego płacenia niemałej prowizji. Zresztą, po szybkim przeliczeniu kosztów okazuje się, że sklep wcale nie ma dużej przewagi nad Allegro (przy rozpoczynaniu sprzedaży online). W serwisie aukcyjnym płacimy za każde zamówienie, w sklepie najczęściej nie (to jeszcze zależy od rodzaju rozliczenia). Startując ze sprzedażą na Allegro nie trzeba jednak wykładać dość znacznej kwoty (min. 1000 zł, choć najczęściej więcej) na wdrożenie oprogramowania i opracowanie wyglądu sklepu. Podobnie jest z reklamą. W przypadku Allegro „robi się sama” (patrz: ostatnia duża kampania reklamowa serwisu), w sklepie zaś trzeba ciągle dbać o nowe źródła odwiedzin lub utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie.
Oczywiście w pewnym momencie, przy założeniu że sprzedaż ciągle rośnie, linie pokazujące łączną kwotę wydatków na Allegro i sklep spotkają się. Od tego momentu sklep zacznie mieć przewagę nad serwisem aukcyjnym. Bardzo wiele firm nie chce jednak czekać, aż ta chwila nastąpi. Nie można też uważać ich za leniwych – wiele z nich wysyła dziennie setki paczek do klientów zamawiających przez Allegro i świetnie na tym wychodzi. Tak świetnie, że nie chce tego zmieniać. Rozwijają sprzedaż i wolą przeznaczyć kolejny tysiąc złotych na „podziękowanie za transakcje” niż wydawać go na kolejny redesign sklepu lub szóstą już optymalizację sposobu składania zamówień. Co najwyżej zapłacą za nowy szablon do swoich aukcji, ale nie będzie to znacząca kwota.
Każda firma handlowa, która chce działać w internecie musi znaleźć swój sposób sprzedaży i docierania do klienta. Droga „tylko Allegro” jest tak samo dobra jak „tylko sklep” pod warunkiem skutecznej egzekucji i konsekwencji. Połączenie tych dwóch ścieżek może przynieść jeszcze lepsze efekty, ale napiszę o tym przy kolejnej okazji :-)
Autor wpisu
Krzysztof Bartnik
Z branżą e-commerce związany zawodowo od 2006 roku. Redaktor naczelny serwisu eKomercyjnie.pl, w którym regularnie dzieli się z Czytelnikami swoimi spostrzeżeniami i poradami na temat prowadzenia sklepów internetowych. Oprócz tego, rozwija własny sklep z grami planszowymi GameClub.pl, katalog sklepów najSKLEPY.pl oraz zajmuje się usługami konsultingowymi w zakresie funkcjonowania sklepów internetowych (od tworzenia, przez obsługę klienta, aż do planowania kampanii promocyjnych). W przeszłości pracował m.in. w Vivid.pl, a swój pierwszy biznes uruchomił w 2006 roku. Przez ostatnie 3,5 roku (2007-2010) był także project managerem w Grupie o2, gdzie odpowiadał m.in. za stworzenie, rozwój i bieżące funkcjonowanie porównywarki cen Radar.pl oraz platformy do zakładania sklepów otwarte24.pl.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Komentarze