eKomercyjnie.pl

Zapraszamy Ciebie i Twój sklep do udziału w akcji Dzień Darmowej Dostawy 2016! Zgłoś się już teraz »

Shoplo tworzą właściciele sklepów internetowych – wywiad z założycielami nowej platformy SaaS

Shoplo to nowa platforma sklepowa, oferowana w modelu SaaS (Software as a Service, czyli oprogramowanie jako usługa). O tym, czym różni się od swojej konkurencji, jak zamierza walczyć na polskim (i nie tylko!) rynku, a także jak wyglądało samo powstawanie tego systemu opowiedzieli mi założyciele firmy, czyli Patryk Pawlikowski i Grzegorz Lech. Zapraszam do przeczytania całego wywiadu i sprawdzenia nowej platformy.

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie.pl): Dlaczego uważacie, że na polskim rynku jest ciągle miejsce na kolejną platformę sklepową?

Patryk Pawlikowski (Shoplo.com): To proste: mało kto robi to dobrze. Polecam sprawdzić kwestię oprogramowania każdemu. Spróbuj założyć skuteczny sklep internetowy na dowolnej z platform na naszym rynku. Potem porównaj czas w jakim udało Ci się coś osiągnąć, rezultat (jakość) oraz wydane pieniądze. Uważam, że nie tylko w Polsce, ale i w Europie brakuje fajnego, spójnego rozwiązania, dzięki któremu każdy użytkownik internetu może wystartować z swoim e-biznesem dopasowanym do lokalnego rynku online.

I Wy to zapewniacie? Czym Shoplo odróżnia się od konkurencji?

PP: Przede wszystkim Shoplo tworzą ludzie, którzy prowadzą swoje sklepy internetowe. Dzięki temu dokładnie wiemy co potrzebne jest do skutecznego działania, z czego korzysta się najczęściej, oraz co powinno być najwygodniejsze. Dokładając do tego na prawdę śliczny wygląd otrzymujemy narzędzie, które jest bardzo przyjemne w obsłudze i mega funkcjonalne. Wkładamy całe serce w obsługę naszych klientów, uwielbiamy ich biznesy i cieszymy się z każdego ich sukcesu.

Chcemy również aby komplet usług potrzebnych do prowadzenia sklepu można było zarejestrować nie wychodząc z Shoplo. Płatności, współpraca z kurierem, rejestracja domeny to wszystko zrobisz nie błądząc po innych stronach czy podpisując zawiłe umowy.

Dlaczego od razu wydzieliliście szablony graficzne i dodatki do systemu w postaci Theme i App Store? Skąd pomysł na takie rozwiązanie?

Grzegorz Lech: To czym od początku się kierowaliśmy, to prostota w obsłudze systemu. Ciężko to osiągnąć oferując wszystkie integracje i opcje od razu dostępne w panelu. Tak naprawdę właściciel sklepu skorzysta tylko z kilku opcji. Dlatego wyszliśmy z założenia, że użytkownik sam powinien móc zdecydować jakie komponenty są dla niego najważniejsze i używać tylko tych których faktycznie potrzebuje. Podobna sytuacja jest w przypadku szablonów, za pomocą których chcieliśmy dać możliwość szybkiej zmiany swojej szaty graficznej bez długotrwałego cyklu projektowego jak to wygląda w innych systemach. Bardzo dużą zaletą takiego rozwiązania jest możliwość tworzenia integracji czy szablonów samodzielnie przez klienta lub jego developera bazując w dowolnej technologii. Idealnym przykładem jest robota jaką robi Apple.

Do jakich sprzedawców (dużych czy małych) kierujecie swoją ofertę?

PP: Shoplo stworzone zostało dla osób, które kochają to co sprzedają. Najczęściej są to osoby, które rozpoczynają swoją przygodę w internecie i zaczynają dopiero gromadzić wiedzę potrzebną do skutecznej “egzekucji”. Oczywiście, mamy też klientów, którzy prowadzą biznes w sieci od jakiegoś czasu, wcześniej korzystali z narzędzi konkurencji lub własnych systemów, a teraz są zadowoleni ze współpracy z nami. Chętnie przyjmujemy każdego kto jest zainteresowany :)

Nie zauważyłem na Shoplo zaawansowanych narzędzi dla sprzedawców – rozbudowanego newslettera czy systemu rekomendacji. To jeszcze nie ten etap na takie opcje?

PP: Dokładnie. Udało nam się sprytnie odseparować “core” aplikacji od jego dodatkowych ficzerów. Dzięki temu mogą one powstawać niezależnie od rozwoju samej aplikacji. Bardzo przyjemny i wygodny newsletter już powstaje jako aplikacja dla naszego AppStore’a. Będzie ona dość mocno zintegrowana z Shoplo i dawała super możliwości. Nad systemem rekomendacji jeszcze nie pracujemy, ale umożliwiamy partnerom pisanie własnych aplikacji i umieszczanie ich w naszym sklepie, także zapraszam :)

Udało Wam się pozyskać całkiem sporo sklepów jeszcze przed oficjalnym startem platformy. Jak ich zachęciliście do siebie, czym przekonaliście?

PP: Użyliśmy dokładnie takich samych argumentów, o których mówiłem wcześniej. Nie oferowaliśmy ani jednej promocji cenowej, aby przekonać klientów do jakości produktu i nie zaburzać sobie wyniku badania. Potrzebowaliśmy prawdziwy “proof of concept”, z prawdziwymi klientami pozyskanymi w sieci. Zbudowaliśmy specjalny landing page i puściliśmy kampanię AdWords. Dzięki temu już przed startem wiedzieliśmy ile kosztuje nas pozyskanie klienta, czy wartości, które chcemy przekazać faktycznie są odbierane przez klientów. Jeśli chcesz się przekonać jak nam poszło, poczytaj referencje na naszej stronie :)

Shoplo kosztuje 100 zł brutto miesięcznie. Co sprzedawca otrzyma od Was za tę kwotę?

GL: Przede wszystkim otrzyma ładny, intuicyjny i prosty w użyciu panel do zarządzania swoim sklepem no i oczywiście sam sklep. Przez cały czas jesteśmy do dyspozycji klienta i chętnie pomagamy w wyzwaniach jakie nam stawia.

W Shoplo nie ma żadnych ukrytych opłat. Nie pobieramy dodatkowych opłat za zużyty transfer czy zajętą przestrzeń dyskową. Dodatkowo w tej cenie klient otrzymuje wiele darmowych aplikacji wspomagających rozwój sklepu oraz szereg szablonów/szat graficznych dzięki którym jednym kliknięciem będzie mógł zmienić całkowicie swój obecny wygląd sklepu.

Ile trwały prace nad stworzeniem Shoplo? Ile osób pracuje aktualnie przy tym oprogramowaniu?

GL: Pomysł odnośnie Shoplo narodził się w Patryka głowie niecałe 2 lata temu. Do realizacji projektu przystąpiliśmy na początku 2011 roku. Do kwietnia 2012 roku nad projektem pracowaliśmy tylko we dwóch. W tym czasie było wiele nie przespanych nocy, ale było warto;) Następnie do zespołu dołączył jeden developer, a po kilku miesiącach kolejny. Dodatkowo mamy wsparcie w postaci 2 dwóch znakomitych speców od frontendu.

Stawiacie na bezpośredni kontakt ze sprzedawcami? Jak wygląda Wasz support w praktyce?

PP: Zdecydowanie bezpośredni kontakt. Na wszystkie pytania odpowiadamy sami, często wcielamy się w rolę supportu, aby dokładnie wiedzieć co możemy robić lepiej. Znamy się dobrze z naszymi klientami.

Stworzyliśmy specjalny mechanizm, który klient ma zawsze pod ręką. Może wysunąć zakładkę pomocy i już jesteśmy pod ręką. Wiemy na jakiej stronie i jakiego rodzaju problem napotkał klient. Odpowiadamy bardzo szybko.

Nasz support to oczywiście nie tylko pomoc w kryzysowych sytuacjach. Często przekierowujemy ich domeny, zakładamy pocztę na Gmailu, pomagamy zrozumieć Google Analytics. Doradzamy w wielu kwestiach nie tylko związanych z Shoplo.

Pozyskaliście dla Shoplo środki od aniołów biznesu. Dlaczego zdecydowaliście się na taki krok? Jaka to była kwota i na co ją przeznaczyliście lub przeznaczycie?

GL: W obecnym momencie jest spory hype na tworzenie startupów. Pozyskanie pieniędzy nie jest trudne. Zależało nam bardzo, aby oprócz samych walizek z kasą inwestorzy wnieśli trochę know-how :) Dlatego zdecydowaliśmy się współpracować z osobami, które mają za sobą udane “wyjścia” inwestycyjne czy udane egzekucje projektów w kolejnych krajach na całym świecie. Pieniądze wydajemy na bieżące utrzymanie firmy oraz promocję w Polsce i za chwilę w kolejnych krajach. Kwoty inwestycji oczywiście nie zdradzę, na razie wystarcza :)

Shoplo działa w domenie .com. Czy to znaczy, że chcecie z tym produktem wyjść poza Polskę?

GL: Od samego początku chcieliśmy wyjść z produktem na rynki europejskie i światowe. Dlatego przy tworzeniu serwisu stawialiśmy przede wszystkim na optymalizację i skalowalność aplikacji, aby wejście na kolejny kraj nie stanowiło dużej bariery. Wiadomo, nowy kraj to nowe problemy i wyzwania, ale to jest właśnie piękne, gdyż dzięki temu możemy ciągle udoskonalać i rozwijać nasz produkt. Do końca roku planujemy uruchomić Shoplo w jeszcze jednym kraju oprócz Polski.

Ile sklepów chcecie obsługiwać do końca roku? Czy planujecie stworzenie wersji BOX oprogramowania czy chcecie zostać przy SaaS?

GL: Patrząc na obecny trend zakładania sklepów i fakt, że niedawno wystartowaliśmy, prognozy przedstawiają się obiecująco. I jeżeli obecna tendencja przedłużania abonamentów się utrzyma, będziemy z tego zadowoleni:)

Mamy przygotowaną strategię marketingową i posiadając dobry produkt, a na pewno takim jest Shoplo nie powinno być większych problemów. Shoplo jest w 100% oprogramowaniem SaaS’owym. Nigdy nie planowaliśmy tworzyć wersji BOX, gdyż w dłuższej perspektywie nie jest to dla klienta dobre rozwiązanie. Oferując nasze oprogramowanie jako SaaS jesteśmy w stanie zapewnić klientowi wysoką jakość oraz niezawodność naszego produktu, a na tym zawsze nam zależy, aby klient był zadowolony:)

W którą stronę zmierza polski rynek e-commerce? Czy Waszym zdaniem zawsze będzie na nim miejsce na mniejsze sklepy?

PP: Moim zdaniem rynek w Polsce bardzo fajnie się segmentuje. Z jednej strony duże podmioty są wchłaniane przez jeszcze większe co spowoduje docelowo, że będziemy mogli nabyć u nich wszystko co szary Kowalski potrzebuje dla życia. Drugi segment to małe marki, które nigdy nie wejdą w mainstream. Chcą budować swój wizerunek, oferują wartości dodane i rzadko wdają się w wojny cenowe. Uważam więc, że jest miejsce na fajne, małe sklepy. Poczekajmy tylko na narzędzia dobrze konwertujące do takich sklepów, na rozwój Facebooka i mobile commerce’u.

Czym zatem kierować się podczas wybory platformy sklepowej?

PP: Chciałbym powiedzieć, że sercem :) Ale wiem, że większość klientów kieruje się budżetem. Shoplo na całe szczęście biorąc pod uwagę całkowity koszt uruchomienia sklepu plasuje się czołówce atrakcyjnych cenowo. Zawsze można skorzystać z darmowego okresu testowego i porównać dostępne narzędzia na rynku. Potem pozostaje tylko maksymalne dopasowanie sklepu do swoich potrzeb i dobry support.









Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

O krok od cyfrowej rewolucji

„Otworzył swój przenośny zestaw DJ-a przestrzeni, po czym szybko wpisał coś na klawiaturze. Na ekranie pojawiła się długa lista dostępnych tytułów, które mógł swobodnie przeglądać i segregować. Zastanowił się chwilę, po czym zaznaczył kilka elementów i przeniósł je na dysk twardy. Zanim jednak zaczął się transfer, z jego chipu płatniczego zostało automatycznie pobranych kilkanaście dolarów. Cała czynność nie trwała nawet kilku minut.”

Powyższy fragment, opowiadający o zakupie plików przez sieć, mógłby być napisany przez jednego z twórców cyberpunka. Science-fiction, które jeszcze 15-20 lat temu było dla nas abstrakcją, stało się codziennością. Rozwój technologiczny pozwala na coraz to nowsze sposoby magazynowania i przetwarzania obrazów, tekstu czy dźwięku. Nasze przenośne odtwarzacze mieszczą ogromne ilości muzyki, a tablety i e-readery pozwalają na posiadanie przy sobie małych bibliotek. To wszystko dzięki pomysłom, które zrodziły się w głowach pisarzy i naukowców. Dzięki szybkiemu i prężnemu rozwojowi Internetu, e-dystrybucja weszła na bardzo wysoki poziom, a to jeszcze nie koniec…

e-dystrybucja – gdzie jesteśmy?

Najczęściej kupowanymi w sieci produktami są książki, muzyka, filmy oraz gry. Czyli wszystko to, co możemy zdigitalizować. Zachodnie sklepy są przed Polską, jeśli chodzi o wielkości sprzedaży oraz ilość oferowanych produktów, ale trzeba zauważyć, że startowały znacznie wcześniej. Piotr Turek, Kierownik Zespołu ds. Usług Muzycznych i Rozrywkowych, rozwijający portal Muzodajnia.pl, mówi: „Rynek e-dystrybucji treści cyfrowych, np. kontentu muzycznego jest paradoksalnie dojrzały, a zarazem raczkujący – zależy to tylko od punktu widzenia. Ale patrząc na zjawisko w szerszym kontekście, jesteśmy w pierwszej fazie okresu nazywanego rewolucją cyfrową i zarówno przed nami, jak i przed klientami, jest jeszcze dużo wyzwań. W końcu stale uczymy się zmian, które w naszym życiu wprowadza zastosowanie nowoczesnej technologii.”

Jak widać, to dla naszego pokolenia pierwszy duży krok, który razem będą mogli pokonać klienci i sprzedawcy. Zapotrzebowanie na taką formę dystrybucji jest widoczne, mimo że pierwsze analizy nie zawsze wyglądają pozytywnie. Małgorzata Błaszczyk, Marketing i PR Manager w VIRTUALO.pl, zapytana o rynek i sprzedaż e-booków w Polsce mówi: „Rozwija się on bardzo dynamicznie i chociaż jeszcze nie stanowi 1% rynku książki, najmocniejsi gracze notują kilkukrotne wzrosty sprzedaży”. E-dystrybucja jest na tyle nowa w e-commerce, że nadal można wejść na rynek i zarobić na niej pieniądze.

Kto kupuje cyfrowe produkty w sieci?

Można powiedzieć, że każda osoba, która choć trochę potrafi surfować po sieci, choć raz poczyniła zakup drogą elektroniczną. Oczywiście, jest to duże uogólnienie, bo kto inny kupuje książki, a kto inny gry komputerowe. Przenośne urządzenia do odtwarzania cyfrowych plików (czy to muzyki, czy też gier) stają się coraz bardziej casualowe. Osoba z tabletem to już nie geek, a trendsetter. „Klientem muzyki cyfrowej w Polsce jest głównie młody człowiek, choć nie można generalizować, bo mamy też stałych klientów, których trudno już nazwać młodzieńcami, a dla których ważne jest ściąganie muzyki z legalnego źródła z poszanowaniem własności intelektualnej. Cieszy fakt, że coraz częściej po muzykę cyfrową sięgamy dlatego, że tak wygodniej, niż kupić w sklepie CD i być uzależnionym od tego fizycznego nośnika” – mówi Piotr Turek.

W przypadku książek jest nieco inaczej, jednak pamiętajmy, że cyfrowa dystrybucja muzyki wystartowała wcześniej. „Obecnie rynek jest jeszcze zbyt młody, by móc zaklasyfikować klientów do jakiejś konkretnej grupy. Z doświadczeń z prowadzonej przez nas księgarni Virtualo.pl wynika, że mamy obecnie dwie grupy klientów – pierwsza grupa posiada dużą wiedzę na temat rynku e-booków, druga grupa dopiero zaczyna swoją przygodę z e-czytaniem” – opowiada Małgorzata Błaszczyk. W przypadku muzyki, nie mamy problemów z jej odtworzeniem na dowolnym odtwarzaczu. E-booki natomiast mają różne formaty i ważne jest, aby dopasować odpowiedni do urządzenia, jakie posiadamy. Według Małgorzaty Błaszczyk, istnieją też widoczne różnice w podejściu do e-czytania u mężczyzn i kobiet: „Panie pytają o ogólne kwestie związane z e-czytaniem (o różnice w czytaniu na komputerze i na czytniku, czy warto zainwestować w czytnik), natomiast panowie zadają raczej pytania techniczne na temat aplikacji, formatów, zabezpieczeń e-booków”.

Cena ma znaczenie

W przypadku e-dystrybucji to jedna z najważniejszych cech (jeśli nie najważniejsza), które wpływają na wybór produktu w formie cyfrowej. Nadal mamy rzesze klientów oldschoolowych, którzy mając do wyboru produkt cyfrowy oraz fizyczny w podobnej lub tej samej cenie, sięgną po jego materialną wersję. Dla tej grupy kupujących liczy się możliwość „poczucia nowości nośnika” – bo przecież nic tak nie pachnie, jak nowa książka prosto z drukarni. Jakie są odczucia sprzedających cyfrowe produkty? Zapytany o te wybory Piotr Turek mówi: „W Polsce to właśnie cena muzyki jest najważniejsza lub przynajmniej bardzo ważna. Nie chcemy płacić za CD, bo są drogie, a tym bardziej nie chcemy płacić za mp3 tyle samo, co za płytę CD. Dlatego ceny muszą być dostosowane do portfeli Polaków.” Klientów możemy więc przyciągnąć do naszego sklepu dzięki promocyjnym ce-nom oraz dostępności produktu, ponieważ zakup realizowany jest praktycznie od ręki. Nie musimy czekać na kuriera, który przyjedzie z paczką dopiero za kilkadziesiąt godzin.

W przypadku e-booków natrafiamy na inny czynnik, który ma wpływ na cenę, a mianowicie VAT. Małgorzata Błaszczyk wspomina o tym podczas rozmowy: „Problemem w przypadku ceny e-booka jest 23% stawka VAT, która w przypadku książki papierowej wynosi tylko 5%. To duża różnica. Ale aby przyciągnąć klientów, e-książki są dostępne w coraz lepszych cenach. Organizowane są często akcje promocyjne, które odbywają się praktycznie we wszystkich sklepach działających na rynku. Rabaty w ta-kich akcjach sięgają nawet 60%-70%. Dzięki temu możemy zakupić książki po 10 zł za sztukę, a nie po 30 zł. Taka promocja może przekonać do zakupu nawet najbardziej zagorzałego fana papieru”.

Czy można na tym zarobić?

Na pewno tak, co potwierdzają statystyki sprzedaży. Pomiędzy 2010 a 2012 rokiem w USA sprzedano e-booki o wartości ponad 440 milionów dolarów. Co czwarty czytelnik posiada czytnik tylko do e-booków. W Polsce nie jest aż tak różowo, ale nie jest też źle. Rynek się rozwija. Muzyka się sprzedaje: „W ciągu czterech lat funkcjonowania portalu muzodajnia.pl,założyło na nim konto blisko 700 tysięcy osób, z czego do tej pory około 350 tysięcy było użytkownikami płacącymi za dostęp do legalnej muzyki. W tym okresie pobrano z Muzodajni ok. 26 mln utworów” – ujawnia dane Piotr Turek. Statystyki dotyczące e-booków też są obiecujące: „Sprzedaż w roku 2011 w stosunku do 2010 roku wzrosła ponad 4,5-krotnie, natomiast warto dodać, że w pierwszym półroczu 2012 roku sieć dystrybucji Virtualo zrealizowała taką sprzedaż, jak w całym poprzednim roku. Podobna statystyka dotyczy liczby Klientów w naszej księgarni” – mówi Małgorzata Błaszczyk.

Gdzie się reklamować?

Internet jest zdecydowanie najlepszym medium do reklamowania treści cyfrowych. Sklepy wykorzystują różne narzędzia, aby dotrzeć do klientów – najpopularniejsze są kampanie SEM, mailing do bazy własnej i zewnętrznej, SEO, marketing szeptany. Ale to także portale społecznościowe czy cross-promocje z innymi mediami. „Produkty cyfrowe, z uwagi na swoją specyfikę, umożliwiają organizowanie niestandardowych i angażujących działań, jak przykładowo akcja zorganizowana we współpracy Virtualo, YetiPay i Antyweb z wykorzysta-niem widżetu sprzedażowego. Atrakcyjne dla klientów są również rozmaite aplikacje na Facebooka z nagrodami w postaci ebooków” – mówi Małgorzata Błaszczyk. „Z off-line’owych narzędzi można wymienić najbardziej popularne w branży, czyli udział w Targach Książki, outdoor oraz reklamę w prasie papierowej. Ważne są również rozmaite patronaty i konkursy, a także działania z zakresu e-PR i PR klasycznego” – dodaje.

Dlaczego e-dystrybucja?

Przede wszystkim adekwatnie niskie koszty startu oraz dystrybucji. Małym sklepem z e-bookami może zarządzać dosłownie kilka osób. Niepotrzebne nam są zapasy magazynowe, piętrzące się na półkach, nie musimy mieć umowy z firmami kurierskimi, wystarczy tylko dobre oprogramowanie sklepowe i stabilne serwery. Poza tym, nasza baza produktów może być ogromna, każdy nowy pojawiający się tytuł to po prostu kolejny plik zapisany w zerach i jedynkach. Szybki rozwój rynku ma jeszcze miejsce na przyjęcie nowych graczy, ważne tylko, aby iść za trendami, dopasowywać swoją ofertę do potrzeb klientów oraz dbać o ich zadowolenie. Warto wspomnieć jeszcze o zagrożeniu, a mianowicie o piractwie, które jest, było i pewnie będzie. Przez nie-legalne ściąganie plików rynek traci dużo pieniędzy, ale trzeba brać też pod uwagę, że wiele osób ściąga pliki jako sample, demo, które jeśli się im spodobają, pomogą podjąć decyzję zakupową.

Jak wspominałem wcześniej, to nie jest fantastyka, ale rzeczywistość. Ludzkość zaskoczy nas jeszcze wielokrotnie swoimi dokonaniami, a rynek i sprzedaż będą się za-wsze prężnie rozwijać. Jeśli potrafimy dotrzymać kroku trendom, to już połowa sukcesu. Dzięki temu możemy się starać wejść w coraz to nowsze formy sprzedaży, które teraz mogą wydawać się dziwne, a za kilka lat będą już chlebem powszednim.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #13. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Rok mobile już za nami – wnioski z ostatnich paneli e-nnovation

„Google aktywuje codziennie ok. 1,3 mln urządzeń z systemem Android, w 2012 r. w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy sprzedano także więcej smartphonów niż komputerów” – stwierdził Don Dodge, Developers Advocate w Google podczas panelu poświęconego technologiom mobilnym, który odbył się drugiego dnia konferencji e-nnovation. Jego zdaniem to dowód na to, że 2012. jest rokiem technologii mobilnych, a pytanie czy ktoś jest online jest już nieaktualne. Wielu ludzi jest w sieci przez cały czas, dlatego teraz należy pytać, czy ktoś jest już na nogach, czy nadal śpi?

Panel mobile był jednym z sześciu, które odbyły się w ramach konferencji branży e-commerce organizowanej w Poznaniu przez Grupę Allegro. Wziął w nim udział również Peter Vesco z Deutsche Telecom AG, który wskazał że na drodze ku wizji zaprezentowanej przez Dona stoją problemy związane z infrastrukturą. Jednym z najnowszych trendów jest wprowadzanie technologii NFC [Near Field Communications], która pozwala używać telefonu również jako środka do dokonywania płatności w punktach sprzedaży. Jego zdaniem potrzeba jednak ok. 2 lat by konsumenci nabyli technologię pozwalającą użyć telefonu w charakterze portfela oraz aż 4-5 lat by do tej zmiany przystosowali się przedsiębiorcy, którzy będą musieli nabyć urządzenia przystosowane do obsługi takich płatności. Dodatkowo Don Dodge wskazywał olbrzymi potencjał rozwoju usług internetowych spowodowany tym, że w wielu krajach telewizja przechodzi na nadawanie cyfrowe zwalniając częstotliwości umożliwiające szybki, niezakłócony transfer olbrzymich ilości danych.

Podczas panelu o social media Serhad Bolukcu, Manager na Środkową i Wschodnią Europę w Facebook Global Marketing Solutions stwierdził, że social media są doskonałą platformą dla e-commerce. Jego zdaniem model, w którym reklamy służą po prostu do przekierowania ruchu na sklep jest już przestarzały. Obecnie sukces komercyjny na Facebooku osiąga ta marka, która potrafi wzbudzić dyskusję dotyczącą branży i samego produktu. Konieczne jest zbudowanie zaangażowanej społeczności, ale ważne by to zaangażowanie dotyczyło produktu lub usługi, a nie było kolejnym przykładem bezsensownej aktywności po opublikowaniu zdjęć „słodkich kotków”, które często wzbudzają emocje tak wielu użytkowników serwisu. Serhad potwierdził również wnioski wielu panelistów z pierwszego dnia konferencji, którzy wskazali że w e-commerce konieczne jest wdrażanie narzędzi umożliwiających dostosowanie prezentowanej oferty do potrzeb konkretnego użytkownika. Jako przykład takiej personalizacji podał usługę Facebook Gifts, która jest obecnie testowana w Stanach. Polega ona na tym, że system sugeruje użytkownikom opcje zakupu np. prezentu urodzinowego dla znajomego. Sugestie oparte są o wnioski płynące z analizy działań danego użytkownika w sieci.

W drugim dniu konferencji ogłoszono także wyniki glosowania na najlepszy projekt w konkursie „Start with e-nnovation”. W finale zmierzyły się dwa start-upy.: pochodzący z Rumunii Vibetrace i polska Sheepla. Sheepla to narzędzie, które pozwala zarządzać przesyłkami, umożliwiając sprzedawcom łatwe i spersonalizowane nadawania paczek, klientom zaś ich śledzenie. Vibetrace to start-up, którego celem jest poprawa konwersji sprzedaży internetowej – autorzy pomysłu dowodzą, że możliwe jest zwiększenie przeciętnego wskaźnika 3 % nawet dziesięciokrotnie dzięki zastosowaniu dedykowanych narzędzi w sklepie internetowym. Zdaniem uczestników konferencji lepsza okazała się Sheepla.pl, której twórcy otrzymali nagrodę w postaci czeku na 10 000 euro.

Źródło: dotPR

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)