eKomercyjnie.pl

Jak skutecznie wybrać system sklepowy? Open source, licencja, SaaS czy rozwiązanie dedykowane?

Tym razem głos w dyskusji na temat wyboru systemu sklepowego zabrał Łukasz Plutecki z firmy Netarch, twórca m. in. systemu AtomStore.

Wybór platformy sklepowej to chyba jeden z najgorętszych tematów na forach związanych z handlem internetowym. Najczęstsze dylematy osób, które zamierzają otworzyć sklep internetowy lub przenieść swój istniejący sklep na nową platformę dotyczą następujących kwestii:

Reklama

  • wybrać system open source czy płatny?
  • jeśli system płatny, to zakup licencji czy system dedykowany?
  • jeśli system „pudełkowy”, to zakup licencji czy dzierżawę systemu?

W tym miejscu chcę zaznaczyć, że moja firma dostarcza rozwiązania w trzech z czterech wymienionych modeli: udostępniamy oprogramowanie w modelu SaaS, sprzedajemy licencję systemu oraz tworzymy rozwiązania dedykowane. Nie wdrażamy jedynie systemów open source – cóż, ideałów nie ma :) Dlaczego to podkreślam? Chcę żeby Czytelnik był świadomy, że przedstawiając zalety i wady poszczególnych rozwiązań nie będę się kierował czynnikami finansowymi ani promował modelu oferowanego przez moją firmę (ponieważ każdy z nich jest mi równie bliski).

Open Source

Na temat kosztów, problemów i zalet open source pisałem już na swoim blogu. W skrócie, wdrażając system open source:

  • nie płaci się za licencję czy dzierżawę,
  • trzeba liczyć się z kosztem wdrożenia,
  • należy znaleźć doświadczoną firmę lub osobę, która zna dany system,
  • należy liczyć się z kosztem rozwoju i aktualizacji,
  • należy liczyć się z brakiem gwarancji i supportu lub oszacować koszt takich usług (społeczność open source nie supportuje za darmo biznesu).

Więcej na temat open source pisać nie będę, gdyż nie świadczymy takich usług i nie chciałbym być posądzony o stronniczość. Mogę tylko powiedzieć dlaczego zdecydowaliśmy się stworzyć własną platformę, a nie wdrażać OS.

W mojej opinii, ciężko jest zbudować biznes w oparciu o świadczenie usług wdrażania oprogramowania open source, pobierać opłaty za support, rozwój, itp. Jednocześnie jako firma mielibyśmy niewielki wpływ na rozwój takiej platformy. Jest jednak kilka przykładów firm, które w oparciu o taki model biznes stworzyły – np. Divante świetnie prosperuje, wdrażając system Magento oraz PrestaShop. Inna sprawa, iż koszt wdrożenia przez nich sklepu internetowego jest często znacznie większy niż w oparciu o platformę komercyjną. Nie pobierają jednak opłaty za soft lecz know-how, usługi, dodatkowe moduły czy support.

System dedykowany

Często spotykam się z takimi opiniami, iż tylko system dedykowany może sprostać oczekiwaniom poważnego sprzedawcy internetowego. Pytanie, kto jest tym poważnym sprzedawcą internetowym? :) Wydaje mi się, iż określając potrzebę posiadania sklepu dedykowanego, należy stworzyć listę wymagań i kluczowych czynników (funkcji). Może się okazać, iż dedykowanych modułów jest niewiele lub wprost nie ma w ogóle.

Czytam często zapytania od dużych firm, które pragną stworzyć sklep internetowy i jedyną dedykowaną funkcjonalnością jest integracja z ich ERP. Obsługa zamówień, logistyka, polityka cenowa jest kształtowana przez potężny system IT. Funkcje sklepu? Koszyk, strona główna, lista produktów, wyszukiwarka itp. – standard. Czy to jest lista wymagań na system dedykowany? Nie. Z drugiej strony mamy natomiast sporą liczbę biznesów – często typowo internetowych – które posiadają ściśle określone wymagania co do systemu e-commerce. Wymagania te rzadko będzie w stanie spełnić system pudełkowy, bo najczęściej dotyczą one:

  • unikalnego sposobu zamawiania, konfiguracji produktu,
  • niestandardowych, bardzo skomplikowanych cenników,
  • złożonego procesu logistycznego,
  • skomplikowanej organizacji pracy po stronie obsługi i zarządzania sklepem.

Warto więc przestać traktować system dedykowany jako powód do lansu czy samochód klasy premium i przed wyborem rozwiązania stworzyć dokładną listę potrzeb. Jeszcze jedna dość istotna uwaga: często system dedykowany tworzony jest na bazie systemu open source, czy też elementów wykorzystywanych w poprzednich projektach. Oczywiście to nie jest tak, iż otrzymujemy niespójny zlepek różnych systemów. Warto jednak podchodzić zdroworozsądkowo do kwestii tego, czy nasz system jest rzeczywiście dedykowany :)

Zakup licencji

W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z kampanią jednego z dostawców systemów e-commerce, który mocno promuje zakup własnego systemu ponad dzierżawę oprogramowania. Kampania całkiem ładnie wykonana i pomysłowa, jednak odwoływała się bezpośrednio do jednego z dostawców SaaS, poprzez postać głównego bohatera o imieniu Paweł (nie uważam aby był to zbieg okoliczności, iż bohater kreskówki otrzymuje identyczne imię, jak prezes spółki giełdowej, będącej dostawcą systemów e-commerce w SaaS). Osobiście uważam to za kiepski pomysł, obniżający trochę poziom dyskusji…

Wracając do meritum. Co nam daje zakup licencji? Otóż dostajemy system na własność wraz z gwarancją (najczęściej na 2 lata) oraz supportem (najczęściej znacznie krótszym lub od razu płatnym). Ponadto możemy stworzyć listę wymagań i zgłosić się do dostawcy oprogramowania, aby ją wykonał. Pokutuje także przekonanie, iż tylko system na licencji umożliwia indywidualizację wyglądu sklepu. Totalna nieprawda – dotyczy to tylko prostych systemów dla początkujących użytkowników!

Teoretycznie, kupując licencję możemy stworzyć dowolne wymagania i oczekiwać od twórcy oprogramowania realizacji tych funkcji. Niestety, w praktyce często tak nie jest. Oprogramowanie pudełkowe sprzedawane na licencji nie różni się zbytnio od oprogramowania pudełkowego sprzedawanego w modelu dzierżawy:

  • modyfikacje systemu na licencji wymagają tyle samo pracy, co SaaS,
  • zarówno systemy na licencji, jak i SaaS mają API,
  • nowe funkcje muszą być tworzone z uwzględnieniem architektury całego systemu,
  • nowe funkcje – nawet dedykowane – powinny być tworzone w taki sposób, aby umożliwić aktualizacje oprogramowania klienta w przyszłości,
  • zarówno dostawca platformy SaaS, jak i systemu pudełkowego tworzy listę funkcji, które potrzebują jego klienci i realizuje te najbardziej potrzebne najpierw (lub w przypadku licencji – te tańsze).

Tak naprawdę zarówno w przypadku systemu kupionego w formie licencji, jak i dzierżawy oprogramowania, aby uzyskać funkcję która jest potrzebna tylko nam, musimy przelicytować innych klientów. Teoretycznie w przypadku systemu SaaS możemy usłyszeć, iż na platformie nie da się danej funkcji wykonać, natomiast przy zakupie licencji zawsze jest taka możliwość.

Pamiętajmy jednak, iż modyfikując znacząco system, tracimy szansę na łatwą – tanią, szybką i bezpieczną – aktualizację. Rynek e-commerce ma to do siebie, iż bardzo szybko się zmienia. Właściciel sklepu nie powinien dopuszczać do sytuacji, gdy posiada oprogramowanie sklepu, którego nie można aktualizować czy rozwijać… Radziłbym więc racjonalnie podchodzić do indywidualizacji oprogramowania na licencji. Jeśli właściciel sklepu mocno zmodyfikuje kluczowe funkcje aplikacji, to okaże się, że otrzymał tani system dedykowany. Pół biedy, jeśli taki system wystarczy mu na kilkanaście miesięcy czy kilka lat. Tak, jak wspomniałem wcześniej – handel internetowy zmienia się bardzo dynamicznie i nieaktualizowany system szybko przestaje spełniać oczekiwania. W interesie dostawcy oprogramowania nie jest jednak rozwijać wiele systemów dedykowanych po niskich stawkach godzinowych, lecz rozwijać produkt pudełkowy i sprzedawać go w jak największej ilości.

Dzierżawa systemu

Oprogramowanie w modelu SaaS szturmem zdobyło branżę IT, okazuje się jednak, iż na rodzimym rynku e-commerce nie zbiera tak dobrych opinii. Główne zarzuty, które stawiane są systemom w SaaS to:

  • za mało funkcji, zbyt proste moduły,
  • małe możliwości indywidualizacji szablonu,
  • brak możliwości dodawania funkcji dedykowanych,
  • uzależnienie rozwoju oprogramowania od innych klientów platformy.

Tak, jak wspomniałem, część tych zarzutów dotyczy tylko prostych platform. Podobnie jak programy graficzne czy muzyczne, sklepy internetowe kierowane są do użytkowników o różnych potrzebach. Jeśli decydujemy się na platformę targetowaną do szerokiego grona klientów o podstawowych potrzebach, możemy liczyć na bardzo prostą obsługę, niską cenę, ale i mało zaawansowaną funkcjonalność. W przypadku, gdy wybieramy zaawansowany system, musimy się liczyć z dłuższym czasem wdrożenia, a także koniecznością zaangażowania większej wiedzy i zasobów po naszej stronie.

Czy system dzierżawiony musi wyglądać standardowo? Nie. Wszystko oczywiście zależy od możliwości platformy, projektu graficznego oraz czasu poświęconego na wdrożenie. Im bardziej projekt odbiega od domyślnego szablonu, tym więcej pracy, a co za tym idzie wyższa cena wdrożenia – tyczy się to jednak w równym stopniu platformy SaaS, jak i systemu pudełkowego na licencji.

Jeśli idzie o dodatkowe funkcje, to wszystko zależy od platformy. Istnieją bardzo proste rozwiązania, które nie pozwalają na żadne indywidualizacje. Zaawansowane platformy natomiast udostępniają API, umożliwiają tworzenie dodatkowych modułów importu i eksportu danych oraz wzbogacanie panelu administracyjnego czy strony www o dodatkowe narzędzia i funkcje. Przy okazji zapewniają też integralność i zgodność, co pozwala na aktualizacje systemu.

Jakie są więc zalety posiadania sklepu w SaaS? Najważniejsze to:

  • niższe koszty uruchomienia sklepu,
  • stałe, przewidywalne koszty dzierżawy,
  • darmowe aktualizacje i nowe moduły,
  • rozwój oprogramowania nie tylko w oparciu o własne pomysły, ale i pomysły innych klientów platformy,
  • lepiej przetestowane moduły, szybsze wykrywanie błędów.

SaaS to swoistego rodzaju umowa – właściciel sklepu decyduje się na stałe niewielkie opłaty, w zamian otrzymuje opiekę nad systemem, poprawki oraz nowe moduły. Dla większości sklepów to wystarczy, jest jednak oczywiście szereg firm, które muszą pójść o krok dalej.

Co wybrać?

Chciałoby się zapytać: „Co robić? Jak żyć?”. Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest solidna analiza potrzeb. Jeśli właściciel sklepu ma doświadczenie, powinien wykonać ją na własną rękę i na tej podstawie sprecyzować swoje potrzeby. Jeśli nie – warto znaleźć konsultanta lub zwrócić się do agencji specjalizującej się w e-commerce.

Oczywiście należy także realnie oceniać swoje możliwości. Jeśli mamy pomysł na e-commerce i dysponujemy budżetem 1000 zł na otwarcie sklepu, należy wybrać prostszą platformę w modelu SaaS. Jeśli mamy doświadczenie w programowaniu stron, można pomyśleć o wyborze systemu open source. W przypadku, gdy sklep ma stanowić istotny kanał sprzedażowy i jest to nowy projekt biznesowy, na który możemy przeznaczyć kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych, warto rozpocząć od benchmarku, stworzyć mini strategię działania i tak przygotowanym wybierać platformę czy dostawcę oprogramowania. Nie ma jednego słusznego rozwiązania – pomimo tego, co mówią sprzedawcy oprogramowania, dostawcy platform czy programiści korzystający z open source.

Inne artykuły na temat wyboru systemu sklepowego można przeczytać w Magazynie eKomercyjnie.pl (numery #0 i #1), gdzie swoimi opiniami podzielili się Tomasz Karwatka (Grupa Divante) oraz Paweł Fornalski (IAI S.A.).





Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Przegląd prasy e-commerce 15 grudnia 2011

W dzisiejszym przeglądzie prasy e-commerce: Nowa dyrektywa o prawach konsumentów opublikowana | Wywiad z Pawłem Fornalskim o tym jak ugryźć w Polsce e-commerce | Prawo autorskie w praktyce sklepu internetowego | Akcje Amazonu szybko tracą na wartości | Co Amazon zmieni w Polsce | Rynek e-commerce należy do najbardziej przewrotnych branż w historii świata. Dlaczego? | Badanie świątecznych zwyczajów zakupowych w Polsce i Europie.

Nowa dyrektywa o prawach konsumentów opublikowana »
Konsumenci dokonujący zakupów w internecie otrzymają większe prawa, chroniące ich przed min. „pułapkami cenowymi”, niejasnymi regulaminami, zwiększa termin na zmianę decyzji o zakupie do 14 dni, ułatwia uzyskanie zwrotu pieniędzy. Unijna dyrektywa wejdzie w życie do 2013 roku.

Wywiad z Pawłem Fornalskim o tym jak ugryźć w Polsce e-commerce »
Antyweb opublikował pierwszą część wywiadu z Pawłem Fornalskim (IAI-Shop.com), który częściowo pokrywa się z naszą rozmową z magazynu eKomercyjnie #3. Warto zerknąć.

Prawo autorskie w praktyce sklepu internetowego »
Jak radzić sobie z nieuczciwymi właścicielami konkurencyjnych sklepów internetowych, którzy bezczelnie kopiują naszą pracę? Możliwości jest całkiem sporo, dlatego warto przeczytać cały tekst z magazynu Proseed.

Akcje Amazonu szybko tracą na wartości »
Od momentu zapowiedzi tabletu Kindle Fire, wartość akcji Amazon.com leci w dół. Inwestorom raczej nie podoba się to, że firma będzie musiała dopłacać do każdego urzędzenia, a dopiero później zarobi na sprzedaży contentu.

Co Amazon zmieni w Polsce »
Na przełomie marca i kwietnia 2012 roku Amazon.com najprawdopodobniej pojawi się w naszym kraju. Co to oznacza dla naszej branży i z czym musimy się liczyć? Jedno jest pewne: będzie naprawdę ciekawie.

Rynek e-commerce należy do najbardziej przewrotnych branż w historii świata. Dlaczego? »
W sieci pojawił się serwis wszystkonaraty.pl, który będzie serwisem aukcyjnym umożliwiającym kupno produktów u różnych sprzedawców i płacenie za nie jednym skonsolidowanym kredytem. Oj, czeka go ciężka przeprawa…

Badanie świątecznych zwyczajów zakupowych w Polsce i Europie »
Jak wskazują badania firmy Deloitte, Polacy pomimo kryzysu planują wydać na święta w tym roku więcej niż w latach ubiegłych. Pod choinkę swoim bliskim najchętniej nadal kupujemy książki, kosmetyki oraz perfumy. Więcej na blogu Ideas2Action.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Nowa odsłona Vobis.pl

Jeden z najpopularniejszych w Polsce technologicznych sklepów internetowych Vobis.pl przeszedł właśnie gruntowy lifting. Ale zmiany nie obejmują jedynie jego wyglądu. To odpowiedź na stale rosnące wymagania klientów oraz aktualne trendy w handlu internetowym.

To druga tego typu operacja w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Rok temu Vobis.pl został całkowicie przebudowany, kiedy już było wiadomo, że kanał internetowy stanowi coraz bardziej istotną i rozwojową część działalności firmy. Po drodze było budowanie pozycji na Facebooku, czyli uruchomienie tam kopii e-sklepu w wersji f-commerce, a przede wszystkim zgromadzenie pokaźniej liczy fanów marki (ponad 12 000).

Tego typu zabiegi, plus zgrabnie prowadzony e-marketing, szybko zaowocowały efektami: w ostatniej edycji fachowego rankingu e-sklepów (10.2011) przygotowanym przez Gazetę Wyborczą i portal finansowy Money.pl, internetowy sklep Vobisu znalazł się na drugim miejscu w swojej kategorii (Elektronika i AGD), pokonując m.in. renomowaną od lat konkurencję.

O aktualnych zmianach w wyglądzie i funkcjonalności Vobis.pl opowiada Michał Sybis, kierownik e-commerce w Vobis SA:

Zgodnie z założeniami nowego projektu, postawiliśmy na prostotę, przejrzystość i funkcjonalność przy zachowaniu eleganckiej i stonowanej formy. Przede wszystkim serwis został „odchudzony”, co wpłynęło również na czas jego ładowania, a to poprawia znacznie komfort korzystania z całości.

Centralne miejsce zajmuje teraz wyszukiwarka. Poniżej znajdują się nasze główne grupy produktów, po których nawigujemy w dynamiczny, szybszy i łatwiejszy sposób. Zostały one również przeorganizowane pod kątem łatwiejszego wyszukania interesującego nas produktu. Cały mechanizm testowaliśmy uważnie przed premierą na naszych pracownikach, obecnych, ale również potencjalnych klientach.

Zmniejszyliśmy banery, przez co serwis bardziej wypełniony jest użytecznymi treściami, łatwiej też trafić do najnowszej gazetki Vobis, oferowanych przez nas usług oraz hitów wyprzedażowych. Zaraz obok umieściliśmy aktualne promocje i nasze nowości produktowe.

Co dalej na Vobis.pl? Po liftingu strony głównej odświeżać będziemy stronę produktową oraz pracować nad rozwojem jeszcze bardziej skutecznej wyszukiwarki. Większość ofert promocyjnych mamy wspólnych z tradycyjną siecią sprzedaży. Pomimo tego regularnie uruchamiane są akcje tylko dla klientów naszego e-sklepu, najczęściej połączony z fanpage Vobis na Facebooku. Jest to np. Kalendarz Adwentowy z propozycjami prezentów gwiazdkowych w obniżonych cenach w danym dniu trwania promocji

Pracujemy również nad rozwojem sekcji gamingowej, aktualnie jest to dobrze już znana naszym klientom, podstrona z premierami i promocjami dla graczy. W niedługim czasie odbędzie się również premiera naszego nowego projektu promocyjnego: da on możliwość zakupu produktu w okazyjnej cenie, w ofercie ograniczonej czasowo, jak i ilościowo, najczęściej w cenie niższej od rynkowej. Pierwsze takie okazje powinny pojawić się jeszcze w tym roku – dodaje Michał Sybis.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)