eKomercyjnie.pl

Jeden + jeden = milion? Czyli jak zarabiać, kiedy klienci decydują, ile zapłacić za towar

Humble Indie BundleW 2010 roku ekipa niezależnego studia Wolfire Games, tworzącego gry na komputery osobiste, wpadła na pomysł, jak sprzedawać swoje (i nie tylko) produkty w nowy, ciekawy sposób. Tak narodził się projekt Humble Indie Bundle, lub krócej Humble Bundle.

Płać, ile uważasz za stosowne

Założenie było proste: znaleźć kilku innych developerów, którzy tworzą gry typu „indie” i zacząć sprzedawać produkty w pakiecie. Gry miały być wieloplatformowe (musiały działać na systemach Windows, Mac OS X oraz Linux), być pozbawione zabezpieczeń DRM, a cała dystrybucja odbywała się tylko drogą elektroniczną. Dodatkowo, część dochodów ze sprzedaży pakietów miała być przeznaczona na potrzeby instytucji charytatywnych, takich jak Child’s Play, Electronic Frontier Foundation czy Czerwony Krzyż. Jednak głównym czynnikiem zachęcającym do zakupu była cena produktów. Postawiono zasadę, że nabywca płaci tyle, ile uważa za stosowne i sam ustala, jaki procent kwoty przekazuje dla developerów, a ile na fundacje charytatywne.

10 dni na zakup

Twórcy postawili na sprzedaż ograniczoną limitem czasowym, przeważnie było to od 6 do 14 dni. Każdy pakiet składał się z innego zestawu gier, a gdy sprzedaż osiągnęła pewien poziom, organizatorzy wraz z twórcami gier udostępniali kupującym dodatkowe bonusy. Były to na przykład ścieżki dźwiękowe z gier czy nowe dodatkowe tytuły. Oferta ta dotyczyła także tych osób, które zakupiły produkty przed pojawieniem się bonusów.

Humble Indie Bundle

Prosto i szybko

To dwa słowa, którymi można opisać stronę zakupową oraz czas potrzeby na złożenie i realizację zamówienia. Kliknięcie przycisku „Kup teraz” przenosi nas do karty zamówienia, w której wybieramy, jaką kwotę chcemy zapłacić za pakiet, suwakami ustalamy, jaki procent kwoty przekażemy twórcom, w odpowiednie okienko wpisujemy swój adres email, na który przyjdzie potwierdzenie płatności oraz link do ściągnięcia zakupionych produktów. Cała procedura nie trwa dłużej niż 2 minuty. Za produkty możemy zapłacić kartą kredytową lub poprzez PayPal. Nasz adres mailowy jest także potrzebny sprzedawcy w sytuacji, gdy pojawią się dodatki do zakupionych już przez nas pakietów.

Humble Indie Bundle - e-mail

Dobrym pomysłem jest informowanie na bieżąco, jaka jest wielkość sprzedaży, jakie największe kwoty zaoferowano za pakiet, średnie ceny itd. Dostęp do tych statystyk, które generowane są praktycznie w czasie rzeczywistym (dzięki PubNub), ma każdy, gdyż wyświetlane są na stronie głównej projektu.

Jak wygląda taki projekt pod względem rentowności i przychodów?

Pierwsze Humble Indie Bundle wystartowało 4.05.2010, a zakończyło się 10.05.2010. W ciągu tych kilku dni sprzedano łącznie 138 813 pakietów w średniej cenie 9,18$, co daje ponad 1 milion dolarów! Suma wręcz zawrotna. Sukces ten spowodował założenie oddzielnej firmy Humble Bundle Inc., zajmującej się projektem. Od 2010 roku „odpalono” łącznie 12 pakietów gier, które zarobiły ponad 15 milionów dolarów. Trzeba przyznać, iż pomysł okazał się bardzo trafiony i pozwolił na sprzedaż produktów w ogromnych ilościach i w zawrotnej cenie.

Humble Indie Bundle

Warto zauważyć, iż jest to typ sprzedaży bardzo hermetycznej, nie wszystko będziemy mogli w ten sposób sprzedać. Najlepiej nadają się do tego produkty, które możemy dystrybuować elektronicznie: muzyka, gry, książki czy aplikacje. Oczywiście warto spróbować z materialnymi produktami, ale pamiętajmy wtedy o dochodzących kosztach przesyłki.

* * *

Kilka dni temu wystartowała kolejna odsłona Humble Bundle, tym razem okraszona znaczkiem ”V”. Nowy pakiet składa się z tytułów z górnej półki, które zebrały wysokie oceny w recenzjach magazynów związanych z branżą elektronicznej rozrywki. W nowym pakiecie znalazły się takie tytuły, jak: Bastion, Limbo czy przerażająca Amnesia. Do każdego z nich twórcy dorzucili gratisowo ścieżkę dźwiękową z gry, dzięki czemu cały pakiet jest jeszcze bardziej atrakcyjny.

Humble Bundle

Statystyki sprzedaży, które są aktualizowane w czasie rzeczywistym, mogą przyprawić o zawrót głowy. Po pierwszych pięciu godzinach trwania akcji sprzedano pakiety o łącznej wartości miliona dolarów. Dzisiaj na liczniku jest już ponad 3 mln USD.

Statystyki sprzedaży

Kolejne pakiety Humble Bundle stają się coraz bardziej atrakcyjne. Pojawiły się już wersje na urządzenia z Androidem na pokładzie. Teraz wystarczy czekać, aby za czas jakiś pojawiło się Humble Bundle pozwalające na zakup gier z Xbox Live lub PSN. Trzeba przyznać, że mogłoby to ostro namieszać na rynku gier.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #9. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Polskapresse większościowym udziałowcem Gruper.pl

W dniu 4 czerwca 2012 r. doszło do zakupu większościowego pakietu udziałów w Gruper.pl przez Grupę Polskapresse. Swoje udziały odprzedało dwóch współzałożycieli portalu – Tomasz Dalach i Marcin Mikołajczyk, którzy przez ponad dwa lata tworzyli pierwszy zarząd spółki.

Grupa Polskapresse zakupiła pierwsze 10 procent udziałów w spółce w połowie 2010 roku, z opcją przejęcia kolejnych aktywów w przyszłości. Na początku tego roku Grupa Polskapresse posiadała już 19%, a w wyniku dzisiejszej transakcji stała się właścicielem 54% udziałów.

– Szybki rozwój biznesu i skala działalności Grupera stały się impulsem do podjęcia decyzji o zwiększeniu zaangażowania kapitałowego. Obecność serwisu w portfolio internetowym Grupy Polskapresse wzmacnia naszą pozycję w segmencie e-commerce – mówi Grzegorz Haftarczyk, wiceprezes Grupy Polskapresse.

– W ciągu ostatnich dwóch lat zbudowaliśmy wspólnie niezwykłą firmę. Jesteśmy drugim serwisem zakupów grupowych w Polsce. Polskapresse jest z nami prawie od samego początku. Dla Grupera to silny udziałowiec z doświadczeniem na rynku mediów – komentuje Piotr Majcherkiewicz, współzałożyciel i prezes Gruper.pl.

W ciągu 2 lat Gruper.pl wyrósł na krajową i regionalną potęgę w zakupach grupowych, wyprzedzając wejście do Polski zachodnich konkurentów. Obecnie prezentuje ponad 2 000 ofert miesięcznie, a jego klienci zaoszczędzili w sumie ponad 210 mln złotych, kupując prawie 1,5 miliona kuponów. Gruper.pl jest silnym numerem dwa na rynku i wraz z liderem odpowiada za 80% sprzedaży w sektorze. Serwis został stworzony przez czterech pasjonatów e-biznesu – Marka Borzestowskiego, Tomasza Dalacha, Piotra Majcherkiewicza, Marcina Mikołajczyka.

– Jestem dumny z tego jak Gruper rozwinął się przez pierwsze dwa lata swojej działalności. Wspólnie z całym, obecnie już blisko 300-osobowym zespołem, nie tylko zbudowaliśmy siłę serwisu, ale także wyposażyliśmy go w skuteczne narzędzia, które pozwolą mu na dalszy rozwój. Mam poczucie dobrze spełnionej misji. Teraz przyszedł czas na nowe wyzwania i realizację kolejnych pomysłów biznesowych w branży internetowej – zapowiada Tomasz Dalach, współzałożyciel oraz pierwszy prezes Gruper.pl

– Zbudowaliśmy drugi największy serwis zakupów grupowych i zmieniliśmy polski rynek e-commerce. Żegnamy się z Gruper.pl. Świetna współpraca w zarządzie z Tomaszem skłania nas do dalszej wspólnej pracy nad nowymi projektami internetowymi – dodaje Marcin Mikołajczyk, współzałożyciel oraz członek pierwszego zarządu Gruper.pl.

Źródło: Gruper.pl

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zobacz kolejny artykuł

Roko koko medal spoko, czyli nie do końca poważnie o tym, jak tłoczy się medale w e-commerce

Ostatnimi laty świat marketingu dosłownie zalewa nas różnego rodzaju znakami jakości, odznaczeniami i cudownymi medalami dla marek, produktów i usług. Wniosek nasuwa się taki, że Kowalscy w Polsce lubią myć zęby pastą, która zawierają odznakę Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego, lubią pracować w „rzetelnych firmach” oraz kosić trawę kosiarką z dużym i zauważalnym dla sąsiada zza płotu znakiem „Q” na silniku. Wieczorem Kowalscy myją się szarym mydłem, spoglądając na wielkie logo „Laur Konsumenta” wybite na prostokątnej kostce i (gdy to jest w modzie) „rozmawiają o wojnie na wschodzie”, popijając piwo marki Tyskie, bo ma ono także kilka medali więcej od konkurencyjnych browarów.

Ile kosztują znaki jakości i odznaczenia? Różnie, np. popularny Laur Konsumenta tyle, Laur Klienta tyle, no a gdybyś chciał na przykład otrzymać diament meblarstwa, to najlepiej spytaj tych panów w garniturach, ile za to zapłacili i jak bawili się na gali.

No dobrze, ale jak to się przekłada na e-commerce? Ano przekłada się, bo Kowalscy od paru ładnych lat kupują także w sieci. Odznaczenia typu Trusted Shops, Zaufane Opinie, znak jakości Q i inne z pewnością mogą przyczynić się do wzrostu zaufania dla e-sklepu, co zapewne przełoży się także pośrednio na sprzedaż. Pytanie brzmi: w jakim stopniu i jak to zmierzyć? To już nie jest takie proste.

Kiedy kupujesz reklamę dla swojego sklepu w modelu CPC, CPA, CPS czy innych cepach, tagujesz link i wszystko wydaje się proste. Sprawdzasz za kilka dni w Analyticsie i jeśli jest OK, to otwierasz szampana (z Laurem Konsumenta), a jeśli nie, to nie odbierasz więcej telefonów z Panoramy Firm czy Grupy Allegro. Ze znakami jakości niestety nie jest tak łatwo. Aby zmierzyć efektywność tego typu działań, musielibyśmy pobawić się w ankiety. Nie mówię tutaj o ankietach wysyłanych przez tychże „odznakodawców”, ale własnych badaniach e-sklepów. Taki e-mail z ankietą mógłby wyglądać mniej więcej tak:

„Drogi Kowalski, od sześciu miesięcy nasz sklep jest szczęśliwym posiadaczem złotego znaku jakości „Laur od Kowalskich”. Chcielibyśmy poznać Twoją opinię na ten temat i zapytać, czy przy zakupie produktu w naszym sklepie kierowałeś się chociaż w minimalnym stopniu tymże znakiem:

Odpowiedzi:
a) tak, z całego serca
b) tak, troszeczkę
c) nieszczególnie
d) nie
e) dajcie mi spokój.”

Oczywiście klientom, którzy udzielą odpowiedzi należałoby wysłać jakiś gratis, zaoferować zniżkę czy chociaż przekazać pisemne podziękowanie od szefostwa wraz ze zdjęciem rodzinnym właściciela sklepu…

Wróćmy do powagi sytuacji. Kiedy wyślesz taką ankietę i sprawdzisz wyniki, zapewne uznasz, że niektóre ze znaczków, które posiadasz, kosztują Cię niemałe pieniądze. Co zatem robić? To zależy od skali Twojej działalności. Jeśli obsługujesz kilkadziesiąt zamówień miesięcznie, to strzałem w dziesiątkę nie będzie zakup znaczka za kilka tysięcy złociszy rocznie tylko dlatego, że konkurencja takowy posiada.

Jestem szczerze ciekaw, czy któraś z większych firm, posiadająca wykupione różnego rodzaju laury, kiedykolwiek próbowała zmierzyć ich efektywność. W większości przypadków było pewnie tak, że zadzwonili, zaproponowali, no i „a co tam… może nie zbiedniejemy”. A przecież kolejny dyplom na ścianie prezesa zawsze zabłyszczeć raczy.

Kolejny aspekt to odznaczenia wręczane konkretnym produktom i tutaj sytuacja jest dużo bardziej klarowna. Nie mówię o słynnych logach „gwarancja jakości”, które nadal królują na salonach Allegro, ale o znakach jakości, podpartych stojącą za nimi organizacją, stowarzyszeniem itd. Jeśli tylko posiadasz w ofercie produkty, które mają jakieś odznaki, certyfikaty i inne znaki jakości, umieszczaj to zawsze przy ich zdjęciach lub opisach!

Jakich efektów możesz się spodziewać? Z przeprowadzonych przeze mnie testów AB w sklepach mmo.pl, fitbay.pl i disport.pl wynika, że np. medal jakości stowarzyszenia „Profeon” podnosi sprzedaż konkretnych produktów nawet o 25% w stosunku do identycznych produktów, przy których medal ten nie był wyświetlony!

No tak… teraz pewnie sobie pomyślisz: „Panie Stadnicki, ale kiedy sprzedaję w sieci np. telewizory Samsunga, to mam sam starać się dla nich o medale i znaczki?”. Jeśli nie masz własnych produktów, nie jesteś importerem czy producentem, to spróbuj w opisie produktu zrobić zaletę nawet ze zwykłego TUV, CE i innych modnych skrótów, które większość Twoich produktów posiada – wystarczy, że umiejętnie to zaprezentujesz.

Przykład? Niech będzie zatem z CE. Pierwsze zdanie z Wikipedii na frazę „certyfikat Ce”:

Aby oznakować swój wyrób znakiem CE, producent wykonuje analizy i podejmuje działania dla spełnienia odnośnych wymagań, a następnie poddaje produkt procedurze oceny zgodności z odpowiednimi dyrektywami.

Zamieniamy w opisie produktu na zdanie:

Producent kuchenki mikrofalowej „Bodzio” wykonał dokładną analizę i podjął sukcesywne działania dla spełnienia wymagań jakościowych CE, a następnie poddał kuchenkę „Bodzio” procedurze oceny zgodności z odpowiednimi dyrektywami. To wszystko dla jeszcze większego bezpieczeństwa i wygody korzystania z produktu.

Proste? Nie tylko proste, ale i skuteczne.

A co powiedziałbyś na własne odznaczenia? Masz firmę? Dodaj sobie nowy KRS i zamiast prowadzić kolejnego bloga modowego zacznij z kolegami tłoczyć medale i odznaczenia. Nie musisz być kompanią piwowarską, aby Twoje piwo miało ich kilkadziesiąt.

Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy, a Ty zacznij zbierać odznaki już teraz i obserwuj ich wpływ na sprzedaż. Możesz być mile zaskoczony efektami posiadania medali, które z pewnością zwiększą sprzedaż Twoich produktów. Powodzenia!


Adam Stadnicki – założyciel i współwłaściciel firmy Optiner S.A., posiadającej kilka sklepów internetowych (mmo.pl, fitbay.pl, disport.pl) oraz marek własnych, m.in. slimon.pl, fitplay.eu, bestbody.pl czy fitplan.eu. Na co dzień zajmuje się e-marketingiem i rozwojem projektów grupy Optiner.

[AKTUALIZACJA] Anna Jasińska z Ceneo.pl przesłała do redakcji więcej informacji na temat certyfikatu Zaufane Opinie. Warto się z nimi zapoznać, bardzo dobrze potwierdzają tezy zawarte w artykule Adama Stadnickiego:

Odnosząc się do artykułu na temat znaczków jakości w e-commerce pragnę zaznaczyć, że program Zaufane Opinie jest całkowicie bezpłatny i sklep, który chce z niego skorzystać nie ponosi żadnych kosztów. Celem Zaufanych Opinii jest zwiększenie bezpieczeństwa zakupów w sieci. Zasada działania Programu jest prosta. Do klienta, który dokonał zakupu w sklepie, Ceneo wysyła ankietę oceniającą jakość transakcji. W ankiecie użytkownik może odnieść się do szybkości przesyłki, jakości obsługi, czy też komunikacji ze sprzedawcą.

Cechą wyróżniającą Zaufane Opinie jest fakt, że komentarze pochodzą od klientów, którzy faktycznie dokonali zakupów w sklepie. Sklepom, które zbiorą odpowiednią liczbę pozytywnych opinii Ceneo przyznaje specjalne zielone odznaczenie. Raz do roku publikowany jest również ranking najlepiej ocenianych sklepów.

W 2011 roku przeprowadziliśmy badanie, którego celem było ustalenie, w jaki sposób posiadanie znaczka Zaufanych Opinii wpływa na decyzje zakupowe. Wyniki badania pokazały, że oferty z zielonym oznaczeniem są o 20% częściej wybierane niż najtańsze oferty bez niego. Okazało się, że użytkownicy Ceneo przy wyborze sklepu kierują się nie tylko ceną, ale także zaufaniem do sklepu.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #9. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)