eKomercyjnie.pl

M-commerce dla (skąpych) oszczędnych

Nie dziwią mnie sceptyczne głosy na temat potencjału mobile commerce, które czasami słyszę od właścicieli sklepów internetowych. Ruchu mobilnego jest względnie niewiele w porównaniu z ruchem tradycyjnym (mimo, iż rok temu było go 4x mniej, a za kolejny rok będzie 4x więcej), stworzenie profesjonalnej wersji mobilnej sklepu jest kosztowne (czemu postaram się jakoś prowizorycznie zaradzić w niniejszym artykule), a i współczynnik konwersji z mobilnych odwiedzin nie podnosi pulsu.

Konwersja mobilna w tradycyjnym sklepie jest wdzięcznym obiektem drwin i uszczypliwości do momentu, w którym właściciel sklepu sam spróbuje dokonać zakupu, korzystając ze swojego smartfona lub tabletu. Ogrom utrudnień, upierdliwości i kłód rzucanych pod nogi, z których wcześniej można nie zdawać sobie sprawy, nagle pokazuje swoją paskudną gębę w pełnej okazałości. Trudno się dziwić, że „mobilni” nie kupują, jeśli na ich urządzeniach nie działa koszyk albo nie można dokonać płatności. Znam też wiele sklepów, w których transakcja mobilna jest możliwa, ale jest tak piekielnie niewygodna, że za jej dokonanie powinno się przyznawać medale Za Ofiarność i Odwagę.

Mobilnych klientów będzie coraz więcej. Sprawdź, z czym muszą się zmagać w twoim sklepie, choćbyś musiał na pół godziny pożyczyć smartfona od sąsiada. Lepiej poznasz problemy, łatwiej będzie ci zrozumieć sugestie opisane poniżej. Nie zbankrutujesz na ich wprowadzaniu. To raczej sugestie co do kwestii, które warto mieć na uwadze przy kolejnym odświeżeniu wyglądu strony. Potraktuj ten artykuł jak zakup mebli – możesz zapłacić komuś za gotowy mebel, ale możesz też przejść się do sklepu IKEA i pomajsterkować trochę. Masz pod ręką młotek i śrubokręt? To zaczynamy!

Najprostszym sposobem na ułatwienie życia mobilnym klientom jest udostępnienie w sklepie przynajmniej jednej metody płatności, z której będą mogli wygodnie skorzystać. Oczywiście oferowanie płatności przy odbiorze trudno uznać za przyjazne klientom mobilnym, bardziej chodzi tutaj o jedną ze zautomatyzownych płatności internetowych – kartowych, portmonetkowych czy (tylko czasami) przelewów bankowych.

Ogólnie można założyć, że płatność przelewem, która wymaga na pewnym etapie zalogowania się do systemu transakcyjnego banku, nie jest dostępna dla mobilnych klientów. Część banków oferuje wymyślne systemy autoryzacji, które po prostu nie działają na smartfonach i tabletach. Czasami, nawet jeśli uda się zalogować, to interfejs jest nieobsługiwalny na małym ekranie. Niektóre banki obchodzą ten problem, udostępniając uproszczone aplikacje do zarządzania własnym kontem, ale trzeba pamiętać, że żaden z operatorów płatności takiej aplikacji nie uruchomi i użytkownik będzie skazany na tradycyjny interfejs przeglądarkowy. Moja podstawowa rada na polski rynek: włącz PayPala.

Otwórz swój sklep w komputerowej przeglądarce. Korzystając z palca wskazującego spróbuj trafić w kilka odnośników widocznych na poszczególnych stronach. Wyobraź sobie, o ile trudniej jest to zrobić, kiedy wszystko jest 4-5x (tablety) lub 10x (smartfony) mniejsze. Wejście na stronę produktu może być znaczącym wyzwaniem, jeśli projektant sklepu nie wpadł na to, żeby np. zdjęcia były klikalne i też prowadziły do strony produktu albo umieścił kilka różnych odnośników blisko siebie. Palec wskazuje elementy „objętościowo”, jednym wskazaniem może objąć kilka elementów naraz. Upakowując gęsto nawigację, skazujesz mobilnych odwiedzających na losowe wybieranie stron, na których lądują.

Wiecie, kiedy zrozumiałem, że iPad jest przełomowym urządzeniem, które na zawsze wpłynie na sposób, w jaki korzystamy z Internetu? Wtedy, kiedy Amazon zaczął optycznie „tyć”. Porównując wcześniejszy interfejs, nie sposób nie zauważyć, że czcionki najważniejszych linków się zwiększyły, odstępy między nimi wzrosły, a przycisk prowadzący do koszyka jest teraz 2x większy niż 2 lata temu. Z drugiej strony mamy Merlin.pl, który w górnej belce przedstawia promocje, zaliczając kilka mobilnych gaf: mała czcionka i lista najpopularniejszych promocji rozwijana w odpowiedzi na przytrzymanie kursora nad napisem (wskazówka: ekran dotykowy nie ma kursora). Dobrze chociaż, że napis jest klikalny, chociaż spędziłem dłuższą chwilę, próbując wcelować moim paluchem w mikrokwadracik po prawej stronie. Nie zawsze możecie upakować całą treść strony w formie strawnej dla małego ekranu, ale spróbujcie przynajmniej nie utrudniać dotarcia do poszukiwanej informacji.

Pomimo wywodu na temat tycia Amazon.com w poprzednim akapicie, zalecam solidną dietę sklepom, które chcą być chociaż odrobinę przyjazne rosnącemu gronu mobilnych odwiedzających. Zdecydowana większość tradycyjnych klientów sklepów internetowych korzysta ze stałego łącza (chociaż pamiętam statystyki, mówiące, że Polska jest europejskim liderem internetu mobilnego) i na taką sytuację przygotowuje się sklepy. Przesłanie 500 KB po stałym łączu nie jest jeszcze dramatem, chociaż spowoduje, że strona będzie się ładowała pewnie 4-5 sekund. Podobnie, przesłanie 500 KB poprzez komórkową sieć 3G/4G nie stanowi problemu. Problem zaczyna się, kiedy te 500 KB jest podzielone na 50 plików, które jeszcze dodatkowo ładują się od nowa na każdej podstronie. Nawiązywanie połączenia w celu ściągnięcia nowego pliku w przeglądarce mobilnej to nierzadko kwestia setek milisekund. Równocześnie ściągać się będą może cztery z nich, co powoduje, że samo ściąganie plików potrwa kilkanaście – kilkadziesiąt sekund. Po przejrzeniu 10 podstron takiego sklepu oszczędny klient może pozbyć się nawet 5% dostępnego w jego abonamencie miesięcznego transferu. Sprawdzajcie strony swojego sklepu narzędziami typu Firebug czy Google Page- Speed Insights i naciskajcie na dostawców oprogramowania, żeby poprawnie obsługiwali pamięć podręczną przeglądarek. Dodatkowo wynagrodzi was za to Google, uwzględniając szybkość działania strony w pozycji w wynikach wyszukiwania.

Zakup przy wykorzystaniu urządzenia mobilnego w tradycyjnym sklepie internetowym przypomina trochę trudną wspinaczkę na górski szczyt, z którego przez całą drogę złośliwe chochliki rzucają w ciebie kamieniami. Po drodze napotykasz wiele ścieżek, które kończą się przepaściami i co krok widzisz zachęty do rezygnacji z wysiłku. W najgorszym wypadku kilka metrów przed szczytem trafiasz na pionową, granitową ścianę bez skazy i wielki napis „Wynocha!”. Trzeba mieć sporo samozaparcia, żeby nie zrezygnować. Z punktu widzenia właściciela sklepu, ułatwienie życia mobilnym klientom nie jest trudne, wymaga jedynie poświęcenia odrobiny czasu na spojrzenie na swój sklep z perspektywy środowiska bez klawiatury, myszy i ze znacznie bardziej „upakowanym” ekranem.


Robert Janeczek – CEO zubibu.com, nieustannie głodny wiedzy przedsiębiorca całodobowy.
Nie lubi ptasiego mleczka. Ogólnie nieprzyjemny typ.

Powyższy artykuł pochodzi z Magazynu eKomercyjnie #10. Zapraszamy do przeczytania całego numeru!

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)