eKomercyjnie.pl

Jak mogą wyglądać początki dostawcy oprogramowania sklepowego? Selly.pl po 6 miesiącach działalności

Kilka dni temu platforma sklepów internetowych Selly.pl obchodziła pół roku swojej działalności. Poprosiłem Mariusza Połowczuka o krótkie podsumowanie tego czasu i dzięki temu powstał poniższy materiał.

Rozwój platformy Selly.pl

Liczba powstałych sklepów nie jest imponująca, jednak cieszy nas fakt, że do Selly.pl zgłaszają się najczęściej firmy świadome w danej branży, posiadające jakieś doświadczenie (to jest nasza grupa docelowa). Stawiamy na jakość w rozsądnej cenie i wierzę, że to za pewien czas mocno zaowocuje. Z ciekawszych statystyk mogę przytoczyć następujące:

  • współpracujemy z 51 sklepami, które oferują ponad 89 tys. produktów, jednak jeszcze 14 sklepów nie wprowadziło do końca swoich towarów.
  • sześć pozycjonowanych przez nas sklepów miały obrót powyżej 360 tys. zł brutto
  • cała platforma miała w tym czasie prawie 500 tys. zł obrotu.
  • miesięcznie sklepy zużywają ponad 250 GB transferu.
  • odebraliśmy ponad 2000 maili z zapytaniami, w tym ponad 1300 maili już od zdobytych klientów. W tym czasie wysłaliśmy ponad 2400 maili. Nie jestem jednak w stanie zliczyć liczby odebranych telefonów i rozmów na komunikatorach.
  • wykonaliśmy ponad 30 mniejszych lub większych aktualizacji, a czeka w kolejce jeszcze prawie 40 zaplanowanych prac rozwojowych, które realizujemy na równi z indywidualnie zamawianymi funkcjonalnościami.

Model biznesowy

Decydując się na uruchomienie platformy, wybrałem dosyć ciekawy i nieco inny model biznesowy. W Polsce istnieją platformy „molochy”, gdzie potrzeby konkretnych użytkowników są praktycznie pomijalne. Dopiero większa grupa sprzedawców może coś wynegocjować. Istnieją też producenci oprogramowania, u których nie można się doprosić nawet drobnej nowej funkcjonalności. To hamuje rozwój sklepów. Z drugiej strony istnieją platformy masowe, działające na bardzo małych opłatach, które skupiają wątpliwej jakości sklepy w dodatku wyglądające praktycznie tak samo. To też nie buduje dobrego wizerunku dla sklepu.

Postanowiłem zaistnieć pośrodku tych rozwiązań i połączyć zalety najlepszych rozwiązań. Początkujące sklepy trafiają na platformę, dzięki czemu ponoszą minimalne koszty początkowe, ale dostają bardzo użyteczne oprogramowanie. Jeśli sklepy zaczynają się dobrze rozwijać, mogą przejść na właściwy abonament i zamawiać dowolne indywidualne funkcjonalności. Nie ma więc problemu z uzyskaniem nawet drobnej zmiany dopasowanej pod konkretny sklep. To jest gwarancja długofalowego rozwoju sklepu. Dodatkowo wspieramy sklepy poradami dotyczącymi pozycjonowania i kierunkujemy ich na odpowiednie czynności.

Początki działalności

Po długich przygotowaniach oprogramowania w dniu startu napisaliśmy newsa na forum wydawnictwa Helion, ponieważ przeważają tam producenci oprogramowania i byliśmy nawet przygotowani na ostrą krytykę. Jednak już wtedy nikt nie mógł powiedzieć, że jest „słabo”. Cieszyło nas to niezmiernie i wysłaliśmy jeszcze kilka newsów do branżowych magazynów. Wykupiliśmy też kilka stałych miejsc reklamowych (bannery) oraz najwięcej czasu poświeciliśmy pozycjonowaniu.

Pierwszy miesiąc to był okres głównie marketingowy i wydatki na reklamę. Teraz wydajemy znacznie mniej na promocję, ale zachowujemy takie samo zainteresowanie usługą.

Zmiany w ofercie

W ciągu pół roku modyfikowaliśmy lekko cennik, aby był bardziej przejrzysty (ale nie obniżaliśmy cen). Na początku mieliśmy niepisaną promocję, że w ramach opłaty instalacyjnej wykonywaliśmy Klientom indywidualną kolorystykę sklepu. To pozwoliło zbudować nam początkowe portfolio, aby przykłady sklepów były zachęcające. Obecnie zrezygnowaliśmy z opłaty instalacyjnej i dajemy Klientom możliwość samodzielnej zmiany szaty graficznej przez edytor szablonów HTML/CSS lub możliwość zamówienia nowego pakietu graficznego „MINI” odpłatnie. Dzięki temu koszty początkowe założenia sklepu są u nas już na poziomie zero złotych.

Po czterech miesiącach zwiększyliśmy transfer aż trzykrotnie oraz umożliwiliśmy zamawianie integracji z hurtowniami. To spowodowało, że kilku Klientów zeszło z abonamentu 299 zł na 99 zł, ale za to przyszło kilku nowych.

Problemy

Pierwsi Klienci byli dla nas perełkami, które za wszelką cenę staraliśmy się utrzymać. Nie ma nic bardziej smutnego, jak upadek „swojego” sklepu. Tym co się zgłaszali do nas, dawaliśmy więcej niż nakazuje regulamin, wiele godzin poświeciliśmy na pomoc, pilotażowe pozycjonowanie i im się w końcu udało. Jednak spośród ponad 50-ciu sklepów jeden niestety odpadł miesiąc temu. W sumie sklep był dobrze zrobiony, towar był w porządku, ale podobno jakieś problemy wewnątrz firmy spowodowały, że zniknął z rynku.

W ciągu pół roku był tylko jeden problem techniczny, ale nie z winy serwera ani providera, tylko z powodu DNS-ów. Spowodowało to w którąś sobotę u kilku Klientów niedostępność sklepów przez kilkanaście minut. Problem rozwiązał się sam, dlatego zakładamy, że to była jakaś niezależna od nas awaria.

Sukcesy

Najbardziej cieszymy się oczywiście z jakości powstających sklepów. Trafiają do nas firmy, które przechodzą z innych platform lub gotowych rozwiązań, ponieważ już się dobrze rozwinęły i potrzebują więcej indywidualnych rozwiązań.

Plany na kolejne pół roku

Niestety, największych planów nie mogę jeszcze zdradzić, ale dla Klientów najważniejszy będzie rozwój platformy. Będziemy się integrować z zewnętrznymi systemami ratalnymi, kurierami i rozwijać narzędzia panelu administracyjnego usprawniające obsługę zamówień.


Bardziej szczegółowe o platformie Selly.pl znajdziecie w naszym katalogu firm.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Witam,
    Muszę powiedzieć, że platforma Selly robi bardzo dobre wrażenie. Sugeruję jeszcze przemyślenie polityki prywatności i przeanalizowanie oferty konkurencji – jedna z dynamicznie rozwijających się platform ( może zbyt dynamicznie) ma to dość dobrze opracowane.

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Dokąd zmierzasz księgarnio internetowa?

Do napisania tego wpisu zachęciły mnie ostatnie wydarzenia związane z fuzją Merlina i Empiku. Ostatecznie UOKiK nie wyraził zgody na połączenie się dwóch czołowych graczy internetowych. To decyzja na pewno rozczarowująca dla zarządów wspomnianych firm, ale w mojej ocenie pozytywna dla wydawców, którzy obawiali się monopolu w internecie (Merlin był i jest dla nich alternatywą).

Dla potrzeb niniejszego materiału załóżmy, że z odwołania Empiku nic nie wyjdzie i decyzja UOKiK jest ostateczna. Będzie to oznaczało, że Merlin.pl musi sobie poradzić w pojedynkę. Spółka jest przyzwyczajona do „samotnej” walki na rynku, bo przez długi czas, zanim został reaktywowany ponownie Empik.com w 2006 roku (działał krótko w okresie pierwszego boomu internetowego) nie miała godnego rywala.

Brak konkurencji nie jest oczywiście dobrą sytuacja dla całego rynku – rozleniwia i powoduje wolne wprowadzanie udogodnień dla klientów. Merlin nie był zatem solidnie przygotowany na pojawienie się nowego Empik.com i dość szybko ten sklep dogonił go pod względem oglądalności (ale nie zdołał przeskoczyć). Taka sytuacja utrzymuje się mniej więcej od półtora roku. Być może to była zachęta dla zarządu Empiku do przejęcia Merlina, a nie dalszej walki. Zupełnie inaczej było w branży RTV/AGD, gdzie Euro.com.pl w ciągu 2-3 lat przeskoczyło swojego głównego konkurenta Agito.pl kilkukrotnie. Bez fuzji i przejęć, a ze stworzeniem dodatkowych brandów (OleOle.pl).

Warto popatrzeć na coś innego – czy przypadkiem obydwaj gracze nie przegapiają trochę innego rynku, zbytnio koncentrując się najbardziej na zwiększeniu skali swojej działalności? Wystarczy zerknąć na ”oręż” w postaci 400 e-booków, którymi dysponuje serwis ZłoteMyśli.pl.

Szybkie spojrzenie na Alexa.com pozwala wyłapać ostatnią promocję Złotych Myśli na Grouponie. Dzięki niej serwis zanotował chwilowy wzrost i zrównał się z… Empikiem. Na razie był to dobry „incydent”, ale cały ruch na zlotemysli.pl jest tylko 30-40% niższy od tego na Empik.com. Słowa uznania dla prowadzących ten sklep internetowy z ebookami, którzy są znani z nieprzeciętnych umiejętności perswazyjnych. Pytanie co by było gdyby ZM znacząco poszerzyło ofertę, utrzymując swój obecny unikalny styl i efektywność w podtrzymywaniu uwagi użytkowników?

Wprawdzie Empik wprowadził ostatnio także audiobooki, ale to dla tej firmy to trudny temat, gdyż posiada własną sieć salonów. Z tego powodu ebooki czy też audiobooki najpewniej będą mieć negatywny wpływ na sprzedaż w punktach offline. Może się okazać, że w tym przypadku multichannel nie zadziała tak, jak w przypadku firm poszerzających jedynie działalność o nowe kanały.

Jeśli nie dojdzie do fuzji (o czym jestem raczej przekonany), prognozuję, że w ciągu 2-3 lat sytuacja na rynku internetowych księgarni będzie bardzo interesująca. Empik będzie nadal naciskał Merlina. Swoje miejsca zajmą takie projekty jak Złote Myśli czy Audioteka.pl. W dobrej kondycji utrzymają się też projekty pozycjonowane nieco inaczej (księgarnią z duszą), takie jak Gandalf.com.pl. Jednocześnie w tle rozkręca się Amazonka.pl, założona przez długoletniego Członka Zarządu Merlina Krzysztofa Jerzyka.

Osobny temat stanowią podmioty zagraniczne. Amazon pod koniec roku dołączył nasz kraj do grupy FREE Super Saver Delivery – darmowych dostaw w ciągu 3 do 10 dni roboczych. To najpewniej nie jest ostatnie słowo tej firmy w zachęcaniu polskich klientów do zakupów.

Dokąd to wszystko prowadzi? Być może odpowiedź znajdziemy na rynku amerykańskim. 18 lutego, druga największa sieć księgarni stacjonarnych Borders została zmuszona do zamknięcia 200 swoich placówek. Nie wytrzymała starcia z Amazonem i produktami cyfrowymi dystrybuowanymi przez internet. Oczywiście nie można przypisywać całej winy Amazonowi – Borders zbyt późno pojawił się w sieci i nie był w stanie wywalczyć sobie odpowiedniego miejsca, gwarantującego solidne przychody. Z pewnością Empik ma ten fakt na uwadze.

Dawid Sadulski – od 1999 roku związany zawodowo z branżą internetową, w szczególności z branżą „Travel & Transportation”. Zajmuje się budową zintegrowanych systemów WEBowych dla platform eCommerce. Autor bloga BlueCart.pl. Praktyk WEB 2.0 i PO IG 8.1.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

TeleZakupy 2.0, czyli TV-commerce

Autorem poniższego wpisu jest Konrad Latkowski z .

Z wpisem o TV-commerce czekałem, aż platforma Zubibu.com ogłosi podsumowanie swojego udziału w konkursie Samsunga. Od wczoraj już wiemy. Pierwsze miejsce w głosowaniu internautów oraz trzecie w głosowaniu jury. Gratulacje! Może zatem warto popatrzeć czy TeleZakupy w wersji 2.0 mają w Polsce szansę?

Pod koniec stycznia ekipa z Gdańska odpowiedzialna za tworzenie aplikacji Zubibiu ogłosiła, że walczy o pojawienie się ze swoją aplikacją na telewizorach Sasmunga. Całość nazywało się zubibu@TV i wywołało małe społeczne poruszenie. I udało się! Wczoraj (21 lutego) czytamy w oficjalnym komunikacie – „Zubibu wygrało pierwsza nagrodę w glosowaniu publiczności ORAZ trzecia nagrodę w glosowaniu jury w brytyjskiej edycji Samsung Smart TV Challeng”.

Gratulacje. Powstaje zatem pytanie – czy TV-commerce będzie czymś ważniejszym niż M-Commerce, o które walczyło dotychczas Zubiubu? Czy omawiane na milion sposobów F-commerce zostaje w tyle?

Polska to ponad 38 milionów obywateli. Wszyscy znamy się na medycynie, piłce nożnej i w większości posiadamy w domu choć jednej telewizor. I – co jest najważniejsze – chcemy aby ten telewizor był nowoczesny. Coraz nowsze telewizory udostępniają funkcje instalowania dodatkowych programów i wygodnego przeglądania sieci.

Liczby mówią same za siebie. Mimo ograniczenia dynamizmu wzoru w 2009 roku, bardzo chętnie kupujemy telewizory LCD i plazmowe. Na podstawie danych z Dziennika Gazety Prawnej widać, że w 2010 roku blisko 5 milionów naszych rodaków posiadało „płaski telewizor”. Dzięki czemu ilość potencjalnych klientów do zakupów w TV-com ciągle rośnie.

Drugim optymistycznym wskaźnikiem jest obserwowanie rozwoju rynku VOD. Wszystkie badania wskazują, że nie tylko rozumiemy idee płacenia za materiały video, ale robimy to coraz częściej. Można to nazwać swoistym edukowaniem klienta i przyzwyczajaniem go do zakupów z użyciem pilota. Nie można zapomnieć, żę podobną robotę robią zakupy poprzez konsole takie jak Playstation czy Xbox.

Aby być jednak sprawiedliwym trzeba zauważyć inną kwestie – przecięty Kowalski nie odczuwa potrzeby aktualizacji oprogramowania w swoim telefonie a co dopiero telewizorze. Dlatego do czasu pojawienia się natywnie aplikacji na rynek trafią tysiące sztuk bez oprogramowania TV-commersowgo.

Dlatego większą rolę mogą odebrać tutaj wspomniani operatorzy VOD czy operatorzy telewizji kablowych ze swoimi dekoderami. To może być krótsza droga dotarcia do klienta niż czekanie, że zaktualizuje swój telewizor (a uczyni to pewnie zaraz po tym jak zaktualizuje soft w pralce).

Po drugie (i co chyba ważniejsze) TV-commerce napotka na swej drodze te same ograniczenia co E-commerce. Brak zaufania do bezpieczeństwa transakcji oraz brak zaufania co do jakości kupowanych produktów.

Mango z pewnością odnajdzie się w internetowych realiach, ale czy dla Ciebie telewizyjny kanał sprzedaży nie będzie po prostu kolejnym nieudanym sposobem na zdobycie klientów, bo tak naprawdę nikt nie zna Twojego sklepu i wcale nie chce w nim kupować?

Konrad Latkowski – Obserwator rynku e-commerce, miłośnik Scuderia Ferrari oraz dań swojej dziewczyny :-) Bloguje na oKSYgen.pl.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)