eKomercyjnie.pl

Siedem pomysłów na „wolny” dzień w sklepie internetowym

Brak zamówień czy nawet samych zapytań od klientów może zniechęcić do e-handlu wielu początkujących właścicieli sklepów internetowych. Tymczasem każdy „wolniejszy” dzień w startującym interesie to okazja do zrobienia wielu rzeczy, na które później może brakować czasu.

Jak zatem zagospodarować okres tymczasowej przerwy w normalnej sprzedaży? Można np. siedzieć cały dzień i klikać ciągle „Odśwież” w programie pocztowym. Można też zrobić coś pożytecznego. Osobiście proponuję to drugie rozwiązanie, a poniżej podaję kilka gotowych pomysłów:

1. Zorganizuj promocję
Prowadzisz firmę handlową, dlatego musisz dbać o przepływ gotówki. Czasami lepiej jest sprzedać swoje produkty taniej niż trzymać je w magazynie, a promocja zawsze będzie dobrą okazją do zmotywowania kupujących do akcji. Przez przygotowanie promocji rozumiem nie tylko obniżenie cen wybranych produktów, ale również poinformowanie klientów o inicjatywie (bannery na stronie, komunikaty w social media, newsletter), a to zajmuje trochę czasu. Kiedy nawyk organizowania promocji wejdzie sprzedawcy w krew, nie powinien mieć z tym problemów w przyszłości.

2. Popraw (lub napisz od nowa) opisy produktów
O solidnych opisach towarów pisałem już kilka razy (np. tutaj) – zdecydowanie wymaga to dobrej znajomości asortymentu, ale unikatowy tekst niesie ze sobą wiele korzyści (od pozycjonowania po pełne informowanie klientów o tym, czego mają się spodziewać). Jeden, dwa, trzy opisy dziennie i zanim się obejrzysz w Twoim sklepie nie zostanie żaden produkt z opisem robionym na zasadzie „ctrl+c, ctrl+v” ze strony hurtowni.

3. Złóż zamówienie w swoim sklepie
Popatrz, jak wygląda ścieżka, którą musi przejść klient, aby sfinalizować transakcję. Może zauważysz tutaj rzeczy wymagające poprawy od ręki (coś Cię mocno zdenerwuje) i temu poświęcisz swój czas. Optymalizacja procesu składania zamówienia z pewnością zaowocuje w przyszłości (kilka wytycznych, którymi warto się kierować).

4. Wyślij mailing
Poinformuj klientów o nowościach czy przecenach, które ostatnio pojawiły się w sklepie. Oczywiście jeżeli „wolniejszy” dzień zdarza Ci się na początku codziennie to nie bombarduj swoich kupujących kolejnymi wiadomościami. Raz na tydzień zdecydowanie wystarczy. Zawsze możesz przygotować mailing na później lub spróbować stworzyć jego ciekawszą formułę (nie same produkty, ale np. mini-magazyn tematyczny?).

5. Zacznij aktywniej działać w social media
Serwisy społecznościowe to nie tylko komunikaty, które wysyłasz do swoich fanów. Zacznij udzielać się w dyskusjach (na różne tematy), zorganizuj konkurs angażujący użytkowników, przewrotnie zapytaj innych o pomysły na rozruszanie biznesu. Nawet nie wiesz, ile propozycji wtedy dostaniesz i ile czasu zajmie Ci ich zrealizowanie.

6. Poszerzaj swoją wiedzę
Zrób rundkę po serwisach tematycznych (eKomercyjnie.pl obowiązkowo:)), poszukaj kursów czy szkoleń poruszających interesujące Cię tematy. Sprawdź „jak to robią” inne firmy, w czym są mocne, co możesz spróbować przenieść na swój grunt (oczywiście z konkretnymi poprawkami). Czytaj książki biznesowe, które dadzą Ci nowe spojrzenie na temat (np. Rework czy Delivering Happiness).

7. Posprzątaj w biurze/magazynie
Poukładaj materiały do pakowania, zetrzyj kurze z biurek i półek, itd. Może przy okazji wpadniesz na pomysł usprawnienia realizacji wysyłek :)

Chętnie poznam Wasze pomysły na „wolniejszy” dzień w sklepie internetowym. Zapraszam do komentowania.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Chcesz sprzedawać w miłej atmosferze? Zrezygnuj z Allegro

Mimo, że wiedza internautów na temat dokonywania zakupów w sieci ciągle się poszerza, to istnieje duża liczba kupujących, którzy nic nie wiedzą o możliwościach, jakie otwiera przed nimi współczesny Internet. Jedynym miejscem, w którym dokonują zakupów jest serwis aukcyjny Allegro, a sklepów internetowych nie znają prawie wcale. Właśnie dlatego sprzedaż na Allegro niesie ze sobą szereg dodatkowych problemów dla sprzedającego.

Jako, że w sklepie GameClub.pl (a wcześniej w 4play) zajmuję się obsługą zamówień i ze sklepu, i z aukcji, mam tu pewne doświadczenie. Nie ma się co oszukiwać: zamówienia ze sklepu obsługuje się dużo łatwiej i przyjemniej, niż te spływające z Allegro; klienci sklepowi są bardziej konkretni, spokojniejsi i po prostu milsi. Oczywiście pisze tu o pewnej średniej – wszędzie zdarzają się wyjątki od reguły.

Podstawową wadą Allegro jest to, że kliknięcie w „Kup Teraz” tak naprawdę niczego nie załatwia. Niestety, często jest to jedyna akcja, jaką wykonuje duża liczba kupujących. Serwis tak naprawdę wcale nie wymaga od nich wyboru sposobu płatności i dostawy, to tylko opcja. I co mam wtedy robić? No cóż, czekam. Najpierw piszę maila, gdzie o wszystko grzecznie pytam i przedstawiam wszystkie dostępne opcje płatności i dostawy. Nic. Po kilku dniach dzwonię – poczta głosowa. Piszę kolejnego maila. Ciągle nic. Wreszcie, po tygodniu lub dwóch, pojawia się przelew – na szczęście podpisany nickiem lub przynajmniej z nazwą zakupionego przedmiotu. Wysyłam towar na adres podany w profilu kupującego. Następnie, po otrzymaniu pozytywnego komentarza, wystawiam swój – „udana transakcja, polecam itd.”. Tylko, czy tak powinno to wyglądać?

Kolejnym problemem jest istnienie dużej liczby użytkowników Allegro, którzy nie uznają innego miejsca do robienia zakupów w sieci. Niektórzy robią to dla wygody (swoje dane podają tylko raz i to wystarczy, żeby móc robić zakupy u wszystkich sprzedawców). Niestety są i tacy, którzy po prostu nie radzą sobie z nawigacją i procesem zamawiania w sklepie internetowym, który zazwyczaj złożony jest z kilku kroków. Jak więc dogadać się z kimś takim, kiedy podczas transakcji pojawi się choćby najmniejszy problem?

No właśnie, problemy podczas transakcji… Każdemu sprzedawcy zdarzają się pomyłki i błędy – jesteśmy tylko ludźmi. W sklepie, wyjaśnianie wszelkich nieporozumień przychodzi jakoś łatwiej. Klienci są bardziej cierpliwi i wyrozumiali, zdają sobie sprawę z tego, że zdarzają się opóźnienia w dostawach, a informacje podane na stronie sklepu bywają nieaktualne – zwłaszcza w tzw. „gorących okresach”. Nie robią problemów, jeśli przyjdzie im poczekać dwa dni dłużej. Allegrowicze potrafią być dużo bardziej niecierpliwi, a nawet agresywni. Wydaje im się, że mają na sprzedawcę „haka” w postaci komentarza i dopóki go nie wystawią, wolno im terroryzować kontrahenta. Dla niektórych problemem jest już fakt, że towar nie zostaje do nich teleportowany w momencie kliknięcia w „Kup Teraz”. Inni, zamawiając produkt w sobotę wieczorem, łaskawie godzą się na wysyłkę „najpóźniej w poniedziałek, a najlepiej jutro”. Są też i tacy, którzy od samego początku patrzą na sprzedającego jak na potencjalnego oszusta, na każdym kroku sugerując, że „nie dadzą się nabić w butelkę”.

Oczywiście, nie można z góry zakładać, że każdy Allegrowicz przysporzy nam tylko kłopotów i dodatkowego stresu. Większość kupujących to odpowiedzialni i kulturalni ludzie. Niestety, grupka opisana powyżej skutecznie gnębi sprzedawców. Tym ostatnim też w końcu puszczają nerwy i zaczynają pisać na swoich aukcjach takie, na przykład, rzeczy: „Nie przyjmuję zwrotów!”, „Nie chcesz – nie kupuj!”, „Nie wszyscy nadają się do kupowania w Internecie – w Państwa okolicy na pewno są sklepy tradycyjne oferujące te same produkty”. Komentarz chyba nie jest już potrzebny.

Autor wpisu

1 komentarzy do tekstu

  1. Witam z artykułem sie całkowicie zgadzam. Mam sklep internetowy od 4 lat i w przeciągu tych lat miałem 6 reklamacji co jest dobrym wynikiem ( perfumeria ). W kwietniu 2011 roku zaczełem wystawić na allegro i w przeciągu 2,5 miesiąca miałem 5 zwrotów perfum , ponieważ zawsze klientą coś sie nie podobało. Porównując klientów na allegro i w sklepie to odnosze wrażenie na w sklepach internetowych kupują osoby kulturalne, sympatyczne a na allegro to kupujący mysli że jest Panem i Władcą a sprzedawca to jego pomocnik. Bardzo lubie maile od allegrowiczów jak sprzedaje perfumy za 150 złotych a proponują mi 100 wraz z wysyłką, wtedy grzecznie odpowiadam ( Dziękuje nie jestesmy zainteresowani ) na sklepie takich maili nie dostaje

    Odpowiedz ↓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Zobacz kolejny artykuł

Czy dropshipping może być sposobem na prowadzenie sklepu internetowego? (na przykładzie Gustowna.pl)

7 czerwca wystartowała nowa usługa dropshippingowa od firmy Matterhorn (Intymnie.com). Postanowiłem sprawdzić jak to rozwiązanie wygląda od strony Partnera i poprosiłem Szymona Przybyszewskiego (właściciela sklepu Gustowna.pl) o opisanie wrażeń w tym zakresie. To właśnie jemu przypadła rola pierwszej osoby, która wdrożyła omawiany system.

Krzysztof Bartnik (eKomercyjnie): Kto w sprawie dropshippingu znalazł kogo? Ty Tomka czy Tomek Ciebie?

Szymon Przybyszewski (Gustowna.pl): Znaliśmy się od dawna, a temat dropshippingu po raz pierwszy pojawił się na jesieni 2009. Tomek nie chciał wtedy robić z tego masowej usługi. Zrezygnowałem po części dlatego, że w grę wchodziło jedynie całkowite odgórne przyjecie softu Tomka, zamiast API z moim własnym oprogramowaniem, ale bardziej z tego powodu, ze miałem sporo planów na rozwój tej logistyki. Nie oszukujmy się – wiele osób „emocjonalnie” marzy o wielkiej firmie, pięknej siedzibie i setkach dobrze zorganizowanych pracowników. Ponowienie rozmów nastąpiło po tym jak przestałem myśleć emocjami i zacząłem rozumem :).

KB: Dlaczego wolałeś wdrożyć usługę dropshippingową a nie rozwijać własny magazyn?

SP: Z powodów ekonomicznych i preferencji osobistych. E-handel rozwija się szybko i konkurencja jest spora. Pomału wchodzą inwestorzy jak choćby MCI do Intymna.pl. Liderzy branży mają magazyny niekiedy za 0,5-1 mln zł, wolną gotówkę na reklamę i spore doświadczenie. W tej branży dla małych sklepów kredyt kupiecki nie istnieje więc jedyne wyjście na rozwinięcie własnego magazynu to reinwestowanie 100% zysków ze sklepu w towar (który niestety jest sezonowy), co mi się nie opłacało i nie było na rękę, ponieważ w tym momencie sklep to moje główne źródło utrzymania i muszę też pobierać sobie z niego „pensję”.

KB: Czy nie uważasz, że magazyn i sposób realizacji zamówień jest jednym z kluczowych elementów w e-handlu?

SP: Do niedawna tak uważałem, napisałem nawet swego czasu notkę o tym na swoim blogu. Jednak po przemyśleniu wielu spraw muszę nie zgodzić się z tą tezą. W internecie kluczowy jest marketing, nawet najlepszy proces logistyczny nie pomoże sklepowi, który nie posiada ruchu. Na zachodzie (głównie w USA), w niektórych branżach od dawna jest taki trend, że istnieją 2-3 duże firmy dropshippingowe, które nie prowadzą handlu detalicznego, a 99% sklepów w branży to firmy korzystające z ich usług.

Uważam, że taka jest naturalna droga rozwoju w ecommerce (specjalizacja). Kto stworzy lepszy system logistyczny? Firma prowadząca sklep i wysyłająca np. 100 paczek dziennie czy firma dropshippingowa, która wysyła np. 10 tys paczek dziennie? Kto otrzyma większe rabaty u dostawców? Kto dostanie niższą cenę za przesyłkę kurierską? Zawsze efekt skali pozwala na optymalizację kosztów, a pojedynczy sklep nigdy (poza kilkoma wyjątkami) nie będzie w stanie wysyłać większej ilości paczek niż duża firma dropshippingowa.

U mnie na decyzję wpływ miały też osobiste preferencję w myśl zasady „Do what You do best, outsource the rest”. Od prawie 10 lat byłem gościem od SEO i tym lubię się zajmować. Logistyka też mnie przez pewien okres czasu pasjonowała, ale na chwilę obecną jest to zbyt kosztowne hobby.

KB: Czy Twoi klienci zauważyli różnicę w tym, kto jest adresatem paczek?

SP: Nie robiłem jeszcze tego typu „badań”, ale kiedy sami wysyłaliśmy paczki to nadawcą też nie był sklep „gustowna.pl” tylko firma „CashNet”. Teraz paczki wysyła firma „Matterhorn” więc myślę, że to bez znaczenia dla klientów. Ludzie są przywiązani do marki, do adresu url, a nie do firmy z nalepki adresowej.

KB: Czy widzisz jakieś minusy współpracy z Matterhorn?

SP: Aktualnie nie. Odzyskałem jakieś 10 godzin dziennie własnego czasu, zamiast setek dokumentów księgowych mam tylko jedną fakturę dla Matterhorna miesięcznie, a zarabiam tyle samo z tendencją wzrostową :).

KB: Czy samodzielnie kształtujesz swoje ceny czy raczej opierasz się na tych dostarczanych przez Matterhorn?

SP: Z tego co mi wiadomo aktualnie nie ma możliwości samodzielnego kształtowania cen, ale z racji tego, że jestem przeciwnikiem walki cenowej to nawet jeśli taka opcja się pojawi, nie zamierzam z niej korzystać. W Matterhornie pracują ludzie, którzy codziennie mają do czynienia z branżą. Ja też miałem przez ostatnie 4 lata, ale obecnie kiedy to oni wszystkim się zajmują nie czułbym się na tyle pewny swoich kompetencji w tym zakresie. Ich strategia cenowa w pełni mi odpowiada.

KB: Ile trwało dołączenie do systemu Matterhorn?

SP: Sam trochę programuję i wdrażałem ten system. W moim przypadku trwało to trochę dłużej bo jestem pierwszym „klientem” i testowaliśmy wszystko przy tym wdrożeniu. Generalnie gdyby nie błędy, które były wykryte i eliminowane to pełna integracja sprawnemu koderowi zajmie 30-60 minut. Oczywiście wszystko zależy od platformy, Gustowna.pl działa na moim skrypcie, więc mogłem wszystko sobie spokojnie dostosować, jeśli ktoś korzysta z jakiegoś „gotowca” to mogą pojawić się różne przeszkody, ale tu już nie jestem w stanie się wypowiedzieć.

KB: Czy robiłeś jakieś „mystery shopping” w swoim własnym sklepie po wdrożeniu Matterhorn Dropshipping w celu sprawdzenia tej usługi?

SP: Tak jak wspomniałem na początku – z Tomkiem znamy się od kilku lat więc nie widzę potrzeby robienia tego typu zamówień, ale kto wie – może kiedyś. W końcu gdzieś teraz będę musiał bieliznę kupować ;).

KB: Czy po wdrożeniu Matterhorn Dropshipping widzisz jakąś różnicę w liczbie zamówień (pozytywną lub negatywną)? Czy bardziej od firmy, która wysyła paczki liczy się promocja i sprzedaż?

SP: Na początku była spora różnica na minus. W bieliźnie mamy teraz jeden z gorszych okresów w roku więc to też pewnie miało wpływ, ale przez pierwsze kilka dni praktycznie nie było zamówień. Ludzie musieli oswoić się z ofertą i po kilku dniach na szczęście wszystko się unormowało.

Obecnie sytuacja wygląda podobnie jak w analogicznych miesiącach poprzednich lat, ale liczę na poprawę. Kiedy sam prowadziłem wysyłki mieliśmy spore kłopoty z dostępnością produktów. jakieś 80-90% oferty było „do sprowadzenia w ciągui 5 dni”, obecnie dzięki temu, że Matterhorn ma spory magazyn własny możemy świecić ikonkami „24h” przy 90% produktów co na pewno ma wpływ na konwersję. Do tego sama oferta jest zdecydowanie szersza niż wcześniej.

Generalnie mamy jeszcze sporo do zrobienia w kwestii integracji, ale to już po naszej stronie. Trzeba zrobić generowanie się poprawnych zdjęć bo niekiedy pojawiają się z tym problemy, chcemy przebudować drzewo kategorii, bo to z Matterhorna nie bardzo nam odpowiada.

Podsumowując – dzięki dropshippingowi obecnie mój sklep wykonał skok w przyszłość o jakieś przynajmniej 5 lat intensywnego rozwoju. Jest to sklep wysyłający 90% rzeczy od ręki dzięki magazynowi za kilkaset tysięcy, jest to sklep zatrudniający kilku pracowników do pakowania i obsługi klienta, codziennie też pojawiają się nowości w ofercie – to wygląda tak, jakbyśmy mieli osobę od zarządzania ofertą i wyszukiwania nowych produktów.

Po podliczeniu pełnych kosztów działalności, wynajmu powierzchni biurowo/magazynowych, zatrudnienia ludzi, kosztów coraz to bardziej skomplikowanej księgowości myślę, że dzięki dropshippingowi rentowności sklepu zdecydowanie wzrosła, a ja mogę w końcu jechać na wakacje :). Po nich skupię się na marketingu sklepu, który dzięki lepszej konwersji i niższym kosztom jednostkowym przypadającym na realizację zamówienia, jest jeszcze przyjemniejszy.

Autor wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Newsletter

BONUS: Jak się robi e-handel w Polsce?
72-stronicowy ebook (pdf)
- zbiór wywiadów z właścicielami sklepów

Zamknij

Najlepsze poradniki i informacje
e-commerce prosto na Twój e-mail!

Bonus dla Ciebie:
PDF, 72 strony!

Wpisz swój adres e-mail, aby rozpocząć prenumeratę newslettera od eKomercyjnie.pl.

Od razu wyślemy do Ciebie:

  • BONUS #1: Jak się robi e-handel w Polsce? Rozmowy z właścicielami sklepów internetowych (magazyn .pdf, aż 72 strony!)
     
  • BONUS #2: Piętnaście gotowych sposobów na ulepszenie sklepu internetowego!
    (poradnik .pdf)